Dodaj do ulubionych

Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata

IP: 200.61.117.* 01.11.01, 17:53
Zagladam czasem na to forum i widze, ze wszyscy piszacy sa emigrantami w
bogatych krajach, sadze ze emigrantami ekonomicznymi.
Nie widze Polaków mieszkajacych w Trzecim Swiecie (za wyjatkiem paru osób,
które oderwaly sie z Meksyku), którzy pewnie nie robia fortuny, ale zyja
codziennym zyciem i róznymi trudnosciami, ale tak samo jak wszyscy odczuwaja
potrzebe kontaktu, informowania sie o tym co sie dzieje i tesknia za ta
przyslowiowa "wierzba placzaca" czy tez dziecielina co pala rumiencem -
wszystko jedno.
Ja mieszkam w malym kraju poludniowoamerykanskim.
Pozdrawiam.
K.P.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mirko Gdzie sa Polacy ? IP: 65.206.44.* 01.11.01, 18:35
      W jakim kraju?

      Emigrantami ekonomicznymi? A co w tym zlego?

      W/g mnie roznica pomiedzy pojeciem "emigrant" sprzed paru nawet lat a dzisiaj,
      jest - szczegolnie w wypadku krajow bogatszych - znacznie mniejsza. Niekiedy
      wrecz znikoma jak w wypadku krajow europejskich, gdzie naprawde zaczyna byc
      wszystko jedno czy mieszka sie w Amsterdamie, Hamburgu czy.... Gdansku? (Pod
      warunkiem, ze ma sie prace ktora na takie myslenie pozwala...)
      A juz szczegolnie dla tych, ktorzy chca i potrafia zyc w obu "Swiatach" naraz,
      tzn, dzwonia, jezdza, lataja, pisza i... potrafia wychowac dzieci
      dwujezycznie/dwukulturowo, co nie jest takie proste, ale daje spora
      satysfakcje...

      • Gość: Darek Re: Gdzie sa Polacy ? IP: 216.126.91.* 01.11.01, 18:43
        Wlasnie gdzie jestes K.P?
        • Gość: Mirko Re: Gdzie sa Polacy ? IP: 65.206.44.* 01.11.01, 19:24
          Pewnie slonce zaszlo i prad wylaczyli.
          • Gość: Darek Re: Gdzie sa Polacy ? IP: 216.126.91.* 01.11.01, 19:26
            Nie badz zlosliwy Mirko, to czas sjesty!!!!
            • Gość: K.P. Re: Gdzie sa Polacy ? IP: 200.61.117.* 02.11.01, 03:22
              No wlasnie, ta Wasza zlosliwosc, to poczucie pierwszoswiatowej wyzszosci nie jest
              zachecajace.

              Czy ja mówie, ze emigracja ekonomiczna to cos zlego?
              A mieszkam w Paragwaju, a moje dzieci tez sa dwukulturowe.
              Pozdrawiam.
              K.P.

              • Gość: Mirko Re: Gdzie sa Polacy ? IP: *.union1.nj.home.com 02.11.01, 04:51
                Hej, K.P. - zartowalem (tzn: probowalem) i nie chcialem byc zlosliwy i sprawiac
                wrazenie wyzszosci.
                Nie czuje wyzszosci wobec nikogo, kto nie robi z siebie glupka.
                Pardon raz jeszcze.
                Zlosliwosc potrafie - a jakze - wytaczac w boju z chamstwem i wulgarnoscia.
                I wtedy cala przyjemnosc po mojej stronie.

                Spedzilem sporo czasu kiedys w Nepalu i w Indiach i kraje tzw "Trzeciego" i
                innych Swiatow, kojarza mi sie naprawde b. dobrze.

                Nie sadze tez, zeby kolega Darek z ta sjasta mial tez cos zlego na mysli.
                Zasady dzialania sjesty poznalem w Hiszpanii i Grecji i uwazam, ze Amerykanom z
                ich min. +40 godz. tygodniem pracy i 8,3 dniami urlopu na rok (i najlepiej
                branego w dwoch lub trzech kawalkach, zeby sie szef nie niepokoil) przydaloby
                sie troche tych zasad przetrwania w krajach cieplych. (Klimatyzacja jest dobra,
                drzemka jest dobra, ale drzemka w klimatyzacji bylaby najlepsza.)
                Czasem wydaje mi sie, ze jakby tak benzyna zaczela tu przez chwile kosztowac
                $4/galon (czyli tak jak w wiekszosci miejsc na Swiecie) a pradu od czasu do
                czasu zabrakloby, to wozenie nieco za duzego na ogol amerykanskiego tylka 300
                konnym "4x4" przestaloby byc takie zabawne jakie ciagle jest.
                Tak chociaz na chwile.
                Zreszta, wydarzenie sprzed nie tak dawna wyraznie pokazaly jak naiwne
                spojrzenie na Swiat mialo tu i ma nadal miejsce...

                Hej, a jak jest w Paragwaju? Co tam robisz? Jak tam trafiles?
                • Gość: Darek Re: Gdzie sa Polacy ? IP: 216.126.91.* 02.11.01, 13:44
                  KP naprawde nie mialem nic zlego mowiac o sjescie. Sorry jesli to zabrzmialo
                  innaczej... Mialem przyjemnosc odwiedzic Ekwador i Peru w 1985 roku. To byla
                  moja najprzyjemniejsza podroz. Jestem pelen podziwu dla ludzi mieszkajacych w
                  Ameryce Pld. Zadnych Polakow nie spotkalem w tych krajach stad moje
                  zainteresowanie.... jak sie tam znalazles i co porabiasz? Powiedz nam cos
                  wiecej o tym kraju i sobie. Chlonni jestesmy tej wiedzy jak gabka.
                  Darek
                  • Gość: K.P. Re: Gdzie sa Polacy ? IP: 200.61.117.* 02.11.01, 14:11
                    O.K. Mirko i Darek.
                    Chyba moja odpowiedz nie wyslala sie, nie wiem dlaczego nie chciala schodzic
                    strona, powtórze ja wiec.
                    Oczywiescie, w odpowiedzi mozna by napisac cale ksiazki, ale pierwsza odp.jaka
                    przychodzi na pytanie jak tu jest, to: jest goraco!. Mamy wlasnie srodek wiosny
                    a temperatury bywaja juz 37 stopniowe. (Nie wszyscy mamy klimatyzacje). Odkad
                    wycieto resztki dzungli, klimat jest coraz bardziej dziki.
                    Politycznie kraj jest nieustabilizowany. 12 lat temu obalono dyktatora
                    Sroessnera. Rzadzil twarda reka 35 lat. Lata dyktatury strasznie zdeprawowaly,
                    skorumpowaly i okaleczyly intelektualnie caly naród (moze sie to Wam z czyms
                    kojarzy?). Teraz mamy kryzys spotegowany kryzysami regionalnymi i globalnym.
                    Kulturalnie kraj bardzo ciekawy. Dwujezyczny (guaraní i hiszp.) z cala gama
                    problemów, które ten fakt niesie.
                    Moze macie jakies pytania bardziej szczególowe to chetnie odpowiem.
                    Wole mówic o Paragwaju niz o sobie. Mieszkam tu os 18 lat bo tak mi sie zycie
                    ulozylo.
                    Pozdrawiam.
                    K.P.
                    • Gość: Darek Re: Gdzie sa Polacy ? IP: 216.126.91.* 02.11.01, 14:59
                      KP Musze sie przyznac ze moja wiedza o Twoim nowym kraju jest bardzo uboga. O
                      polityke nie bede pytal bo choc to istotne i dotyczy kazdego z nas to czuje
                      wstret. Powiedz cos o zyciu codziennym, klopotach, troskach i radosciach.
                      Powiedz cos o ludziach i przyrodzie kraju. Co ciekawe i interesujace? Sluze
                      Ci tym samym jesli chcesz o Kanadzie.
                      Darek
                      • Gość: K.P. Re: Gdzie sa Polacy ? IP: 200.61.117.* 02.11.01, 16:06
                        Zycie codzienne zdeterminowane jest w duzym stopniu przez klimat, oraz atkze,
                        niestety, przez polityke.
                        Poniewaz w takim upale (latem 40 kilka) trudno co kolwiek robic, wiec jesli
                        ktos ma prace,to zaczyna ja bardzo wczesnie. N.p. widzisz, ze buduja dom. Tzn.
                        dokladnie, ze przez wieksza czesc dnia nikogo na budowie nie widzisz, albo tez
                        kilku facetów polegujacych w cieniu i popijajacych tereré (to yerba mate, czyli
                        paragwajska herbata, przyzadzona na zimno). Prawdopodobnie pracowali od 4 rano
                        przez kilka godzin, czego ty nie widziales, wiec jesli n.p. jestes tu
                        przejazdem i wyciagasz zbyt szybko wnioski, to mówisz, ze ludzie tutaj sa
                        leniwi.
                        Wieksza czesc zycia toczy sie na powietrzu. Na ulicy. Zycie domowe na podwórku.
                        Najczesciej na podwórku jest jakies miejsce pod dachem gdzie gospodynie domowe
                        maja pralke, kuchnie. Oczywiscie jesli mieszkasz w jakiejs eleganckiej
                        rezydencji, to masz kuchnie jak z czasopisma o dekoracji wnetrz (teraz w Polsce
                        taki trend, zdaje mi sie), ale w wiekszosci popalarnych dzielnic gosci tez
                        przyjmujesz na podwórku i pierwsza rzecza, która ich czestujesz to woda.
                        Najczesciej w postaci tereré, a zima mate. (Bo zima, z kolei, na podwórku
                        mozesz wygrzac kosci na sloneczku).
                        C.d.n.
                        K.P.
                        • Gość: Darek Re: Gdzie sa Polacy ? IP: 216.126.91.* 02.11.01, 16:56
                          To bardzo sympatyczne. Dokladnie tak samo pamietam Ekwador i ...Francje. To
                          czego mi tutaj brakuje w Kanadzie. Lato bywa upalne (w tym roku bylo nawet 40
                          stopni)i okropna wilgotnosc. Brak mi tych sennych popoludniowych przesiadowek
                          na tarasie z lampka schlodzonego wina. Wieczory w Ekwadorze to cos
                          fantastycznego. Ludzie na luzie, bawia sie i tancza jak nigdzie indziej.
                          Czekam KP na ciag dalszy...
                          Darek
    • Gość: krecha Re: Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata IP: *.hwr.arizona.edu 02.11.01, 09:51
      Oni sa w Polsce!!!
      • Gość: K.P. Re: Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata IP: 200.61.117.* 02.11.01, 14:15
        Gość portalu: krecha napisał(a):

        > Oni sa w Polsce!!!

        Czasem, niestety, tez mi sie tak wydaje.
        (Szczególnie po ostatnich wyborach)
        • Gość: Senin Re: Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata IP: 144.138.115.* 02.11.01, 22:56
          To niezwykle ciekawe, co piszesz.
          Moze tak o tamtejszym jedzeniu troszeczke???

          Pozdr
          Senin
          PS. Ja przez jakis czas zastanawialam sie nad osiedleniem sie w jednym z krajow
          na Pacyfiku, mam na mysli Tonge, lub Cook Islands.
          Troche sie jednak boje izolacji. Terza mieszkam w Australi, na
          polnocy,dokladnie rozumiem wiec jak to jest w takim goracym klimacie
          • Gość: Bini Re: Do Senin IP: *.hkcable.com.hk 03.11.01, 02:20

            Witaj,
            a Ty wciaz o jedzeniu. Zreszta widac, ze masz spore wiadomosci o roznych
            kuchniach, no i wciaz mnie uprzedzasz.
            Chcialam Ci tylko napisac, ze najlepsze pieczywo jakie jadlam w ciagu ostatnich
            trzech lat bylo w Palm Cove, zreszta nie tylko to, sea-food, miesa, salatki,
            surowki, ciasta, desery, itp. Najlepsze zarcie w moim zyciu. Nie wiem gdzie
            konkretnie mieszkasz, ale polecam restauracje w w/w i Port Douglas.
            Pozdrawiam
            Bini
            • Gość: Senin Re: Do Bini IP: *.prem.tmns.net.au 03.11.01, 04:30
              Bini,
              Juz taka jestem, ciagle o jedzeniu. Lubie poznawac to co w kuchni inne.Dla mnie
              to fascynujace.
              Co do Port Douglas, to mieszkalam tam przez pol roku, znam tez Palm Cove , a w
              Cairns/(i Kuranda) mieszkalam przez prawie szesc lat. Moje podniebienie nie
              bardzo jest jednak wrazliwe na australijskie przysmaki. Przyznam sie ze jestem
              tu ofiara wlasnych uprzedzen. Seafood b. lubie ale w zdecydowanie azjatyckim
              wydaniu. Nie wiem gdzie i jak cie uprzedzilam , nie bylo to moim zamiarem.
              Pozdrawiam smakowo.

              PS. Czy ty mieszkasz gdzies w tamtych stonach, czy to tylko wakacyjne
              doswiadczenia??
            • Gość: Senin Re: Do Senin IP: *.prem.tmns.net.au 03.11.01, 05:12
              Zapomnialam podziekowac za namiar na pieczywo. Do Cairns wracam za rok, teraz
              mieszkam w NT
          • Gość: Bini Re: Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata IP: *.hkcable.com.hk 03.11.01, 02:43

            Pozwolcie, ze sie przylacze. Zawsze fascynowal mnie ten kontynent, ale niestety
            tak sie potoczylo, ze jestem, gdzie jestem.
            A klimat latem tez jest tu uciazliwy, wprawdzie temp. 31-34, ale za to przez
            okragla dobe, no i ta wilgotnosc.
            Moze moglbys polecic jakies ciekawe miejsca na spedzenie urlopu, ktore nie sa
            znane tej standardowej turystyce.
            Pozdrawiam
            Bini
            • Gość: karol w. Re: Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata IP: 65.93.161.* 03.11.01, 03:19
              jak darek mieszkam w kanadzie - zdecydowanie jest to pierwszy a nie trzeci
              swiat. slabo znosze upaly, a na poludniu ontario lipiec i sierpien potrafia
              byc okropne. jeszcze w polsce marzyla mi sie islandia wiec moze przed smiercia
              spedze pare tygodni w reykjaviku.

              do polakow w trzecim swiecie - jak mozna funkcjonowac w tych upalach bez
              klimatyzacji w domu, w pracy i w samochodzie ?


              • Gość: Bini Re: Senin IP: *.hkcable.com.hk 03.11.01, 06:38

                Niestety, tylko wakacyjne, rok temu w grudniu. Ogromnie mi sie podobala ta
                czesc (zreszta innej nie znam) Australii. Zwiedzilam wszystko od Innisfall i
                Ravenshoe po Cap Tribulation. Atherton Tableland jest fantastyczny, rafa
                koralowa pod woda i z lotu ptaka - tez niezapomniane przezycie. Macie tam
                znakomita baze turystyczna, a wynajem samochodu niewiele kosztuje. No i ludzie -
                sympatyczni, gadatliwi, wiecznie usmiechnieci. Wrocily wspomnienia...
                Nie interesuja mnie duze miasta, natomiast fascynuja krajobrazy. A tego tam pod
                dostatkiem.
                Mysle, ze jeszcze kiedys zawitamy w te rejony, z HK nie jest daleko.
                Pisalas o kuchniach Azji pld.-wsch. i o potrawach, ktore ja tez lubie, wiec nie
                bylo sensu tego powtarzac.
                Pozdrawiam serdecznie
                Bini
                A zupe Tom Yan (Thai) lubisz?


                • Gość: Senin Re: Senin IP: *.prem.tmns.net.au 03.11.01, 07:25
                  Nawet bardzo. Nigdy jej jednak nie probowalam gotowac sama. Podejrzewam, ze nie
                  byloby to trudne ale nie mam przepisu, musze chyba poszperac w necie. Chyba, ze
                  Ty znasz jakis?
                  Ciesze sie ze podobal Ci sie Atherton Tableland. Wlasnie w okolicach Ravenshoe
                  mamy nasze 2.5 acra, na ktorych, pewnie, po powrocie pobudujemy dom. Gdybys
                  zajrzala tam po roku, czy dwoch moglabys nas odwiedzic. Na razie jednak ciagle
                  jestesmy w okolicach Darwin.
                  HK - wyglada mi na Hong Kong??? wybacz ignorancje.
                  Pozdrawiam.
                  Senin
                  • Gość: Bini Re: Senin IP: *.hkcable.com.hk 03.11.01, 10:16

                    Zupka jak marzenie:
                    Ingriedients:
                    12 oz prawn (medium)
                    10 oz tomatoes
                    5 oz straw mushrooms
                    2 dried red chillies
                    2 slices Laos root
                    2 lemon leaves
                    2 sprigs Chinese parsley
                    2 sprigs lemongrass
                    1 red perennial chilli
                    1 green perennial chilli
                    5 cups stocks
                    Seasoning:1 tbsp fish gravy
                    ¼ tsp salt
                    2 tbsp lime juice
                    ½ tbsp chilli sauce
                    Method:
                    1. Shell prawns (with tail intact). Cut a slit in between and devein. Wash
                    and wipe dry. Slice tomatoes (with seeds removed). Scald straw mushrooms. Rinse
                    and cut into halves.
                    2. Put dried chilli (with seeds removed) into a wok (without oil) and bake
                    for a while. Pat lemongrass until loose and cut into sections. Slide red and
                    green chilli. Wash Laos root, lemon leaves and parsley.
                    3. Heat wok with ½ tbsp oil. Add shrimp head and shell. Stir fry until
                    red. Add stock and (2). Boil. Turn to cook over low heat for 20 minutes.
                    Discard the residue leave soup only. Add tomatoes and straw mushrooms. Boil for
                    5 minutes. Add shrimp flesh. Allow to boil until cooked. Mix with seasoning.
                    Dish up. Garnish with parsley.
                    Zycze smacznego!

                    Dobrze zgadlas, dzielnica, w ktorej mieszkam tez ma skrot NT - New Territories.
                    Czy to prawda, ze w Darwin przypada na jednego czlowieka 1,6 krokodyla?
                    Najlepszego
                    Bini
                    • Gość: emil Re: Darek IP: *.public.svc.webtv.net 04.11.01, 02:42
                      Tez mieszkalem w Quito-Ekwador. Mialem male miezkanie przy Av.Amazonas.Bylo to w koncu lat 80. Jak piszesz oni umieja sie bawic.Byly to niezapomniane chwile mojego zycia. Dwa lata temu odwiedzilem Ekwador i niestety ostatni kryzys ekonomiczny zmienil ten kraj. Wiekszosc restauracii i dyskotek w centrum Quito pozamykali ze wzgledu na brak klijentow. Zazwyczaj w soboty Amazonas dudnilo od muzyki , ale jak bylem ostatnim razem bylo cicho i ponuro.Spedzilem tez 2 lata w Boliwii.Piekny kraj a w La Paz jest mnostwo miejsc do przetanczenia calej nocy a i kobiety sa urocze.
                    • Gość: Senin Re: Senin IP: 144.138.113.* 05.11.01, 01:08
                      Dzieki z przepis. Wygada mi na swietny. Wyprobuje jak tylko zrobie nowe zakupy.
                      Co do krokodyli, to rzeczywiscie sporo ich tu jest , pewnie wiecej niz w
                      Daintree.
                      Pozdrawiam
                      Senin
                      • Gość: Darek Re:Do K.P. IP: 216.126.91.* 05.11.01, 13:50
                        Czekamy na dalszy ciag Twojej opowiesci o Paragwaju. Obiecales.
                        • Gość: K.P. Re:Do K.P. IP: 200.61.117.* 07.11.01, 22:20
                          Po dwóch dniach niezagladania na forum czytam sobie to wszystko co ludzie pisza
                          i widze, ze postrzegacie Trzeci Swiat (zapewne nie wszyscy, niech sie nie czuja
                          obrazeni, ci co patrza inaczej) przez okulary przyslowiowego "bogatego gringo".
                          A wiec, przyjezdzacie w poszukiwaniu egzotyki (czy to egzotycznej kuchni, czy
                          obyczajów, czy urody kobiet), przygody, czy tez po prostu nowego miejsca do
                          zobaczenia. Wlasciwie, to nawet mnie to cieszy, bo to znaczy ze rodakom
                          powodzi sie dobrze i realizauja z pelnym przekonaniem konsumpcyjny model zycia,
                          do którego tak kiedys tesknilismy, szczególnie w zgrzebnych latach PRL-u.
                          Ale dla nas, zyjacych tutaj, to nie egzotyka, to codziennosc.(Nie wiem czy
                          jestescie w takim wieku zeby pamietac jak egzotyczna byla dla innych kiedys
                          Polska)
                          I w koncu nikt wiecej z Trzeciego Swiata nie napisal.
                          A ciag dalszy o Paragwaju w nastepnej poczcie. -
                          Pozdrawiam.
                          K.P.
                          • Gość: Senin Re:Do K.P. IP: 144.138.115.* 10.11.01, 07:42
                            Drogi K.P.To, ze pisalam o kuchni nie znaczy ze jestem "bogatym gringo" (choc
                            nie narzekam na moje zycie, i nie, wcale sie nie obrazilam) To fakt, ze trudno
                            jest przekroczyc tego rodzaju percepcje w odniesieniu do tak , jakby nie bylo,
                            egzotycznych dla nas krajow. Jak wspomnialam wczesniej sama mialam plany do
                            przeniesienia sie do jednego z panstw na Pacyfiku. Spedzilam nawet pare
                            miesiecy na Wyspaach Salomona mieszkajac wsrod tamtejszych ludzi( nie lubie
                            okreslenia: "tubylcow"). Bylo to niezapomniane przezycie . Doswiadczylam
                            niezwyklej goscinnosci , innego spojrzenia na swiat, innej zupelnie wrazliwosci
                            i wzajemnych relacji. Wiele z tego przypominalo mi Polske z czasow, gdy
                            prosperowanie nie bylo"imperatywem kategorycznym" - mam tu na mysli ludzka
                            zyczliwosc, ciekawosc innych, wrazliwosc na inne kultury. Dopiero po powrocie
                            zdalam sobie sprawe, ze probujac pomoc nie ustrzeglam sie kilku
                            grzechow "bialej arogancji". Przyklad oceniania tych ludzi jako leniwych jest
                            tego najjaskrawszyn dowodem. Dopiero po jakims czasie zrozumialam tez, ze
                            lepszanie czegos i tzw. bezinteresowna pomoc moga byc bardzo protekcjonalne w
                            swej wymowie.
                            Piszac o goscinnosci: gdy po dwoch dniach i nocnej podrozy przez Malajte
                            dotarlismy ( ciezarowka pelna miejscowych i ja jedna "Arouki" - biala) na
                            malenkiej wysepce Kwai 300m x 300m i jakies 70 domostw (mam nadzieje, ze nie
                            przesadzilam ) ojciec mojego znajomego towarzysza podrozy przyjal mnie
                            posilkiem - zupa z ryby w mleku kokosowym. Padajaca na pysk ze zmeczenia po
                            paru kesach nie moglam nic wiecej przelknac. wyjasnilam to ich gospodarzom, ale
                            chyba ni mogli zrozumiec jak mozna nie miec apetytu ze zmeczenia, bo na drogi
                            dzien przygotowali na obiad kurczaka. Dopiero po jakims czasie zorientowalam
                            sie, ze drob jest rarytasem jadzonym zwykle od wielkiego dzwonu - ta goscinnosc
                            przeszla moje wszelkie granice.

                            Ludzie jednak zyja tam szczesliwie, mimo iz spia zazwyczaj na podlodze, czesto
                            bez elektrycznosci, nie mowiac o innych wygodach. brat mojego znajomego, ktory
                            pracuje w stolicy, dla Swiatowej Organizacji Zdrowia ( ta stolica to cos w
                            rodzaju naszej powiedzmy Lomzy). Stwierdzil ze to zbyt wielki stres dla niego,
                            bo wprawdzie zarabia sporo, ale zone i dzieci widuje raz na miesiac i nie widzi
                            powodu by zyc w taki sposob. twirdzi ze wystarczy mu przeciez worek ryzu i
                            galon benzyny, by przezyc przez miesiac, wszystko inne potrzebne do zycia
                            przciez ma.

                            Ale zauwazylam ze konumeryzm wkracza tam bardzo szybko. na razie zatrzymal sie
                            na progu Honiary , ale z wolna sie rozprzestrzenia.

                            Czesto myslalam, by tam wrocic, ale ostatnie wydarzenia na Guadakanal
                            pomieszaly mi troche szyki. Nie mniej lubie o tym myslec.
                            Moze wtedy bedzie nas dwoje Polakow w trzecim swiecie.

                            Aha, pamietam , ze jest jakas misja na Nowej Gwinei z Polska para misjonarzy.
                            Tylko, mam wrazenie, ze oni raczej chca nawracac biednych "dzikuskow'.
                            Pozrawiam,
                            I zycze pogody ducha w zmaganiu sie z codziennoscia.
                            Chyba tego zmagania w otoczeniu tych ludzi, o ktorych piszesz, Ci zazdroszcze.
                            Senin
                            PS. Jesli przynudzilam , to....wybacz.

                        • Gość: K.P. Re:Do K.P. IP: 200.61.117.* 07.11.01, 23:14
                          C.d. o Paragwaju.
                          Kontynuujac temat pracy, oraz wiazacy sie z tym temat lenistwa, to, powtarzam,
                          nie nalezy wyciagac pochopnych wniosków.
                          Filozofia zyciowa jest tutaj inna. Nie zyje sie po to zeby pracowac, tylko
                          pracuje po to zeby zyc. Jesli zarobiles na dzisiejszy obiad, to juz dobrze, po
                          co sie niepotrzebnie martwic dniem jutrzejszym. Wazne jest dzisiaj, a skoro
                          masz juz co jesc to mozesz pomyslec o tym jak spedzic dzien tak aby byl
                          przyjemny.
                          Naturalnie, sa srodowiska tez takie, ze ludzie haruja od rana do nocy robiac
                          forse, zeby utrzymac status. W tych srodowskach musisz zmienic co roku model
                          samochodu na nowy, musisz bywac w pewnych lokalach, kupowac okreslone marki w
                          okreslonych sklepach, wysylac dzieci do Disneylanu, miec trzy sluzace aby dom
                          byl nienaganny i aby zona miala temat do rozmów z innymi zonami (sluzace - caly
                          temat, warty odzielnego omówienia), etc.
                          Na szczescie, istnieje dosyc duze zróznicowanie, nawet w obrebie jednej grupy
                          zawodowej, n.p. lekarzy. Wiec jesli nie przeszkadza Ci, ze n.p. w domu gdzies
                          od sciany odpada tynk, a pajaki snuja pajeczyne w kacie (jedno i drugie w tym
                          klimacie na porzadku dziennym), to masz czas na zycie towarzyskie, na zrobienie
                          czegos dla innych (solidarnosc spoleczna bardzo tu potrzebna), masz czas dla
                          dzieci - wiesz co robia, z kim, gdzie, sa przyzwyczjone, ze sie dla nich ma
                          czas wiec lepszy jest z nimi kontakt i wieksze mozliwosci zeby je po prostu
                          wychowac, masz czas na rózne drobne przyjemnosci, ale przede wszystkim na zycie
                          rodzinne.
                          Rodzina w Paragwaju to cala instytucja, potezna i niezwykle skomplikowana, o
                          czym w nastepnym rozdziale.
                          Pozdrawiam.
                          K.P.
                          P.S. -Nie zawsze mam czas aby wejsc na forum codziennie.
                          • Gość: marta Re:Do K.P. IP: *.sc.rr.com 13.11.01, 21:32
                            czesc
                            bardzo milo bylo mi czytac twoje opowiesci o paragwaju, w ktorym spedzilam dwa
                            tygodnie podrozujac po rio grande. wspominam ten kraj jako jeden z
                            piekniejszych wsrod poludniowoamerykanskich. spedzilam ponad tydzien w
                            miejscowosci baja negra lawiac ryby z miejscowymi indianami. spotakalam
                            naprawde niesamowitych ludzi. zaluje, ze bylam tam tak krotko. czy mozesz
                            powiedziec mi jak duza jest polonia w paragwaju i w ktorym regionie jest
                            najwiecej polakow? pozdrawiam m
    • Gość: El Viejo Re: Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata IP: *.syd.iprimus.net.au 10.11.01, 04:38
      Gość portalu: K.P. napisał(a):

      > Nie widze Polaków mieszkajacych w Trzecim Swiecie

      No jak to? A te 38 milionow, premier Miller i Prezydent Wszystkich Polakow to
      gdzie mieszkaja?
      • Gość: Bini Re: Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata - K.P. IP: *.hkcable.com.hk 14.11.01, 06:44

        K.P. napisales:
        "Po dwóch dniach niezagladania na forum czytam sobie to wszystko co ludzie
        pisza i widze, ze postrzegacie Trzeci Swiat (zapewne nie wszyscy, niech sie nie
        czuja obrazeni, ci co patrza inaczej) przez okulary przyslowiowego "bogatego
        gringo".
        Nie bardzo sie zgadzam. Znakomita wiekszosc Azjatow (a napewno wszyscy
        zajmujacy sie handlem) postrzega w dalszym ciagu bialego przez swoje okulary
        jako tego "bogatego gringo", ktorego nalezy okpic i wykorzystac. Szczegolnie
        nachalne jest to w Chinach, ceny sa astronomiczne i jezeli nie kupisz rzeczy,
        przy ktorej sie przez chwile zatrzymales, mimo obnizenia przez sprzedawce ceny
        o 80% to potrafia byc bardzo niesympatyczni. Natomiast z Bali przywiozlam 16
        niepotrzebnych sarongow, ktore tutaj moglabym kupic taniej, tylko dlatego,
        ze "naciagano mnie z wdziekiem".
        Egzotyka juz tez nie jest taka egzotyczna bo komercjalizacja opanowala nawet
        zapadle rejony. Tubylcy po przedstawieniu zakladaja garnitury i wracaja do biur.
        W przyszlym roku jade na zniwa do plemienia lowcow glow na Borneo. Jak mnie nie
        zjedza to opisze wrazenia.
        Mam podobne odczucia jak Senin jesli chodzi o ludzi zamieszkujacych wyspy, sa
        ciepli, troskliwi i ciekawi. Nasi chinscy przyjaciele i ich rodziny tez
        przyjmuja nas goscinnie, ale ich ciekawosc ogranicza sie do zapytania o
        najblizszych czlonkow rodziny. Oni chyba nawet nie wiedza o co pytac, gdyz ich
        zainteresowania koncza sie na granicy wlasnego podworka.
        Wlasciwie to tez mieszkam w Trzecim Swiecie, bo poza duzymi osrodkami miejskimi
        Chiny to Trzeci albo nawet Czwarty Swiat.
        Pozdrawiam
        Bini
        P.S.
        Moze moglbys polecic jakies ciekawe miejsca na spedzenie urlopu, ktore nie sa
        znane tej standardowej turystyce.
        • Gość: K.P. Re: Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata - K.P. IP: 200.61.117.* 16.11.01, 06:06
          Bini ma sporo racji jesli chodzi o tych turystów, no cóz, to temat troche dlugi.
          Od paru lat turysci wtargneli w miesca, które kiedyc pozostawaly poza trasami,
          i gdzie dla miejscowych to wtargniecie tez bylo szokiem. Róznie to w róznych
          miejscach wplywa na zachowania. Moga byc mniej lub bardziej sympatyczne.
          Moze kiedy indziej rozwine ten temat.
          Pozdrawiam.
          K.P.
    • Gość: Walek Re: Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata IP: 213.98.114.* 14.11.01, 22:54
      Gość portalu: K.P. napisał(a):

      > Zagladam czasem na to forum i widze, ze wszyscy piszacy sa emigrantami w
      > bogatych krajach, sadze ze emigrantami ekonomicznymi.
      > Nie widze Polaków mieszkajacych w Trzecim Swiecie (za wyjatkiem paru osób,
      > które oderwaly sie z Meksyku), którzy pewnie nie robia fortuny, ale zyja
      > codziennym zyciem i róznymi trudnosciami, ale tak samo jak wszyscy odczuwaja
      > potrzebe kontaktu, informowania sie o tym co sie dzieje i tesknia za ta
      > przyslowiowa "wierzba placzaca" czy tez dziecielina co pala rumiencem -
      > wszystko jedno.
      > Ja mieszkam w malym kraju poludniowoamerykanskim.
      > Pozdrawiam.
      > K.P.

      Pierdolisz jak maly kazio.Twoj post to jedno wielkie gowno
      • Gość: muzaaa Re: Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata IP: *.dialin.buffalo.edu 15.11.01, 00:23
        K.P.smile chcialabym wiedziec cos od Ciebie na temat herbaty paragwajskiej. W jaki
        sposob mozna ja przygotowywac? Dodaje sie cos do smaku? Terere przyzadza sie na
        podstawie jakiegos przepisu?
        Ja, yerba mate parze w sposob tradycyjny i pijam goraca. Prosze napisz mi o
        tymsmile
    • Gość: K.P. Re: Gdzie sa Polacy z Trzeciego Swiata IP: 200.61.117.* 16.11.01, 05:57
      Do Senin: wcale nie przynudzilas, wrecz przciwnie.
      Do Marty: najwieksze skupisko Polonii w Paragwaju znajduje sie w okolicach
      miasta Encarnación (stolica poludniowego departamentu Itapua) i jest to
      przedwojenna emigracja rolnicza. Dokladna liczbe trudno podac, nie udalo nam
      sie przeprowadzic porzadnego spisu, wg tego niekompletnego bedzie + - tysiac
      osób. Osrodkiem polskich kolonistów sa dwa polozone blisko siebie miasteczka:
      Fram i Carmen del Paraná. Jest Zwiazek Polaków w Paragwaju, a takze, w stolicy
      kraju, Asuncion, dziala Stow. Kulturalne Paragwajsko-Polskie
      Muzaaa: yerba mate przyzadza sie na rózne sposoby. Postawowy, jako mate, czyli
      na goraco. Wsypujesz yerbe do naczynka, które tez nazywa sie mate, + - 3/4
      wkladasz bombilla (to ta rurka przez która sie ciagnie) bez mieszania, zeby sie
      nie zapchala i wlewasz goraca wode z termosu i ciagniesz. Pije sie w
      towarzystwie, osoba nalewajaca wode podaje po kolei kazdemu, jak ktos ma dosyc
      i juz nie chce to wtedy mówi dziekuje. Do wody mozna dodac ziólka (wg uznania,
      moga bys jakies zoladkowe, przeciwgrypowe, itp)
      Terere robi sie tak samo tylko ze woda jest zimna i ziolka sa inne, jakies
      odswiezajace, albo cytryna, w wodzie duzo lodu. Jesli nie masz
      naczynka "legalnego" moze byc jakiekolwiek (kubek, gruba szklanka, emaliowany
      garnuszek).
      I trzeci sposób: mate cocido. Do garnka nalewasz wody w zaleznosci od tego ile
      chcesz zrobic (+ - 1/4 l na osobe) w sypujesz yerbe, tak z lyzke (duza pelna)
      na osobe i kiedy woda sie gotuje tak ze podnosi do góry yerbe, dolewasz
      odrobine zimnej wody i natychmiast gasisz ogien zanim wykipi. Przelewsz przez
      sitko do kubków, mozna dodac mleko, cocido sie slodzi. Mate prawie zawsze pije
      sie gozka, choc w Argentynie przyzadza sie tez na slodko, ale ja nie wiem jak.
      Pozdrowienia.
      K.P.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka