Dodaj do ulubionych

Australia - bilans dwulatka i temu podobne...

26.10.06, 00:12
No wlasnie - czy sie praktykuje takie podsumowania rozwoju dziecka?
Wyladujemy na miejscu, gdy Mlody bedzie mial niemal dokladnie dwa lata, nie
planujemy przedszkola. Czy GP mnie gdzies z dzieckiem skieruje? Jak to
wyglada na antypodach, drogie Mamy?
d
Obserwuj wątek
    • evee1 Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 26.10.06, 03:19
      Praktykuje sie. Nie pamietam za bardzo czy akurat w wieku dwoch lat (moje
      dzieci juz sa duzo starsze). Wydaje mi sie, ze jest takie podsumowanie dla
      dzieci w wieku 18 miesiacy, potem chyba w wieku 2 i pol roku. Ostatnie jest
      chybaw okolicy pieciu lat, czyli tuz przed pojsciem do szkoly.
      Takie bilansy odbywaja sie w Maternal & Child Health Centres, liste ktorych
      mozna zdobyc w lokalym councilu (wszystko jest na internecie). Przeprowadzaja
      je specjalnie szkolone pielegniarki. Osoby z Polski na ogol sie oburzaja "jak
      to nie pediatra?!?". Ale te pielegniarki zajmuja sie tylko i wylaczenie
      malutkimi dziecmi i takimi bilansami, i maja super doswiadczenie w tej
      dziedzinie. Pediatre sie zdeszta tutaj widuje tylko jak sa powazne problemy z
      dzieckiem. I moje dzieci (maja 9 i 11 lat) do tej pory na szczescie pediatry
      nie widzialy smile).
      Na specjalne badanie sluchu (nie pamietam dokladnie kiedy to jest) idzie sie do
      innego osrodka i specjalizujacej sie w tym pielegniarki.
      Szczepienia organizowane sa tez przez deperatament zdrowia w kazdym councilu i
      odbywaja sie w roznych miejscach dzielnicy (w szkolach, domach kultury itp) raz
      czy dwa razy na miesiac, niektore w ciagu dnia, niektore wieczorami.
      A, to co opisuje dotyczy stanu Victoria. Nie jestem pewna czy w innych stanach
      jest tak samo.
      Bilanse i szczepienia sa za darmo. Leki i wizyty u lekarza niestety nie, chyba
      ze idzie sie do lekarza, ktory stosuje tzw bulk billing (czyli oplate za Twoja
      wizyte odbiera bezposrednio z Medicare), ale tych jest coraz mniej.
      • scubabe Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 07.11.06, 13:09
        No cóż jest jaka jest sluzba zdrowia czasem mam wrazenie ze lepsza niz w Polsce
        a czasem gorsza. Jedyna rzecz jaka mnie przerazila w australii to gdy moje
        dziecko sie urodzilo po tygodniu mialo problemy z okiem ropialo ciagle
        oczywiscie rozni lekarze mowi ze to przejdzie jesli nie to jak dziecko skonczy
        rok bedzie trzeba przeprowadzic zabiek bo dziecko mazatkane kanaly lzowe, jak
        pojechalam z rocznym dzieckiem na wakacje do Polski okazalo sie ze dziecku taki
        zabieg robi sie w pierwszym miesiacu bez usypiania i bez znieczulenia bo i tak
        oko nie jest unerwione i tak teraz z powodu bledu australijskich lekarzy czeka
        nas za tydzien zabieg pod calkowita narkoza. Tyle ze w australi sa milsze
        pielegniarki i lekarze to tyle. A bilans owszem jest ale taki bilans to sobie
        kazda matka moze zrobic po przeczytaniu przykladowego bilansu.
        • podyanty Do Scubabe 08.11.06, 04:37
          gdy moje
          > dziecko sie urodzilo po tygodniu mialo problemy z okiem ropialo ciagle
          > oczywiscie rozni lekarze mowi ze to przejdzie jesli nie to jak dziecko skonczy
          > rok bedzie trzeba przeprowadzic zabiek bo dziecko mazatkane kanaly lzowe, jak
          > pojechalam z rocznym dzieckiem na wakacje do Polski okazalo sie ze dziecku taki
          >
          > zabieg robi sie w pierwszym miesiacu bez usypiania i bez znieczulenia bo i tak
          > oko nie jest unerwione i tak teraz z powodu bledu australijskich lekarzy czeka
          > nas za tydzien zabieg pod calkowita narkoza.

          Dla porzadku:
          www.childrenshospital.org/views/june06/blocked_tear_ducts.html
          (i wiele innych websides z roznych krajow ) wyraznie zaznacza, ze na ogol czeka sie z odblokowaniem
          do 1 roku zycia bo w wiekszosci przypadkow kanaliki lzowe same sie odblokowuja. Byc moze
          "postEMpowosc" polskiej medycyny, obok ciecia kazdej rodzacej, golenia lona, faszerowania
          ciezarnych kilogramami lekow oraz pedzlowania pepka noworodkow alkoholem, rowniez polega na
          tym, ze zabieg , o ktorym piszesz wyzej, przeprowadza sie w 1-szym miesiacu zycia ???
          Pozdrawiam w imieniu wlasnym oraz dziecka, ktore jakos bezproblemowo dozylo w Australii dosc juz
          zaawansowanego wieku ...
          • evee1 Re: Do Scubabe 08.11.06, 05:54
            > "postEMpowosc" polskiej medycyny, obok ciecia kazdej rodzacej, golenia lona,
            > faszerowania ciezarnych kilogramami lekow oraz pedzlowania pepka noworodkow
            > alkoholem, rowniez polega na tym, ze zabieg , o ktorym piszesz wyzej,
            > przeprowadza sie w 1-szym miesiacu zycia ???
            Hi, hi, no przeciez dlatego, ze oko nie jest unerwione. TYlko ciekawe kiedy te
            nerwy tak nagle sie pojawiaja w tym oku? No bo, ze sa to chyba jasne -
            sprobujcie sobie do tego nieunerwionego oka palec wsadzic smile)).
            Mi tez w Polsce jako noworodkowi (dwa tygodnie mialam) robiono bez
            znieczulenia "poprawke" po operacji na przepukline, "bo noworodki nie czuja
            bolu". Tylko ciekawe dlaczego tak sie darlam sad(((. Chyba musialam miec mokro,
            albo glodna bylam, bo przeciez nie dlatego, ze mi na zywca brzuszek rozcinano.
            • werata to nie jest prawda,co piszecie!!! 08.11.06, 09:00
              Nikt mnie nie faszerowal lekami, nie ogolono mnie nigdzie, pod pachami tez
              nie wink))
              NIkt nie pedzlowal niczego mojemu dziecku (ale moze nie wiem, po moze jednak
              bylam faszerwoana lekami?)

              Wedlug Was w Polsce to tylko glod, smrod i zgrzytanie zebami...

              Dzis spotkalam na playgroup nowa dziewczyne z Polski z dzieckiem. Pierwsze
              slowa,jakie uslyszalam skierowala do corki i brzmialo to tak: "Jak Cie walne w
              leb, to..."

              Tacy Polacy sa w Australii, ludzie skrzywieni, zmarnowani, bez wartosci i
              glebszego myslenia.
              Ale jak wiecie,ja uprzedzona jestem. Z Europy Wschodniej. I nie wstydze sie
              moich korzeni. I nie udaje, ze w Australii jest wszystko lepsze. Ja nie
              potrzebuje zludzen.
              • scubabe Re: to nie jest prawda,co piszecie!!! 08.11.06, 12:19
                Wlasnie twoja wypowiedz przeczytalam i teraz moze zrozumialam czemu co
                niektorzy mysla ze oko jest unerwione.
              • podyanty Re: to nie jest prawda,co piszecie!!! 08.11.06, 13:14
                werata napisała:

                > Nikt mnie nie faszerowal lekami, nie ogolono mnie nigdzie, pod pachami tez
                > nie wink))
                > NIkt nie pedzlowal niczego mojemu dziecku (ale moze nie wiem, po moze jednak
                > bylam faszerwoana lekami?)

                Tutaj takze polecam CiPe gdzie juz bylo sporo dyskusji na temat przemywania pepka spirytusem. Nie,
                nie na temat celowosci, bo tego nikt nie kwestionowal. Generalnie panienki szukaly porady jak
                otrzymac wlasciwe stezenie spirytusu
                >
                > Wedlug Was w Polsce to tylko glod, smrod i zgrzytanie zebami...

                Nigdy tego nie twierdzilam.

                >
                > Dzis spotkalam na playgroup nowa dziewczyne z Polski z dzieckiem. Pierwsze
                > slowa,jakie uslyszalam skierowala do corki i brzmialo to tak: "Jak Cie walne w
                > leb, to..."
                >
                > Tacy Polacy sa w Australii, ludzie skrzywieni, zmarnowani, bez wartosci i
                > glebszego myslenia.

                Tacy tez bywaja.
                Nie poczuwam sie jednakowoz do zwiazkow z nimi.

                > Ale jak wiecie,ja uprzedzona jestem. Z Europy Wschodniej. I nie wstydze sie
                > moich korzeni. I nie udaje, ze w Australii jest wszystko lepsze. Ja nie
                > potrzebuje zludzen.

                Tego fragmentu nie rozumiem. Czy mozesz przyblizyc badz sprecyzowac mysl?
                Jezeli jestes az tak sfrustrowana moze nie powinnas tu mieszkac?
              • evee1 Re: to nie jest prawda,co piszecie!!! 08.11.06, 13:39
                werata napisała:
                > Wedlug Was w Polsce to tylko glod, smrod i zgrzytanie zebami...
                Alez skad, zadne "tylko", ale sadze, ze tego jest tam jednak nieco wiecej niz tutaj.

                > Dzis spotkalam na playgroup nowa dziewczyne z Polski z dzieckiem. Pierwsze
                > slowa,jakie uslyszalam skierowala do corki i brzmialo to tak: "Jak Cie walne w
                > leb, to..."
                > Tacy Polacy sa w Australii, ludzie skrzywieni, zmarnowani, bez wartosci i
                > glebszego myslenia.
                Wszyscy sa tacy? Bo ja jakos wsrod swoich znajomych takich ludzi nie widze.

                > Ale jak wiecie,ja uprzedzona jestem. Z Europy Wschodniej. I nie wstydze sie
                > moich korzeni. I nie udaje, ze w Australii jest wszystko lepsze. Ja nie
                > potrzebuje zludzen.
                Ja tez sie nie wstydze swoich korzeni. Nie przeszkadzaja mi one jednak w
                docenianiu zalet kraju, w ktorym teraz mieszkam. I patrzac trzezwo nie ma kraju,
                ktory ma tylko zalety, a zero wad. Tylko dla roznych ludzi inne aspekty zycia w
                danym kraju sa istotne.
                A co do zludzen, to nie sa mi one potrzebne. Ja tutaj jestem z wyboru i nie
                musze sobie dorabiac teorii dlaczego mieszkam w Australii, zamiast wracac do Polski.
            • scubabe Re: Do Scubabe 08.11.06, 12:16
              Ale sie ubawilam zachowujesz sie tak jakbys szkole skonczyla i nie miala
              doczynienia z biologia oko nie jest unerwione kazdy to wie i operacje na oku
              przeprowadza sie bez znieczulenia tylko doprowadza sie go do zdretwienia. A
              odblokowanie kanalow lzowych w Polsce sie robi w pierwszym miesiacu by ulzyc
              dziecku by sie nie meczylo tak ja moja corka codziennie ranem problem placz bo
              nie moze jej sie oko rozkleic i rzadne krople masaze nic nie daja. Tak poza tym
              to nie twierdze ze sluzba zdrowia jest fatalna tylko mowie ze tak jak w kazdym
              kraju sa jakies idiotyzmy. A jesli chodzi o ciecie krocza i golenie to chyba
              zamieszchle czasy bo znajomi w Polsce mowia ze takich rzeczy nie wykonyja.
              • podyanty Re: Do Scubabe 08.11.06, 13:05
                Scubabe,

                mozesz podac zrodla, ktore mowia o braku zakonczen nerwowych w oku? Bo o ile ja wiem to w
                rogowce SA zakonczenia nerwowe, jest takze nerw optyczny. Wsadz sobie palec do oka i sprawdz czy
                boli. Nigdy Ci nie wpadl do oka paproch???
                Co to znaczy, ze sie nie znieczula tylko odretwia? To odretwienie to wlasnie znieczulenie lokalne
                (kiedys przy operacjach ocznych stosowano kokaine, teraz pewnie jakies syntetyki).
                Poza tym wbij sobie w Googla "tear duct blocked" i zobacz co ci wyskoczy.

                A jezeli chodzi o ciecie i golenie to polecam dyskusje na CiP-ie. Bardzo pouczajace.



                • scubabe Re: Do Scubabe 08.11.06, 13:26
                  Nerw a unerwienie to dwie rozne rzeczy nie myl tego i czytaj dokładniej
                  informacje na inetrnecie. pozatym jak sie igle wbija do rogowki to nic nieczuc
                  do momentu ktorego dobry okulista nie dotknie nawet. Szkoda klawiatury na tkie
                  bezdenne gadanie
                  • podyanty Re: Do Scubabe 08.11.06, 13:36
                    scubabe napisała:

                    > Nerw a unerwienie to dwie rozne rzeczy nie myl tego i czytaj dokładniej
                    > informacje na inetrnecie. pozatym jak sie igle wbija do rogowki to nic nieczuc
                    > do momentu ktorego dobry okulista nie dotknie nawet. Szkoda klawiatury na tkie
                    > bezdenne gadanie

                    Czy jestes oftalmologiem?
                    Bo, ze jestes niezbyt uprzejma to juz wiem...
                    No, i ze masz pewne klopoty z ortografia tez...
                    • scubabe Re: Do Scubabe 08.11.06, 13:43
                      owszem mam problem z ortografia i nie ukrywam tego, uprzejma no coz czasem
                      jestem czasem nie ale wy tez raczej uprzejmoscia nie tryskacie. specjalistka
                      nie jestem ale jak corka ma problem to sie czyta i to duzo. Sorry za moje
                      zlosliwosci.
                  • ewunia_uk Re: Do Scubabe 08.11.06, 13:40
                    scubabe napisała:

                    > Nerw a unerwienie to dwie rozne rzeczy nie myl tego i czytaj dokładniej
                    > informacje na inetrnecie. pozatym jak sie igle wbija do rogowki to nic
                    nieczuc
                    > do momentu ktorego dobry okulista nie dotknie nawet.

                    Do tego wypadaloby chyba tylko dodac, ze ziemia jest plaska i plywa po
                    bezbrzeznym oceanie podtrzymywana przez cztery zolwie wink)))

                    Co do terapii stosowanych w obu krajach, w Polsce wykonuje sie cala mase
                    zabiegow, ktore w reszcie cywilizowanego swiata zostaly juz dawno uznane za
                    zbedne, o niepotwierdzonej niczym skutecznosci, lub wrecz szkodliwe.
                    Wielokrotnie pisala na ten temat rowniez i polska prasa.
                    • scubabe Re: Do Scubabe 08.11.06, 13:46
                      Powtarzeac sie nie bede . Bo i tak mala za pare dni idzie na zabieg i nic tego
                      nie zmieni.
                    • podyanty Re: Do Ewuni_uk 08.11.06, 13:46
                      Dzieki, Ewunia, cmok i kwiatek! - co z tego, ze trujacy, w koncu lek nasercowy z niego tez robia wink

                      img393.imageshack.us/img393/2233/digitalis2gr7.jpg
                    • evee1 Ziemia i oko 08.11.06, 14:01
                      > Do tego wypadaloby chyba tylko dodac, ze ziemia jest plaska i plywa po
                      > bezbrzeznym oceanie podtrzymywana przez cztery zolwie wink)))
                      Nieprawda!!!! Ziemia jest wklesla. Sama wczoraj widzialam na zdjeciu smile).

                      Scubabe, nie irytuj sie i sama tez sobie dobrze poczytaj. Faktycznie w samej
                      galce ocznej jest nerw optyczny jedynie. Ale dyskusja jest o kanalach lzowych,
                      ktore czescia galki ocznej nie sa i w ich bliskiej okolicy jest calkiem sporo
                      zakonczen nerwowych.
                      A tak przy okazji, to tutaj zbieg przetkania kanalikow lzowych zaleca sie
                      dzieciom juz od 6 miesicy, a nie po roku dopiero. I robi sie to pod narkoza,
                      chocby po to, zeby maly pacjent sie nie poruszal.
                      • scubabe Re: Ziemia i oko 08.11.06, 14:09
                        oczywiscie wytlumaczono mi dlaczego pod narkoza ale szkoda ze po takim czasie
                        wykonuje je w australii lekarze powiedzieli ze przed skonczeniem roku nie
                        wykonuja tych zabiegow. Zreszta kanal lazowy jesli robi to specjalista to nie
                        naruszy nic nawet nerwa bo kanal sam w sobie tez nie jest unerwiony tylko
                        otoczenie jego sam lekarz stwierdzil ze gdyby byl unerwiony to by nas bolalo
                        jakbysmy plakali. Zabieg sam w sobie trwa 5 minut no ale ta narkoza najbardziej
                        mnie przeraza.
                        • dica Re: Ziemia i oko 08.11.06, 23:32
                          Nie ma sie co bac narkozy na zapas. Moj synek mial dwa zabiegi w narkozie jako
                          niemal noworodek i standardowo podaje sie minimalna dawke lekow do znieczulenia
                          ogolnego u malych dzieci, co skutkuje tym, ze w przypadku prostego i krotkiego
                          zabiegu dziecko pozostaje uspione tylko tyle minut, ile potrzeba na wykonanie
                          owego zabiegu, a potem jest wybudzane. Wprawdzie nasze zabiegi byly w Polsce,
                          na rewelacyjnej chirurgii dzieciecej w Gdyni-Redlowie, ale zakladam, ze w
                          Australii nie jest gorzej... wink)) W przypadku mojego synka narkoza trwala raz
                          10 minut, a raz dluzej, bo i zabieg byl dluzszy.

                          Pozdrawiam. smile

                          d
                          • scubabe Re: Ziemia i oko 09.11.06, 11:29
                            Dzieki za otuche.
          • fifkowa Re: Do Scubabe 09.11.06, 09:04
            To co powiedzialas o tym oku to totalna bzdura jestem przerazona tym ze w
            Australi tak dlugo z tym zwlekali i doprowadzili do zabiegu moj synek jak mial
            3 tyg. tez mial zatkane kanaliki i lekarze w Polsce zareagowali na
            tychmiast.Dostalam skierowanie do okulisty dostalam mascie krople i nauczyli
            mnie techniki masazu zeby to zaszlo.Po miesiacu mu przeszlo a mial bardzo
            powaznie zatkane.A zabieg to w Polsce ostatecznosc wynikajaca z zanidbania
            lekarzy i olania problemu.
            • evee1 Re: Do Scubabe 09.11.06, 10:44
              fifkowa napisała:

              > To co powiedzialas o tym oku to totalna bzdura jestem przerazona tym ze w
              > Australi tak dlugo z tym zwlekali i doprowadzili do zabiegu moj synek jak mial
              > 3 tyg. tez mial zatkane kanaliki i lekarze w Polsce zareagowali na
              > tychmiast.Dostalam skierowanie do okulisty dostalam mascie krople i nauczyli
              > mnie techniki masazu zeby to zaszlo.Po miesiacu mu przeszlo a mial bardzo
              > powaznie zatkane.A zabieg to w Polsce ostatecznosc wynikajaca z zanidbania
              > lekarzy i olania problemu.
              Zaraz, zaraz, ale dziewczyny wlasnie napisaly, ze w Polsce lekarze nie czekaja,
              tylko wlasnie robia zabieg juz w pierwszym miesiacu. To w Australii zaleca sie
              czekanie do szostego miesiaca zycia, a w miedzyczasie masowanie, czyli to samo
              co w Twoim przypadku. I to wedlug nich jest bez sensu, a jak widac na
              przykladzie Twojego synka, to moze pomoc i sprawa sie rozwiazuje bez zabiegu.
              • scubabe Re: Do Scubabe 09.11.06, 11:29
                Dla sprostowania. Moja coreczka dostala masci i krople i przecheodzilo po
                wszelkich masazach kroplach ale lekarze w australii bardzo nalegali i kazali
                czekac w rezultacie cora ma rok i dwa miesiace i musi miec zabieg bo w
                australii nie wykonuja przed skonczeniem roku, w Polsce jak bylam na wakacjach
                z mala powiedziano mi ze jesli miesiac uplynie uzywajac masci i kropli nie
                przejdzie (czasem nawet krocej w zaleznosci jak uporczwe) to jest robiony
                zabiek bo po co ma sie meczyc dziecko. W Polsce niestarczylo nam czasu bo juz w
                jej wieku to trzeba by bylo pod narkozom by sie nie ruszalo. Zreszta w Angli
                jak sie dowiedzialam od siostry to ten zabiek wykonuje sie tez w miare szybko.
                Dlatego czulam zlosc na tutejszych lekarzy bo naprawde to jest katorga dla mnie
                i dla dziecka placz w dzien w dzien bo nie moze rozkleic oka.
                • fifkowa Re: Do Scubabe 09.11.06, 14:53
                  Sorry zle przeczytalam scubabe sorry
    • dica Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 27.10.06, 22:08
      Bardzo dziekuje za odpowiedz i informacje. smile
      Pozdrawiam.
      d
      • podyanty Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 28.10.06, 11:33
        dica napisała:

        > Bardzo dziekuje za odpowiedz i informacje. smile
        > Pozdrawiam.
        > d

        Dica,

        Wzielam wlasnie do reki Your Child's Personal Health Record, ksiazeczke, ktora dostaje kazdy
        noworodek w ACT.
        Nie wiem czy w Queensland maja podobna ale bilanse robia zapewne tak samo, wg wskazan National
        Council of Community Child Health
        1- Birth & 1-4 weeks
        2- 6-8 weeks
        3- 6-8 months
        4- 18 months
        5- 3-31/2 years
        W naszej ksiazeczce jest tez karta szczepien i masa uzytecznych informacji i wskazowek.
        Pozdrawiam -
        k.



        • evee1 Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 30.10.06, 06:25
          O wlasnie!
          Wiem, ze pewnie wezmiesz ze soba z Polski ksiazeczke zdrowia dziecka, ale w te
          zolta ksiazeczke, o ktorej pisze podyanty warto sie po przyjezdzie zaopatrzyc,
          bo jest tam masa wartosciowych informacji (chocby zeby nauczyc sie
          nazewnictwa). Nie wiem czy to mozliwe, ale pewnie jak poprosisz swoja
          pielegniarke, albo w councilowym health department, to ja dostaniesz. To nie sa
          druki "scislego zarachowania" smile.
          • podyanty Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 30.10.06, 12:20
            evee1 napisała:

            > O wlasnie!
            > Wiem, ze pewnie wezmiesz ze soba z Polski ksiazeczke zdrowia dziecka, ale w te
            > zolta ksiazeczke, o ktorej pisze podyanty warto sie po przyjezdzie zaopatrzyc,
            > bo jest tam masa wartosciowych informacji (chocby zeby nauczyc sie
            > nazewnictwa).

            W ACT te ksiazeczki sa granatowe smile
            • dica Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 30.10.06, 22:35
              Dziewczyny, jestescie nieocenione! smile To moze jeszcze wiecie, jak sie jeszcze
              w Polsce zabrac za tlumaczenie dokumentacji medycznej Mlodego? To trzeba u
              jakiegos specjalistycznego tlumacza robic? Podstemplowac?
              • evee1 Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 31.10.06, 05:19
                Nie wiem jak jest obecnie, ale jakis czas temu legalnym imigrantom
                przyslugiwalo bezplatne tlumaczenie wszystkich niezbednych dokumentow - kazdy
                urzad imigracji ma na swoich uslugach tlumaczy roznych jezykow.
                Nie wiem ile musisz tlumaczyc z tej dokumentacji, ale sadze, ze to ma sens
                tylko przy powazniejszych chorobach. Zreszta i tak jezeli dziecko wymaga
                leczenia u specjalisty (czyli jezeli ma powazne schorzenia), to i tak bedzie
                musial miec zrobione badania na miejscu, zeby lekarze mogli ocenic stan obecny.
                Jest to o tyle lepsze, ze tutejsi tlumacze znaja tutejsza terminologie i wiedza
                jak poprawnie przetlumaczyc na "australijski", a nie tylko na "angielski".
                Poczytaj tutaj:
                www.immi.gov.au/living-in-australia/help-with-english/learn-english/client/translation_help.htm
                • dica Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 31.10.06, 14:08
                  Evee1, no wlasnie my jestesmy przypadek, gdzie zeby np. ustalic kalendarz
                  szczepien, czy postawic zwykla diagnoze w przypadku banalnej goraczki, lekarz
                  powinien miec wglad z cala historie choroby (nawracajace zakazenia bakteryjne
                  wymagajace hospitalizacji, odpornosc na antybiotyki i takie cuda). Na wszelki
                  wypadek przetlumacze wiec wszystko.
                  Pozdrawiam smile
                  d
              • podyanty Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 31.10.06, 10:42
                Dica,
                A jaki Ty bedziesz w Australii miala status?
                Permanent Resident? Imigrujesz do Australii ?
                W linku podanym przez evee wyraznie jest powiedziane, ze tlumaczyc mozna za darmo dokumenty
                podstawowe, do 100 slow. Nie sadze, zeby Ci przetlumaczyli w ramach tej uslugi historie choroby.
                Wydaje mi sie, ze lepiej bedziesz, jezeli zlecisz tlumaczenie w Polsce ( z pewnoscia taniej Ci to wyjdzie).
                Tylko poszukaj tlumacza, ktory specjalizuje sie w tlumaczeniach medycznych, zeby Ci ktos jakichs
                bzdur nie powypisywal! Tutaj tlumacze profesjonalni sa zrzeszeni w NAATI, nie mam natomiast pojecia
                jak to teraz funkcjonuje w Polsce. Powinno byc jakies stowarzyszenie. Sprawdz w Internecie. Poza tym
                jezeli Twoje dziecko bierze jakies leki i przyjezdzasz z ich zapasem musisz miec papier od lekarza po
                angielsku zaswiadczajacy o koniecznosci ich brania (moja 10-letnia bratanica bioraca leki na obnizenie
                poziomu cholesterolu przyleciala z takowym).

                • dica Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 31.10.06, 14:03
                  Podyanty, imigruje, imigruje, z widokami na obywatelstwo (zostalam jedynym
                  czlonkiem swojej rodziny w Polsce i bez australijskiego obywatelstwa, teraz mam
                  to zmienic wink)) ).
                  No wlasnie, widze, ze tlumaczyc jednak bede w Polsce, mam dziecko z obnizona
                  odpornoscia, po dwoch zabiegach chirurgicznych, wiec musze byc gotowa just in
                  case.
                  Teraz, przed wyjazdem, zalatwiam jeszcze wszystkie konsultacje u specjalistow w
                  Polsce, wiec moze byc tak, ze istotnie bedziemy wwozic jakies leki. Nie wiem,
                  czy brac na pierwsze tygodnie polsa apteczke z dzieciecym zestawem witamin,
                  srodkow przeciwgoraczkowych, itp. Boje sie, ze Mlody odchoruje zmiane klimatu,
                  a ja sie nie polapie w australijskich medykamentach tak od razu. Wwozic ot tak
                  chyba nie moge, ale zawsze moge sobie wyslac, zeby tam na nas czekaly. wink
                  Pozdrawiam serdecznie. smile
                  d
    • werata Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 31.10.06, 11:27
      hehe, bilans dwulatka w Australii???
      W TEJ Australii, w ktorej ja jestem nie ma!!!!
      Niby sugeruje sie (w ksiazeczce nawet jest adnotacja) isc z dzieckiem w tym
      wieku, ale pozalowania godne jest to sprawdzenie rowoju... Jakies pielegniary o
      wiedzy mniejszej i starszej o kilkadziesiat lat od mojej mamy patrza na
      dzieciaka z odleglosci kilku metrow i jesli dziecko sie rusza ...to znaczy, ze
      wszystko ok.

      No ale wiecie, ze ja jestem do tutejszej sluzby zdrowia uprzedzona (tfu,tfu) i
      takie tematy to woda na moj mlyn wink))

      • dica Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 31.10.06, 14:05
        Werata, a z KTOREJ Australii Ty jestes? wink Ja bede z Queensland. I chetnie
        poczytam Twoje historie o sluzbie zdrowia i nie tylko. smile
        Pozdrawiam.
        d
      • podyanty Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 31.10.06, 14:35
        Ej, werata, a Ty znowu margolisz.
        Ja bym w zyciu sie nie zdecydowala na urodzenie dziecka w Polsce!
        Moze mam szczescie bo moje dziecko nie choruje a przy tym mam niezlego GP (studia skonczyl w
        Genewie) ale tez mysle, ze w polskie mamy (w tym te in spe) maja kompletnego fiola na punkcie
        faszerowania siebie i progenitury medykamentami.
        W mojej apteczce jest :
        a/ paracetamol/nurofen w syropie dla dziecka i w tabletakach dla starych (just in case)
        b/ homeopatyczny spray do nosa Euphorbium Compositum (przyznaje bez bicia, importowane w
        Polsce)
        c/ Vicks (masc)
        d/ tzw krem do wszystkiego czyli Bepanthen
        e/ Kropelki zoladkowe (tez oczywiscie import)
        f/ Tea tree Oil
        That's it.
        A, i jeszcze olejek eukaliptusowy do inhalacji.

        Co tam slychac w miescie Sydneju (jak mawiali starsi Polacy)?
        Zabieracie nam caly deszcz?
        • evee1 Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 01.11.06, 07:07
          Hi, hi, zgadzam sie - lacznie z zabieraniem deszczu smile)).
          Mnie bardzo smiesza wypowiedzi o tym jaka to koszmarna jest australijska
          sluzba zdrowia - w porownaniu do wspanialej polskiej oczywiscie.
          • werata Re: Australia - bilans dwulatka i temu podobne... 01.11.06, 12:37
            Hehe, kto nie doswiadczyl ten nie wie!!!
            No bo nie ma jak "swietny"-hindus-(niby)-lekarz, mowiacy nie-wiadomo-po-jakiemu
            lub chinka-GP-lekarka z tak silnym akcentem,ze mozna troche mandarynskiego
            podlapac wink))
            No i na krostke na pupie dostaje sie w Australii antybiotyki, jak sie ma
            szczescie to nawet Pan lub Pani doktor _dotknie_ dziecka, zazwyczaj trzymaja
            sie w zdrowej odleglosci, zeby czegos nie podlapac pewnie.
            Takie sa moje doswiadczenia z Australii z przymrozeniem oka przedstawione
            tutaj, z lzami w oczach najprawdziwszymi doswiadczane w rzeczywistosci
            przecudnej przeciez australijskiej. Ja myslalam, ze sie zaplacze przez pierwsze
            miesiace z malym dzieckiem tutaj.

            Uprzedzona niemilosiernie
            werata

            • werata post scriptum 01.11.06, 12:42
              ...ja bym sie bala w Australii nawet byc w ciazy,bo nie wiem, czy ktos by mi tu
              zrobil jakies badania...watpie.
              A Polsce rodzilam w SWIETNIEJ panstwowej klinice, pojedynczy pokoj z
              prysznicem, moja muzyka, moj maz, moja polozna, caly czas z dzieckiem bylam,
              swietny sprzet medyczny, badanie sluchu, ojjj dlugo by pisac... dlatego mialam
              piekny porod i poczucie bezpieczenistwa,ktorego tu nigdy (jesli chodzi o
              medycyne) nie zaznam pewnie. Moje kolezanki rodzace w Austr. nie mialy ani ani
              troche lepszych warunkow (poza tym, ze mogly sobie wybrac wielkosc porcji
              obiadowej, hehe) , wiec nie przesadzajmy...
              werata
              • podyanty Re: post scriptum 01.11.06, 14:47
                Werata,

                A czytujesz sobie czasami co panienki o porodach w Polsce wypisuja na CIPie ?
                Ja w tutejszym panstwowym Birth Centre tez mialam wlasny pokoj ze spa bath, wlasna polozna,
                wlasna muzyke, wlasnego meza i cudowny naturalny porod bez zadnych srodkow usmierzacych bol i
                oglupiajacych dziecko. W domu bylam nastepnego dnia a poniewaz byl to tzw "early discharge" przez
                nastepny tydzien wizytowala mnie w domu polozna.
                Jezeli chodzi o lekarzy to wszyscy wiedza, ze generalnie od lekarzy Hindusow i Chinczykow nalezy sie
                trzymac z daleka. Zreszta konowalow w Polsce tez nie brakuje!
                Mojemu dziecku nikt antybiotykow bez sensu nie przepisywal, byc moze nasz GP odbiega od
                przecietnej.
                Pomijajac wszystko inne, dzieci tutejsze nie padaja jak muchy a umieralnosc noworodkow jest o wiele
                nizsza niz w Polsce. Ze nie wspomne o przecietnej dlugosci zycia. A przeciez w jedne i drugie statystyki
                wliczeni sa oczywiscie Aborygeni ...

                • werata Re: post scriptum 02.11.06, 22:30
                  No to fajnie, ze w Autralii tez mozna rodzic po ludzku. Widzisz nasze porody
                  byly bardzo fajne choc kilkanascie tysiecy km od siebie.
                  z mokrego dzis Sydney pozdrawiam
                  • dica Re: post scriptum 02.11.06, 23:41
                    Widac punkt widzenia zalezy od punktu siedzienia: ja bylam przekonana, ze
                    mialam wspanialy porod w Polsce, dopoki nie skonfrontowalam zeznan z kolezanka,
                    ktora poltora roku temu rodzila w Perth. "Co ja wiem o cudownych porodach",
                    zostalo mi tylko pomyslec. wink
                    Ale porownam sobie, porownam, nastepna dzidzie planuje rodzic za rok w
                    Australii. wink
                    • evee1 Re: post scriptum 03.11.06, 04:22
                      Ja rodzilam dwojke dzieci w Australii w publicznym szpitalu. Jeden porod mialam
                      niezbyt ksiazkowy, ale z dziecmi cale szczscie problemow nie bylo. Bardzo sobie
                      chwale te pobyty w szpitalach. Ciaze tez mialam tutaj prowadzone i nie mam nic
                      do zarzucenia lekarce prowadzacej. Spotkania co miesiac (w trzecim trzymestrze
                      coraz czesciej), po drodze robione rozne badania. Fakt, ze nie mialam robionych
                      dziesieciu USG w czase ciazy, ale nie uwazam, zeby bylo to potrzebne.
                      Zwykli lekarze GP, wbrew temu co pisze werata, z ktorymi mozna sie dogadac tez
                      istnieja i jest ich niemalo smile. I tutaj jak Ci lekarz czy przychodnia nie
                      odpowiada, do mozesz isc do innego. Nie ma tutaj rejonizacji.
                      Ja w zasadzie mialam doswiadczenie z czterema GP i jeszcze nigdy zaden mnie nie
                      zbagatelizowal. Jestem wysylana na badania i nie mialam problemu z uzyskaniem
                      skierowania na badania specjalistyczne, jezeli uwazalam, ze chce sprawe drazyc
                      dalej. Oczywiscie za to musialam dodatkowo zaplacic, ale wcale nie oczekiwalam,
                      ze bedzie to za darmo.
              • osmanthus Link - dla Weraty 10.11.06, 12:03
                kobieta.gazeta.pl/rodzicpoludzku/1,71296,3686890.html
                • werata Re: Link - dla Osmanthus 11.11.06, 12:33
                  na wszystko jest jakis link,
                  chocby taki:
                  www.theage.com.au/news/National/One-in-five-Australian-operations-fail/2006/11/11/1162661928198.html

                  • podyanty Werata, 11.11.06, 23:10
                    czytalam wczoraj o tym w Weekend Australian, bodajze.
                    Na szczescie jeszcze ja sie jeszcze na operacje stawu biodrowego nie kwalifikuje wink

                    Powiedz, tak szczerze, co Ci tutaj trzyma (i od ilu lat)?
                    Ciezko sie zyje w stanie nieustannej frustracji i nienawisci do otoczenia.
                    Jezeli uwazasz, ze w Kaczolandzie jest lepiej, rozwiazanie jest jedno - wracaj poki czas. Wracaj zanim
                    staniesz sie stara zgorzkniala kobieta.

    • dica Brisbane... 03.11.06, 23:28
      Widze, Dziewczyny, ze nie ma tu nikogo z Brisbane?
      Pozdrowka!
      A u nas zima cala geba! smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka