Dodaj do ulubionych

Nie, w USA

14.03.07, 16:54
Bo ktos moglby spytac, gdzie to tak? W "Wielkiej Bulbie"? Na Madagaskarze?
O , a moze w Iraku ?

news.yahoo.com/s/afp/20070314/ts_alt_afp/useconomyproperty_070314133106
Obserwuj wątek
    • polonus5 Yaponczyk Ty naprawde jestes chory !!! 14.03.07, 17:41
      Edwardsen, a 47-year-old assistant optician, was tempted to take out a special
      high-risk loan targeted at people with low credit ratings. Today her monthly
      repayments have soared to 2,800 dollars, yet she only takes home 1,600 dollars.

      • yaponczyk1 Re: Yaponczyk Ty naprawde jestes chory !!! 14.03.07, 17:44
        polonus5 napisała:

        Today her monthly
        > repayments have soared to 2,800 dollars, yet she only takes home 1,600
        dollars.


        No wiec ? No wlasnie !
        Gdzie ludzie moga byc az tak sloko naiwnie glupi, zeby zarabiajac 1600 na
        czysto pakowac sie w pozyczke ze splatami 2800 ??????????
        To naprawde musi byc mentalny bardzo trzeci swiat, co ?
        • angelica200 Re: Yaponczyk Ty naprawde jestes chory !!! 14.03.07, 17:51
          Twoja glupota skosnik jest zenujaca.Lecz sie.Na poczatek moze naucz sie czytac
          po angielsku.Wiem ze dla kogos z podstawowym niepelnym to bedzie chalenge ale
          moze warto?
          Twoja Angela
          • poddanywujasama Re: Yaponczyk Ty naprawde jestes chory !!! 16.03.07, 00:33
            Angelo, jego glupota nie jest zenujaca jest PRZERAZAJACA.Posty jego, pisane sa
            dla ludzi, ktorzy tematu calkowicie nie znaja. O jakiejkolwiek inteligencji
            wspominac nie bede, mija sie to calkowicie z celem.
            Pozdrawiam serdecznie
    • polonus5 Yaponczyk od Maja czeka tam kredyt dla Ciebie 14.03.07, 18:02
      Kredytowi naciągacze

      RZESZÓW. Niskie odsetki, minimum formalności, łatwość w uzyskaniu pieniędzy -
      taka oferta kredytowa kusi wielu. Po podpisaniu umowy okazuje się, że klient
      padł ofiarą kolejnego systemu argentyńskiego i jedyne co może zrobić, to
      pogodzić się ze stratą wpłaconych już pieniędzy.

      - Oferujemy środki na cele mieszkaniowe – informuje pracownica rzeszowskiego
      biura Grupy Kapitałowo-Budowlanej EuroGroup sp. z o.o. – Można u nas otrzymać
      produkt finansowy w wysokości od 10 do nawet 300 tys. zł.

      Dalej ofiara własnej naiwności dowiaduje się, że nie musi nic wpłacać, tylko
      przedstawić zaświadczenie o zatrudnieniu i wysokości zarobków. Potrzebni są
      również poręczyciele. Zamiast nich można wpłacić kilkaset złotych (kwota zależy
      od wysokości kredytu), jako zabezpieczenie spłaty. W ciągu 20 – 30 dni
      pieniądze na zakup mieszkania lub budowę domu, mają znaleźć się na koncie
      klienta.

      Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna. Przy podpisaniu umowy trzeba
      uiścić opłatę wstępną (5 proc. kwoty pożyczki). Pieniądze klient otrzyma
      dopiero wtedy gdy EuroGroup zbierze gremium i według mętnych zasad zacznie
      przyznawać produkt, czyli właśnie pieniądze. Teoretycznie może to potrwać kilka
      miesięcy. W praktyce nie nastąpi nigdy. Ale w tym czasie klient musi spłacać
      raty za kredyt, którego nie otrzymał.

      Gdy ofiara zrozumie wreszcie w jaką wpadła pułapkę, przestaje płacić. EuroGroup
      zrywa wówczas umowę i nie zwraca tego co zgarnęła. Wszystko jest zgodne z
      prawem. Tak właśnie została zawarta podpisana przez klienta umowa. Nawet jeżeli
      ją wcześniej przeczyta, to i tak niewiele zrozumie z pseudoprawniczego żargonu.
      Poproszona o wyjaśnienia pracownica biura umiejętnie tłumaczy w taki sposób,
      żeby nadal nic nie było jasne. Ludzie wpadają w sieć i tracą pieniądze.
      • yaponczyk1 Re: Yaponczyk od Maja czeka tam kredyt dla Ciebi 14.03.07, 18:10
        RZESZÓW. ( A nie Toronto czasami ???) Niskie odsetki, minimum formalności,
        łatwość w uzyskaniu pieniędzy -
        taka oferta kredytowa kusi wielu. Po podpisaniu umowy okazuje się, że klient
        padł ofiarą kolejnego systemu argentyńskiego

        ...chyba amerykanskiego ...?

        i jedyne co może zrobić, to
        pogodzić się ze stratą wpłaconych już pieniędzy.

        .......A to z kolei jest system........ KANADYJSKI. Kredyt- to WPLACANIE
        pieniedzy, buahahahaha!!!!
    • corgan1 z tego co rozumiem - nie jest dobrze 16.03.07, 01:11
      nawet więcej - jest źle...
      • jot-23 Re: z tego co rozumiem - nie jest dobrze 16.03.07, 01:20
        "People don't understand that the loan is going to go up after two years,"

        hehe, jezeli te "people" "don't understand" tego co podpisuja, to im sie jak
        najbardziej lanie nalezy.
        • corgan1 kupno wadliwej umowy ratalnej na pralkę to nic 16.03.07, 01:48
          I nie zrujnuje Cię tak jak zawarcie wadliwej umowy o kredyt hipoteczny, który
          jest na całe życie i jeszcze trochę dłużej. Z takiego kredytu trudniej się
          wyplątać, prawda? To jest ten sam problem jak z dragami - czy chronić ludzi
          przed narkotykami i papierosami, przecież doskonale widzą w co się pakują, czym
          to grozi w dłużym okresie bo o tym, że papierosy i narkotyki to syf widać i
          słychać od wielu lat. A jednak ludzi biorą, więc jak - zabronić im czy pozwilić
          na pełną swobodę?

          Jasne, że ślepe wysłuchiwanie się w reklamy w TV pt "kupuj teraz bo taniej nie
          będzie" + nieznajomość logiki i matematyki zaczyna zbierać cięgi. Tyle że
          kolejne już r...chanie zwykłych ludzi w tyłek określajac ich frajerami a które
          per saldo niszczy rynek czyli ZAUFANIE nie może ostatecznie ujść bezkarnie.

          Problem polega na czymś innym i jest dużo szerszy. Ameryka to była wiara, że
          nawet jak teraz zapieprzam na dachach z azbestem 6 dni w tyg po 12 godz to i
          tak kiedyś będę bogaty. Jak nie będzie mi dobrze to chociaż dobrze będzie moim
          dzieciom pod gwiazdzistym sztandarem. Ameryka to był zawsze ten niczym
          niezmącony optymizm, że wystarczy tylko się sprężyć albo zrobić coś genialnego
          i już się jest bogatym, bo 20lat temu sąsiadki wujka bratanek coś tam zrobił w
          garazu i zarobił miliony. Ze wystarczy tu być i odpowiednio się zachowywać a
          sprawy pójdą w dobrym kierunku.

          Tak jestem tylko ciekaw ile jeszcze spekulacyjnych baniek ktore niszczą rynek i
          zaufanie jest w stanie wytrzymać Ameryka, co z pogarszającymi się warunkami
          pracy i płacy itp.? Optymizm, wiara w przyszłość, stała gotowość do zwiększenia
          produktywności (czyt. czasu pracy), motywacja do podejmowania jeszcze jednej
          pracy - to nie są zasoby wieczne i niezniszczalne. Ta ciągła wiara w
          zwycięzców, w to że jak jeden trybik w wielkiej machinie się zużyje to na jego
          miejsce weźmie się nowy, świeższy, ładniejszy, gotowy do jeszcze cieższej pracy
          a tamten zużyty sobie odejdzie i znajdzie sobie inną pracę bo "jest 5%
          bezrobocie" - ta wiara i ten optymizm również nie jest niezniszczalny. System w
          którym bedzie coraz mniej marchewki, a będzie coraz więcej kijów - przestanie
          działać.

          Może mi się wydaje, ale na tym właśnie bazuje i tym wlaśnie żywi się Ameryka.
          Cały ten system działa dopóki w jej pobliżu są zasoby i są gotowe do pożarcia,
          przezucia i wyplucia. Zasoby ludzkie gotowe pracować za parę dolarów po 12
          godz, zasoby wolnego czasu które można przeznaczyć na dodatkową pracę, zasoby
          optymistycznych, niezmęczonych, zdrowych i niezuzytych ludzi, tereny do
          zagospodarowania którym mozna wcisnąć "hamerican dream", także kolejną sztuczkę
          kredytową w postaci kolejnej karty kredytowej albo kolejny refinansowy kredyt
          na chatę albo kredyt konsumpcyjny pod zastaw wzrostu cen nieruchomości. O
          taniej ropie już nie wspomnę.

          To jest także wieczny optymizm, że nawet jak teraz zbankrutuję i będę w
          rynsztoku to za kilka lat cięzkiej pracy się odbije, wcześniej zostawię domek
          bankowi (zrzucając problem na innych wchodzących do tej piramidy finansowej),
          wsiądę w pczyczepe i przeniosę się do innego Stanu. Ok, do tej pory to jakoś
          działo i jakoś się udawało, ale czy będzie działać nadal? ja bardzo watpię.

          Ten system przestanie działać, kiedy ww. zasoby się skończą...
          • jot-23 Re: kupno wadliwej umowy ratalnej na pralkę to ni 16.03.07, 02:16
            nie no nie histeryzuj smile rozmawiamy tutaj o dwoch roznych rzeczach... 1) glupi
            a pazerni, takich tutaj nie brakuje zostali wydymani przez lichwiarzy bez
            skrupolow. to jest normalne, zawsze tak bylo i zawsze tak bedzie.

            "zwykli ludzie" maja sie calkiem dobrze, "zwykli ludzie" nie
            sa "ru..ani"...zapewniam cie ze pracujac "na dachach z azbestem 6 dni w tyg po
            12 godz" bedziesz bogaty , i to predzej niz pozniej raczej. warunki "placy i
            pracy" wcale sie nie pogarszaja a "czas pracy" jest staly, pracuje sie
            duzo ...ale akorat, tak aby sie nie nudzic ---> popatrz na brunona, sam widzisz
            ze ludzie dostaja pie..a jak nie maja sie czym zajac. (ja personalnie tez
            pracuje coraz mniej i mniej...hehe co moze takze widac po jakosci moich wpisow)

            to nie polska...tutaj ludzie po 50-tce nie maja zadnych problemow ze
            znalezieniem pracy (z mojego otoczenia, starsze (55-60) malzenstwo , pracowali
            razem u "defense contractor"...firma sie przeniosla, oni nie chcieli sie
            wynosic z miasta i zostali...do emerytury jeszcze pare lat.. chcieli znalezc
            prace, zeby miec benefits....nie szukali nawet 3 miesiecy --> on pracje w
            mailroom na univeristy campus (pelne benefits, darmowe kursy na uniwersytecie i
            30 godzin pracy za $14/hour) ona w banku jako "customer service" podobne
            warunki.

            no mniejsza z tym... nie popadaj w skrajnosci...nie jest ani za rozowo ani za
            czarno...chociaz z czytania tego forum mozna by czasami wnioskowac ze
            armageddon , albo z drugiej strony, swiatlosc wiekuista , sa tuz za rogiem...
            • crunch4 Re: kupno wadliwej umowy ratalnej na pralkę to ni 16.03.07, 03:08
              nie widze powiazania miedzy pułapka w jaka mozna wpasc zaciagajac kredyty a
              ameryka, a w polsce to niby tak nie jest? a twoj argument ,ze tak glupi sa
              tylko amerykanie chyba bierze sie z nienawisci do tego kraju , nikt cie tu nie
              trzyma wracaj juz teraz nie mecz sie do maja a poki co nie podcinaj reki ktora
              cie karmi, a co czeka cie w polsce jeszcze nie wiesz napewno czerwonego dywanu
              przed toba nie wyłoza
              • corgan1 Re: kupno wadliwej umowy ratalnej na pralkę to ni 16.03.07, 03:30
                > nie widze powiazania miedzy pułapka w jaka mozna wpasc zaciagajac kredyty a
                > ameryka, a w polsce to niby tak nie jest?

                Niestety w Bulbie jest pod tym wzgl. jeszcze gorzej. Moze inaczej - jak bedzie
                to się dokładnie okaże jak za kilka lat dzisiejsza cena za m.kw. chalupy w
                Warszawie, Wrocławiu, Krakowie czyli ok. 2000euro zjedzie ostro w dół.

                2000e za m.kw. to są ceny na poziomie Brukseli i troszeczkę mniej niż w
                Madrycie. Za to Berlin i spora cześć Niemiec jest dużo tańsza.

                > a twoj argument ,ze tak glupi sa
                > tylko amerykanie chyba bierze sie z nienawisci do tego kraju

                Po prostu w starciu z bankami i ich prawnikami osoby prywatne są zawsze stroną
                słabszą. W Polsce jest dokładnie to samo.
                • bulbonczyk Czy twój kanadyjski jest równie dobry jak austriac 17.03.07, 18:21
                  Czy twój kanadyjski jest równie dobry jak austriacki nadaua?

                  W przeciwnym przypadku zdany jesteś na relacje Bochniarz he he he
          • jp.hi Re: kupno wadliwej umowy ratalnej na pralkę to ni 16.03.07, 08:20
            corgan1 napisał:

            > I nie zrujnuje Cię tak jak zawarcie wadliwej umowy o kredyt hipoteczny,
            który
            > jest na całe życie i jeszcze trochę dłużej. Z takiego kredytu trudniej się
            > wyplątać, prawda?

            Nie prawda. Kredyt hipoteczny mozesz zmieniac co roku. Chyba ze umowa wymaga 2
            lat (nie spotkalem dluzej). Dla przykladu powiem ci, ze ja w ciagu pierwszych
            dziesieciu laty splaty zmienialem banki 3 razy. Za kazdym razem poprawiajac
            sobie warunki splaty. Zaczynalem od 7% poprzez 6% do 5%. Slyszales cos
            refinansowaniu pozyczki? Te rzeczy sa juz popularne i w Polsce.

            > Ameryka to był zawsze ten niczym
            > niezmącony optymizm, że wystarczy tylko się sprężyć albo zrobić coś
            genialnego
            > i już się jest bogatym, bo 20lat temu sąsiadki wujka bratanek coś tam zrobił
            w
            > garazu i zarobił miliony.

            Nic sie pod tym wzgledem nie zmienilo. I dzisiaj dwoch studentow zaklada strone
            You Tube i zarabia miliony. I takich przykladow mozna mnozyc.
            www.entrepreneur.com/youngmillionaires/index.html
            www.msnbc.msn.com/id/9967767/
            Liczba bilinerow w USA ciagle sie powieksza. W ostatnich 15 latach liczba
            milionerow wzrosla czterokrotnie i zaklada sie ze w ciagu najblizszych 10 lat
            conajmniej sie podwoi.

            > Może mi się wydaje, ale na tym właśnie bazuje i tym wlaśnie żywi się Ameryka.

            Zgadza sie. Wydaje ci sie.
            Siedzac w Polsce naprawde trudno poznac Ameryke chocby codziennie czytajac GW.
    • undocumented.alien Siedzą na walizkach 18.03.07, 00:42
      Hipoteczny kryzys pogrąża USA
      (Rzeczpospolita, tm/17.03.2007, godz. 08:50)
      Ponad dwa miliony amerykańskich rodzin praktycznie siedzą na walizkach i czekają
      na przyjście komornika. Dlaczego? Ponieważ nie są w stanie płacić rat kredytu
      hipotecznego - czytamy w "Rzeczpospolitej".

      W ciągu ostatnich lat w Stanach Zjednoczonych gwałtownie rozwinął się rynek
      preferencyjnych kredytów hipotecznych (tzw. sub-prime mortgages) dla osób o
      niewielkich dochodach. Kredyty te były tak popularne, że w ciągu sześciu lat ich
      wartość osiągnęła ponad 600 miliardów dolarów - dodaje gazeta.

      Wszystko się zmieniło, gdy bank centralny zaczął podnosić cenę pieniądza.

      O ile jednak, w przeszłości wyjściem dla ludzi, którzy nie byli w stanie spłacać
      pożyczek, była sprzedaż domu i przeniesienie się do mniej atrakcyjnej
      nieruchomości, o tyle teraz jest to o wiele trudniejsze, gdyż od przeszło roku
      wartość wielu domów gwałtownie spada - czytamy w dzienniku.

      Więcej w "Rzeczpospolitej".

      biznes.onet.pl/0,1504382,wiadomosci.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka