zlosliwe_bydle
06.05.03, 17:21
kerczer napisał:
> zlosliwe_bydle napisał:
>
> > Jak sie o czyms nie mowi, tzn. ze tego nie ma, hehehe? Ciszej nad ta
> > trumienka, hehehe?
> ale dlaczego tak uwazasz?
To jest b. wazny problem, o ktorym trzeba mowic do znudzenia i naglasniac go
ile sie da i gdzie sie da, az te idiotyczne przepisy ulegna zmianie albo do
odpowiedzialnych ludzi w RP dotrze, ze tak nie mozna. Ze robi sie krzywde
Polonii i nowemu pokoleniu urodzonemu na obczyznie jak rowniez Polsce. Wezmy
np. mnie. Do wybuchu tego calego zbrodniczego idiotyzmu mialem nastawienie do
Polski neutralne, raczej przychylne niz niechetne. Po paru latach pobytu w
kraju osiedlenia odwiedzilem Polske - mialem juz inne obywatelstwo, ale
przyjechalem na polskim paszporcie, choc kosztowalo mnie to pare dolarow
drozej. Nie dlatego zeby robic jakies geszefty, ale bylem zadowolony, ze
wjezdzam do Starego Kraju, ktory nareszcie byl (jak mi sie zdawalo) wolny i
demokratyczny (wyjezdzalem jeszcze za czasow rezimu). Moja corka urodzila sie
w Kanadzie i z duma twierdzi, ze jest "Canadian", choc ma dopiero 9 lat. Nie
zaprzeczam temu, bo to prawda: uwazam, ze poczucie przynaleznosci narodowej
czlowieka ksztaltuje kraj, w ktorym spedzilo sie dziecinstwo i mlodosc. Ja
spedzilem 26 lat w Polsce i chociaz jestem w Kanadzie b. dobrze zasymilowany,
jezykowo, spolecznie i obyczajowo (nasiaka sie tym mimo woli) to nie oszukuje
sie - zawsze bede Polakiem (w pozytywnym znaczeniu - staram sie). Chocbym
jakims cudem posunal sztuke mimikry do maximum, zmienil nazwisko na
anglosasko brzmiace i nikt nie wyczulby akcentu - ja bede wiedzial, ze nie
jestem stad, bo nie stawialem tu pierwszych krokow i tej wiezi nie mozna
wytworzyc sztucznie. Sam siebie nie oszukam i wy tez nie. Ale to mnie nie
gnebi. Nie manifestuje swojego pochodzenia, ale tez go sie nie wypieram, gdy
ktos zapyta - ani przed Polakami, ani przed kimkolwiek innym. Mysle, ze
osiagnalem zdrowy dla emigranta/imigranta stan rownowagi: dobra asymilacja
plus raczej przychylny stosunek do Starego Kraju (pamiec stara sie wyprzec
rzeczy zle).
Wracajac do corki, dodam , ze mowi ona wylacznie po angielsku (nie z mojego
niedbalstwa ani snobizmu, sa inne przyczyny, ale to nieistotne). Mimo tego
zywo interesuje sie tym co jej opowiadam o kraju, Warszawie, historii, mimo
bariery jezykowej lgnie do dziadkow. W naiwnosci ducha i nieznajomosci
przepisow mniemalem, ze z racji miejsca urodzenia nie ma obywatelstwa
polskiego, ale ma prawo do jego nabycia i kiedy osiagnie pelnoletnosc,
wystapi o nie sama i nie przymuszana przez nikogo, ze wzgledow
sentymentalnych raczej, gdyz jej przyszlosc najprawdopodobniej bedzie
zwiazana z Kanada lub innym krajem angielskojezycznym.
O, jakze gorzko sie pomylilem! Jesli w przyszlosci przepisy paszportowe i
obywatelstwa sie nie zmienia, zrobie wszystko (a sposob sie znajdzie) zeby
przeciac wszelkie wiezy formalne z Polska, zarowno dla niej jak i dla siebie.
Jesli nam sie to nie uda - b. niewiele bedzie powodow dla ktorych
chcielibysmy tam pojechac, chocby byla to kraina mlekiem i miodem plynaca
(chyba nie grozi w tym stuleciu). Albowiem i ona i ja jestesmy wolnymi ludzmi
zyjacymi w wolnym kraju, a nie jak to sie niektorym w "Pomrocznej" wydaje,
chlopami panszczyznianymi przykutymi za noge do ziemi "ojcystej". Na dzis nie
wiem jak jej powiedziec, ze w przyszlym roku nie pojedzie do Polski (ktorej
jest tak ciekawa) po raz pierwszy, bo jej rodzice nie beda prosic o laske ani
pozwalac sie upokarzac prymitywnym i wulgarnym "europejskim ludziom" (jak
sami sie glupio-dumnie-nieprawdziwie nazywaja) w polskim konsulacie i w kraju.
Wrocmy do glownej mysli. Dzis, dzieki prymitywnej zachlannosci i despotyzmowi
niegodnemu demokratycznego i cywilizowanego kraju, jestem nastawiony do kraju
b. niechetnie. I projekcja tego uczucia nastepuje mimo woli na sprawy inne
niz paszportowe rowniez. Mysle, ze myslacych tak jak ja jest wielu - Polonia
jest b. liczna, moze liczniejsza niz kiedykolwiek. Oto skutek - zamiast
przyjaznie nastawionych setek tysiecy ludzi za granicami, bedziecie mieli
tylez nastawionych conajmniej niechetnie, niektorych nawet wrogo. Po co to
komu bylo potrzebne? I w imie czego? Cieszcie sie, komentatorzy-
"europejczycy".
Pozdrawiam z gorycza, niechecia i zloscia