Dodaj do ulubionych

Strach zyc.

IP: 212.160.155.* 23.05.03, 13:18
W Polsce wypada mieć delikatne podniebienie, niedelikatny żołądek, kochać
konkurencję i wolny rynek, za bank mieć skarpetę i jeździć furmanką.

Zła wiadomość dla moczymordów. Chcesz się uwalić w knajpie? Uważaj! 42 proc.
podawanych tam drinków to szczyny i "wynalazki" barmanów. 38 proc. wyrobów
spirytusowych sprzedawanych w sklepach ma "znacznie obniżoną moc", co
oznacza, że napis "40 gradusów" na butelce nie ma nic wspólnego z prawdą. 30
proc. ukochanych przez bezrobotnych wiochmenów "bełtów" ma "nietypową barwę,
mdły smak, fermentacyjny zapach i zaniżoną zawartość alkoholu", co oznacza,
że nie obala zbyt szybko. Sprzedaż wódy niewiadomego pochodzenia, bez akcyzy
lub z podrobionymi akcyzami to standard w województwie śląskim.

Łakomczuchom też nie ma czego zazdrościć. Odżywianie się w budach oferujących
chińskie, wietnamskie, tureckie, greckie, meksykańskie, japońskie, arabskie i
afrykańskie żarcie to wyzwanie dla twardzieli w stylu Bruce’a Lee. Na pewno
zostaniemy nierzetelnie obsłużeni, dostaniemy mniej, niż jest w karcie, i
rzecz jasna nikt nie będzie się przejmował terminami przydatności produktów
do spożycia. Tak zwane nieprawidłowości dotyczą aż 90 proc. skontrolowanych
przez Inspekcję Handlową placówek!

W 3/4 stołówek, bufetów i szkolnych sklepików także źle się dzieje. Nie
przestrzega się tam przepisów sanitarnych, zaniża wielkość porcji, a fajki
sprzedaje po zawyżonych cenach. W woj. lubelskim rekordziści pichcili w
szkolnej stołówce potrawy z artykułów, które powinny zostać wyrzucone na
śmietnik 8 miesięcy wcześniej! Niech się gówniarze hartują!

Zakupy w supermarketach, hipermarketach i dyskontach to ryzykowne
przedsięwzięcie. 46 proc. oferowanych w nich artykułów przemysłowych wykazuje
zdaniem kontrolerów "nieprawidłowości". Kto by się przejmował takimi
duperelami jak brak atestów (5 proc.), wady jakości (16,3 proc.),
nieprawidłowe oznakowanie (31,5 proc.) czy niezgodna z deklarowaną zawartość
netto (14,6 proc.). Pospolitym sportem w super- i hipermarketach jest
oszukiwanie klientów co do ceny detalicznej towarów. Inna cena na opakowaniu,
inna w kasie fiskalnej. Różnica może sięgać nawet 25 zł. Kto się nie połapie –
buli jak za zboże.

Najgorzej już kupować konfekcję dziewiarską i pończoszniczą produkowaną przez
Chińczyków i Turków. Trzy czwarte to gówno nie nadające się do niczego. Jeśli
gacie, to na pewno nie z bawełny, tylko z czegoś bawełnopodobnego, jeśli na
metce napisano Lycra, to wiadomo, że koło "Lycra" toto nawet nie leżało.
Kontrolerzy Inspekcji Handlowej przypuszczają, że "przedsiębiorcy albo celowo
fałszują skład wyrobu zamieniając droższy materiał tańszym, albo nie
dokładają starań w tym zakresie, wykorzystując fakt, że przeciętny konsument
nie jest w stanie sam zweryfikować prawdziwości informacji umieszczonej na
etykiecie, bądź metce". I słusznie przypuszczają! Mogą przy
tym "przedsiębiorcom" naskoczyć na plecy.

Rżną nas banki (niekorzystne dla klientów umowy, ukrywanie rzeczywistej stopy
oprocentowania kredytów), Telekomunikacja Polska S.A. (praktyki
monopolistyczne). W składach z materiałami budowlanymi 40 proc. wyrobów budzi
zastrzeżenia ze względu na niekompletne oznakowanie lub jego brak. Na połowie
stacji benzynowych sprzedają "chrzczone" paliwa... Długo tak można ciągnąć.

www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=2008
Obserwuj wątek
    • Gość: koza polska uber alles IP: *.proxy.aol.com 23.05.03, 13:21

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka