Kompilacja gaf polonijnych z forum z roznych postow
----------------------------------------------------------
Nowy Jork ,Statua wolnosci, upalny dzien ...potworna kolejka czekajacych
na wejscie i wspinanie sie schodami do "glowy " - wszyscy chca podziwiac
widok na Manhattan- wtedy jeszcze z wiezami. Stoimy z kumpelami w tej
niemilosiernej kolejce juz od godziny , wokol najrozniejsi ludzie, slychac
rozmowy we wszystkich mozliwych jezykach. Przytepione sloncem i nudnym
czekaniem zaczelysmy plotkowac o stojacych obok nas- jakos szczegolnie
skupilysmy sie na parze z naburmuszonymi minami - glosno wymieniamy
komentarze na temat fatalnego makijazu kobiety , zlotych lancuchow na szyi
faceta, wybielonych wlosow, bialych skarpetek...Para stala troche za nami ,
caly czas - od poczatku kolejki az po schody na gore. Dla urozmaicenia
czekania zaczelysmy wymyslac idiotyczne historie o tejze parze - smialysmy
sie w glos , bez skrepowania uzywalysmy niecenzuralnych epitetow... Kiedy
w koncu nasza cierpliwosc zostala nagrodzona i bylysmy juz przy okienkach
widokowych na szczycie...uslyszalysmy za nami glosy oplotkowanej pary: "
Monika , zrobic ci tu zdjecie?"....
Paryz, stacja RER -u. Bylysmy z kolezankami troche "wypite" i
przyczepilysmy sie do siedzacego na laweczce lamusa. Najpierw dlugo i
gleboko zapatrzylam sie w jego oczy, po czym wymruczalam: "Zrobic ci laske,
cooo? Rozumiesz, no, rozumiesz?" Jedna z obecnych kolezanek zamierzala sie
nawet do przyklekniecia. Po kolejnym :" Rozumiesz???" lamus odparl
spokojnie: "Rozumiem, dziewczyny jakies podniecone...." To nie koniec
historii.Wskoczylysmy do nastepnego pociagu i tam smialysmy sie w
pozycji "kucznej". Pasazerowie patrzyli dziwnie, a jeden Murzyn usmiechal
sie do nas serdecznie. (W miedzyczasie usilowalysmy przytlumic nasze
zazenowanie licznymi wulgaryzmami.)Smiech Murzyna mnie
zaniepokoil: "Dziewczyny, moze on tez mowi po polsku?" "Tak, polski mowic,
opcja w szkola i troche rozumic!" To wszystko razem wygladalo jak film...
Lata temu (na przełomie 60-tych i 70-tych) zdychałem z upału w przedziale
pociągu jadącego z Conakry (stolica Republiki Gwinei) do wnętrza kraju. Nie
sam. Moimi towarzyszami, a zarazem przewodnikami było dwu gwinejskich
studentów pobierających nauki w Polsce (w tym momencie na wakacjach) oraz
zaspany, egzotycznie ubrany przedstawiciel miejscowej i z wyglądu
niecywilizowanej ludności. Ja zdychałem, zaś moi dwaj towarzysze z
ożywieniem gawędzil po francusku o tym i owym. W jakimś momencie wyczerpały
im się tematy, i zajęli się żartami dotyczącymi "mało cywilizowanego"
wyglądu siedzącego naprzeciw nich "tubylca". Po kilku minutach tenże tubylec
uniósł był wyżej zaspaną powiekę i piękną, literacką francuszczyzną zwrócił
był im uwagę, że to niegrzecznie obmawiać inne osoby. Moi przyjaciele
speszyli się nieco, ale po kilku minutach przeszli na angielski i po pewnym
czasie ponownie wrócili do obmawiani swego vis-a-vis. I tym razem skończyło
się to uwagą przekazaną w czystej angielszczyźnie. Jeden ze studentów
straszliwie zdenerwowany tą sytuacją wykrzyknął był po polsku: "jak sie
dalej będzie wtrącał to mu p...". Na to z drugiej stony ławki padła
błyskawiczna riposta: "TYLKO SPRÓBUJ!". Mimo regionalnego wyglądu nasz
współpasażer był doktorantem polskiej uczelni. To ustaliliśmy później.
LONDYN.STOIMI Z KUMPELĄ POD BUDKĄ TELEFONICZNĄ.KOLEJKA.NAGLE ONA ZACZYNA
MÓWIĆ

ATRZ JAKI WIEŚNIAK,CO ZA STRÓJ! JA:CICHO,MOŻE ROZUMIEĆ! ONA:CO TAKI
ĆWOK MOŻE ROZUMIEĆ CHŁOPAK ODWRACA SIĘ,A NA JEGO PLECAKU BYŁ NAPIS:ZWIĄZEK
HARCERSTWA POLSKIEGO.
numer wykonany przez mojego kuzyna koncowka lat 70' moj kuzyn mial ok. 4-5
latek mieszkali wowczas w akademiku do wujka przyszedl kolega "z afryki" i
z okazji niebecnosci tegoz wujka chwilke musial poczekac ciotka usadzila
goscia na kanapie, na drugim krancu usiadl rafalek delikatnie wedrowal "na
posladkach" w strone goscia jak znalazl sie na wyciagniecie reki - dotknal
palcem policzka goscia, obejrzal tenze palec uwaznie, i z wielka radoscia
ryknal w strone ciotki: -patrz mamo, nie brudzi!!! ciotka malo nie zeszla
ze smiertelnie wstydu a gosc tez mial ubaw
W bardzo eleganckim sklepie przymierzalam bluzke, ktora byla moim
niespełnionym marzeniem. Podjełam decyzje- kupuje! Zaaferowana wzielam
bluzke w rękę, ubrałam sie w swoje rzeczy, załozyłam kurtkę( to był
styczeń...) i idę do kasy dumna z siebie, że taki zakup włośnię robię. Stoje
przy kasie , ekspedientka wczytuje katre płatniczą , a ja widze ze patrzy
się na mnie wzrokiem, jak mi sie wydawało, pełnym podziwu. Myślę sobie: "
ooo zaraz powie ze mam fajna kurtkę..!" Ona rzeczywiście przemówilam.
Mówi: "pani kurtka.." Ja myślę: "wiedziałam!", ona: " jest załozona chyba na
lewą stronę.." Znaczenie wypowidzianych przez nia słów dotarło do mnie
dopiero po kliku sekundach. Patrzę na siebie, a ja mam moją piękna kurteczkę
założoną na lewą stronę, kapturem do środka i pół metrowymi metkami na
zewnątrz. Myslałąm , że padnę tam ze wstydu na miejscu trupem.. Ale
oczywiście komizm tej sytacji tak mnie rozbawił, że smiałam sie z siebie
jeszcze długi czas potem
Na koniec dnia roboczego, chciałam kupic jajka . Ma pani jeszcze jajka?
Ja nie, ale kolega może, Ej Janek, masz jaja na wierzchu?
Kolezanka odwiedzila Auchan...Kolejka przed kasa...Facet z kurczakiem tuz
przed nia. Polozyl kurczaczka na tasmie, ale poniewaz byla jakas dziura w
opakowaniu z kurczaka zaczelo cieknac. Kasjerka uruchomila tasme - a tu za
kurczakiem krwawa plama.... Kasjerka myk za telefon i na caly Auchan taki oto
tekst wyglosila: - Prosze o przybycie pracownika do kasy nr 6 wcelu
posprzatania tasmy. Panu z ptaka pocieklo...
lekcja fizyki. nauczycielka wyciągnęła elektroskop (tak to sie chyba nazywa)
ale powiedziała że nie działa nie wiadomo czemu. kolega z 1-szej ławki
powiedział, że spadła gumka-recepturka odpowiedzialna za napędzanie koła. na
co fizyczka "no to chodź, załóż gumkę"
Do moich zadań w pracy należy między innymi współpraca z agencjami
reklamowymi. Kiedyś (parę dni po podpisaniu umowy z nową agencją) zadzwonił
do mnie pan reprezentujący inną agnecję reklamowaą - z propozycją
współpracy. Odpowiedziałam: "Nie, dziękuję - właśnie zmieniłam partnera i
jestem bardzo zadowolona".

Zorientowałam się dopiero przy
słowie "zadowolona" - oboje z facetem nie mogliśmy odłożyć słuchawek ze
śmiechu.
Zasłyszane: ksiądz chodzi po kolędzie, wchodzi do mieszkania: "Niech
będzie pochwalony Jezus Chrystus..." A kolega: "Nawzajem"

))
Dobra, ale i tak przegracie z moim kumplem, który dostał się na ATK, z
braku innych uczelni, które chciałbyby go przyjąć, trafił pierwszy raz do
sekretariatu, zobaczył zakonnicę za biurkiem i tak zgłupiał, że
powiedział: "Zdrowaś Mario" zamiast "dzień dobry"
Kilka lat temu organizowałam wielką imprezę w klubie TANGO. Impreza tym
razem była zamknięta, za zaproszeniami a hostessy - licealistki miały
surowo przykazane, by absolutnie nie wpuszczać nikogo, kto nie ma
zaproszenia, zaś w sprawach trudnych i spornych, ale tylko naprawdę ważnych,
miały wzywać mnie celem wyjaśnienia. I rzeczywiście, w pewnej chwili wpada
do garderoby, gdzie przygotowywałam pokaz mody, hostessa z wypiekami na
twarzy i mówi: "Przepraszam, że przeszkadzam, ale musi Pani zejść na dół, bo
tam mamy taką jedną nachalną babę, co pcha się koniecznie do środka chociaż
nie ma zaproszenia! I jeszcze bezczelnie kłamie, że tu pracuje! Mówię Pani,
wystarczy popatrzeć, jak toto wygląda! My już normalnie nie dajemy sobie
rady, ci ochroniarze klubowi to ją chcieli wpuścić, ale my nie pozwalamy, bo
miałyśmy pilnować!" Zeszłam na dół i co widzę? Miotającą się w furii,
purpu