Polak za granica

05.07.07, 11:11
Juz wielokrotnie zwracano mi tu uwage zebym mowila do mojego dziecka po
angielsku bo polskie dzieci idace do szkoly nie rozumieja jezyka angielskiego
(nawet te tu urodzone)poniewaz rodzice uwazaja ze jak dziecko pojdzie do
szkoly to samo sie nauczy i wczesniej nie trzeba nic robic.-CZYZBY?????

Oburza mnie to ze ktos mi mowi zebym zamiast w jezyku ojczystym mowila do
mojego syna w obcym. Jednakze jak tak sbie popatrze to oni maja racje. No bo:
-wiekszosc Polakow oglada tylko polska telewizje
-ma tylko polskich znajomych
-wysyla dzieci tylko do polskich przedszkoli
-chodzi tylko do polskiego kosciola
i nie robi nic zeby integrowac sie z ludnoscia kraju w ktorym przebywaja.
I jakkolwiek bysmy nie potepiali innych nacji za ich wady ub niedociagniecia w
systemie to niezapominajmy o tym ze ten kraj wybralismy na miejsce do zycia
dla naszych dzieci.

Ciekawa wiec jestem czemu tak uporczywie zyjemy po polsku za granica skoro z
tej Polski wyemigrowalismy (i nie chodzi mi tu o zachowanie kultury czy
tradycji obyczajow i jezyka)
Chodzi mi o zamykanie sie przed tym co nas otacza i utrudnianie startu naszym
dzieciom przez ograniczanie ich kontaktu do TYLKO polskich dzieci, polskich
doroslych itp.
Co sadzicie?
    • almamag Re: Polak za granica 05.07.07, 11:49
      zamykanie się w gettcie narodowościowym zawsze jest pozbawione sensu i
      najczęściej jest wyrazem lęku przed obcym, nieznanym

      moja córka chodzi do brytyjskiego żłobka, ogląda 1 dziennie angielską telewizję,
      mamy znajomych polsko i angielskojęzycznych, a w domu rozmawiamy z nia tylko po
      polsku

      efekt - rośnie nam otwarte na świat, dwujęzyczne dziecko
      no i ile potem zaoszczędzimy na lekacjach języka wink
    • aniaheasley Re: Polak za granica 05.07.07, 11:54
      To nie jest tak do konca ze wiekszosc Polakow tak sie zachowuje. Tylko jest to
      ta najglosniejsza najbardziej in your face czesc emigracji. Mysle ze male mam
      szanse spotkac Ciebie bruniora z puszka piwa w garsci zalatwiajaca potrzeby
      fizjologiczne na skwerku w Londynie, lub przeklinajaca na glos w autobusie.
      Tych co sie integruja, czy to poprzez malzenstwo, czy prace jest bardzo duzo.
      Tylko oni po prostu zyja sobie bez rozglosu. A ci co nie wyobrazaja sobie zycia
      bez polskiego masla, no coz, nigdy nie dowiedza sie co traca dla siebie i
      swoich dzieci.
      • bruniora Re: Polak za granica 05.07.07, 11:57
        To nie jest tak do konca ze wiekszosc Polakow tak sie zachowuje. Tylko jest to
        > ta najglosniejsza najbardziej in your face czesc emigracji.

        Tu sie zgodze ze tych co sie integruja nie widac. A szkoda- bo to ich powinno
        byc widac a nie ta druga strone "polskiego medalu"
    • mamonia78 Re: Polak za granica 05.07.07, 13:03
      Wg mnie Polacy sie nie integruja bo w wielu przypadkach wstydza braku znajomosci
      jezyka . Dla mnie to marne wytlumaczenie bo najlepiej uczyc sie wlasnie
      praktykujac w zyciu codziennym, no ale wymaga to niestety troche zaangazowania i
      wysilku.
      Wiekszosc nie oglada angielskiej telewizji, nie czyta angielskich gazet i nie
      chodzi do angielskiego kosciola bo nic nie rozumieja. A ze Polakow jest tutaj
      duzo i dostepne sa polskie media wygodniej jest stworzyc swoje wlasne getto...
      My rozmawiamy z dzieckiem po polsku bo wszyscy troje jestesmy Polakami i nie mam
      zamiaru udawac i uczyc go ze jest/bedzie inaczej. Natomiast, tak jak Bruniora
      napisała "ten kraj wybralismy na miejsce do zycia dla naszych dzieci" jak
      najbardziej staramy sie integrowac i zyc "po angielsku". Owszem, celebrowalismy
      Wigilie po polsku ale na Pasterke poszlismy do angielskiego kosciola, jajka
      swiecilismy w polskim i chyba ostatni raz moja noga tam stanela, bo jak
      zobaczylam panny postrojone jak stroze w Boze Cialo i cwaniaczkow w skorach i w
      oparach dymu tytoniowego przed samym wejsciem to mi sie odechcialo. Sorry ale za
      taka polskosc i hipokryzje to ja dziekuje.
      Ja traktuje pobyt w UK jako szanse dla mojego dziecka i chce ja jak najbardziej
      wykorzystac. I nie chodzi tu tylko o nauke jezyka, ale tez zetkniecie z
      wielokulturowoscia, otwarcie na swiat, poznawanie obyczajow i nawiazanie nowych
      znajomosci. Mysle ze trzeba jak najbardziej zachowac swoja tozsamosc narodowa i
      nie wstydzic sie bycia Polakiem, ale tym samym integrowac sie i przystosowywac
      do zycia tutaj, co tak na prawde jest fantastycznym doswiadczeniem zyciowym i
      dla nas i dla naszych dzieci.
    • ma.pi Re: Polak za granica 05.07.07, 13:38
      bruniora napisała:

      > Juz wielokrotnie zwracano mi tu uwage zebym mowila do mojego dziecka po
      > angielsku bo polskie dzieci idace do szkoly nie rozumieja jezyka angielskiego
      > (nawet te tu urodzone)poniewaz rodzice uwazaja ze jak dziecko pojdzie do
      > szkoly to samo sie nauczy i wczesniej nie trzeba nic robic.-CZYZBY?????
      >


      Od 13 lat mieszkam za granica. Mam troje dzieci w wieku 12,6 i 2 lata. Mowie do
      nich po polsku. Nikt mi nie zwrocil uwagi abym mowila do nich po angielsku.
      W szkole radza sobie swietnie. No najmlodsza to jeszcze w przedszkolu.

      A dzieci same nuczyly sie angielskiego, i po angielsku mowia perfect, czego nie
      mozna powiedziec o ich polskim.

      Pozdr.
      • hillroad Re: Polak za granica 05.07.07, 18:08
        ja mieszkam w UK 2 lata i nie mam znajomych Polaków, jesteśmy jedyną polską
        rodziną w okolicysmile żeby pogadać po polsku musielibyśmy jechać do najbliższego
        miasta, ale nam się nie chce. kumplujemy sie tylko z Anglikami, córka chodzi do
        angielskiego przedszkola i tam się uczy języka. między sobą mówimy po polsku, w
        towarzystwie po angielsku. nie mamy polskiej telewizji i jesteśmy "skazani" na
        angielską. przyzwyczailiśmy się do tego i jest nam dobrze...
        • cruelladevil Re: Polak za granica 05.07.07, 19:48
          Zastanowilam sie wlasnie z kim my sie kumplujemy. Moj maz tutaj sie urodzil i
          ma juz sprawdzona paczke przyjaciol i bardzo dobrych znajomych , ludzi z
          Anglii, Polski, Ghany, Indii. Caly przekroj. Ja poznalam super dziewczyne -
          Polke. Mamy dzieci w podobnym wieku i wiele wspolnego. Nie mam nic przeciwko z
          kumplowaniem sie z Polakami. Hehe, powiem wrecz, ze Polacy sa bardziej
          autentyczni i szczerzy od dwulicowych Anglikow. Nie nauczylismy sie jeszcze
          ukrywac wlasnych uczuc pod maska uprzejmosci. Nie wszyscy oczywiscie Anglicy
          tacy sa, tak jak nie wszyscy Polacy to kombinatorzy, ale uwazam, ze jest to ich
          cecha wyrozniajaca.
    • szymama Re: Polak za granica 05.07.07, 20:56
      co do polskiego kosciola: ja pracuje tylko z anglikami, moj maz rowniez, nasze
      dziecko chodzi do angielskiej szkoly, ja dopiero co skonczylam tutaj studia.
      Chodzimy do polskiego kosciola, zeby cchoc raz "pogadac" sobie po polsku. Tak
      po prostu. Nie mamy polskiej telewizji, czytamy angielskie gazety. Polska Msza
      jest dla nas takim kontaktem z ojczysta mowa, z ktorego jestem bardzo
      zadowolona.
      • piotr014 studia w UK 06.07.07, 21:46
        mam takie pytanie...jestem od niedawna w Anglii, pracuję, ale chcialbym
        jednocześnie studiować o ile byloby to możliwe oczywiscie...moze wiecie, jakie
        są szanse dla Polaków na studia tutaj?
    • basia313 Re: Polak za granica 05.07.07, 23:19
      Mysle, ze ogolnie czyli wiekszosc Polakow dobrze sie asymiluje, w koncu uczy
      jezyka. Ci ktorzy tego nie robia, to mysle wyjatki.
      • edytkus Re: Polak za granica 06.07.07, 03:06
        basia313 napisała:

        > Mysle, ze ogolnie czyli wiekszosc Polakow dobrze sie asymiluje, w koncu uczy
        > jezyka. Ci ktorzy tego nie robia, to mysle wyjatki.

        te wyjatki to czasem "cale" dzielnice (vide jackowo i Greenpoint w USA) wink
        • szymama Re: Polak za granica 06.07.07, 11:26
          edytkus, mysle, ze wiecej jest dzielnic hinduskich, chinskich niz polskich. Na
          wiekszosci sklepow pod jego nazwami sa nazwy hinduskie. W urzedzie drugim
          jezykiem, po angielskim, jest pundzabi lub inny hinduski. U lekarza w tych
          jezykach mozesz swobodnie sobie pogadac bez tlumacza. Po polsku nie. Zapewniam.
          Mysle, ze Polacy, ktorzy tutaj mieszkaja i nie ucza sie angielskiego robia
          tylko i wylacznie sobie na zlosc.
    • eutyfrona Re: Polak za granica 06.07.07, 11:37
      Mojej 5-letniej córci nauczycielka w szkole powiedziała, że w domu ma mówic po polsku, bo angielskiego w szkole ma wystarczająco dużosmile.
    • simonkapl Re: Polak za granica 07.07.07, 20:35
      Mowienie do dziecka w ojczystym jezyku wcale nie oznacza , ze sie nie adaptujesz
      w danym karaju.Co to ma do rzeczy? Moim zdaniem nie uczenie dziecka twojego
      jezyka, to tragedia i porazka dla rodzicow.
      • agnieszka283 Re: Polak za granica 07.07.07, 23:00
        Ja mieszkam w niemczech i moge wam powiedziec ze tu tez jest ten problem ze
        dzieci ida do szkoly albo do przedszkola i mowia tylko w "swojim"jezyku!! Teraz
        wprowadzili u nas takie prawo, ze dzieci z rodzin obcokrajowych musza zdac test
        niemieckiego zanim pojda do szkoly, jak nie zdadza musza isc rok na nauki!!
        Mojim zdaniem bardzo dobre rozwiazanie bo jak mozna mieszkac w obcym kraju a
        dziecko nauczyc tylko swojego jezyka!!
        Moja mala jeszcze jest za mala na nauke,ale moja siostra rozwiazala ten problem
        bardzo latwo!! Jak byla sama w domu z synkiem to rozmawiali po polsku, jak
        wracal tata po pracy do domu po niemiecku i kuba mowi perfekcyjnie w obydwoch
        jezykach!!! a ma 4latka!!

        pozdrawiam!!
        • 1urszula1 Re: Polak za granica 07.07.07, 23:42

          My rozmawiamy z dziecmi wylacznie po polsku i jak w zabawie za duzo
          angielskiego wstawiaja to ich gonie smile. Ale, chodzili do angielskiego
          przedszkola, ogladaja angielska telewizje - problemow z komunikacja nie maja.
          Zalezy nam na tym zeby znali tez polski. A przyznam szczerze, ze nieznajomosc
          angielskiego przez Polakow przyjezdzajacych do UK jest czasami zenujaca! Chodzi
          mi o ludzi ktorzy sprowadzaja sie tu calymi rodzinami i nie robia nic zeby
          mowic po angielsku! Polska telewizja, kosciol, znajomi... a potem "Ula mozesz
          mi zadzwonic do agencji bo ja sie nie dogadam" albo " Ula jestem w przychodni
          powiedz lekarce co jest mojemu dziecku, bo ona mnie nie rozumie" !!! Ostatnio
          pani w przedszkolu u mojej coreczki przez tydzien nie mogla przeprowadzic
          wywiadu z mama innej polskiej dziewczynki, bo bez mojej pomocy nie mogly sie
          dogadac. I wszystkie osoby ktore znam i przyklady moglabym mnozyc maja gleboko
          w du... nauke jezyka, bo przeciez zawsze ktos pomoze... Nie mam nic przeciwko
          pomaganiui, nie o to mi tu chodzi, tylko postawe tych ludzi! Jak w szkole jest
          kilkanascie polskich dzieci nieznajacych jezyka, to jest duzy klopot dla
          nauczycieli, a rodzice nic sobie z tego nie robia...
          Zgadzam sie z Edytkus ze sa cale takie dzielnice polskie, przynajmniej u nas, z
          domami po kilkanascie osob i zero kontaktow z anglikami.
          • mamumilu Re: Polak za granica 08.07.07, 00:07
            To tak jak w Stanach czy Kanadzie - polskie dzielnice - ludzie całe życie
            mieszkają w CHicago a angielskiego nie znają. Głupota totalna!
            Ale nie uczyc dziecka języka ojczystego, to następna głupota - człowiek bez
            korzeni jest słabszy psychicznie. Nawet ci, którzy wyrzekaja się własnej
            narodowości czy jej wstydzą, nie zdają sobie sprawy, że znajomość własnej
            historii czy jezyka może im kiedyś pomóc.
            Znam wielu ludzi w Kanadzie, których rodzice wyemigrowali do Kanady po wojnie a
            nawet dziadkowie przed wojną i mówią doskonale po polsku i ich dzieci również.
            Mówią również po angielsku - ale nadal czują się Polakami i są z tego dumni. Nie
            mogę zrozumieć ludzi, którzy twierdzą, że nie będą mówic do swoich dzieci po
            polsku, bo po co im to. Czy znajomość kilku języków nie jest pożądana? A w czym
            polski jest gorszy od francuskiego np? z babcią dziecko nie dogada się po
            francusku, angielsku czy włosku.
          • edytkus Re: Polak za granica 08.07.07, 05:18
            1urszula1 napisała:

            >Jak w szkole jest
            > kilkanascie polskich dzieci nieznajacych jezyka, to jest duzy klopot dla
            > nauczycieli, a rodzice nic sobie z tego nie robia...

            a potem narzekaja ze poziom nauczania jest niski a jak tu nauczac "analfabetow"? i tak zamiast
            koncentrowac sie na nauce przedmiotow scislych traca czas na proby komunikacji, jak tylko cos tam
            dzieciaki zalapia w trakcie semestru dojezdzaja kolejni imigranci i od poczatku ta sama historia sad

            Bylam wczoraj z corka na placu zabaw. W Miedzyczasie przyszlo kilka Polek z dziecmi. Z miejsca
            odizolowaly sie na uboczu, wyroznialy sie takze wygladem, ani razu nie padlo angielskie slowo. Raz
            jedna zlapala wiaderko jakiejs Murzynki - chyba nie podobalo sie ze lezy na zjezdzalni chociaz akurat
            te polskie dzieci byly na nia za male i ani razu nie skorzystaly - moja corka zaprotestowala po
            angielsku wskazujac wlascicielke, ale babka nawet nie spojrzala. Jestem pewna ze zadna z tych kobiet
            nie znala angielskiego. Swoja droga wszystkie dzieciaki biegaly w strojach kapielowych (park mial
            czesc z natryskami) a te "nasze" w majtkach (nie kapielowkach) typu briefs, ktore poodstawaly
            odslaniajac chlopiece przyrodzenia. Widok co najmniej obrzydliwy, reczniki matki ze soba mialy wiec to
            nie byl jednorazowy przypadek. Inna sprawa ze dzieci byly wyraznie trzymane na dystans od reszty na
            placu zabaw. Wracajac do tematu z jakiegos powodu wielku rodakom integracja kojarzy sie z
            wyrzeczeniem polskosci a przeciez mozna latwo osiagnac kompromis.
            • edytkus Re: Polak za granica 08.07.07, 07:51
              www.youtube.com/watch?v=sEJfS1v-fU0
              • hillroad edytkus- niezły ten teledysk:) 08.07.07, 11:32
                treść treścią, ale co teledysksmile)) no powalił mnie na łopatki i miło zaczęłam
                dzień. dziękismile))
                a wracając do Polaków, to sama znam takich co pracująć tylko z Anglikami kilka
                lat, jedyne co umieją powiedzieć to "hello" i mają żal do współpracowników i to
                ich uważają ze ciemniaków... ja rozumiem, że na początku jest ciężko bez języka
                i znajomośći, ale człowiek (podobnie jak zwierzak) ma zdolność uczenia się.
                tylko od nas zależy jak będzie nam się żyło tam gdzie sobie wybraliśmy. prawda
                jest też taka, że za granicą jesteśmy "gościmi" i trzeba troszkę kompromisu,
                aby sie tu odnaleść. to chyba my powinniśmy się dostosować nie odwrotnie?...
    • betif Re: Polak za granica 08.07.07, 11:57
      A w polskim przedszkolu w Anglii nie ucza angielskiego?

      My mieszkamy w Czechach, corka chodzi do czeskiego przedszkola i poza nim
      kontaktu z jezykiem nie ma wcale, no chyba ze na ulicy, ew placu zabaw.
      Znajomych w wiekszosci mamy polskich lub hiszpanskich, czeskich bardzo malo.
      Mysle, ze to normalne jak sie szuka rodakow za granica...

      A polska szkola w Pradze (z tego co sie orientuje) uczy tez czeskiego na rowni
      z polskim i przygotowuje do podjecia nauki w czeskim liceum. Dlaczego gdzie
      indziej mialoby byc inaczej?

      Nie wyobrazam sobie, zebym miala do dziecka mowic po czesku...
    • norway8976 Re: Polak za granica 14.07.07, 15:18
      moj syn ma dopiero roczek ale ja do niego mowie po polsku, po norwesku i po
      angielsku.... poniewaz w tych krajach mamy rodziny... maly musi sie uczyc
      wszystkiego tak mi sie wydaje... wedlug mnie my tez powinnismy im pomoc
      troszke... z powazaniem Malwina z Norwegii...
    • marysienka110 Re: Polak za granica 14.07.07, 22:53
      Ja mowie TYLKO po polsku, obcego nauczy sie w przedszkolu.
      Zreszta juz poszedl i juz sie uczy
      • rauxa Re: Polak za granica 15.07.07, 14:33
        Jestem dla malego jedynym zródlem jezyka polskiego, dlatego mówie do niego
        tylko w tym jezyku, w domu oprócz polskiego mówi sie po katalonsku i
        hiszpansku, mam znajomych Polaków, Hiszpanow, Katalonczyków, Niemców,
        Brazylijczyków, Portugalczyków, Holendrów, Wlochów.. maly jest i bedzie
        wychowany w szacunku dla wielu kultur i kraju swojej mamy i polskiej rodziny,
        oczywiscie dla niego Pilska nie jest i nie bedzie ojczyzna, z czym ja sie
        godze, nie chce martyrologii na sile... mam nadzieje ze dzieki temu bedzie po
        prostu Europejczykiem o polsko-katalonskim pochodzeniu.
        • agarem Re: Polak za granica 15.07.07, 23:50
          nie rozmawianie z wlasnym dzieckiem we wlasnym ojczystym jezyku jest wg mnie
          niemadre i sztuczne.Przeciez sa badanie dzieci wielojezycznych, ktore mowia, ze
          dzieci te sa o wiele bardziej sprawne pamieciowo i ze to jest wspanialy trening
          dla mozgu i intelektu dziecka. Przeciez jest tyle rodzin na swiecie, ktore
          przmieszczaja sie z jednego kraju do drugiego - co chwile zmieniac jezyk
          rodzinny to bylby bezsens. Jezyk ojczysty jest tez niesustannie zwiazany z
          emocjami - to tez bardzo wazne.
          A zycie w gettcie - no coz niektorzy tak czuja sie bezpiecznie ale trudno im
          bedzie z tego wyjsc - tak to jest.
          • paliwodaj Re: Polak za granica 17.07.07, 04:10
            ktos mi opowiadal i rodzinie gdzie gdzie ojciec od pewnego czasu nie rozmawia z
            synem. Bo syn - nastoletni nie chcial mowic po polsku, a ojciec nigdy nie
            nauczyl sie angielskiego.....
            • edytkus Re: Polak za granica 17.07.07, 05:31
              paliwodaj napisała:

              > ktos mi opowiadal i rodzinie gdzie gdzie ojciec od pewnego czasu nie rozmawia z
              >
              > synem. Bo syn - nastoletni nie chcial mowic po polsku, a ojciec nigdy nie
              > nauczyl sie angielskiego.....

              ja znam taki przypadek, tragedia
    • mamaly Re: Polak za granica 17.07.07, 13:07
      Mieszkam w Niemczech, córka ma 4 lata i uważam, że rozmawianie z dzieckiem w
      obcym dla rodzica języku jest błędem. Co innego kiedy rodzice są dwujęzyczni
      (znaczy każde mówi w innym języku) i porozumiewają się wspólnie w innym
      języku. Natomiast rodzice polscy powinni mówić do dziecka po polsku i
      umożliwiać mu naukę języka kraju w którym mieszkają.
      Moja córka chodzi do niemieckiego przedszkola, ogląda bajki na niemieckiej
      telewizji, ma kontakt z niemieckimi dziećmi na placu zabaw, ale w domu mówimy
      po polsku. Jeżeli córka mnie pyta o coś jak się mówi po niemiecku, albo jak coś
      się nazywa po niemiecku, to oczywiście jej powiem, podam jej przykład zdania z
      danym wyrazem itp, ale nie rozmawiam z nią po niemiecku, nawet jak ona do mnie
      mówi po niemiecku odpowiadam jej po polsku, bo chcę żeby była dwujęzyczna i
      umiała się za 3 lata porozumieć z babcią, dziadkiem i rodziną w Polsce.
      Natomiast bardzo dziwi mnie Wasz krytykujący z miejsca stosunek do osób nie
      władających miejscowym językiem. Nie znacie nawet sytuacji tych osób, a z góry
      krytykujecie. Ja z mężem przyjechaliśmy do Niemiec rok temu. Oboje nie znaliśmy
      języka. Mąż pracuje w międzynarodowej firmie, i używa w pracy tylko jęz.
      angielskiego. Ja też przyjechałam tu ze znajomością angielskiego. Ale
      niemieckiego się uczymy, co nie zmienia faktu, że nie znamy go jeszcze na tyle
      dobrze, żeby czuć się w tym języku swobodnie. Mamy znajomych zarówno
      niemieckich jak i polskich.

      Pozdrawiam,

      A.
      • bruniora Re: Polak za granica 17.07.07, 16:48
        Natomiast bardzo dziwi mnie Wasz krytykujący z miejsca stosunek do osób nie
        > władających miejscowym językiem. Nie znacie nawet sytuacji tych osób, a z góry
        > krytykujecie.


        Mnie dziwi fakt ze podobnie jak inni nie rozumiesz tego co czytasz po polsku.
        Post ten NIE mowi o osobach ktore mowia do swoich dzieci po polsku(sama mowie
        tylko po polsku). Chodzi tu o soby ktore bedac za granica NIE ucza sie jezyka
        kraju w ktorym sa i IZOLUJA sie od innych nacji ogladajac TYLKO polska tv,
        zabierajac swoje dzieci TYLKO w po polsku mowiace srodowisko. Polecam niektorym
        jeszcze raz przeczytac post wyjsciowy.
        Pozdawiam
        • mamaly Re: Polak za granica 18.07.07, 16:41
          wydaje mi się, że jednak świetnie rozumiem o czym była mowa

          W tym poście pojawiło się dużo krytyki w stosunku do osób których nie znacie
          (jak to nazywacie zamkniętych w hermetycznych środowiskach), a moim zdaniem,
          fakt, że jedna polka z drugą spotkały się na placu zabaw jeszcze o takim
          zamknięciu nie świadczy, nawet jeżeli rozmawiają ze sobą po polsku.

          Piszę o tym dlatego, że sama spotykam się z polkami na placach zabaw i słowa po
          niemiecku wtedy ode mnie nie usłyszysz, jednak nie czuje sie zamknięta w żadnym
          hermetycznym środowisku, uczę się języka, mam niemieckich znajomych (niewielu
          bo jednak bariera językowa istnieje), itp. Chodziło mi tylko o to, że pozory
          mogą mylić, ale wydać opinię i zaszufladkować kogoś jest bardzo łatwo.

          Są też osoby, które do nowego kraju przyjeżdżają be znajomości języka (tak jak
          ja) i na początku jest im po prostu łatwiej się poruszać w środowisku polskim,
          ale to jeszcze nie oznacza , że tak już zostanie. Jedni mają maleńkie dziecko z
          którym nie mają co zrobić (kursy językowe muszą poczekać), inni potrzebują
          najpierw się trochę zadomowić itp.

          Ja wiem, że Polacy lubią tworzyć swoją małą Polskę za granicą, często nie uczą
          się języka, być może blokują dzieciom taką możliwość , ale nie osądzajmy ludzi
          na podstawie wyglądu.

          A napisałam to tylko dlatego, że rok temu w Niemczech, zaraz po przyjeździe ,
          ktoś mógłby mnie dokładnie tak samo zaszufladkować. Bez języka , wystraszona,
          kupuje polskie gazety , na kurs nie chodzi, do nikogo się nie odezwie. Polacy
          byli wtedy dla mnie jedyną możliwością otworzenia do kogoś buzi. Taka sytuacja
          trwała ok 3-4 miesięcy dopóki córka nie dostała miejsca w przedszkolu, dopiero
          wtedy ja mogłam coś ze sobą zrobić.

          Pozdrawiam,
          A.

          • paliwodaj Re: Polak za granica 18.07.07, 17:05
            zgadzam sie z toba calkowicie!
            latwo jest co niektorym osadzac nie znajac sytuacji zyciowej tego czlowieka,
            mysle ze za latwo. Czy nie lepiej drogie forumowiczki skoncentrowac sie na
            wlasnym zyciu i wlasnej rodzinie, niz zastanawiac sie nad zyciem tej Polki co
            to na placu zabaw PEWNIE nie mowi po angielsku, bo do swoich dzieci mowi po
            polsku i w dodatku druga taka sama przyprowadzila
            Ludzi maja rozne sytuacje w zyciu, tez pomagalam ludziom w szpitalach, urzedach
            imigracyjnych , zakladaniu telefonow, gazu, ale czy to powod zeby mi pomniki
            stawiac????
            • paliwodaj Re: Polak za granica 18.07.07, 17:17
              dodam jeszcze ze sa oczywiscie przypadki wolajace o pomste do nieba . np:
              znajomy meza, ojciec 4 dzieci. Od kilku lat w USA, przeterminowane prawo jazdy,
              paszport polski tez, na dodatek zielona karta stracila date waznosci.
              Pracuje 12-14 godzin dziennie. Co jakis czas zdaje relacje mezowi ile juz na
              koncie i ze jemu sie dobrze zyje bo zawsze ma pelna lodowke - doslowny argument
              Dziecko najstarsze 9 lat, zadne z dzieci nigdy nie mialo fotelika
              samochodowego, a mieli juz dwa wypadki, gdy dzieci wypadly przez okno i ciagle
              zdaje relecje ze stanu konta, a o dziciach nie pomysli. Zona po jednym wypadku
              musiala miec rehabilitacje, zalila sie z lozka wstac nie moze, za miesiac
              poszla sprzatac domy, po kilka dziennie!
              Dodam ze dobrze ze najstarszy syn poszedl do szkoly , bo maja nareszcie
              tlumacza w domu, byl u komuni Sw - i jak znajomy meza sie chwalil " nie bylo
              zle bo jeszcze na tym zarobil" - na komunii dziecka oczywiscie.


              • bruniora Re: Polak za granica 18.07.07, 17:35
                Wy swoje ja swoje. To cale dzielnice ktore tak postepuja a nie odosobnione
                przypadki nowoprzybylych o ktorych pisze. Walthamstow, Ealing Brodway,
                Leytonstone itp. itd- londynskie dzielnice z ogromnym odsetkiem polakow i
                welcome to Poland-nikt nie mowi po angielsku chyba ze go sytuacja zmusi. Dzieci
                z tytulu otoczenia integruja sie TYLKO z polskim srodowiskiem. Polskie zarelko
                (kapusniak) czuc na chodnikach,polskie napisy na wystawach sklepowych, a polska
                satelite za jedyne 200 funtow na 2 lata juz mozesz miec.

                Polskie przedszkole nie sluzy przyggotowaniem do anglojezycznej szkoly u
                trzylatka.Stad tez dzieci urodzone tutaj nie znaja ni w zab angielskiego i maja
                problemy z integracja w szkolach a dodam ze tu szkola zaczyna sie od 4 roku zycia.


                A place zabaw- sama mowie do mojego dziecka po polsku i ktos moglby powiedziec
                ze sie nie integruje.


                Jest natomiast roznica miedzy podtrzymywaniem polskosci a izolacja w GETTO POLSKA!
                • mamaly Re: Polak za granica 18.07.07, 18:47
                  Ależ nie wiem, czemu się tak unosisz, nikt nie zaprzecza temu, że GETTA
                  istnieją (tu gdzie ja mieszkam akurat nie ma), ale tak ogólnie są. Też się z
                  Tobą zgadzam, że jest to zachowanie cokolwiek dziwne i dla mnie również
                  zupełnie niezrozumiałe. Ja nawet nie wiem jak długo będę w Niemczech mieszkała,
                  ale w życiu mi na żadnej wiedzy nie zależało aż tak jak teraz na niemieckim, bo
                  czuję się każdego dnia jakbym bez ręki chodziła (mimo, że już rozumiem i mówię,
                  ale ciagle mało)
                  Nie rozumiem zwłaszcza uniemożliwiania nauki dzieciom, ja się cały czas martwię
                  o szkołę mojej córki (ze względu na język) mimo, że jej jeszcze dwa lata
                  przedszkola zostało. Na szczeście lubi się uczyć, chętnie chodzi na lekcje w
                  przedszkolu itp.
                  Nie neguję wątku, chodziło mi raczej o pojedyncze wypowiedzi (nie Twoje) w
                  których pojawiała się krytyka nieznanych, piszącemu, osób.
                  Pozdrawiam,

                  A.
                • edytkus Re: Polak za granica 18.07.07, 21:03
                  bruniora napisała:

                  >londynskie dzielnice z ogromnym odsetkiem polakow i
                  > welcome to Poland-nikt nie mowi po angielsku

                  mowia na wakacjach w Polsce wink

                  > A place zabaw- sama mowie do mojego dziecka po polsku i ktos moglby powiedziec
                  > ze sie nie integruje.

                  No tak, ale czy zagadana przez kogos po ang. odwracasz glowe udajac ze nie slyszysz? Trzymasz sie
                  gdzies calkiem na uboczu przywolujac swoje dziecko gdy sie oddali w strone innych dzieci chcac sie z
                  nimi bawic? Zabierasz zabawki tym dzieciom bez slowa wyjasnienia dlaczego? A gdy cos stanie sie
                  Twojemu dziecku (takze w sensie pozytywnym) i sytuacja wymaga konwersacji po ang. (chociazby z
                  malym dzieckiem ktore np. chce bawic sie ta sama lopatka) zabierasz z obrazona mina swoje dziecko
                  mowiac zeby sie nie bawilo wiecej w tym miejscu wyrywajac zabawke z rak temu drugiemu nie
                  tlumaczac dlaczego? Tak wygladal przypadek ktory opisalam, nie padlo nawet jedno slowo po
                  angielsku, a z kontaktow z osobami nie znajacymi jezyka tubylcow wiem ze tak sie zachowuja. Nawet ta
                  dziewczyna ktora jest u nas na lato tak reaguje, gdy tylko ktos do niej zwraca sie po ang. chowa glowe
                  w ramiona i przyspiesza kroku udajac ze nia o nia chodzi.
Pełna wersja