stszkwklski
08.12.01, 04:32
Wlasnie obejrzalem na kanale TV "Planete" wstrzasajacy film dokumentalny,
produkcji Quebec, o rabunkowym wyrebie dziewiczych lasow w tajdze kanadyjskiej.
Rok produkcji filmu: 1999, wiec, niestety, sytuacja tam przedstawiona jest
aktualna.
Na filmie pokazano tysiace kilometrow kwadratowych krajobrazu ksiezycowego,
pozostalego po bezwzglednej esploatacji tj. niszczeniu bezcennych ekosystemow
lesnych. Konsekwencje tego to katastrofa ekologiczna, polegajaca na
dramatycznej erozji gleby, zapiaszczeniu jezior, itp. (Specjalisci
potwierdzaja, ze jest tragicznie.)
Proceder trwa nadal, a jego prawdziwy charakter jest zatajany przed
spoleczenstwem. Chodzi o uklad z 1987 roku dajacy pelna swobode i jakikolwiek
brak obowiazkow, czy brak poddania jakiejkolwiek kontroli, korporacjom
wyrebujacym lasy i sprzedajacym drogie dzis drewno najlepszej jakosci. Uklad
ten z rzadem Kanady zawarto bez wlasciwego poinformowania spoleczenstwa i jest
przez wielu prawnikow niezrozumialy i prawdopodobnie nieczysty...
Moja refleksja jest taka: jak to, w takim kraju "na poziomie" takie ochydne
sprawy?! (Zobacz watek "Kanada - kraj moich marzen".) Wiele juz pisano na tym
forum o plastikowych torebkach podczas spacerow z psem, porzadku publicznym, o
innych ladnych rzeczach dowodzacych wyzszosc Kanady nad Polska. Ale to, co na
tym filmie, sklania mnie do sadu, ze to moze tylko jest powierzchowne. Przeciez
w Polsce niszczenie skarbow przyrody na taka skale nie bedzie mozliwe,
zwlaszcza w kontekscie przystapienia Polski do Unii Europejskiej.
I jeszcze, poniewaz film byl produkcji Quebec, moze ten brudny model
sprawowania wladzy jest jednym z glownych powodow dazen francuskojezycznej
prowincji do niepodleglosci?
Stanislaw Wokulski