Dodaj do ulubionych

Kochany Greenpoint !

12.11.07, 22:22
Szczęśliwego Nowego Jorku
Z Greenpointu albo się ucieka, albo się go kocha
Wysiadam na stacji Nassau Avenue. Linia metra G zaznaczona kolorem zielonym.
Już w wagonie dostrzegam ludzi zdumiewająco podobnych do tych, których widzi
się na ulicach w Polsce.
Wychodzę i widzę w Deli (bo tak nazywa się sklep ogólnospożywczy w USA)
wszystkie polskie gazety i kolorowe magazyny jakie tylko istnieją. Na rogu
Nassau Avenue i Manhattan Avenue wielki napis: "Restauracja Polonia", a tuż
pod nim: "polecamy tanie i smaczne obiady domowe". Wszystko w języku polskim.
Nie są to wyjątki w stolicy świata - Nowym Jorku.

Reszte doczytajcie tutaj:
wiadomosci.onet.pl/1451153,2678,kioskart.html
Obserwuj wątek
    • undocumented.alien Re: Kochany Greenpoint ! 14.11.07, 09:41
      Ciekawe komentarze pojawiły się pod artykułem, np:

      Prawda jest taka
      ze na Greenpoint mieszka sama wies i to taka zabita deskami. Zaden Polak na
      jakim takim poziomie ani nie chce ani nie mieszka na Greenpoincie. To wlasnie na
      Greenpoint mowi sie "jablkowy oranz dzus" bo to prostactwo nie mowiace nawet
      dobrze po polsku, nawet po 30 latach w USA nie ma bladego pojecia o
      j.angielskim. Na Greenpoint mieszkaja tfuj, rodacy czesto i po 9 osob w
      zakaraluszonych , zasyfialych mieszkaniach jakich wy w Polsce nigdy nie
      widzieliscie na oczy. Nie myja sie, smierdza choc dezodorant mozna kupic za 99
      centow a piwsko pite codziennie znacznie drozej kosztuje. To ONI wyrabiaja nam
      opinie u amerykanow i na swiecie gdziekolwiek pojada. Parada Pulawdkiego to
      dziadostwo, ubogo i z wiejskimi przyspiewkami lub disco polo lecacym z
      ciezarowek na ktorych stoja krasawice w podeszlym wieku w strojach wiejskich i z
      wiankami na siwych glowkach. Greenpoint to tez i burdel gdzie chodzi towarzystwo
      na zabawy taneczne w stylu remiza strazacka po to aby wyrwac kogos niezbyt wazne
      kogo tej samej nocy pojsc z tym czyms do wyra i od nastepnego dnia razem
      zamieszkac BO TANIEJ> Greenpoint to stojace na rogach granatowo fioletowe menele
      polskojezyczni. Mozna by pisac godzinami. O Greenpoincie moze pisac jedynie
      Polak ktory mieszka w USA wiele lat. Nie ciekawe jest to greenpoincie srodowisko
      polskie mozna smialo powiedziec ze najgorsze ze wszystkich nacji mieszkajacych w
      New York a mieszkaja tu wszystkie narodowosci swiata.

      ~dina z New York , 14.11.2007 07:02



      Ile jadu w Twoim tekście. Mieszałam na Greenpoint przez 5 lat. Owszem największa
      grupa to ludzie z Łomży i Białegostoku, i z wiosek z tamtych okolic. Ja i mój
      mąż byliśmy wśród ludzi, których znaliśmy jedynymi z Warszawy Jest wiele
      zaniedbanych, spracowanych, prostych ludzi, ale niekoniecznie meneli. Fakt, że
      niektórzy nadużywają alkoholu.
      Jest - przynajmniej było wiele młodych małżeństw, normalnie pracująych, którym
      rodzły się dzieci, kupowali domy, niektórzy tak jak my wróciliśmy do Polski,
      większość osiedliła się na stałe. Najgorszą zakałą są tacy jak Ty - plujące we
      własne gniazdo. Czy pomogłać kiedyś rodakowi - z pewnością nie.

      ~z Greenpoitu , 14.11.2007 08:18

      To ciekawe! Wiekszosc lomzyniakow i bialostocczakow mowi ze jest z Warszawy bo
      tak sa znienawidzeni, ze boja sie przyznac skad pochodza. Ty jestes napewno ze
      wsi bo wszyscy ze wsi mowia ze sa "z wioski" a wy jestescie poprostu ze wsi a
      nie z zadnej wioski. Jesli podobalo ci sie na Greenpoincie, coz jest takich jak
      ty wielu. Tez im siepodoba i mieszkaja tam latami i nie chca nigdzie indziej.
      Ja nie napisala tekstu z jadem Ja napisalam PRAWDEi tojeszcze nie wszystko Ale
      tak juz jest uderz w stol....

      ~dina z niujorka , 14.11.2007 08:43

      • flipflap Re: Kochany Greenpoint ! 14.11.07, 20:09
        Nie wiem dlaczego robi się z Greenpoint jakieś wielkie whoohaa. Dzielnica ta
        zmieniła się na dobre. Czyste ulice, odnowione budynki, bliskość Manhattanu -
        same zalety. Kto posiada budynek na Greenpoint jest $$$ milionerem. Jak
        wszędzie, można spotkać cały przekrój społeczeństwa. Dla wielu, Greenpoint był
        miejscem startu, gdzie bez żadnej znajomości angielskiego można było się ustawić
        i żyć. Niektórzy w tym światku pozostali, innym Greenpoint dał możliwości
        szukania lepszego miejsca w USA.
        Sarkazm, który można odczuć w wypowiedziach "znawców Greenpoint-u" bardziej
        obnaża primitywe nastawienia opisujących, i ich wewnętrzne słabości, niż
        gloryfikujące cechy takie jak zrozumienie i akceptacja.
        Coś tak bardzo charakterystyczne dla kogoś kto mieszka w Ameryce.
        W poprzednich wypowiedziach na temat Greenpoint ważniejsze jest ukrycie
        własnego goownianego EGO, obitego słomą wystającą z kierpci,
        niż relatywnej opinii na temat rozwijającej się dzielnicy w zakolach
        najbogatszego miejsca na świecie.
      • gupek70 Czeresniactwo 18.03.08, 19:16
        Green point przynosi wstyd emigracji .
    • sendigivius Re: Kochany Greenpoint ! 18.03.08, 19:24
      undocumented.alien napisał:


      > Już w wagonie dostrzegam ludzi zdumiewająco podobnych do tych,
      których widzi
      > się na ulicach w Polsce.

      Gdzie? Chyba kolo Sarzyny albo Korzenistego.
    • ratpole Re: Kochany Greenpoint ! 18.03.08, 22:09
      undocumented.alien napisał:

      > Już w wagonie dostrzegam ludzi zdumiewająco podobnych do tych, których widzi
      > się na ulicach w Polsce.

      To zdumienie jest bardzo typowe dla debilnych, w doopie bywalych bulwiastych
      ryjow prosto z Bulwy przyjechawszych na obadanie Hameryki.
      Im siem w palach nie miesci, ze burek z wiochy po 8 godzinach lotu nad oceanem
      dalej jest tym samym burkiem co 8 godzin wczesniej na Okeciu. Jakims cudem
      obwiniaja Ameryke, ze nie dokonala natychmiastowej metamorfozy burka w lorda i
      dziwujom siem temu wielce. A tymczasem zamiast uswiadomic sobie, ze to Bulwa
      jest swiatowa potega w zaopatrywaniu swiata w bulwiacze burki, wysmiewaja sie z
      Ameryki, ze burki w niej mieszkaja (wiekszosc na czarno), karami na kornerze
      drajwuja, a oni musza wracac, bo im sie cale 100 dolarow delegacyjnego skoczylo
      po 2 tygodniach hehe
      • nad_oceanem Samokrytyka gorzka, acz prawdziwa... 18.03.08, 23:51

        "ratpole napisal:
        ...im siem w palach nie miesci, ze burek z wiochy po 8 godzinach lotu nad oceanem dalej jest tym samym burkiem co 8 godzin wczesniej na Okeciu."
        • ratpole A jak uniwersalna, kazdy siem wzruszyl... 19.03.08, 00:07
          A ty to takim loserem z Bulwy wybyles czy dopiero na emigrolce ciem napadlo, jak
          chlopak z Murzynem uciekl?
          • warcholski Re: A jak uniwersalna, kazdy siem wzruszyl... 19.03.08, 00:26
            Ciekawostka:
            Premier, na pierwsze spotkanie udal sie prosto na Greenpoit

            in Tusk we Trust

            ..jestem wzruszonycrying
            • ratpole Re: A jak uniwersalna, kazdy siem wzruszyl... 19.03.08, 00:41
              warcholski napisał:

              > Ciekawostka:
              > Premier, na pierwsze spotkanie udal sie prosto na Greenpoit

              Do swoich poszedl chlopina.
              Przyznal sie tym samym do korzeni od ktorych japo i za_glodzony tak sie odzegnuja

              In Tusk we Plusk
      • maciekqbn Re: Kochany Greenpoint ! 19.03.08, 08:33
        ratpole napisał:

        > wysmiewaja sie z Ameryki, ze burki w niej mieszkaja (wiekszosc na
        > czarno), karami na kornerze drajwuja, a oni musza wracac, bo im
        > sie cale 100 dolarow delegacyjnego skoczylo po 2 tygodniach hehe
        >

        Masz dane z przed 20 lat hehe

        Jadąc do USA w delegację, otrzymujesz 46 dolców dziennie diety, do
        tego masz zwrot za hotel do kwoty 200 $/dobę.
        Czyli przy delegacji 2-tygodniowej, jest 664 dolce na obiady i
        własne wydatki. Sniadania i kolacje w hotelu.

        Akurat delegacje zagraniczne są w Polsce bardzo fajnie rozliczane. O
        wiele korzystniej niż krajowe. Ostatnio, gdy jechałem w delegację do
        Belgii, zatrzymałem się w 4-gwiazdkowym hotelu i spokojnie
        zmieściłem się w limicie (160 Euro).
        Taka ciekawostka, że w delegacjach krajowych ten limit jest na tyle
        niski, że ledwie wystarcza na hotel 3-gwiazdkowy.


        tinyurl.com/2avzyh

        • ratpole Re: Kochany Greenpoint ! 19.03.08, 12:50
          maciekqbn napisał:

          > Masz dane z przed 20 lat hehe

          Sam tez tak myslalem, dlatego chcialem siem uaktualnic i wirtualnie odwiedzilem
          twoje rodzinne strony
          forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=43802

          Okazauo siem, rze hyba mam dane sprzet 50 lat hehe
          Ale nie widzem problemu, bo wyglonda na to, rze u was siem w ogule czas zaczymau
          (mam nadzieje, ze moja ad hoc wynaleziona pisownia jest dla ciebie bardziej
          strawna, panie polski nizinierze w sowicie refundowanych delegacjach)
          • maciekqbn Re: Kochany Greenpoint ! 19.03.08, 13:42
            ratpole napisał:

            > Okazauo siem, rze hyba mam dane sprzet 50 lat hehe
            > Ale nie widzem problemu, bo wyglonda na to, rze u was siem w ogule
            czas zaczyma
            > u
            > (mam nadzieje, ze moja ad hoc wynaleziona pisownia jest dla ciebie
            bardziej
            > strawna, panie polski nizinierze w sowicie refundowanych
            delegacjach)
            >

            O co ci chodzi?
            Piłes coś?
            • nad_oceanem I teraz draga trza czyscic, szczurze. 19.03.08, 19:28
              Hehehe,
              yebie mu sie w baniaku od tego azbestu, ignoruj go, mniej bedzie smierdziec.
              On sie bardzo stara i czasem niestety z wysilku popuszcza na swoj tani, plastykowy drag.
              "Un", jak kazdy prosty Bulbiak od "aple orancz jusa", co to w Bulbie na piecu razem ze swyniami spali, "panow ninzinierow na delegacjach" nienawidzi. Nie dziw sie jego reakcjom, burzysz mu obraz jego "hamerykanskiego sukcesu", czyli pick up truck i 3 lopaty, kazda z "inna runczkom, do innej roboty sie nadajunca".

              ratpole napisał:
              Okazauo siem, rze hyba mam dane sprzet 50 lat hehe
              Ale nie widzem problemu, bo wyglonda na to, rze u was siem w ogule
              czas zaczyma u (mam nadzieje, ze moja ad hoc wynaleziona pisownia jest dla ciebie bardziej strawna, panie polski nizinierze w sowicie refundowanych delegacjach)"


              > O co ci chodzi?
              > Piłes coś?
        • artur666 Gwiazdki gwiazdki 19.03.08, 12:55
          Jaka widzisz roznice w tych gwiazdkach?
          Whirlpool i saune z ktorych nawet nie skorzystales. Ale japa ci sie cieszy...
          • ratpole Re: Gwiazdki gwiazdki 19.03.08, 12:59
            artur666 napisał:

            > Jaka widzisz roznice w tych gwiazdkach?
            > Whirlpool i saune z ktorych nawet nie skorzystales. Ale japa ci sie cieszy...

            Nie wszyscy bulwiaczy delegacjusze nie wiedza co to jest sauna. Jeden taki
            delegat to nawet prostytutke do takiego hotelu umial sobie zamowic, ale zaplacic
            nie zaplacil, bo mu sie dieta skonczyla. Taniej wyszlo jej ryj obic hehe
          • maciekqbn Re: Gwiazdki gwiazdki 19.03.08, 13:30
            artur666 napisał:

            > Jaka widzisz roznice w tych gwiazdkach?
            > Whirlpool i saune z ktorych nawet nie skorzystales. Ale japa ci
            sie cieszy...

            Bo ja wiem czy cieszy - jak firma płaci, to czemu nie skorzystać?
            Różnica była niewielka i gdybym płacił sam, to pewnie bym wybrał 3
            gwiazki smile
            • gringo68 gwiazdki gwiazdkom nierówne 19.03.08, 20:21
              w różnych krajach...

              w Skandynawii, Austrii czy Belgii 3* to dość całkiem niezły
              komfortowy hotel, parę lat temu mieszkałem w wiejskim dworku/hotelu
              3* koło Hasselt w Belgii który dysponowal wszelkimi luksusami, w
              Polsce 3* coraz cześciej to też niezły standard...

              3* należy unikać we Włoszech, kto mieszkał w hotelikach koło Termini
              w Rzymie wie o co chodzi, chociaż i tu trafiają się wyjątki -
              polecam Gerber niedaleko Via Ottaviano i Watykanu...

              W Stanach 3* też różnią się od miejsca do miejsca. Czasami speluna,
              czasmi kofortowy hotelik...

              Jednak najlepszy bufet śniadaniowy jest w Polsce, trchę podobnie
              jest w Niemczech i Skandynawii ale i tak gorzej....
              • maciekqbn Re: gwiazdki gwiazdkom nierówne 20.03.08, 14:18
                gringo68 napisał:

                > w różnych krajach...
                >
                > w Skandynawii, Austrii czy Belgii 3* to dość całkiem niezły
                > komfortowy hotel, parę lat temu mieszkałem w wiejskim
                dworku/hotelu
                > 3* koło Hasselt w Belgii który dysponowal wszelkimi luksusami, w

                Ja mogę polecić w Belgii hotel "Europa" (Antwerpia). Malutki,
                powiedzmy średnio komfortowy, ceny w miarę OK ale super obsługa,
                śniadanie nie tak wystawne jak w Niemczech czy w Polsce (gdzie
                standardem jest szwedzki stół z którego pół kompanii wojska by sie
                wykarmiło) ale smaczne i przygotowywane indywidualnie wedle życzenia
                gościa.

                > Polsce 3* coraz cześciej to też niezły standard...

                Zazwyczaj tak, ale warto się najpierw rozejrzeć albo poczytać opinie
                w Internecie. Spotkałem się z sytuacją, że 3* hotel był dużo gorszy
                niż 2* parę ulic dalej. W Świnoujściu (bo tam bywam najczęściej)
                większość hoteli 3* jest jak najbardziej OK, często bywam tu:
                www.hotelatol.pl/
                Mają dobre śniadania i przyzwoite ceny, tylko bywa, że trudno sie
                wyspać, bo niemieccy goście lubią sobie urządzać nocne libacje i
                śpiewy. A Niemców jest tam zawsze znacznie więcej niż Polaków.
                Zdziwilibyście się, jak stateczni emeryci niemieccy potrafią się
                zachowywać jak sobie dadzą w palnik hehe.

                >
                > Jednak najlepszy bufet śniadaniowy jest w Polsce, trchę podobnie
                > jest w Niemczech i Skandynawii ale i tak gorzej....

                Muszę przyznać, że w niemieckich hotelach śniadania są naprawdę
                dobre, choć to oczywiście kwestia smaku/gustu. Zawsze jednak jest
                wybór wędlin i serów, Oczywiście świeże pieczywo (zazwyczaj 3
                rodzaje: chleb biały, razowy i bułeczki). Oczywiście MUSI być musli,
                często też jest jajecznica i parówki (tylko cienkie).
                Praktycznie takie same śniadania są w hotelach w Świnoujściu - poza
                jednym wyjątkiem (nie pamiętam nazwy, ale radzę unikać tego hotelu
                też z innych względów, wielki, kilkupiętrowy gmach, obsługa, kuchnia
                i wystrój jak za komuny). Pozostałe (w których byłem) są naprawde OK.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka