kerczer
01.02.08, 19:55
a teraz z innej beczki:
www.rp.pl/artykul/87912.html
"Dulscy wybili się na nowoczesność. Poszli z duchem czasu. Zdjęli pluszowe
kotary, otomany i kanapy odesłali do Torunia razem z moherowymi
beretami.Przebili ściany salonu do kuchni, a nawet do klozetu. Bogoojczyźniane
oleodruki, Kościuszkę pod Racławicami i Matkę Boską z księdzem Skorupką pod
Radzyminem wynieśli na śmietnik i przywalili „Słonecznikami” van Gogha.
Powiesili w to miejsce „Penisa na skrzyżowaniu”, „Bolesną menstruację 15” i
Marilyn Monroe Andy’ego Warhola.
Świeży odór z Europy
Meble są szklane, plastikowe i powalające. Na półce zamiast Biblii, książki
kucharskiej i telefonicznej stoi Masłowska, dzieła wszystkie Grossa, „Idąc
rakiem” Grassa, którego Dulscy z roztargnienia wzięli za Grossa (a może
odwrotnie) i podręczniki dietetyczne. Wywietrzono zatęchły smród rodzimy,
otwarto szeroko okna, dzięki czemu do strasznych mieszkań, w których do
niedawna mieszkali straszni mieszczanie, dociera każdy świeży odór ze świata i
Europy. Na szczęście na gzymsie sztucznego kominka palą się hinduskie kadzidełka."