Dodaj do ulubionych

Fight Club

IP: 152.163.195.* 05.01.02, 00:14
Czy zagladaja tu ludzie ktorzy widzieli i docenili ten film?
Obserwuj wątek
    • Gość: Paul Re: Fight Club IP: *.proxy.aol.com 05.01.02, 06:36
      Tak.
      • Gość: Renka Re: Fight Club IP: *.home.cgocable.net 05.01.02, 08:41
        Film zmeczyl mnie psychicznie, wrecz czulam sie chora na koniec.Niektore filmy
        ogladam dwa razy , tego jednak nie moglam zniesc. Nie dlatego, ze
        brutalny.Mnie drazni cala idea powolania tego klubu, takiej sekty. W tym nie
        bylo nic fascynujacego, raczej rozpacz zalozyciela tego klubu.Ja w tym filmie
        widzialam jego placz, rozdzierajacy placz mezczyzny.A moze bylo tam cos
        innego, tylko ja nie rozumiem ? Wole raczej "american psycho".
        • Gość: NYY Re: Fight Club- Do Renki IP: *.proxy.aol.com 05.01.02, 16:46
          Renka,
          Fightclub odbieram zupelnie inaczej niz Ty.
          To film antykorporacyjny i antyamerykanski. To jest przewodnia idea tego
          filmu.Niestety ogladajacy na oglol daja sie zwiesc tytulowi i interpretuja to
          zupelnie inaczej: psycho zalozyl klub bokserski w piwnicy i faceci sie
          bija.Najczesciej widza to niestety w ten sposob kobiety.
          Glowne postaci-postac, bo Pitt i Norton graja jednego faceta, ktoremu
          rozdwojenie jazni pomaga przekroczyc granice miedzy jednym a drugim sposobem
          egzystencji- z premedytacja rezygnuja z wszelkich wartosci konsumpcyjnych
          narzuconych przez korporacyjna Ameryke. Wlasnie KORPORACYJNA, zwroc uwage na
          ostatnia scene-Norton (Pitt) wysadzaja w powietrze korporacyjne budynki
          kompanii kredytowych- Visa i Master Card...
          Czesto slysze rowniez zdanie, ze to film brutalny. Nie jest to prawda, bo ten
          brutalizm ma swoj sens i cel. Tak samo jak film, w ktorym pokazuja seks, nie
          musi byc filmem...oj..."swinskim". tak sie kiedys mowilo.
          Zwroc uwage, z czego wyrosla idea walki w tym filmie. Otoz, postac grana przez
          Nortona i Pitta (to ta sama postac z rozdwojeniem jazni, doskonaly trick i
          pomysl dla idei tego filmu)pierwotnie uczeszcza na spotkania grup ludzi
          chorych, nieszczesliwych, uzaleznionych od czegos. Ci ludzie na tych
          spotkaniach placza sobie na ramionach i wylewaja zale. Walka jest zas dla
          czlowieka aktem bardziej naturalnym , mimo ze pierwotnym. Moze uda mi sie to
          zilustrowac tak: Powiedzmy, ze kelner wylal Ci talerz goracej zupy za kolnierz.
          Jaka jest Twoja pierwsza reakcja? Zaloze sie, ze chcesz mu dac w leb. To sposob
          w jaki Cie "ulozylo" spoleczenstwo spowodowal, ze tego nie zrobisz, po postu
          wezmiesz adwokata i bedziesz sadzic knajpe (do it the american way, sue the
          bastards !)
          Dla mnie zasadnicza wartoscia tego filmu bylo to, ze probuje siegnac do zrodel
          tego, dlaczego tak naprawde ludzie zasuwaja do pracy...Glownie w Ameryce, ale
          przeciez nie tylko.
          Najlepiej chyba oddaje to tyrada wyglaszana przez Pitta na jednym ze spotkan,
          w luznym tlumaczeniu to mniej wiecej byloby tak:
          "Telewizja obiecuje nam, ze ktoregos dnia wszyscy zostaniemy milionerami. A nie
          zostaniemy. Pomalu zaczynamy zdawac sobie z tego sprawe.To powoduje nasz gniew.
          (...) Wykonujemy zawody, ktorych nienawidzimy, by moc kupic shit, ktorego tak
          naprawde nie potrzebujemy..."

          Forum nie znosi dlugich tyrad, dam wiec juz spokoj, bo musialbym pisac jeszcze
          ze 2 dni….
          Moze kiedys uda Ci sie obejrzec to jeszcze raz I spojrzec na rzacz odrobine
          inaczej.

          Pozdrowienia.

          • Gość: Kliken Re: Fight Club- Do Renki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.02, 20:17
            Czlowiek rozni sie tym od zwierzat ze potafi myslec (niektorzy mysla ze rozni
            sie posiadaniem duszy)_.Tylko DEBILE nie ptrafia myslec i wyciagac wnioskow.A
            ci ktorzy oskarzaja telewizje , Mastercard itd to wlasnie debile.
            • Gość: NYY Re: Fight Club- Do Klikena IP: *.proxy.aol.com 05.01.02, 20:45
              Ile kosztuje lustro w ktorym sie bedzisz mogl przejrzec? Wysle ci
              czek.Zobaczysz prawdziwego debila.
          • Gość: Renka Re: Fight Club- Do Renki IP: *.home.cgocable.net 05.01.02, 22:14
            Dziekuje za przypomnienie. To jego przemowienie o obiecankach..pamietam i
            pamietam ciagle wykrwawianie sie facetow i ten jego osoby protest,placz,
            krzyk, caly ten film byl krzykiem przeciwko skorporatyzowaniu naszego zycia,
            gdzie tak naprawde nie ma miejsca na ZYCIE.Ta dziewczyna , jakich tu wiele,
            takich samych, na dragach cale dnie, z plastikowym usmiechem przylepionym do
            twarzy, ta ich milosc(?) Pitta z nia..Oj, ciezkie to bylo dla mnie. Ciesze
            sie, ze nie jestem zwiazana z korporacja w zaden sposob, ale wplyw na MOJE
            zycie to one maja i to potezny.I nawet jak wije sie jak waz , nic to nie
            pomaga, padam w koncu jak flak i poddaje sie temu, czego nie moge zmienic.
      • Gość: NYY Re: Fight Club IP: *.proxy.aol.com 05.01.02, 16:52
        To swietnie.
        • Gość: Anna27 Re: Fight Club IP: *.90.28.121.Dial1.Washington1.Level3.net 05.01.02, 22:28
          Mam mieszane uczucia co do tego filmu. Tez mnie zmeczyl, chociaz mial
          interesujaca wymowe i inetersujacy koncept. Nie rozmialam tylko dlaczego w
          pewnym momencie Norton starsznie pokiereszowal zrobionego na blond Jared'a Leto
          mowiac, ze chcial zniszczyc cos pieknego.

          Anykorporacyjana wymowa? Hmm. Przy okazji film zareklamowal Starbucks'a, Ikee
          i Master Card. Pokazanie dwoch skrajnych stylow zycia utwierdzilo chyba tylko
          przekonanie, ze nie mozna uciec od wielkich korporacji. Oba style zycia byly w
          sumie amoralne.

          Najbardziej podobala mi sie satyra na programy 12-steps i na poszukiwanie wiezi
          miedzyludzkiej w ramach takich programow.
          • Gość: NYY Re: Fight Club IP: *.proxy.aol.com 05.01.02, 23:05
            Gość portalu: Anna27 napisał(a):

            > Mam mieszane uczucia co do tego filmu. Tez mnie zmeczyl, chociaz mial
            > interesujaca wymowe i inetersujacy koncept. Nie rozmialam tylko dlaczego w
            > pewnym momencie Norton starsznie pokiereszowal zrobionego na blond Jared'a Leto
            >
            > mowiac, ze chcial zniszczyc cos pieknego.
            MOJA INTERPRETACJA: KORPORACYJNA AMERYKA JEST PIEKNA NA ZEWNATRZ, NA POKAZ.
            BMW,MRCEDES KAWUSIA W STARBUCKS. DLATEGO CHLOPAKI KARMIA GOLEBIE, BY "OBROBILY"
            ZAPARKOWANE BMW I MERCEDESY. DLATEGO ZRZUCAJA KORPORACYJNA RZEZBE NA
            STARBUCKS...DLATEGO TAKZE WLASNIE NORTON ZNISZCZYL PIESCIA "COS PIEKNEGO"
            >
            > Anykorporacyjana wymowa? Hmm. Przy okazji film zareklamowal Starbucks'a, Ikee
            >
            > i Master Card.
            NIC BARDZIEJ BLEDNEGO, DLATEGO WLASNIE FIGHTCLUB ANTY-RAKLAMUJE MASTERCARD,
            STURBUCKSA I I IKEE. ZYCIE "IKEA'OWEGO" NORTONA Z POCZATKU FILMU TO PARODIA I
            KARYKATURA PRAWDZIWEGO ZYCIA !!!!PRZYPOMNIJ SOBIE, ANIA, SCENE W KTOREJ NORTON
            ZAMAWIA COS Z KATALOGU IKEI SIEDZAC NA KIBLU !!! TO JEST REKLAMA? OJ....
            Pokazanie dwoch skrajnych stylow zycia utwierdzilo chyba tylko
            > przekonanie, ze nie mozna uciec od wielkich korporacji. Oba style zycia byly w
            >
            > sumie amoralne.
            >
            > Najbardziej podobala mi sie satyra na programy 12-steps i na poszukiwanie wiezi
            >
            > miedzyludzkiej w ramach takich programow.
            NIC DODAC NIC UJAC !

            • Gość: Anna27 Ikea na kiblu-NYY IP: *.244.215.25.Dial1.Washington2.Level3.net 07.01.02, 20:19
              Mielismy na temat tej ikei w "Fightclub" dyskusje z moim anty-korporacyjnym
              chlopem. Ja z poczatku mialam zdanie tekie jak Ty. A moja chlopina twierdzi,
              ze wystarczy pokazac nazwe firmy w kontekscie dobrego filmu i ludkowie wcale
              nie przestana chodzic do Sturbucks i Ikei. Tym bardziej, ze alternatywny styl
              zycia prezentowany w tym filmie jest dosyc okrutny. W sumie ten bohater grany
              przez Nortona nie ma wielu "redeeming qualities". Moze ten strzal w siebie na
              koncu filmu ma symbolizowac jeszcze inna droga?

              Ale ciesze sie, ze sobie tutaj dyskutujemy na temat nietuzinkowego filmu i nikt
              nikogo nawet spacjalnie nie bluzga.

              Pozdro.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka