Dodaj do ulubionych

Wszystko od nowa...

28.06.08, 17:40
witam lece do uk we wrzesniu do meza z duletnim dzieckiem.Jak bylo u
Was jak zaczynalyscie tam zycie z dzieckiem?? wiadomo wszystko od
poczatku tu zostawiacie wszystko co dotychczas mialyscie... i co
dalej wiadomo lecac samolotem tak naprawde zabieracie niewiele.Tam
kupicie nowe rzeczy.... no ale jak bylo na poczatku pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • velvet35 Re: Wszystko od nowa... 28.06.08, 18:55
      4 lata temu przelecielismy tu z 3 walizkami. dzisiaj mamy wlasne
      mieszkanie, psa i powiekszylismy rodzine o jedno dziecko. Czeka was
      wielka przygoda i wielkie wyzwanie. Wielu sie udalo. Powodzenia!
    • elenarka_21 Re: Wszystko od nowa... 28.06.08, 22:27
      dziekuje bardzo za odpowiedz wink ja mam stracha duzego ale jestem
      dobrej mysli pozdrawiam
      • bebe52 Re: Wszystko od nowa... 28.06.08, 23:24
        Na początku będzie na pewno ciężko jak wszystkim innym ale z czasem widząc
        postępy będzie co raz lepiej i lepiej aż ułoży sie wszystko tak jak to
        zaplanowaliście.Nam też trochę czasu zajęło dojście do tego co teraz
        mamy,mieszkanie,dobra praca,oszczędności i nam również powiększyła się rodzina o
        jedno dzieciątko smile.Więc bądz dobrej myśli a wszystko się dobrze ułoży.Trzymam
        kciuki
        • aula27 Re: Wszystko od nowa... 29.06.08, 14:28
          Ja dla odmiany po półtorej roku pobytu myślę tylko o tym, żeby wrócic do mojej
          kochanej, obrzydliwej Warszawy i strasznie brakuje mi wielu rzeczy w Londynie.
          Szczerze mówiąc żałuję wyjzadu do Londynu i jestem nim bardzo rozczarowana. Ale
          ja zawsze marudzę i jestem urodzoną malkontentką - może dlatego.

          Pozdrawiam
          • mama-123 Re: Wszystko od nowa... 30.06.08, 10:28
            PO takim czasie ja tez wciaz tesknilam. Pozniej juz mniej. nadal
            esknie, ale da sie zyc.
            BEdzie dobrze.
    • elenarka_21 Re: Wszystko od nowa... 30.06.08, 09:01
      sad(((( a ja wiem ze jeszce tam nie jestem a bede chciała wacac sad(
      tylko szkoda ze nie bedzie szybko to mozliwesad(Qurcze ;/
    • grzes-24 Re: Wszystko od nowa... 07.07.08, 16:44
      Ja też mam już dosyć... mojej "kochanej" Polski.
      W październiku ma się nam urodzić dzidziuś. Po narodzinach chę
      wyjechać do UK lub Irlandii a za jakieś pół roku ściągnąć do siebie
      żonę z dzidziusiem. Nie wiem od czego zacząć, gdzie szukać pracy,
      gdzie mieszkania itp? Czy to prawda że tam są duże zasiłki na dzieci?
    • adaspy Re: Wszystko od nowa... 21.07.08, 23:41
      Ja jestem swiezo po takiej przeprowadzce,dokladnie 16tego czerwca
      przylecialam do Edynburga do meza razem z 4 letnim dzieckiem.Jest
      strasznie ciezko.Mialam prace w polsce-dobra,dziecko chodzilo do
      dobrego przedszkola i bardzo je kochalo,do tego zostawilismy cala
      rodzine i przyjaciol,dziadkow z ktorymi syn byl bardzo zzyty.Na
      dodatek nie znam dobrze jezyka.Jest bardzo ciezko,nie mamy tu prawie
      nic.Na szczescie mieszka z nami siostra meza z mezem ale niedlugo
      sie wyprowadzaja z naszego domu i zostaniemy tu sami.Jak maz jest w
      pracy to wychodze tylko na zakupy bo narazie sie boje ruszyc
      gdziekolwiek,syn teskni za dziecmi za ich towarzystwem,mamy nie duzo
      pieniedzy-ale wiesz co jest najwazniejsze-to ze jestesmy razem i
      dziecko ma ojca bo przez rok maz tu byl sam.Zrezygnowalam z wielu
      rzezcy dla milosci,dla meza i to jest najwazniejsze,jestesmy razem i
      razem poradzimy sobie z wszystkimi problemami,tylko niech maz cie
      wspiera bo to wazne.Moj mi codziennie powtarza,kochanie bedzie
      dobrze ,damy rade bo jestesmy RAZEM i to jest wazne,musimy byc silne
      a z czasem wszystko sie pouklada i bedzie dobrze-musi
      byc,napewno,tylko trzeba czasu i wiary-Powodzenia
      • yoggi87 Re: Wszystko od nowa... 22.07.08, 13:53
        Moj maz przylecial do Anglii w styczniu. Mam tu brata, ktory we wszystkim mu
        pomogl, wynajeli szybko mieszkanie, byle jakie ale jest dach nad glowa, dostal
        prace przez agencje i po 2 miesiacach, w marcu dolecialam ja z roczna coreczka.
        Przez pierwszy miesiac bylam zafascynowana zmianami, nowym swiatem, bo tu jest
        wszystko inaczej niz w Polsce.
        Po tym czasie zaczelam tesknic do rodziny, do znajomych, sms'y i skype przestaly
        wystarczac, zauwazylam, ze corka juz prawie nie rozpoznaje dziadkow przez
        monitor komputera i zrobila mi sie zal, zaczelam zalowac. Z dnia na dzien
        zdawalam sobie sprawe, ze przyjazd tu byl bledem. Minely 4 miesiace,
        polecielismy na wakacje do Polski. Corka wcale o dziadkach nie zapomniala, od
        pierwszej chwili wchodzila im na rece. Pojechalismy do jednych i drugich
        znajomych i okazalo sie, ze brakuje tematow, zazdrosc? Zdalam sobie sprawe, ze
        chyba nie mamy w Polsce przyjaciol. Ceny w Polsce masakra, drozej niz w UK a
        zarobki wciaz tragedia. Zycie od wyplaty do wyplaty, wegetacja. W UK to na
        basen, to na pizze, jakies lody, bluzka mi sie podoba-kupuje... w Polsce bym
        tego nie miala. I bedac w Polsce zatesknilam za Anglia... nie za pieniedzmi,
        tylko tu jest taki spokoj... wszystko poukladane...
        Wakacje minely, wspominane z lezka w oku, zaczynam dostrzegac plusy wyjazdu.
        Wlasny samochod, ktory zaraz wymienimy na nowy, wymarzony meza smile W przyszlym
        roku kupno domu, w planach powiekszenie rodziny. Maz za tydzien dostanie kontrakt.
        W Polsce nie mielismy planow, byl strach o prace... Tu tego nie ma. Praca jest.
        Mecza mnie tylko dwie rzeczy: bariera jezykowa, bo slabo z angielskim u mnie,
        ale to akurat do przeskoczenia z czasem. A naprawde zal, ze corcia wychowuje sie
        z dala od dziadkow, serce boli mnie jako matke, bo wiem ze oni tam za malutka
        tesknia a i jej czegos bedzie w zyciu brakowac. Pocieszam sie tym, ze kiedys
        bedzie miala frajde lecac samolotem do dziadkow za granice.
        Dzis wiem, ze mozna tu zyc, mozna byc szczesliwym nie mniej niz w Polsce, jednak
        jakas pustka i smutek zawsze temu szczesciu beda towarzyszyc. No coz, zycie...
        Zawsze trzeba pojsc w jakims kierunku, lepiej nie ogladac sie za siebie.
        • mamagosia24 Re: Wszystko od nowa... 22.07.08, 15:25
          hej.ja jestem od prawie dwoch lat w Londynie przylecialam do meza z
          7m-c synem na poczatku bylo strasznie ciezko tesknota za
          krajem,znajomymi,przyjaciolmi i rodzina.nie potrafilam sie
          odnalesc.maz pracowal a ja sama z dzieckiem codziennie zastanawialam
          sie "co ja tutaj wogole robie"??!teraz juz jest lepiej czesto latam
          z synkiem do Polski jednak ta tesknota pozostala ale najwazniejsze w
          tym wszystkim jest chyba wsparcie meza i poczucie ze mojemu dziecku
          nic nie brakuje!z czasem poznalam nowych ludzi choc musze przyznac
          ze ciezko jest poznac kogos fajnego bo wiekszosc polek to wielkie
          damy ktore poczuly smak kasy i uwazaja sie za niewiadomo kogo!na
          poczatku napewno bedzie Ci trudno ale z czasem sie
          przyzwyczaisz.zycze zatem powodzonka i abys szybko odnalazla sie w
          tym nowym swieciewink))
          p.s gdzie bedziesz mieszkac??!
          • elenarka_21 Re: Wszystko od nowa... 23.07.08, 19:29
            dzieki dziewczyny za podzielenie sie swoimi doswiadczeniami smile
            mamagosia24 mieszkac bede w newarku.A ja mam nadzieje i wiem ze
            wroce do Polski to jest moj kraj i tak zostanie szkoda tylko ze nie
            mozna w PL uczciwie zarobic sad najgorszy bedzie synek crying ojj mam
            nadzieje ze bedzie ok dzieki za gg jak cos to bede pisac pozdrawiam
        • urbanchild Re: Wszystko od nowa... 26.07.08, 17:38
          yoggi87 napisała:

          > Moj maz przylecial do Anglii w styczniu. Mam tu brata, ktory we
          wszystkim mu
          > pomogl, wynajeli szybko mieszkanie, byle jakie ale jest dach nad
          glowa, dostal
          > prace przez agencje i po 2 miesiacach, w marcu dolecialam ja z
          roczna coreczka.
          > Przez pierwszy miesiac bylam zafascynowana zmianami, nowym
          swiatem, bo tu jest
          > wszystko inaczej niz w Polsce.
          > Po tym czasie zaczelam tesknic do rodziny, do znajomych, sms'y i
          skype przestal
          > y
          > wystarczac, zauwazylam, ze corka juz prawie nie rozpoznaje
          dziadkow przez
          > monitor komputera i zrobila mi sie zal, zaczelam zalowac. Z dnia
          na dzien
          > zdawalam sobie sprawe, ze przyjazd tu byl bledem. Minely 4
          miesiace,
          > polecielismy na wakacje do Polski. Corka wcale o dziadkach nie
          zapomniala, od
          > pierwszej chwili wchodzila im na rece. Pojechalismy do jednych i
          drugich
          > znajomych i okazalo sie, ze brakuje tematow, zazdrosc? Zdalam
          sobie sprawe, ze
          > chyba nie mamy w Polsce przyjaciol. Ceny w Polsce masakra, drozej
          niz w UK a
          > zarobki wciaz tragedia. Zycie od wyplaty do wyplaty, wegetacja. W
          UK to na
          > basen, to na pizze, jakies lody, bluzka mi sie podoba-kupuje... w
          Polsce bym
          > tego nie miala. I bedac w Polsce zatesknilam za Anglia... nie za
          pieniedzmi,
          > tylko tu jest taki spokoj... wszystko poukladane...
          > Wakacje minely, wspominane z lezka w oku, zaczynam dostrzegac
          plusy wyjazdu.
          > Wlasny samochod, ktory zaraz wymienimy na nowy, wymarzony meza smile
          W przyszlym
          > roku kupno domu, w planach powiekszenie rodziny. Maz za tydzien
          dostanie kontra
          > kt.
          > W Polsce nie mielismy planow, byl strach o prace... Tu tego nie
          ma. Praca jest.
          > Mecza mnie tylko dwie rzeczy: bariera jezykowa, bo slabo z
          angielskim u mnie,
          > ale to akurat do przeskoczenia z czasem. A naprawde zal, ze corcia
          wychowuje si
          > e
          > z dala od dziadkow, serce boli mnie jako matke, bo wiem ze oni tam
          za malutka
          > tesknia a i jej czegos bedzie w zyciu brakowac. Pocieszam sie tym,
          ze kiedys
          > bedzie miala frajde lecac samolotem do dziadkow za granice.
          > Dzis wiem, ze mozna tu zyc, mozna byc szczesliwym nie mniej niz w
          Polsce, jedna
          > k
          > jakas pustka i smutek zawsze temu szczesciu beda towarzyszyc. No
          coz, zycie...
          > Zawsze trzeba pojsc w jakims kierunku, lepiej nie ogladac sie za
          siebie.



          no wlasnie, tak naprawde jest.
          Tylko za ja teraz chce byc w Europe a nie za oceanem, smile.
      • urbanchild zawsze na poczatku jest ciezko, ale to mija 26.07.08, 17:34
        ja jestem w Kandzie 19 lat i powiem wam ze najciezszy jest 1 rok,
        potem pierwsze 2 lata, a po 3 juz czlowiek sie zzywa z nowym krajem,
        ma swoje kolka znajomych, i wybiera to Latweijsze zycie niz to
        bardziej rodzinne w Polsce. Nie kazdy. ale tak przewaznie jest. ja
        tera mysle o przeprowadzce do Europy, ale np, nei do Polski, chociaz
        chcialo by sie, ale jestesmy przyswyczajenie do troche innego trybu
        zycia niz w Polsce wiec wybieramy kraje bardziej zblizone do Kanady.

        ale, nie martwcie sie, po 1 roku, idzie naprawde jak z gorki, a po 3
        latach przewaznie juz sie siedzi na "swoich smieciach", smile.
    • mamagosia24 Re: Wszystko od nowa... 22.07.08, 15:28
      jesli bedziesz chciala dowiedziec sie czegos wiecej czy pogadac to
      pisz podaje Ci moj nr.GG 6723278
      smile
      • patssi HEJ,mam identyczną sytuację... 23.07.08, 19:55
        Młoda ma 2 latka,bywałyśmy tu wcześniej..ale teraz przyjechałyśmy już na
        stałe...3 lipca skoczyłam studia...10 byłam już tu, u męża..dam radę..gg
        5531467..czuję się tu nawet dobrze..ważne, że jesteśmy w końcu razem...
    • elenarka_21 Re: Wszystko od nowa... 23.07.08, 20:44
      a gdzie miszkacie?? opiekujesz sie dzieckiem czy do żłobka dajesz??
      dzieki pozdro
      • patssi Re: Wszystko od nowa... 23.07.08, 21:17
        narazie siedzę w domku...tzn.chodzimy na basen,plac zabaw,park,mamy
        ogródek...B.poznaje koleżanki...mieszkamy w Le'ster..
        • yoggi87 Re: patssi 24.07.08, 14:12
          Mieszkasz w Lecicester?

          Jesli tak to blisko mnie.
          • patssi tak :P 24.07.08, 15:38

          • yoggi87 Re: patssi 25.07.08, 15:35
            Mieszkam w Corby ;P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka