Dodaj do ulubionych

Skad sie bierze bogactwo Polonii?

06.07.08, 11:47
W celu zdobycia przez brytyjski kapitał dostępu do ziemi i jej
bogactw naturalnych, pierwotni mieszkańcy kolonii zostali okradzeni
i wymordowani. W przypadku Australii, prawowici wlaściciele tego
kontynentu, czyli Aborygeni zostali albo całkowicie eksterminowani
(Tasmania) albo też przesunięci do okolic pustynnych
(Australia „właściwa”wink. Na tych przemocą zagarniętych ziemiach
zorganizowano głownie hodowlę owiec (dostarczającą wełny brytyjskim
przędzalniom bawełny). Jednocześnie nastąpił na tych zagrabionych
Aborygenom terenach szybki wzrost ludności kolonii (napływ ludności
europejskiej, z czego początkowo aż 44% to byli Anglicy). Tak więc w
Australii, podobnie jak w Kanada i USA ludność rodzima została
zepchnięta poza margines społeczeństwa, a jej własność (głównie
ziemia i jej bogactwa) zostały zrabowane ich prawowitym
właścicielom, i w ten sposób stały się podstawą do budowy
dzisiejszego bogactwa tych państw.
Obserwuj wątek
    • nfaporanek Argentyna... 06.07.08, 11:49
      Australia posiada bogate złoża boksytów, rud żelaza, rud metali
      kolorowych oraz bogate zasoby surowców energetycznych. Ma również
      rozwinięte górnictwo oraz posiada przemysł, zwłaszcza spożywczy,
      włókienniczy, maszynowy, elektrotechniczny, chemiczny, oraz
      stoczniowy. Jednakże samo posiadanie takiego wielkiego majątku
      (pomijając już etyczne aspekty jego zgromadzenia) nie gwarantuje
      bynajmniej ani szczęścia ani nawet finansowej stabilizacji. „Bogaty
      jak Argentyńczyk" - tego określenia powszechnie używano w Europie
      przed pierwszą wojną światową, w czasie gdy opinia publiczna i
      inwestorzy widzieli w Argentynie kraj wielkich możliwości. Podobnie
      jak Australia, Kanada i Stany Zjednoczone, Argentyna była krajem
      obfitującym w surowce, ulubionym celem wędrówek zarówno europejskich
      emigrantów, jak i europejskiego kapitału. Buenos Aires było pełnym
      wdzięku miastem z europejskim smakiem, centralnym punktem
      pierwszorzędnej , zbudowanej i sfinansowanej przez Brytyjczyków,
      sieci kolei żelaznych, które zwoziły zboże i mięso z pampasów na
      eksport w daleki świat. Związana handlem i inwestycjami z globalną
      gospodarką, a kablami telegraficznymi ze światowym rynkiem
      kapitałowym, Argentyna była renomowanym członkiem przedwojennego
      systemu międzynarodowego...
      • nfaporanek Australia... 06.07.08, 11:50
        Co prawda nawet wtedy Argentyna miała od czasu do czasu pewną
        tendencję do drukowania zbyt dużej ilości pieniądza i popadania w
        trudności w obsłudze swego zadłużenia zagranicznego, ale to samo
        działo się wtedy ze Stanami Zjednoczonymi. Niewielu było w stanie
        sobie wyobrazić, że Argentyna może w końcu pozostać tak daleko w
        tyle, tak jak niewielu jest w stanie sobie wyobrazić, że podobny los
        może spotkać Australię, która beztrosko zaciąga długi, aby pożyć
        ponad stan jeszcze kolejne parę lat.
        • nfaporanek Re: Australia... 06.07.08, 11:52
          Australia łudzi się wciąż, iż uda jej się uniknąć poważnego kryzysu
          poprzez politykę płynnego kursu swej waluty. I tak w roku 1996 r.
          australijski dolar był wart niemal 0,80 dolara amerykańskiego, a w
          lecie 1998 roku spadł do nieco ponad 0,60 dolara USA. Nie było to
          żadną niespodzianką, gdyż większość eksportu Australii kieruje się
          do Japonii lub azjatyckich tygrysów. Ale z wyjątkiem krótkiego
          okresu Australia nie próbowała wpływać na zwyżkę kursu swojej
          waluty, ani przez zakupywanie jej na rynku walutowym, ani przez
          podwyższanie stóp procentowych. Spadek waluty miał jednak swoje
          własne ograniczenia: gdy dolar australijski spadał, inwestorzy
          uznawali to za okazję dokonania tanich inwestycji w gospodarce,
          którą nadal uważali za solidną. A zaufanie to było uzasadnione tzw.
          cudem australijskim: mimo swej zależności od rynków azjatyckich,
          Australia faktycznie przeżywała boom podczas gdy gospodarki
          sąsiedniej Azji (poza ChRL) weszły w fazę recesji.

          Jednakże taka sytuacja była możliwa tylko ze względu na psychologię
          wolnego rynku finansowego, gdzie przesądy inwestorów stają się
          podstawowymi wielkościami ekonomicznymi - ponieważ sprawia to ich
          całkowicie irracjonalna wiara. Przypuśćmy np., że wszyscy są
          przekonani, iż Australia - pomimo swej niezwykle wysokiej zależności
          od kapitału zagranicznego (jak wiadomo, wykazuje ona duży i
          chroniczny deficyt na rachunku obrotów bieżących, przekraczający
          przez całe dziesięciolecia 4% PKB) - jest zasadniczo zdrową
          gospodarką, co pozwala liczyć na jej stabilność polityczną i
          ekonomiczną. Wówczas reakcja rynku na spadek dolara australijskiego
          będzie brzmiała: "dobrze, koniec z tym, kupujmy australijskie
          aktywa!" i w rzeczywistości gospodarka odniesie z tego korzyści.
          Dobra opinia rynku zostanie potwierdzona, ale na jak długo?
          • nfaporanek Re: Australia... 06.07.08, 11:55
            Co prawda prof. Jeffrey Sachs z Harvardu uważa w istocie, że kraje
            Azji mogły i powinny były postąpić tak jak Australia, pozwalając po
            prostu swoim walutom spadać aż do momentu, w którym zaczęłyby się
            wydawać tanie dla inwestorów, i że gdyby tak postąpiły, to nigdy nie
            doszłoby u nich do tak wielkiego załamania gospodarczego, i że to
            Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) odpowiada na to: Azja to nie
            Australia. Dopuszczenie do niekontrolowanego spadku waluty
            doprowadziłoby w Azji do „hiperdewaluacji”, a w wyniku tego
            doszłoby do masowej ruiny finansowej (bo tak wiele przedsiębiorstw
            ma długi w dolarach) i do niebotycznej inflacji. Różnica między
            Australią a Azją sprowadza się wiec zasadniczo do owego
            irracjonalnego zaufania rynków do Australii, co umożliwia jej życie
            na kredyt, a jego zabezpieczaniem jest właśnie kapitał fizyczny
            Australii, który w przypadku niewypłacalności dłużnika stanie się
            własnością wierzycieli, a więc głownie Chin, Japonii i, w nieco
            mniejszej skali, Indii i Europy (głównie UE). Tak więc obfitość
            bogactw naturalnych i zasobność jej fizycznego kapitału może okazać
            się nie błogosławieństwem, a przekleństwem dla mieszkańców
            Australii .
            • bogo2 Re: Australia... 06.07.08, 12:01
              mozesz powiedzec o co ci chodzi...? nie mecz siebie wklejaniem i
              nas, domyslaniem sie , co mialas na mysli, wklejajac , to co
              wkleilas...wink?


              nfaporanek napisała:

              > Co prawda prof. Jeffrey Sachs z Harvardu uważa w istocie, że kraje
              > Azji mogły i powinny były postąpić tak jak Australia, pozwalając
              > po prostu swoim walutom spadać aż do momentu, w którym zaczęłyby
              > się wydawać tanie dla inwestorów, i że gdyby tak postąpiły, to
              > nigdy nie doszłoby u nich do tak wielkiego załamania gospodarczego
              (...)
              • nfaporanek Re: Australia... 06.07.08, 12:12
                To chyba proste - sprawa dla Polonii w USA czy Australii sie po
                prostu rypla... sad
                • starywiarus [...] 06.07.08, 12:34
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • filipek.us Skąd bogactwo Nadauowej? 10.07.08, 14:21
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=31113835&a=31143359
    • nfaporanek Re: Australia... 06.07.08, 12:47
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=81757998
    • bogo2 Re: Australia... 06.07.08, 13:23
      kagan,to znowu ty...?
      ty mozesz nas, czyms, nowym zaskoczyc..?
      czy jak stara, zacieta plyta, to samo...to samo...to samo....
      zgrzyt...!

      nfaporanek napisała:

      > No, to wreszcie wiarus (Robert Jaworski) sie ujawnil...(...)
      • kuba.perelski [...] 06.07.08, 14:12
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • wujekjurek Re: Skad sie bierze bogactwo Polonii? 07.07.08, 14:16
      nfaporanek napisała:

      > Na tych przemocą zagarniętych ziemiach
      > zorganizowano głownie hodowlę owiec (dostarczającą wełny
      brytyjskim
      > przędzalniom bawełny).

      Aaaa, to oni tam przerabiają wełnę na bawełnę!
      • bluff Re: Skad sie bierze bogactwo Polonii? 07.07.08, 15:39
        coraz gorzej z toba kagan,chyba jednak ta zolta renta z Au nie starcza ci nawet
        na prochy.Nie martw sie o Au,czytaj Wyborcza na Kraj, znajdziesz sporo materialu
        do wklejania,a pozatym nie trzeba duzo czytac,przeciez tu mieszkasz kagan,ja
        jestem tutaj juz drugi miesiac i juz czytac mi sie odechciewa,wystarczy
        patrzec.Chociaz pogoda dopisuje...
        PS.pozdrawiam Polonie w Au.
        • nfaranek Re: Skad sie bierze bogactwo Polonii? 07.07.08, 15:44
          Czyzbys mial zoltaczke, bluff?
      • nfaranek Re: Skad sie bierze bogactwo Polonii? 07.07.08, 15:43
        Nie takie cuda sa mozliwe na antypodach...
        Ale dziekuje za zwrocenie uwagi!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka