Dodaj do ulubionych

Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsciekla

05.08.08, 02:48
Australia jest jak narkotyk – wywiad z Peterem Listkiewiczem
polonia.pap.net.pl/2008/07/20080704110337.html



Ten wywiad przyprawil o wscieklosc Krystyne Domaradzk:


"Postanowiłam zbadać głębiej prawdziwy obraz Australii nie opierając
się na ich opiniach ale na faktach."
polonia.pap.net.pl/2008/07/20080704110337.html

Niestety panienko Krzysiu -czesto prawda jest bardzo bolesna.
Prozny to wysilek udawadniania, ze wszedzie gdzie indziej jest
najgorzej niz w "Wielkiej Bulbie" -dlatego w tych krytycznych
zapedach o Australi na podstawie wyszukiwarki w statystykach,
zabraklo:

***" głębiej prawdziwy obraz Polski nie opierając się na ich
opiniach ale na faktach "***

i w efekcie co trzeci jest na stale po za granicami "raju" z
wlasnego wyboru.


Krystyna napisala:

"Moje pokolenie, które jeszcze nic dla Polski nie zrobiło, no oprócz
tego, że uzyskało darmowe wykształcenie, z reguły o Polsce wyraża
się źle. (...)
Studenci polscy po wrzuceniu na dno szafy dyplomu uczelni i
znalezieniu pracy, z reguły prostej, gdzieś w barze jako kelnerka
czy malarz, zaczynają bezkrytycznie wychwalać kraj kangura pod
niebiosa i przyrównywać do raju.(…wink
Jak to jest możliwe, że w Polsce, kraju „biednym”, studia są
bezpłatne, a w Australii kraju–raju „bogatym” za studia trzeba
płacić?"

Peter powiedzial w wywiadzie:

"Gdy sytuacja w Polsce osiągnęła apogeum upodlenia, postanowiłem
pryskać na Antypody.(…wink
Bardzo ważną motywacją wyjazdu była przyszłość dzieci. Sami mieliśmy
niesamowite problemy z dostaniem się na studia w latach 60’, a na
początku 80’ nic nie wskazywało na to, że sytuacja się poprawi. W
Australii obyło się bez łapówek, znajomości i trudności. Nasze
dzieci skończyły studia zgodnie ze swoimi zainteresowaniami i teraz
żyją sobie dostatnio i szczęśliwie."






Obserwuj wątek
    • warcholski Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe": 05.08.08, 02:56
      Czy to prawda, że w Australii nie trzeba zamykać na klucz domu ani
      samochodu?

      W ub. roku miałem gościa z Warszawy, który nie mógł się nadziwić, że
      ludzie zupełnie obcy uśmiechają się do siebie na ulicy i
      pozdrawiają, zaś ekspedientki i kasjerki w sklepach są grzeczne,
      miłe i uśmiechnięte. Kiedy miał przechodzić przez jezdnię nie mógł
      się przyzwyczaić, że kierowcy zatrzymują się i przepuszczają
      pieszego nawet, gdy przechodzi nie na zebrze – ba, uśmiechają się i
      pozdrawiają dłonią. Miał obsesję na punkcie mojej torebki, z której
      wystawał z jednej strony portfel, a z drugiej telefon komórkowy.
      Ciągle próbował mi ją zamykać, ale zamek zardzewiał od nieużywania.
      Dziwił się wszystkiemu. Jak to możliwe, żeby ludzie chodzili na
      bosaka po ulicy? Nie stać ich na buty? Pokazałem mu bosego faceta w
      kapeluszu i koszulce z niedbale poobrywanymi rękawami, który wsiadał
      właśnie do nowiutkiego jaguara – no, chyba przynajmniej tego stać na
      buty... Mój gość nie mógł pojąć, że nikt się tutaj nie bawi w
      kradzieże samochodów. Opowiedziałem mu historyjkę o tym, jak ktoś
      zostawił kabriolet porsche carrera na kilka godzin, a kiedy wrócił,
      zastał dach zaciągnięty i okna pozamykane, bo zaczynała się burza.
      Taka jest mniej więcej Australia. Nawet grzyby tu są i to olbrzymich
      rozmiarów, bo poza nielicznymi Polakami, Grekami i Włochami, nikt
      ich nie zbiera.
      • kanadyjski_amerykanin Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 05.08.08, 03:45
        >Miał obsesję na punkcie mojej torebki, z której
        >wystawał z jednej strony portfel, a z drugiej telefon komórkowy.

        Czy mezczyzni w Australii nagminnie nosza torebki?

        Ostatnio bylem w Australii w lutym tego roku i nie zauwazylem.
        A moze warcholski to kolejny przypadek baby udajacej faceta?

      • kan_z_oz Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 05.08.08, 03:54
        warcholski napisał:

        > Czy to prawda, że w Australii nie trzeba zamykać na klucz domu ani
        > samochodu?
        >
        > W ub. roku miałem gościa z Warszawy, który nie mógł się nadziwić,
        że
        > ludzie zupełnie obcy uśmiechają się do siebie na ulicy i
        > pozdrawiają, zaś ekspedientki i kasjerki w sklepach są grzeczne,
        > miłe i uśmiechnięte. Kiedy miał przechodzić przez jezdnię nie mógł
        > się przyzwyczaić, że kierowcy zatrzymują się i przepuszczają
        > pieszego nawet, gdy przechodzi nie na zebrze – ba, uśmiechają się
        i
        > pozdrawiają dłonią. Miał obsesję na punkcie mojej torebki, z
        której
        > wystawał z jednej strony portfel, a z drugiej telefon komórkowy.
        > Ciągle próbował mi ją zamykać, ale zamek zardzewiał od
        nieużywania.
        > Dziwił się wszystkiemu. Jak to możliwe, żeby ludzie chodzili na
        > bosaka po ulicy? Nie stać ich na buty? Pokazałem mu bosego faceta
        w
        > kapeluszu i koszulce z niedbale poobrywanymi rękawami, który
        wsiadał
        > właśnie do nowiutkiego jaguara – no, chyba przynajmniej tego stać
        na
        > buty... Mój gość nie mógł pojąć, że nikt się tutaj nie bawi w
        > kradzieże samochodów. Opowiedziałem mu historyjkę o tym, jak ktoś
        > zostawił kabriolet porsche carrera na kilka godzin, a kiedy
        wrócił,
        > zastał dach zaciągnięty i okna pozamykane, bo zaczynała się burza.
        > Taka jest mniej więcej Australia. Nawet grzyby tu są i to
        olbrzymich
        > rozmiarów, bo poza nielicznymi Polakami, Grekami i Włochami, nikt
        > ich nie zbiera.

        ODP: Warcholski - Australia to kontynent, który wielkością można
        porównywać np; z US - nie można więc generalizować.
        W Sydney to nie tylko zamykasz samochód na klucz ale też patrzysz w
        jakiej dzielnicy parkujesz...bez przesady z tym zastawianiem
        wszystkiego otwartym w Australii...Są miejsca gdzie możesz i są
        takie, że nie odważyłbyś się.

        Kan
        • kanadyjski_amerykanin Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 05.08.08, 04:14
          Ten facet, ktory dal wywiad nosi torebke, jest wegeterianinem i
          zajmuje sie mistycyzmem. Jest takze znajomym polskiej "uzdrawiaczki".

          Jak ona leczy? tanczy wokol chorego, czy cos innego robi?

          Ludzie do jakiego stopnia moze dojsc polski zajob na emigracji?
          • kan_z_oz Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 05.08.08, 04:22
            kanadyjski_amerykanin napisał:

            > Ten facet, ktory dal wywiad nosi torebke, jest wegeterianinem i
            > zajmuje sie mistycyzmem. Jest takze znajomym
            polskiej "uzdrawiaczki".
            >
            > Jak ona leczy? tanczy wokol chorego, czy cos innego robi?
            >
            > Ludzie do jakiego stopnia moze dojsc polski zajob na emigracji?

            ODP: Nie torebkę, tylko 'puffta bag'.

            Kan
            • kanadyjski_amerykanin Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 05.08.08, 07:46
              >ODP: Nie torebkę, tylko 'puffta bag'.

              Przeciez facet sam napisal co nosi z soba, przeczytaj, co ty jestes
              ten facet, ze wiesz???

              Z tego artykulu wynika, ze jest to kolejny idiota-grafoman made tym
              razem in Australia. Zreszta nigdzie nie spotkalem tylu polskich
              czubkow, ilu w Australii. Potwierdza sie teza mojego kolegi lekarza,
              ze ludzie z zimnych klimatow nie powinni mieszkac w tropiku, bo
              dostaja zajoba.

              Ten facet to prymityw, ktory sili sie na kulture ale nie bardzo wie
              jak to robic wiec medytuje, jest wegeterianinem, gra na gitarze i
              nosi dlugie, sztucznie skrecone wlosy. Ile on ma teraz latek? 65-70?
              Zapozniony w rozwoju 16 latek z Polski lat 60-tych. Nie zapominajmy
              tez, ze nosi torebke. I oczywiscie jak kazdy natchniony Polak
              uszczesliwia swoja grafomania tych, ktorzy maja to wielkie szczescie
              i mowia i pisza po polsku.

              Najlepszy jest jednak ten kawalek:
              > Miałem kolegę, do którego przyjechał kuzyn z Australii. Okazał się
              >wegetarianinem, nie pił i rodzina miała kłopoty z jego wyżywieniem,
              >nie mówiąc już o tym, że szykowano się na jego przyjazd gromadząc
              >drogie alkohole i mięsa z Pewexu. Wszystkie bankietowe i imprezowe
              >plany spaliły na panewce. To mnie zaciekawiło. Australia zaczęła
              >mnie ciągnąć z coraz większą siłą.

              Kto by pomyslal, ze mu tak zaimponowala odmiennosc polskiego
              Australijczyka, ze zapragnal sam zostac odmiencem i zadziwiac
              Radomiakow swoimi australijskimi przyzwyczajeniami.
              • kan_z_oz Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 05.08.08, 08:02
                kanadyjski_amerykanin napisał:
                > Przeciez facet sam napisal co nosi z soba, przeczytaj, co ty
                jestes
                > ten facet, ze wiesz???
                >
                > Z tego artykulu wynika, ze jest to kolejny idiota-grafoman made
                tym
                > razem in Australia. Zreszta nigdzie nie spotkalem tylu polskich
                > czubkow, ilu w Australii. Potwierdza sie teza mojego kolegi
                lekarza,
                > ze ludzie z zimnych klimatow nie powinni mieszkac w tropiku, bo
                > dostaja zajoba.
                >
                > Ten facet to prymityw, ktory sili sie na kulture ale nie bardzo
                wie
                > jak to robic wiec medytuje, jest wegeterianinem, gra na gitarze i
                > nosi dlugie, sztucznie skrecone wlosy. Ile on ma teraz latek? 65-
                70?
                > Zapozniony w rozwoju 16 latek z Polski lat 60-tych. Nie
                zapominajmy
                > tez, ze nosi torebke. I oczywiscie jak kazdy natchniony Polak
                > uszczesliwia swoja grafomania tych, ktorzy maja to wielkie
                szczescie
                > i mowia i pisza po polsku.
                >
                > Najlepszy jest jednak ten kawalek:
                > > Miałem kolegę, do którego przyjechał kuzyn z Australii. Okazał
                się
                > >wegetarianinem, nie pił i rodzina miała kłopoty z jego
                wyżywieniem,
                > >nie mówiąc już o tym, że szykowano się na jego przyjazd gromadząc
                > >drogie alkohole i mięsa z Pewexu. Wszystkie bankietowe i
                imprezowe
                > >plany spaliły na panewce. To mnie zaciekawiło. Australia zaczęła
                > >mnie ciągnąć z coraz większą siłą.
                >
                > Kto by pomyslal, ze mu tak zaimponowala odmiennosc polskiego
                > Australijczyka, ze zapragnal sam zostac odmiencem i zadziwiac
                > Radomiakow swoimi australijskimi przyzwyczajeniami.

                ODP; Dobrze trafiłeś. Też z Radomia jestem, chociaż mglisto pamiętam
                bo opuściłam w wieku 18 lat...

                Ta torebka 'fachowo' nazywa się w tym kraju właśnie 'puffta bag'.
                Reprezentuje ona typowe podejście australijczyka do męskich
                akcesorii - wciąż wielu nosi, bo kwesitia upchnięcia telefonu
                komórkowego, kart kredytowych, rachunków, kart biznesowych oraz
                monet i baktów??? w jedym miejscu??? - tylko w 'puffta bag'.

                Faceta nie znam i mnie mało interesuje. Sama jest tak mało mięsna,
                że możesz mnie w 'vego'przedział wsadzić - powód??? Nie trawię, a
                właście trawię słabo - pozwolisz, że ominę szczegóły. hihihih

                Oburzenie więc kogoś światłego zza wielkiej wody na fakt bycia
                wegetarianem traktuję więc z zaciekawieniem - przeszkadza Ci bo...??
                No właśnie? z jakiego powodu?? Mnie jest obojętne kto co je czy
                spożywa. Wynika to z faktu ogólnego akceptowania odmienności innych
                od mnie samej. Zaskocz mnie więc czymś, jeśli już naprawdę jesteś
                Tym wielkim zza wielkiej wody - otwartością, dowcipem?? może??

                Alternatywność tego Pana też mi jest obojętna - jest tak powszecha w
                Australii, że jest normalna. Nie szokuje mnie więc...

                Pozdrawiam
                Kan



                • kanadyjski_amerykanin Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 05.08.08, 20:39
                  > Zaskocz mnie więc czymś, jeśli już naprawdę jesteś
                  > Tym wielkim zza wielkiej wody - otwartością, dowcipem?? może??

                  Ojojoj, skad sie ta wielka megalomania polska bierze?
                  Z potrzeby bycia czyms nieprawdopodobnie oryginalnym wbrew temu, ze
                  sie czlowiek z tego nieszczesnego Radomia wywodzi. Jakas choroba
                  radomska, czy co?

                  Zaskakiwac cie nie bede, bo tak prawde mowiac nie chce mi sie, moze
                  bym cos tam znalazl ale nie jestem ekshibicjonista radomskim na sile
                  chcacym cos tam udowodnic i koniecznie, koniecznie, podkreslic swoja
                  nadzwyczajnosc.
                  Nie mam potrzeby udawadniania, ze jestem nazdwyczajny i mieszkam w
                  kraju, gdzie polowa narodu to cudowni uzdrawiacze a druga polowa
                  wegetarianie.

                  Tak prawde mowiac, podczas moich 4 pobytow w Australii jakos nie
                  zauwazylem aby kraj byl powszechnie wegetarianski a wiekszosc
                  obywateli chodzila do szamana, jak ma katar, zeby zle duchy
                  przegonil. Wrecz przeciwnie, Australijczycy, ci rodowici zdaja sie
                  byc calkiem prostymi ludzmi o dosc niewysokich gustach i smakach.

                  Jestem calkiem przecietnym czlowiekiem mieszkajacym od 20 lat w
                  Ameryce. Nie sile sie na pokazywanie udziwnionej kultury ani na
                  przekonywaniu wszystkich, ze mam jakies mikre uzdolnienia, ktore
                  dopiero tam, za wielka woda zostaly docenione, a w Polsce nikt mnie
                  nie rozumial.

                  Jestem facetem, ktory jest polskim inteligentem w piatym pokoleniu,
                  to znaczy, prosfesjonalista, ktory wykonywaniem zawodu zarabia na
                  zycie. Mnie sie przydarzylo, ze wykonuje swoj zawod w USA a nie w
                  Polsce. Ale moj pradziadek byl profesjonalista na dlugo przed WWII.
                  Nie mam potrzeby niczego udowadniac a proste i normalne rzeczy
                  wyolbrzymiac do jakis nadzwyczajnosci. Sloma z butow tego faceta
                  szeleszczy tak mocno, ze slychac nawet tu w Arizonie.

                  >> Oburzenie więc kogoś światłego zza wielkiej wody na fakt bycia
                  > wegetarianem traktuję więc z zaciekawieniem - przeszkadza Ci
                  bo...??
                  > No właśnie? z jakiego powodu?? Mnie jest obojętne kto co je czy
                  > spożywa. Wynika to z faktu ogólnego akceptowania odmienności
                  innych

                  Akceptowanie odmiennosci to jedna sprawa a obnoszenie sie z nia w
                  glupawy sposob to dwie rozne rzeczy. Ci z Radomia tego nie
                  rozumieja?

                  • kan_z_oz Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 06.08.08, 03:23
                    E myślałam, że może jesteś trollem forumowym, bo często pojawienie
                    się nowego 'niku' na tym Forum właśnie tym się kończy...

                    Skoro jednak sensownie odpowiadasz - to też postaram się coś w miarę
                    moich możliwości (oczywiście wiesz i rozumiesz moje ograniczenie
                    wynikające z posiadania genu radomskiego?? - to jest żart!)

                    Nie wiem kim jest facet do którego odnosisz paragraf 'słoma z
                    butów' - nie znam, nie słyszałam i nie mam zamiaru wnikać w Jego
                    twórczość.
                    Nie wiem, może w życiu codziennym mu tam i coś wystaje.?

                    Odniosłam się w moich wypowiedziach tylko do fragmentów Pani Krysi.
                    A te w głównej mierze dotyczą Sydney w którym mieszkam od wielu
                    lat...
                    Z całym szacunkiem do Krysi - mogę przeżyć czyjeś inne postrzeganie
                    tego fajnego miasta (w moich oczach), manipulowanie jednakże
                    faktami, czy danymi, które są ogólnie dostępne, jak również
                    oczywiste i widoczne gołym okiem gdy ktoś tutaj mieszka - było
                    śmieszne.
                    Nad samym Liskiewiczem, z którym ktoś tylko przeprowadził wywiad się
                    nie zastanawiałam ani minuty.
                    Sam wywiad był idiotyczny - to tylko moja opinia. Nie jestem
                    natomiast w stanie sprecyzować czy to zasługa osoby która go
                    przeprowadziła? czy też samej osoby, która tego wywiadu udzieliła.
                    Ogólnie byłam pod wrażeniem - po przeczytaniu Twojego krótkiego
                    komentarza, że stwierdziłeś, iż jest On 'prosty' ze względu na
                    bycie 'vego' i z Radomia...hehehe

                    No więc w sumie mnie zaskoczyłeś hihihi - cieszę, że przyjemnie.
                    No i z tą 'torebką' - kupiłam kiedyś ten nieszczęsny 'puffta bag'
                    mężowi na urodziny. Nosi do tej pory, znosząc dzielnie kpiny kolegów
                    z pracy...heheheh

                    Tak więc niechcący ustrzeliłeś mnie celnie w trzy miejsca..hahaha.

                    Pozdrawiam
                    Kan


                    • kanadyjski_amerykanin Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 06.08.08, 03:58
                      Ja tu nie zagladam za czesto, przez przypadek, od czasu do czasu.

                      > Nad samym Liskiewiczem, z którym ktoś tylko przeprowadził wywiad
                      >się nie zastanawiałam ani minuty.

                      Szkoda, bo ja tu caly czas tylko o nim. Zastanawiam sie jak mozna
                      wychowac sobie podobnego zajoba. Pomijam torebke ale on nosi tez
                      dlugie wlosy i grywa na gitarze publicznie aby udowodnic
                      swoje "renesansowa" wszechstronosc w wieki 65 -70 lat ma takei
                      pragnienia????

                      > Ogólnie byłam pod wrażeniem - po przeczytaniu Twojego krótkiego
                      > komentarza, że stwierdziłeś, iż jest On 'prosty' ze względu na
                      > bycie 'vego' i z Radomia...hehehe

                      Mam nadzieje, ze sie nie obrazilas. Radom posluzyl tu jako
                      przenoscia do koltuna podobnie jak to czyni wolomin i inne polskie
                      miesciny, gdzie ludzie maja ambicje ale nie bardzo wiedza jak je
                      urzeczywistniec i robia z siebie kliniczne przypadki idiotow.

                      Kiedys, nie w Australii ale w USA, poznalem pewnego faceta spod
                      bialostockiej wsi, bardzo kulturalnego, czystego i bez ambicji
                      przewyzszajacych mozliwosci. Tak na dobra sprawe mozna sobie byc z
                      najgorszego miejsca na swiecie, to nie ma znaczenia, liczy sie
                      czlowiek.
                      • kan_z_oz Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 06.08.08, 04:37
                        kanadyjski_amerykanin napisał:

                        > Ja tu nie zagladam za czesto, przez przypadek, od czasu do czasu.
                        >
                        ODP: Zaglądam tutaj regularnie od kilku lat. W ostatnim roku trochę
                        się dopisuję...bo ogólnie jest tutaj sporo ciekawych ludzi, którzy
                        rozmawiają ze sobą dosyć luźno. Po kilku latach poważne tematy się
                        chyba znudziły. Ogólnie to chyba też większość ludzi piszących spoza
                        kraju traktuje to Forum pół żartem pół serio...a wszystkie te mało
                        formalne i nie intelektualne pogaduchy przerywane są częstymi
                        wejściami trolli z kraju lub innymi dziwnymi postaciami z różnych
                        kierunków.
                        Masz więc tutaj kociołek w którym jest wymieszane wszystko...

                        > Szkoda, bo ja tu caly czas tylko o nim. Zastanawiam sie jak mozna
                        > wychowac sobie podobnego zajoba. Pomijam torebke ale on nosi tez
                        > dlugie wlosy i grywa na gitarze publicznie aby udowodnic
                        > swoje "renesansowa" wszechstronosc w wieki 65 -70 lat ma takei
                        > pragnienia????

                        ODP: Staram się nie oceniać ludzi, a już w szczególności gdy są to
                        tylko pośrednie informacje. Jak powiedziałam wyżej - całkiem
                        możliwe, że facet ma świra???
                        Jest też możliwość, że możnaby było z Nim usiąść i całkiem fajnie
                        pogadać. Z tego więc i wyłącznie tylko z tego względu, nawet jeśli
                        jest to tylko ułamek procenta działający na korzyść Tego faceta -
                        nie oceniam. Jest to tylko moje osobiste 'zboczenie', a nie wymóg
                        forumowy. Moje osobiste wymaganie, tylko ode mnie samej - nie od
                        innych...
                        Tak więc, nie pogasz ze mną na Jego temat, bo naprawdę moje myśli
                        nawet w Jego kierunku nie idą. Nie jestem więc w stanie nic
                        sensownego wypowiedzieć w Jego temacie.

                        > Mam nadzieje, ze sie nie obrazilas. Radom posluzyl tu jako
                        > przenoscia do koltuna podobnie jak to czyni wolomin i inne polskie
                        > miesciny, gdzie ludzie maja ambicje ale nie bardzo wiedza jak je
                        > urzeczywistniec i robia z siebie kliniczne przypadki idiotow.
                        >
                        > Kiedys, nie w Australii ale w USA, poznalem pewnego faceta spod
                        > bialostockiej wsi, bardzo kulturalnego, czystego i bez ambicji
                        > przewyzszajacych mozliwosci. Tak na dobra sprawe mozna sobie byc z
                        > najgorszego miejsca na swiecie, to nie ma znaczenia, liczy sie
                        > czlowiek.

                        ODP: Mam chyba też genetycznie (i to z całą pewnością nie jest z
                        Radomia) wbudowaną niemożną obraźania się. Z tego też względu od
                        czasu do czasu muszę chwilowo przerwać rozmowy lub zejść z tego
                        Forum, bo w momentach gdy ktoś już mi siedzi na głowie jest to
                        jedyna możliwość przerwania walenia mnie po głowie.
                        Owszem, odczuwam skutki takich czy innych komentarzy ale ogólnie po
                        kilku sekundach czy minutach spływa po mnie jak woda po
                        przysłowiowej kaczce...eheheh

                        Wracając więc merytorycznie - kołtun radomski jest spory, co miałam
                        okazję potwierdzić już nie wiem po raz który w czasie ubiegłorocznej
                        wizyty w Radomiu...ihihihhi
                        Jest też mniejszy - (i to jest również moje optyczne i bardzo
                        pobieżne spostrzeżenie) niż był kilka lat temu...
                        Na tym Forum używane też były; Mońki, Białystok, Łomża, Parczew i
                        przepraszam wszystkie inne małe kołtuńskie miejscowości za brak
                        wyliczenia...heheheh. Na Wołomin, osobiście bym nie wpadła...czym
                        Oni się zasłużyli???

                        Pozdrawiam
                        Kan

                        • maciekqbn Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 06.08.08, 07:31
                          kan_z_oz napisała:

                          > Wracając więc merytorycznie - kołtun radomski jest spory, co
                          miałam
                          > okazję potwierdzić już nie wiem po raz który w czasie
                          ubiegłorocznej
                          > wizyty w Radomiu...ihihihhi

                          Kołtun radomski widać nawet z perspektywy kraju. Ta moja dziwna
                          szwagierka po KUL'u właśnie pochodzi z Radomia. Kiedyś tam byłem i
                          spotkałęm więcej takich dziwnych ludzi - zdecydowanie więcej niż
                          średnia w innych, znanych mi częsciach Polski. Z drugiej strony,
                          może po prostu trafiłem tam w takie kołtuńsko-katolickie środowisko?

                          > Na Wołomin, osobiście bym nie wpadła...czym
                          > Oni się zasłużyli???

                          Wołomin do niedawna był siedzibą mafii wołomińskiej, która
                          terroryzowała Warszawę i starała się podporządkować inne lokalne
                          grupy przestępcze.
                          Co prawda "mafię wołomińską" policja zlikwidowałą (po części sami
                          się wyrżnęli) już kilka lat temu, ale nazwa się już chyba na trwałe
                          wpisała do języka polskiego a Wołomin stał się symbolem.
                          • kanadyjski_amerykanin Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 06.08.08, 20:41
                            Mylisz sie kolego, to co piszes, to juz czasy najnowsze. Pelne
                            ekscytacji czasy polskiego kapitalizmu.

                            Kiedys Wolomin byl senna miescina a do ich mieszkancow nie docieraly
                            nowiny nawet, jakby je obwieszczano z armaty.
                            Stad mowiono "Wolomin", co mialo oznaczac kompletny stary i
                            nieuleczalny koltun.
                            • mrskaganovva Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe? 06.08.08, 21:06
                              Nie wiem sklad sie wziela zla slawa Wolomina. Mam tam kolegow,
                              jezdzilem wiec (i wciaz jezdze) tam czesto koleja, autobusem i
                              samochodem (wlasnym) i wlos mi tam nigdy nie spadl z glowy i nic mi
                              tam nigdy nie zginelo. A wystarczyl 1 (slownie jeden) dzien w
                              Madrycie, a o malo co mi nie ukradzionio w metrze portfela...
                            • mrskaganovva Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe? 06.08.08, 21:09
                              Podobnie z Pruszkowem - chodzilem tam zawsze bezpiecznie, a w
                              Brukseli napadnieto mnie na tamtejszej Al. Stalingardzkiej (miedzy
                              glownym dworcem czyli Brussels Midi a Rynkiem) i tylko dobrym nogom
                              zawdzieczam, ze nic nie stracilem. A policja w Brukseli (w samym
                              centrum) oczywiscie angielskiego nie zna, mimo iz Bruksela to
                              siedziba wladz UE.
                • waldek.usa Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 06.08.08, 10:15
                  Ale po moim schaboszczaku bys sie wyleczyla, hehehe. Mieciutkie, soczyste, palce
                  lizac, znajomi Amerykanie nie moga sie nadziwic.
          • luiza-w-ogrodzie Do jakiego stopnia moze dojsc polski zajob? 05.08.08, 07:02
            kanadyjski_amerykanin napisał:

            > Ten facet, ktory dal wywiad nosi torebke, jest wegeterianinem i
            > zajmuje sie mistycyzmem. Jest takze znajomym
            polskiej "uzdrawiaczki".
            >
            > Jak ona leczy? tanczy wokol chorego, czy cos innego robi?
            >
            > Ludzie do jakiego stopnia moze dojsc polski zajob na emigracji?

            Nie wiem do jakiego, ale jesli to zajob to jak nazwac to co sie
            dzieje w Polsce gdzie tacy ludzie przyjmuja w szpitalach, np: Małgorzata Stanberg - licencjonowany uzdrowiciel duchowy NHSH a tu masz 7 stron adresow polskich uzdrowicieli na wypadek
            gdybys potrzebowal.

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            Australia-uzyteczne linki
            • ratpole Re: Do jakiego stopnia moze dojsc polski zajob? 05.08.08, 08:18
              luiza-w-ogrodzie napisała:

              > Nie wiem do jakiego, ale jesli to zajob to jak nazwac to co sie
              > dzieje w Polsce gdzie tacy ludzie przyjmuja w szpitalach, np: Małgorzata Stanberg -licencjonowany uzdrowiciel duchowy NHSH a tu masz 7 stron adresow polskich uzdrowicieli na wypadek
              > gdybys potrzebowal.

              Otoz to, otoz to moja droga... z blyskawicznej analizy porownawcznej jaka w tym
              momencie przeprowadzilem wynika dobitnie, ze symptom tzw. ostrego poyebania jest
              generalnie wlasciwy polskiej grupie etnicznej i to niezaleznie od chwilowego
              polozenia geograficznego. Ludzie, mowie wam, polactwo jest tak popyerdolone, ze
              z rozkosza spozieram w cokolwiek cudzoziemskie korzenie mego drzewa
              genealogicznego hehehehe
              • luiza-w-ogrodzie Re: Do jakiego stopnia moze dojsc polski zajob? 05.08.08, 08:47
                ratpole napisał:

                > Otoz to, otoz to moja droga... z blyskawicznej analizy
                porownawcznej jaka w tym momencie przeprowadzilem wynika dobitnie,
                ze symptom tzw. ostrego poyebania jest generalnie wlasciwy polskiej
                grupie etnicznej i to niezaleznie od chwilowego polozenia
                geograficznego.

                Ratpole, a jak blyskawiczna byla na analiza i jakimi stymulantami
                sie posilkowales w celu blyskawicznosci? ;oD

                >Ludzie, mowie wam, polactwo jest tak popyerdolone, ze z rozkosza
                spozieram w cokolwiek cudzoziemskie korzenie mego drzewa
                genealogicznego hehehehe

                Eee, skad mozesz wiedziec kto w przeszlosci z kim spal? Wiesz tylko
                to co na metrykach napisali :o) A z ciekawosci, jaka cudzoziemska
                krew masz w zylach? Bo nastepna analiza porownawcza owej nacji moze
                wykazac wyzszy stopien potentegowania niz u Polakow :o)

                Poplywalam w czasie lunchu, to z Wami jeszcze chwile posiedze :o)

                Luiza-w-Ogrodzie
                .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                Australia-uzyteczne linki
          • mrskaganowa Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 05.08.08, 20:28
            Dodajmy ze ten facet jest w Australii "bezrobotnym zawodowym"...
        • mrskaganowa Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 05.08.08, 20:27
          kan_z_oz napisała: Warcholski - Australia to kontynent, który
          wielkością można porównywać np; z US - nie można więc generalizować.
          W Sydney to nie tylko zamykasz samochód na klucz ale też patrzysz w
          jakiej dzielnicy parkujesz...bez przesady z tym zastawianiem
          wszystkiego otwartym w Australii...Są miejsca gdzie możesz i są
          takie, że nie odważyłbyś się.
          - Widzisz "kan", w Oz jest sporo miejsc gdzie mozna wszystko
          zostawic owarte bez ryzyska kradziezy. To jest parktycznie caly
          tamtejszy outback (zaduopie), czyli miejsca, gdzie praktycznie nikt
          nie mieszka, i nie ma nawet jak schowac ten lup czy go komus
          sprzedac. Ale tam, gdzie mieszka olbrzymia wiekszosc
          Australijczykow, czyli w duzych miastach, to kradzieze i rozboje sa
          na porzadku dziennym... sad
      • mrskaganowa Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe? 05.08.08, 10:53
        Bzdura. Moj profesor z The University od Melbourne mieszkal blisko
        uniwerku w dobrej willowej dzielnicy Carlton i mial srednio jedno
        wlamanie do mieszkania na miesiac. Pierwsza praca mego syna (jeszcze
        w collegu) bylo sprzedawanie systemow alarmowych do domow. Kolezanka
        z pracy po szostej kradziezy pokrowcow na siedzenia z samochodu
        zaparkowanego przy stacji kolejowej w calkiem dobrym przedmiesciu
        (Ringwood) zrezygnowala z tego luksusu, aby nie korcic zlodziei.
        Poczytaj np. Royal Auto - organ automobilklubu ze stanu Victoria -
        tam ciagle jest o epidemii kradziezy samochodow w Australii.
        Masz najwidoczniej informacje sprzed pol wieku, gdy kradzieze
        czegokolwiek byly w Australii zadkoscia, bo tez i nie bylo czego
        krasc. Dzis w Australii na kazdym parkingu stoja tablice
        przypominajace kierowcom o zamknieciu samochodu i zabraniu z niego
        rzeczy wartosciowych. Dom i samochod to mozesz zostawic otwarte na
        tzw. outback (zadupie), kiklaset km od najblizszego miasteczka, a
        nie tam, gdzie mieszka 90% Australijczykow, czyli w wielkich
        miastach ogarnietych epidemia kradziezy...
      • bambooko HE,HE,HE......................... ................. 07.08.08, 23:09
        spedzilem w Australii 4 lata i pierwsza rzecz ktora mi zginela to byl samochod.
        Zanleziono go oczywiscie w stanie zlomowym a sprawcami byli rodowici AUSSIE.
        • mrskaganovva Re: HE,HE,HE......................... ........... 08.08.08, 11:21
          Kradzieze samochodow (glownie z centrow handlowych i z parkingow
          przy stacjach kolejowych) to plaga antypodow...
        • tu-quoque Re: HE,HE,HE......................... ........... 09.08.08, 22:30
          oj zaraz sie ktos odezwie , ze to pewnie nie Australijczycy
          ukradli , tylko tak jak np.we Wloszech jest teraz nagonka na Cyganow
          i wszystkie kradzieze , wlamania itp to im sa przypisywane ( a ze
          ponad 60% tych , ktorzy siedza w wiezieniach to nie sa Wlosi ...
          moze po prostu trudniej ich zlapac )
    • kan_z_oz Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 05.08.08, 03:47
      Nawet nie za bardzo mi się chce...Czy to ma być o Sydney czy
      Australii??? Skąd te dane???
      Zacznę od punktu pierwszego; Cytuje za Panią Domaradzką;
      "1. Średni zarobek w Australii to zgodnie z danymi Censusa $27 000
      na rok, czyli po odliczeniu podatku – ($3150), jest to ok $458 na
      tydzien. ($1834 na miesiac). Przy lepszych zarobkach np $45 000,
      podatek wynosi $8850 a zarobek netto na tydzień $695. Średnio
      zarabiający ludzie: administracja, przedszkola, obsługa,
      turystyka..."

      ODP: Wg jakiego Censusa??? Znam jeden i jest nim Australijskie Biuro
      Danych Statystycznych - to ostatnie ma zupełnie inne dane;

      www.abs.gov.au/ausstats/abs@.nsf/mf/6302.0/
      Wg tego urzędu to średni zarobek australijski to powyżej 58,000 AUD.
      To 45 tysięcy AUD /rok jest reprezentacyjną kwotą dla zawodów
      wymienionych przez Panią Krysię tzn; przedszkolanka, opieka do osób
      starszych/niepełnosprawnych, prace w hotelach, restauracjach,
      recepcji - w sumie te są najniżej opłacane.
      Średnia kwota zarobków sydnejskich musi więc być większa - i, nie
      chce mi się szukać...

      Następny punkt;
      "2. Średnia cena domku w Sydney; małego, skromnego, 100 m2 wynosi
      $521 000, to dużo ponad mln złotych. Aby kupić dom trzeba wziąć
      pożyczkę. Kredyt bankowy na taki dom spłaca się w wysokości ponad
      $3600 na miesiąc, przez 25 lat (oprocentowania pożyczek są teraz w
      granicach 7.85%). (Przypominam; średni zarobek netto wynosi $1834 na
      miesiąc). Wiec osobę średnio zarabiającą nie jest stać na kupnu
      skromnego dachu nad głową. Nawet dwie średnio zarabiające osoby nie
      jest stać na kupno przeciętnego domku w Sydney. Aby kupić taki
      skromny domek i otrzymać legalnie kredyt trzeba zarabiać w granicach
      $150 000 na rok. Pewnie moi młodzi przyjaciele nikogo takiego nie
      znają. Nasz nauczyciel w szkole zarabia w granicach $50-60 tysięcy,
      a dyrektor pewnie ok $80 000 na rok..

      Owszem można kupić domek taniej na peryferiach miasta w Campeldown
      lub na Central Coast w granicach $300 000 ale pojawia się problem
      dojazdu do pracy: do dwóch godzin w każdą stronę. To koszmar,
      którego doświadczają młode rodziny, które zdecydowały się na
      zamieszkanie poza Sydney. Ostatnie podwyżki oprocentowań
      spowodowały, że mnóstwo ludzi nie jest w stanie wyrobić się z
      płatnością kredytów. Średno 200 domów w Australii jest przejmowanych
      przez banki od ludzi mających zaległości z płatnościami i
      sprzedawanych na aukcjach. Są dzielnice w Sydney gdzie jedyne
      sprzedaże nieruchomości to właśnie te, które zostały przejęte przez
      banki."

      ODP: Tutaj będę złośliwa - zdarza mi się niezwykle rzadko, ale tym
      razem muszę...
      Luuuuudzie, nie Campeldown - tylko albo Camperdown, które jest
      niemalże w centrum miasta i należy do zamożnych dzielnic; Nie ma
      Campeldown!!!

      www.google.com.au/search?hl=en&q=camperdown&btnG=Search&meta=cr%3DcountryAU

      lub

      Campbelltown, które jest jedną z najbardziej odległych dzielnic od
      centrum miasta;
      www.google.com.au/search?hl=en&q=campbelltown&btnG=Search&meta=cr%3DcountryAU

      W jednym i drugiem przypadku - część ludzi do tej pory nie zadała
      sobie nawet trudu aby nauczyć się wymowy dzielnic w których mieszka
      lub które próbuje opisywać - luudzie, może najpierw to tak;
      angielski, szkoła lub studia a potem wymagania względem dochodów???

      Resztę olewam, bo nie chce mi się czytać danych statystycznych od
      znajomych Pani Krysi.

      Pozdrawiam
      Kan


      • luiza-w-ogrodzie Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 05.08.08, 06:43
        kan_z_oz napisała: "luudzie, może najpierw to tak;
        angielski, szkoła lub studia a potem wymagania względem dochodów???

        Resztę olewam, bo nie chce mi się czytać danych statystycznych od
        znajomych Pani Krysi."

        Dokladnie tak. Pani Krysia napisala co wiedziala, a wiedziala
        niewiele :o)
        • mipik Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 05.08.08, 06:51
          luiza-w-ogrodzie napisała:

          >
          > Dokladnie tak. Pani Krysia napisala co wiedziala, a wiedziala
          > niewiele :o)
          >

          I tu zgodzic sie musze.
          Jak na 2 lata w Australi to pani Krysia pojecie mam nawet mniej niz
          mgliste.

          • mipik Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 05.08.08, 06:52
            A i dodac musze, ze ow Liskiewicz tez chyba w jakiejs innej bajce
            mieszka "daleko od rzeczywistosci"
            • luiza-w-ogrodzie Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 05.08.08, 06:54
              mipik napisał:

              > A i dodac musze, ze ow Liskiewicz tez chyba w jakiejs innej bajce
              > mieszka "daleko od rzeczywistosci"

              ...ale przynajmniej nie rzuca nierzetelnymi statystykami :o)

              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              Australia-uzyteczne linki
              • mrskaganowa Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 05.08.08, 20:46
                Krycha akurat "rzuca" bardzo wiarygodnymi statystykami, a ten caly
                Mr Listkiewicz czy Lisikiewicz to podaje tylko swe zwidy jako
                rzetelnie sprawdzone fakty... sad
            • kan_z_oz Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 05.08.08, 07:36
              mipik napisał:

              > A i dodac musze, ze ow Liskiewicz tez chyba w jakiejs innej bajce
              > mieszka "daleko od rzeczywistosci"

              ODP: Mieszkanie daleko poza sporymi centrami czy miastami, jest
              dalekie od rzeczywistoci. Pisałam kiedyś na tym Forum, że pierwszą
              pracą jaką dostaliśmy w Oz, była praca w Ośrodku Sportów Zimowych w
              Jindabyne...wiesz to była inna bajka i wszystkie opowieści z tamtych
              czasów rodacy w Polsce wkładali jako 'bajki'. Mnie to latało, trochę
              było szkoda rodziców, bo jak usta otworzyli aby się pochwalić, to im
              dosyć brutalnie przerywano, że kłamią bo my na 'miotle' pewnie
              robimy. hehehehe

              Kan
              • luiza-w-ogrodzie Zycie w Australii JEST "daleko od rzeczywistosci" 05.08.08, 07:39
                Generalnie zycie w Australii jest "daleko od rzeczywistosci".
                Polskiej rzeczywistosci.

                OT, Kan, w moim ogrodzie wiosna przyszla trzy tygodnie wczesniej.
                Ciekawe jakie bedzie lato.

                Luiza-w-Ogrodzie
                .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                Australia-uzyteczne linki
                • bambooko Re: Zycie w Australii JEST "daleko od rzeczywisto 07.08.08, 23:13
                  luiza-w-ogrodzie napisała:

                  > Generalnie zycie w Australii jest "daleko od rzeczywistosci".
                  > Polskiej rzeczywistosci.
                  >
                  > OT, Kan, w moim ogrodzie wiosna przyszla trzy tygodnie wczesniej.
                  > Ciekawe jakie bedzie lato.
                  >

                  takie samo tylko bardziej suche i 3 tygodnie pozniej
                  • bluff euro ticket 07.08.08, 23:56
                    a dlaczego mialby mnie szlag trafic kagan?,chodzilo mi o to abys nie
                    pie....lil nastepnym razem,ze wlasnie wrocilem z Grand Tour of Europe,tylko
                    napisz,ze kupilem Euroticket na 10 dni,jezdzilem pociagiem nocami aby sie
                    wyspac i umyc(bo na spanie w hotelu to trzeba miec paszport,ty piszesz,ze
                    wyruszyles tylko z dowodem),a rano wysiadalem tam gdzie mnie zawiozl i
                    ogladalem co akurat wypadlo i tak to bylo 10x i to rozumie,tak,ze w 10 dni to
                    ztego grandy to wyszlo raczej mini tour by train ale jak ci nie nostryfikuja
                    dr i zwrocisz obywatelstwo polskie to tylko 3 miechy bedziesz mogl byc na
                    terenie euro,a co potem?wracasz do Au?Wroc,fajnie bedzie...
                    • maciekqbn Re: euro ticket 08.08.08, 08:15
                      bluff napisał:

                      > bo na spanie w hotelu to trzeba miec paszport

                      Nie trzeba, wystarczy dowód osobisty, sprawdzone w Niemczech i
                      Belgii.
                      • mrskaganovva Re: euro ticket 08.08.08, 10:50
                        Wystarczy karta kredytowa... Jedyne miejsce, gdzie sprawdzano mi
                        dowod na trasie Warszawa-Lizbona to granica wewnatrz Kraju Baskow
                        (francusko-hizpanska w Irun). Ale Hiszpan sie wrecz rozpromienil jak
                        zbaczyl polski Dowod Osobisty (Polacy to jedna z niewielu
                        mniejszosci narodowych w Hiszpanii, ktore nie sprawiaja klopotow)...
                        Podobnie bylo na podziemnej stacji kolejowej w Barcelonie:
                        fotografowalem pieknie pomalowany sufit kiedy straznik mi zwrocil
                        uwage, ze tam nie wolno robic zdjec (niedawny wybuch bomby na dworcu
                        w Madrycie). Ale jak mu pokazalem polski Dowod Osobisty to
                        powiedzial ze OK, tyle zebym nie robil wiecej zdjec, bo on moze miec
                        z tego powodu klopoty...
                    • mrskaganovva Re: euro ticket 08.08.08, 11:17
                      1. Czesciowo jechalem wagonami sypialnymi i kuszetkami (Warszawa-
                      Kolonia 'Janem Kiepura' i na trasie Irun-Lizbona oraz Lizbona-Madryt
                      pociagami hotelowymi : ta ostatnia trasa jak i Barcelona-Paryz
                      hiszpanskimi pociagami typu Talgo).
                      A z Kolonii do Paryza jechalem pociagiem Thalys (rodzaj TGV), z
                      Paryza do Irun via Bordeaux TGV, z Madrytu do Barcelony pociagiem
                      AVE (taki szybszy TGV - jechalem nim nwet 300 km/h) a z Kolonii do
                      Berlina niemieckim ICE (tez ok. 250 km/h)...
                      2. Paszport (poski oczywiscie) tez mialem (na wypadek jak bym zgubil
                      dowod), ale nigdzie sie w hotelach o ten dowod ani o paszport nie
                      pytali, najwyzej tylko o karte kredytowa... Widze, ze nie masz
                      pojecia jak funkcjonuje Europa. A nocowalem w hotelach *** i **** z
                      wyjatkiem Berlina, gdzie facet z informacji turystycznej na Dw. Gl.
                      sie uparl, ze mi zalatwi tanszy hotel (on byl Ossie, wiec nie chcial
                      nabijac kasy zachodnioniemieckim koncernom, ktore kontroluja
                      wszystkie lepsze hotele w Berlinie), wiec skonczylem w tanim ale
                      schludnym hoteliku w okolicy Dw. ZOO, prowadzonym zreszta przez
                      bardzo milych Rosjan...
                      3. Polski paszport zwroce, ale dopiero gdy bede mial cypryjski, wiec
                      nie miej nadziei na moj powrot do Australii.
          • mrskaganowa Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 05.08.08, 20:44
            Mieszkalem ponad 20 lat w Oz, i z Krysia zgadzam sie praktycznie w
            100%!
    • bluff Re: Wrocilem z Australii do Polski! 05.08.08, 12:25
      I cale szczescie,kagan,ze twoja wiedza wspomagasz Kraj,a jeszcze jak sobie
      zalatwisz te problemy z dr.to do profesury z SF juz tuz,tuz.Ale na razie wez
      prochy bo wypisujesz takie glupoty,ze nawet polemizowac nie warto,musialbym tu
      poprawiac kazde twoje zdanie,na zasilku to tylko ty byles,mieszkajac u wlasnej
      zony i wciaz jestes na australijskiej zoltej rencie czlowieku!nawet w Polsce
      masz te same klopoty co w kazdym kraju gdzie probowales sie zahaczyc z ta
      swoja "profesura"tyle razy ci sie mowi abys przestal pisac bzdury o Au bo
      widac jak to zolcia pachnie na odleglosc.Jedno ci tylko powiem,w Au mozna
      zarabiac tyle ile sie chce,doslownie.
    • ontarian Re: Wrocilem z Australii do Polski! 05.08.08, 15:31
      starywiarus napisała:

      > komisję lekarską w Melbourne. Tak się bowiem ciekawie składa, że
      > odnośny urząd powziął ostatnio podejrzenia, czy renta jest ci
      > wypłacana zasadnie.
      jesli na inwalidztwo umyslowe jest wyplacana, to napewno zasadnie
    • mrskaganowa Re: Wrocilem z Australii do Polski! 05.08.08, 17:14
      Uderz w stol (Australie) a nozyce (wiarusy) sie zaraz odezwa...
      A wiec ad rem:
      1. Centerniak zasilku nigdy nie obetnie. trzeba sie tylko zjawiwac
      jak urzedasy maja takie zyczenie, ale jak sie nie pracuje to zaden
      problem. Nie ma obwy, zes kieruja do pracy, bowiem takowej po prostu
      brakuje. Poza tym bedac imigrantem mona zwsze zrezygnowac z pracy po
      5 minutach wyjasniajc to rasistowskimi uwagami ze strony szefa czy
      tez wspolpracownikow...
      2. O moja rente sie nie martw. Martw sie o raczej o swoja...
    • bryndza.podhalanska Diagnoza 05.08.08, 18:38
      Z obecnych i bylych mieszkancow "upside down" pochodzacych z krainy gdzie panienskim rumiencem dziecielina pala tylko u StaregoWiarusa zyroskop prawidlowo pracuje .
    • kanadyjski_amerykanin Re: Krajowy zawsze zdziwiony pyta "jak to mozliwe 05.08.08, 21:09
      Kim jestes i z jakiego powodu swiadczy twoj nick. Nic dodac nic ujac.
      Mozesz sobie o mnie pisac co chcesz i obrazac jak chcesz, jestes mi
      zupelnie obojetna.

      To forum i tak juz jest niezywe, nie potrzebna mu reanimacja w twoim
      wykonaniu. Zreszta nie wiesz jak to robic. Chcesz podniecic ludzi do
      pisania tutaj obrazajac ich i piszac banialuki??? A jedyne co ci
      sie udaje, to , ze jeszcze bardziej odrzuca od tego forum.
      Pewnie nie dostaniesz premii.
    • bluff I znow klamiesz kagan 06.08.08, 00:42
      Zolc i gula przemawia przez ciebie kagan jak zwykle,po 65-ce nalezy ci sie age
      pension,pamietajac,ze nie jest to emerytura sladkowa,ktora nalezy sie kazdemu
      chocby nie przepracowal jednego dnia w zyciu to jest duza opieka ze strony
      panstwa,pokaz mi inny kraj z taka pomoca socjalna!Klamiesz,ze nie dostanie
      tego socjalu osoba z domem,wiesz dobrze,ze dom bez wzgledu na wartosc sie nie
      liczy,a posiadac np.malzenstwo moze poza tym wlasnie domem assets od 243.5k
      przy pelnej platnosci az do 856.5k kiedy to ta zapomoga sie konczy lub
      zarabiaja obydwoje wiecej2538.5 na dwa tygodnie ale wybacz,wtedy im pomoc
      panstwa juz naprawde nie jest potrzebna.
      Natomiast co sie tyczy naszych mozliwosci wyjazdowych do Polski to wlasnie
      jestesmy tutaj we dwoje,planujemy pobyc kilka lat,nie pracujemy tutaj
      oczywiscie ani nie otrzymujemy zadnej emerytury z Au(nie ten wiek jeszczesmile,
      wiec jak to wytlumaczysz?Nie badz idiota i nie wypisuj bzdur,jestem tutaj i
      widze ten lokalny dobrobyt na codzien,oraz ta latwosc w prowadzeniu wlasnego
      biznesu,naczytam sie tego do bolu codziennie.
      I jeszcze jedno,kiedy to dostales nominacje na tego nadzwyczajnego?bez
      doktoratu?Chyba,ze rozdaja te nominacje w tej lecznicy pod Wawa jako terapie
      uspakajajaca?
      A tytaj masz linki do Centrelinku abys nie podawal glupot na przyszlosc.

      socjalnawww.centrelink.gov.au/internet/internet.nsf/payments/chartab.htm
      #a

      www.centrelink.gov.au/internet/internet.nsf/payments/chartc.htm
      • julia30bb Re: bluff przeczytaj pocztę gazetową 06.08.08, 07:09
        pozdrawiam gorąco
        • mrskaganowa Re: bluff przeczytaj pocztę gazetową 06.08.08, 10:07
          A bedzie "cuś" z tego? Amore jakies?
      • mrskaganowa Re: I znow klamiesz kagan? 06.08.08, 10:38
        1. Nie mam jeszcze ponad 65 lat. A nawet gdybym mial, to co? Liczy
        sie wiek "duchowy" a nie "fizyczny"... Znam 18-latkow z mentalnoscia
        emeryta i mlodych duchem 70-latkow...
        2. Nigdzie nie pisalem, ze w Oz nie dostanie socjalu osoba majaca
        dom - obcnie ten dom nie moze tylko przekroczyc okreslonej wartosci,
        co jest OK, bowiem z emerytury nie stac jest przeciez na utrzymanie
        wielkiego domu!
        3. Ja wyjechalem z Australii dla tego, ze tam dla emigrantow sa
        tylko zasilki albo mop/zmywak, a w Europie to ja mam prace zgodna z
        kwalifikacjami. Ty tego nie zrozumiesz ze swa mentalnoscia klienta
        Centerniaku dorabiajcego na czarno przy mopie/zmywaku...
        4. Tzw. dobrobyt australijski to ja widzialem. I to jest dokladnie
        jak dobrobyt w Indiach czy Brazylii, gdzie tez 10-20% ludnosci zyje
        bardzo dobrze. Juz pisalem, ze srednie na ogol zaciemniaja obraz
        rzeczywistosci. Wysoki sredni PKB (czyli per capita) w Australii to
        tylko wynik tego, ze ok. 10% do 20% ludnosci ma tam bardzo wysokie
        dochody, ale reszta klepie biede. Zauwaz, jak sie rozrosly tanie
        bazary w dzielnicach Melbourne tyou Dandenong czy Footscray, jaka
        kariere robi tam Aldi ze swymi wedlinami smierdzacymi na mile
        baranina, ile jest sklepow z przeceniona zywnoscia itp. itd.
        5. Biznes - nie pisz bzdur. Prowadzenie bzinesu to w Australii
        ciagla walka z urzedami, szczegolnie z TAX OFFICE, ktory wymaga
        cigalych a dokladnych sprawozdan i wciaz straszy tzw. auditem czyli
        inaczej spekontrola konczaca sie w 99 przypadkach na 100
        odpowiednikiem PRLowskiego domiaru...
        6. Nadzwyczajnym prof. zostalem w PL zgodnie z przepisami prawa
        (ustawy o szkolnictwie wyzszym): w art. 109 po ust. 3 dodaje się
        ust. 3a w brzmieniu: “3a. Przy zatrudnianiu osoby, o której mowa w
        ust. 3, a także obywatela polskiego, który stopień naukowy, stopień
        w zakresie sztuki lub tytuł zawodowy uzyskał za granicą, można
        odstąpić od warunków określonych w art. 114.”. W skrocie - mozna
        zatrudnic w Polsce kogos na stanowisku prof. nadzw. na podstawie
        nienostryfikowanego zagranicznego doktoratu.
        P. tez: nfapat.wordpress.com/2008/07/14/odpowiedz-rzecznika-
        praw-obywatelskich-w-sprawie-dyskryminacji/
        7. Widze, ze dla ciebie (jak dla 90% antypodzianskiej Polonii)
        najwazniejsza instytucja w Oz to Centerniak... wink
        Nimniej pozdr. smile
        • starywiarus Re: I znow klamiesz kagan? 06.08.08, 14:45
          mrskaganowa napisał:

          > 1. Nie mam jeszcze ponad 65 lat. A nawet gdybym mial, to co? Liczy
          > sie wiek "duchowy" a nie "fizyczny"... Znam 18-latkow z
          mentalnoscia
          > emeryta i mlodych duchem 70-latkow...

          W istocie nie masz 65 lat. 1 grudnia skończysz 59. Fizycznie.
          Umysłowo od 20 lat masz 75.

          > 2. Nigdzie nie pisalem, ze w Oz nie dostanie socjalu osoba majaca
          > dom - obcnie ten dom nie moze tylko przekroczyc okreslonej
          wartosci,
          > co jest OK, bowiem z emerytury nie stac jest przeciez na
          utrzymanie
          > wielkiego domu!

          Od socjalu jesteeś w istocie ekspertem. Oddałeś już nieprawnie
          pobraną rentę z 2002 roku z odsetkami?

          > 3. Ja wyjechalem z Australii dla tego, ze tam dla emigrantow sa
          > tylko zasilki albo mop/zmywak, a w Europie to ja mam prace zgodna
          z
          > kwalifikacjami. Ty tego nie zrozumiesz ze swa mentalnoscia klienta
          > Centerniaku dorabiajcego na czarno przy mopie/zmywaku...

          Z Australii wyjechałes, kiedy rypła ci się legenda podwójnych
          dokumentów tożsamości, uźywana do okradania socjalu. Z tego samego
          powodu nigdy już do niej nie przyjedziesz.


          > 4. Tzw. dobrobyt australijski to ja widzialem. I to jest dokladnie
          > jak dobrobyt w Indiach czy Brazylii, gdzie tez 10-20% ludnosci
          zyje
          > bardzo dobrze. Juz pisalem, ze srednie na ogol zaciemniaja obraz
          > rzeczywistosci. Wysoki sredni PKB (czyli per capita) w Australii
          to
          > tylko wynik tego, ze ok. 10% do 20% ludnosci ma tam bardzo wysokie
          > dochody, ale reszta klepie biede. Zauwaz, jak sie rozrosly tanie
          > bazary w dzielnicach Melbourne tyou Dandenong czy Footscray, jaka
          > kariere robi tam Aldi ze swymi wedlinami smierdzacymi na mile
          > baranina, ile jest sklepow z przeceniona zywnoscia itp. itd.

          Jesteś pewien, źe mieszkałeś w tej samej Australii, co kilka osób z
          tego forum?


          > 5. Biznes - nie pisz bzdur. Prowadzenie bzinesu to w Australii
          > ciagla walka z urzedami, szczegolnie z TAX OFFICE, ktory wymaga
          > cigalych a dokladnych sprawozdan i wciaz straszy tzw. auditem
          czyli
          > inaczej spekontrola konczaca sie w 99 przypadkach na 100
          > odpowiednikiem PRLowskiego domiaru...

          Jakoś żaden z rzemieślnikow, którzy mi od czasu do czasu coś robią,
          nie narzeka... Twoje własne uczulenie na urząd podatkowy jest
          natomiast głęboko słuszne, tak w AU jak i PL, poniewaź jedni i
          drudzy mają do ciebie parę spraw.

          > 6. Nadzwyczajnym prof. zostalem w PL zgodnie z przepisami prawa
          > (ustawy o szkolnictwie wyzszym): w art. 109 po ust. 3 dodaje się
          > ust. 3a w brzmieniu: “3a. Przy zatrudnianiu osoby, o której mowa w
          > ust. 3, a także obywatela polskiego, który stopień naukowy,
          stopień
          > w zakresie sztuki lub tytuł zawodowy uzyskał za granicą, można
          > odstąpić od warunków określonych w art. 114.”. W skrocie - mozna
          > zatrudnic w Polsce kogos na stanowisku prof. nadzw. na podstawie
          > nienostryfikowanego zagranicznego doktoratu.

          Naturalnie, że można. Prof. Bartoszewski nie tylko doktoratu ale i
          dyplomu magisterskiego nigdy nie miał. Ale ty nie jesteś
          Bartoszewski, i twoja profesuta trwa tylko do czasu nadejścia do
          kolejnego pracodawcy kompletu dokumentow, z których jasno wynika, że
          zatrudnił wariata.

          > 7. Widze, ze dla ciebie (jak dla 90% antypodzianskiej Polonii)
          > najwazniejsza instytucja w Oz to Centerniak... wink

          Głodnemu chleb na myśli, Kagan? Centerlinkowi tpo na razie ty jesteś
          winien pieniądze, a nie odwrotnie.












          • mrskaganowa Re: I znow klamiesz kagan? 06.08.08, 17:42
            1. A ty ile masz lat wiarus? Jako "prawdziwy stary wiarus"
            powinienes miec dobrze ponad osiemdziesiatke i mocno posunieta
            skleroze (Alzheimer a pewnie tez i Parkinson)...
            2. Martw sie lepiej o swoja rente, wiarus. A ja sie bede matwil o
            moja!
            3. Socjal to mnie okrada, a nie ja socjal. Ja na ten socjal placilem
            latami podatki wynoszace ponad 50% moich dochodow brutto. Dokumenty
            mam zas nie podwojne, a tylko z roznych krajow, co jest w 100%
            legalne szczegolnie w dobie globalizacji. I nie moja wina, ze ty nie
            porafisz wykorzystywac niezgodnosci miedzy przepisami na swa
            korzysc...
            4. Australie akurat znam dobrze - od Redfern po Toorak i od Waga-
            Waga po Kanbere.
            5. Ztrudniasz rzemieslnikow pracujacych na czarno, stad zaden z nich
            nie narzeka. Zreszta ci rzemieslnicy to Polacy przebywajacy w
            Australii na czarno albo pobierajacy zasilek, wiec oni nie musza
            wypelniac formularzy podatkowych, a poniewaz pracuja tylko dla
            Polakow i nych "etnikow", to nie sposob aby wpadli, bowiem
            Australian Tax Office nie zatrudnia przeciez tzw. etnikow...
            6. Kazdy naukowiec to wariat w potocznym zrozumieniu tego slowa,
            wiec nie rozumiem o czym ty tu bredzisz... A profesorem mozna byc na
            Zachodzie nawet bez magistra - warunek jest doktorat albo
            kompatybilne kwalifikacje (np. ksiazka, seria artykulow, patenty,
            wynalazki, odkrycia itd.). Ty wciaz masz wiarus komusza mentalnosc,
            ktora wyniosles z SB, a mianowicie ze pracownik "sluzb" musi byc
            czlonkiem partii (wiadomo jakiej)...
            7. Jak pisalem - to jak finansowalem latami Centerniaka, a nie
            odwrotnie...
            • kup_pan_paszport Re: I znow kłamiesz kagan 07.08.08, 00:29
              O Oz nie wypowiadam się, bo nie byłem. Zasługujesz, Kagan, na ten kRaj, w którym
              w końcu wylądowałeś he he he
              • mrskaganovva Re: I znow kłamiesz kagan? 07.08.08, 09:34
                I ciesz sie, ze tam nie byles... Mnie dzis jest o wiele lepiej w PL
                niz w Oz, bowiem czasy sie zmieniaja, a Polonia wciaz zyje w latach
                stanu wojennego i pustych polek w polskich sklepach... sad
                PS: Wankowicz pisal, ze jak przyjechal po rz pierwszy do USA, to
                kuzyn chcial mu zaimponowac ekektrycznym oswietleniem - przekrecal w
                kolko wylacznik, a Wankowicz nic, bo mial podobne juz w Sanacyjnej
                Polsce... Wiarus, kan & iluzja poodbnie sie zachowuja dzis, bowiem
                ostatnio w Polsce byli w roku 1981, roku pustych polek a to ze
                wzgledu na "Solidarnosc", ktora sabotujac polska gospodarke miala za
                zadanie od CIA obalic rzady "czerwonych" w PL i na ich miejsce
                wprowadzic rownie reresyjne rzady "czarnych"... sad
                • bluff Re: I znow kłamiesz kagan? 07.08.08, 14:30
                  Mowilem ci kagan,wez tabletki,posluchaj sie wreszcie,czytaj czasem tez co
                  wypisujesz.A w ktorym biurze i gdzie wykupiles ta Grand Tour of Europe bo nie
                  moge tego znalezc w zadnej ofercie poza Wikipedia i Youtube?
                  • mrskaganovva Re: I znow kłamiesz kagan? 07.08.08, 20:23
                    Bilet kupiem w kasie PKP IC na Dw. Centralnym w Warszawie. Kosztuje
                    niecale 250 euro i mozna na nim przez 10 dni jezdzic po calej
                    Europie od Warszawy po Lizbone i od Edynburga do Aten... Jako jedyny
                    dokument tozsamosci potrzebny jest tylko polski Dowod Osobisty.
                    A teraz widze, jak cie trafia atak apopleksji...wink
                    • ratpole Re: I znow kłamiesz kagan? 08.08.08, 02:35
                      mrskaganovva napisała:

                      > Bilet kupiem w kasie PKP IC na Dw. Centralnym w Warszawie. Kosztuje
                      > niecale 250 euro i mozna na nim przez 10 dni jezdzic po calej
                      > Europie od Warszawy po Lizbone i od Edynburga do Aten...

                      O ja cie przepraszam, kapitalna rzecz!
                      Kup sobie jeszcze Tour de Russia, ponoc koleja transsyberyjska do Wladywostoku
                      mozna jeszcze dluzej pojezdzic buahahaha
                      • maciekqbn Re: I znow kłamiesz kagan? 08.08.08, 08:17
                        ratpole napisał:

                        > O ja cie przepraszam, kapitalna rzecz!
                        > Kup sobie jeszcze Tour de Russia, ponoc koleja transsyberyjska do
                        Wladywostoku
                        > mozna jeszcze dluzej pojezdzic buahahaha
                        >

                        Rosja to tak jak USA, nie tak łatwo wjechać, trzeba mieć paszport i
                        wizę hehe
                        • mrskaganovva Re: I znow kłamiesz kagan? 08.08.08, 10:43
                          Tam tez sie wybieram, ale po zlagodzeniu rezymu wizowego na linii
                          Rosja-UE...
                        • mrskaganovva Re: I znow kłamiesz kagan? 08.08.08, 10:45
                          OK. Tyle ze ta kolej jest dosc nudna, a na trasie Warszawa-Lizbona
                          obserwujemy ciagle zmiany kultury i krajobrazu...
                      • mrskaganovva Re: I znow kłamiesz kagan? 08.08.08, 10:51
                        No i widzsz, jak sie zmienilo w Polsce?
                • kup_pan_paszport Wańkowiczem sobie gęby nie wycieraj 08.08.08, 01:08
                  Widziałeś okładki na wystawie księgarni i głos zabierasz.
                  Pokręciło ci się wszystko.
                  Pewnie nawet nis pamiętasz tytułu książki.
                  Teraz tu już tak będziesz miał z tymi dziurami w pamięci.

                  Po starej znajomości powiem ci, że to nie Wańkowiczowi demonstrowano kontakt -
                  on to tylko opisał.

                  Przestań jeść masło - szkodzi na pamięć.
                  • mrskaganovva Re: Wańkowiczem sobie gęby nie wycieraj 08.08.08, 10:53
                    OK. Moze nie jemu, a komus z jego rodziny. Ale na 100% on to
                    opisal...
    • maciekqbn Re: Radom 06.08.08, 14:17
      Moja Ojczyzna jest tutaj gdzie jestem. Urodziłem się w Gdańsku, tam
      spędziłem wczesne dzieciństwo, później Gdynia... utożsamiam się z
      Kaszubami (choć etnicznym Kaszubem nie jestem).
      • mrskaganowa Re: Radom 06.08.08, 17:27
        Jestes wiec "Kashubenvolk", jak Tuske?
        • maciekqbn Re: Radom 06.08.08, 18:23
          mrskaganowa napisał:

          > Jestes wiec "Kashubenvolk", jak Tuske?


          Kaszubi są słowianami.
          W przeciwieństwie do Ślązaków nie mają żadnych ciągotek
          proniemieckich, wbrew temu co się próbuje wmawiać w propagandzie
          PISowskiej.
          Nie ma Kaszub bez Polski ani Polski bez Kaszub.
          • mrskaganowa Re: Radom 06.08.08, 19:28
            Slazacy ("Schlesische Wasserdeutsche") i Gorale Podchalanscy (czyli
            tzw. Goralenvolk) jak i Kaszubi sa oczywiscie Slowianami. Ale co z
            tego, jak wystarczylo kilka lat chudych aby Slazacy (die Schlieser)
            nagle przypomnieli sobie o tym, ze moga rownie dobrze uchodzic za
            Niemcow. A co Kozakiewiczem (tym od tyczki)? Przeciez on zostal
            uznany za Niemca na podstwie swych (najpewniej rzekomych)
            kaszubskich korzeni... Gorale zas tylko "dzieki" emigracji i
            wyjazdom zarobkowm do Hameryki nie stawali sie en masse
            Volskdeutschami w chudych latach poznego Gierka, pierwszej "S",
            stanu wojennego i lat 1980tych... sad I gdyby Kaszubi (lacznie z Herr
            Tuske) sie uwazali za Polakow, to uznali by, ze gwara kaszubska to
            dialekt jezyka polskiego, a nie jakis osobny jezyk (najchetniej by
            Kashubenvolk zaliczyli swa gware do gwar germanskich, podobnie jak
            die Schlieser)...
            • kup_pan_paszport Kagan, a co ty tam wypisujesz koło Domaradzki skor 07.08.08, 03:50
              skoro jesteś kRajowcem to pisz o dzikich polach

              polonia.pap.net.pl/2008/08/20080804105042.html
              • mrskaganovva Re: Kagan, a co ty tam wypisujesz koło Domaradzki 07.08.08, 09:23
                Moge pisac co chce, a tobie nic do tego...
                • kup_pan_paszport Re: Kagan, a co ty tam wypisujesz koło Domaradzki 08.08.08, 00:59
                  Po starej znajomości:
                  ilu jest lemologów w bloku wschodnim?
                  • mrskaganovva Re: Kagan, a co ty tam wypisujesz koło Domaradzki 08.08.08, 10:58
                    Mnostwo w b. ZSRR. Ale najlepsi to prof. Darko Suvin z Chorwacji
                    (dlugoletni profesor uniwersytetu McGill w Kanadzie) i dr. Franz
                    Rottensteiner z Wiednia (zona Polka). A najlepszy lemolog z b.
                    Ostbloku to inz. Pavel Weigel z Pragi Czeskiej...
                    Poza nimi oczywoscie genialny prof. Michael Kandel z US of A, ale on
                    juz Lema nie tlumaczy. A szkoda, bo SOLARIS wciaz czeka na dobre
                    tlumaczenie na angielski (obecnie wydawane to tlumaczenie via
                    francuski)...
                • ratpole Re: Kagan, a co ty tam wypisujesz koło Domaradzki 08.08.08, 02:02
                  mrskaganovva napisała:

                  > Moge pisac co chce, a tobie nic do tego...

                  Krawczyk, ktos cie w koncu znajdzie w stanie dekompozycji po ktorys wiosennych
                  roztopach hehehe
    • yapo2 Re: wszystkie moje niewinne wypowiedzi poznikaly 06.08.08, 23:03
      no popatrz, a mnie pozwala pisac wszelkie oszczerstwa na polonusow.
      Powiedz komu chcesz przywalic a chetnie uczynie to na moj rachuunek.
      • mrskaganovva Re: wszystkie moje niewinne wypowiedzi poznikaly 07.08.08, 09:24
        Niewinne? A skad u ciebie ten nagly przyplyw poczucia humoru?
        • latarnick Re: wszystkie moje niewinne wypowiedzi poznikaly 08.08.08, 10:42
          tu akurat poszlo o MOJE niewinne wypowiedzi, po raz kolejny
          skasowane przez cenzora Ciuciubabke
          www.youtube.com/watch?v=YT6_tiYcdIs
          • mrskaganovva Re: wszystkie moje niewinne wypowiedzi poznikaly 08.08.08, 10:43
            Antypolska cenzura kierowana z Tel Aviv... sad
            • latarnick Re: wszystkie moje niewinne wypowiedzi poznikaly 08.08.08, 11:16
              antypolska na pewno, kierowana na pewno, ale nie jestem jeszcze
              pewny czy to Led Telaviv czy tez Led Zeppelin..sad obu szczerze nie
              cierpie
    • kup_pan_paszport Niech Cię gęś kopnie, Warcholski 07.08.08, 00:50
      Nie umiem znaleźć liny do Domaradzkiej.
      • mipik Re: Niech Cię gęś kopnie, Warcholski 07.08.08, 05:18
        kup_pan_paszport napisał:

        > Nie umiem znaleźć liny do Domaradzkiej.
        >

        Klikasz na link w poscie warcholskiego.
        Otwiera sie wywiad z panem L.

        Klikasz strona glowna i tam seria rozmaitych wypowiedzie miedzy
        innym ta Krysi co z palca wyssane statystki podaje.
        • kup_pan_paszport Re: Niech Cię Bozia w dzieciach wynagrodzi ;) 08.08.08, 00:57
          Dzięki
      • mrskaganovva Re: Niech Cię gęś kopnie, Warcholski 07.08.08, 09:25
        Bo ona nie w tym interesie!
      • warcholski Re: Niech Cię gęś kopnie, Warcholski 08.08.08, 00:59
        kup_pan_paszport napisał:

        > Nie umiem znaleźć liny do Domaradzkiej.
        >
        Hehe, pierwsza mysl to ta "lina- sznur" mialem na mysli...
        ale rzeczywiscie wyzej nie podalem wlasciwy link -przepraszam:

        Krycha sie pieni i brak jej argumentow - prponuje skontaktowac z
        Kaganem - razem znajda wspolny jezyk
        polonia.pap.net.pl/2008/08/20080804105042.html
        Nie wszyscy sie nadaj na emigracje - hehe, pozostaje im tylko sznur.

        ______
        Australia jest jak narkotyk – wywiad z Peterem Listkiewiczem
        polonia.pap.net.pl/2008/07/20080704110337.html
        Chociaz jestem na innym kontynecie mam sentyment do tego co Peter
        powiedzial w tym wywiadzie. Nie jestem jedynym, ktory jest
        szczesliwy na emigracji.
        Tylko garstka zagubionych nie moze sobie znalesc miejca - w
        zadnym "Raju".


        PS. -cytat:

        4.W jakiej części Australii Pan przebywa?

        Początkowo mieszkaliśmy w stolicy Queenslandu, Brisbane. Dwa lata
        temu przeprowadziliśmy się w okolice Melbourne. Wieś, spokój, cisza,
        śpiew ptaków, czysta, zdrowa woda, powietrze jak kryształ, góry,
        lasy i jeziora.

        8.To brzmi jak piękna baśń z krainy czarów…

        Wygląda to na idealizowanie Australii, ale ten kraj po prostu taki
        jest. Gdzieś tam czyta się o kradzieżach, włamaniach, pobiciach, a
        nawet morderstwach, ale to są sprawy stosunkowo sporadyczne, zaś
        policja jest bardzo efektywna i ma wysoką wykrywalność.

        ***Te rzeczy na ogół dzieją się w wielkich miastach, które mają
        swoje podejrzane dzielnice, do których ktoś kto nie szuka guza, nie
        musi wchodzić.***

        Nawet jednak i tam nie ma chuligaństwa, nie ma grup stojących po
        rogach, lecz zazwyczaj alkoholicy i narkomani, którzy próbują
        wyżebrać parę centów. Potrafią być czasem natarczywi i agresywni.

        • kup_pan_paszport Niech Cię Bozia w dzieciach wynagrodzi, Warcholski 08.08.08, 01:02
          Ta stronka PAP to taka jakaś niedorozwinięta.
          Retarded he he he
        • mrskaganovva Re: Niech Cię gęś kopnie, Warcholski 08.08.08, 11:05
          Entuzjastom Australii polecam w Sydney:
          1. George Street w samym centrum miasta (kina, knajpy, night clubs
          etc.) - policja ostrzega ze tam niebezpiecznie, szczegolnie w piatki
          i soboty po zmroku...
          2. Cabramatta ze swymi azjatyckimi ganganmi i handlarzami narkotykow.
          3. Aborygenski Redfern (tuz na pld. od centrum) gdzie biali nie maja
          praktycznie wstepu, nawet w dzien...
          warcholski napisał: Nawet jednak i tam nie ma chuligaństwa, nie ma
          grup stojących po rogach, lecz zazwyczaj alkoholicy i narkomani,
          którzy próbują wyżebrać parę centów. Potrafią być czasem natarczywi
          i agresywni.
          • latarnick Re: Niech Cię gęś kopnie, Warcholski 08.08.08, 11:36
            > 3. Aborygenski Redfern (tuz na pld. od centrum) gdzie biali nie
            maja praktycznie wstepu, nawet w dzien...

            biali tam praktycznie nie chodza, bo co krok to by od nich
            chcieli "give me some spare, friend"
            • mrskaganovva Re: Niech Cię gęś kopnie, Warcholski 08.08.08, 11:40
              A jak by ktos z "bladych twarzy" nie chcial sie po chrzescijansku
              podzielic tymi drobnymi...
              • latarnick Re: Niech Cię gęś kopnie, Warcholski 08.08.08, 12:15
                nie ma sprawy.. Old Shatterhand czuwa smile
                • mrskaganovva Re: Niech Cię gęś kopnie, Warcholski 08.08.08, 16:29
                  Winnetou tez!
    • latarnick czy ta Krycha Domaradzki nie jest przypadkiem zona 08.08.08, 11:45
      rezysera Domaradzkiego? ktory zrobil kiedys w Australii znakomity
      film z dziecmi z syndromem Downa w rolach glownych
      • mrskaganovva Re: czy ta Krycha Domaradzki nie jest przypadkiem 08.08.08, 16:29
        Corka?
    • el_musico Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 08.08.08, 14:34
      Peter Listkiewicz zmienil sobie imie? Jegos pawa ale mogl sobie
      rownierz zmienic tego listkiewicza przy okazji. Np na Peter
      Foxworthy czy tez Peter Letterman.

      Z tym upodleniem to chyba przesadza a z dostaniem sie na studia ze
      tak ciezko to tez jakies osobiste tragiczne przezycia rodzinne. NIe
      rozumiem ze bedac wegearianinem i medytujac mozna takie rzeczy nadal
      napisac.

      "Gdy sytuacja w Polsce osiągnęła apogeum upodlenia, postanowiłem
      pryskać na Antypody.(…wink
      Bardzo ważną motywacją wyjazdu była przyszłość dzieci. Sami mieliśmy
      niesamowite problemy z dostaniem się na studia w latach 60’, a na
      początku 80’ nic nie wskazywało na to, że sytuacja się poprawi. W
      Australii obyło się bez łapówek, znajomości i trudności. Nasze
      dzieci skończyły studia zgodnie ze swoimi zainteresowaniami i teraz
      żyją sobie dostatnio i szczęśliwie."
      • mrskaganovva Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 08.08.08, 16:20
        1. Facio ma spore kompleksy.
        2. W latach 1960tych poziom polskich wyzsych uczelni byl wysoki -
        magister z tamtych lat to jak dzis conajmniej doktor. I stad byle
        kto wtedy sie w Polsce na studia nie dostal...
      • mrskaganovva Re: Australija jest jak narkotyk... ;) 08.08.08, 16:34
        Jak sie dzieciaki Peter'a Listkiewicz'a zalapaly na council flats
        (Housing Commission) to moga niezle wyzyc z Newstart
        (dawniej "dole"), szczegolnie gdy sobie dorabiaja do zasilku
        sprzatajac (oczywiscie "na czarno") u bogatych polskich Zydow na
        Tooraku i w Caulfield...
      • amaroola Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 09.08.08, 10:55
        > "Gdy sytuacja w Polsce osiągnęła apogeum upodlenia, postanowiłem
        > pryskać na Antypody.(…wink
        > Bardzo ważną motywacją wyjazdu była przyszłość dzieci. Sami
        mieliśmy
        > niesamowite problemy z dostaniem się na studia w latach 60’, a na
        > początku 80’ nic nie wskazywało na to, że sytuacja się poprawi. W
        > Australii obyło się bez łapówek, znajomości i trudności. Nasze
        > dzieci skończyły studia zgodnie ze swoimi zainteresowaniami i
        teraz
        > żyją sobie dostatnio i szczęśliwie."



        bez lapowek i znajomosci ale z panstwowa pozyczka "Austudy"(ok40 tyz
        AUD), ktora splacac beda przez nastepne 15 lat zatrudnienia - jesli
        pracuja i osiagaja dochod powyzej ...czegos tam

        jesli nie pracuja, to maja dobrze, bo splacac nie musza


        ja sie w PL wyksztalcilam - tez zgodnie z zainteresowaniami(bez
        lapowek- bo matki samotnie wychowujacej 2 dzieci nie bylo na to
        stac), i w latach 80-tych moja zawodowa 'Kariera' sie dopiero
        rozpoczynala. Nie pamietam upodlenia, pamietam ciezkie czasy.
        Pamietam jednak jak od owego "upodlenia" uciekali kusnierze i inni
        rozbijajacy sie najnowszymi modelami Toyoty i Mercedesa upodleni
        polscy milionerzy... do Kanady.... przez Traiskirchen wink) z 8
        letnimi dziecmi...zostawiajac w Polsce domy, splacone mieszkania -
        doprawdy ich upodlenie 'siegnelo bruku' big_grinD

        Jestem w Au od 20 lat - ciagle mnie zagaduja, ze - oczywiscie -
        "wyedukowalam sie w Australii??" (no bo jakby inaczej?wink)
        i jakos do nich (Australijczykow -tych mniej oblatanych, bardziej z
        outbackuwink nie dociera, ze istnieja uniwersytety poza
        australijskimi ;DDD

        Zycie jest tu o tyle latwiejsze, ze latwiej placic rachunki,
        zalatwiac pozyczki, organizowac naprawy itd itp... latwiej prowadzic
        biznes

        Poza tym, tak samo jak wszedzie indziej (no chyba, ze ma sie 'skads'
        miliony) - trza do roboty, na rachunki i zycie wystarcza, czasami na
        troche wiecej... zalezy od okolicznosci (wiek, dzieci, praca)

        wypowiedz pana Listkiewicza mocno naciagana, malo wywazona - cus
        jakby na zamowienie wink)



        • el_musico Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 09.08.08, 22:35
          dobrze podsumowales tego LIskiewicza, cos w tej jego wypowiedzi
          rzeczywiscie sie nie zgadza. Pozdrawiam.
          • mrskaganovva Re: Australija jest jak narkotyk- Krycha sie wsc 09.08.08, 22:39
            Gosciu sie przyznal (p. strona PAP), ze siedzi od lat na zasilku.
            Nic nie robi, ma male wymagania (byle brzuch byl pelny i piwo pod
            reka), stad mu sie ta Australia podoba... wink
    • bluff Re: Australija jest jak narkotyk 09.08.08, 18:28
      dlaczego kagan twiedzisz w kazdym twoim poscie,ze ktos piszacy z au musi byc
      na bezrobociu,ze nie ma tu pracy,ze nie mamy domow,nie mozemy przyjechac do
      Polski i takie rozne "nie",zadne z tych twoich "nie" nie ma pokrycia w
      prawdzie,natomiast przebija twoja wielka zolc do kraju,ktory wciaz cie zywi,a
      ktory to kraj naciagales na koszty,chocby sadowe lub usilowales naciagnac na
      dwa stypendia,ktorych to nie mogles zwrocic(odpowiednie linki do tych spraw do
      wgladu),wiesz doskonale,ze uciekles z tego kraju,a nie wyjechales dobrowolnie
      z powodow osobistych tak jak twierdzisz na Forum NFA,klamiesz kagan na kazdym
      kroku,a twierdzisz,ze wszedzie szykanuja cie za prawde,za glupote,kagan,za
      glupote....
    • mrskaganovva Re: Kellner ma rente ???? 11.08.08, 13:15
      A odkad ty masz rente, wiarus?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka