Dodaj do ulubionych

Umarl na Pogotowiu po 34 h oczekiwania na lekarza

25.09.08, 23:31
Ciekawe , co na to polonus5?
ca.news.yahoo.com/s/cbc/080924/canada/winnipeg_sinclair_death_1
Obserwuj wątek
    • polonus5 Re: Umarl na Pogotowiu po 34 h oczekiwania na lek 25.09.08, 23:56
      doomsday napisał:

      Ciekawe , co na to polonus5?

      =====================================================================

      SKANDAL - zamiescilem informacje o tym ale ja OCENZUROWANo !!!
    • polonus5 to ocenzurowano !!! 26.09.08, 00:01
      Władze służby zdrowia w Manitobie wszczęły śledztwo w sprawie
      śmierci mężczyzny, który czekał przez 34 godziny na pomoc w oddziale
      pogotowia w Winnipegu, a następnie zmarł.


      45-letni mężczyzna został przywieziony do szpitala Health Sciences
      Centre w Winnipegu około godz. 15.00 w piątek. Tuż po północy w
      niedzielę, znaleziono go nieżywego, nadal w poczekalni. Jak się
      okazało, nie został przyjęty przez pielęgniarkę i nie zarejestrowano
      go jako pacjenta, który oczekuje na pomoc medyczną, powiedział dr
      Brock Wright, jeden z szefów medycznych Winnipeg Regional Health
      Authority.

      Wright określił tę sytuację jako tragedię. "Jesteśmy zaszokowani, że
      coś takiego mogło się zdarzyć", powiedział. Jak podkreślił, nigdy
      przedtem nie zdarzyło się, aby pacjent przyszedł na pogotowie, nie
      został zbadany i jego dane nie zostały wprowadzone do systemu
      szpitala.

      Wright mówi, że wygląda na to, iż ów pacjent miał kontakt z innymi
      pracownikami w pogotowiu w czasie gdy znajdował się w szpitalu.

      Na dyżurze są zawsze dwie pielęgniarki dokonujące oceny stanu
      pacjenta i decydujące o tym, czy pacjent musi zostać zbadany przez
      lekarza natychmiast czy może poczekać.

      W godzinach od 10.00 do 22.00 jest także obecna dodatkowa
      pielęgniarka, prawdzająca stan pacjentów, którzy zarejestrowali się
      i nadal czekają w poczekalni.

      Wright zwrócił uwagę, że w poczekalni jest zawsze sporo osób, nie
      wymagających opieki medycznej - członków rodzin czy bezdomnych
      przychodzących tam, aby znaleźć tam schronienie przed mrozem. Trzeba
      jednak wyjaśnić, jak ktokolwiek mógł pozostawać w poczekalni przez
      36 godzin i nikt tego nie zauważył.

      Jako początek dochodzenia odbyto rozmowy z pracownikami pogotowia.

      Jak się oczekuje, śledztwo potrwa około cztery tygodnie.
    • ormo-prl Polonus jak zwykle na posterunku 26.09.08, 00:29
      • polonus5 Re: Polonus jak zwykle na posterunku 26.09.08, 00:31
        tak,tak do godziny 22
        • ormo-prl Re: Polonus jak zwykle na posterunku 26.09.08, 00:34
          a potem co?przerwa na posilek?
          • polonus5 a potem co?przerwa na posilek? 26.09.08, 00:37
            ormo-prl napisała:

            a potem co?przerwa na posilek?

            =====================================================================

            do 22 wiczorem zrywam azbest a jutro o 6 rano na dachy - laptop
            bedzie u boku !!!
    • soup.nazi Re: Umarl na Pogotowiu po 34 h oczekiwania na lek 26.09.08, 00:34
      No wiesz, sioorsday, to bylo na preriach. Indianin przyszedl, nic nikomu nie
      powiedzial tylko siedzial jak na wojownika przystalo z kamienna twarza i pelnym
      pecherzem, nikt go nie zaczepial, zeby nie urazic, no i niestety stalo sie to co
      sie stalo. U was w Bulbie ludzie spadaja czasem z dragow i tez mowi sie trudno.
      Wypadki chodza po ludziach.
      • polam5 Re: Umarl na Pogotowiu po 34 h oczekiwania na lek 26.09.08, 00:55
        a moze to wina socjalnej sluzby zdrowia ???



        • polonus5 polam5 zbyt skomplikowany system. 26.09.08, 01:41
          polam5 napisał:

          a moze to wina socjalnej sluzby zdrowia ???

          =====================================================================

          On tak długo leżał i czekał. Zmarł w mękach - rozpacza Anna Łuba,
          matka Rafała. Dwudziestodwulatek został potrącony przez nieznanego
          kierowcę, który uciekł z miejsca wypadku. Rafał konał na drodze
          przez ponad godzinę. Opiekowali się nim mieszkańcy Wygnanki koło
          Międzyrzeca Podlaskiego, gdzie doszło do wypadku. Wezwali karetkę.
          Ta przyjechała dopiero po godzinie. Rafał już wtedy nie żył.
          interwencja.interia.pl/news?inf=1046582

          Dzwoniłem trzy razy
          - Było około godziny 21 - opowiadał nam wczoraj Mirosław Chojęta. -
          Brat zrobił się słaby, zaczął sinieć, miał problemy z oddychaniem.
          Pobiegłem do siostry, a ona mówi: nie czekaj, dzwoń po pogotowie. I
          tak zrobiłem. Władek miał problemy z płucami, miał zwapnienie,
          leczył się wcześniej.

          Mirosław Chojęta mówi, że dobrze nie pamięta, co mówiła
          dyspozytorka. - Bo byłem zdenerwowany - tłumaczył nam wczoraj. - Ale
          pamiętam, że powiedziała, że pogotowia nie przyśle. Minęło trochę
          czasu, bratu wcale nie było lepiej. Złapałem za telefon i znowu
          dzwonię. Było chyba koło godziny 23. Mówię dyspozytorce, że brat ma
          płytki oddech, a ona, że mamy wezwać lekarza rodzinnego. Tak się
          wściekłem, że rzuciłem słuchawką. Zadzwoniłem po raz trzeci po
          pogotowie, ale ich pomoc na niewiele się juz zdała. Lekarz
          przyjechał i stwierdził zgon. Przed północą brat zmarł.
          www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071114/SLAWNO/71113054


          12-letni Kamil przebywający na koloniach został przygnieciony bramką
          na boisku, a dyspozytorka pogotowia nie chciała wysłać ambulansu.
          Chłopiec zmarł. Nikt nie pomyślał o wezwaniu śmigłowca ratunkowego.
          Komentarze w mediach dowodzą, że można było uratować dziecko dzięki
          szybszemu działaniu. Winę za tragedię zrzuca się też na zbyt
          skomplikowany system.
          www.rynekzdrowia.pl/Medycyna-ratunkowa/Po-tragedii-Kamila-Kiedy-wzywac-smiglowce-ratunkowe-,859,26.html


          Pielęgniarka oddziałowa z kartuskiego szpitala oraz lekarka z
          Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej “Kaszuby” (przychodnia przy
          ul. Dworcowej) usłyszały dziś prokuratorskie zarzuty w związku ze
          śmiercią sześciomiesięcznego Dawidka z Kolonii (gm. Kartuzy).
          expresskaszubski.pl/aktualnosci/2008/05/lekarz-i-pielegniarka-z-zarzutami-nieudzielenia-pomocy-dziecku


          Odsyłali go 6 razy ze szpitala, aż... zmarł
          44-letni mieszkaniec Pomorza 5-krotnie trafiał do bytowksiego
          szpitala z silnymi bólami. Za każdym razem był odsyłany do domu,
          m.in. przez dyrektora szpitala. Gdy za 6. razem pojechał na SOR i
          trafił na stół operacyjny zmarł. Prokuratura bada przyczyny
          tajemniczego zgonu.

          www.wykop.pl/link/94463/odsylali-go-6-razy-ze-szpitala-az-zmarl



          Specjalna komisja powołana przez lekarza wojewódzkiego, bada
          dlaczego dziecko nie zostało przebadane na SOR. Jednak dyrekcja
          szpitala już dziś przyznaje, że najprawdopodobniej błąd popełniła
          pielęgniarka, która nie zawołała lekarza do chorego niemowlaka.

          Maluch, który od wtorku rana nie przyjmował pokarmu i miał
          podwyższona temperaturę, zmarł prawdopodobnie na sepsę.

          gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/825610.html
          • spalowany Re: polam5 zbyt skomplikowany system. 26.09.08, 07:37
            polonus pieknie skwitowales sprawe,nawet nie bede nieuprzejmy,szkoda slow

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka