Dodaj do ulubionych

"Deportowana jak morderca"

IP: 170.28.16.* 17.01.02, 16:01
- Zakuli mi ręce i nogi w kajdany. Spędziłam tak kilka godzin, siedząc na
niewygodnym, metalowym krześle. Od poniedziałku nie myłam się. Nie jadłam.
Spałam tylko w samolocie - opowiada roztrzęsionym głosem Bożena Opławska.
Kobieta została deportowana z USA do Polski.

www.se.com.pl/iso/dzisiaj/Regiony/nyNews/nynews_1.shtml
Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: 17.01.02, 16:08
      Gość portalu: NYY napisał(a):

      > - Zakuli mi ręce i nogi w kajdany. Spędziłam tak kilka godzin, siedząc na
      > niewygodnym, metalowym krześle. Od poniedziałku nie myłam się. Nie jadłam.
      > Spałam tylko w samolocie - opowiada roztrzęsionym głosem Bożena Opławska.
      > Kobieta została deportowana z USA do Polski.
      >
      > <a href="http://www.se.com.pl/iso/dzisiaj/Regiony/nyNews/nynews_1.shtml">www.se
      > .com.pl/iso/dzisiaj/Regiony/nyNews/nynews_1.shtml</a>


      "A Polka która tam pracowała cały czas się ze mnie śmiała i krzyczała na mnie"

      Napisal Adam Hollanek, niektorzy moga go pamietac jako pisarza-grafomana
      probojacego swych sil w science-fiction.
    • Gość: Asia Re: Odpowiedz IP: *.15.vie.surfer.at 17.01.02, 18:02
      Nic dziwnego ze ja deportowali .... z momentem przyznania sie do pracy w USA
      lamiesz prawo (obojetne czy pracowalas u mamy czy u siostry, "praca na czarno")
      a oni traktuja cie jak przestepce.... logiczne... widze ze duzo ludzi mimo
      swojego wieku sa dalej naiwni i patrza przez rozowe okulary.......
      • Gość: Mirko Re: Odpowiedz IP: 65.206.44.* 17.01.02, 18:26
        Gość portalu: Asia napisał(a):

        > Nic dziwnego ze ja deportowali .... z momentem przyznania sie do pracy w USA
        > lamiesz prawo (obojetne czy pracowalas u mamy czy u siostry, "praca na czarno")
        > a oni traktuja cie jak przestepce.... logiczne... widze ze duzo ludzi mimo
        > swojego wieku sa dalej naiwni i patrza przez rozowe okulary.......

        Guzik prawda. U mamy lub siostry MOZNA pracowac. U "jakiegos Wlocha" z mama nie
        mozna.
        A ze podlozyla sie sama i ze pracownicy INS to najwieksze skurczybyki jakich
        turysta moze spotkac w USA to tez fakt.

        • Gość: Lexi Re: Deportacja IP: 193.133.143.* 17.01.02, 18:30
          jak sobie dobrego prawnika wynajmine & zaskarzy o odszkodowanie to ona praca
          u 'jakiegos Wlocha' nie bedzie sie musiala przejmowac przez dlugi okres. Tylko
          ze ona chyba na to nie wpadnie...
          • Gość: Asia Re: Deportacja IP: *.15.vie.surfer.at 17.01.02, 18:39
            Gdzie jakiego prawnika... za ile kto bedzie chcial ja bronic.....wiesz jak
            dlugo proces by trwal a ile by zaplacila chyba ze cala polska zlozy sie na jej
            obrone bzdura.....
            ....co? kogo? skarzyc glupiego urzednika czy "prawo amerykanskie"...
          • batistuta Re: Deportacja 17.01.02, 19:09
            Gość portalu: Lexi napisał(a):

            > jak sobie dobrego prawnika wynajmine & zaskarzy o odszkodowanie to ona praca
            > u 'jakiegos Wlocha' nie bedzie sie musiala przejmowac przez dlugi okres. Tylko
            >
            > ze ona chyba na to nie wpadnie.

            Znajac realia " turystow" ktorzy przyjechali na 6 miesieczne zwiedzanie kraju to
            mysle iz moglby byc problem, gdyz napewno ta kobieta pracowala ( nie tylko u
            Wlocha)nielegalnie a to juz komplikuje sprawe.
        • Gość: INS Re: Odpowiedz IP: *.can.dialup.connect.net.au 17.01.02, 23:13
          Gość portalu: Mirko napisał(a):

          > A ze podlozyla sie sama i ze pracownicy INS to najwieksze skurczybyki jakich
          > turysta moze spotkac w USA to tez fakt.


          Nie turysta, tylko gastarbeiter na czarno, demonstrujacy jak gleboko w dupie ma
          amerykanskie prawo. Do turystow pracownicy INS odnosza sie uprzejmie.

    • Gość: Rafal Re: IP: 169.244.27.* 17.01.02, 18:57
      "- Wszystko trwało kilka godzin. Ze strachu podpisałam zeznanie, że pracowałam
      i jeszcze jakiś papier. Nie wiem, co to było, nie znam na tyle angielskiego."

      Moze to cyniczny komentarz, ale zeznanie to nie kwit z pralni. Jesli pani
      Oplawska podpisuje dokumenty, ktorych wczesniej nie czyta, to powinna byc
      zadowolona, ze zostala tylko deportowana do Polski, a nie np. skazana na
      dozywotnie wiezienie za planowanie zamachu terrorystycznego, zaliczona w poczet
      czlonkow Klubu Cyklistow, albo uznana za przywodczynie frontu Swietlisty Szlak.
      Albo cokolwiek innego.

      Dziwi to zwlaszcza, iz bohaterka reportazu wykazywala tyle ostroznaosci - przy
      przechodzeniu przez ulice na przyklad ("nigdy na czerwonym swietle")

      Opis jest rzeczywiscie wstrzasajacy (kajdany!), ale ta kobieta zlamala prawo,
      przyznala sie do tego w obecnosci urzednika INS i podpisala zeznanie, ktorego
      nie rozumiala. Nie musiala przeciez robic zadnej z tych rzeczy. Absolutny brak
      wyobrazni?
    • Gość: NYY Jak postepowac z policja?W przypadku aresztowania? IP: 170.28.16.* 17.01.02, 19:13
      -Identify yourself
      -give NO other information beyond identifying yourself
      -answer NO questions
      -sign nothing

      Repeat "I want to speak to my lawyer" to ANY police officer who speaks to you.
      AND REMEMBER:
      Even fish wouldn't get caught if he kept his mouth shut.
      • Gość: Kurt Was ist das? IP: *.netcom.ca 17.01.02, 19:26
        Wo sind andere laden mit kapusta?
        • Gość: :-) Re: Was ist das? IP: 134.102.121.* 17.01.02, 19:37
          Gość portalu: Kurt napisał(a):

          > Wo sind andere laden mit kapusta?

          Bist du sicher, dass du hier richtig bist?

          smile
          • Gość: Kurt Re: Was ist das? IP: *.netcom.ca 17.01.02, 19:47
            Gos´c´ portalu: smile napisa?(a):

            > Gos´c´ portalu: Kurt napisa?(a):
            >
            > > Wo sind andere laden mit kapusta?
            >
            > Bist du sicher, dass du hier richtig bist?
            >

            Ja foldzwagen!
            PS. Najlepiej przechadzany na rope.
            > smile

            • Gość: Rado Re: Kurt?...du pru... IP: *.tychy-ak.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 12:18
              Gość portalu: Kurt napisał(a):

              > Gos´c´ portalu: smile napisa?(a):
              >
              > > Gos´c´ portalu: Kurt napisa?(a):
              > >
              > > > Wo sind andere laden mit kapusta?
              > >
              > > Bist du sicher, dass du hier richtig bist?
              > >
              >
              > Ja foldzwagen!
              > PS. Najlepiej przechadzany na rope.
              > > smile
              >

      • Gość: MaciekS Re: Jak postepowac z policja?W przypadku aresztowania? IP: 159.199.199.* 17.01.02, 19:57
        Gość portalu: NYY napisał(a):

        > -Identify yourself
        > -give NO other information beyond identifying yourself
        > -answer NO questions
        > -sign nothing
        >
        > Repeat "I want to speak to my lawyer" to ANY police officer who speaks to you.
        > AND REMEMBER:
        > Even fish wouldn't get caught if he kept his mouth shut.



        Nie wiem czy wiesz ze w przypadku zatrzymania przez INS w USA te zasady nie
        pomoga wiele. Choodzi o to ze w takim przypadku osoba jest traktowana jak z
        zewnatrz i wcale nie musi miec prawa do prawnika. Taka jest smutna prawda o
        zatrymaniu w celu deportacji przez INS.


        Te zasady obowiazuja jedynie jesli przebywa sie legalnie w USA.


        Pozdrawiam
        • Gość: NYY Re: Jak postepowac z policja?Wiem... IP: 170.28.16.* 17.01.02, 20:17
          Ja o tym wiem. Ty masz racje, ze oni ludzi przed przejsciem przez INS traktuja
          jak ludzi bez praw.Natomiast juz po wpuszczeniu tu, nabywaja na mocy
          konstytucji praw takich samych jak wszyscy, przynajmniej jesli chodzi o
          aresztowanie i prawo do prawnika. Status imigracyjny jest nieistotny.
          Moje uwagi mialy charakter ogolny, niekoniecznie dotyczacy kontaktu ze
          zbojnikami z imigracji. Po przykrych doswiadczeniach, probuje czasem
          uswiadamiac ludzi, co robic w sytuacji kontaktu z policja. Na ogol nikt tego
          nie bierze powaznie, bo przeciez oni "nie mieli zadnego doczynienia z policja,
          nie sa kryminalistami, i ich to nie dotyczy"
          To jest prawda , ale tylko do czasu, bo wystarczy niebacznie cos mruknac przy
          zatrzymaniu na highway'u za byle co i klopoty gotowe.( patrz chocby sprawa
          niejakich Borykow z NJ)
          • Gość: MaciekS Re: Jak postepowac z policja?Wiem... IP: 159.199.199.* 18.01.02, 16:40
            Gość portalu: NYY napisał(a):

            > Ja o tym wiem. Ty masz racje, ze oni ludzi przed przejsciem przez INS traktuja
            > jak ludzi bez praw.Natomiast juz po wpuszczeniu tu, nabywaja na mocy
            > konstytucji praw takich samych jak wszyscy, przynajmniej jesli chodzi o
            > aresztowanie i prawo do prawnika. Status imigracyjny jest nieistotny.
            > Moje uwagi mialy charakter ogolny, niekoniecznie dotyczacy kontaktu ze
            > zbojnikami z imigracji. Po przykrych doswiadczeniach, probuje czasem
            > uswiadamiac ludzi, co robic w sytuacji kontaktu z policja. Na ogol nikt tego
            > nie bierze powaznie, bo przeciez oni "nie mieli zadnego doczynienia z policja,
            > nie sa kryminalistami, i ich to nie dotyczy"
            > To jest prawda , ale tylko do czasu, bo wystarczy niebacznie cos mruknac przy
            > zatrzymaniu na highway'u za byle co i klopoty gotowe.( patrz chocby sprawa
            > niejakich Borykow z NJ)

            No wiec znow do konca tak nie jest. Pewnych praw nadal nie masz nawet po
            wpuszczeniu do USA jesli INS dopatrzy sie czegos. Na tej samej zasadzie w pewnych
            wypadkach policja moze dokonac rewizji BEZ NAKAZU w mieszkaniu obcokrajowca.

            Uwazaj zebys sie nie nacial. Poprawki konstytucyjne nie zawsze sie odnosza do
            obcokrajowcow. Sa kruczki i wyjatki.


            Pozdrawiam
            • drapieznik Re: Jak postepowac z policja?Wiem... 19.01.02, 20:12
              MaciekS, NYY i inni wnoszacy cos waznego do sprawy - dziekuje za przypomnienie.

              Niestety, nie mozna tych rad przedawkowac. Jak mowil Kaczmarek: chlapniesz
              dziobem - prace stracisz. To samo z wolnoscia. Niestety wiekszosc ludzi zaraz
              widzi w panu policjancie przyjaciela i obronce ucisnionych, jak w ksiazezce dla
              dzieci Majakowskiego.
    • Gość: Realista Nie pierwsza/y i, niestety, nie ostatnia/i IP: *.il.us.prserv.net 17.01.02, 19:32
      Rzeczywiscie, INS potrafi wprowadzic atmosfere grozy na lotnisku. Ale zeby
      podpisywac dokumenty bez zapoznania sie z ich trescia?

      Sam kiedys odbieralem kuzyna (ktory byl w USA wiele razy) z O'Hare i urzednik
      wyskoczyl do HALI PRZYLOTOW by sie mnie zapytac: "How long has he been working
      in the US?" Zdebialem i pytam go: "What do you mean 'working in the US?'" Mowie
      mu, ze on tu tylko na wakacje, nie do pracy. Trzymali go 6 godzin i WYMUSZALI
      przyznanie sie do wykonywania pracy podczas poprzednich wizyt. Po przeczekaniu
      3 godzin zrezygnowalem z dalszego czekania. Urzednikom z INS'u nie udalo sie i
      wypuscili go.

      INS stosuje te same metody od lat. Powyzsze pytanie ilustruje jedna z nich.
      Pytanie urzednika nie jest "czy w ogole" tylko "jak dlugo" ktos pracowal, dajac
      komus "niekutemu na 4 lapy" powod, by sadzic, ze INS cos o nich wie.

      Jakiekolwiek pytanie o prace nalezy zbywac KATEGORYCZNYM nie. Wiza uprawnia do
      wjazu tylko i wylacznie w celach turystycznych, a nie do pomocy "jakiemus
      Makaronowi".

      • Gość: Renia Dlaczego nie czekales dluzej? IP: *.netcom.ca 17.01.02, 19:40
        Gos´c´ portalu: Realista napisa?(a):

        > Trzymali go 6 godzin i WYMUSZALI przyznanie sie do wykonywania pracy
        > podczas poprzednich wizyt. Po przeczekaniu 3 godzin zrezygnowalem z
        > dalszego czekania.
        • Gość: Realista Re: Dlaczego nie czekales dluzej? IP: *.il.us.prserv.net 17.01.02, 19:48
          Gość portalu: Renia napisał(a):

          > Gos´c´ portalu: Realista napisa?(a):
          >
          > > Trzymali go 6 godzin i WYMUSZALI przyznanie sie do wykonywania pracy
          > > podczas poprzednich wizyt. Po przeczekaniu 3 godzin zrezygnowalem z
          > > dalszego czekania.

          Poniewaz po "wizycie" urzednika w hali przylotow i przeczekaniu 3 godzin wydawalo
          mi sie, ze nie wypuszcza. I caly ten czas maglowali go o te prace... On jest na
          tyle kumaty, ze nie wdawal sie w jakies: "jak sie przyznasz to, to my...".
          Nawet dzwonili do mojego brata (ktory ma interes) i pytali, kiedy to Adam
          przychodzi do pracy!
          Czujesz? INS- sa mistrzami prowokacji.

          • Gość: Heinz Re: Dlaczego nie czekales dluzej? IP: *.netcom.ca 17.01.02, 19:56

            > Nawet dzwonili do mojego brata (ktory ma interes) i pytali, kiedy to Adam
            > przychodzi do pracy!
            > Czujesz? INS- sa mistrzami prowokacji.
            >

            To podobnie jak na tym niemieckim kryminale. Tylko tam wszystko bylo po
            niemiecku, a glowna role gral Pazura i niezle im sie stawial ... niezly film.

          • Gość: Mirko Nie dac zrobic z siebie glupka. Nie byc glupim. IP: 65.206.44.* 17.01.02, 19:59
            A numer sezonu, to gosciu, ktorego odeslali z tego samego powodu, bo wprawdzie
            tez dzielnie szedl w zaparte, ale w bagazu znalezli mu drelichy robocze, pas
            narzedziowy "z poprzedniego pobytu" i pare "nieturystycznych" narzedzi
            budowlanych a w portfelu wyswiechtane, krzywe SSN.
            Bylo to rok temu.
            Gdyby to bylo teraz to za to SSN wsadziliby go chociaz na chwile a nie tylko
            odeslali.
            • Gość: Swojak Re: Nie dac zrobic z siebie glupka. Nie byc glupim IP: *.netcom.ca 17.01.02, 20:01
              Naslepiej to mowi moj szwagier: siedz w domu i pilnuj zony!
            • Gość: Realista Re: Nie dac zrobic z siebie glupka. Nie byc glupim. IP: *.il.us.prserv.net 17.01.02, 20:07
              Gość portalu: Mirko napisał(a):

              > A numer sezonu, to gosciu, ktorego odeslali z tego samego powodu, bo wprawdzie
              > tez dzielnie szedl w zaparte, ale w bagazu znalezli mu drelichy robocze, pas
              > narzedziowy "z poprzedniego pobytu" i pare "nieturystycznych" narzedzi
              > budowlanych a w portfelu wyswiechtane, krzywe SSN.
              > Bylo to rok temu.
              > Gdyby to bylo teraz to za to SSN wsadziliby go chociaz na chwile a nie tylko
              > odeslali.

              *** Inny numer. Przyjezdza pani adwokat z PL w odwiedziny do matki w Chicago.
              Adwokatka, ktora nie byla w USA przez ostatnie 3 lata, ma w swojej portmonetce
              prawo jazdy z Illinois odnowione rok temu. Urzednicy, to znajduja i wysylaja ja
              tym samym samolotem do domu, nie dajac wiary, ze to zapobiegliwa mama (a nie
              ona) odnowila ten dokument (jak i po co- nie wie nikt).

              Adwokatka, ktora pracuje w filii waraszawkiej amerykanskiego koncernu, odleciala
              tak samo, jak ciotka Zoska spod Moniek.
      • Gość: MaciekS Re: Nie pierwsza/y i, niestety, nie ostatnia/i IP: 159.199.199.* 17.01.02, 20:02
        Gość portalu: Realista napisał(a):

        > Jakiekolwiek pytanie o prace nalezy zbywac KATEGORYCZNYM nie. Wiza uprawnia do
        > wjazu tylko i wylacznie w celach turystycznych, a nie do pomocy "jakiemus
        > Makaronowi".
        >

        Nie do konca prawdawink Jesli ktos pracowal bedac na wizie H1B to powinien sie
        przyznac do tego i do okolicznosci czyli ze byl "temporary worker on visa H1B".
        Te slowa trzeba wyklepac jak chce sie miec spokoj. Raz juz mi urzedniczka INS z
        usmiechem odpowiedziala ze to wlasnie nalezalo powiedziec po czym wpuscila mnie
        do USA.

        Natomiast jesli sie pracowalo nielegalnie to niestety najbezpieczniejsza metoda
        jest pograzac sie dalej czyli klamac.



        Pozdrawiam
        • Gość: XYZ Re: Nie pierwsza/y i, niestety, nie ostatnia/i IP: *.enter.net 17.01.02, 20:26
          Amerykanska mamusia zostala skuta przez policjantow na oczach trojki dzieci za
          co za nie zapiete pasy.Dzieci zabrano.Po przewiedzieniu na komisariat Pani
          zaplacila mandat w wysokosci 50$ slownie piedziesieciu i puszczona wolno.Jakos
          nie widzialem na SNN oburzenia calego spolecznstwa amerykanskiego tym
          faktem.Po prostu prawo jest prawo.Widzialem lepsze numery bezprawia u naszych
          przyjaciol na Wegrzech.Piatek 17 okolo 20 samochodow policyjnych otacza
          najwiekszy dom towarowy w Miscolcu i wylapuja Polakow.Rewizja i kto ma wiecej
          forintow niz w ksiazeczce walutowej aresztowany na 48 kasa poszla sie jebatsa
          pieczatka w dowodzie czy raczej w czerwonym paszporcie na demoludy i do domu
          bez prawa wjazdu na 2 lata do przyjaciol w Polsce na dokladke zabierali za
          kontrabandu paszport na 2 lata i basta.I co jest wieksze gnojstwo.Tamto nie bo
          to robili nasi przyjaciele.POLAK WEGIER DWA BRATANKI hi hi
          Niestety polskie spoleczenstwo nie jest przygotowane do zycia wedlug norm
          Pozniej obuzenie lament i ja tam nie wiedzialam.
          Pozdrawiam i wiecej zdrowego rozsadku CO NIEKTORYM ZYCZE
          • Gość: 2K2 Re: Nie pierwsza/y i, niestety, nie ostatnia/i IP: *.o1.com 18.01.02, 03:51
            Gość portalu: XYZ napisał(a):

            > Amerykanska mamusia zostala skuta przez policjantow na oczach trojki dzieci za
            > co za nie zapiete pasy.Dzieci zabrano.Po przewiedzieniu na komisariat Pani
            > zaplacila mandat w wysokosci 50$ slownie piedziesieciu i puszczona wolno.Jakos
            > nie widzialem na SNN oburzenia calego spolecznstwa amerykanskiego tym
            > faktem.Po prostu prawo jest prawo.

            XYZ, czy wiesz co to SNN???????????????

            a moze chciales powiedziec CNN, to takie male nieporozumienie, czy niewiedza o
            czym jest mowa.(?).
        • Gość: Realista Re: Nie pierwsza/y i, niestety, nie ostatnia/i IP: *.il.us.prserv.net 17.01.02, 20:27
          Gość portalu: MaciekS napisał(a):

          > Gość portalu: Realista napisał(a):
          >
          > > Jakiekolwiek pytanie o prace nalezy zbywac KATEGORYCZNYM nie. Wiza uprawni
          > a do
          > > wjazu tylko i wylacznie w celach turystycznych, a nie do pomocy "jakiemus
          > > Makaronowi".
          > >
          >
          > Nie do konca prawdawink Jesli ktos pracowal bedac na wizie H1B to powinien sie
          > przyznac do tego i do okolicznosci czyli ze byl "temporary worker on visa H1B".
          >
          > Te slowa trzeba wyklepac jak chce sie miec spokoj. Raz juz mi urzedniczka INS z
          >
          > usmiechem odpowiedziala ze to wlasnie nalezalo powiedziec po czym wpuscila mnie
          >
          > do USA.
          >
          > Natomiast jesli sie pracowalo nielegalnie to niestety najbezpieczniejsza metoda
          >
          > jest pograzac sie dalej czyli klamac.
          >
          >
          >
          > Pozdrawiam

          ***Temporary Worker - An alien coming to the United States to work for a
          temporary period of time. The Immigration Reform and Control Act of 1986 and the
          Immigration Act of 1990, as well as other legislation, revised existing classes
          and created new classes of nonimmigrant admission. Nonimmigrant temporary worker
          classes of admission are as follows:

          2) H-1B - workers with "specialty occupations" admitted on the basis of
          professional education, skills, and/or equivalent experience;

          Macku, wydawalo mi sie, ze my tu o turystach prawimy. H-1B, to nie turysta,
          prawda?

          • Gość: MaciekS Re: Nie pierwsza/y i, niestety, nie ostatnia/i IP: 159.199.199.* 18.01.02, 16:37
            Gość portalu: Realista napisał(a):

            > Gość portalu: MaciekS napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Realista napisał(a):
            > >
            > > > Jakiekolwiek pytanie o prace nalezy zbywac KATEGORYCZNYM nie. Wiza up
            > rawni
            > > a do
            > > > wjazu tylko i wylacznie w celach turystycznych, a nie do pomocy "jaki
            > emus
            > > > Makaronowi".
            > > >
            > >
            > > Nie do konca prawdawink Jesli ktos pracowal bedac na wizie H1B to powinien s
            > ie
            > > przyznac do tego i do okolicznosci czyli ze byl "temporary worker on visa
            > H1B".
            > >
            > > Te slowa trzeba wyklepac jak chce sie miec spokoj. Raz juz mi urzedniczka
            > INS z
            > >
            > > usmiechem odpowiedziala ze to wlasnie nalezalo powiedziec po czym wpuscila
            > mnie
            > >
            > > do USA.
            > >
            > > Natomiast jesli sie pracowalo nielegalnie to niestety najbezpieczniejsza m
            > etoda
            > >
            > > jest pograzac sie dalej czyli klamac.
            > >
            > >
            > >
            > > Pozdrawiam
            >
            > ***Temporary Worker - An alien coming to the United States to work for a
            > temporary period of time. The Immigration Reform and Control Act of 1986 and th
            > e
            > Immigration Act of 1990, as well as other legislation, revised existing classes
            >
            > and created new classes of nonimmigrant admission. Nonimmigrant temporary worke
            > r
            > classes of admission are as follows:
            >
            > 2) H-1B - workers with "specialty occupations" admitted on the basis of
            > professional education, skills, and/or equivalent experience;
            >
            > Macku, wydawalo mi sie, ze my tu o turystach prawimy. H-1B, to nie turysta,
            > prawda?
            >

            Toz powiedzialem o pracy legalnej i nielegalnej wyraznie. Czyz nie? Chodzi o to
            ze nie zawsze nie nalezy sie przyznawac do pracy. Sa pewne wyjatki i to mi
            chodzilo a Ty powiedziales "jakiekolwiek pytanie o prace nalezy zbywac
            KATEGORYCZNYM nie" co pare ludzi mogloby zrozumiec opatrznie.


            Pozdrawiam
    • Gość: Dom Klamstwo nie poplaca w Ameryce! IP: *.netcom.ca 17.01.02, 23:15
      A ja jestem jednak zdania, ze najlepiej mowic prawde (a szczegolnie w
      Stanach). Znajoma poleciala do Chikago i powiedzial ze do siostry na
      wizyte. Gosc mial pewne watpliwosci, ale jednak ja wpuscil. Naprawde
      pojechala tanczyc jako "tancerka bez stanika". Ten gosc z imigracji tam
      chodzil i ... spotkali sie tam. Mial ja pozniej "na mieko" przez pare miesiecy
      az wreszcie poszla do murzyna i on sie nia zaopiekowal. Niestety nie
      zarobila zbyt duzo, ale na szczescie w Polsce nikt o tym sie nie dowiedzial.
      Klamstwo nie poplaca w Ameryce!
      • Gość: Renka Re:najlepiej miec szczera gebe IP: *.home.cgocable.net 18.01.02, 06:04
        Nie uwierzycie, ale ja z malzonkiem zostalismy wpuszczeni do Stanow kompletnie
        bez dokumentow, na geby.Bylo to w Niagara Falls, wybralismy sie do Warsaw w
        stanie New York i zapomnielismy dokumentow. Podczas wypytywania na granicy maz
        bezustannie szukal ich w torbach, nie wiedzac ze ich po prostu nie mamy . Bylo
        to groteskowe i smieszne. Bylismy zakwaterowani w miejscowym hotelu, pewnie
        dlatego nas wpuscili.Jak ja chcialam sie wtracic, krotko szczekneli, aby on
        odpowiadal, a on nawet na nich nie patrzyl tylko szukal. Po jakichs 15
        minutach, kiedy za nami zrobil sie korek, kazali nam przejechac.Patrzyli w
        dokumenty samochodu, cos klikali i przejechalismy.
        Chyba naprawde musimy miec szczere geby.
        • mufka Re:najlepiej miec szczera gebe 18.01.02, 15:08
          Pod warunkiem, ze bylo to przed 11/9,swoim autem i urzednik na
          pytanie:Canadians? otrzymal odp: Yes.
          Mnie przepuscili w Niagarze 3 razy tego samego dnia,(przy powrocie z Kanady do
          NYC musialam wrocic do Kanady, bo zapomnialam cos waznego) Van z rejestr. NY,
          paszport kanadyjski a na pytanie gdzie mieszkam kraj europejski-totalny mlyn,
          do tego van zaladowany po dach i ja sama. Spytal czy mam bron i narkotyki
          i...have a nice day.
          Naprawde chyba zalezy od urzednika...
          • Gość: Dom Nic dziwnego ze tylu Arabow jest tam na lewo! IP: *.netcom.ca 18.01.02, 17:05
            • Gość: Renka Re: Nic dziwnego ze tylu Arabow jest tam na lewo! IP: *.home.cgocable.net 19.01.02, 05:24
              Dom, myslisz, ze dlatego, ze maja szczere geby ?..hihihihihi
        • Gość: Don Re:najlepiej miec szczera gebe IP: *.uc.nombres.ttd.es 19.01.02, 20:43
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > Nie uwierzycie, ale ja z malzonkiem zostalismy wpuszczeni do Stanow kompletnie
          > bez dokumentow, na geby.Bylo to w Niagara Falls, wybralismy sie do Warsaw w
          > stanie New York i zapomnielismy dokumentow. Podczas wypytywania na granicy maz
          > bezustannie szukal ich w torbach, nie wiedzac ze ich po prostu nie mamy . Bylo
          > to groteskowe i smieszne. Bylismy zakwaterowani w miejscowym hotelu, pewnie
          > dlatego nas wpuscili.Jak ja chcialam sie wtracic, krotko szczekneli, aby on
          > odpowiadal, a on nawet na nich nie patrzyl tylko szukal. Po jakichs 15
          > minutach, kiedy za nami zrobil sie korek, kazali nam przejechac.Patrzyli w
          > dokumenty samochodu, cos klikali i przejechalismy.
          > Chyba naprawde musimy miec szczere geby.


          Ale super :najpierw psy sprawdzaja dokumenty -bo jak piszesz "szczekneli" Potem
          cos niezrozumialego patrzalo w dokumenty samochodu bo klikali. co to bylo co
          klikalo?
          • Gość: Renka Re:najlepiej miec szczera gebe IP: *.home.cgocable.net 20.01.02, 06:41
            Don, taki drobiazgowy jestes, wiadomo, jak jestesmy zakwaterowawani w hotelu,
            maja nasze wszystkie dane, a przede wszystkim dane samochodu, ktory przekracza
            granice. Daleko bysmy nie ucieklismileWszystko bylo mile i na wesolo, przeciez
            wracalismy tego samego wieczora do Niagary.Tu na granicy kanadyjskiej skanuja
            kazdy samochod, nie wiedziales? Jak raz masz wpadke na "czyms", wlecze sie za
            twoimi tablicami rejestracyjnymi cale zycie.Naprawdesmile
    • Gość: 2K2 To nie przypadek IP: *.o1.com 19.01.02, 03:40

      Ta polskojezyczna pracownica w INS, robi tam za LOLE, a moze i pochodzenie ma
      podobne.
      .............................................................................
      Polka-kapo z INS
      Barbara Z. opowiada jak przesłuchiwała ją...
      Po naszej publikacji o Bożenie Opławskiej, zatrzymanej przez INS na lotnisku i
      trzymanej w nieludzkich warunkach rozdzwoniły się w redakcji telefony. Jak się
      okazało urzędnicy nie po raz pierwszy znęcali się nad naszymi rodakami. Ludzie,
      którzy przeszli to "piekło" zapamiętali szczególnie postać Polki-tłumaczki,
      która tam pracuje.


      Bożena Opławska przyleciała do USA odwiedzić swoją rodzinę, w poniedziałek, 14
      stycznia. Została zatrzymana na lotnisku przez INS, skuto jej ręce i nogi
      kajdankami połączonymi ze sobą łańcuchem i przetrzymywano przez całą noc w
      areszcie. Gdy tylko "Super Express" się o tym dowiedział nasz reporter
      zadzwonił na lotnisko. Był wtorek godz. 20. 35 Urzędnik imigracyjny
      poinformował go, że Polka nie ma już na sobie kajdanów i jest w samolocie. W
      rzeczywistości samolot do Polski był podstawiony dopiero dwie godziny później. -
      Był to lot nr 027, o godzinie 22.40 - potwierdziła Izabella Ginter z biura LOT-
      u w Nowym Jorku. Opławską wprowadzono do samolotu na samym końcu. Zdjęto jej
      kajdany, dopiero na schodach, tuż przed wejściem do maszyny. Kobieta jest w tej
      chwili w głębokiej depresji i bierze silne leki na uspokojenie i sen. Stara się
      zapomnieć o tym co przeszła, nie może jednak wyrzucić z pamięci jednej postaci.
      Polki, otyłej tlenionej blondynki z długimi włosami, która śmiała jej się w
      twarz.
      Ta sama urzędniczka

      - Poszłam do sklepu po chleb. Gdy nagle zobaczyłam okładkę "Super Expressu" o
      deportowanej w kajdanach. Poczułam jak przechodzą mnie ciarki po plecach -
      zaczyna opowieść Barbara Z. ociemniała rencistka (gdy ją zatrzymano miała - 16
      dioptrii, widziała tylko cienie wokół siebie, teraz jest po operacji, wzrok
      trochę się poprawił) nie znająca angielskiego. Została zatrzymana na lotnisku
      JFK 14 grudnia ubiegłego roku.

      - Skuto mnie tak samo jak tamtą kobietę - opowiada nie kryjąc łez . To była
      moja trzecia podróż do USA. Leciałam do córki, która jest od kilku lat
      amerykańską obywatelką. Za każdym razem mój pobyt nie trwał dłużej niż 6
      tygodni.

      Polka, pracownica INS, ta sama na którą natknęła się Bożena Opławska wykazywała
      się szczególną gorliwością.

      - Gdy siedziałam w celi to już wtedy zaglądała tam przez okienko i śmiała się.
      Żaden z pozostałych urzędników tego nie robił. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że
      to Polka - opowiada Barbara Z. - Szybko jednak się o tym dowiedziałam. Drzwi
      się otworzyły i usłyszałam, po polsku, "pod ścianę, nogi rozstawić szeroko,
      ręce oprzeć o ścianę", i poczułam jak zakładają mi jakiś pas. Co to, co to, ja
      nie wiedziałam co ona ze mną robi - opowiada szlochając Barbara.

      To twój problem

      - Moja córka urodziła 30 maja córeczkę. Moją jedyną wnuczkę - cieszy się
      Barbara. To było w czasie mojej drugiej wizyty w Stanach. Pomagałam wtedy
      córce, ale musiałam wrócić do Polski. Mam tam biznes którego muszę pilnować.
      Jestem osobą zamożną, ja nie muszę tutaj pracować, to ja tutaj przywożę
      pieniądze - tłumaczy.

      To właśnie powtarzała tamtej Polce z INS.

      - Ale ona nie chciała mnie słuchać. Tylko śmiała mi się w twarz i
      krzyczała, "do pracy przyjechałaś".

      Barbara prosiła ze łzami w oczach o szklankę wody, tłumacząc, że musi co 6
      godzin brać antybiotyki, wyjęła lekarstwo z torebki, pokazywała polskie napisy.
      Gdy pokazała swoją legitymację Polskiego Związku Ociemniałych Polka,
      urzędniczka INS wzruszyła tylko ramionami - To twój problem.

      - Ona cały czas tak powtarzała, a tego co mówiłam w ogóle nie tłumaczyła na
      angielski - relacjonuje Barbara. - Jestem pewna, że gdyby zachowywała się
      inaczej i naprawdę pomagała tłumaczyć, to po kilku godzinach by mnie
      wypuszczono.

      Najgorsza była bezsilność

      Barbarę Z. wypuszczono, ale dopiero następnego dnia. Pozwolono jej przekroczyć
      granicę. Dzięki córce, która zaczęła wydzwaniać gdzie się dało i zagroziła, że
      wytoczy INS proces ponieważ jej matka ma wszystkie dokumenty w porządku i jest
      przetrzymywana bezprawnie. Na koniec obie usłyszały tylko zdawkowe przepraszamy
      i żadnych wyjaśnień.

      - Najgorsza była ta bezsilność, jak ta Polka ze mnie kpiła, a ja nic nie mogłam
      zrobić - łamiącym głosem mówi Barbara - Ona zachowywała się jak kapo z obozu
      koncentracyjnego.

      Na prośbę poszkodowanej, jej imię i inicjał nazwiska, zostały zmienione.




      Apel
      Wszystkie osoby, które zostały źle potraktowane przez urzędników INS w czasie
      przekraczania granicy USA, lub słyszały o takim przypadku, prosimy o kontakt z
      naszą redakcją.
      Tel. 1 (718) 729 5471
      Prosić Michała Wichowskiego.
      Zapewniamy anonimowość.




      MICHAŁ WICHOWSKI
      • Gość: obsever Re: Moze przypadek - ale pomysl o bezpieczenstwie IP: *.ipt.aol.com 19.01.02, 21:03
        Smutne ale prawdziwe. W takich szczegolnych przypadkach nalezalo by
        zainteresowac tym problemem lokalna prase polonijna jak i lokalne pisma
        anglojezyczne,jak rowniez poinformowac miejscowych leaderow politycznych w
        celu wyjasnienia sprawy. Piasnie na forum polskojezycznym o takich
        przypadkach to pisanie sobie a muzom,lub duszenie sie we wlasnym sosie,nikt
        sie o tym nie dowie poza grupka ludzi wladajacych tylko polskim jezykiem . Nie
        bedzie zadnych efektow,jesli opisane przypadki sa calkowicie udokumentowane i
        100% prawdziwe to jestem pewny ze w warunkach amerykanskich mozna duzo zrobic
        pod warunkiem ze nie bedzie sie obracac wookol wlasnego ogona. Co do
        pozostalych przypadkow to sadze ze urzednicy INS wykonuja tylko swoja
        prace,jedni bardziej sumiennie drudzy mniej jak wszyscy pracownicy bez wzgledu
        na to czy produkuja buty czy sa odpowiedzialni za granice panstwa. W obecnej
        sytuacji po 9.11. nie ma sie co dziwic zaostrzonym rygorom,przy tej ilosci
        ludzi ktora przekracza codziennie granice USA ze wszystkich stron kraju [od
        Mexico po Canade] to i tak urzednicy INS u sa w miare wyrozumiali i
        starajacy sie wykonywac zwiekszone obowiazki bez zbytniej gorliwosci w miare
        normalnie,prosze sobie wyobrazic inne panstwo [ np w Europie] ktore zostaloby
        zaatakowane podobnie jak US. jakie by tam zastosowno ograniczenia,restrykcje,i
        kontrole - mysle ze bardziej drapiezne niz te ktore maja miejsce w US.,bo
        trzeba zrozumiec w sytuacji US sprawe bezpieczenstwa panstwa.
        • Gość: Mirko Re: Moze to przypadek ... IP: *.union01.nj.comcast.net 20.01.02, 20:34
          Nie, to nie jest przypadek.

          Lotnisko JFK (i podobne) to spory mlyn. Trzeba tam zapewne sporego wysilku,
          zeby oddzielac plewy od ziarna.

          Wylapywanie potencjalnych terrorystow, innych "sympatyzujacych" czy 99%
          podobnej masci (rasy, pochodzenia itd) to w tych dniach (miesiacach i
          najblizszych conajmniej latach) - zadanie nr 1.
          Teoretycznie (choc nie wszystkie ostatnie przypadki to potwierdzaja, jak n.p.
          Brytyjczyka J. Reed-a) z grubsza widomo, jak powinien wygladac czy prezentowac
          sie podejrzany:
          Saudyjczyk, Palestynczyk, Sudanczyk, Algierczyk albo inny Egipcjanin, mlody,
          bystry, obyty, itd.

          Zbiega sie to jednak niekorzystnie z kolejna moda w "wolnosciach
          amerykanskich", t.j. idiotyczne i calkiem ostre protesty przeciw "racial
          profiling" czyli przeciw czepianiu sie (sprawdzaniu) kogos dlatego wlasnie, ze
          jest Saudyjczykiem, Palestynczykiem itd.
          Czyli jesli wiadomo, ze Cyganie we wsi kradna, to jednak nie mozna zatrzymywac
          i przesluchiwac tylko Cyganow, ale dla rownowagi trzebaby zwinac troche babc
          sunacych rano grupkami na niedzielna sume i wypytac je DOKLADNIE o brakujacy
          we wsi drob i okazjonalnego konia. To, ze babci nie byloby latwo z koniem jest
          przy tym bez znaczenia. NALEZY DLA PEWNOSCI tez traktowac ja jak potencjalna
          podejrzana.
          Nie mozna podejrzewac tylko obozujacych za wsia Cyganow i juz.

          Efekt: wszyscy Ci, ktorzy z powodu nieznajomosci jezyka, gadatliwosci, glupiej
          szczerosci, glupoty czy najlepiej (najgorzej) wszystkich tych cech na raz,
          podloza sie sami a ktorych zatrzymywanie, zakuwanie w kajdany i deportowanie
          wydaje sie nie miec sensu stanowia "papierkowa przeciwage" zabezpieczajaca
          przed okarzaniem Urzedow Federalnych (n.p. INS) przed tym, ze szarpia
          tylko "Arabow wygladajacych na terrorystow".
    • Gość: Ma-ryja Re: back to the roots IP: *.pppool.de 20.01.02, 23:15
      Gość portalu: NYY napisał(a):

      > - Zakuli mi ręce i nogi w kajdany. Spędziłam tak kilka godzin, siedząc na
      > niewygodnym, metalowym krześle. Od poniedziałku nie myłam się. Nie jadłam.
      > Spałam tylko w samolocie - opowiada roztrzęsionym głosem Bożena Opławska.
      > Kobieta została deportowana z USA do Polski.
      >
      > <a href="http://www.se.com.pl/iso/dzisiaj/Regiony/nyNews/nynews_1.shtml">www.se
      > .com.pl/iso/dzisiaj/Regiony/nyNews/nynews_1.shtml</a>
      A gdyby to sie przydarzylo w Niemczech, to dopiero bylby skandal i wycie. Wszystkie niechlubne szczegoly
      polsko-niemieckiej historii by przy tej okazji wygarnieto.
      Ostatnio czytalam, ze pewna dosc znana osoba zycia publicznego w Niemczech musiala w Miami tydzien w
      najgorszych warunkach w kiciu spedzic i nawet nie mogla jej ani ambasada ambasada niemiecka ani jej agent pomoc.
      Tak to juz jest. Za to wolno miedzynarodowym oddzialom walczyc za wolnosc USA w Afganistanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka