ontarian
01.09.09, 15:40
czesto po oswiadczeniu, ze nie wierze w Boga
wierzacy pytaja mnie, "to w co wierzysz?"
"w nic" odpowiadam, i od razu dziwne miny
na ich gembach sie pojawiaja.
to jak to w koncu jest?
czy wiara w cos jest jakims cholernym obowiazkiem?
ciekawe jest tez to, ze na moje pytanie
"czy jest choc jeden dowod na istnienie Boga?"
zaden wierzacy nie potrafil mi odpowiedziec
(moze moher hawajski potrafi? hehehe)
natomiast ja im zawsze mowie, ze jest masa dowodow
na nieistnienie Boga.
ich pytanie z kolei jest "jakie?"
wiec ja im mowie, ze chocby cale zlo istniejace na swiecie.
to im z reguly mordki zamyka
tak sobie to napisalem, zeby hawajski mial o czym rozmyslac, hehe