Dodaj do ulubionych

czy ja musze w cos wierzyc?

01.09.09, 15:40
czesto po oswiadczeniu, ze nie wierze w Boga
wierzacy pytaja mnie, "to w co wierzysz?"
"w nic" odpowiadam, i od razu dziwne miny
na ich gembach sie pojawiaja.
to jak to w koncu jest?
czy wiara w cos jest jakims cholernym obowiazkiem?

ciekawe jest tez to, ze na moje pytanie
"czy jest choc jeden dowod na istnienie Boga?"
zaden wierzacy nie potrafil mi odpowiedziec
(moze moher hawajski potrafi? hehehe)
natomiast ja im zawsze mowie, ze jest masa dowodow
na nieistnienie Boga.
ich pytanie z kolei jest "jakie?"
wiec ja im mowie, ze chocby cale zlo istniejace na swiecie.
to im z reguly mordki zamyka

tak sobie to napisalem, zeby hawajski mial o czym rozmyslac, hehe
Obserwuj wątek
    • krupniok_pl Przecież wierzysz, 01.09.09, 15:48
      że w nic nie wierzysz !

      Wierzysz też, ze nie ma Boga.

      Czyli jesteś facet wierzący.
      • ontarian mylisz sie 01.09.09, 15:55
        nie myl wiary z wiedza
        wierzysz czy wiesz, ze 2+2=4?
        ta wiec jestem facet wiedzacy, a nie wierzacy
        • kan_z_oz Re: mylisz sie 01.09.09, 16:10
          Jestes wierzacy.
          Jak sobie bys na ten przyklad zlamal noge parszywie i lekarze
          powiedzieliby Ci, ze kikut Ci tylko zostanie, to i tak mialbys
          nadzieje i wiare, ze sie myla...
          Nie da sie wiary w takim rozumieniu wykluczyc ani oddzielic od
          zycia. Inaczej juz w momencie urodzenia nalezaloby sobie zafundowac
          eutanazje, bo zycie nie mialoby wiekszego sensu.

          Boga w to wstawila religia - i nie sadze aby takowy mial z nia az
          tak wiele wspolnego...
          Moja opinia tylko.

          Kan
          • ontarian Re: mylisz sie 01.09.09, 16:21
            > powiedzieliby Ci, ze kikut Ci tylko zostanie, to i tak mialbys
            > nadzieje i wiare, ze sie myla...
            mialbym nadzieje, ale nie wiare

            > Nie da sie wiary w takim rozumieniu wykluczyc ani oddzielic od
            > zycia.
            zalezy co rozumiesz pod pojeciem "wiara"
            tu masz pare definicji
            sjp.pwn.pl/lista.php?co=wiara
            • kan_z_oz Re: mylisz sie 01.09.09, 16:32
              No mowie - religia, uprowadzila pojecie 'wiary'...i
              zarezerwowala 'monopol' na Boga...

              Nadzieja i wiara ida w parze. Masz nadzieje, gdy spotykasz np;
              kobiete swojego zycia (moze byc chwilowa)heheheh, ze to ta jedyna
              wybrana, po czym wierzysz/masz nadzieje, ze wszystko bedzie ok.

              I jesli powtarzsz to cwiczenie kilka razy w zyciu, to nie wynika to
              z wiedzy (majac ta tylko, kazdy powinien poprzestac po pierwszym
              razie), tylko z wiary/nadzieji/i milosci...

              Nic nie musisz - w ktoryms momencie tylko zejsc grzecznie z tego
              padola - reszta jest 'optional'...

              Kan
              • ontarian Re: mylisz sie 01.09.09, 16:50
                kan_z_oz napisała:

                > Nadzieja i wiara ida w parze.
                nie za bardzo
                czy katolicy maja nadzieje, ze Bog istnieje
                czy wierza w to, ze istnieje?

                > Masz nadzieje, gdy spotykasz np;
                > kobiete swojego zycia (moze byc chwilowa)heheheh, ze to ta jedyna
                > wybrana, po czym wierzysz/masz nadzieje, ze wszystko bedzie ok.
                a nie widzisz roznicy w tym jak powiem
                ze mam nadzieje, ze ta kobita da mi dupy
                czy wierze w to, ze mi da dupy?
                • kan_z_oz Re: mylisz sie 01.09.09, 16:58
                  ontarian napisał:
                  > nie za bardzo
                  > czy katolicy maja nadzieje, ze Bog istnieje
                  > czy wierza w to, ze istnieje?

                  ODP:Na to pytanie musza 'katolicy' Ci odpowiedziec.

                  > a nie widzisz roznicy w tym jak powiem
                  > ze mam nadzieje, ze ta kobita da mi dupy
                  > czy wierze w to, ze mi da dupy?

                  ODP: Jesli roznica. Masz nadzieje - czyli jeszcze nie jestes
                  pewnien. Wierzysz - czyli przesunales sie o krok dalej - wiesz. I ta
                  wiedza nie wyplywa z Twojej 'wiedzy'ksiazkowej, czyli tzw.
                  inteligencji. To jest 'wiedza' wyplywajaca z tzw 'gut feeling'
                  bedacego poza logicznym wytlumaczeniem recjonalnym - tak mi sie
                  wydaje. hehehhe
                  bo ekspertem nie jestem.
                  Wciaz, kwestia odczuc...

                  Kan
          • maciekqbn Zaraz Wam się dostanie za zawyżanie poziomu forum 01.09.09, 16:29
            Tu zaleca się pisać o USA, bo tam wszystko jest 'bigger, faster, better' (wg.
            niektórych piewców wspaniałości USA, zwłaszcza tych z Hawajów hehe).
            Tu wskazane jest opluwanie tzw. 'bulby' ewentualne inne rynsztokowe dyskusje.

            Co do meritum, to skłaniam się raczej ku opinii Kan.
            Nie trzeba wierzyć w Boga (lub jakiegoś innego EL czy Allaha), ale trzeba
            wierzyć w coś - w sensie własnych ideałów czy systemu wartości. I każdy normalny
            człowiek wierzy - czasem wbrew własnym deklaracjom. Taka wiara jest tożsama z
            postępowaniem zgodnie z własnym systemem wartości. I to nas czyni ludźmi - w
            przeciwieństwie do psychopatów (nie posiadają żadnego systemu wartości czy tzw.
            sumienia, choć są ludźmi z biologicznego punktu widzenia) czy zwierząt.
            • kan_z_oz Re: Zaraz Wam się dostanie za zawyżanie poziomu f 01.09.09, 16:35
              Maciek, wszystko po koleji. Ty Nam tutaj nie zmieniaj ustalonego
              porzadku...hihihihi
              Zaraz bedzie 'plucie'hahahaha

              Kan
            • ontarian no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 16:39
              zalezy, o ktorej definicji mowa

              1. «określona religia lub wyznanie; też: przekonanie o istnieniu
              Boga»
              2. «przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub że
              coś się spełni»
              3. «przeświadczenie, że istnieją istoty lub zjawiska nadprzyrodzone»
              4. pot. «grupa ludzi zżytych ze sobą»
              5. daw. «wierność komuś lub czemuś»

              jesli mowimy o 2, to zgoda, jestem wierzacy
              niemniej jednak, kiedy mowimy o kims
              ze jest osoba wierzaca, to z reguly mamy na mysli 1.
              • kan_z_oz Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 16:50
                ontarian napisał:

                > zalezy, o ktorej definicji mowa
                >
                > 1. «określona religia lub wyznanie; też: przekonanie o istnieniu
                > Boga»
                > 2. «przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub
                że
                > coś się spełni»
                > 3. «przeświadczenie, że istnieją istoty lub zjawiska
                nadprzyrodzone»
                > ;
                > 4. pot. «grupa ludzi zżytych ze sobą»
                > 5. daw. «wierność komuś lub czemuś»
                >
                > jesli mowimy o 2, to zgoda, jestem wierzacy
                > niemniej jednak, kiedy mowimy o kims
                > ze jest osoba wierzaca, to z reguly mamy na mysli 1.

                ODP: W jezyku polskim na ogol to znaczy. Tak.
                W angielskim niekoniecznie; masz 'faith', ktora tlumaczona jest
                jako 'wiara'.'Faith' (jesli sprawdzisz) odnosi sie do 'wiary' w
                rzeczy np;, ktore nie maja podloza materialnego...niekoniecznie Boga.

                Masz tez 'believe' - potocznie uzywane w j. angielskim - bez
                wiekszego poloczenia z bogiem, czy religia. (moze oczywiscie byc
                uzyte). Obydwa tlumaczone jako 'wiara'...

                Tylko slowa, oraz jakie my im nadamy umowne znaczenie...

                Nie chodzi wiec o te slowa...chodzi o odczucie...

                Kan
                • ontarian Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 16:56
                  kan_z_oz napisała:

                  tak wiec 'faith'=pkt.1+3
                  a 'believe'=pozostale

                  > Tylko slowa, oraz jakie my im nadamy umowne znaczenie...
                  tak, tylko slowa
                  ale dalej bede sie upieral przy tym
                  ze jesli mowimy o kims, ze jest wierzacy
                  to mamy na mysli wiare w Boga
                  a nie w to, ze na przyklad bonk wierzy
                  w to, ze maciora go mocno kocha
                  • kan_z_oz Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 17:07
                    ontarian napisał:
                    > ale dalej bede sie upieral przy tym
                    > ze jesli mowimy o kims, ze jest wierzacy
                    > to mamy na mysli wiare w Boga
                    > a nie w to, ze na przyklad bonk wierzy
                    > w to, ze maciora go mocno kocha

                    ODP: Nie muszisz sie upierac - no chyba, ze bardzo chcesz - masz
                    racje. Tak jest to slowo uzywane...no i co z tego???

                    Jak to sie ma na przyklad do wierzenia ludzi okreslonych
                    jako 'niewierzacy' w rzeczy, ktore nie maja zadnego racjonalnego
                    uzasadnienia???

                    Masz zamiar zrezygowac z tego odczucia, bo religia go sobie
                    zarezerwowala?? Ja na ten przyklad nie mam zamiaru, bo jest to
                    piekne i wartosciowe uczucie, ktore wyprowadzilo mnie z wieeelu
                    trudnych sytuacji.
                    A ze nie zgodne ze slownikiem lub religia? 'who cares'???

                    Kan
                    • ontarian Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 17:16
                      kan_z_oz napisała:

                      > ODP: Nie muszisz sie upierac - no chyba, ze bardzo chcesz - masz
                      > racje. Tak jest to slowo uzywane...no i co z tego???
                      ano to, ze o tym znaczeniu 'wiary' watek zalozylem
                      bo w innym znaczeniu jestem jak najbardziej
                      osoba wierzaca i wierze na przyklad w to,
                      ze bonk teraz sobie skorkom trzepie, hehe
                      a jak trzepac przestanie, to swom mordke tu wsadzi
                      • kan_z_oz Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 17:36
                        ontarian napisał:

                        > ano to, ze o tym znaczeniu 'wiary' watek zalozylem
                        > bo w innym znaczeniu jestem jak najbardziej
                        > osoba wierzaca i wierze na przyklad w to,
                        > ze bonk teraz sobie skorkom trzepie, hehe
                        > a jak trzepac przestanie, to swom mordke tu wsadzi

                        ODP: Czy masz na mysli wiare w obraz Boga, jako starego faceta z
                        laska i broda siedzacego na chmurce??? W to chyba malo kto wierzy??
                        A moze sie myle?

                        Mnie to przypomina wierzenia w Sw. Mikolaja, wchodzacego przez komin
                        aby doniesc prezenty. Ta 'wiare' kultywuje zawziecia, bo wiem, ze
                        glosne wyrazanie zyczen odnosnie ilosci i jakosci prezentow, zawsze
                        daje spodziewane rezultaty...
                        Ale wiem, kurna chata skad one sie tak naprawde biora...po
                        sprawdzeniu karty kredytowej - nawet wiem gdzie zostaly zakupione
                        oraz ile zaplacono...hahahaha

                        Jesli wierzysz wiec w te rozne okolicznosciowe rzeczy, to mnie sie
                        wydaje, ze z punktu widzenia boga nie ma to znaczenia...wierzysz i
                        tyle.
                        Nic, cos, something, god, szczesliwa gwiazdka na niebie, szczescie,
                        good luck - slowa, slowa...

                        No chyba, ze chcesz zlozyc specjalne zamowienie, aby 'nic' bylo
                        absolutnie pustym 'nic'...to pozostawiam do zalatwienia Tobie z
                        wielkim 'Mighty Nothing' - "proscie, a bedzie Wam dane"...nie sadze
                        aby sie narzucal...

                        Ide spac. Pa
                        Kan
                        • ontarian Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 17:48
                          kan_z_oz napisała:

                          > ODP: Czy masz na mysli wiare w obraz Boga, jako starego faceta z
                          > laska i broda siedzacego na chmurce???
                          na chmurce czy nie
                          ale przedstawianie Boga jako starego faceta
                          ma chyba na celu pokazanie go jako medrca
                          poniewaz sam Bog, jako cos wiecznego, nie moze sie starzec

                          > "proscie, a bedzie Wam dane"
                          hehehe, to mi dowcip przypomnialo
                          kiedy bylem maly, prosilem Boga o rower
                          ale szybko sie przekonalem, ze Bog tak nie pracuje
                          wiec ukradlem rower, i prosilem Boga o przebaczenie
                • eczek1 Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 20:19
                  Pod kan.

                  Polski jezyk jest bardzo ubogi stad ta rozterka. O wierze w Boga tu
                  nikt nie powie ze "believe in God" ani nie powie "faith in God" a
                  powie "trust in God".
                  Ta subtelna roznica wyjasnia znaczenie wiary.
                  Wierzyc mozna w diabla i to tez wiara. Wierzyc tylko ze Bog istnieje
                  tez nie wystarcza. To trust okresla nie tylko wiare. To takze ufac,
                  polegac, powierzac siebie lub swoje zycie. Chrzescijanie mowia tez o
                  milosci do Boga i to jest chyba najtrafniejsze.
                  Widzisz roznice. Pewnie nie.

                  Najwiecej pytan o Boga maja ludzie niewierzacy.
                  • ontarian Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 20:33
                    eczek1 napisał:

                    > O wierze w Boga tu nikt nie powie ze "believe in God"
                    naprawde?
                    www.google.ca/search?hl=en&q=believe+in+God&btnG=Search&meta=
                    > ani nie powie "faith in God"
                    pewny jestes?
                    www.google.ca/search?hl=en&q=faith+in+God&btnG=Search&meta=
                    > a powie "trust in God".
                    ale chyba w nieco innym znaczeniu
                    www.google.ca/search?hl=en&q=trust+in+God&btnG=Search&meta=
                    p.s. gdzie angielskiego sie uczyles?
                    • eczek1 Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 22:56
                      Myslalem ze sie jasno wyrazilem. Wszystkie te formy gramatyczne
                      oczywiscie isnieja ale ja mowie o ludziach wierzacych i ich
                      relacjach z Bogiem.
                      To jest tak jak czyta Biblie Swieta ktos kto w Boga nie wierzy. Nie
                      ma takiej mozliwosci zeby ja zrozumial.

                      Ja sie ciebie pytam kto cie namawia do wiary w Boga? Kto cie zmusza?
                      Te lewicowe michnikowskie gazety? A moze sluchasz Radia Maryja i tam
                      cie ktos namawia. Masz wolna wole i wierz w co chcesz.

                      A na isnienie Boga jest dowodow w trzy dupy (uzywam jezyka bardziej
                      zrozumialego dla ciebie). Ludzie wierzacy jednak ich nie potrzebuja.
                      Ja np. nie musze szukac dowodow bo ja mam pomoc Boza nacodzien. Ja
                      wiem ze bez jego pomocy nie doszedlbym do tego do czego doszedlem,
                      nie mialbym tego co mam. Bog mi podpowiada jakie biznesy zalozyc i
                      jak je prowadzic. Bog mi podsyla ludzi ktorzy mi w jakis
                      nieoczekiwany sposob pomagaja. Bog kreuje przypadki, zdarzenia ktore
                      zmieniaja moje zycie. Ja mam dowodow pelno.
                      • ontarian Re: no wiec tak jak do kan napisalem 02.09.09, 13:54
                        eczek1 napisał:

                        > Myslalem ze sie jasno wyrazilem. Wszystkie te formy gramatyczne
                        > oczywiscie isnieja ale ja mowie o ludziach wierzacych i ich
                        > relacjach z Bogiem.
                        najpierw sie angielskiego naucz
                        a potem pisz o jakichs formach gramatycznych

                        > Ja sie ciebie pytam kto cie namawia do wiary w Boga?
                        no takich to akurat nie brakuje
                        wiesz kto to sa swiadkowie jehowy?
                        wiesz kto to sa misjonarze?
                        oj hawajski! ty naprawde mondrosciom nie grzeszysz, hehe

                        > Kto cie zmusza?
                        teraz nikt, za stary jestem
                        ale kiedys to mnie rodzice zmuszali
                        na religie chodzic kazali, do kosciola, itp.
                        nikt mnie na przyklad nie pytal o to, czy chce byc ochrzczony
                        a ciebie ktos pytal?
                        • eczek1 Re: no wiec tak jak do kan napisalem 03.09.09, 05:49
                          Pieprzysz kolego. To o czym ja pisze niema nic wspolnego z jezykiem.
                          Ja twierdze ze wiara w Boga nie polega na tym ze sie wierzy w to ze
                          Bog istnieje. Przetlumacz sobie na rozne jezyki. Ludzie ktorzy
                          sprzedali sie diablowi tez wierze ze Bog istnieje.
                          Lapiesz o czym mowie?

                          Jehowi namawiaja cie do wiary? Misjonarze? Oj bidoku. Do mnie czasem
                          podjezdzaja pod brame. Wystarczy ze im kiwne reka. Tyle namawiania.

                          Moi rodzice niestety nie kazali mi chodzic na religie i nie
                          chodzilem. Nie kazali chodzic do kosciola i nie chodzilem. Mam do
                          nich troche zal. Coz, ojciec dosc wysoko w partii, takie czasy.
                          • ratpole Re: no wiec tak jak do kan napisalem 03.09.09, 05:53
                            eczek1 napisał:

                            > Moi rodzice niestety nie kazali mi chodzic na religie i nie
                            > chodzilem. Nie kazali chodzic do kosciola i nie chodzilem. Mam do
                            > nich troche zal. Coz, ojciec dosc wysoko w partii, takie czasy.

                            Shit! Zmarnotrawiles sie hehe
                            A szanowny rodziciel z wami?
                            • eczek1 Re: no wiec tak jak do kan napisalem 03.09.09, 06:08
                              Jak to bylo? Ojciec pozadny, matka pozadna a syn kolejarz.
                              Mojego tescia ojciec byl kolejarzem a on mial dwa fakultety
                              lekarskie (psychiatria, neurologia).

                              To co robil ojciec bez przekonania nawet mi sie podobalo. W tamtym
                              czasie.
                              Mam bliska kolezanke ktora byla dlugo starszym kustoszem w muzeum
                              narodowym. Ona czesto mowila ze swojego ojca nienawidzi bo byl
                              komunista. Nigdy nie moglem tego zaakceptowac.
                              • ratpole Re: no wiec tak jak do kan napisalem 03.09.09, 06:35
                                eczek1 napisał:

                                > Jak to bylo? Ojciec pozadny, matka pozadna a syn kolejarz.
                                > Mojego tescia ojciec byl kolejarzem a on mial dwa fakultety
                                > lekarskie (psychiatria, neurologia).
                                >
                                > To co robil ojciec bez przekonania nawet mi sie podobalo. W tamtym
                                > czasie.
                                > Mam bliska kolezanke ktora byla dlugo starszym kustoszem w muzeum
                                > narodowym. Ona czesto mowila ze swojego ojca nienawidzi bo byl
                                > komunista. Nigdy nie moglem tego zaakceptowac.

                                To ja nie mialem tyle szczescia.
                                Mialem ojca antykomuniste, a i matka nielepsza.
                                Teraz wiem skad czerpiesz przekonanie o swojej wyjatkowosci hehe
                          • ratpole Re: no wiec tak jak do kan napisalem 03.09.09, 06:41
                            eczek1 napisał:

                            > Moi rodzice niestety nie kazali mi chodzic na religie i nie
                            > chodzilem. Nie kazali chodzic do kosciola i nie chodzilem. Mam do
                            > nich troche zal. Coz, ojciec dosc wysoko w partii, takie czasy.

                            To gdzie chodziles w zamian?
                            Jakies zebrania, wieczierniki, kolka dyskusyjne mlodych aktywistow?
                            Czy tak calkiem bezideowo pozostawili cie na pastwe losu i wplyw burzuazyjnego
                            swiatopogladu?
                            Marnie sie to dla nich skonczylo.
                            Matka porzadna, ojciec porzadny, a syn wierzacy hehe
                            • eczek1 Re: no wiec tak jak do kan napisalem 06.09.09, 00:34
                              Napisalem odpowiedz na ten post ale go nie puscilem.
                              Opisywal on klimat mojego dziecinstwa i lat mlodziezowych mieszkajac
                              w Sopocie. Zawieral jednak za wiele danych prywatnych i osobowych.
                              Jak chcesz podesle ci na maila.
                              W skrocie mozna powiedziec ze urodzilem sie antykomunista. Zawsze
                              pod prad. Zawsze przeciwko zlu, niesprawiedliwosci i obludzie.
                      • borasca0107 Re: no wiec tak jak do kan napisalem 03.09.09, 06:52
                        eczek1 napisał:

                        > Myslalem ze sie jasno wyrazilem.

                        "Jeżeli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta,
                        nie słuchaj tego co mówi - patrz na nią" — Oscar Wilde

                        Wniosek? Eczek jest kobietąwink
                      • mr_kagan Re: no wiec tak jak do kan napisalem 05.09.09, 22:22
                        Skad u ciebie, eczku, ta pewnosc, ze Bog nie ma nic lepszego do
                        roboty niz pomaganie tobie? A moze Bog uzna, ze nalezy tobie zaczac
                        przeszkadzac? Przeciez niezbadane i niemozliwe do zrozumienia dla
                        ludzi sa boze drogi!
                        • eczek1 Re: no wiec tak jak do kan napisalem 06.09.09, 00:11
                          Bog jest wszechmogacy i moze pomagac miliardom w tej samej chwili.
                          Nie pomoga wszystkim, chyba wiesz dlaczego.
                          • mr_kagan Re: no wiec tak jak do kan napisalem 06.09.09, 22:21
                            Nie pomaga, bo go po prostu nie ma. Ludziom sie wydaje, ze im Bog
                            pomaga, a to tylko Szatan im chwilowo nie przeszkadza
                            ...
                            • eczek1 Re: no wiec tak jak do kan napisalem 06.09.09, 22:22
                              Wierzysz w szatana a nie wierzysz w Boga. Ciekawe.
                        • maciekqbn Re: no wiec tak jak do kan napisalem 07.09.09, 09:40
                          mr_kagan napisała:

                          > A moze Bog uzna, ze nalezy tobie zaczac
                          > przeszkadzac? Przeciez niezbadane i niemozliwe do zrozumienia dla
                          > ludzi sa boze drogi!

                          Ja mu źle nie życzę, ale ciekawe jakby nasz Hawaj trwał w swoim optymizmie gdyby
                          spotkał go los Hioba.
                  • tryndy Kiepsko z ta wiara u ciebie ( albo z angielskim ) 02.09.09, 00:41
                    eczek1 napisał:

                    > O wierze w Boga tu
                    > nikt nie powie ze "believe in God" ani nie powie "faith in God" a
                    > powie "trust in God".


                    The Apostle's Creed

                    I believe in God,
                    the Father Almighty,
                    Creator of Heaven and earth;
                    and in Jesus Christ, His only Son, Our Lord,
                    Who was conceived by the Holy Spirit,
                    born of the Virgin Mary,
                    suffered under Pontius Pilate,
                    was crucified, died, and was buried.
                    He descended into Hell.
                    The third day He arose again from the dead;
                    He ascended into Heaven,
                    sitteth at the right hand of God, the Father Almighty;
                    from thence He shall come to judge the living and the dead.
                    I believe in the Holy Spirit,
                    the holy Catholic Church,
                    the communion of saints,
                    the forgiveness of sins,
                    the resurrection of the body,
                    www.catholicity.com/prayer/prayers.html

                    ----

                    i nie odwracaj kota ogonem .
              • hotdoq1 Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 16:51
                ontek czy wedlug ciebie plan gry jest taki gramy gramy gwizdek out lopata w dupe do piachu game over i nie ma juz nic?
                Nigdy naprawde nie spotkalem osoby tak naprawde nie wierzacej i negujacej istnienie Boga. jesli mialbys chec to opowiedz jak to wyglada wedlug Ciebie.
                • ontarian Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 17:05
                  hotdoq1 napisał:

                  > ontek czy wedlug ciebie plan gry jest taki gramy gramy gwizdek out
                  > lopata w dupe do piachu game over i nie ma juz nic?
                  a czy wedlug ciebie jest to 'never ending story'?

                  > Nigdy naprawde nie spotkalem osoby tak naprawde nie wierzacej i
                  > negujacej istnienie Boga.
                  nigdy ateisty nie spotkales?
                  WIERZYC mi sie w to nie chce
                  (kurde, chyba jednak jestem wierzacy)

                  > jesli mialbys chec to opowiedz jak to wyglada wedlug Ciebie.
                  mniej wiecej tak jak to sam napisales
                  no moze poza tom lopatom w dupie, hehe
                  po prostu wydaje mi sie, ze wielu ludzi
                  nie chce zaakcepotwac tego, ze najzwyklej w swiecie
                  przestana istniec, tak jak na przyklad dzdzownica
                  dlatego sobie wiare wymyslili
                  a moze uwazasz, ze taka dzdzownica tez ma zycie pozgrobowe?
                  • kupa.kazi ontek,wiara czyni cuda 01.09.09, 17:42
                    a nadzieja matka glupich co w twoim przypadku sie idealnie sprawdza,milego
                    myslenia zycze
                    • ontarian Re: ontek,wiara czyni cuda 01.09.09, 17:51
                      kupa.kazi napisała:

                      > a nadzieja matka glupich
                      ale kazda matka kocha swoje dzieci
                      a ciebie kaziuk mial po prostu w dupie, hehehe

                      p.s. wierzysz w to, ze w koncu w szambie skonczysz?
                      • kupa.kazi Re: ontek,wiara czyni cuda 01.09.09, 17:58
                        a ty widze,ze masz NADZIEJE skonczyc gdzies indziej
                        • ontarian nie, nie mam nadzieji 01.09.09, 18:11
                          ja to wiem
                  • hotdoq1 Re: no wiec tak jak do kan napisalem 01.09.09, 19:30
                    > a czy wedlug ciebie jest to 'never ending story'?

                    wlasnie tego nie wiem, najlatwiej bylo by nie myslec nie zastanawiac sie tylko lyknac wszystko gotowe i elegancko podane na talerzu przez instytucje do tego powolane (zreszta same przez siebie)
                    Jedyny wysilek to potulna wspolpraca z przedstawicielami tej instytucji + wsparcie jej finansowo.
                    boje sie ze to moze byc never ending story tzn do czasu az tak dlugo bedziesz nad soba pracowal az to co cie stworzylo uzna ze jestes ok. A jak nad soba masz pracowac? to cos co cie stworzylo kaze ci samemu do tego dojsc co moze znacznie wydluzyc twoje poszukiwania.

                    nigdy ateisty nie spotkales?

                    takiego prawdziwego ateisty nigdy. Tzn osoby ktora by uwazala ze jestesmy tylko efektem przypadku nasze zycie jest przypadkiem zyjemy bez celu i poprostu umieramy i absolutnie nic z nas nie zostaje.

                    a moze uwazasz, ze taka dzdzownica tez ma zycie pozgrobowe?
                    nie wiem pare religi dopuszcza takie rozwiazanie dlaczego mialbym to negowac nie jestem tego w stanie ani dowiesc ani odrzucic wiec optymalnie bylo by zalozyc ze jest cos takiego prawdopodobne.
        • krupniok_pl Re: mylisz sie 01.09.09, 18:11
          ontarian napisał:

          > nie myl wiary z wiedza
          > wierzysz czy wiesz, ze 2+2=4?
          > ta wiec jestem facet wiedzacy, a nie wierzacy
          >
          -----------------------------------------------

          Skup, bo będzie trudne.
          Właśnie pomyliłeś wiarę z wiedzą.
          Oczywiście, że tylko i wyłącznie wierzysz, że 2+2=4
          Wierzysz w całą matematykę wymyśloną przez Arabów.
          Bo tak ci od dziecka wpojono.
          Przecież nie masz tego jak sprawdzić, bo najpierw musisz uwierzyć, że 1 to jest 1.
          Wierzysz, że Amerykanie byli na Księżycu, czy wiesz?
          A jak wiesz to skąd? Byłeś tam, czy media ci to do głowy władowały.
          Bush uwierzył, że Irak ma bombę, czy wiedział, że ją ma?
          CIA wiedziała, czy wierzyła.
          Wiesz naprawdę co się dzieje w Polsce, czy ślepo wierzysz tylko internetowym
          portalom polskiej TV?

          Nie ma wiedzy, tak jak nie ma prawdy.
          Każda "wiedza" i "prawda" są tylko i wyłącznie wiarą.
          Jedni wierzą w Katyń, holokaust, winę Husajna, inni nie.
          Jedni i drudzy nazywają to wiedzą i prawdą.
          Jesteś facet niepoprawnie wierzący, bo uwierzyłeś, że w Kanadzie psy boso stąpają.
          • ontarian wiesz czy wierzysz? 01.09.09, 18:19
            a ty wierzysz czy wiesz, ze zyjesz?
            bo ja wiem, ze ty tylko wegetujesz
            wierzysz czy wiesz, ze masz phd?
            bo ja wiem, ze i tak durny jestes, hehe
            wierzysz czy wiesz, ze masz jaja w gaciach?
            bo ja wiem, ze ty itak facetem bez jaj jestes
            • krupniok_pl Re: wiesz czy wierzysz? 01.09.09, 18:35
              ontarian napisał:

              > a ty wierzysz czy wiesz, ze zyjesz?
              > bo ja wiem, ze ty tylko wegetujesz
              > wierzysz czy wiesz, ze masz phd?
              > bo ja wiem, ze i tak durny jestes, hehe
              > wierzysz czy wiesz, ze masz jaja w gaciach?
              > bo ja wiem, ze ty itak facetem bez jaj jestes
              >

              -------------------------

              1. Wierzę, że żyję.
              2. Wiem, że nie posiadam żadnego phd.

              Zapamiętaj więc:

              Wiedzieć możesz co najwyżej tylko o tym czego nie ma.
              Wszystko pozostałe jest tylko wiarą.

              Dalej nie ma już na co odpowiadać.
              Sądziłem, że skorzystasz z okazji i się czegoś jeszcze na stare lata nauczysz,
              jednak jak każdy typowy kopol atakujesz już tylko ad personam i to wulgarnie,
              gdy tylko zabraknie ci argumentów.
              • ontarian Re: wiesz czy wierzysz? 01.09.09, 18:51
                krupniok_pl napisał:

                > Zapamiętaj więc:
                >
                > Wiedzieć możesz co najwyżej tylko o tym czego nie ma.
                > Wszystko pozostałe jest tylko wiarą.

                najwyrazniej nie jestes w stanie zrozumiec
                znaczenia 'wiedzy' i 'wiary'
                cos, czego istnienie mozna w jakikolwiek sposob udowodnic
                jest wiedza (ja WIEM, ze jestem)
                cos, czego nie mozna udowodnic jest wiara (np. wiara w Boga)
                • ratpole Re: wiesz czy wierzysz? 01.09.09, 18:56
                  ontarian napisał:

                  > jest wiedza (ja WIEM, ze jestem)

                  Podziwiam wasza, drodzy koledzy, wiare i wiedze (kolejnosc niestotna), bo ja to
                  nawet mam watpliwosci co do solipsyzmu hehehe

                  pl.wikipedia.org/wiki/Solipsyzm
    • krupniok_pl A jak emigrowałeś to wiedziałeś czy wierzyłeś, 01.09.09, 18:00
      że będziesz miał gorzej ?
      • ontarian to akurat wiedzialem 01.09.09, 18:14
        jak rowniez to, ze bardzo wole to "gorzej"
        tak samo jak te 2 miliony co ostatnio
        tez to "gorzej" wybrali
        • krupniok_pl Re: to akurat wiedzialem 01.09.09, 18:27
          ontarian napisał:

          > jak rowniez to, ze bardzo wole to "gorzej"
          > tak samo jak te 2 miliony co ostatnio
          > tez to "gorzej" wybrali
          >
          --------------------------

          Tym tu też uwierzyłeś?

          Ten też uwierzył, no bo przecież nie mógł wiedzieć jak skończy.
          • ontarian Re: to akurat wiedzialem 01.09.09, 18:45
            ty to masz faktycznie "super" argumenty
    • krupniok_pl Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli 01.09.09, 18:19
      Jedni wierzą, inni nie, ale wszyscy swoje wiedzą.
      • ontarian Re: Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwie 01.09.09, 18:26
        ciekawe czy ta cala wiara nie jest jednym, wielkim oszustwem?
        • dr.hab Re: Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwie 01.09.09, 19:44
          No ale w dulara i Amerykie chyba wierzysz,co nie?
          Bo nie uwierzę,że nie,choć taka wiara-i tu racyję macie,towarzyszu-to akurat jedno wielkie oszustwo,hłehłehłe...
    • borasca0107 Re: czy ja musze w cos wierzyc? 01.09.09, 23:24
      ontarian napisał:

      > "czy jest choc jeden dowod na istnienie Boga?"

      Tyyy?? Pytający na tym forum o dowody na istnienie Boga??!
      Zle się dzieje!! Eczek, natychmiast szoruj do sklepu po
      zapasy paszy dla siebie i dla mnie, bo WIDZĘ, że koniec
      świata naprawdę już blisko!! wink)))

      no coś Ty, Ontariankusmile
      Jest jeden podstawowy dowód na istnienie Boga, który jak wielgachna
      belka we wlasnym oku, jest tak ogromny, że aż niedostrzegalnywink -
      planeta Ziemia. Nikt mi nie wmówi, że ten skomplikowany mechanizm
      powstal przez przypadek, bez żadnego powodu, bez projektu,
      ingerencji, iskry w pylku zapoczątkowanej przez jakąś
      silę/energię/materię/istotę o wysublimowanej wyższej inteligencjiwink

      > zaden wierzacy nie potrafil mi odpowiedziec
      > (moze moher hawajski potrafi? hehehe)
      > natomiast ja im zawsze mowie, ze jest
      > masa dowodow na nieistnienie Boga.

      e tam... pokićkalo Ci się pojęcie samego Boga ..i.. wiary
      wymyślonej na potrzeby wlasnewink Bóg to przede wszystkim wielka
      tajemnica, której jeszcze nikomu nie udalo się rozwiązać,
      choć buddyzm wydaje się stać najbliżej tej niewiadomejwink

      Wiara natomiast to taka rozbudowana pewność bez dowodów, wymyślona,
      wyszlifowana, wygminastykowana i wykorzystywana przez fanatyków
      religijnych na wlasne, a nie boskie, potrzeby - glównie zastraszania
      ciemnoty w celu osiągnięcia wlasnych przyziemnych korzyścismile

      a to cale zlo na świecie jest dowodem na to jak bardzo religia
      pogmatwala się we wlasnych klamstwach, i jakie rzeczywiście
      ma 'chody' u Bogasmile - czyli absolutnie żadnych.

      > ich pytanie z kolei jest "jakie?" wiec ja im mowie,
      > ze chocby cale zlo istniejace na swiecie.
      > to im z reguly mordki zamyka

      smile)

      To cale zlo istniejące na świecie to nie dowód
      na 'nieistnienie' Boga (stwórcę, jakby nie bylo)
      tylko na moc wiary w te wszystkie religijne brednie.
      To dowód na to, jak malo wiemy o rzeczywistych
      planach, tych którzy tę ziemię stworzyli, a także
      na to, że nieudolne wciskanie ludziom kitów/mitów
      religijnych ma z Bogiem tyle wspólnego co opowieści
      z mchu i paprocismile

      a jak już się tak uprzeć to można nawet stwierdzić, że to cale zlo
      to dowód na to, że niebo naprawdę istnieje skoro nawet Bóg opuścil
      ziemię dawno temuwink

      a jakby tak jeszcze bardziej pofolgować wodzom fantazji to można
      nawet stwierdzić, że Panbucek jest jak wielki piec kaflowy, który
      do utrzymania w nim ciepla potrzebuje, nie węgla a dusz, których
      kopalnię stworzyl sobie na ziemiiwink i malo go obchodzi co tu się
      dzieje. Liczą się tylko narodziny, potem śmierć i nowe zastępy
      duszycek zasilające jego potężną energięwink Bo taka duszyczka to jak
      kropla deszczu albo platek sniegu, w pojedynkę nic nie znaczy, ale
      może w kupie (tylko nie kaziwink jest czasami specjalnie, wyrywkowo
      zaprogramowana tak, aby jak powódz czy lawina śniegu na ziemii,
      niszczyć i zabijać, po to tylko, aby po śmierci jak najwięcej
      przemaglowanych, przeszkolonych i doprawionych na ziemii,
      nierozmemłanych i charakternych duszyczek zasiliło tę potężną boską
      energię, która olśniewa, ogrzewa i trwa, a z nudów to i czasami
      nawet tworzy kolejne planety, kosmosy, wszechświatywink

      ufffff... moglabym tak dalej sobie skakać po polach wyobrazni, ale z
      litości dla Eczka, dam se już spokój, bo się chlopina jeszcze jakimś
      wylewem wymiga od dyskusjiwink .... amensmile
      • ontarian to ja sie ciebie borasca (kielbaska?) zapytuje 02.09.09, 14:01
        borasca0107 napisała:

        > Jest jeden podstawowy dowód na istnienie Boga, który jak
        > wielgachna
        > belka we wlasnym oku, jest tak ogromny, że aż niedostrzegalnywink -
        > planeta Ziemia. Nikt mi nie wmówi, że ten skomplikowany mechanizm
        > powstal przez przypadek, bez żadnego powodu, bez projektu,
        > ingerencji, iskry w pylku zapoczątkowanej przez jakąś
        > silę/energię/materię/istotę o wysublimowanej wyższej inteligencjiwink
        kto/co w takim razie stworzyl Boga?
        bo chyba nie chcesz mi wmowic, ze cos tak poteznego
        powstalo przez przypadek, tak samo z siebie.
        tylko nie mow mi prosze to co pingwiny mowia
        ze Bog byl, jest i bedzie
        bo tak samo ja o wszechswiecie powiedziec moge.
        a jak juz mi powiesz kto Boga stworzyl
        to rowniez mi powiedz kto stworzyl to co Boga stworzylo, itd.

        z gory za nauke dziekujem
        • borasca0107 Re: to ja sie ciebie borasca (kielbaska?) zapytuj 02.09.09, 20:12
          ontarian napisał:

          > kto/co w takim razie stworzyl Boga?

          tee.. nie odwracaj sierściucha ogonem.
          Pytaleś o dowody na istnienie naszego
          szefa, a nie jego szefasmile

          > bo chyba nie chcesz mi wmowic, ze cos tak poteznego
          > powstalo przez przypadek, tak samo z siebie.

          ani ciut nie mam takiego zamiaru

          > tylko nie mow mi prosze to co pingwiny
          > mowia ze Bog byl, jest i bedzie

          Jedyne pingwiny jakie toleruję to te na Antarktydzie,
          ale one niestety ani czytate, ani gadatesmile więc od siebie
          tylko dodam, że pewna jestem, że Bóg (ten od naszej planetysmile
          byl, ale już nie jestem wcale taka pewna czy jeszcze jest,
          a już twierdzić, że ten sam jeszcze będzie to tak jak dać kurze
          grzędęsmile

          > a jak juz mi powiesz kto Boga stworzyl
          > to rowniez mi powiedz kto stworzyl to
          > co Boga stworzylo, itd.

          Ty to masz zachcianki - równie dobrze możesz
          zapytać mrówkę w mazurskim lesie kto zbudowal
          Nowy Yorksmile Na razie to my tyle wiemy co dotkniemy,
          a czego nie wiemy, i nie dotkniemy, to wcale nie znaczy,
          że tego nie ma tongue_out -
          • kan_z_oz Re: to ja sie ciebie borasca (kielbaska?) zapytuj 03.09.09, 04:50
            ontarian napisal; kto/co w takim razie stworzyl Boga?
            bo chyba nie chcesz mi wmowic, ze cos tak poteznego
            powstalo przez przypadek, tak samo z siebie.
            tylko nie mow mi prosze to co pingwiny mowia
            ze Bog byl, jest i bedzie
            bo tak samo ja o wszechswiecie powiedziec moge.
            a jak juz mi powiesz kto Boga stworzyl
            to rowniez mi powiedz kto stworzyl to co Boga stworzylo, itd.

            Czesc Ontek,

            Przyjmuje, ze pomiedzy 'pol zartem - pol serio' masz jakas tam
            wlasna potrzebne pogledzenia w temacie.
            Moge tylko dopisac sie do tego co Borasca juz dosyc obficie
            napisala - i co mniej wiecej reprezentuje moj wlasny swiatopoglad w
            ww temacie.

            Potrzeba wiary w sensie wiary w 'istnienie sily
            wyzszej', 'nadrzednej inteligencji' czyli Boga (wybierz - dodaj,
            niepotrzbne skresl) wynika z wewnetrznej indywidualnej potrzeby.
            Masz ja, albo nie.
            Jesli nie masz jej w danym momencie w zyciu, to nie zmuszasz sie, bo
            nie ma nic gorszego od 'slepej wiary'. Pozostajesz tylko otwartym na
            mozliwosc czy ewentualnosc i tyle.

            Jesli masz jakis tam 'uraz' - napisales, ze byles zmuszany np; do
            chodzenia do kosciola czy religie jako dziecko - to sam potrzebujesz
            sobie tylko wyjasnic, czy to jest konflikt wewnetrzny z
            instytucja 'wiary'czyli religiami? czy z samym Bogiem? i czy tym
            samym nie blokujesz sie przed wlasna wewnetrzna potrzeba uznania, ze
            ewentualnym 'cos' tam jest.

            To taka wlasna walka wewnetrzna miedzy tym co mowi Ci Twoj wlasny
            racjonalny umysl i logika, a co wyplywa z wlasnej glebi, serca,
            czy 'gut feeling', intuicji - jakabys tego nie zwal - z
            nieracjonalnej polowy Twojego mozgu...tej samej polowy, ktora jest
            odpowiedzialna za kreatywnosc i tworcza dzialalnosc.

            Jesli masz 'uraz' to umysl racjonalny wyszuka wszystkie rzeczy,
            ktore beda dowodem na 'nie'...wciaz, Twoja nieracjonalna polowa
            bedzie drazyla Cie od srodka na 'tak'hahaha

            Mnie osobiscie temat 'dyndal i wisial' przez wiekszosc mojego zycia.
            Przyszly w ktoryms momencie okolicznosci, ktore niejako wypchnely
            mnie aby sie samemu okreslic.
            Jak to w zyciu bywa, kazda decyzja pociaga za soba jakies
            konsekwencje - moja po sporej walce wewnetrznej sklonila mnie do
            przyjcia tego, ze Bog jest i basta. Dlugo mi tez przez usta slowo
            Bog nie przechodzilo. hahaha

            Moja walka wewnetrzna byla spowodowana tym, ze temat kosciola i
            religii mialam wyciety calkowicie z zycia - wszystko z tym zwiazane
            tez. Mnie akurat nikt nie zmuszal do chodzenia do kosciola, czy na
            religie. Wrecz przeciwnie.
            Moja rodzina miala nabyty uraz do insytucji KK po tym, jak moj
            gleboko wierzacy i religijny ojciec ginac w tragicznym wypadku nie
            zostal pochowany przez ksiedza. Odmowiono mu tego serwisu, bo
            poslubil rozwodke (moja matke) oczywiscie tylko w ceremonii
            cywilnej - bo koscielna sie nie nalezala. Zaproponowano pochowanie
            Go w kwaterze 'pod plotem' z samobojcami.

            Jako efekt tego wydarzenia moja bacia (onegdaj bardzo religijna
            goralka) gonila niemalze ze scierka kazdego ksiedza, ktory smial
            zapukac do drzwi, chodzac po kolendzie. Nie mowiac o matce - do tej
            pory Jej zreszta nie przeszlo.

            Jak wiec mi osobiscie przyszlo rozsortowac gdzie Ja osobiscie stoje
            w temacie - 'wiary', co okazalo sie bolesne jakby mi ktos zeby
            wyrywal na zywca...hihihihi

            Ale jak to mowia - 'co Cie nie zabije, to Cie tylko
            wzmocni'...wyszlo to samo ze mnie, nadal jestem niereligijna (uraz
            do samej instytucji nadal mam sily, odzielony od ludzi w niej
            uczestniczacych) 'wierze' w Boga, ktorego obrazek mam na wlasne
            potrzeby i ten ma sie nijak do koscielnego...samo wyszlo, byle tylko
            sobie samemu nie przeszkadzac.

            Zycze wiec powodzenia
            Kan
            • ratpole And the point 03.09.09, 05:21
              of this discussion is?

              Jak wam sie w ogole chce gadac o sprawie tak prywatnej.
              Macie nadzieje sie nawzajem przekonac czy to tylko nagly atak ekshibicjonizmu? hehe
              • kan_z_oz Re: And the point 03.09.09, 05:40
                ratpole napisał:

                > of this discussion is?
                >
                > Jak wam sie w ogole chce gadac o sprawie tak prywatnej.
                > Macie nadzieje sie nawzajem przekonac czy to tylko nagly atak
                ekshibicjonizmu?
                > hehe
                >
                ODP: Mind you own - that's the point.
                Tytul - Ontek

                Kan
                • ratpole Re: And the point 03.09.09, 05:49
                  kan_z_oz napisała:

                  > Tytul - Ontek

                  Sorry, podczepilem sie do Twojego watku, ale zwracalem sie do Was obojga.
                  Wiara i religia - tematy bez szans na kompromis (tzn. o ile ja was nie pogodze
                  hehe).
                  Porozmawiajmy lepiej wszyscy o kobietach
                  • kan_z_oz Re: And the point 03.09.09, 06:13
                    ratpole napisał:
                    > Sorry, podczepilem sie do Twojego watku, ale zwracalem sie do Was
                    obojga.
                    > Wiara i religia - tematy bez szans na kompromis (tzn. o ile ja was
                    nie pogodze
                    > hehe).
                    > Porozmawiajmy lepiej wszyscy o kobietach

                    ODP: Nie ma problemu - co chcesz wiedziec???

                    Kan

                    • ratpole Re: And the point 03.09.09, 06:30
                      kan_z_oz napisała:

                      > ODP: Nie ma problemu - co chcesz wiedziec???

                      Skromnie mowiac: wszystko hehe

                      Zartuje, ja juz wszystko wiem.
                      Chcialem was tylko rozdzielic, a temat kobiecy jest do tego dobry, bo lagodzi
                      agresje hehe
        • eczek1 Re: to ja sie ciebie borasca (kielbaska?) zapytuj 03.09.09, 05:40
          Dla mrowki las to wszechswiat. Dla czlowieka? Tu jest pytanie. Ile
          wszechswiatow jest na bozym swiecie? Naukowacy mowia ze wiele.
    • polonews5 Przecież każdy wierzy 02.09.09, 09:35
      w siłę pieniądza i swoją.
      • snappytom Porozmawiajmy lepiej o kobietach 03.09.09, 06:06
        Ratpole:

        "Sorry, podczepilem sie do Twojego watku, ale zwracalem sie do Was
        obojga.
        Wiara i religia - tematy bez szans na kompromis (tzn. o ile ja was
        nie pogodze
        hehe).
        Porozmawiajmy lepiej wszyscy o kobietach "

        Buahahaha ...
        To ja juz mysle ,ze szybciej znajde kompromis rozmawiajac z
        kimkolwiek o religii niz z kobietami o kobietach .
        • kan_z_oz Re: Porozmawiajmy lepiej o kobietach 03.09.09, 06:22
          snappytom napisał:

          > Buahahaha ...
          > To ja juz mysle ,ze szybciej znajde kompromis rozmawiajac z
          > kimkolwiek o religii niz z kobietami o kobietach .

          No chyba nie oczekujesz racjonalnych meskich odpowiedzi???
          Ogolnie nie nalezy wchodzic im w droge, gdy zaczynaja swoje
          emocjonalne wywody buahahaha...w krotkich przeblyskach logicznego
          myslenia, mozna kontynuowac tylko merytoryczna dyskusja...hahahaha

          Zreszta z wiekszoscia nie moge sie dogadac sama...moje wlasne
          emocjonalne blebleble mozna mi wylaczyc podobnie jak kogos budzi sie
          ze snu..potrzasnac nalezy (na za mocno tylko)hahaha bo to mi wlacza
          nastepny kobiecy program...ktory jest jeszcze gorszy od pierwszego.

          Podobno mialam byc chlopcem...hahahaha

          Kan
          • snappytom Re: Porozmawiajmy lepiej o kobietach 03.09.09, 06:38
            Kan:

            "No chyba nie oczekujesz racjonalnych meskich odpowiedzi??? "

            ...a od kogo moge oczekiwac racjonalnych wypowiedzi na temat kobiet,
            no bo przeciez nie od kobiet.

            ...a reszta Twojego postu zaczela budzic we mnie watpliwosci na temat
            "czy podobno mialam byc chlopcem",moze nim jestes smile
        • ratpole Re: Porozmawiajmy lepiej o kobietach 03.09.09, 06:27
          snappytom napisał:

          > Buahahaha ...
          > To ja juz mysle ,ze szybciej znajde kompromis rozmawiajac z
          > kimkolwiek o religii niz z kobietami o kobietach.

          Pozwole sie nie zgodzic. Do kompromisow miedzy kobieta i mezczyzna dochodzi caly
          czas. Zawsze ktoras ze stron musi ustapic smile
          Miedzy roznymi pogladami na religie zas nigdy hehehe
    • tryndy A obok po prawej 03.09.09, 06:36
      jest link do forum forum.gazeta.pl/forum/f,16182,Wychowanie_w_wierze.html
      gdzie dobrze piszom :

      forum.gazeta.pl/forum/w,16182,98625244,98625244,wiara_a_patriotyzm.html

      • snappytom Re: A obok po prawej 03.09.09, 06:45
        My tu probujemy zmienic temat na bardziej strawny ,a Ty to nam
        psujesz.
        Ratpole juz napisal ,o religii sie nie dyskutuje,od siebie jeszcze
        dodam ,ze o polityce i stanie konta rowniez.
        • snappytom Re: A obok po prawej 03.09.09, 06:57
          Ratpole:

          "Do kompromisow miedzy kobieta i mezczyzna dochodzi caly
          czas. Zawsze ktoras ze stron musi ustapic "

          No wlasnie tak samo jest z religiami,np. Islam i Chrzescijanstwo ,
          albo Sw.Inkwizycja i "odszczepiency", lub tez Krzyzacy i poganie .

          Slicznie dziekuje za taki kompromis.
          • tryndy Re: A obok po prawej 03.09.09, 07:50
            snappytom napisał:

            > Ratpole:
            >
            > "Do kompromisow miedzy kobieta i mezczyzna dochodzi caly
            > czas. Zawsze ktoras ze stron musi ustapic "

            --.--.--

            juz dobrze , niech bedzie o kompromisach ;

            tinyurl.com/l2dvyn
            tinyurl.com/m9e8br
            tinyurl.com/msz7ks
            tinyurl.com/mac8dq
            • snappytom Porozmawiajmy lepiej o kobietach 03.09.09, 08:39
              Jezeli dobrze zrozumialem ,to wklejone linki obrazuja jedyny sposob
              na kompromis pomiedzy mezczyzna i kobieta smile No, niezle.
              Obawiam sie ,ze kompromisy w dyskusjach na tematy religii moga
              wygladac wlasnie tak samo.
              Thank God for the internet smile
    • al-kochol-8 jak masz watpliwosci to poradz sie Kagana 03.09.09, 09:13
      on wie.
    • xystos Re: czy ja musze w cos wierzyc? 03.09.09, 11:51
      ontarian napisał:


      "..czy wiara w cos jest jakims cholernym obowiazkiem?"

      wychodzi na to ze jest,obowiazkiem
      nieprzejmuj sie jednak,w TVP wiecej o KK niz o PZPR za czasow PRL
      wiecej wywiadow z "occami" i innymi mnichami niz za PRL-u o/z
      politykami tamtych czasow ...

      .. czlowiek to krnabrny ssak,nielubi gdy mu cos na sile
      do glowy wkladaja - KK kopie sobie grob,jeszcze dwie generacje
      i bedzie jak w tym szwedzkim zarcie :
      "spotyka sie dwuch pastorow,jeden pyta drugiego czy duzo wiernych
      przychodzi do twojego kosciola na niedzielna msze?
      ten pierwszy ciezko zafrasawan i zniechecony odpowiada eech
      diabli ...
      szczeciarz z ciebie stwierdza ten drugi gdyz do mojego kosciola
      nawet pojedynczy diabel zawitac niechce "
    • ontarian panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjasnic 03.09.09, 15:58
      celem tego watku przede wszystkim bylo
      "tak sobie to napisalem, zeby hawajski mial o czym rozmyslac, hehe"
      niejako odpowiedz na watki przez hawaja zalozone.
      a ze przy okazji inni dali sie wciagnac,
      tym wieksza moja zasluga dla tego zacnego forum. hehe
      racz wasc zauwazyc, ze ja specjalnie nic o sobie
      tak prawde powiedziawszy nie napisalem.
      ale dzieki moim wypocinom, wiemy na przyklad
      ze taki hawaj komunistyczne wychowanie otrzymal
      i dzieki wysoko postawionemu, partyjnemu tatusiowi
      szkoly pokonczyl, co by wyjasnialo luki w jego wyksztalceniu.
      rowniez troszku i o pani kan sie dowiedzielismy,
      ale to chyba bardziej jej szczerej wylewnosci
      zawdzieczac nalezy niz mojej tutaj pisaninie.
      a jak uwazniej wszystko przeczytasz, to zobaczysz
      ze i inne nicki informacji o sobie nie poskapily.
      a co sie o MNIE dowiedzieli? NIC, hehehe
      wiem, ze moze to takie troche "swinskie" zagranie
      ale to od maciory bonka sie tego nauczylem
      zanim jemu ja na urodziny sprezentowalem.
      pamietaj panie ratpole, ze im wiecej sie o wrogach swoich wie
      tym latwiej z nimi mozna walczyc.

      jeszcze tylko podziekowac wszystkim pragne
      za ucieche jakiej mi tu dostarczyli, hehehehehehe
      wasz ulubieniec
      ontarian
      • kan_z_oz Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 03.09.09, 16:55
        Dziubdzusiu Ty moj ukochany,
        Alez nie krepuj sie az tak bardzo.

        W kwestii merytorycznej pozwole sobie tylko na dygresje...
        Jesli ktos naprawde ceni sobie prywatnosc wlasna to nie wchodzi na
        Forum w ogole. Full stop.
        Malo tego - nie pisuje na zadnych innych forach, nie uczestniczy
        w 'facebook', 'twitter' itp, itd.

        Jak ktos powiedzial - jesli wchodzisz na net, w szczegolnosci forum
        otwarte to Twoja prywatnosc jest juz w tym momencie naruszona,
        niczym cnota dziewicy, ktora decyduje sie na dorywcza prace w
        burdelu...

        Mnie osobiscie to nie przeszkadza. hehehe.
        Ciebia akurat golabku, znam lepiej niz wszystkich moich z dawnej
        przeszlosci 'bojfrendow'.
        Wiem co umiesz ugotowac oraz ktora z tych ugotowanych potraw Ci
        najbardziej smakuje. Jaki masz swiatopoglad, podejscie do kobiet
        oraz ogolnie ludzi. Co Cie troszke drazni, a na jakie tematy
        reagujesz agresja. Jak Cie podrapac za uszkiem, jesli taka bylaby
        potrzeba. Twoja lokalizacja geograficzna pi razy drzwi tez nie jest
        tajemnica, jak i ogolnie charakter wykonywanego zawodu...i to jest
        tylko wynikiem Twego 'trwania w milczeniu' na tym Forumie od
        lat...Daje tez Ci slowo 'zucha', ze nie przekaze tych tajnych
        informacji do KGB ani Opus Day. Moj ekshibicjonizm dotyczy tylko
        mnie, innych chronie calunem prywatnosci.

        Rozluznij sie wiec.

        Najbezpieczniejszym miejscem do zachowania anonimowosci jest miejsce
        publiczne...


        Dziekuje za troske 'anyway'.
        Kan
        • ontarian pozwolisz droga kan 03.09.09, 17:44
          ze sie tak calkiem z toba nie zgodze

          kan_z_oz napisała:

          > Dziubdzusiu Ty moj ukochany,
          a co cie tak raptem na czulosci wzielo?
          maz na dluzej wyjechal serduszko ty moje?

          > Alez nie krepuj sie az tak bardzo.
          bardzo nie, ale troszke to chyba moge, co?

          > W kwestii merytorycznej pozwole sobie tylko na dygresje...
          > Jesli ktos naprawde ceni sobie prywatnosc wlasna to nie wchodzi na
          > Forum w ogole. Full stop.
          widzisz rybenko ty moja, zalezy jak rozumiesz prywatnosc?
          bo jesli chodzi ci o to, zeby przebywac samemu, to masz racje.
          ale jesli chodzi o nie podawanie info o swoim prywatnym zyciu,
          to wchodzenie na forum nie ma z tym nic wspolnego

          > Malo tego - nie pisuje na zadnych innych forach, nie uczestniczy
          > w 'facebook', 'twitter' itp, itd.
          alez dlaczego nie? ja lubie w towarzystwie przebywac,
          aczkolwiek, nawet w zyciu realnym nie wszystko
          kazdemu o sobie mowie

          > Jak ktos powiedzial - jesli wchodzisz na net, w szczegolnosci
          > forum otwarte to Twoja prywatnosc jest juz w tym momencie
          > naruszona,
          prywatnosc wedlug mojego rozumowania, jest nietknieta

          > niczym cnota dziewicy, ktora decyduje sie na dorywcza prace w
          > burdelu...
          a skad taka "zakonnica" jak ty moglaby to wiedziec?

          > Mnie osobiscie to nie przeszkadza. hehehe.
          mnie tez nie, hehehe

          > Ciebia akurat golabku, znam lepiej niz wszystkich moich z dawnej
          > przeszlosci 'bojfrendow'.
          czy chcesz przez to powiedziec, ze zadawalas sie
          z facetami, o ktorych bladego pojecia nie mialas?
          to by w jakis sposob twoja wiedze o traceniu cnoty wyjasnialo, hehehe

          > Wiem co umiesz ugotowac oraz ktora z tych ugotowanych potraw Ci
          > najbardziej smakuje.
          zmartwie ci troszke robaczku.
          wiesz tylko o KILKU potrawach, ktore potrawie upichcic
          a ta, ktora mi NAJBARDZIEJ smakuje, to niestety nie znasz.
          ale od razu moge cie zapewnic, ze takie informacje
          z cala przyjemnoscia moge ci dostarczyc
          na ktorym tylko chcesz forumie

          > Jaki masz swiatopoglad, podejscie do kobiet
          > oraz ogolnie ludzi.
          obawiam sie jednak slonko ty moje, ze tego to akurat nie wiesz.
          wiesz tylko tyle, ile ja chce, zebys wiedziala

          > Co Cie troszke drazni, a na jakie tematy reagujesz agresja.
          no to faktycznie duzo o mnie wiesz, hehehe
          moge ci jeszcze numer buta podac,
          wiecej bedziesz o mnie wiedziala, hehe
          ale nie gwarantuje, ze prawdziwy rozmiar podam

          > Jak Cie podrapac za uszkiem, jesli taka bylaby potrzeba.
          to nie wiesz, ze ja drapanie po jajkach wole?
          naprawde myslalem, ze wiecej o mnie wiesz.

          > Twoja lokalizacja geograficzna pi razy drzwi tez nie jest
          > tajemnica,
          nigdy tajemnicy nie robilem z tego
          ze w misisiadze mieszkam.
          jak to sie ma do info o MNIE?
          tutaj ponad 700k ludkow mieszka
          co innego, gdyby to bylo jakies pierdziszewo
          w ktorym bonk, maciora, i kilku chlopa mieszka

          > jak i ogolnie charakter wykonywanego zawodu...
          wlasnie. baaaaardzo ogolnie.

          > i to jest tylko wynikiem Twego 'trwania w milczeniu' na tym
          > Forumie od lat
          zgadza sie.
          gdybym wiecej klepal, to bys moze bardziej szczegolnie wiedziala

          >...Daje tez Ci slowo 'zucha', ze nie przekaze tych tajnych
          > informacji do KGB ani Opus Day.
          no to kamien spadl mi z serca

          > Moj ekshibicjonizm dotyczy tylko
          > mnie, innych chronie calunem prywatnosci.
          masohistka jestes?

          > Najbezpieczniejszym miejscem do zachowania anonimowosci jest
          > miejsce publiczne...
          znowu o domu publicznym?
          ale prawda, najciemniej jest pod latarniom

          > Dziekuje za troske 'anyway'.
          zawsze do uslug

          > Kan
          twoj ukochany ontarian
      • ratpole Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 03.09.09, 17:48
        ontarian napisał:

        > celem tego watku przede wszystkim bylo
        > "tak sobie to napisalem, zeby hawajski mial o czym rozmyslac, hehe"
        > niejako odpowiedz na watki przez hawaja zalozone.
        > a ze przy okazji inni dali sie wciagnac,
        > tym wieksza moja zasluga dla tego zacnego forum. hehe

        Tak sie domyslalem, ze zatrollowaliscie, kolego ontarian hehe
        Oczywiscie nic do was nie mam "na tom okolicznosc", ale czasem ogarnia mnie
        "żenuła" kiedy widze jak frajerzy daja sie wpuszczac (do bagaznika na ten
        przyklad) hehehe

        > ale dzieki moim wypocinom, wiemy na przyklad
        > ze taki hawaj komunistyczne wychowanie otrzymal
        > i dzieki wysoko postawionemu, partyjnemu tatusiowi
        > szkoly pokonczyl, co by wyjasnialo luki w jego wyksztalceniu.

        Ja bym tu dodal jeszcze potwornom traumem z dziecinstwa, kiedy jako berbec
        pragnal uczeszczac na lekcje religii i msze w kosciele, a nieludzcy rodzice
        zmuszali go do uczestnictwa w nudnych jak flaki na stole operacyjnym
        operatywkach KW PZPR w Bydgoszczy

        > rowniez troszku i o pani kan sie dowiedzielismy,
        > ale to chyba bardziej jej szczerej wylewnosci
        > zawdzieczac nalezy niz mojej tutaj pisaninie.

        O p. Kan to my juz wiemy tak wiele, ze moglibysmy w ciemno zlozyc jej propozycje
        matrymonialne hehe

        > a jak uwazniej wszystko przeczytasz, to zobaczysz
        > ze i inne nicki informacji o sobie nie poskapily.
        > a co sie o MNIE dowiedzieli? NIC, hehehe

        Very clever, kol. ontarian. Thumbs up!
        Dlatego twierdze, ze religia to niebezpieczny temat. O wiele "goretszy" niz
        dyskusja na temat wyzszosci menszczyzny nad kobietom hehe

        > wiem, ze moze to takie troche "swinskie" zagranie
        > ale to od maciory bonka sie tego nauczylem
        > zanim jemu ja na urodziny sprezentowalem.
        > pamietaj panie ratpole, ze im wiecej sie o wrogach swoich wie
        > tym latwiej z nimi mozna walczyc.

        Postaram sie zapamietac, aczkolwiek mnie do walki z wrogiem wystarczy
        jednorazowe ustalenie kto nim jest i kij bejzbolowy pod renkom hehe

        > jeszcze tylko podziekowac wszystkim pragne
        > za ucieche jakiej mi tu dostarczyli, hehehehehehe
        > wasz ulubieniec
        > ontarian

        You're this week's hero, ontarian. Do not quit! hehe
        • ontarian Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 03.09.09, 18:21
          ratpole napisał:

          > Tak sie domyslalem, ze zatrollowaliscie, kolego ontarian hehe
          ale nie duzo, tylko tak tyci tyci

          > Ja bym tu dodal jeszcze potwornom traumem z dziecinstwa, kiedy
          > jako berbec pragnal uczeszczac na lekcje religii i msze w
          > kosciele, a nieludzcy rodzice zmuszali go do uczestnictwa w
          > nudnych jak flaki na stole operacyjnym
          > operatywkach KW PZPR w Bydgoszczy
          no musze przyznac, ze on to jest niezly numer, hehe
          nie wiem czy nie lepszy od kagana

          > O p. Kan to my juz wiemy tak wiele, ze moglibysmy w ciemno zlozyc
          > jej propozycje matrymonialne hehe
          wlasnie dlatego, ze tyle o niej wiemy
          to i propozycji takich nie bendzie

          > Dlatego twierdze, ze religia to niebezpieczny temat. O
          > wiele "goretszy" niz dyskusja na temat wyzszosci menszczyzny nad
          > kobietom hehe
          tu nie ma o czym dyskutowac
          to jest FAKT, hehe
          racz zauwazyc, ze w j. angielskim napisane jest w biblii
          "God created man and woman"
          a jak zapewne wiesz, "man" znaczy mezczyzna,
          ale rowniez znaczy "czlowiek"
          a "woman" znaczy po prostu "kobieta"
          a wiec czyzby "Bog stworzyl czlowieka i kobiete"?

          > Postaram sie zapamietac, aczkolwiek mnie do walki z wrogiem
          > wystarczy jednorazowe ustalenie kto nim jest
          latwiej ustalic jak wiecej wiesz

          > i kij bejzbolowy pod renkom hehe
          czasem zwyklego kopniaka dac wystarczy

          > You're this week's hero, ontarian. Do not quit! hehe
          ja nie wiem co to znaczy "quit", hehe
          • ratpole Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 03.09.09, 18:35
            ontarian napisał:

            > ale nie duzo, tylko tak tyci tyci

            I'm craving for more. Do not hesitate. Be my guest hehe

            > no musze przyznac, ze on to jest niezly numer, hehe
            > nie wiem czy nie lepszy od kagana

            Emigracja jest duzym obciazeniem dla psychiki. Osobniki slabe lamiom siem jak
            zapalki hehe
            Dlatego tez nie udalo siem zbudowac komunizmu w bulwie. Do tego trzeba miec jaja wink

            > tu nie ma o czym dyskutowac

            Ja tam osobiscie bardzo lubie kobiety, a juz szczegolnie niektore ich czesci.
            Doceniam takze ich przydatnosc spoleczna, na przyklad nikt tak nie posprzata jak
            moja zona. A to jeszcze nie wszystko, bo potrafi prac, prasowac, gotowac i
            kochac siem jak krejzi. Ogolnie rzecz biorac nie odmawiam kobietom prawa do
            istnienia hehehe

            > ja nie wiem co to znaczy "quit", hehe

            Palisz? hehehe
            • ontarian Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 03.09.09, 18:57
              ratpole napisał:

              > Dlatego tez nie udalo siem zbudowac komunizmu w bulwie. Do tego
              > trzeba miec jaja wink
              senk w tym, ze te z jajami wyjechali, hehe

              > Doceniam takze ich przydatnosc spoleczna, na przyklad nikt tak nie
              > posprzata jak moja zona. A to jeszcze nie wszystko, bo potrafi
              > prac, prasowac, gotowac i kochac siem jak krejzi.
              zawsze mowilem, ze od robota lepsze

              > Palisz? hehehe
              nie moge powiedziec, zeby kan do kgb nie doniesla, hehehe
      • dr.hab Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 03.09.09, 19:04
        Te,mundrala za 5c,czy ciebie vacuum zbyt mocno za główkie ciągnęło?
        Tera to wszędzie się wrogów widzi,co?
        Zmień terapeutę,zanim cię nie osaczą,hehehehe
        • ontarian Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 03.09.09, 19:11
          te, dokturku
          z wami tutaj mam najlepszom terapie, hehehe
          a i jak widze, to i doktura tu nie brakuje
          i to nie byle jaki, habilitowany
          z budowy drongow do srania chyba, hehe
          • dr.hab Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 03.09.09, 20:11
            Widzisz,buraczany,to co najwyżej dzieło Picassa w lustrze hehehe.
            Drągi do srania...ty to tfurczy nawet jesteś.
            Wszystkie grepsy forumiane obstukane na blachę,e?
            • ontarian Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 03.09.09, 20:34
              dr.hab napisał:

              > Widzisz,buraczany,to co najwyżej dzieło Picassa w lustrze hehehe.
              nie patrze w lustro, i tak wiem, ze piekny jestem, hehe
              a dla poprawy humoru, to wystarczy mi
              jak na twoj buracki ryj popatrzem

              > Drągi do srania...ty to tfurczy nawet jesteś.
              w przeciwienstwie do ciebie matolku

              > Wszystkie grepsy forumiane obstukane na blachę,e?
              a co? doktorat chcesz o tych grypsach robic?
              • dr.hab Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 03.09.09, 20:58
                Ja też cię kocham.
                Patrzysz na mój buracki ryj,prawisz...hohoho,zdradź mi jeszcze,spryciulo,jak to robisz-oglądając swe rodzinne fotki czy towarzyszy z komitetu?
      • eczek1 Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 06.09.09, 00:18
        ontarian napisał:

        > celem tego watku przede wszystkim bylo
        > "tak sobie to napisalem, zeby hawajski mial o czym rozmyslac, hehe"
        > niejako odpowiedz na watki przez hawaja zalozone.
        > a ze przy okazji inni dali sie wciagnac,
        > tym wieksza moja zasluga dla tego zacnego forum. hehe
        > racz wasc zauwazyc, ze ja specjalnie nic o sobie
        > tak prawde powiedziawszy nie napisalem.
        > ale dzieki moim wypocinom, wiemy na przyklad
        > ze taki hawaj komunistyczne wychowanie otrzymal
        > i dzieki wysoko postawionemu, partyjnemu tatusiowi
        > szkoly pokonczyl, co by wyjasnialo luki w jego wyksztalceniu.
        > rowniez troszku i o pani kan sie dowiedzielismy,
        > ale to chyba bardziej jej szczerej wylewnosci
        > zawdzieczac nalezy niz mojej tutaj pisaninie.
        > a jak uwazniej wszystko przeczytasz, to zobaczysz
        > ze i inne nicki informacji o sobie nie poskapily.
        > a co sie o MNIE dowiedzieli? NIC, hehehe
        > wiem, ze moze to takie troche "swinskie" zagranie
        > ale to od maciory bonka sie tego nauczylem
        > zanim jemu ja na urodziny sprezentowalem.
        > pamietaj panie ratpole, ze im wiecej sie o wrogach swoich wie
        > tym latwiej z nimi mozna walczyc.
        >
        > jeszcze tylko podziekowac wszystkim pragne
        > za ucieche jakiej mi tu dostarczyli, hehehehehehe
        > wasz ulubieniec
        > ontarian
        >


        Nawet nie zauwazylem ze ten watek sie jeszcze rozwija. Z ta
        szczeroscia to jest tak. Jak jestes uczciwy, prawy i nie masz nic do
        ukrycia, chetnie opowiadasz o sobie. Ja akurat moglbym pisac ksiazki
        o sobie i swoim zyciu. Jest szczesliwe, bardzo barwne i pelne
        niespodzianek.
        Dopasowalem sie tym do zwyczajow panujacych w USA. Tutaj w kolejce
        czy w poczekalni dowiesz sie o nieznajomym jego caly bardzo intymny
        zyciorys. Tak jest wsrod ludzi uczciwych. Ludzie dziela sie swoimi
        codziennymi troskami a i zyciowymi sukcesami czy tragediami.
        • ratpole Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 06.09.09, 00:25
          eczek1 napisał:

          > Jak jestes uczciwy, prawy i nie masz nic do ukrycia, chetnie opowiadasz o sobie.

          To prawie jak Krawczyk hehe

          > Ja akurat moglbym pisac ksiazki o sobie i swoim zyciu. Jest szczesliwe, bardzo
          barwne i pelne niespodzianek.

          To juz calkiem jak Krawczyk hehe
          • eczek1 Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 06.09.09, 00:38
            Jezeli Krawczyk jest uczciwy, prawy i niema nic do ukrycia.
            Wszyscy jednak wiemy ze taki nie jest.
            Ty zdaje sie nie lubisz ludzi sukcesu. To takie polskie.
            • ratpole Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 06.09.09, 01:06
              eczek1 napisał:

              > Ty zdaje sie nie lubisz ludzi sukcesu. To takie polskie.

              Lubie ludzi sukcesu, o ile sami ten sukces wypracowali.
              Niektorzy za swoj osobisty sukces uwazali zapisanie sie do partii. To takie polskie.
              Moj ojciec nie byl wysoko partyjny, dlatego jedna para beatlesowek musiala mi
              wystarczyc na cala mlodosc. A stopa nie rosla tylko malaua hehe
              • eczek1 Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 06.09.09, 01:11
                To prawda. Za mlodu nic mi nie brakowalo ale pozniej tez nie. Majac
                18 lat opuscilem dom rodzinny. Jak to mowia poszedlem na swoje.
                O tej chwili nie mialem pomocy od nikogo i nigdy.
                Nie liczac Boga oczywiscie.
                • ratpole Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 06.09.09, 01:35
                  eczek1 napisał:

                  > Majac 18 lat opuscilem dom rodzinny.

                  Widocznie nie byles kochany. Przykro mi.
                  • eczek1 Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 06.09.09, 22:18
                    Nie musi ci byc przykro. Problem w tym ze kochali mnie za bardzo.
                    Jak jak gralem z kolegami w pilke, ona, matka moja, latala za mna z
                    talerzem z obiadem, zebym zjadl bo nie przychodzilem na obiad.
                    Przynosila mi wstyd ale ja wiedzialem ze to wielka milosc.
                    W domu gotowala dla mnie co innego bo ja bylem grymasny a dla reszty
                    rodziny co innego.
                    Zyczyl bym wszystkim takiej matki.
                    Ojciec byl surowy, wymagal dyscypliny ale ja nie sluchalem, robilem
                    swoje. Od dziecka mialem swoje zdanie, takie rozne od rodzicow.
                    Jak opuszczalem dom w ktorym mialem niebo, wszyscy plakali a ja
                    bylem twardy. Ja potrzebowalem pelnej niezaleznosci. Zreszta juz
                    wtedy radzilem sobie dobrze. Pieniadze nigdy nie byly dla mnie
                    problemem.

                    Sprowokowales mnie. Teraz ortalian moze sie smiac z mojej szczerosci.
                    Na zdrowie.
                    • ratpole Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 06.09.09, 22:38
                      eczek1 napisał:

                      > Nie musi ci byc przykro. Problem w tym ze kochali mnie za bardzo.
                      > Jak jak gralem z kolegami w pilke, ona, matka moja, latala za mna z
                      > talerzem z obiadem, zebym zjadl bo nie przychodzilem na obiad.
                      > Przynosila mi wstyd ale ja wiedzialem ze to wielka milosc.
                      > W domu gotowala dla mnie co innego bo ja bylem grymasny a dla reszty
                      > rodziny co innego.
                      > Zyczyl bym wszystkim takiej matki.
                      > Ojciec byl surowy, wymagal dyscypliny ale ja nie sluchalem, robilem
                      > swoje. Od dziecka mialem swoje zdanie, takie rozne od rodzicow.
                      > Jak opuszczalem dom w ktorym mialem niebo, wszyscy plakali a ja
                      > bylem twardy. Ja potrzebowalem pelnej niezaleznosci. Zreszta juz
                      > wtedy radzilem sobie dobrze. Pieniadze nigdy nie byly dla mnie
                      > problemem.

                      Dosc standartowy ten twoj zyciorys, z nielicznymi wyjatkami, mianowicie z tym,
                      ze ojciec byl wysoko partyjny (wiekszosc ojcow byla nisko partyjna lub wrecz
                      byli byle szeregowymi donosicielami albo ormowcami) no i z tym, ze kochajacy
                      rodzice zabraniali ci (dla twego dobra) uczeszczac na religie, a ty i tak
                      wyrosles na Swiadka Jehowy. Z takim zyciorysem niezrozumiala jest dla mnie twoja
                      antybulwiacza zacietosc. Przeciez nikt ci krzywdy nie zrobil, jak na przyklad mnie.
                      • eczek1 Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 06.09.09, 22:54
                        Swiatkiem Jehowy to pewnie ty jestes i starasz sie mnie tu namowic.
                        Powiem ci odrazu nic z tego ale nie potepiam cie za to.

                        Wysoko partyjny to rzecz wzgledna. Paracowal w Urzedzie Wojewodzkim
                        i nie mogl byc niepartyjny. Tak to, byc moze niefortunnie nazwalem.
                        Zrobili mi krzywde? Komuna wyrzadzila wiecej szkody niz II WS.
                        Po wojnie Polska odbudowala sie w kilka lat z komuny nie moze sie
                        odbudowac do dzisiaj.
                        Tepie polski brak kultury, zle obyczaje i liczne przywary. Robie to
                        z troski i w dobrej wierze aby uswiadomic to co poniektorym
                        Zyjac w Polsce tego sie nie widzi. Z perspektywy USA widac az nadto.

                        Proponuje zakonczyc ta glupia dyskusje.
                • nad_oceanem Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 07.09.09, 18:32
                  Czyli przeprowadzil sie do akademika, jak wiekszosc tych co to mieszkali na prowincji i musieli wyjechac "za szkola". "Na swoje" brzmi duuzo dramatyczniej niz bylo w istocie.
                  Dramatycznie to byloby na Jackowie.
                  • eczek1 Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 07.09.09, 20:21
                    hahahaha.... OBSESJA zamurzyna...
                    Sopot to kulturowe centrum Polski. Dla nas w tym czasie Warszawa to
                    bylo wielkie zadupie i gleboka prowincja. Warszawa zawsze odstawala
                    w modzie, muzyce, filmie i ogolenie rzecz biorac w kulturze. A i
                    polityce. W Trojmiescie powstala Solidarnosc i tam zapoczatkowano
                    obalenie komunizmu. Obecny premier czy prezydent tez mieszkaja w
                    Sopocie. W Warszawie kiedy musza. Polacy do dzis bardziej sobie
                    cenia Trojmiasto, Krakow czy Wroclaw niz ta skamieniala Warszawa.
                    Najbrzydsza stolice Europy.
                    W akademikach bywalem ale nigdy nie mieszkalem.
                    Teraz napisz cos o sobie przybledo.
                    • nad_oceanem Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 07.09.09, 20:34
                      To naprawde nie jestes hawajem? Hehehehe...

                      Jesli pamiec ci szwankuje zapisuj se swoje klamstwa, oprocz twoich moherowych pogladow i braku umiejetnosci logicznego myslenia to jeszcze jeden powod dla ktorego wychodzisz na idiote.
                      Jako ktos kto polowe zycia spedzil w slaskich hotelach robotniczych, agitujac wspolmieszkancow z ramienia organizacji partyjnej, bardziej pasujesz na przyblede.
                      • eczek1 Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej wyjas 07.09.09, 20:43
                        A mialo byc cos o tobie. Gdzie mieszkales w Polsce? A prawda ty caly
                        czas tam mieszkasz. Czym sie trudniles? Dla kogo dzisiaj pracujesz?
                        Licze na to ze doczekam sie twojej szczerosci.
                        W hotelu robotniczym bylem raz w zyciu jak odwiedzilem tam moja
                        kolezanke.
                        A eczek to nie hawajski, tepaku.
                        • nad_oceanem Przestan klamac, hawaj. 07.09.09, 22:47
                          Twoja nieumiejetnosc logicznego myslenia sprawia ze twoje bajdy sa dziecinnie proste do rozszyfrowania.




                          "eczek1 napisał:

                          > A eczek to nie hawajski, tepaku."
            • mr_kagan Re: panie ratpole, pospieszam czem prendzej 06.09.09, 22:19
              Jesli uzywasz mego nazwiska, to czemu sie nie podpiszesz swoim pod
              swym postem?
    • prawdziwystarywjarus No i wywołałeś wilka z lasu !!! 05.09.09, 09:13
      Masz tu odpowiedź na twoje nieodpowiedzialne przemyślenia:

      wiadomosci.onet.pl/2037651,11,item.html
      • al-kochol-8 Re: No i wywołałeś wilka z lasu !!! 05.09.09, 09:34
        lekcewazenie katechezy to ciezka zbrodnia, ale mozna sie jeszcze
        wykupic
      • dr.hab Re: No i wywołałeś wilka z lasu !!! 05.09.09, 11:24
        O,wygląda na to,że wolnym owieczkom tradycyjne czesanie futerka widzi się lekko passe,hehehehe
    • bogo2 nie musisz w nic wierzyc, co nie znaczy 05.09.09, 17:27
      ze nie wierzysz..!!! wiara, dziwna jest. czasami przychodzi do ciebie,
      wbrew tobie.
      • al-kochol-8 Re: nie musisz w nic wierzyc, co nie znaczy 05.09.09, 23:46
        boj sie bogo, co ty pierniczysz
    • krupniok_pl Lepiej nie wierz w nic, bo to jest niebezpieczne. 05.09.09, 22:51
      Zwłaszcza w USA.
    • emeryt-0 Re: czy ja musze w cos wierzyc? 06.09.09, 01:40
      ontarian napisał:

      > czesto po oswiadczeniu, ze nie wierze w Boga
      > wierzacy pytaja mnie, "to w co wierzysz?"
      > "w nic" odpowiadam, i od razu dziwne miny
      > na ich gembach sie pojawiaja.
      > to jak to w koncu jest?
      > czy wiara w cos jest jakims cholernym obowiazkiem?
      >
      > ciekawe jest tez to, ze na moje pytanie
      > "czy jest choc jeden dowod na istnienie Boga?"
      > zaden wierzacy nie potrafil mi odpowiedziec
      > (moze moher hawajski potrafi? hehehe)
      > natomiast ja im zawsze mowie, ze jest masa dowodow
      > na nieistnienie Boga.
      > ich pytanie z kolei jest "jakie?"
      > wiec ja im mowie, ze chocby cale zlo istniejace na swiecie.
      > to im z reguly mordki zamyka
      >
      >
      bo ty pedal jestes.osobiscie tez nie chodze do kosciola lecz ze wzgledu na mochery.
    • polonews5 I tak wierzysz ! 06.09.09, 21:54
      Bo masz to zakodowane we łbie. Jankesy do tego doszły, he,he
    • eczek1 Re: czy ja musze w cos wierzyc? 06.09.09, 22:10
      Powtarzał, że "wiarę w Boga powinno się tracić tak jak pierwsze zęby"

      Kto to powiedzial? ontarian, ratpole?

      "Uważał religię chrześcijańską za przeżytek, obłudny wynalazek
      służący do uzależniania ludzi"

      Kto to powiedzial? ontarian, ratpole?

      Nie, tak mowil Hitler.
      • dr.hab Re: czy ja musze w cos wierzyc? 07.09.09, 00:07
        A to kto powiedział-ontarian,ratpole czy Hitler:
        "Nazywaja mnie Romeczek",
        no i czy my musimy w to wierzyć,Cyganiątko nasze niezrównane?
        • eczek1 Re: czy ja musze w cos wierzyc? 07.09.09, 01:00
          Chodzi ci o zrodlo?
          pl.wikipedia.org/wiki/Adolf_Hitler
          Patrz pod Kwestie religijne.
          • dr.hab Re: czy ja musze w cos wierzyc? 07.09.09, 10:20
            Na Rany Boga,czy ty,puchu marny,naprawdę nie zrozumiałeś NIC z tych moich nieszczęsnych paru wyrazów na krzyż???
            ...
            Tyś rzeczywiście puch.I to zdecydowanie nie Winnie The Pooh,raczej Kłapouchy;marnego sortu.

            Bez odbioru...
            • kupa.kazi Re: czy ja musze w cos wierzyc? 07.09.09, 23:14
              dr.hab napisał:

              > Na Rany Boga,czy ty,puchu marny,naprawdę nie zrozumiałeś NIC z tych moich niesz
              > częsnych paru wyrazów na krzyż???
              hmm on juz tak ma i nie zmienisz tego,jedyna nadzieja w Bogu,modlmy sie ci
              wszyscy,ktorym zdrowie naszego jan-eczka lezy na sercu moze chociaz nogi bedzie
              mial zdrowe
    • kupa.kazi Re: czy ja musze w cos wierzyc? 07.09.09, 04:57
      demotywatory.pl/45783/Ateista
    • starypierdola .. musze w cos wierzyc? 07.09.09, 23:05
      Nie, nie musisz. Na powtorne pytanie odpowiedz "jestem agnostyk".

      Tak wlasnie odpowiadali SS-mani w ankietach personalnych, niezaleznie od tego
      czy w cos wierzyli czy nie, bo do SS wierzacych nie przyjmowano.

      Podobnie zreszta bylo na poczatku budowy socjalizmu w PRL.

      Agnostyk SP
      • eczek1 Re: .. musze w cos wierzyc? 08.09.09, 00:44
        Nadajesz sie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka