Dodaj do ulubionych

Bulimia po 30-stce

16.09.10, 12:23
Witam, ED miałam zawsze, a przynajmniej wszystko zaczęło się w wieku nastoletnim. Wieczne odchudzanie, liczenie kalorii, myślenie o jedzeniu, lęk przed przytyciem...
Ale wtedy nie było bulimii.
Dziś jestem po 30 stce, mam dwójkę wspaniałych dzieci i kochanego męża, których kocham nad życie, pracę, dom i co???
Jestem durną babą, która nie może sobie poradzić sama ze sobą.
Powiedzcie mi, dlaczego? Przecież ja nie chcę być chora.
Zdecydowałam się na pójście do lekarza, ale póki co jakoś odwlekam tę wizytę. Wstydzę się?
Wymiotuję od 10 miesięcy.
Od niedawna mój mąż wie o tym, ale przyjął do wiadomości i tyle...
Mówi, ze sama muszę zrozumieć.
Co ja mam robić, jak się zabrać do leczenia? Help.
Obserwuj wątek
    • troche_smutna1 Re: Bulimia po 30-stce 18.09.10, 00:41
      Ja jestem przed 30-stką. U mnie zaczęło się jak mialam 18 lat. Najpierw anoreksja a potem bulimia. Na początku rzygałam sporadycznie, potem co raz częsciej i częsciej aż doszło do 2 a nawet 3 razy na dzień...
      Powiem Ci że będąc już w tym wieku zupełnie inaczej patrzę na swoje ED. Po prostu dorosłam i myślę, że stopniowo zaczęłam wyrastać z bulimii. Oczywiście nie mówię, że nie mam problemu - czasami wymiotuję, ale wiem, że jest lepiej, wiem, że robię postępy i nie wrócę do tego co było. Teraz wymotuję naprawdę bardzo bardzo rzadko.
      Trudno mi doradzić tobie coś bardzo konkretnego, może odpowiedz sobie szczerze i dokładnie dlaczego to robisz, mnie to pomogło. Po milionowej nieudanej próbie "przestania rzygać", pomyślałam, że zwykłe powstrzymanie się przed wizytą w toalecie nic nie da bo ok. może dziś i jutro mi się uda ale pojutrze już nie. Trzeba zlikwidować przyczynę dla której to robisz.
      No i jest kwestia zdrowia. Nie chodzi mi tylko o niebycie bulimiczką ale o wszystkie koszty zdrowotne (i finansowe!) jakie ponosi się w związku z rzyganiem. Ja mogłabym wyminiać długo, co mi jest... wiesz... refluks, tężyczka, zepsute zęby, rozwalony przełyk, przepuklina, problemy ze wzrokiem, wypadanie włosów, fatalne krążenie, problemy z nerkami i sercem nawet ataki padaczkowe wywołane właśnie bulimią... Jak widzisz lista jest spora i niestety, to tylko kwestia czasu, kiedy to wszystko spotka każdą bulimiczkę... Kiedyś już o tym pisałam, że dałabym dosłownie wszystko żeby cofnąć czas i w porę przestać i być zdrowa... A że jest to niemożliwe to mam nadzieję, że uda mi się zatrzymać kogoś w porę, że uda mi się dotrzeć chociaż do jednej osoby... No i masz dzieci, masz dla kogo żyć, pomyśl, co się z nimi stanie jak umrzesz...
      • mon-30 Re: Bulimia po 30-stce 19.09.10, 07:56
        Bardzo dziękuję ci za odpowiedź.
        Myślę, że wiem, dlaczego to robię. Składa się na to wiele przyczyn niestety...
        Brak akceptacju swojego ciiała, brak bliskiej osoby, z którą mogłabym porozmawiać, brak wsparcia męża i wiele innych...
        Powiedz mi, czy ty chodziłaś (chodzisz?) na terapię?
        Jak przełamać wstyd i upokorzenie?
        Nie chcę, aby moje życie było zdominowane myślami o jednym, nie chcę unieszczęśliwiać mojej rodziny, być wiecznie rozdrażnioną, płaczliwą czy krzykliwą mamą...
        Jeszcze raz ci dziękuję.
        • tlustaklucha Re: Bulimia po 30-stce 22.09.10, 21:14
          Wstydzić się naprawdę nie ma czego. Jeśli pójdziesz do psychologa czy do psychiatry, to on ma takich pacjentów przynajmniej dzisięciu dziennie. Mogła byś się wstydzić, gdybyś poszła do niego zdrowa, bo po co zabierać mu czas.
          Ja bulimię, a wcześniej anoreksję, miałam około 20 lat. Teraz leczę się siódmy rok u psychologa i u psychiatry. Bez terapii i bez leków nie dałabym rady i nie ma sie co oszukiwać, że się samemu sobie poradzi. Rzyganie, jedzenie, niejedzenie często pozwala pomieścić w sobie emocje, których inaczej pomieścić by się w sobie nie dało. To taki regulator. Czasem trzeba zupełnie przbudować sobie osobowość, by się od tego uwolnić.

          U Ciebie to jeszcze porównywalnie krótko trwa, więc też mniej czasu i wysiłku powinno Cię kosztować rozwikłanie tej sprawy. Nie wypadłaś z życia, ze społeczeństwa, masz rodzinę - to będą Twoje punkty oparcia. Im szybciej się zgłosisz na terapię, tym lepiej. Wybieraj kogoś, kto ma duże doświadczenie z osobami z zaburzeniami jedzenia i tylko takiego kogoś. Żadne inne treningi, terapie itp.
          • mon-30 Re: Bulimia po 30-stce 23.09.10, 11:05
            Dziękuję.
            Jeszcze muszę zorientować się, czy w moim mieście są doświadczeni specjaliści...
            W ogóle czy są specjaliści od tego typu zaburzeń...
      • chinka82 Re: Bulimia po 30-stce 20.10.10, 18:31
        Hej
        jestem nowa na forum i nie znam Twoich poprzednich postów ale czytając tego jestem przerażona.Na bulimie choruję od 13 lat i co prawda nie mam jeszcze fizycznych objawów skutków ubocznych bulimii (oprócz zepsutych zębów) to licze się z tym ,że kiedyś będą.
        Chciałabym się dowiedzieć od Ciebie jak sobie radzisz z chorobą,ja przez te 13 lat wyrobiłam sobie nawyki i nawet jeśli nie czuję głodu to jednak rytuał "rzygania" musi sie pojawić w ciągu dnia.Nie potrafię pozbyć sie tego nawyku,staram się ale jest ciężko.
        Będę wdzięczna o udzielenie jakiejkolwiek porady.Jeśli masz ochotę możesz do mnie wysłac maila chinka82@wp.pl
    • chinka82 Re: Bulimia po 30-stce 20.10.10, 18:22
      Hej ja własnie jestem na etapie wychodzenia z bulimii,idzie bardzo opornie ale są jakies postępy.Na bulimie choruje od około 13 lat i jestem juz tym zmęczona.Chodzę na terapię,która mi pomaga(niestety chwilowo mam przerwę).
      Pisałaś ,że masz 2 dzieci ,męża a z bulimią zmagasz sie od dawna.
      Jak sobie poradziłas z Bulimią będąc w ciązy???Ja mam 28 lat i drżę z obawy zę niestety choroba uczyniła mnie bezpłodną i już nigdy nie będę mogła mieć dzieci.
      Jak masz ochotę to możesz do mnie wysłać maila,to mój adres chinka82@wp.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka