katarzyna2005
03.12.04, 15:36
40 dzien 'czysty', a jestem bulimiczka od 5ciu lat. W prawie kazdej chwili
mysle by wrocic do milego nalogu, ale na razie udaje mi sie wytrwac,
zaznaczam w kalendarzu kazdy nastepny dzien-sukces. Dotychczas, w ciagu tych
5cu lat nie udalo mi sie wytrwac dluzej niz tydzien, i to rzadko.
Trzy sprawy sa najbardziej pomocne:
duzo zajec, jesli ich nie ma to sobie organizuje (bo czesto zarlam z nudy),
finanse, podliczylam, ile juz wydalam, ile to kosztuje codziennie (w moim
wypadku min 20zl), porownuje z kosztem 'bezpiecznego' posilku dla zabicia
pokusy;
no i najtrudniejsze - mniej sie przejmuje wygladem, mam osobe, ktora i tak
mnie lubi,
To ostatnie (tzn zaakceptowanie grubszego cizla) jest jednak najtrudniejsze,
bo przytylam (4 kilo), a nie chce dalej tyc, wiec nie wiem jak to bedzie dalej
(Kiedys juz przezylam 30 kilo nadwagi, nie chcialabym do tego powrocic, a to
nie jest trudne, wlasciwie juz mam ochote na 'bezpieczne' obzarstwo, tzn
takie, ktore potem wyladuje w kiblu).
Jak sobie radzicie z jednoczesnie walka z bulima ale i nietyciem?
Pozdrawiam wszystie rozumiejace ten koszmar nalogu.