Dodaj do ulubionych

Chcę skończyć z 'B', zaczynam znów od nowa

27.01.05, 18:09
O tak, od nowa. Zbyt dużo było tych kryzysowych dni po 50 wygranych. Muszę
zacząć jeszcze raz. Inaczej. Zmienić taktykę. Nie będzie jakiegoś szablonu na
początek. Wczoraj założyłam plan na dziś. Dziś pomyślę o jutrze. A potem
zobaczymy...

Dziś dzień 1-szy. Zainspirowany dniem wczorajszym. Wczoraj zaczęło się od
batonika, potem czekolady... Jak zwykle słodycze. Moja zguba. No i strach, że
przytyję. A przecież jestem za chuda. BMI ok. 17-18. Patrzę w lustro i widzę
kościste ramiona, wychudzoną "klatę" (żebra obleczone cieńką skórą), chudą,
bladą buzię. Dotykam bioder - kości wystają trochę za bardzo, tyłek
spłaszczały - to jest spoko, nogi też ok. Boję się przytyć, ale czemu?
Przecież wyglądam strasznie! Nawet mój mąż ostatnio stwierdził, że jestem
chuda jak śmierć, a wczoraj powiedział, że okropnie mi żebra wystają, można
wszystkie przeliczyć. Nie chcę nikogo wpędzać w kompleksy, nie po to o tym
piszę. Chodzi o to, żeby ktoś wyobraził sobie mnie na podstawie tego opisu i
spróbował mi odpowiedzieć, czemu tak bardzo boję się przytyć, skoro wyglądam
tak marnie i w dodatku zdaję sobie z tego sprawę i co najważniejsze taka
chuda już nie podobam się sobie? Przecież to bez sensu!!! W każdym razie to
ten strach sprawił, że wróciła 'B'. Nie chciałam przytyć, chodziłam głodna.
Organizm podniósł bunt. I te słodycze. Jak zacznę, tracę umiar. A potem jest
za późno...

Przemyślałam to wczoraj wstępnie. Stwierdziłam, że nie mogę się dłużej
głodzić. Będę jeść więcej. Najwyżej przytyję. Myśląc rozsądnie nawet dobrze
mi to zrobi. Tylko nie słodycze!!! Od czasu do czasu, jak już na prawdę nie
będę mogła wytrzymać. I musze zacząć ŻYĆ. Przeżywać każdy dzień. Bo ostatnio
poza pracą to była wegetacja między jednym posiłkiem a drugim.

Dzień 1-szy. Bez słodyczy. Tylko kilka suszonych fig. Idąc po dziecko do
przedszkola wziełam sanki. Choć raz zrobiłam coś dla niego. Zaczerpnęłam
radości z radości mojego dziecka. A ostatnio macierzyństwo wcale mnie nie
cieszyło, zaniedbywałam moją pociechę. Myślałam tylko o jedzeniu,
tyciu/chudnięciu, kilogramach, itd. Zaniedbywałam wszystko. Marnowałam czas.
To właśnie zaczynam zmieniać od dziś. Koniec siedzenia i oczekiwania nie
wiadomo na co. Czas zacząć coś robić. Cokolwiek. Byle działać.

Za chwilę kończę pisać i idę robić cokolwiek. Umyję naczynia, poskładam
pranie, pobawię się z dzieckiem, a może zrobię manicure... I tak minie mi
jakoś ten dzień 1-szy.
Obserwuj wątek
    • niobe5 Re: Chcę skończyć z 'B', zaczynam znów od nowa 27.01.05, 18:32
      Ten strach przed przytyciem jest naprawde okropny. Ja niestety nie jestem chuda
      (okreslilabym sie mianem - normalna :)) i panicznie boje sie przytyc gdzyz
      wiem, ze kazdy kilogram to bedzie juz "za duzo" (choc sie nie waze, ale widze
      po sobie). I myslalam, ze nie jest to dla mnie waznem, ze wazniejsze jest
      pokonanie choroby, ale niestety sie mylilam - to zabardzo siedzi w tych naszych
      chorych glowkach.
      Masz racje, ze musimy zaczac zyc na serio. Powinnismy cieszyc sie tym co mamy i
      czerpac radosc nawet z blahych rzeczy (bo nasze zycie sklada i z bardzo waznych
      i pozornie niewaznych rzeczy, ktore maja jednak na nas wplyw).

      > Zaczerpnęłam radości z radości mojego dziecka.

      Bardzo fajne zdanie k_79. Bardzo mi sie podoba. Badz taka radosna i szczesliwa
      jak ono. Nie pozwol aby ta choroba byla Twoim dzieckiem bardziej niz prawdziwe
      dziecko. Zacznij normalnie jesc - normalne jedzenie nie spowoduje tycia. Sama
      widzisz, ze nie ma sensu dalej glodowac jak zostala Ci tylko skora i kosci. Nie
      podobasz sie sobie, maz mowi Ci zebys przytyla - idealna sytuacja do walki.
      Nawet jak przytyjesz nic sie nie stanie bo nadal bedziesz szczupla. (ja
      niestety nie moge sobie pozwolic na taki "komfort"; a raczej nie chce).

      Trzymaj sie cieplo. Dzisiaj tez moj dzien 1. Mam nadzieje, ze bedziemy sie
      wspierac. :)

      Buziaczki.
      • mestrom Re: Chcę skończyć z 'B', zaczynam znów od nowa 27.01.05, 20:01
        dokladnie tak samo mam. Od kiedy zaczelam walke unikam luster jak ognia, bo
        schizy dostaje ajk na swoje cialo patrze. OPbrzydzenie nie znika ,ale mam
        nadzieje ze z czasem chociaz zmaleje. Tlumacze sobie spokojnie ze ladna jeste.
        Moze pomoze. I sluchaj Faceta skoro mowi ze ladniej bys wygladala lakbys troche
        przybrala to pewnie ma racje.
        To super ze taka zawzieta jestes i masz potencjal. Gratuluje zdrowego podejscia
        do sprawy.
        Jak sie tak bardzo chce to musi sie udac.

        .
    • maybe123 ten okropny strach 27.01.05, 20:18
      to w moim przypadku strach przed utrata kontroli
      ze jak mi przybedzie 1-2 kg, to potem jeszcze 10-20
      co ciekawe to sie NIGDY nie zdarzylo, z bulimia czy bez, ale i tak sie boje

      k_79 jesli juz masz nabrac troche ciala, to przynajmniej niech to bedzie z
      wartoscioweg jedzenia. ja to sobie tak tlumacze: przynajmniej sie super
      naladuje witaminami i mikroelementami. jem owoce, (takze suszone, ale tu trzeba
      uwazac, bo cukier wciaga), orzechy, warzywa, ryby, owsianke, zarodki pszenicy,
      siemie lniane i rozne takie.

      podziwiam ze zaczynasz od nowa, sama wiesz najlepiej czy to jest podejscie
      fair. trzymaj sie DZIS, tak jak piszesz. i prosze NIE ZNIECHECAJ SIE, pierwsze
      dni po 'ciagu' sa trudne, pokusa jest duza. wytrzymaj, wytrzymaj, warto! A
      jutro bedzie juz odrobine lepiej.
    • k_79 Re: Chcę skończyć z 'B', zaczynam znów od nowa 27.01.05, 20:56
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Przynajmniej wiem, że nie jestem sama :))
      Co do tego przytycia to nie jest tak, że chcę przytyć, bo to dziwne, ale choć
      chcę wygkądać pięknie, co jest niemożliwe jeśli nie przybędzie mi chociaż 2 kg,
      to jednak nie chcę tyć. Jakiś paradoks. Jednak staram się podejść do sprawy z
      odrobiną rozsądku i jestem gotowa pogodzić się z przybieraniem na wadze, jeśli
      nie będzie to więcej niż 1-2 kg. Na początek. Potem zobaczę...
      • 30stka Re: Chcę skończyć z 'B', zaczynam znów od nowa 28.01.05, 00:01
        W moim przypadku zerwanie z wymiotami poskutkowało 7 kg przytycia! Ale gdy
        terapia zaczęła przynosić rezultaty, powoli zaczęłam wracać do "normalnej"
        wagi. Pewnie to nie brzmi zbyt pocieszająco, ale mimo wszystko chcę przez to
        powiedzieć, że początkowo może się zdarzyć przybranie na wadze. Nie należy się
        tym strasznie przejmować. Trzeba dać organizmowi trochę czasu na ponowne
        przejęcie kontroli nad naszą przemianą materii.
        Pozdrawiam i też trzymam kciuki, Magda
    • k_79 Dzień 2-gi 28.01.05, 15:12
      Dzień drugi jeszcze się nie skończył, ale I połowa była okropna. Nie z
      powodu jedzenia, ale mogłoby się to odbić jakimś atakiem... Zmęczenie całym
      tygodniem, niemiła sytuacja w pracy, spotkanie kogoś, przez kogo popieprzyło mi
      się w życiu, wywrotka na ulicy... Wszystko nie tak. Mam nadzieję, że wypad do
      knajpy w doborowym towarzystwie dobrze mi zrobi.

      Dziś znów bez słodyczy. Bez ataku. Stres przeryczałam zamiast przejeść i
      przerzygać. Psycha siada, ale jakoś się trzymam. Na razie... Po przeżyciach w
      pracy czeka mnie smutny weekend :(
      • maybe123 Re: Dzień 2-gi 28.01.05, 17:09
        trzymaj sie, trzymaj
        ja tez mam ciezko :(

        wobrazam sobie (mi pomagja metafory) ze to jak ogladanie filmu, i trafiasz no
        cholernie trudny kawalek (nudny, depresyjny, co badz). do przodu przewinac nie
        mozesz. i ta pokusa zeby wobec tego przewinac do tylu - do tej czesci ktora juz
        znasz, a ktora byla jako tako OK. najesc sie, zwymiotowac. przynajmniej znajomo
        i czas jakos zleci. mozna tak wracac tysiac razy znad progu trudnosci. tylko ze
        potem znowu tasma idzie do produ i trafiasz na ten trudny kawalek... kiedys w
        koncu trzeba to przetrzymac zeby sie dowiedziec co jest PO.

        to Twoj drugi dzien, czyli siedzisz juz w tym trudnym czasie - nie cofaj sie!!!
        ktoz powiedzial, "if you keep going through hell, keep going", czyli w wolnym
        tlumaczeniu, jesli przechodzisz przez pieklo, kontynuuje podroz (nie zatrzymuj
        sie, w koncu wyjdziesz na swiatlo dzienne)
        • katarzyna2005 Re: Dzień 2-gi 28.01.05, 17:31
          Hej
          Na moim watku pytalam co slychac, ale wlasnie przeczytalm i wiem.
          Super, ze sprobujesz bez slodyczy, to bardzo trudne, bo slodycze sa wszedzie,
          wszyscy zachecaja, nikt nie uwaza, zeby to bylo cos zlego, jak np wodka, czy
          narkotyki, a one maja tyle negatywnych skutkow.
          Niemniej sprobuj sobie dosmaczac zycie innymi sposobami, tzn jakies mile dla
          ciebie potrawy na pewno znajdziesz, jakies kotleciki z chlebeczkiem i
          salateczka, poezja.
          Pozdr, trzymam kciuki
    • k_79 Fatalna noc 2/3... 29.01.05, 10:46
      No to się przekonałam, że stany euforii zwłaszcza połączone ze stanami
      upojenia alkoholowego są dla mnie zgubne... Nie sądziłam, że mogę zrobić to o
      2.30 w nocy będąc nieźle zalaną... Teraz już to wiem :(( Z resztą po wypiciu
      robię inne głupie rzeczy, na które na pewno nie zdecydowałabym się będąc
      trzeźwą. Jestem na siebie wściekła!!!

      I tak zaczynam dzień 3-ci... Już wiem, że całkowicie muszę zrezygnować z
      alkoholu przy okazjach spotkań towarzyskich. Emocje robią się zbyt wielkie, bym
      podołała napięciu.

      A mimo wszystko piszę "dzień 3-ci", bo nie liczę dni "czystych". W tej walce
      liczę dni moich zmagań z bulimią pojmowanych kompleksowo, czyli liczę dni,
      kiedy chcę walczyć, próbuję i staram się szukać przyczyn wywołania objawów oraz
      sposobu na poradzenie sobie z nim. Np. tak jak opisywałam powyżej. Rozumiem
      już, że wychodzenie z choroby trwa, a objawy mogą się pojawiać, ale wierzę, że
      jeśli na prawdę zaangażuję cały mój potencjał, to ataki będą coraz rzadsze.
      • 30stka Re: Fatalna noc 2/3... 29.01.05, 11:34
        "Rozumiem już, że wychodzenie z choroby trwa, a objawy mogą się pojawiać, ale
        wierzę, że jeśli naprawdę zaangażuję cały mój potencjał, to ataki będą coraz
        rzadsze."

        Na pewno tak będzie. Trzymaj się tej myśli i zbieraj w sobie wszystkie możliwe
        siły. Nie pozwól, żeby ta wściekłość na siebie poszła w złym kierunku. Nie tym
        razem! Jesteś wściekła na siebie, czy na uzależnienie od tej choroby? Spróbuj
        to rozdzielić. Sobie wybacz, ale bulimii nie daruj...
        Trzymaj się ciepło! M
        • k_79 Re: Fatalna noc 2/3... 29.01.05, 11:43
          Dzięki Magda za Twoje słowa. Dodają mi pewności siebie i umacniają moją wiarę w
          cud, jakim jest pokonanie choroby. Tobie sie udało, wiesz o czym piszesz. Wiesz
          jak się walczy, wiesz jak pomóc. Czytam wszystkie Twoje posty i one bardzo
          wiele dały mi w ostatnim czasie do myślenia. One sprawiły,że zaczęłam inaczej
          patrzeć na cały ten proces wychodzenia z choroby. Mam nadzieję, że teraz się
          uda. Jeszcze raz dzięki.
      • wodnik73 Re: Fatalna noc 2/3... 29.01.05, 11:48
        Super, że liczysz nie dni czyste ale dni walki. To jest lepsze niż liczenie
        tych czystych, potem wpadka, załamanie i dół i liczenie od początku.
        Na mnie alkohol działa identycznie. Po wypiciu, chce mi sie tak jeśc że
        przychodze z imprezy w środku nocy i czyszczę lodówkę.
        A rano kac podwójny, fizyczny i psychiczny.
        Czuję, że wychodzę z bagna. Nawet piłam alkohol ostatnio kilka razy i obyło się
        bez kaca, tego psychicznego. Tzn jadłam po piciu, ale tak, chyba normalnie, bez
        opychania i zwracania.
        Psychika mi się chyba "prostuje".
        Bardzo pomaga mi to forum. Chodzę na spotkania grupy wsparcia. Spotykam się z
        psychologiem. Często sięgam po książki Louise L. Hay. Pozwole sobie zacytowac
        kilka zdań z jej ksiązki.

        "Zmień myślenie, a zmienią się uczucia. Każda myśl kreuje naszą przyszłość.
        Jedyny prawdziwy czas jest teraz. Od niego zaczyna się proces przemian.

        Chwal siebie tak często jak możesz. Kiedy zrozumiesz, że jesteś kochana, miłość
        wpłynie do wszystkich dziedzin twojego życia. Wszystkie mamy miłość w sobie.
        Nikt nie może nam dać tyle miłości ile możemy dać same sobie.
        Powstrzymaj się od wszelkiej krytyki.
        W związek ze sobą angażuj się bez reszty. Zatroszcz się o siebie. Zaangażuj się
        w miłość do siebie. Zadbaj o swoje serce i duszę.
        Twój związek ze sobą najważniejszy związek w Twoim życiu.
        Traktuj siebie w specjalny sposób, jakbyś była kochana przyjaciółką"

        Ja zaczęłam traktowac siebie jak przyjaciółkę nie jak wroga. I wcale nie jest
        to łatwe. Ale się nie poddaję.

        Nie poddawajcie się dziewczyny !!!


        • k_79 Re: Fatalna noc 2/3... 29.01.05, 12:07
          "Po wypiciu, chce mi sie tak jeśc że
          > przychodze z imprezy w środku nocy i czyszczę lodówkę.
          > A rano kac podwójny, fizyczny i psychiczny."

          DOKŁADNIE!!! Ten kac psychiczny daje najbardziej w kość...

          "Twój związek ze sobą najważniejszy związek w Twoim życiu."

          Masz rację. Dotąd nie zadawałam sobie z tego sprawy, trudno dać wiarę nie? Te
          Słowa poraziły mnie jak piorun. Niby rzecz oczywista, ale jej nie pojmowałam!
          Obudziłam sie! W końcu wiem, że ja sama jestem dla siebie ważna i ja sama
          jestem sobie potrzebna! I to ze sobą muszę żyć w zgodzie przez całe życie, więc
          muszę zrobić wszystko, żeby ze sobą wytrzymać! Dzięki za uświadomienie tak
          prostej prawdy! :))

    • k_79 Już chyba nie potrafię :(( 01.02.05, 19:59
      Ja już nie umiem bez niej żyć... Chce mi się wyć... :((
      • 30stka Re: Już chyba nie potrafię :(( 01.02.05, 20:10
        Karolina, nie poddawaj się i nie załamuj. ZDAJE Ci się, że nie umiesz bez niej
        żyć. Przecież niedawno odnosiłaś w tym zmaganiu z chorobą sukcesy. Może
        przyszedł dziś na Ciebie gorszy dzień,ale NA PEWNO jeszcze przed Tobą niejedno
        zwycięstwo!
        Nie martw się, my i tak Ciebie lubimy z bulimią czy bez (ale oczywiście lepiej
        bez):-)!!
        • katarzyna2005 Re: Już chyba nie potrafię :(( 01.02.05, 21:37
          Karolina
          Wiesz, że możesz bez niej żyć, przecież żyłaś. Ale życie bez bulimii jest dużo
          trudniejsze, bo odpada ten prosty sposób reakcji na problemy.

          Jak wiesz ja wszystkim radzę odstawić zupełnie słodycze, wiem, że to prawie
          niemożliwe.
          U Ciebie jest jeszcze ta trudność, że skoro nie tyjesz, a jesz słodycze, to
          znaczy, że spora część kalorii dziennego jedzenia jest właśnie ze słodyczy. A
          jeśli ktoś je słodycze czy inne świństwa, a niewiele zdrowych rzeczy, to to
          musi się odbić na psychice, na złym samopoczuciu, ma się mniej energii.
          Potwierdza to ten niedawny film o facecie, który odżywiał się w McDonaldzie
          przez miesiąc. Robił sobie badania. Oczywiście przytył, ale przede wszystkim
          miał mniej energii, skłonność do depresji, mniejszą ochotę na seks. Tak właśnie
          działa niezdrowe jedzenie. Czyli jeśli czujesz, że tak nie masz sił na walkę,
          to również to może mieć wpływ.
          Pozdrawiam, trzymam kciuki.
      • maybe123 czytaj i ucz sie, kobieto! 02.02.05, 20:08
        27.01
        Dzień 1-szy. Bez słodyczy. Tylko kilka suszonych fig. Idąc po dziecko do
        przedszkola wziełam sanki. Choć raz zrobiłam coś dla niego. Zaczerpnęłam
        radości z radości mojego dziecka.

        28.01
        Stres przeryczałam zamiast przejeść i przerzygać.

        -->Mam nadzieję, że wypad do knajpy w doborowym towarzystwie dobrze mi zrobi.

        29.01
        No to się przekonałam, że stany euforii zwłaszcza połączone ze stanami
        upojenia alkoholowego są dla mnie zgubne...

        01.02
        Ja już nie umiem bez niej żyć... Chce mi się wyć... :((

        -----------------------------
    • k_79 Re: Chcę skończyć z 'B', zaczynam znów od nowa 04.02.05, 08:47
      No dobra, próbuję się zebrać do kupy. Po raz enty. Teraz jest doskonały moment:
      już po tłustym (ani w pracy ani wśród swoich bez pączków i chrustu ani
      rusz...), do świąt jeszcze kawał czasu, żadnych urodzin, imienin po drodze, w
      życiu zawodowym, które ostatnio było dla mnie stresujące i bez perspektyw
      powiało optymizmem - szkoda zmarnować taki dobry i bezpieczny moment w życiu.

      TERAZ ALBO NIGDY!!!!!!!!!!!
      • k_79 Re: Chcę skończyć z 'B', zaczynam znów od nowa 04.02.05, 23:08
        Która to godzina... 22.54 Za godzinę i 6 min. północ. Już za 1h5'. Za tyle
        zaczyna się NOWY DZIEŃ. Ten jest OSTATNI. Za 1h5' zaczyna się TEN dzień, od
        którego zmieni się wszystko. ZMIENI SIĘ. Obiecuję to sobie samej. MUSI się
        zmienić. Inaczej zwariuję. Nie mogę zwariować, nie mogę tak po prostu dać się
        chorobie. Zbyt wiele mam do stracenia. Życie to zbyt wysoka cena. NIE MOGĘ do
        tego dopuścić. Zmieniam wszystko, choćbym cierpieć katusze miała za cenę
        zdrowia. Zmieniam... już teraz. Jeszcze nie północ, jeszcze nie nowy dzień, ale
        już ogłaszam start. Nieodwołalnie. To mój ostatni post pod tym logiem i tą
        datą. Stare brudy zostawiam za sobą. Historia k_79 dobiegła końca. Teraz
        zaczynam nową historię i staję się nową osobą. Żegnam słabości, witam siłę...
        Muszę... Wiem, że mnie na to stać. Przecież już to pokazałam. Potem odpuściłam,
        tak było łatwiej... Teraz nie mogę już iść na łatwiznę. Wiem, że będę cierpieć.
        Ale taka jest cena. Chcę to przetrzymać, chcę być zdrowa. Oby mi się udało...
        Boję się...

        Gadanina, która nic nie wnosi. Po prostu do dzieła! Trzymajcie za mnie...
        • 30stka Re: Chcę skończyć z 'B', zaczynam znów od nowa 04.02.05, 23:58
          TRZYMAMY!!!
          • katarzyna2005 Re: Chcę skończyć z 'B', zaczynam znów od nowa 05.02.05, 11:59
            Uwaga, znow nudze swoimi powtarzanymi tekstami.
            Nie musisz cierpiec, to da sie zrobic bez cierpienia. Pogodzic sie trzeba tylko
            (az) z tym, ze odpada ten pocieszyciel (ka), a jak nie bedziesz sie glodzic, no
            i wiesz co ja sadze o slodyczach, no i regularne posilki, to bedzie dobrze.
            Bardzo pozdrawiam i trzymam kciuki.
            • yesstem Re: Chcę skończyć z 'B', zaczynam znów od nowa 05.02.05, 13:18
              Byłam k_79, jestem yesstem ;) Dzięki, że jesteście ze mną! Dziś czuję, że mogę
              wszystko! Wiem, że to uczucie minie, ale jestem na to przygotowana. Uciekam z
              tego wątku, on już nie jest mój. Pozdro!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka