to_ona 01.03.05, 18:59 na śmierć marchewką. I zapije na śmioerć herbatą. Gdzie są granice głodu, a zaczyna się niepohamowany apetyt? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
vanillaice Re: żażrę się 01.03.05, 19:17 Wiesz...u mnie to bardzo cienka granica. Potrafię głodzić sie tygodniami, a potem nagle mam atak ( jakiś większy stres na przykład ) i wtedy wyżeram wszystko co jest w lodówce.....trudno coś powiedzieć Odpowiedz Link Zgłoś
moszi_moszi Re: żażrę się 01.03.05, 19:51 ja jestem właśnie na tropie granic głodu, czyli w trakcie poszukiwań. i taką mam metodę na określenie stopnia najedzenia, to znaczy, czy fizycznie czegoś mi jeszcze trzeba w żołądku. otóż, koncentruję się na swoim żołądku, nie myśląc o niczym innym, i na jego zawartości. jeżeli jest pełny (lub prawie pełny :)), to staram się przekonać swój mózg, że nie jestem głodna i to co on, ten mózg, daje mi do zrozumienia (czyli 'jedz dalej, przecież wiesz, że masz wieeelkie możliwości konsumpcyjne'), to ŚCIEMA!!! tylko proszę się nie śmiać, ja próbuje tylko jakoś sobie radzić :) pozdrawiam, moszi. Odpowiedz Link Zgłoś
vanillaice Re: żażrę się 01.03.05, 20:22 wręcz przeciwnie, spodobało mi się to co napisałaś i postaram się zacząć wprowadzać to w życie... Odpowiedz Link Zgłoś
moszi_moszi Re: żażrę się 01.03.05, 20:45 mam nadzieję, że ten sposób choć trochę pomoże. jednak trzeba wytrwałości by dojść w tym do wprawy :)) wierzę, że się uda każdemu kto spróbuje. trzeba tylko ćwiczyć i być dzielnym, hyhy. ja przed chwilą ominęłam pewien kuszący przedmiot w kuchni leżący. zamiast tego chwyciłam butelkę wody mineralnej i usiadłam sobie tu, i piszę. może jeszcze coś pozytywnego wymyślę ;) Odpowiedz Link Zgłoś
vanillaice Re: żażrę się 01.03.05, 20:50 Ja mam taki problem, że jak nie jem nic to nie jem, a jak zacznę to już nie moge przestać i pożeram wszystko co jadalne, a potem wymiotuję. W ten sposób coraz bardziej się pogrążam..... Odpowiedz Link Zgłoś
niezniszczalna87 Re: żażrę się 01.03.05, 20:53 ...to co napisalas jest swietne...tez tak dzisiaj probowalam i...udalo sie!!...ciesze sie z kazdego malego sukcesu,bo to moj drugi "czysty" dzien,bez obzarstwa i rzygania... ...a co do "umiejetnosci konsumpcyjnych" wiem jakie ogromne moga byc...nawet cala blacha babcinego ciasta :( ...to smutne ze najblizsi,majac najlepsze intencje (jak moja babcia) krzywdza czasem najbardziej... ...pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
moszi_moszi Re: żażrę się 01.03.05, 21:11 vanilla - też boję się jeść, bo wiem, że jak już zacznę, to przestać jest bardzo trudno. ale dosyć mam już wyrzutów sumienia, dosyć bolącego pełnego brzucha i dosyć pustego bolącego. mój sposób to jeść regularnie i to co mi smakuje. to trochę zmniejsza chcicę na różne pyszności w międzyczasie. ciągle tylko zostaje problem, jak przestać, kiedy już się zacznie? najlepiej wziąć coś dobrego do picia i robić coś, co zajmuje ręce (dobrze tez, żeby zajmowało myśli). mi dziś pomaga pisanie tutaj. jednak bić się ze sobą sama jest bardzo trudno. wiem, że nie zawsze się udaje. trzymam za Ciebie kciuki. pamiętaj, że sama nie jesteś. niezniszczalna - cieszę się, że działa! :) życzę jeszcze wielu takich dni (mój jest 1 po 4 i wpadce, ale się nie poddam). z dobrymi pomysłami razem damy rade! pozdrawiam, moszi. Odpowiedz Link Zgłoś
iiifa Re: żażrę się 01.03.05, 21:18 moszi - ładnie napisałaś, thx, spróbuje sie do tego zastaosować. To prawda najgorzej jest przestać, jak się zaczęło... niezniszczalna - wiesz ile razy wyjadłam wszystko co było, a potem było mi głupio jak każdy się pytał co się stało z całym chlebem. Musiałam ściemniać, że sie popsuł itd. Babcine pączki, ciasta, kilogramy czekolady, smażone pierogii... inni chcieli dobrze - dawali nam jedzonko, a my? - egoisti - sorry za te słowa, ale taka jest prawda. Stańmy się lepsze - lepsze dla siebie i innych dookoła ;) Odpowiedz Link Zgłoś
vanillaice Re: żażrę się 01.03.05, 21:40 Właśnie - lepsze dla siebie. Myślicie, że ja nie czulam się głupio jak wyżarłam siostrze czekoladki, które dostała od przyjaciołki albo wszystkie konfutury, ktore babcia zrobiła na zimę...? Teraz mieszkam z facetem i najbardziej boję sie tych wieczorów kiedy jest w pracy. Dzisiaj jest taki wieczór... Odpowiedz Link Zgłoś
moszi_moszi Re: żażrę się 01.03.05, 22:12 a taki piękny dzień był z tego dnia. nie, nie, nie poległam. widziałam 'tylko' siebie w lustrze. w całej okazałości. pomyślałam, że przydałaby się dieta bo trochę jakby przyduża się sobie wydałam. popsuło mi to humor oczywiście. wiem, że jak zacznę jeść normalnie to się trochę zmniejszę i wiem, że trzeba będzie trochę poczekać, że nie da się tak od razu, żeby pstryknąć palcami i wszystko było pięknie. mam nadzieję, że wytrzymam. bardzo chcę. czy ktoś widział mój dobry humor? to_ona - jak się trzymasz? Odpowiedz Link Zgłoś
30stka Re: żażrę się 01.03.05, 22:41 Moszi_moszi a co Cię tak niby w tym lustrze zdołowało? Kawałek brzuszka, czy bioderka? Jak masz się tym zadręczać, to bierz się za skakankę, ale w gruncie rzeczy po co? Lepiej porobić w tym czasie coś, co się bardzo lubi i tyle! Trzeba ukochać i ten brzuszek, i udko, i bioderko - to wszystko Twoje i tylko Twoje! Jedyne i niepowtarzalne!:-) Trzymaj się wszystkiego, co pozytywne, a lustro na razie omijaj, jak ma Cię dołować, papatki! Odpowiedz Link Zgłoś
vanillaice Re: żażrę się 01.03.05, 22:52 Bardzo mi się spodobało to co kiedyś napisala fiona, że lustra kłamią....ja miałam dziś podobną sytuację - chcialam sobie kupić czarnr spodenki w Terranowa i zobaczyłam sie w lustrze w przymierzalni - spodnie wisiały na mnie jak na kiju od miotły....czy ja faktycznie tak wyglądam....:( Odpowiedz Link Zgłoś
moszi_moszi Re: żażrę się 01.03.05, 23:00 postaram się zaprzyjaźnić z brzuszkiem, udkiem i bioderkiem. wiem, że bez tego na nic wysiłki moje. dziś zrobiłam pierwszy krok w kierunku uzdrawiania wnętrza mojego ciała, a dokładnie żołądka i dalszej części przewodu pokarmowego. połknęłam właśnie pierwszą z serii cudownych tabletek, które mają naprawić szkody po innych 'cudownych' tabletkach. tak więc przychodzi czas na zaopiekowanie się zewnętrzem :) warto się z nim zaprzyjaźnić. zabiorę zaraz brzuszek, udko i bioderko do łóżka. opowiem im bajkę i razem pójdziemy spać :) w końcu już zawsze będziemy razem, nieważne jak wyglądają. czemu niby mam mieć wobec nich większe wymagania niż wobec moich własnych przyjaciół na przykład? lepiej mi się zrobiło jak sobie popisałam. dzięki za bodziec :) pisanie w moim przypadku przynosi efekt jakby terapeutyczny. zmykam do łóżka. pozdrawiam, moszi. Odpowiedz Link Zgłoś