d_maron
20.05.05, 18:40
Witam. Dopiero od kilku dni udaje mi sie skutecznie poskromic chorobe. byly w
ciagu jej trwnia kilkumiesieczne okresy, kiedy było ok, czyli bez wymiotów,
ale powróciła słabosc wraz z problemami, w ten wt przeczytałam a skkutkach
zdrowotnych torsji...i to mi dało jesli nie sile, to przynajmniej
przestraszylo na tyle,ze po raz ostatni powiedziałam sobie SAMA : koniec.
`sama`, bo jesli wroce, to pierwsze kroki skieruje do specjalisty.
Dzis pisze, poniewaz, wciaz chcąc zeszczuplec, a przede wszystkim utrzymac
wage, musze odpowiednia ilosc jedzenia zjesc. wrociłam z uczelni i najadłam
sie `normalnie`, ale przeszło mi przez mysl, czy...odrzucilam je, od razu
wyszłam z kuchni po skończeniu posiłku, zeby wiecej przypadkiem nie znalazło
sie w zasiegu reki i usiadłam przed komputerem,zeby pochwalic sie tym krokiem
na poczatku drogi ku normalnemu życiu. niby niewiele, ale bycmoze takie
spektakularne docenianie ugruntuje normalnosc w odzywianiu. wiem,ze
`mechaniczne` wykształcanie nawyku trwa ok 3 tyg...a ile wychodzi sie z
uzależnienia? czy bulimia jest taka jak alkoholizm lub narkomania? poza tym ,
moze na wyrost powaznie to zabrzmi, ale trzeba jesc, zeby zyc- narkotyki i
alkohol to zbedne uzwyki,a jedzenia nie mozna odrzucic. dlatego trudniej(?)
jest sie rozstac z nawykiem objadani i prowokowania wymiotów. jak sądzicie?
ale moja recepa, to zajac maxymalnie czas, wtedy na jedzenie ma sie ochote w
takiej ilosci, jaka własnie jest potrzebna,a nie mysli sie ustawicznieo nim,
to jest bład, który osoby majace prozblemy z odzywianiem popełniają-
kondentruja sie na tym, ile i co, w konsekwencji problem urasta do paranoi i
przyczynia sie do wiekszej frustracji kojonej w spożywaniu...ufff,
rozppisąłam sie. pzdr;-) ale zajełam sobie czas w `bezpieczniejszy` sposob, w
miedzyczasie przeszło;-D