Dodaj do ulubionych

O krok od smierci...

26.08.05, 15:13
Sama w domu...Nikogo obok mnie.Zrobilam sobie jajecznice z
groszkiem.Zjadlam.Jak zawsze beznadziejne wyrzuty sumienia...Myslalam,ze
jestem mistrzynia w wymiotowaniu.Ale nie moglam zwrocic tego przekletego
jedzenia.Wlozylam wiec kabel od suszarki do gardla.Zaczepil sie o wedzidelko
gardlowe i nie moglam go wyjac,nie moglam oddychac..dusilam sie.W glowie mi
tetnilo,myslalam ze to juz koniec,nie potrafilam wyjac tego kabla...Przez te
kilka minut zycia stanelo mi w miejscu.Wreszcie kabel w afekcie wydostalam z
gardla.Potem wymiotowalam krwia.Dzis mnie wszystko boli,jestem spuchnieta i
nie moge przelykac.Wciaz jestem sama.Byla to dla mnie nie lada nauczka!!!
Tylko na jak dlugo???Tak siebie nienawidze,ze juz nie wiem sama..czy nie
lepiej by bylo,gdyby ten kabel utkwil na maksa.Rece mi drza,plakac mi sie
chce,a nie potrafie wykonac zadnego ruchu ku lepszemu...
Obserwuj wątek
    • poza.prawem Re: O krok od smierci... 26.08.05, 18:47
      Trzymaj się! To okropne i nieprzyjemne, co się stało, ale pomyśl, ze i tak
      samym nieleczeniem się robimy duże kroki ku śmierci, że i tak rzyganiem psujemy
      swoje życie. A zarzyganie się jest tak samo dziwacznym sposobem śmierci jak
      uduszenie się kablem... od środka.
      Ktoś powinien dla nas, bulimiczek, napisać taką książeczkę jak dla
      niegrzecznych dzieci. Zamiast bajeczki o dziewczynce, którą wiatr porwał, bo
      bawiła się poza domem w czasie burzy, powinna być bajeczka np. o Poza.prawem,
      która niemal udusiła się czymś... czymś jeszcze dziwniejszym niż kabel od
      suszarki... czy to jest jeszcze obrzydliwe, czy już śmieszne? A może po prostu
      tragikomiczne:(
      Trzymaj się!
      • forkate Re: O krok od smierci... 15.09.05, 23:52
        wiecie co?? czytam te wszystkie listy, sama dzisiaj tu już kilka napisałam i
        nie moge się nadziwić ile jest młodych, pieknych dziewczyn tak bardzo chorych
        psychicznie mimo iz w społeczeństwie nie są uznawane i postrzegane jako
        typowe "wariatki" ale przecież i anoreksja i bulimia to przede wszystkim
        choroby duszy.
        I tak sobie siedzę od ponad dwóch godzin przed monitorem aż nagle rozejrzałam
        sie po swoim pokoju...błękitna tapeta (mój ulubiony kolor) wokół lustra zdjęcia
        moje i przyjaciół, pod lustrem ulubione perfumy, w koszyku ulubione kosmetyki,
        szafa pełna ciuchów, wygodne łóżko, miękki dywan itd...przed monitorem ja -
        atrakcyjna, ładna, inteligenta bulimiczka. I wiecie co?? Tylko to jedno, jedyne
        mi w życiu, w moim opisie przeszkadza...właśnie to słowo BULIMICZKA. Gdyby nie
        to, mogłabym śmiało powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa choć w
        tej chwili sama.
        Kilka razy trzymałam już śmierć za rękę ale w ostatniej chwili udało mi się ją
        puścić i wiecie co właśnie sobie pomyślałam?? Że ja...silna baba miałabym się
        tak łatwo poddać i oddać w szpony bulimii?? O NIE!!!! Będę walczyc o siebie i o
        swoje życie. Nie po to przeżyłam już prawie 24 lata by teraz odejść bez walki.
        Nie poddam się choćbym wygrać miała dopiero na łożu śmierci...jeśli się wtedy
        nie uda. Trudno. Wtedy przyznam się do porażki ale będę mogła śmiało powiedzieć
        że walczyłam. A to że nie każdemu jest dane wygrywać...to już inna bajka. Ktoś
        musi przegrać by inny mógł wygrać....
    • miska1251 Re: O krok od smierci... 27.08.05, 13:03
      jak czytalam twojego posta ciarki przeszly mi po plecach...wspolczuje
      przezycia.Mam nadzieje,ze to wydarzenie sprawi,ze zaczniesz myslec
      rozsadniej,inaczej patrzec na zycie.U mnie jak pojawila sie krew z przelyku (i
      wcale nie trzeba bylo kabla)postanowilam sobie,ze koncze z tym raz na zawsze!
      ciezko bylo to wprowadzic w zycie,ale któregos dnia jak ponownie pojawiala sie
      krew skonczylam z wywolywaniem torsji,gdyz widze jaki uszczerbek widoczny jest
      na zdrowiu,CHCE ZYC!!!dlatego sie przemoglam i mówie sobie juz prawie od roku
      NIE!!!KONIEC Z BULI...
      Dlatego moze ta nieprzyjemna sytuacja...miala ci cos uswiadomic???oby tak
      bylo!!!Badz dzielna:)
    • negra7 Re: O krok od smierci... 27.08.05, 18:32
      Tak naprawde to w chorobie jestesmy wciaz o krok od smierci...Serce kiedys
      niewytrzyma,albo trzustka."Szlachetne zdrowie,nikt sie nie dowie jako smakujesz
      az sie zepsujesz"...Swoje zdrowie regularnie niszczymy(wszystkie chore na ED
      kobietki),nie widzimy moze jeszcze wyniszczenia somatycznego,ale najgorsza jest
      niestabilnosc psychiczna.Mnie sie czasami chce wyc!!!po prostu wyc..z
      bezradnosci ,z niemocy,ze slabosci.Jestem coraz bardziej przygnebiona,a
      wychodzac do ludzi tylko udaje,ze wszystko jest pieknie i ladnie!To mnie
      najbardziej rani ,ze przybieram "maske",a wewnatrz jestem rozbita na tysiace
      kawaleczkow,ktorych nie potrafie poskladac.
      Gratuluje Miska wytrwalosci i sily walki!!!To powod do dumy i niemaly sukces!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka