ignorancja

08.10.05, 22:36
Czy też czujecie się zignorowane, niezauważone przez świat?
A zwłaszcza przez mamę, tatę?
Mam 27 lat i tak bardzo bym chciała usłyszec od matki tylko raz, że mnie kocha
i potrzebuje
    • jenny_j Re: ignorancja 08.10.05, 22:46
      ehmm..niestety ja wciaz mam takie wrazenie, zwlaszcza ze strony osob ktore
      najbardziej powinny sie mna interesowac i wspierac, jak np. moj tata. a tu
      kompletna ignorancja, zero jakiegos dialogu. Jednak tez zdaje sobie sprawe jak
      bardzo moje zachowanie na to wplynelo, ze go w pewien sposob odpycham
      jednoczesnie dajac mu do zrozumienia ze ja i tak 'go nie chce', motywujac go do
      takiej wlasnie ignorancji mojej osoby..ale to juz chyba ma duzo wspolnego z
      moja choroba. a reszta, reszte rozumiem, bo kazdy ma swoje zycie i swoje
      problemy.
      • joanna891 Re: ignorancja 08.10.05, 22:59
        Tylko wiesz co mnie najbardziej boli? We wtorek zdecydowałam się opowiedzieć jej
        o swoich problemach, o tym jak już się leczyłam na bulimię, o tym,że gdyby nie
        moja koleżanka, to już by mnie nie było. Wiesz jaka była jej reakcja? Najpierw
        wrzeszczała, potem stierdziła, że jak taka "laska" jak ja może coś takiego
        robić. Następnie wyszła na spotkanie ze swoim przyjacielem a na drugi dzień już
        nie było tematu. Boże, jak ja bym chciała umrzeć
        • jenny_j Re: ignorancja 08.10.05, 23:16
          Nie wiem co napisac, przykro mi. Moze poprostu nie wiedziala co zrobic? Ja wiem
          ze mojemu tacie nie moge powiedziec bo w ogole nie zrozumie tej choroby,
          zreszta wydaje mi sie ze On tak naprawde wie o tym co robie, tylko jest jej tak
          nieswiadomy ze nie reaguje. A jestem na tym swiecie dlatego, ze ze mnie
          straszny tchorz, ale glownie iz wiem jak moi bliscy by wowczas cierpieli, ze to
          nie fair robic im cos takiego. Z jednej strony ich nienawidze a z drugiej
          kocham najmocniej na swiecie.
          Prawda jest taka, ze nikt kto cierpi na ED osobiscie nie zrozumie Nas
          chorujacych do konca. Ja ostatnio jak komus powiedzialam tez uslyszalam "ale Ty
          szczupla jestes". Baa, jestem, ale co z tego skoro od 6 lat mam
          bulimie...szkoda slow.
          wiesz...mi sie marzy taka chwila kiedy bede mogla isc sama do jakiejs fajnej
          knajpki na kolacje, wybrac to na co mam ochote, zajadac sie tym z usmiechem na
          twarzy, wyjsc i cieszyc sie z tego ze wlasnie zjadlam cos bardzo smacznego:) i
          nic poza tym, tak poprostu.
          to tez jest jakis motor do zycia i walki:)
          Skoro masz do swojej mamy zaufanie to moze sprobuj jeszcze raz, tlumaczac
          wszystko dokladnie co przezywasz.
          • joanna891 Re: ignorancja 08.10.05, 23:40
            Nie, to już nie ma sensu. Ja też częso chciałam skończyć ze sobą. Ale, tak samo
            jak Ciebie<, powstrzymywała mnie obawa przed cierpieniem bliskich mi osób. To
            jest bardzo wAskie grono: mama, babcia, dzadek, brat. Kiedyś, jak jechaliśmy
            samochodem, pryszło mi do głowy, zeby uderzyć gdzieś w drzewo i spokojnie
            zasnąć. Razem z całą moją rodziną.
            Przeraża mnie to, że my tak bardzo wrażliwe, nieakceptujące siebie bierzemy
            jeszcze na swój krzyż tak silną odpowiedzialność za naszych bliskich. Mogłabym
            oddać za nich swoje życie tak bardzo ich kocham.
            Moja choroba też zaczęła się dobre kilka lat temu i tez jestem ponoć szczupła,
            zgrabna itp. Ale ja wolałabym byc po prostu kochana.
            Może powinnaś uświadomić swojego ojca, o tym co się z tobą dzieje. Może on
            faktycznie nie wie jak się zachować.Nasza choroba jest bardzo specyficzna
            Wierzę w to, że kiedyś uda Ci się zjeść coś bardzo
            smacznego w jakiejś knajpce i że będzie to dla Ciebie zwykła codzienność a nie
            coś szczególnego.

            • jenny_j Re: ignorancja 09.10.05, 08:02
              To Nasze uczucie 'odpowiedzialnosci' za bliskich ma chyba duzo wspolnego z
              Naszymi problemami, bo to tylko taka wewnetrzna chec, czujemy ze musimy a nie
              potrafimy badz nie mozemy, i w rezultacie przenosimy to na jedzenie.. ehh nie
              wiem.
              Joanno powiedzenie mojemu tacie jest nierealne, nie mam do Niego zaufania wiec
              jakiekolwiek uswiadamianie nie wchodzi w gre. Tylko czasem tak strasznie chce
              mu to wykrzyczec prosto w twarz 'patrz co sie ze mna dzieje, jak siebie
              zabijam!' ale nie zrobilam i nie zrobie tego nawet w stanie najwiekszej furii:]
              Mam nadzieje ze kiedys sobie wkoncu to wszystko poukladam dzieki terapii, i za
              Ciebie 3mam kciuki.
              Milego dnia:)
    • hayes Re: ignorancja 13.10.05, 21:14
      a wiesz że mamy tak samo na imię? :)
Pełna wersja