kurczatko3
23.01.06, 20:31
witam.. goszcze na tej stronie pierwszy raz i mam nadzieje ze znajde tutaj
osobe.. osobe ktora bedzie potrafila mi pomoc, bo wiem ze o zrozumienie nie
musze sie martwic.. mam na imie Marta, choruje na bulimie od marca u.r.. nie
wiem czemu zaczelam wymiotowac,kto nasunal mi ten pomysl.. zawsze mialam
problemy z nadwaga i rok w rok przechodzilam przez kilkumiesieczne diety,
zeby schudnac do 18 kg i nadrobic tyle samo w ciagu kolejnych miesiecy.. az
do marca, kiedy odkrylam lepszy sposob na odchudzanie.. lepszy, bo nie
musialam sobie niczego odmawiac, moglam jesc wrecz za dwoje i troje gdyz
wszystko co zjadlam pare minut pozniej znajdowalo sie w zlewie, toalecie, pod
prysznice, w reklamowce... nawet nie zauwazylam kiedy moje przyzwyczajenie
zmienilo sie w uzaleznienie, potrafilam i nadal potrafie urywac sie po dwoch
lekcjach aby jechac do sklepu, wydac na jedzenie ok 20 zloty i rozplanowac
sobie posilki tak aby starczylo na 2-3 razy jeden po drugim... chudlam w
oczach, rodzie mysleli ze to efekty mojej drakonskiej diety bo rzeczywiscie w
ich obecnosci udawalam, ze przez taka przechodze.. zorientowali sie dopiero
we wrzesniu, znajdywali mnostwo opakowan poupychanych w szafkach, liczych
okruchach i brudnych sztucach w moim pokoju, nie wiem czy to ich naiwnosc czy
strach przed prawda, wmawiali sobie ze robie to sporadycznie.. a ja
wymiotowalam 6-10 razy dziennie, to soku zaladkowego, zeby nic nie zostalo,
nic sie nie strawilo.. dzisiaj jestem strzepiem czlowieka, waze ok 70 kg przy
wzroscie 186, nie interesuje mnie nauka, przyjaciele, faceci.. martwie sie bo
w maju mam mature, ktora zdac musze... obecnie wydaje okolo 150 zloty
tygodniowo na jedzienie plus to co zjem w domu i czekam tylko z
niecierpliwoscia kazdego wieczoru, kiedy wejde pod prysznic i znowu to
zrobie.. moje zycie towarzystkie umarlo, az trudno sie przyznac ze bylam
kiedys dusza towarzystwa, tryskajaca humorem, siatkarka ze swietlana
przyszoscia.. nie radze sobie i nie wiem co bedzie jak nie znajde osoby ktora
mnie kopnie w tylek i kaze wziasc za siebie.. szkoda mi rodzicow bo wiem jak
bardzo mnie kochaja i jak bardzo cierpia widzac co z soba robie, boje sie isc
do psychologa, boje sie rozmawiac o tym z przyjaciolki bo wczesniejsze proby
zakoncyzly sie fiaskiem, nie moge sie skupic na niczym bo nie kojarzyloby mi
sie z moim wygladem, kompleksamio, jedzenie, wymiotowaniem lub kombinowaniem
pieniedzy na kolejne ciastka, zatracilam sie doszczetnie dlatego prosze was,
pomozcie mi, razem damy rade.. jak nie osoby ktore przezywaja to samo co ja,
kto mnie zrozumie..? czekam na jakis odzew bo dluzej tak nie wytrzymam..