20.03.06, 16:16
Czyją winą jest to że choruję???????? Moja matka powiedziala mi właśnie, że
to moja wina.......
Obserwuj wątek
    • free123 Re: W i n a 20.03.06, 16:51
      Winą się nie zajmuj tylko leczeniem ;)
      • ally25 Re: W i n a 20.03.06, 16:55
        Zeby sie wyleczyc trzeba wiedziec nie czyja to wina tylko jakie ma podłoze twoja
        choroba...a twoja mama powinna wiedziec ze czesto przyczyny bulimii nalezy
        szukac własnie w złych relacjach z rodzicami itp...Podobno aby sie wyleczyc
        pomocna jest terapia rodzinna i wsparcie. Ja na szczescie mam wsparcie mojej
        mamy.Spróbuj porozmawiac z nią i nie daj sobie wmówic nikomu ze to twoja wina!!
        • zlaa Re: W i n a 20.03.06, 17:40
          dzieki - z nia nie da sie rozmawiac. Tyle razy mowilam...ona wie swoje. Terapia
          rodzinna nie wchodzi w gre! Moj ojciec w zyciu nie pojdzie do psychologa. Poza
          tym oni razem nigdzie nie pojda.
          Moi rodzice nie pomagaja mi wyjsc z choroby. Chociaz tak mysla...i jeszcze
          obwiniaja mnie:(
          • ally25 Re: W i n a 20.03.06, 20:46
            słuchaj jak nie masz wsparcia w rodzicach to poszukaj kogos zaufanego.chłopaka,
            przyjaciółke rodzenstwo, ale kogos komu napewno mozesz zaufac,na pewno komus na
            tobie zalezy. nawet jezeli nie masz jeszcze odwagi sie leczyc{tak jak ja z
            reszta] to rozmowa z kims komu ufasz na prawde pomaga i nie czujesz sie wtedy
            sama. a sama na pewno nie jestes bo widzisz ile "nas" jest w róznym wieku i w
            róznych miastach...niestety...pozdro
    • pentliczek Re: W i n a 20.03.06, 16:52
      blima nervosa czy anorexia sa chorobą niezawinioną.
      • zabka11 Re: W i n a 22.03.06, 09:19
        Jeżeli czyjakolwiek to wina, to właśnie twoich rodziców! Moi też w życiu razem
        nigdzie nie pójdą, nawet dla mojego zdrowia, bo nienawiść i żale między nimi,
        są dla nich ważniejsze niż cokolwiek!!!Ja zrozumiałam i ty zrozum! To ich WINA,
        że masz ten kłopot!!!To oni są zalążkiem Twojej bulimi!!!Ale pójdź krok dalej i
        bądź mądrzejsza!!!Nie skupiaj się na tym, choć jeżeli taką masz potrzebę to
        nienawidź i wykrzycz to im w twarz, nawet jeżeli widzisz, że i tak nic nie
        rozumieją, albo myślą: wariatka!!!Olej to!!! Zastosuj sobie własna terapię!!!Ja
        przez moich starych mam problemy emocjonalne, które lezą za mną przez moje
        życie, małżeństwo, a nawet bycie matką!!!Pół roku temu głośno i wyraźnie
        powiedziałam im: To wasza wina ( nie MOJA), że jestem emocjonalnie skrzywiona i
        teraz się na was za to wżyje!! Wszytkie żale wykrzykuje im w twarz i nie
        martwię się, że robie im przykrość! On mieli mnie w dupie, gdy bili się i
        kłócili na moich oczach, bo pieniądze były ważniejsze!!!, a ja lądowałam na
        policyjnej izbie dziecka!! Egoizm!!!???I bardzo dobrze, bo nikt nie pomyśli o
        tobie, jak sama tego nie zrobisz!! Kocham moich rodziców, ale i nienawidzę za
        to co mi zrobili, ale wiem jedno!!! Nie chcę być taka jak oni!!!Dlatego muszę
        wygrać z bulimią, bo ona robi ze mnie potwora, którym nie chcę być!!
        • free123 Re: W i n a 22.03.06, 14:45
          Wiesz, nie sens szukać winnych bo możesz spędżić lata na grzebaniu w
          przeszłości, która niejednokrotnie nie jest taka jaką by chcieliśmy ...
          Zostaw rodziców. Zajmij się sobą. Tak jak ty nieudolnie funkcjonujesz teraz tak
          oni to robili gdy byli młodzi. Dokładnie twoje dziecko za lat kilkanaście
          wykrzyczy Ci to co ty mówisz im teraz. Po prostu - byli bezradni i żyli tak jak
          umieli. Jest GRUBĄ ;) przesadą obwiniać ich o to jakie masz teraz życie. OK -
          zniszczyli ci dzieciństwo ale już dawno jesteś OSOBĄ DOROSŁĄ !!! Teraz to ty
          ponosisz ODPOWIEDZIALNOŚĆ za swoje życie, nie oni ... W ten sposób, możesz ich
          obwiniać i do 70'tki. Jestem "nienormlana" bo takich miałam rodziców i dom ...
          tylko w ten sposób tracisz kolejne lata życia, bezsensownie w sumie. Marnujesz
          to co masz teraz, a nikt niestety nie zwróci Ci dzieciństwa i lat
          wcześniejszych ... ZMIEŃ MYŚLENIE bo w taki sposób ciężko się żyje ;)
        • zlaa Re: W i n a 22.03.06, 15:42
          Masz racje. Ja ich tez nienawidze chyba. Czasem kocham. Sama juz nie wiem. Znam
          te awantury o kase. Ale przeciez oni sa niewinni. Jedno zwala wine na drugie i
          jeszcze mnie zawraca tym glowe. Kiedys piwiedzialam stop. Juz tego nie
          wysluchuje. Tez jestem skrzywiona emocjonalnie. Bo mozna chodzic do pschologow,
          czytac ksiazki, stac sie prawie ze ekspertem od blimii. Ale emocji chyba nie da
          sie wyleczyc. Nie wiem zreszta...

          Kiedys myslalam,ze jak wyjde za maz, urodze dziecko, poczuje sie wreszcie
          akceptowana przez ukochana osobe jako gruba i chuda, wtedy to minie. Tobie
          małzenswo nie pomoglo?
          • free123 Re: W i n a 22.03.06, 17:22
            Z ed można się WYLECZYĆ CAŁKOWICIE i NA ZAWSZE ;) to po pierwsze.
            Po drugie - twoje poczucie WARTOŚCI NIE MOŻE zależeć od INNYCH osób ani od
            stanu szerokości w pasie. NIE TĘDY DROGA !

            Istnienie TYLKO w momencie - kiedy ma mnie kto kochać, akceptować ... bądź
            kiedy ważę mało/świetnie wyglądam ... - JEST przerażające !
            SIŁĘ masz znależć w sobie, a nie na zewnątrz ;)

            • zlaa Re: W i n a 22.03.06, 19:32
              madrze piszesz!
              Bo wlasnie czerpie sile z centymetrow w pasie i z akceptacji u innych.
              Prawda jest taka, ze nie znam tej swojej sily.

              Ktos mi kiedys powiedzial: 'Dziewczyno tyle sie glodzisz, tyle schudlas, jestes
              silna!. Spozytkuj ta sile na cos innego...

              NIe umiem, chyba nie wiem co w zyciu jest wazne. Chyba nie umiem sie cieszyc z
              niczego tak, jak z wlasnego wygladu. Ktory jest dla mnie najwazniejszy.
              Walczylam z tym. Juz nie moge. Nie wiem z czego mozna sie cieszyc nie bedac
              szczupla...Dla mnie z niczego....
              glupia jestem czy chora?
              • free123 Re: W i n a 22.03.06, 22:43
                NIe jesteś głupia, masz tylko "chwilowo" chore myślenie ;)
                Od tego właśnie jest LECZENIE żebyś się dowiedziała co jest dla CIEBIE WAŻNE w
                życiu; i żebyś znalazła SIŁĘ w SOBIE - a masz ją, tylko musisz ją URUCHOMIĆ ;)
                WIerz mi.
                Pomyśl, ile czasu/pieniędzy/energii/życia tracisz na zabiegi "upiekszające"
                ciało ... jak się katujesz tylko po to, żeby ktoś zwrócił uwagę ...
                żeby "ładnie" wyglądać i dostać ocenę za to. Nie przeczę - wygląd pomaga w
                życiu, i jest ważny ale nie tak żeby marnować wszystko inne. Życie to nie
                ciągła dieta/żyganie/odchudzanie etc.
                Czy masz w życiu coś poza tym ?
                Większość powie, że nie ... Gdyby istniało na prawdę coś ciekawego w twoim
                życiu/coś co by Cię pasjonowało - nie marnowałabyś w taki sposób życia.
                A mamy je, bądź co bądź, jedne ;) Pamiętaj też - że to jak wygląda twoja
                terapia w DUŻEJ MIERZE zależy od Ciebie. Żaden ter. nie pomoże Ci jak nie
                będziesz tego chciała. Zastanów się NA PRAWDĘ CZY CHCESZ BYĆ ZDROWA ... Czy
                WYOBRAŻASZ sobie życie - bez CHOROBY ? Jakie ono by było ? Przez CHOROBĘ też
                się - wbrew pozorom - ZYSKUJE ... Zastanów się czy chcesz chorować do końca
                swoich dni ? A im ktoś dłużej pozostaje w chorobie tym trudniej się wyleczyć bo
                normalnością dla CIebie jest żyganie/jedzenie etc. A to nie jest NORMA !
                Próbuj, nic innego CI nie pozostaje.
                Będziesz zdrowa, jak w inny sposób zaczniesz rozwiazywać swoje problemy i
                problem jedzenia samoistnie zniknie.
                Pzdr.
          • zabka11 Re: W i n a 23.03.06, 08:47
            Cześć! Małżeństwo mi pomogło, ale na krótką metę. Po prostu tyle się dzieje na
            początku, że nie myślisz. Ale w końcu przychodzi szary, codzienny dzień i
            problemy wracają, bo były nie rozwiązane, tylko zapomniane lub przysłonięte.
            Cały świat Ci nie pomoże, jak sama nie dotrzesz do zarodka bólów i żalów i je
            nie odsłonisz, przeżyjesz i zgłębisz.To jak z żałobą! Trzeba to przejść, etap
            po etapie, wtedy wracamy i możemy zacząć coś od nowa! A tak krążymy w miejscu
            przez całe życie. Mnie b. pomogło wykrzyczenie rodzicom swoich bóli i żalów, to
            taka moja terapia.I choć często nic nie rozumieli, zwłaszcza tato, który uważa,
            że był i jest najlepszym tatą na świecie????, mam to w nosie. Akceptacja to coś
            co musimy sobie same zafundować. Jeżeli siebie nie akceptujemy, to nawet gdy
            mąz mówi, że wyglądamy ładnie i podobamy mu się to PO PROSTU W TO NIE WIERZYMY,
            TAK NAPRAWDE! To jak to nam może pomóc! tylko wkurzamy faceta mówiąc: na pewno
            kochanie? albo : i tak Ci nie wierze! albo: na pewno tak myślisz?! No to drugi
            raz facet tego nie powie, a my mamy żal, że nam tego nie mówi! Błędne koło,
            które same sobie fundujemy! I tak ze wszystkimi sprawami w naszym życiu! Trzeba
            zacząć od siebie, uwierzyć w siebie! Zazwyczaj wszędzie to słyszymy, ale
            próbujemy stu innych metod, półśrodków( np. przy odchudzaniu) zanim zrozumiemy,
            że ta najdłuższa i najtrudniejsza droga, której chciałyśmy uniknąć ( bo
            przecież lepiej szybka i łatwa droga!!?) jest najskuteczniejsza!Tylko boli ten
            czas,który mniął, czasami wiele lat, zanim zrozumiemy prawdę!
            Ja schudnąć próbowałam od zawsze! Super diety, bulimia, głodówki, depresje,
            amfetamina... tak udawało się schudnąć...ale to wszystko na KRÓTKO!! A POTEM
            ZNÓW WRACAŁAM DO PUNKTU WYJŚCIA! I tak przez 12 lat! Aż w końcu zrozumiałam i
            udało się! Jestem silna! Napisz jak masz ochotę: zabka11@gazete.pl
    • miisiola Re: W i n a 22.03.06, 15:19
      niby nie można zrzucać winy na rodzine, ale to w jakis sposób zmniejsza całość
      winy łacznie z tą związaną z "napadem żarłocznoći"... ja uważam ze jednak i tak
      rodzina ma b. duży wpływ nie tylko psychicznie ale "fizycznie" tzn. np: moja
      mama jak kupi coś słodkiego to zaraz leci z tym do mnie. mowię jej "weż to stąd
      bo nie chce", a ona "no teraz nie chcesz, to zjesz sobie później" tyle ze ona
      nie rozumie, że czy chcę czy nie to i tak to zaraz zeżrę (tak to nazywam, bo
      żarcie nie jest przyjemne, a jedzenie być może tak). no i ja dalej ze "nie
      chcę!!!" a ona i tak albo zostawia u mnie w pokoju albo gdzies na wierzchu z
      komentarzem "bo i tak zaraz bedziesz szukać" no i prosze ja "schowaj to", "nie
      dawaj mi" (juz podniesionym głosem i czasem z zaszklonymi oczami)(bo to dla mnie
      jak haczyk z przynętą)ale ona nie rozumie jak można jesc jesli się nie chce..
      "przecież to nienormalne"... ale ja jej nie powiem o pani Bul. wiem ze nie
      zrozumie.. w koncu to "nienormalne"
      • free123 Re: W i n a 22.03.06, 15:28
        NIe zrozumiałaś mojej wypowiedzi.

        A do tego co piszesz -> nie reaguj W OGÓLE jak twoja mama cokolwiek kupi ...
        zobaczysz co się będzie działo ;) Jak Ci przyniesie osobiście - weź i później
        to odłóż bez całego TEATRU jaki wspólnie odgrywacie.
        • zabka11 Re: W i n a 23.03.06, 08:55
          Albo na jej oczach po prost wywal do śmieci!! i głośni i wyraźnie powtórz, że
          chcesz schudnąć, albo masz kłopot z jedzeniem i starasz się rozwiązać ten
          poblem. A ty mamo jak nie rozumiesz i nie chcesz mi pomóc TO CHOCIAŻ MI NIE
          PRZESZKADZAJ!! Rodziców trzeba kochać i szanować, ale często nie dostrzegają
          ważnych rzeczy i do nas należy ich uświadomienie! U mnie skutkuje w.w sposób,
          taka terapia wstrząsowa!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka