Dodaj do ulubionych

Poważny dylemat.

21.03.06, 22:04
Sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć...Nie wiem może przesadzam a może
nie…Czuję się podle, okropnie, źle, czuję się jak jakaś przegrana osoba . Tak
się staram i co? Zamiast się polepszać wracam do punktu wyjścia. Dzisiaj
miałam zły dzień. Najpierw kierownik nakrzyczał na mnie w pracy(wiem że
zrobił to słusznie i należało mi się) a potem kiedy miałam nadzieję że
chociaż będę mogła porozmawiać z panią psycholog ta po 1,5 godz. czekania
powiedziała że mnie nie przyjmie dzisiaj. Powiedziała, że pracuje od 7.00, że
boli ją głowa i że nie da rady ze mną porozmawiać. Zrozumiałam to co mi
powiedziała, że może być zmęczona po całym dniu pracy tylko nie rozumiem
dlaczego wcześniej mnie o tym nie poinformowała? I po co mówiła mi żebym
przyszła? Znów czuję się upokorzona i pokrzywdzona przez los. Nie dałam się
jednak zbyć bo wiedziałam, że poszłam tam(do psycholog) w konkretnym celu.
Poszłam poprosić Ją o to aby nadal prowadziła moją terapię lub skoro nie ma
dla mnie czasu to żeby poleciła mi kogoś innego. Nie dane mi było z Nią
porozmawiać. Jedyne co potrafiłam z siebie wykrztusić to słowa: „kiedy mogę
przyjść?” Usłyszałam jedynie zdawkowe: ”nie wiem”. Zapytałam ponownie bo
czułam, że muszę porozmawiać. Usłyszałam ponownie „nie wiem” Nie wiedziałam
co mam odpowiedzieć i wydobyłam z siebie jedynie słowa: „ale ja muszę z panią
porozmawiać-kiedy mogłabym przyjść?” Usłyszałam odpowiedź: „nie wiem proszę
przyjść jutro. Będę na oddziale dziennym”. Powiedziałam, że jutro to
niemożliwe bo musiałabym uzgodnić urlop, żeby przyjść w godzinach porannych.
Psycholog powiedziała, że jest na oddziale w poniedziałki i w środy. Chciałam
Jej jeszcze zapytać czy według Niej potrzebna mi jeszcze psychoterapia ale
gdy zdobyłam się na odwagę i zapytałam czy mogę jeszcze o coś spytać Ona
powiedziała że musi iść i poszła do gabinetu. Zostawiła mnie samą z tymi
wszystkimi myślami. Czułam się okropnie bo czekałam tam z nadzieją że będę
mogła porozmawiać a tymczasem zostałam brutalnie pozbawiona tej możliwości.
Najchętniej teraz zmieniłabym psychologa i przestała chodzić do tej pani
psycholog. Niestety tak się składa, że po południu Ona jest jedynym
psychologiem w tej przychodni w której się leczę w ramach NFZ. Czuję się
podle, czuję się upokorzona. Moja rodzina uważa, że ze mną wszystko jest w
porządku i że świetnie sobie radzę. Mnie jednak wydaje się, że mam
niedojrzałą osobowość i muszę jeszcze popracować nad tym aby być bardziej
samodzielną osobą i umieć decydować o różnych ważnych dla mnie sprawach.
Oczywiście nie powiedziałam tego moim bliskim bo nie uważam żeby dla nich
miało to jakieś większe znaczenie. Siostra powiedziała że według Niej poradzę
sobie sama i psycholog nie jest mi potrzebny. Mama powiedziała, że widzi , że
jestem silna – odpowiedziałam, że to tylko na zewnątrz tak wygląda, że wiem
że zrobiłam postępy ale czuję że jeszcze nie jest wszystko w porządku..
Podjęłam więc decyzję, że w najbliższy poniedziałek wezmę sobie wolne i pójdę
na ten oddział dzienny. Pójdę żeby porozmawiać z tą panią psycholog. Nie
powinnam mieć oporów bo zostałam zapewniona przez lekarza, że w każdej chwili
mogę tam się pokazać. Jednak trochę się boję a z drugiej strony czuję że
muszę tam pójść bo jeżeli tego nie zrobię moje życie będzie wyglądało tak jak
do tej pory i nic nie zmieni się na lepsze. Nie wiem co mam robić. Może nie
powinnam tam iść bo uzależniłam się od tej pani psycholog i wmawiam sobie że
bez Jej pomocy sobie nie poradzę? A może zadzwonić do Niej i zapytać o to co
mnie nurtuje przez telefon? Najgorsze teraz dla mnie jest to, że gdy już
zrozumiałam, że chcę być zdrowa, wiem już czego tak naprawdę chcę i
postanowiłam walczyć o lepsze życie ta psycholog tak mnie traktuje. Czuję
się tak jakby ktoś kładł mi kłody pod nogi albo przyczepił kamień do nogi,
żebym się utopiła. Będę wdzięczna jeżeli osoby odwiedzające forum wypowiedzą
się co myślą o moim problemie.
Obserwuj wątek
    • ally25 Re: Poważny dylemat. 21.03.06, 22:49
      jejku ja bym dawno zmieniła psychologa. moze ona nie potrafi ci pomóc ale jej
      nie da zeby sie do tego przyznc? spróbuj poszukac innego psychologa serio.. bo
      tak to sie męczysz :(...:*
      • zabka11 Re: Poważny dylemat. 22.03.06, 07:50
        Moja rada: zrezygnuj z tej " Pani Psycholog"!!! To ma być wsparcie, a nie żebyś
        jeszcze miała z nią problem, dla mnie to nie lekarz, który odmawia pacjentowi,
        który prosi o rozmowe!!!5 minut rozmowy i choć 3 słowa otuchy, gdyby była
        dobrym lekarzem, albo chociaż człowiekiem, nie zrobiły by jej wielkiego
        opóźnienia, a Tobie wiele pomogły i ona powinna to zauważyć!! Nie proś się o
        wizytę, nie dzwoń i nie poniżaj! Chcesz porozmawiać, napisz do mnie
        zabka11@NOSPAM.gazeta.pl. Od 12 lat walczę z bulimią i mam za sobą zarówno 3
        letnie przerwy ( ślub, ciąża), jak i pół roczne zwracania po 7 razy dziennie,
        aż do krwi!Jestem tu nowa na forum, ale w 100% identyfikuje się z Wami i
        waszymi- naszymi problemami z bulimią. Ja wygrywam z nią w 99%, ale są dni,
        czasami nawet po pół roku, kiedy ona wraca. Ale to tylko dzień, dwa słabości i
        znów ją pokonuję. Za każdym razem jestem silniejsza. Potrafię zapanować nad
        przeogromną ochotą na nażarcie się, a nawet, gdy się to zdarzy, to umiem
        pokonać chęć zwymiotowania oraz poradzić sobie z wyrzutami sumienia.
        Zrozumiałam jedno: to choroba i uzależnienie, które będzie z nami do końca
        życia. Ale tak jak można przestać palić ( rzuciłam 2 lata temu), normalnie i
        zdrowo schudnąć( 20 kg przez ostatni rok, a bulimia wróciła dopiero miesiąc
        temu) można pokonać tą paskudę!!!Zapanować nad nią, nie wyleczyć się do końca,
        ale zapanować nad nią i nie dać się!! Ale kontrola musi być, bo gdy myślimy, że
        mamy ją już zgłowy, ona się odzywa!! i walka zaczyna się od nowa!!Napisz,
        porozmawiamy. Pozdrowienia!
    • kwietniowe_cappuccino Re: Poważny dylemat. 22.03.06, 07:36
      misia... ZNOWU?
      • misiaxl Re: Poważny dylemat. 22.03.06, 09:14
        Cappuccino co masz na myśli mówiąc:"ZNOWU"
        Czyżbym znowu zachowywała się jak mała dziewczynka a nie jak dojrzała kobieta?
        Przecież walczę o swoje zdrowie.Czy jest w tym coś złego?Poza tym oczekuję
        jakiejś porady czy moje postępowanie jest właściwe.Czy to źle że zwracam się z
        prośbą o pomoc aby ktoś wypowiedział się czy decyzja którą podjęłam jest
        słuszna?Mam dylemat i najzwyczajniej w zyciu nie wiem jak postapić.Dlatego
        zwróciłam się o poradę.A w ogóle to wydaje mi się że ta psycholog robi mi to
        specjalnie-specjalnie tak ze mną postępuje żebym w końcu dojrzała i nie
        zachowywała się jak mała bezbronna i zagubiona dziewczynka.Mam rację czy może
        sie mylę?
        • misiaxl Re: Poważny dylemat. 23.03.06, 20:36
          Zdecydowałam w końcu co jest dla mnie ważne - moje zdrowie. W poniedziałek idę
          na terapię na oddziale dziennym - na moje pierwsze spotkanie z grupą. Trochę
          się boję bo nie wiem co mnie tam spotka. Oni wszyscy się tam już znają bo
          terapia zaczęła się 6 marca. No ale kiedyś musi być ten pierwszy raz.
          Najważniejsze, że będzie tam moja pani psycholog do której chodziłam na terapię
          indywidualną więc czuję się przynajmniej choć trochę bezpiecznie. Ciężko było
          ale udało mi się! Jestem z siebie dumna że podjęłam tą decyzję. Nie wiem tylko
          jak będzie wyglądała sprawa pracy bo jak na razie nie w głowie mi z niej
          rezygnować. Może uda pogodzić się pracę z psychoterapią.Mam taka nadzieję bo
          jeżeli nie to nie wiem co zrobię...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka