Dodaj do ulubionych

błędne koło...

10.04.06, 21:03
czuję , że juz nie mam sił na ciagle okłamywanie siebie i innych, przeraża
mnie wizja swiąt, dom ...i znów ukrywanie się, walka , i przegrana...męczy
mnie to, chciałabym życ normalnie, ale z drugiej strony bulimia to jedyne co
mam , i jedyny sposób ucieczki od rzeczywistości...i tak już trudnej
Obserwuj wątek
    • hopeless2 Re: błędne koło... 10.04.06, 21:20
      Weroniko, proszę nie mów tak. Spróbuj popatrzeć na to w ten sposób: jutro
      wstanę i będzie dobrze. Żadnych ataków!!!!!! Żadnych wymiotów!!!!!!!!! Jak
      będziesz miała chwilę słabości, o idź gdzieś. Nie wiem, na spacer, do
      koleżanki, gdziekolwiek, gdzie będziesz mogła zapomnieć o jedzeniu. A do świąt
      jeszcze prawie tydzień. Pomyśl jak fajnie by było wytrzymać do świąt bez
      ataków. Ja tak myślę i chciałabym wytrzymać. Może się przyłączysz??
      • we.ronika Re: błędne koło... 10.04.06, 21:42
        chcialabym, ale prawda jest taka ,ze przypuszczam jak bedzie wyglądał pobyt w
        domu, ...gdybym miala jakis punkt wyjscia...ale kłopoty zwalają mi sie jeden za
        drugim, i juz nie daje rady
    • smutna_i_coz Re: błędne koło... 10.04.06, 21:43
      masz przede wszystkim siebie
      to TY jesteś najważniejsza
      nie choroba, która zżera, trawi Cie od środka, zabiera Ci siebie, niszczy

      sprecyzuj swe pragnienia
      chcesz wyjść z choroby - wybierz się do lekarza, powiedz rodzinie (jeżeli
      myślisz że to coś pomoże...w końcu głupio jest wymiotować kiedy wszyscy wiedzą i
      Cię pilnują), w czasie ataku wyjdź z domu w końcu zrobiło sie cieplej można
      pochodzić po neutralnym terenie
      pomyśl o czasach sprzed bulimi, zapewne było lepiej, nieokłamywałaś siebie i
      innych, nie męczyłaś się...
      i podejmij decyzję...







      • we.ronika Re: błędne koło... 10.04.06, 21:47
        chyba nidy nie byłoJA, bo gdyby ta było to myśle, ze nie robiłabym dzis
        tego ,co robie
        • smutna_i_coz Re: błędne koło... 10.04.06, 22:03
          jest i było Twoje Ja
          WAŻNE
          Twoja choroba nie jest Twoja winą, nie wmawiaj jej sobie i nie pozwól wmówić innym
          trafiło na Ciebie trudno
          trzeba walczyć, podjąć decyzję, próbować
          nie uda się za pierwszym razem może lepiej będzie następnym, nie poddawaj się,
          gdybym zrezygnowała z walki prawdopodobnie dziś moje zrzeszotniałe kości wąchały
          by kwiatki albo uboższa o 1/2 uzębienia nadal lądowała bym na
          dłuższych/krótszych sesajach w kiblu...

          głowa do gory, słońce świeci, w końcu się uda, ja próbowałam wyść z any
          bulimicznej do skutku ze wsparciem psychologa (zaczęłam od ograniczania do
          napadów 1raz dziennie, potem 1 tygodniowo,1 na 2 tygodnie i tak z czasem coraz
          dłużej mogłam wytrzymać bez rzygania... teraz przynajmniej nie wymiotuję... choć
          nadal czasem sobie niestety szkodzę... ale jest lepiej, przynajmniej szkliwa nie
          niszczę...)

    • nancy77 Re: błędne koło... 10.04.06, 21:48
      hej nie jesteś jedyna którą czeka takie wyzwanie, najważniejsze jest chyba nie
      zaczynać!!w tym roku miałam najlepsze boze narodzenie od kiedy pamiętam i ani
      razu nie wymiotowałam to daje po jakimś czasie wewnętrzny spokuj i konfort
      psychiczny- bo podobno przez święta trzeba odpocząć, ciągłe jedzenie, ukrywanie
      sie i wymiotowanie nie jest chyba najlepszym sposobem na relaks!!! pewnie masz
      takie same obawy jak 3/4 z nas!! trza być silnym nie mietkim!!dewiza na święta
      wielkanocne których zresztą nie cierpie....pozdrawiam i duuuuzzzooo wytrwałości
      tobie sobie i całej reszcie forum!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka