Dodaj do ulubionych

I co teraz?

19.08.06, 18:36
Jeszcze do niedawna wydawalo mi sie ze mam napady bo (tu tysiac roznych
powodow). A teraz wszystkie moje klopoty sie skonczyly, te tysiac powodow
nagle po prostu zniklo, moje zycie zaczelo sie lepiej ukladac. Ale bulimia
zostala. Dlaczego? Bo nie umiem juz normalnie jesc, nie wiem kiedy jestem
glodna kiedy syta, nie potrafie zjesc nie myslac o tym ile danie ma w sobie
kalorii. Idiotyzm. Probowalam trzymac sie normalnej diety (jesc tyle ile
powinnam), ustalilam sobie godziny jedzenia by nie dopuscic do wilczego
glodu,jadlam o w miare rownych porach, wszystko oprocz slodyczy i nie
pomoglo. Ciagle myslalam ile zjem,kiedy i co. Liczylam nawet kalorie a
wczoraj pochlonelam cala paczke "niedozwolonych" ciastek. Jak przestac myslec
o jedzeniu i zaczac po prostu normalnie funkcjonowac. Wiem, jestem
nienormalna, ale ja naprawde nie wiem....
Obserwuj wątek
    • ankaaa Re: I co teraz? 19.08.06, 19:37
      Pomimo nieistniejących realnych problemów nadal jesteś chora; a to wymaga
      leczenia.
    • fantasia5 Re: I co teraz? 24.08.06, 12:07
      Właśnie nie wiem czy kiedys będziemy mogły normalnie zjeść posiłek!?dla innych
      ludzi to jest dziwne,dla nas normalne ,ze myślimy o jedzeniu i traktujemy je tak
      a nie inaczej.Idz do dietetyka<dobrego>zobaczysz pomoze:D:Dale i tak najwięcej
      ZALEżY OD CIEBIE!MUSIMY BYć SILNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • kassiuniek Re: I co teraz? 01.09.06, 18:07
        Przedewszystkim trzeba zacząć akceptować sama siebie ,a reszta , z małą pomocą
        odpowiednich osob (odpowiednim podejściem rodziny , dietetyka czy terapeuty
        itp.), przyjdzie sama . Ważne , aby dojść i ustalic w sobie te prawdziwe
        wartości , bo to własnie one pozwolą okreslic samego siebie , a przez to stać
        sie odporniejszym na otoczenie (złośliwych znajomych czy media )i jedzenie
        • manuelle Re: I co teraz? 01.09.06, 18:26
          mam podobnie. niby w życiu jest ok,układa się,nie mam większych problemów i
          powinnam naprawdę być szczęśliwa! ale bulimia mnie wciąż męczy... nawet,jak
          jest w domu dobrze,ja marzę o ciastach,czekoladach,lodach... i niestety często
          temu marzeniu ulegam,kończąc w wc... umysł mamy wciąż chory,a ta choroba
          głównie siedzi w głowie...
    • lost-in-translation Re: I co teraz? 01.09.06, 23:35
      katrina2016 napisała:

      > A teraz wszystkie moje klopoty sie skonczyly, te tysiac powodow
      > nagle po prostu zniklo, moje zycie zaczelo sie lepiej ukladac. Ale bulimia
      > zostala. Dlaczego?


      bo to metoda na organizowanie, trzymanie w ryzach, kontrolowanie życia.....
      niestety:( straszna metoda......

      ja mam podobnie i zresztą widzę, że sporo osób to samo deklaruje "jesteśmy
      szczęśliwe, niby nam się układa, to dlaczego to cholerstwo przyczepiło się do
      nas i nie chce sobie pójść w siną dal??????????".........
      • manuelle Re: I co teraz? 03.09.06, 17:44
        dziwne będzie to co napisze,to taka moja osobista teoria,ale sądze,że nam jest
        z tym po prostu dobrze... wiem, brzmi absurdalnie, tysiąc razy chciałybyśmy
        skończyć z bulimią, ale jednak cholernie przyjemna jest świadomość
        kontrolowania własnego życia (a umiejętność zwymiotowania,w pewien sposób je
        kontrolujemy). I to uczucie lekkości,jak żołądek znów jest pustu po
        wymiotowaniu... wiem,ze strasznie to brzmi,ale my chyba jestśmy uzależnione od
        tego niezależnie od tego,czy mamy jakieś problemy,czy nie.
        Próbuję przestać. Szósty dzień bez wymiotowania. Ale tylko ja sama wiem,jak
        bardzo miałam dziś ochotę zwrócić cały obiad,choć wcale nie zjadłam za
        dużo,choć niedziela z mężem w domu piękna i nawet słońce za oknem...

        bulimia jest uzależnieniem... może na całe życie...
        • manuelle Re: I co teraz? 04.09.06, 09:07
          mój wcześniejszy post był dość pesymistyczny:(
          ale dziś poniedziałek,zaczyna się nowy tydzień,i oby był lepszy od
          poprzedniego:) pozytywne nastawienie jest baaaaaardzo ważne, zatem
          uśmiechnijcie się moje drogie Panie:)

          życzę naprawdę dobrego,zdrowego tygonia wszystkim Wam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka