Dodaj do ulubionych

zazdroszcze wam braku problemow

18.11.06, 16:54
z tych nudów świrujecie. echh gdybyście tak miały być za kogoś odpowiedzialne,
czemuś służyć, powziąć rękawicę - nie miałybyście czasu na pierdoły,
niszczenie się na raty jak bezużyteczne kapcie. brak celu rodzi w was cel sam
w sobie- kręcić się wokół czegoś. wybrałyście własną osobę i te głupie,
wydumane choróbska.
Obserwuj wątek
    • malwina94 Re: zazdroszcze wam braku problemow 18.11.06, 16:58
      no to ciesze sie ze ty tego problemu nie masz. Tobie teraz jest nas latwo
      osadzac, ale gdybys wiedziala jak latwo sie w to chorobsko wpada a jak ciezko
      jest wyjsc. Latwo sie mowi
    • amela Re: zazdroszcze wam braku problemow 18.11.06, 20:35
      eh, jak łatwo jest kogoś osądzić...
      a jeszcze wczoraj terapeuta przekonywał mnie ze ludzie już nie są w tej sprawie
      ignorantami i nie twierdza, że to choroba znudzonych i zmanierowanych panienek..
      nie miał racji..zawsze znajdą się niedouczone jednostki, które nie mając wiedzy
      w przedmiocie, próbują kreować się na jego znawców..
      jak to było? "gadał ślepy o kolorach..."
    • doubting_thomas Re: zazdroszcze wam braku problemow 18.11.06, 21:27
      czy uważasz że my sobie to wszystko wymyślamy? że bulimiczka z nudów wymiotuje?
      że żyje w witualnym świecie, jest zadufaną pannicą i próbuje tylko zwrócić na
      siebie uwagę? po co to napisałaś? poczułaś się lepsza, bo Ciebie to nie dotyczy?
      skąd możesz wiedzieć jak wygląda życie każdej z nas? jeśli uważasz, że wymyślam
      sobie problem bo nie mam co ze sobą w życiu robić, to jesteś w błędzie. a poza
      tym gratuluję bezmiaru próżności: taka jesteś fajna, super odpowiedzialna i
      zaradna, sama sobie ze wszystkim radzisz, o jejku i co jeszcze? to może jak taka
      niebywale mądra jesteś to wytłumaczysz mi może skąd tu tyle osób się wzięło.
      wszyscy się nudzą i wymyślają sobie problemy? mam ochotę rzec Ci spiep**** dziadu...
      • gmxx Re: zazdroszcze wam braku problemow 19.11.06, 12:36
        no widzisz jak można się zapętlić? nie przyszło Ci do tej małej główki,ze moze
        mam z ed więcej wspólnego łączy,niż Ci się wydaje? jak wyjdziesz z własnego sosu
        i postanowisz żyć naprawdę, to może będziesz mogła dostrzec niuanse.
        z bulimią żyłam 5 lat i wiem, jak się nad sobą wtedy uzalałam. i jaką agresję w
        e mnie wzbudzały osoby rzekomonicnierozumiejące i krytykujące moje postępowanie.
        i wiem, ze g... pomaga użalanie się nad sobą i boczenie na innych , co walą
        prawdę prosto w oczy. teraz mam taki zapieprz, normalne życiowe wzloty i upadki
        i jak przypomnę sobie to słodkie pierdzenie i samoużalanie się nad sobą to mi
        normalnie szkoda tamtego czasu, kiedy błądziłam z myślami, że powinno się mnie
        wspierac, rozumieć, etc pierdoły. jeśli sama nie wzięłabym się z tym za bary to
        NIGDY bym z tego nie wyszła. bez uzalania się nad sobą. a te pzychoterapeutyczne
        wywody dot. większej akceptacji i rozumienia tej choroby w dzisiejszych czasach
        to ogólna zachęta i przyzwolenie -"choruj sobie spokojnie.nie trzeba się
        wstydzic. coraz więcej dziewczynek to ma. więc się nie przejmuj" . takie bzdety
        mam w d...- głaskanie po główce i tworzenie towarzystwa wzajemnej adoracji,
        między innymi na tym forum.
        • m_o_n_a Re: zazdroszcze wam braku problemow 20.11.06, 00:03
          hmm
          bardzo "nerwowo" odpisujesz... tak mi sie przynajmniej wydaje...
          a może spróbowałabyś spojrzeć na to z innej perspektywy?
          widzisz. Nie każdy jest taki sam,
          są silniejsi i słabsi,
          odporni i nie..
          wrażliwi i mniej!
          nie każdy potrafi się tak wziąć za siebie..
          dostać kopa... ale nie można pisać że to z niczego...
          Może to że Ty zachorowałaś z nudów?? a inne nie.
          Co tak naprawde Cie boli? hmm?
          Nie mierz wszystkich tą samą miarą gmxx.
          To jest choroba - nie widzimisie.
          Skąd więc możesz wiedzieć czy ktoś ma problemy czy nie?!
          Pozdrawiam!

          p.s. ja nie jestem chora.. ale chyba mam prawo sie wypowiedziec?
          • ankaaa Re: zazdroszcze wam braku problemow 20.11.06, 08:54
            A może Ona ma dobrą perspektywę ?

            Tylko taką niewygodną dla chorych ;)

            Ciekawe, że nie ma pytań "jak ?" - tylko stwierdzenia broniące statusu chorego.
          • gmxx Re: zazdroszcze wam braku problemow 20.11.06, 17:09
            tak naprawdę boli mnie właśnie to, jak wiele osób zatrzymuje się na etapie
            chcenia i nie robi nic więcej-"bo to jest przecież trudna choroba, jestem
            słaba, nie daję rady" to dotyczyło mnie samej i dotyczy wszystkich, którzy się
            z chorobą mierzą, rozumiesz? i boli mnie postawa osób takich jak Ty , która jest
            głęboko relatywna, pochlebia osobom stojącym w miejscu. czemu to służy? ano
            więcej chorych, gabinety wypchane po brzegi, świadomość nieuchronności tej
            choroby i braku wpływu na nią rośnie.i towarzystwa wzajemnej adoracji też mają
            pretekst do tego by istniec.
            przez właśnie takie schlebianie zbyt długo stałam w miejscu. te całe 5 lat za
            długo. gdy tymczasem rozwiązanie było znacznie prostsze. tylko, że to wymaga
            samokrytycznego spojrzenia na włąsnoręcznie urządzone piekiełko i WZIĘCIA się z
            tym za bary.
            Skąd możesz wiedzieć, że ta choroba nie bierze się z własnej inicjatywy, z
            nudów, z bezsensu? Z jakichś powodów bardzo chcesz tak utrzymywać. Twoj wybor!
            tylko skoro nie jestes chora, to nie propaguj tych poglądów. bo to może
            naprawdę chore osoby wycofać do postawy biernego chorowania. a to nie jest
            śmieszne, pomyśl o odpowiedzialności za takie postępowanie.
            Bez wpływu własnego zapada się , w dużym skrócie, na schizofrenię, neo
            wątroby, nerek, etc.Ed zaczynają się w głowie i tam mają swój koniec.
            Pozdrawiam.
          • syli85 a ja uwazam ze gmxx ma poczesci racje..niestety.. 20.11.06, 19:30
            uwazam ze jest w tym czesc racji... niestety zbyt czestu dajemy sobie na ti
            przyzwolenie na ta chorobe..bo czasami-wstyd sie przyznac-jest nam tak
            wygodniej.. staje sie to jakims sposobem zycia-zawsze jakis lepszy niz zaden...
            perz B. łatwiej sobie tłumaczyc niepowodzenia, unikac problemow, uciekac od
            zycia codziennego.. bo wziasc zycie za bary- to jest umiejetnosc.. i zauwazcie
            jak jak zycie daje wam popalic (nawet w pozytywnym znaczeniu tego słowa ) to
            czesto nie ma czasu na nadmierne jedzenie, jemy tyle by miec sile do dzialanie,
            nie ma czsu i sa wazniejsze problemy..

            nie neguje nikogo ,wiem ze rozni sa ludzie.... A ja przeciez sama niestety
            jestem ta słabsza osoba, ktora jest w tym gow... ktora jutro dzwoni do
            lekarza... nie wiem czy pomoze.. ale mam dosc tego mojego zalosnego życia z B.
            tej swojej biernosci.. tego że zycie KTORE TAK BARDZO KOCHAM przecieka mi przez
            palce, tego ze jestem przez B. sama jak palec i ze nie jestem soba, ze nie
            cueszesie z tego z czego tak bardzo bum chciala sie cieszyc - bo tylo
            rozkminiam co bedzie di jedzenia , ile i czy dam rade nie ukec pokuie, a wogole
            to lepiej jak bym tam wogole nie poszla.... bo jestem dzis taka gruba i nie
            atrakcyjna ze sie nie nadaje do wyjscia publicznego... jutro bedzie lepiej - bo
            nic nie zjem.... <
    • purecharm Re: zazdroszcze wam braku problemow 20.11.06, 17:17
      Twoje wypowiedzi swiadcza o tym, ze jeszcze nie uporalas sie ze swoja psychika. Moze juz nie rzygasz, ale nie jestes calkowicie zdrowa, takze daruj juz sobie.
      • misiaxl Re: zazdroszcze wam braku problemow 20.11.06, 17:41
        Tak się składa że ja wcale nie miałam zamiaru się rozchorować.Niestety to w
        jaki sposób byłam traktowana w domu przyczyniło się do tego że pojawiły sie
        problemy z jedzeniem.To nie jest tak że ja chcę chorować.Dzisiaj poszłam do
        lekarki i czego się dowiedziałam? Otóż dowiedziałam się że wyolbrzymiam problem
        jedzenia kiedy powiedziałam że ostatnio mam problemy z objadaniem.W dodatku
        dawka leku który zwiększa apetyt została mi zwiekszona.Kiedy powiedziałam że
        nie chcę tego leku zażywać bo po nim się tyje dowiedziałam się że ponieważ
        jestem podejrzliwa muszę ten lek zażywać i że on jest lekiem który najsłabiej
        wpływa na zwiększenie apetytu. A w ogóle pani doktor miała chyba dzisiaj
        kiepski humor.Powiedziała że ona też ma lepsze i gorsze dni i że to nie
        przytrafia się tylko mnie.Nie wiem co o tym mysleć.Dla mnie życie nie ma
        sensu.Mam dość wszystkiego.Mam dość tych problemów z jedzeniem.
    • m_o_n_a Re: zazdroszcze wam braku problemow 20.11.06, 22:54
      tak to sie sklada...
      ze tylko ja sadze ze nie jestem chora... :(
      ....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka