Dodaj do ulubionych

myśli samobójcze...

06.12.06, 22:36
no wlasnie...
czesto takowe miewacie?
nie mogac spac w nocy chcecie wykrzyczec, wyrzucic ten bol i pustke
rownoczesnie czujac wielka bezsilnosc...?
myslicie wtedy, ze przekroczylyscie pewien limit wytrzymalosci i cokolwiek nie
zrobicie w zyciu to i tak nie ma sensu?

ogarnela mnie apatia...mysle ze to ostateczne rozwiazanie.
co za roznica czy umre teraz czy 20, 30 lat pozniej, a tak przynajmniej
oszczedze innym problemow zwiazanych z moja osoba...

ja juz mam siebie dosc...ale nigdy przedtem nie kalkulowalam sobie tego juz
tak "na zimno", bez emocji...bo mysli czesto bywaly, a wizja wykonania coraz
bardziej sie klaruje...i ta mysl mnie troche uspakaja.


Obserwuj wątek
    • olenka_szczecin Re: myśli samobójcze... 06.12.06, 22:40
      A nie masz zadnych planow??Celow??Marzen??Nie masz wokol siebie ludzi,z ktorymi
      warto zyc i dla ktorych warto zdrowiec??Nie masz ochoty na odkupienie
      tychstraconych przez chorobe lat??
      • misiazutrechtu Re: myśli samobójcze... 06.12.06, 22:47
        Znam twoj bol.. Ja nie mysle konkretnie o samobojstwie, bo na szczescie mam
        ukochanego czlowieka dla ktorego zyje, ale czsem (tak jak dzisiaj) ogarnia mnie
        taka rozpacz, ze tylko siedze i rzewnie wyje..czesto bezlzowo wyje, bo tego nie
        mozna nazwac placzem. Wszystko mnie tak wkurza! caly dzien chodze i sie wkurzam,
        jestem zla na wszystkich dookola. caly czas tlumie w sobie ten gniew, ale ja w
        koncu nie wytrzymam i wybuchne. chyba zglupieje z sama soba.. Dzis jak
        spojrzalam na moj brzuch to myslalam ze umre z rozpaczy. Dlaczego ja jestem tak
        potwornie gruba???
      • alexia_85 Re: myśli samobójcze... 06.12.06, 22:49
        ktos patrzacy z boku na moje zycie moglby nawet stwierdzic ze sie urodzilam pod
        szczesliwa gwiazda - co tu bede duzo mowic, wiele z nas tak moga byc odbierane.

        ja juz dwa razy myslalam,ze jestem zdrowa, ze sobie poradzilam....ale to ciagle
        wraca...
        nie mam juz sil na studia...czuje sie jak warzywo...i ciggle czuje presje,
        ktorej moze nie powinnam ?
        tak sie juz w to wszystko zakrecilam, ze stracilam caly obraz mojego zycia,
        i moge powiedziec, ze tak, w tym momencie nie mam celu, pogubilam sie.

        tylko boje sie ze moj czyn moglby jeszcze bardziej wbic noz w serce mojej
        rodzinie i wiem, ze byloby to potwierdzenie jak wielka egoistka bylam.
        a czy smierc to koniec? nigdy nie wiadomo....
        • jenny_gump Re: myśli samobójcze... 10.12.06, 10:19
          Nie masz nawet pojęcia, jak bardzo Cię rozumiem... Takie same miewam myśli,
          zastrzeżenia... Przecież niby mam wszystko... To dlaczego czuję się taka
          opuszczona, bez niczego - bez punktu zaczepienia, bez nadziei, ostatnio bez
          wiary... Bo już tyle razy próbowałam... A dookoła tyle pozoranctwa :( Po co się
          starać? Często czuję się przytłoczona, zupełnie nie tu, gdzie powinnam. Kłopot
          polega na tym, że człowiek w swym nieszczęściu zawsze jest sam. Nikt nas nie
          zrozumie - tak jak syty nie zrozumie głodnego. W tym momencie już nawet nie
          miewam myśli samobójczych - to dla mnie też stało się bezsensowne. Będę sobie
          żyć... co mi zależy? Po co mam się zabijać, pozostawiać smród... Wiadomo, że
          paradoksalnie "zabiłabym w największym stopniu" moją Mamę. A ona na to nie
          zasłużyła... Nie zasłużyła na moje problemy, dlatego o niczym nie wie. A mi jest
          bardzo źle... Naprawdę nie przypuszczam, żebym potrafiła kiedyś normalnie żyć...
          I to nawet nie chodzi o jedzenie... Ja po prostu mam inny sposób myślenia. O
          wszystkim. Jestem zupełnie, gdzie indziej. Po co to jest szczęście? Nie wiem. Bo
          chyba nigdy nie zaznałam...
    • ankaaa Re: myśli samobójcze... 06.12.06, 22:50
      Różnica taka, że nie znasz przyszłości.
      Może być diametralnie inna od obecnej.
      NIgdy nie jest tak samo.
      Tak już to jest urządzone, że po "dole" przychodzi "góra".

      Zabić się zawsze zdążysz ;)

    • juuujek Re: myśli samobójcze... 07.12.06, 00:09
      nie odwazylabym sie,
      albo jestem za bardzo odwazna, zeby to zrobic bo nie boje sie zyc ?
      • alexia_85 Re: myśli samobójcze... 07.12.06, 00:51
        to pytanie mnie zawsze nurtowalo - odwaga, by popelnic samobojstwo czy odwaga by
        zyc?
        zdrowo myslacy czlowiek nie zawaha sie z odpowiedzia - trzeba miec odwage by
        wybrac zycie.


        ja nazywam siebie tchorzem...
        ciagle tu jestem.

        • authentica Re: myśli samobójcze... 08.12.06, 11:03
          Zycie juz mamy. A zatem jedyny wybor jak mozemy sobie postawic to czy je sobie
          odebrac. Zyc musimy, nawet jesli nie chcemy.
    • marta.scisia Re: myśli samobójcze... 07.12.06, 16:37
      Ja też mam nie raz tak dosyć wszystkiego, że najchętniej zasnęłabym i już się
      nie budziła... Tylko oczywiście brak mi odwagi... Bardzo dobrze znam to uczucie,
      że cokolwiek nie zrobię to i tak nie ma sensu. Przez to wszystko nie chce mi się
      uczyć, sprzątać, nic mi się nie chce, bo stwierdzam, że po co mam to robić, to i
      tak nic nie zmieni, życie dalej będzie płynęło swoim beznadziejnym torem... Nie
      potrafię schudnąć, a taki głupi grubas jak ja po co ma żyć na tym świecie i
      jeszcze zatruwać życie innym... Ehhh...
      • lolita8484 Re: myśli samobójcze... 08.12.06, 21:34
        Matko, Wy jesteście psychiczne !!! Cieszcie się życiem do cholery ...
        spróbujcie walczyć :) Przecież po to jest młodość, żeby brać Z życia ile
        wlezie :P Ja też mam swoje problemy, ale otaczają mnie kochani ludzie, którzy
        mi pomagają i dlatego KOCHAM ŻYCIE !!! Laski, musiscie iśc do psychologa i to
        jak najszybciej ... bo to się przeradza w egoizm :( A myśleliście o Waszych
        rodziacach, pzryjaciołach, znajomych ??? Jestem przy kości i co z tego??? Mam
        się z tego powodu od razu zabijać?? Ponad połowa Polaków ma nadwagę !!! Jakby
        myślalła tak jak Wy, to bytłoby nas w Polsce tylko ok. 15 mln - bo wszyscy by
        sie zabili z powodu nadwagi. Pomyślcie trochę, zanim zrobicie sobie i innym
        jeszcze większą krzywdę :(
        • authentica Re: myśli samobójcze... 09.12.06, 12:58
          A mozna bylo po prostu milczec i nie odslaniac swojej...
        • jenny_gump Re: myśli samobójcze... 10.12.06, 10:24
          Niczego nie rozumiesz... Tylko się cieszyć.
    • km1411op.pl Re: myśli samobójcze... 08.12.06, 21:48
      Widzę a raczej czytam, że znalazła się kolejna panna która chce pouczać nie
      wiedząc w jaki temat wchodzi.Otóż ja przeszłam kilka prób samobójczych i nie
      uważam się za egoistkę, bo kochana nie każdy ma takie szczęście jak Ty że ją
      wszyscy kochają.Doskonale rozumiem te dziewczyny które przechodzą etap mysli
      samobójczych i nie mędrkuję tu co można a co nie można.Pozwolę sobie zauważyć że
      nie musisz nas bulimiczek wysyłać do psychologa.Może i chciałaś dobrze ale Ci
      niestety nie wyszło.Nie znasz tematu nie pisz.
      • ankaaa Re: myśli samobójcze... 09.12.06, 13:43
        Skoro jesteś ZNAWCZYNIĄ tematu to czemu chorujesz ?

        BTW, miliony osób na świecie ma gorsze problemy i z tego tyt. nie zabijają się.
        • jenny_gump Re: myśli samobójcze... 10.12.06, 10:27
          No Ciebie znawczynią z pewnością nazwać nie można.
      • jenny_gump Re: myśli samobójcze... 10.12.06, 10:26
        Nic dodać, nic ująć.
    • cerezanita Re: myśli samobójcze... 10.12.06, 09:10
      Pójdź do psychologa na rozmowę. Oczywiście większość ludzi ma podobne myśli
      przynajmniej raz w życiu, ale tylko niektórzy zaczynają myśleć o ich realizacji.
      Pójdź do specjalisty, porozmawiasz o tym, skąd to się bierze, jak widzieć więcej
      rozwiązań Twoich problemów poza tym jednym. Myślę, że warto - nic Ci nie szkodzi
      spróbować, a możesz zyskać inny punkt widzenia.
      • marta.scisia Re: myśli samobójcze... 10.12.06, 20:57
        Co z tego, że "miliony osób na świecie ma gorsze problemy i z tego tyt. nie
        zabijają się". Tu nie chodzi o to jak duży ma kto ma większy problem, tylko o to
        jak sobie z tym problemem radzimy. Jak widać my nie umiemy sobie radzić z
        kłopotami i dopadają nas takie straszne myśli. I można nam wmawiać, że mamy
        cieszyć się życiem jak my i tak wiemy swoje i zawsze będzie coś, co nas dołuje,
        przeraża i skłania do takiego myślenia. Dlatego nie każcie nam nagle z dnia na
        dzień stać się optymistami. Myślę, że to nierealne.
        A ja znowu myślę o śmierci. i choć komuś moje powody mogłyby się wydać błahe, to
        dla mnie to jest naprawdę przygnębiające i nie chce mi się żyć... Nie jestem w
        stanie tego zmienić, choćby mnie kochali wszyscy na tym świecie...
        • ankaaa Re: myśli samobójcze... 10.12.06, 21:25
          Czemu uzywasz "my" mówiąc o sobie ?

          Kto Ci każe być optymistą ?

          Zrób sobie prezent na gwiazdkę -> popracuj trochę w hospicjum.
          • ramka10 do ankaa 11.12.06, 20:21
            twoj pomysl pracy w hospicjum brzmi rewelacyjnie, juz kiedys o tym myslalam...
            czy wiesz jak to zaczac? co moglabym robic, gdzie sie z tym skierowac?
            • niczewo Re: do ankaa 11.12.06, 21:29
              hospicjum jest tu i teraz... to my... hospizjolowane lub hocpicjentki, jak kto
              woli, to my... daleko szukać nie trzeba... być po prostu, tu i teraz... dla
              siebie... dla innych...
              • ramka10 Re: do ankaa 11.12.06, 21:51
                ale jak ja moge Wam pomoc skoro sama sobie nie potrafie z tym poradzic?
            • ankaaa Re: do ankaa 13.12.06, 00:08
              Poszukaj w swoim mieście hospicja <google, książka tel., przychodnie/szpitale
              tez muszą wiedzieć> i zgłoś się tam z pytaniem - czy możesz pracować u nich
              jako wolontariusz. Zaręczam, że się zgodzą.
              Jest to o tyle cięzka praca, że spotykasz osoby które nie bawem umrą.
              Zaprzyjażnisz się, a osoba za "chwilę" umiera. Spróbuj, może będziesz mogła
              pomóc tym osobom a i sama wiele dla siebie wyniesiesz - może to być początek
              twojego zdrowienia ;)
              Co będziesz robić ? To zależy od hospicjum - ale głównie będziesz tam
              towarzyszyć Im, rozmawiać, być, pomagać. Idź i spróbuj, najwyżej się okaże że
              się nie nadajesz. I tyle. Trzeba na prawdę dużo "odwagi" i siły, żeby w taki
              sposób pomagać.
              Pozdrawiam.
    • night21 Re: myśli samobójcze... 12.12.06, 09:22
      nie tylko mysli..ale i proby...nie wyszło...nie wiem czy to dobrze czy źle...
      do tego samookaleczanie...
    • cien6 Re: myśli samobójcze... 13.12.06, 18:33
      Mam obecnie problemy z chłopakiem i miewam myśli samobójcze. A co mnie
      powstrzymuje? WSTYD :/ dziwne nie?
      Przed paroma laty wzięłam całe opakowanie leków psychotropowych po kłótni z
      mamą. Siostra siedziała na kompie, a ja najzwyczajniej położyłam się w łóżku
      obok czekając na "sen". Obudziłam się w środku nocy. Siostry już nie było, komp
      włączony, słyszałam tylko bicie mojego serca. Było mi niedobrze. Nie miałam siły
      wstać i na kolanach doczołgałam się do ubikacji i zwymiotowałam (prawdopodobnie
      te tabletki). Przez parę dni nie mogłam dojść do siebie, ale potem było ok. I
      cieszę się, że NIE UDAŁO mi się.
      • niusia0000 Re: myśli samobójcze... 13.12.06, 19:15
        ......ah skąd ja to znam...Doskonale Was rozumie..............Wiele razy

        myślałam o próbie samobójstwa...I choć wszyscy myślą że mi niczego nie brakuje..

        Że jestem szczęśliwą 20latką...są w błędzie!!!! Tak naprawde wszystko to wina mo

        jej rodziny...Tata nas zostawił po moich narodzinach..Wiele osób żyje bez matki

        czy ojca,potrafią cieszyć się życiem...Ale ja...to takie NIC:(Trace nadzieje na

        lepsze jutro.Matka znów NIGDY nie była ze mną...zagoniona,zapomniała o mnie.Nie

        wiem czy mnie kocha...Gdyby kochała,to okazywałaby to.Czasem sobie wyobrażam mój

        pogrzeb...i zastanawiam sie kto przyszedłby.Marze żeby na nim płakali,czuje

        wtedy taka ulge...Takie wirtualne mysli,a raczej marzenia że któs mnie jednak

        kochał na tym świecie...Wszystko jest takie okropne...Ale ostatnio się u mnie

        poprawiło,gdyz obiecałam sobie że już NIGDY dołów przez matke...i innych osób

        (szczególnie na studiach). Odpowiedzcie mi kochane,czy tylko ja jestem taka
        psychiczna ,czy Wy też macie takie wrażenie że patrzą się na Was.Ja na 100% wiem że

        ludzie z roku jakoś na mnie patrzą dziwnie,szeptają coś za moimi plecami na mój

        temat..Chyba że dostaje już schizów :/ :/ Jednym słowem masakra....:(

        I tak czasem sobie myśle gdzie jest we wszystkim przyczyna..???????Ale odpowiedzi

        nie musze szukać...To brak miłości,wieczne pretensje,krzyki...Co to ED ze mną

        zrobiło...Dawniej ana...a teraz mia :( Chce być szczęśliwa...ale jak tu się

        cieszyć??? Wokół mnie są sami podli i zazdrośni ludzie.Nie nawidze tego

        świata...Chociaż juz czasem wmawiam sobie: Nie narzekaj!!!! Inni mają gorzej...a

        Ty znów panikujesz!!! Sczerze mówiąc dawniej miałam większe doły.Ale boli mnie

        to że trzymam to wszystko w środku.Ale się rozpisałam...Uciekam od tego

        wszystkiego...powinnam postwaić temu czoła,a nie ukrywać sie...Poprostu jestem

        nic nie warta....TYLE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka