alexia_85
06.12.06, 22:36
no wlasnie...
czesto takowe miewacie?
nie mogac spac w nocy chcecie wykrzyczec, wyrzucic ten bol i pustke
rownoczesnie czujac wielka bezsilnosc...?
myslicie wtedy, ze przekroczylyscie pewien limit wytrzymalosci i cokolwiek nie
zrobicie w zyciu to i tak nie ma sensu?
ogarnela mnie apatia...mysle ze to ostateczne rozwiazanie.
co za roznica czy umre teraz czy 20, 30 lat pozniej, a tak przynajmniej
oszczedze innym problemow zwiazanych z moja osoba...
ja juz mam siebie dosc...ale nigdy przedtem nie kalkulowalam sobie tego juz
tak "na zimno", bez emocji...bo mysli czesto bywaly, a wizja wykonania coraz
bardziej sie klaruje...i ta mysl mnie troche uspakaja.