15.12.06, 18:38
Pisze tu bo nikt nie wie o moim problemie a chce i musze się tym z kimś
podzielić. Od pół roku wymiotuje wszystko co zjem.Zaczelo sie od tego że po
napadzie obżarstwa kiedy potem myłam zęby zrobiło mi się niedobrze i
zwymiotowałam. Narodziła się w mojej głowie głupia mysl że dzięki temu
schudne...I tak się stało tylko że coraz gorzej się czuje boli mnie serce i
gardło.Obiecuje sobie że skończe z tym że zaczne normalnie jeść ale kiedy
zaczynam i mam zamiar zjesc jedną kanapke to już koniec zaczynam jeść drugą
potem szukam czegos w lodówce robię sobie np.spagheti w między czasie jem
wręcz połykam paczke chipsów potem kolejne kanapki aż wkońcu czuje wstręt do
siebie że zjadłam połowe zawartości lodówki i idę do ubikacji a tam już
pewnie domyslacie się co robię.Moim problem jest też to że kocham fast foody
a wiecie jakie to jest kaloryczne więc potem dla mnie jedynym wyjściem jest
zwymiotowanie.Myślałam że to kontroluje ale ja coraz bardziej popadam w tą
dziwną chorobę nie potrafie skończyć jeść kiedy zacznę a potem nie widze
innego rozwiązania jak wymioty.prosze piszcie pomóżcie mi
Obserwuj wątek
    • julka06.07 Re: Pomocy 15.12.06, 20:03
      Powiem tyle,nie będzie to nic optymistycznego,bo jestem dzisiaj,a wlaściwie od
      jakichś 5 tygodni w wyjątkowo podłym nastroju,nic tylko jem i wymiotuję,jestem
      już u kresu wytrzymałości,nie chce mi się już życ i czuję ze się poddaję;nie
      trwa to u ciebie jeszcze długo,a zapewniam cie ze im dluzej w tym siedzisz tym
      trudniej jest sie z tego wydostac!Coś o tym wiem,bo u mnie ciągnie się to już
      całymi latami.Jeśli czujesz,że sama sobie z tym nie radzisz,to nie łudz się
      dłużej,że pewnego pięknego dnia to samo zniknie,jak najszybciej poproś kogoś o
      pomoc:kogoś bliskiego,idz do psychologa,RATUJ SIĘ,im szybciej tym lepiej.Zycze
      powodzenia,bądz silna,będę trzymac za Ciebie kciuki.Łatwiej jest mi uwierzyc w
      kogoś,w siebie już dzisiaj nie wierze,mam 21 lat i wrażenie,że już przegrałam
      swoje życie.BULIMIA NISZCZY WSZYSTKO,ZABIJA.Nie to nie bulimia,nie moge tego
      zwalac na chorobę,to ja niszcze wszystko,nic już nie wiem..
    • ankaaa Re: Pomocy 15.12.06, 21:51
      Jesli nie chcesz mieć wylewu krwi do mózgu bądź zawału - poszukaj pomocy ale w
      realnym świecie.


    • karuzella1 Re: Pomocy 16.12.06, 12:50
      Kasienko, nie mozesz tak dluzej zyc! To nie jest zycie tylko koszmar!!
      Zabijasz siebie i jedzac w ten sposob te Twoje ulubione fastfoody wkoncu straca
      smak!
      Ty nie jesz, Ty polykasz...
      Tez tak robilam i po jakims czasie to juz smaku moich ulubionych rzeczy nie czulam.
      Wyszlam z tego o wlasnych silach, ale bylo ciezko.... i przeciagnelo sie do 5 lat!
      Ty siedzisz w tym g..od pol roku, wiec masz duze szanse wyjsc z tego tak szybko
      jak szybko to sie zaczelo! Zorientuj sie w specjalistach w swoim miscie..dzwon i
      sie umawiaj, nie ma na co czekac!
      Jedzenie w normalny sposob jest rewelacyjne :)
      Czujesz ze zyjesz...
      Pozdrawiam, pelna optymizmu Karuzella :)
      • kasia_czarna19 Re: Pomocy 18.12.06, 09:37
        Dzięki za wszystkie odpowiedzi,moim pierwszym krokiem było to że powiedziałam
        swojemu chłopakowi a on obiecał mi pomóc,mam nadzieje że się uda mi wyjsc z
        teego
        • vikki87 Re: Pomocy 18.12.06, 10:45
          Kochana Kasiu, przede wszystkim musisz iść do psychologa. Rozumiesz? Chłopak
          może dać Ci wsparcie, lecz leczenie jest w stanie przeprowadzić tylko dobry
          psycholog. Nie wstydź się do niego udać - to naprawdę jedyny skuteczny pierwszy
          krok po Twojej decyzji o chęci wyjścia z tego. Proszę Cię, podejmij leczenie,
          na początku będzie ciężko - wtedy bardzo przyda Ci się wsparcie bliskiej osoby,
          ale gwarantuję, jeśli przetrwacie najtrudniejsze chwile zwątpienia w
          skuteczność terapii - zwyciężysz chorobę! Nic nie przychodzi natychmiast, na
          wszystko potrzeba czasu... Pozdrawiam, trzymam kciuki.
    • martita503 Re: Pomocy 18.12.06, 21:52
      kasiu! ja rowniez trzymam za ciebie kciuki. ja z tego wyszlam sama, ale moja
      bulimia byla niegrozna, w stosunku do tego co czytam tu. problem zaczyn sie od
      jedzenia. kompulsywne jedzenie. z tym ciezkoo sobie poradzic. a do tego
      dochodza jeszcze wyrzuty sumienia i wymioty. ciezko. ale nie poddawaj sie.
      dobrze ze jestes uwiadomiona. caluski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka