ana_bulim
06.02.07, 23:24
To niby nic ... to tylko małe wykroczenie które na dobre znalazło miejsce w
moim życiu... BULIMIA ? przyjacióła która pomogła zeszczupleć czy najgorszy
wróg który zabija długo i powoli ?
Rok temu spotkałam sie z przyjaciółką, na wieczór filmowy. Pełno chipsów lody
batony ... lecz ja stosowałam w tym momencie diete. Nie powstrzymałam sie,
wpakowałam w siebie to wszystko. Film się skonczył, Madzia wyszła a ja
zostałam sama z ogromnymi wyrzutami. Postanowiłam spróbować ... udało się choć
było ciężko... jednak cos motywowało ! cały 1 kg na minusie i to piekne
uczucie lekkości . Od tego czasu nastepują powtórki nie raz nie dwa lecz nawet
pare razy dziennie :( Wpadłam w własne sidła, a na domiar wszystkiego jesyem
tak niedojrzała że ze wszystkich sił marze o tym by mia zmieniła sie na ane ...
Nie jestem jednak perfekcjonalistką... kiedyś udawało się nie jesć 3, 4 , 5
dni a teraz ? teraz tylko z dnia na dzien sie pogarsza. Trace swoją dawną
witalność, swoją radość życia. Tak chce pomocy lecz nie od bliskich bo wiem że
oni zrobili by wszystko żeby pogrzebać "bulimie" a czy ja tego naprawdę chce ?
przeciez wiem że nie dam sobie rady ... w niczym nie widze już sensu ...