missy5
20.05.03, 23:20
Fajnie mi bylo kontrolowac jedzonko, widziec siebie chuda,
slyszec 'komplementy' i zamartwiajaca sie rodzinke.Bylo mi wygodnie byc
chuda.podczas tego roku przygotowywalam sie do matury i stracilam kontrole,
nie wiem jak to sie stalo, tak krok po kroczku.Matka myslala ze to z kolei
bulimia, ale ja nie wymiotowalam, no moze pare razy ostatnio.Wtedy
tylko 'ladnie jadlam', siedzialam w domu nigdzie nie chcialo mi sie
wychodzic, bylam bezpieczna.Prze dlugi czas walczylam by wrocic do
poprzedniego stanu, ale chyba nie chcialam bo balam sie ze nie podolam swoim
coraz wiekszym glodowkom.Wolalam sie porzadnie najesc.Chcialam byc gruba,
potem zaczelam sie wstydzic swego wygladu.
Teraz mam znowu sile walczyc i stawic czolo problemom. Nie moge sie doczekac
kiedy znowu schudne i zmieszcze sie w swoje dzinsy, ktorych przez ten rok
nawet ani razu nie wlozylam.Roznica jest spora! Znow bede czuc sie pewniej. W
pewnym momencie juz myslalam ze nie zdolam powrocic do tamtego stanu, ale
chyba dam rade.Podobalo mi sie to, a swego wygladu teraz nie akceptuje, jakby
to byla inna 'ja'.Chce byc znowu soba.Po co mi jakies terapie.Sama o sobie
decyduje.Tesknie za swoja dawna osoba, ale na szczescie powracam.Jest dobrze.