Dodaj do ulubionych

chyba wroce

20.05.03, 23:20
Fajnie mi bylo kontrolowac jedzonko, widziec siebie chuda,
slyszec 'komplementy' i zamartwiajaca sie rodzinke.Bylo mi wygodnie byc
chuda.podczas tego roku przygotowywalam sie do matury i stracilam kontrole,
nie wiem jak to sie stalo, tak krok po kroczku.Matka myslala ze to z kolei
bulimia, ale ja nie wymiotowalam, no moze pare razy ostatnio.Wtedy
tylko 'ladnie jadlam', siedzialam w domu nigdzie nie chcialo mi sie
wychodzic, bylam bezpieczna.Prze dlugi czas walczylam by wrocic do
poprzedniego stanu, ale chyba nie chcialam bo balam sie ze nie podolam swoim
coraz wiekszym glodowkom.Wolalam sie porzadnie najesc.Chcialam byc gruba,
potem zaczelam sie wstydzic swego wygladu.
Teraz mam znowu sile walczyc i stawic czolo problemom. Nie moge sie doczekac
kiedy znowu schudne i zmieszcze sie w swoje dzinsy, ktorych przez ten rok
nawet ani razu nie wlozylam.Roznica jest spora! Znow bede czuc sie pewniej. W
pewnym momencie juz myslalam ze nie zdolam powrocic do tamtego stanu, ale
chyba dam rade.Podobalo mi sie to, a swego wygladu teraz nie akceptuje, jakby
to byla inna 'ja'.Chce byc znowu soba.Po co mi jakies terapie.Sama o sobie
decyduje.Tesknie za swoja dawna osoba, ale na szczescie powracam.Jest dobrze.
Obserwuj wątek
    • midm Re: chyba wroce 21.05.03, 09:01
      Nie radzilabym.
    • Gość: Nadja Re: chyba wroce IP: *.ksiezyc.pl 12.06.03, 13:36
      Jestem na drodze powrotu do mojej przyjaciółki, która zawsze była przy mnie,
      wspierała mnie, pozwalała mi się czuć radosną i szczęśliwą. Jest nieodzowną i
      bardzo ważną częścią mojego życia. Na imię ma.. ANOREXIA!
      • Gość: marte Re: chyba wroce IP: 213.199.225.* 24.07.03, 22:51
        widzisz Nadje.nie najlepiej świadczy o tobie to co piszesz.
        ale sama sobie dobierasz przyjaciół i nie zamierzam ci w tym przeszkodzić. to
        nie są morały,chociaż możesz potraktować to w ten sposób. piszesz tak,ponieważ
        nigdy tak NAPRAWDE nie doświadczyłaś tej choroby. TO OCZYWISTE i wzbiera się we
        mnie wielkie oburzenie wobec twojej niedojrzałości i histeryzmu. wybacz, ale
        nie reprezentujesz nic innego swoją postawą.zadaj sobie pytanie kim jesteś i
        nie szukaj czegoś co zewnętrznie zbuduje twoją tożsamość. doświadczyłam
        anoreksji. trafiłam do szpitala skrajnie wyczerpana, w ostatniej chwili. nie
        miałam już siły zgiąć palca u ręki.leżałam przez kilka dni z zamkniętymi
        oczami...bo nie mogłam ich otworzyć!!!NIE MIAŁAM SIŁY!!! nie dawano mi
        praktycznie żadnych szans( o czym dowiedziałam się dużo później).w szpitalu
        poznałam ankę.była troche młodsza ode mnie. walczyłyśmy razem.razem wypisano
        nas ze szpitala.wspierałśmy się nawzajem. minęło kilka lat. jestem zdrowa i mam
        wielu przyjaciół.ale anka pozostałą przy swojej dawnej przyjaźni.nie udało mi
        się jej przekonać.8 miesięcy umierała w obskurnym szpitalu.nowotwór
        żoładka.dopiero wtedy zachciało jej się żyć.to jest ostatnie oblicze twojej
        przyjźni. uwzględnij to i nie czuj się rozczarowana. może będziesz miała więcej
        szczęścia, ale nikt ci nie da takiej gwarancji.anka umarła dwa miesiące
        temu.miała 21 lat.życze mimo wszystko aby twój związek był mniej toksyczny.
        uwzględnij tylko,że musisz w nim zrezygnować z pojęcia partnerstwa. bo to nie
        ty dyktujesz warunki. i czasem możesz nie mieć możliwości negocjacji. to
        kwestia szacunku własnej osoby i tego jak wiele jesteś w stanie poświęcić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka