effaclar
29.11.07, 02:04
Nie wymiotowałam od kwietnia, było raz lepiej raz gorzej ale nie kończyłam w
toalecie...
Teraz jest już mi wszystko jedno i tak jestem beznadziejna i nigdy nie poradzę
sobie z tym problemem...
Proszę o pomoc mojego narzeczonego, ale mam wrażenie że jego też już nie
obchodzi, często zostawia mnie sama w domu, a jak proszę żeby wrócił do domu,
to mówi "nie". Nie wiem czy to jego taktyka, czy jego nieczułość... Ale za
każdym razem jak go nie ma ląduje w toalecie, dzisiaj nawet się cieszyłam, że
wyszedł z domu. Nie musiałam odpowiadać na retoryczne pytania...
Teraz jest mi już wszystko obojętne, mogę jeść wymiotować, wymiotować jeść...
Nie widzę sensu żeby z tym skończyć...
A najgorsze jest to, że jak wróciłam do wymiotowania poczułam swoista ulgę,
brzuch nie jest taki nadęty i rano czuje się lepiej...
Ja chyba nie chce wyzdrowieć...