Dodaj do ulubionych

tylko chce sie wygadac :(

08.02.09, 14:17
Cześć mam 21 lat i chyba mam anoreksje... ile waze mierze i bmi ...
chyba nie ma tu znaczenia w kazdym razie wszytsko niby za
malo...chce tylko sie wypłakac. Zaczeło sie od... od od... wlasnie
od kiedy... zawsze bylam kulcha...wszystkie stresy szkolne i domowe
zajadalam slodyczami gdy bylo mi zle siegalam po cos slodkiego nie
konczylo sie na batoniku oj nie nie 1 nigdy nie wystraczal musialam
poczuc tzn zmulenie mialo mi byc niedobrze slodko.. wtedy czulam sie
lepiej i zarazem gorzej pojawialy sie wyrzuty sumienia. W dodatku
moja mama za kazdym razem kiedy tylko mogla uswiadamiala mi ze
jestem gruba... mialam wrazenie ze nie potrafi o niczym innym ze mna
rozmawiac jak tylko o tym zebym sie za siebie wziela bo mam "gebe
jak ksiezyc w pełni" to jedno z ładniejszych sformułowań podsowala
mi rozne gazety w ktorych byly artykuły o odchudzaniu czesto mowila
ze mi juz wystarczy np przy obiedzie ale na tym sie nie konczylo...
nie przeszkadzalo jej powiedezec tego na glos przy gosciach co
obnizalo moja samocene doprowadzalo do lez...czulam sie "mniej niz
0" nie liczylo sie nic tylko to ze jestem gruba. Pamietam jeden
incydent przez ktory malo brakowalo a nie ucieklam z domu o ile w
wieku 20 lat jeszcze mozna mowic o ucieczce....Wrocilam wlasnie ze
studiow na weekend do domu (w tygodniu mieszkam w akademiku)
Przyjechalam a moja mama na powitanie powiedziala mi zamiast czesc
dziendobry tesknilam za toba ... cokolwiek co by sprawilo ze
poczolabym sie dobrze "znowu przytylas" nie ucieklam bo tata nie
chcial mnie odwiesc na dworzec zabral kluczyki do samochodu. W te
wakacje wyjechalam do pracy za granice.. i znowu przytylam... i ciag
dalszy tej histori to obrot o 360 stopni... Pamietam jak kiedys w
ataku smutko zlosci rozpaczyy powiedzialam mojej mamie ze jak wpadne
w anorekscje to z dedykacja dla niej... niewiem czy to pamieta
ale.... wolalabym zeby nie...bo bardzo ja kocham.... ale do
rzeczy... Wrocilam z zagranicy moja mama byla przerazona moim
wygladem wyslala mnie na badania okazalo sie ze mam za wysoki
cholesterol to mnie przerazilo... pomyslalam ja mam 21 lat i
cholesterol...i sie zaczelo... maraton w kierunko kolejnego
koszmaru..nie wiem jak to sie stalo... wszyscy mowia ze odchudzanie
to doga przez meke a dla mnie to byla czysta przyjemnosc to pol roku
przelecialo jak z bicza nawet nie wiem jak to sie stalo ze
schudlam..25kg Bylo milo komplementy zazdrosny wzrok kolezanek
polaczony z podziwem...a teraz " cos Ty z soba zrobila...super
wygladasz ALE... wiesz co nie odchudzaj sie juz" "ej ty cos
jesz...niedlugo znikniesz". A co ja czuje... nikomu tego nie mowie
po co maja sie martwic... nieukladam hierarchicznie po 1 myslalam
ze jak schudne kupie sobie... to to i to... a rezultat...
przymierzam rozmiar m .... ;/ s ;/ xs;/ i wychodze ze sklepu z
dolem... nie umiem robic zakupow spozywczych... a jak juz to zajmuje
mi to 2 godziny.. przeczytnie calych ulotek... nie mowiac o tym ze
sprawdzam wszystko na necie... wszytko tzn nie tylko konkretne
produkty zywnosciowe ale takze przyprawy.. np bazylia a
odchudzianie... nie potrafie zjesc czegos czego sama nie
przygotuje... nie ufam mojej mamie ... bo teraz jestem "szkapa" i
mam wrazenie ze dolewa mi tluszcz do potraw...nie mam okresu od pol
roku .. bylam u ginekologa... dostalam hormony okres sie pojawil....
RAZ .. i znowu znikł...Cierpie na bezsennosc...tzn nie zasne dopuki
nie ustale calego jadlospisu na jutro... juz nie wspomne ze jak juz
zasne to snia mi sie koszmary...np. ze zjadam batona i puchne tak
jak puchna pompowane postacie z kreskowek wogole myslenie kreci sie
ciagle wokol jedzenia... nie potrafie sie skupic na nauce... boje
sie ze zawale sesje... przy tym wszystkim.. to ze wypadaja mi wlosny
lamia sie paznokcie... psuja zeby mam rany na palcach chyba od
wymiotow ktore tez sie czasem zdarzaja nie wiem czy to tez z powodu
diety ale odseparowalam sie od znajomych nie chce sie z nikim
spotykac o ile kiedys moje hormony buzowaly na ptk facetow to teraz
sa mi calkiem obojetni...no i ciagle rozdraznienie i zachwianie
emocjonalne np rycze na przystanku bo uciekl mi autobus... jak
wypije kawe to juz na maxa bije odemnie złością no i ze ostatnio
zemdlalam kilka razy to juz male piwo...Wiem teraz ktos kto to czyta
mysli " dziewczyno zacznij poprostu normalnie jesc" KIEDY JA NIE
POTRAFIE ... moje samopoczucie po zjedzeniu 1 mandarynki wiecej niz
w planie to jest dramat ocierajacy o tragedie...
Dzieki za wysluchanie...

p.s nie napisalam tego posta zeby sie uzalac... ani "ku przestrodze"
poprostu musialam to komus powiedzec a nie chce zeby to byla moja
rodzina i znajomi... maja swoje problemy

p.s2 po przeczytaniu jeszcze raz calego mojego wywodu wyszlo ze moja
mama to potwor PROSZE nie oceniajcie jej KOCHAM JA BAAAARDZO ona nie
chce i nie chciala zle
Obserwuj wątek
    • nienill Re: tylko chce sie wygadac :( 08.02.09, 14:30
      zdecydowanie powinnas isc do lekarza
      porozmawiaj z psychiatrą, moze zaproponuje Ci jakies leki
      zapytaj sie o możliwość rozpoczęcia psychoterapii
      moze on/a Ci cos zaproponuje,
      a jak nie to zacznij sama szukac i zbierac infromacje

      skoro studiujesz poza domem, to pewnie jest to jakies wieksze miasto, a to
      znacznie ulatwia sprawę


      to co tu opisalas naprawde brzmi bardzo źle i nalezy jak najszybciej zaczac cos
      z tym robic
    • nienill Re: tylko chce sie wygadac :( 08.02.09, 14:53
      > p.s2 po przeczytaniu jeszcze raz calego mojego wywodu wyszlo ze moja
      > mama to potwor PROSZE nie oceniajcie jej KOCHAM JA BAAAARDZO

      to nie jest milosc
      Ty sie jej przede wszystkim niesamowicie boisz

      jest to osoba, ktora jednym zdaneim lub spojrzeniem moze sprawic (i sprawila),
      ze cale Twoje zycie legnie (i leglo) w gruzach

      ze bedziesz niesamowicie nieszczesliwa
      ze bedziesz narazala swoje zdorwie a nawet zycie
      ze byedziesz sie czula jak smiec
      ze bedziesz nie szanowala swojego ciala
      ze bedziesz sie niszczyc
      ze bedziesz sie narazac na nieodwracalene uszkodzenie swojego ciala
      zdajesz sobie sprawe co tam sie dzieje w srodku? okres nie ginie bez powodu.

      to jest osoba, ktora caly czas trzyma Cie w garsci i robi z Toba co jej sie podoba

      jak mozna czuc sie czlowiekiem, skoro jest sie zwykla marionetką, ktorą ktos
      inny bawi sie i poniza jak tylko mu sie podoba?


      to przeciez przerazajace

      tak bardzo, ze musisz wmawiac sobie, ze ją kochasz, choc tak naprawde w srodku
      ją nienawidzisz
      bo inaczej byc nie moze

      na krzywde nie reaguje sie miloscią

      a jesli komus sie wydaje, ze tak ma
      to jest to najlepszy objaw jego choroby


      ona nie
      > chce i nie chciala zle

      a powiedz mi jakie to ma znaczenie?
      jakby Twoja mama sie potknela, i na Ciebie wpadła, a Ty bys uderzyła głową o
      kant stołu, to by Cie to nie zabolało, bo "ona nie chciala źle"?

      jak sie czlowiek o cos uderzy, to boli i koniec. nie ma dyskusji.

      powiedz mi, jaka jest roznica miedzy tymi dwoma przykladami?
      • kargaj263 Re: tylko chce sie wygadac :( 08.02.09, 16:04
        wlasnie tego sie obawialam...
        a ja z pełną świadomościa słow "kocham" ją kocham -> nie kocha sie
        za cos tylko mimo wszystko z wszystkimi wadami... wiesz ja naprawde
        bylam gruba...wiem po moim 1 poscie stwierdzisz ze mam zaburzenia
        psychiczne i nie umiem okreslic co grube a co nie... dlatego przy
        wrzoscie 158 78kg to jest sporo za duzo...i jak sam czytales nie
        mialo to tylko efektow estetycznych ale sporo uderzylo na moje
        zdrowie cholesterol mialam problemy ze stawami kolanowymi i tarczyca
        i wszyscy lekarze 1 co mowili to "schudnij" a to ze moja mama nie
        umiala w normalny sposob mnie na to namowic ...nie ma milosci
        idealnej karzy popelnia bledy ona martwila sie o moje zdrowie
        zreszta robi to nadal...a uwierz to co dzeje sie zemna teraz
        przezywa baaaardzo... Wiesz w tym wszystkim najgorsze jest to ze ona
        sie obwina a ja faktycznie boje sie jej powiedziec ale dla tego ze
        obawiam sie o nia. Nie wiem czy to co napisalam kupy sie trzyma :D
        • nienill Re: tylko chce sie wygadac :( 08.02.09, 16:33

          jesli wydaje Ci sie, ze Twoje zaburzenia psychiczne polegaja na tym, ze nie
          potrafisz okreslic na jakim poziomie ksztaltuje sie zdrowa waga, to sie raczej
          nie dogadamy
          bo nie o to w tym chodzi


          to co?
          pojdziesz do tego psychiatry lub psychologa?
          • kargaj263 Re: tylko chce sie wygadac :( 08.02.09, 16:48
            nie nie.. ja wiem gdzie w moim wyadku jest prawidlowa waga... a moj
            problem to jedzenie...a wlasciwie ciagle o nim myslenie... a
            psycholog... szczerze...? nie bardzo wiem w jaki sposob moglby mi
            pomoc
            • loiseau Kargaj:) 08.02.09, 17:03
              Hej,
              Naprawdę martwiące jest to, co się dzieje z Twoim zdrowiem na zewnątrz i w
              środku, a przede wszystkim z Tobą w środku.
              W jakim mieście studiujesz? Na forum glodne.pl możesz znaleźć namiary na
              sprawdzonych psychologów.
              Koniecznie zrób to DLA SIEBIE!
              Jedzenie jest tylko problemem powierzchniowym i ten problem się w dużej mierze
              rozwiąże sam, jeżeli wyleczysz to, co w środku.

            • nienill Re: tylko chce sie wygadac :( 08.02.09, 17:34
              kargaj263 napisała:

              >a moj
              > problem to jedzenie...a wlasciwie ciagle o nim myslenie...

              i to sie leczy

              jesli sobie nie zdajesz z tego sprawy, to przynajmniej zacznij sie do tej mysli
              przyzwyczajac
              • choraxyz Re: tylko chce sie wygadac :( 08.02.09, 17:58
                Zgadzam się z nienill w 100%. Zachowanie Twojej mamy było
                KARYGODNE!!!!!! Poszukaj psychologa, zacznij się leczyć, bo szkoda
                Twojego życia. Jesteś młoda, daj sobie szansę na szczęście i
                możliwość cieszenia się chwilą, każdym dniem, życiem. Przecież
                choroba przysłania Ci cały świat.
            • alka.3 Re: tylko chce sie wygadac :( 11.02.09, 10:42
              Kargaj263, czytając Twoje posty myslę, że wiele osób potwierdzi,że
              cierpisz na zaburzenia odżywiania. To są typowe sytuacje
              charakterystyczne dla ED.Szkoda, że nie dostrzegasz potrzeby
              zwrócenia się do specjalisty, psychologa lub psychiatry. Zauwazyłam,
              że wiele czasu poświecasz na wytłumaczenie zachowań Twojej mamy;
              uważam jednak, że Wasze stosunki nie są zdrowe, a fachowiec pomógłby
              Ci je poprawić (a raczej Wam). Myślę, ze mama powinna być świadoma
              Twojej choroby, trudno tak wyszło, może będzie miała poczucie winy,
              ale uwierz mi, to nie jest wygórowana cena za wyzdowienie. Bez
              udziału najblizszych, bez ich świadomości swoich błedów, nie
              wygrasz. A, jeszcze jedno- nie piszesz nic o ojcu, o jego stosunku
              do Twojego odchudzania, do tego, co sie teraz z Tobą dzieje.
      • mindtriper Re: tylko chce sie wygadac :( 08.02.09, 19:05
        nienill napisała:
        >
        > tak bardzo, ze musisz wmawiac sobie, ze ją kochasz, choc tak
        naprawde w srodku
        > ją nienawidzisz
        > bo inaczej byc nie moze
        >
        > na krzywde nie reaguje sie miloscią
        >
        > a jesli komus sie wydaje, ze tak ma
        > to jest to najlepszy objaw jego choroby
        >
        >

        nienill, ponosi Cię ostatnio. Chyba za dużo czasu tu spędzasz.
        • nienill Re: tylko chce sie wygadac :( 08.02.09, 19:43
          spoko
          jeszcze tylko kilka dni

          jakos wytrzymacie
      • asik.4 Re: tylko chce sie wygadac :( 12.02.09, 21:26
        kurcze nienill jaki z Ciebie psycholog.czytam juz ktoras Twoja
        wypowiedz i dziewczyno Ty to dopiero masz problem ehh
    • mamakoliber Re: tylko chce sie wygadac :( 08.02.09, 22:08
      Kargaj! Po to jest forum,aby zapytać,wygadać się.Prosisz aby nie
      oceniać twojej mamy z tym sie tu możesz spotkać.Ja pisząc post o
      chorobie córki liczyłam na taktowne odpowiedzi,myślałam,że jeśli
      ktoś przeszedł lub przechodzi przez piekło tej choroby będzie
      potrafił zrozumiec czyjś ból..Nagle okazało się,że jak można
      komuś "dowalić" to właśnie na forum;)) dobra rada,ignoruj takie
      osóbki. Na pocieszenie jest też sporo mądrych ludzi którzy nie
      przenoszą swojego żalu(do własnych matek) na innych. Rada laika-
      matki ;idz do psychologa,pozdrawiam Cię i dziękuje,że mogłam
      przeczytać twój post.
      • nienill Re: tylko chce sie wygadac :( 08.02.09, 22:28
        mamakoliber napisała:

        > myślałam,że jeśli
        > ktoś przeszedł lub przechodzi przez piekło tej choroby będzie
        > potrafił zrozumiec czyjś ból..

        jak najbardziej. i tak wlasnie jest



        aaaa przepraszam bardzo? to niby pani jest tą cierpiącą? buahhaha
    • chocopralinka Re: tylko chce sie wygadac :( 09.02.09, 20:43
      Hmm..zgadzam się z poprzedniczkami-psycholog to chyba najlepsze wyjście ale
      wsparcie najbliższych jest najważniejsze. Wiem to po sobie-dzięki leczeniu
      jestem w miarę normalna i pozbyłam się większości problemów, jednak zawsze "coś"
      pozostanie. Wszystkie przeżywamy niemal identyczne sytuacje:] i łączy nas ten
      sam ból. Ja dopiero kilka lat temu zwróciłam się o pomoc do psychologa,następnie
      psychiatry i wtedy rodzice zrozumieli, że mam problem -nie kaprys. Zawsze mogłam
      liczyć na wsparcie moich staruszków ale dopiero, po kryzysie zaczęłam być z nimi
      naprawdę szczera. Teraz mama jest moją przyjaciółką. Naprawdę warto pogodzić
      się-wypłakać, wyrzucić żal i chociaż raz pokazać swoją słabość aby zrozumiała,
      że bardzo potrzebujesz jej wsparcia:-). Mam nadzieję, że twoje relacje się
      poprawią. Jeżeli podoba ci się Twój obecny wygląd-nie zmieniaj go tylko z powodu
      docinek innych, jeśli jednak tak jak piszesz czujesz się słabo i źle umów się na
      wizytę z psychologiem. pozdrawiam i trzymam za ciebie kciuki:)!
    • ollaboga77 Re: tylko chce sie wygadac :( 10.02.09, 15:13
      kiedy jest etap chudnięcia to czy człowiek czuje się lekko czy jest
      to cierpienie?
      Cierpi sie w czasie anoreksji?

      Dla mnie anoreksja czesto musi isc w parze z depresją mam racje?
      • kargaj263 Re: tylko chce sie wygadac :( 10.02.09, 17:44
        ollaboga77 napisała:

        > kiedy jest etap chudnięcia to czy człowiek czuje się lekko czy
        jest to cierpienie?
        etap chudniecia i cierpienie? ;/ jak pisalam w 1 poscie...dla mnie
        to byla i chyba nadal jest sama przyjemnosc nawet nie wiem jak to
        pol roku przelecialo..moze dlatego ze moj swiat obraca sie wokol
        jedzenia? nie wiem co masz na mysli mowiac ze czuje sie lekko? ja
        nie czuje sie lekko czuje sie bardzo ciezko... szczegolnie bo wbici
        w siebie jakiegos jadla
        > Cierpi sie w czasie anoreksji?
        co masz na mysli mowiac "cierpi"? mnie nic nie boli... pozatym...
        czytajac posta z relacja mamy ktrej corka laduje w szpitalu i nic
        nie je to ja chyba nie mam anoreksji
        >
        > Dla mnie anoreksja czesto musi isc w parze z depresją mam racje?
        • chocopralinka Re: tylko chce sie wygadac :( 10.02.09, 21:07
          No właśnie..Olaboga77-cierpienie chorych na ED polega na obracaniu się wokół
          jedzenia oraz patrzeniu jak bliscy się o nas martwią (lub gdy tego nie robią).
          Ja nie chciałam nigdy przytyć jednak żyłam z świadomością, że krzywdzę samą
          siebie, więc umówiłam się na leczenie. W moim przypadku nie był to tragiczny
          stan(15 BMI) i odbyło się bez szpitala. Ale nadal miałam nawroty-anoreksja
          obróciła się w bulimię. Teraz jestem silniejsza ale raz na jakiś czas mam
          chwilę, w której z chęcią pochłonęłabym "całą zawartość lodówki"-jeżeli już do
          tego dochodzi czuję się tragicznie ale staram się nie prowokować wymiotów.
          Zaczęłam też ćwiczyć i od miesiąca jakoś się trzymam. Najtrudniej było przyznać
          się do słabości..Kargaj263 są różne etapy choroby każdy z nich jest poważny-masz
          rację, że kochasz matkę-często kobitki mają złe relacje-porozmawiaj z nią
          szczerze i zwróć się o pomoc. Pamiętaj nie jesteś sama;).Powodzenia:)
        • nienill Re: tylko chce sie wygadac :( 11.02.09, 14:43

          > czytajac posta z relacja mamy ktrej corka laduje w szpitalu i nic
          > nie je to ja chyba nie mam anoreksji

          masz zaburzenia zwiazane z jedzeniem
          i jest to OCZYWISTE
          to jak piszesz o sobie, jest ich przykladem _modelowym_
          i to jak piszesz o swojej mamie także


          jestes CHORA
          i powinnas zaczac sie leczyc

          a co zrobisz, to juz Twoja sprawa
    • chocopralinka Re: tylko chce sie wygadac :( 10.02.09, 22:37
      Wygląda na to, że też potrzebuję się wygadać;). Przeżyłam ciężkie czasy jak
      każda z nas. Chciałam nawet ze sobą skończyć...
      Wszystko się skumulowało. Po latach cierpienia i zamknięcia w sobie poszłam do
      specjalisty i zyskałam nowe życie. Zaczęły się ED(szczególnie w maturalnej
      klasie) i znowu udałam się do lekarza. Od paru lat zajmuje się
      pracą,wychodzeniem z domu byleby tylko cieszyć się chwilą. Nie uważam tamtego
      czasu za zmarnowany-wręcz przeciwnie! Nauczyłam radzić sobie w życiu i je
      doceniać. Teraz jestem szczęśliwą osóbką:-). Na forum można jedynie podsunąć
      porady. Każdy ma swój rozum i musi sam dojść do rozwiązania,najlepiej z pomocą
      bliskiej osoby. Trzeba uwierzyć, wziąć się w garść i poważnie pomyśleć o
      przyszłości-to nasze życie i nikt nam nie pomoże jeśli sami tego nie zechcemy,
      inaczej pogłębimy tylko autodestrukcję. Nie poddawajcie się a wszystko się ułoży. :)
    • kargaj263 a propo taty... 12.02.09, 14:59
      nic nie pisze o tacie bo nigdy nie mieszal sie w sprawy mojego
      wygladu w sumie to dopiero kiedy powiedzial ze kawal baby zemnie
      zaczelam sie zastanawiac nad soba stosunki z nim mam bardzo dobre
      ale raczej nie na zasadzie corka ojciec a kumpel.... a teraz .. w
      sumie to dziwne ale nie potrafi mi powiedziec ze cos jest nie tak
      wprost tylko ostatanio jak ogladalismy stare zdjecia to stwierdzil
      ze ... fragment rozomwy
      ja "mamtko patrz jaka ja bylam wielka"
      tata " faktycznie ale jaka BYŁAŚ usmiechnieta i jaka MIAŁAŚ ladna
      buzie"
      ja" sugerujesz ze teraz mam brzytką buzie?"
      tata " ja nie powiedzialem ze masz brzydka powiedzialem ze mialas
      ladna"
      i pogadane ;/ szkoda ze nie umiem powiedziec wprost ale cuz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka