Dodaj do ulubionych

związek z bulimiczką

27.04.09, 19:01
Witam! Mam pytanie do dziewczyn chorujacych na bulimie. Nigdy nie bylam w
zadnym zwiazku, jestem osoba niesmiala i zamknieta w sobie. W styczniu
poznalam przez net faceta. Mielismy sie spotkac, ale ciagle cos wypadalo, albo
mi, albo jemu, wiec do spotkania jeszcze nie doszlo. On nie jest mi obojetny,
narazie to tylko wirtualne zauroczenie, rozmawiamy przez tel. na gg, wtedy
czuje sie szczesliwa, ciagle o nim mysle. Bardzo balam sie mu zaufac, ale w
koncu napisalam o mojej chorobie, o sytuacji w mojej rodzinie, o tym jaka
naprawde jestem. On to w pelni akceptuje, wspiera mnie jak moze i motywuje do
pozytywnego spojrzenia na swiat. Zaproponowal wyjazd nad morze, mowi, ze chce
byc ze mna. ja boje sie, ze przez moja chorobe, przez moj nastroj, bede go
tylko ranic.
Jestem w trakcie terapii, jest juz znacznie lepiej, mam bardzo malo napadow.
Nie wiem co mam zrobic, czy najpierw skonczyc terapie, a pozniej szukac
milosci, czy sprobowac teraz (bardzo boje sie, ze go zranie). Prosze pomozcie.....

P.S. Sorki za bledy i chaotycznie pisanie
Obserwuj wątek
    • mycha823 Re: związek z bulimiczką 27.04.09, 19:16
      Jeśli powiedziałaś mu to od razu i zaakceptował Twoją chorobę, to myślę, że mu
      naprawdę na Tobie zależy... Myślę też, że ktoś ukochana osoba może Ci bardzo
      pomóc w walce z chorobą. Mój przypadek jest zupełnie od wrotny, jak już
      zdecydowałam się powiedzieć swojemu chłopakowi o swojej chorobie, to mnie
      zostawił, a ja się tak załamałam, że o mały włos nie zmarłam... Teraz już
      pomalutku dochodzę do siebie, choć mi bardzo ciężko... Dzisiaj nawet mam się z
      nim widzieć za dwie godziny i aż mnie trzepie...
    • ona8484 Re: związek z bulimiczką 30.04.09, 00:13
      Niestety, nawet sie jeszcze nie zaczelo, a juz sie skonczylo :( zbyt naiwna jestem.
      • littlebutterfly Re: związek z bulimiczką 30.04.09, 22:10
        skończyło się??? Zlej to, nawet go nie widziałaś. Nawet nie próbuj się obwiniać
        czy coś w tym stylu, bo nie warto. Wiem to z doświadczenia.
        Fajne dupy są wszędzie także nic straconego.

        Pzdr
        • ona8484 Re: związek z bulimiczką 01.05.09, 08:02
          Niestety nie potrafie zapomniec, mam nadzieje, ze to minie jednak. Czuje sie
          podle, przez chwile chociaz w mojej wyobrazni bylam szczesliwa. No, ale coz...
          zycie to nie wirtual.
          • littlebutterfly Re: związek z bulimiczką 01.05.09, 18:14
            A co się stało jeśli mogę zapytać???

            Na razie czujesz sie podle, zwłaszcza, ze to Twoje pierwsze chyba takie
            zauroczenie, ale przejdzie. Najwyżej będzie trwać do momentu poznania kolejnego
            osobnika;) ja miałam juz tyle takich załamek, że już mnie to nie rusza. Wyrobisz
            się;p poki co zadbaj o zdrowie, bo związek z bulimiczką nawet jeśli chodzi o
            przyjaciól to masakra. Moje hustawki nastrojów, napady agresji itp wykończyły
            nie jedna osobę. Zresztą ja uważam, że lepiej nie mówić facetowi o chorobie, ale
            to oczywiście tylko moje zdanie.
            • mycha823 Re: związek z bulimiczką 02.05.09, 01:36
              Nie tylko Twoje jest to zdanie... Bo moje od miesiąca również... Ja powiedziałam
              swojemu chłopakowi o chorobie liczyłam na jego wsparcie i jego pomoc, a on tak
              po prostu mnie zostawił, bo jestem chora... A teraz smieje sie z tego, ze siedze
              nad kiblem i rzygam, rozpowiada to wszystkim swoim kolegą, ze miał dziewczynę
              bulimiczkę, jego mama ma 45 lat za przeproszeniem stara krowa, a powiedziała mi
              przez tel, ze nigdy by nie chciała mieć synowej bulimiczki po prostu, aż żal
              bierze, że z nim byłam... Dlatego postanowiłam, że mnie to nie załamie i nie
              zniszczę sobie tego co osiągnełam dzięki terapii na którą uczęszczam...
              • littlebutterfly Re: związek z bulimiczką 02.05.09, 13:47
                ja pie..., ludzie to maja nasrane w głowach i to bardziej od nas. Trzymaj się
                mycha, a następnym razem jak spotkasz tego fajansa to nacharaj mu na ryj.

                Pzdr:*
                • mycha823 Re: związek z bulimiczką 02.05.09, 16:16
                  littlebutterfly napisała:

                  > ja pie..., ludzie to maja nasrane w głowach i to bardziej od nas. Trzymaj się
                  > mycha, a następnym razem jak spotkasz tego fajansa to nacharaj mu na ryj.
                  >
                  > Pzdr:*


                  Dokładnie ludzie mają bardziej nasrane w głowach od nas, trafny strzał... A w
                  ryja mu strzele, bo on myśli, ze jak chora to już nic nie warta
                  • szacki Re: związek z bulimiczką 02.05.09, 16:59
                    hmm `przyjrzyjmy sie potencjalnemu chłopakowi dziewczyny z ED:

                    Niewiele wie co dolega jego ukochanej, albo zupelnie nie wie co jej
                    jest. Niewiele tez rozumie chociaz sie stara ale dosc metnie mu to
                    wychodzi. Z poczatku bardzo sie przejmuje, no bo przeciez ja kocha
                    nad zycie, wierzy ślepo ze jak bedzie ja pilnowal i stawiał pizze to
                    ona cudownie wyzdrowieje. Zupelnie nie wiąże jej zmiennych nastrojów
                    z chorobą, jej depresji, płaczów, starchów, mysli że dziewczyna
                    przesadza, złości sie co prowadzi do konfliktów, dziewczyna czuje sie
                    niezrozumiana, obraza sie. On jest zalamany, próbuje ratowac a potem
                    ma zupelnie dosc. Nie rozumie jak mozna nie jesc albo wymiotowac,
                    poza tym koledzy sie nabijaja ze jego dziewczyna nie ma biustu albo
                    czuc od niej wymiocinami. Zaczyna sie wstydzic. Chcialby pogadac tez
                    o sobie a nie ciagle wysluchiwac jestem gruba, jestem brzydka, nie
                    zjem tego, zjem wszystko, nic nie zjem. Dziewczyny z ED chcialyby
                    zeby ich chlopak byl jednoczesnie kochankiem, przyjacielm i terapeuta
                    w jednym. Zeby pilnował czy jedza, czy nie wymiotuja, zeby mozna mu
                    sie wyplakac w ramionach, wygadac, i ponarzekac, tylko te dziewczyny
                    nie zdaja sobie sprawy jak bardzo to wszystko męczy, jak obciaza,
                    dołuje. Chłopak chce miec normalna wesoła dziewczyne, poza tym
                    naturalne jest ze facet szuka okazu zdrowego, który w przyszlosci da
                    mu zdrowe potomstwo. Czy dziewczyna ktora nie miesiaczkuje da mu taka
                    gwarancje? Nie dosc ze dziewczyna jest chora fizycznie to jeszcze
                    psychicznie. Dziewczyna jest ładna, inteligentna miła ale niestety
                    tak obciazona ze bycie razem na dluzsza mete nie wchodzi w gre.
                    • mechanicznyananas Re: związek z bulimiczką 02.05.09, 17:02
                      O cholerka, Szacki, dobrze ujęte. Dobrze, że ja nikogo teraz nie mam
                      i nie chcę mieć dzieci.
                      • mycha823 Re: związek z bulimiczką 02.05.09, 17:31
                        Tylko widzisz szacki mój przypadek jest zupełnie inny... Ja mu nigdy nie robiłam
                        fochów, zawsze byłam radosna i uśmiechnięta dziewczyną przy nim... Powiedziałam
                        mu o chorobie bo myslałam, ze zrozumie, bo bedzie mi łatwiej wtedy walczyć,
                        jednak się pomyliłam, nie warto było o niczym mówić nawet słowa... Ale tez z
                        drugiej strony sobie mysle, ze jak by mu naprawdę zależało to by ta moja bulimia
                        nie była dla niego tak wielka przeszkoda...
                        • szacki Re: związek z bulimiczką 02.05.09, 17:53
                          nie odnosilem sie konkretnie do Twojego przypadku mycha pisalem
                          ogolnie - za to teraz sie odniose:

                          Wybacz ale uwazam Twojego byłego chłopaka za chama i prostaka
                          pierwszej wody a jego matke za niedouczona ignorantke.
                          Przypuszczam ze Oni sie po prostu wystraszyli. Nie wiedzieli NIC
                          zupelnie NIC o Twojej chorobie. Życie w niewiedzy to zycie w
                          zagrozeniu. Dziewczyno dziekuj losowi za tego chlopaka bo to byla
                          doskonala szczepionka. Wiesz juz jak ludzie niedouczeni reaguja na
                          cos czego sie boja bo nie znaja, strachem i agresją ( on rozpowiada
                          kolegom, ona mówi Ci przykre rzeczy) Przypuszczam ze mogl powiedziec
                          o tym matce a ona przerazona wrecz zabronila mu sie z Toba spotykac,
                          gdyz uwazala ze tylko tak moze obronic wlasnego syna . Sama nic nie
                          wiedziala wiec siła rzeczy nie mogla mu powiedziec : sluchaj synku
                          jest tak i tak" No trudno tacy sa ludzie i przekonalas sie o tym na
                          wlsnych 4 literch Chociaz jest jeszcze druga strona medalu. On mogł
                          doskonale byc zorientowany w temacie ( chociaz watpie osobiscie) i to
                          wlasnie ta wiedza pomogla mu dokonac wyboru bo pomyslal sobie "
                          chwila chwila na buca mi zaburzona panienka skoro w okolo jest tyle
                          równie ładnych zdrowych lasek?" Przykro mi to mowic ale takie jest
                          zycie. Osobiscie nie chciałbym miec zaburzonego partnera bo wiem czym
                          to pachnie i nie szukalbym przygod u dziewczyny cierpiacej na ED. (
                          chyba ze juz wyleczonej ale tak bankowo to bym sie zastanowil)
                          • agikom Re: związek z bulimiczką 29.12.09, 18:35
                            szacki napisał:

                            nie szukalbym przygod u dziewczyny cierpiacej na ED. (
                            > chyba ze juz wyleczonej ale tak bankowo to bym sie zastanowil)

                            bulimii niestety nie da sie wyleczyc tak bankowo. to zarłocznosc psychiczna, uzaleznienie. a uzaleznionym sie jest juz na zawsze:(
                    • littlebutterfly Re: związek z bulimiczką 03.05.09, 15:52
                      Hmmm przyjrzyjmy się Twojej wypowiedzi...jest kompletnie głupia (jak dla mnie) i
                      nie na temat.
                      Autorka wątku nawet nie spotkała się ze swoim kolesiem, a już coś nie wypaliło.
                      To jak się zachował chłopak Mychy też raczej odbiega od Twojego wyobrażenia
                      mężczyzn. Wiedział co jej jest, rozumiem, że mógł tego nie wytrzymać, ale
                      poniżać ją po czymś takim?? Do tego nikt nie ma prawa.
                      Zresztą przedstawiłeś/łaś facetów jako kochające, współczujące, pełne ciepła i
                      wyrozumiałości istoty. Chyba coś Ci się popie...ło. Nie należę do zbyt
                      wylewnych osób, a faceci tym bardziej myśląc tylko o tym jakby tu zamoczyć. Tzn
                      nie wszyscy, są wyjatki. No i właściwie opisałeś wyjątkowy wyjątek. Aż mi się
                      łezka w oku zakręciła co by było gdyby tacy byli...ach, och
                      > poza tym koledzy sie nabijaja ze jego dziewczyna nie ma biustu albo
                      > czuc od niej wymiocinami. Zaczyna sie wstydzic.
                      ta wypowiedź to normalnie masakra <hahaha> nawet tego nie skomentuje.
                      . Chłopak chce miec normalna wesoła dziewczyne, poza tym
                      > naturalne jest ze facet szuka okazu zdrowego, który w przyszlosci da
                      > mu zdrowe potomstwo. Czy dziewczyna ktora nie miesiaczkuje da mu taka
                      > gwarancje?
                      wątpię, aby nastolatki szczególnie myślały o potomstwie, a już na bank facet nie
                      studiuje ciotowatego kalendarzyka swojej dziewczyny. Zresztą czy koleś daje nam
                      stuprocentową gwarancję na potomstwo? A jak strzela ślepakami? Może doradzisz
                      nam jak wybrać dobrego reproduktora, bo widzę, że jesteś przekonany/a że wszytko
                      wiesz.

                      Poza tym sama wspominałam, że lepiej nie bawić się w związek kiedy choroba
                      postępuje, aby nie niszczyć dodatkowo niewinnej duszyczki. A jak się zdarzy to
                      nie mówić o tym, udawać szczęśliwą, uśmiechniętą laskę taką jakie faceci lubią
                      prawda szacki, bo oni nigdy nie maja problemów.
                      • szacki Re: związek z bulimiczką 03.05.09, 16:14
                        jestem w takim szoku ze normalnie mi szczenka opadla do kolan -
                        dziewczyno widze ze czytanie ze zrozumieniem kuleje oj kuleje. Nie
                        zwracalem sie do autorki watku to jest raz, w wypowiedzi co do
                        chlopaka mychy tez nie starałem sie zawrzec moich wyobrazen o
                        idelanym mezczyznie . Ale nie o tym chcialem. Skoro nie spotkalas w
                        swoim zyciu kochajacego faceta moge Ci tylko współczuć, obracasz sie
                        w kregach bardzo prostackich o czym swiadczy Twoj jezyk. "faceci
                        mysla tylko o tym zeby zamoczyc"? Dziewczyno wiesz nie dziwie sie ze
                        masz takie wyobrazenia o facetach bo zaden normalny porzadny koles
                        nawet nie spojrzy na taka dziewczyne jak Ty bo mu szkoda bedzie czasu
                        Faceci nie lubia chamek < ciotowaty kalendarzyk> W pale sie nie
                        miesci jaki dalas popis.
                        • littlebutterfly Re: związek z bulimiczką 04.05.09, 11:32
                          > dziewczyno widze ze czytanie ze zrozumieniem kuleje oj kuleje. Nie
                          > zwracalem sie do autorki watku to jest raz, w wypowiedzi co do
                          > chlopaka mychy tez nie starałem sie zawrzec moich wyobrazen o
                          > idelanym mezczyznie

                          czytanie ze zrozumieniem u mnie nie kuleje oj nie kuleje. Myślałam, że
                          odpowiadasz Mysze(?) gdyż iż nie przeczytałam Twojej późniejszej wypowiedzi
                          skierowanej do jej przypadku. A tamten opis to po prostu koleś perfect i tyle.

                          Skoro nie spotkalas w
                          > swoim zyciu kochajacego faceta moge Ci tylko współczuć, obracasz sie
                          > w kregach bardzo prostackich o czym swiadczy Twoj jezyk
                          Nie możesz powiedzieć, że nie spotkałam kochającego kolesia, bo o tym po prostu
                          nie wiesz. Zarzucając mi, ze jestem prostacka i że w takim środowisku się
                          obracam też się za bardzo nie popisałeś. Zresztą zdziwiłbyś się, ale generalnie
                          mam gdzieś co o mnie myślisz.

                          Dziewczyno wiesz nie dziwie sie ze
                          > masz takie wyobrazenia o facetach bo zaden normalny porzadny koles
                          > nawet nie spojrzy na taka dziewczyne jak Ty bo mu szkoda bedzie czasu
                          > Faceci nie lubia chamek

                          no muszę Ci powiedzieć, że lubią i spoglądają. I to nie prostacy, ale nie będę
                          zaburzać Ci wyobrażeń o świecie.
              • enox1 Re: związek z bulimiczką 23.12.09, 19:24
                Witajcie dziewczyny, mam problem z wlasciwym zrozumieniem Was,
                mianowicie zakonczyl sie moj 4 letni zwiazek z Kobieta, ktora
                starala sie uporac z bulimia. Powiedziala mi o tym po kilku
                spotkaniach. Poznalismy sie dawno temu ok 10 lat wstecz. Wtedy jakby
                Jej nie zauwazalem, natomiast mogla mnie wtedy z bocznej perspektywy
                poznac.
                Zaiskrzylo cos po 5 latach braku kontaktu, rozne koleje losu jak to
                mozna ujac. Swiadomie wszedlem w ten zwiazek, bywalo dobrze, bywalo
                zle, wierzylem i widzialem ze Ona stara sie zmienic - terpia 2 sesje
                w tygodniu, wytrwalosc, zaangazowanie. W pewnym momencie cos sie
                zaczelo zupelnie psuc. Totalne niezrozumienie, wszystko jakby po
                zlosci. Rozsypalo sie pomimo staran z mojej strony i prob w
                spelnieniu Jej oczekiwan. Tak jakby to juz bylo dawno temu
                przekreslone.

                Czy ktoras z Was moze mi powiedziec jak to u Was jest naprawde ? Czy
                wy wszystkie szczere wypowiedzi odbieracie jako "atak" na Siebie?
                Czy wasze reakcje zlosc, impulsywnosc, agresja, jest naprawde
                skierowana do tej drugiej osoby z ktora sie mieszka i dzieli zycie?

                Moze ktoras z Was moglaby ze mna na ten temat porozmawiac ?
                enox1@interia.pl

                Pozdrawiam Enox
                • agikom Re: związek z bulimiczką 23.12.09, 21:24
                  chyba za bardzo generalizujesz...
                  to nie jest takie proste...
                  agikom@tlen.pl
            • ona8484 Re: związek z bulimiczką 03.05.09, 21:30
              littlebutterfly napisała:

              A co się stało jeśli mogę zapytać???

              Hmmm to ja wszystko popsulam... nie potrafie rozmawiac, moge tylko od czasu do
              czasu cos napisac. Skupiam sie tylko na sobie, na moich problemach.
              Rozmawialismy, ja jak zwykle nie moglam wydusic z siebie slowa... Potem On
              przestal sie odzywac... ja wyslalam kilka glupich smsow (jak zwykle) dzis w nocy
              przyslal smsa, o tresci: "Nie moge spac", a pozniej chyba dzwonil, ale mialam
              kom. przy sobie. Juz sama nie wiem, co mam o tym myslec, czy On sobie ze mnie
              zartuje, czy jest szczery. Wiem, ze nie powinnam tego pisac na forum, ale nie
              mam z kim o tym pogadac i musze, to z siebie wyrzucic. Przepraszam za te
              brednie, ktore wypisuje.
              • littlebutterfly Re: związek z bulimiczką 04.05.09, 12:15
                Forum jest od tego, żeby móc się "wyrzygać" i w zasadzie możesz pisać co Ci się
                tylko podoba tak więc nie przejmuj się niczym i nie przepraszaj;) ja to dopiero
                bredzę;p

                a wracając do tematu:
                > Rozmawialismy, ja jak zwykle nie moglam wydusic z siebie slowa... Potem On
                > przestal sie odzywac... ja wyslalam kilka glupich smsow (jak zwykle) dzis w noc
                > y
                > przyslal smsa, o tresci: "Nie moge spac", a pozniej chyba dzwonil, ale mialam
                > kom. przy sobie. Juz sama nie wiem, co mam o tym myslec, czy On sobie ze mnie
                > zartuje, czy jest szczery.

                mi się wydaje, że biedny chłopak nie wie czego chce. To jest trudna sytuacja i w
                zasadzie nie chciałabym być na jego miejscu.
                Skoro się odzywa pomimo, że miał to byc ewidentnie koniec Waszej znajomosci to
                pewnie coś mu nie pozwala tak tego zerwać. Ale powinnaś to traktować z zimną
                krwią, zeby przypadkiem później nie przeżyć kolejnej załamki co nie znaczy, że
                koleś sobie z Ciebie żartuje.
                Tez czasami tak mam, ze nie moge nic powiedzieć, ale to zwykle jak zbiera mi sie
                na szlochy i głupie sms to nie tylko Twoja specjalnośc;p tak więc nie przejmuj się.

                > Hmmm to ja wszystko popsulam... nie potrafie rozmawiac, moge tylko od czasu do
                > czasu cos napisac. Skupiam sie tylko na sobie, na moich problemach.
                > Rozmawialismy, ja jak zwykle nie moglam wydusic z siebie slowa...

                skoro jesteś śiwadoma tego, ze wszystko popsułaś to możesz to naprawić. Cięzko
                nam zaburzonym działac w jakichkolwiek związkach tak więc trzeba zacząć od
                naprawiania siebie. Tak więc zacznij pracować nad soba i swoim życiem, bo każdy
                związek będzie wyglądał tak jak teraz. Nie zdziwiłabym sie jakby ten chłopak nie
                zniósł całego tego procesu, ale nigdy nie wiadomo. Póki sama nie bedziesz
                szczęśliwa nie obdarzysz nikogo tym uczuciem, niestety...Głowa do góry mała...
                Pzdr:*
                • littlebutterfly Re: związek z bulimiczką 04.05.09, 12:34
                  a jakbyś chciała pogadać tak bez "świadków";p to moje gg: 9295875
    • agnasie Re: związek z bulimiczką 08.02.10, 19:18
      Poznałam mojego męża przez net. :) Od razu napisałam, że choruję na
      bulimię, wyjasniłam na czym ta choroba polega ale dokładnie. Nie
      ograniczyłam się do opisu ataku, Opowiedziałam o tym, że potrafię
      być agresywana, że potrafię "nawrzucać" bliskiej osobie, że cierpię
      na bezsenność, że ma koszmary, że biorę góry leków, że muszę badać
      przełuk co pół roku, że mam okropne anginy i wiecznie chore
      gardło...On mnie kocha i jest moim mężem. Wiec to co piszesz, jest
      możliwe.
    • vickyvampire Re: związek z bulimiczką 03.04.10, 00:07
      Kochana, nie przekładaj miłości na później, jeżeli czujesz, że może to być to.
      Dwa lata temu zaczęłam być z moim obecnym chłopakiem, Też się bałam, że będzie
      źle między nami przez moją bulimię. Po roku popwiedziałam mu co mi jest. Fakt
      faktem, na początku był naprawdę zły. Pytał się po co mi to, dlaczego to robię
      itp. ale później wspierał mnie i to bardzo. Pomógł mi w 99%, a ten 1% jeszcze
      niestety został. Najważniejsze, że nie robię tego już codziennie po kilka razy.
      Teraz to zrobię to raz na dwa tygodnie, albo nawet 1 na miesiąc!! żadna terapia
      mi by nie pomogła, gdyby nie tak ogromne wsparcie ze strony mojego ukochanego.
      Porozmawiaj ze swoim wybrankiem, powiedz wszytsko, nieczego nie ukrywaj. Będzie
      Wam łątwiej, bo on zrozumie i na pewno będzie chciał pomóc.
      Uwierz mi, żadne terapie, czy spotkania tyle nie zdziałają, co naprawdę bliska
      osoba.
      Życzę szczęście w walce, jak i w miłości^^
    • zawiedzionaa345 Re: związek z bulimiczką 27.05.16, 16:35
      Wiesz, to przykre, że tak wyszło.. Ale z całego serca,uwierz mi ze lepiej teraz niż za kilka lat. Mój narzeczony wiedział od początku znajomości..Nie przeszkadzało mu to, kochał mnie,mieliśmy wspólne plany,marzenia, miał być ślub.. I po 5 latach stwierdził, że nie da rady, że nie chce żyć z chora osoba, żebym sobie radziła sama,bo on chce żyć z kimś zdrowym.. I rzeczywiście odszedł do innej, burzac moje i tak trudne życie.
      Ciężko mi się pozbierać, żałuję że nie potrafiłam się wyleczyć nawet dla niego..Ale to nie takie proste, nawet jak się kogoś kocha.trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny z bulimia,z depresja, po rozstaniu.. Świat jest piękny, chce w to wreszcie wierzyć
    • mariszka23 Re: związek z bulimiczką 16.06.17, 18:01
      Lepiej powiedzieć na poczatku. Przynajmniej zrozumie zmiany nastroju :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka