mutabilis
18.06.09, 12:07
Tak mi się skojarzyło, kiedy myślę o nastrojach na tym forum.
Czytajac rożne wątki można zdecydowanie dojść do wniosku, że nie ma
nadziei, że i tak się nie uda.
Ludzie ktorzy piszą, ze zdrowieją, ze udaje im się, są traktowani
jak oszolomy, duże wzięcie mają wątki dogłębnie opisujące dno i
rozpacz choroby ("o, rozumiem cię,też tak mam, a nawet gorzej"),
wątki dotyczące pomocy i terapii budzą kontrowersje, często niechęc
lub milczenie.
To tak jakby stali rezydenci mówili, że nie ma szans, ta choroba
nigdy się nie skończy, może być tylko straszniej.
Naprawdę nieliczne głosy mają tu trochę rozsądku, szkoda.
I teraz pewnie dostanę zjeby, że nic nie rozumiem i kim to ja
jestem, żeby oceniać itd. Trudno.