Dodaj do ulubionych

(nie)jedzenie

30.08.09, 16:09
jedzenie jest niebezpieczne. Niejedzenie daje poczucie jakiejs stalosci,
czegos, co kontroluje i jestem w stanie przewidziec.

Ile zjesc zeby nie czuc glodu, ale zeby nie przytyc; a jesze lepiej-chudnac?
Lepiej wiec nie jesc, tylko wtedy nie przytyje.

Skoro nie jem i nie chudne, to gdy zaczne jesc, przytyje. Logiczne.

"po co ci anoreksja?"

"nie wiem, chcialabym byc zdrowa, ale dobrze mi z niejedzeniem. Jestem taka
czysta a kazdy dzien to walka z sama soba. Uwielbiam w niej wygrywac. Chce
chudnac, czuc sie lepiej ale z miesiaca na miesiac coraz trudniej mi na siebie
patrzec. Jestem taka obrzydliwa. Ale jedyne czego jestem pewna to to, ze nie
wolno mi jesc"

Bledne kolo, ale nie szukam drogi wyjscia z niego
Obserwuj wątek
    • 8n Re: (nie)jedzenie 30.08.09, 16:29
      jesli nie szukasz, to nie wiem po co tutaj przyszłaś.
      • prpa Re: (nie)jedzenie 30.08.09, 16:35
        jak mniemam nie kazdy, kto zabiera glos na tym forum, szuka pomocy
      • magor_ek Re: (nie)jedzenie 30.08.09, 17:31
        Jeśli uważasz że na forum przychodzą tylko osoby szukające pomocy to
        biorąc pod uwagę twoją wizywtówkę na gazeta.pl, też nie wiem po co
        tu przyszłaś....
        Choć nie jest to forum pro-ana (ufff) to jednak ma charakter
        otwarty. prpa napisała szczerze co czuje.A czasem dobrze jest swoje
        uczucia i myśli zobaczyć zobiektywizowane na papierze (czy ekranie
        monitora),więc...
        • magor_ek Re: (nie)jedzenie 30.08.09, 17:35
          napisane dla 8n
          • prpa Re: (nie)jedzenie 30.08.09, 19:27
            mialam potrzebe wyrazenia wszystkiego, co sie we mnie klebi. wlasciwie nie wiem
            czy mi to pomoze

            Tak jak radzil psycholog, robie notatki, ktore mu pozniej pokazuje. Ale chyba
            potrzeba mi jakiegos wspolodczuwania innych osob, ktore najlepiej rozumieja co
            przechodze.

            Obenie jestem na etapie w ktorym coraz bardziej zaglebiam sie w niejedzenie.
            Nienawidze slowa anoreksja. Nie, ja nie jestem chora (o ironio). Ja poprostu jem
            mniej, zeby nie przytyc. I mam dosc sluchania tego, jaka jestem chuda, jak to
            sobie i im robie krzywde, ze trzeba jesc zeby zyc, ze wygladam okropnie. Ja wiem
            jak wygladam, a jesc nie moge bo panicznie boje sie, ze waga pokaze o te 0,1 kg
            wiecej... Ma spadac w dol, a kazdy dzien mam konczyc dumnie, zadowolona, ze
            zjadlam tylko sniadanie.

            I ja mam uwierzyc, ze oni chca mi pomoc!? Oni chca widziec jak sie roztyje,
            rozrosne, strace kontrole. Rodzina, psychiatra, psycholog, to jakas zmowa!

            I ja w tym wszystkim. Sama. Wszyscy przeciwko mnie. Nikt nie rozumie.

            Nie jesc. Waga w dol. Moje dwa przykazania
            • magor_ek Re: (nie)jedzenie 30.08.09, 20:59
              rodzina, lekarze, terapeuci proszą tylko do czasu. potem zamykają w
              szpitalu a tam już nikt nie da ci wyboru jeść/niejeść i
              niespecjalnie będzie kogokolwiek interesowało co ci chodzi po
              głowie, więc zaryzukuj i zaufaj póki oni dają ci jeszcze taką szansę
              • amela Re: (nie)jedzenie 30.08.09, 22:19
                potwierdzam słowa magorka. byłam w sytuacji, gdy psychiatra zamknął drzwi
                gabinetu twierdząc że mnie z niego nie wypusci w obawie o moje życie i chciał
                mnie przymusowo wywieżć do szpitala. szpital pod względem jedzenia to dla
                anorektyczki koszmar - ja zaczęłam jesc dopiero po bardzo silnych lekach, które
                otumaniły mnie na tyle, że niespecjalnie zdawałam sobie wtedy sprawę, co sie ze
                mną dzieje. też tego pragniesz?
                • prpa Re: (nie)jedzenie 31.08.09, 07:14
                  nie wiem co sie ze mna dzieje. Z kazdej strony slysze "otrzasnij sie zanim
                  bedzie za pozno, opamietaj sie, co ty wyprawiasz", ale ja tego nie widze. Wydaje
                  mi sie ze wszyscy sa przeciwko mnie.
                  I gdy czytam wasze wypowiedzi to mysle "przeciez to mnie nie dotyczy, ja
                  takdaleko nie zabrne".
                  Wydaje mi sie, ze musze przejsc jakis etap, wspiac sie na wyzszy szczebel w
                  chorobie, zeby w mojej glowie zrodzila sie chec zdrowienia. Bo na razie tego nie
                  ma, nie widze nic poza tym, ze nie moge przytyc:(

                  Bardzo wam dziekuje za odp, to bardzo cenne dowiedziec sie jak sprawa wyglada z
                  perspektywy innych osob
                  • magor_ek Re: (nie)jedzenie 31.08.09, 08:32
                    Chciałabym toba wstrząsnąć, powiedzieć: "obudź się" oszczędzić ci
                    koszmaru który spotkał mnie, amele i wiele innych dziewczyn. Ale
                    przeciez "znam" podobny twojemu stan i wiem że już jest za późno, że
                    dobrowolnie sama się nie zatrzymasz. :/
                    • lola.b Re: (nie)jedzenie 31.08.09, 09:14
                      Od strony psychiki to jesteś w tragicznym stanie. Najgorsze, że nikt Ci teraz
                      nie przetłumaczy, że jesteś chora. Spójrz, jak jedzą inni-ci o normalnej
                      wadze.Nie jesteś taka, jak oni.Spróbuj wziąć to na rozum, długo możesz jeszcze
                      nie "czuć", że potrzebujesz pomocy, ale może skończyć się ubezwłasnowolnieniem,
                      albo śmiercią, albo Twoją własną decyzją o podjęciu leczenia.I próbuj nie myśleć
                      na zasadzie "bo prawdziwe anorektyczki to coś tam, a ja jeszcze nie, więc nie
                      zaliczam się do tego grona".Zaliczasz się.
                      • prpa Re: (nie)jedzenie 31.08.09, 09:40
                        moj lekarz poinformowal mnie, ze gdy moje BMI spadnie ponizej 15 to psycholog
                        zaprzestanie leczenia mnie do czasu uzyskania wiekszej wagi, podobno dostane
                        skierowanie do szpitala. Moze to dziwnie zabrzmi, ale mi sie wydaje, ze to sie
                        mnie nie tyczy. Rozumiem, co mowicie, rozumiem, co mowi lekarz i bliscy, ale to
                        do mnie nie dociera, wydaje mi sie, ze wszyscy przesadzaja.

                        Co mnie czeka, co ja mam zrobic? Z jednej strony nie chce sie zaglebiac w
                        chorobe, ale mi sie wydaje, ze sie to nie dzieje, ze ja nad wszystkim panuje, ja
                        tylko nie chce przytyc.
                        Moj lekarz nie stwierdzil wprost, czy "to juz anoreksja czy jeszcze nie".
                        Stwierdza zaburzenia odzywiania, podczas terapii rozmawiamy na ten temat, ale ja
                        czuje, ze nic mi to nie daje i wlasciwie po co mi to? Niby chcialabym jesc tak
                        jak kiedys, nie bac sie jedzenia. Ale jak sobie pomysle, ile ja kiedys zjadalam,
                        to mnie ogarnia przerazenienie-przeciez przy takiej ilosci jedzenia na pewno
                        przytyje!

                        Moze glupio zapytam, ale czy mozna jakos przewidziec, co sie bedzie ze mna
                        dzialo? Skoro czuje, ze potrzebuje kontroli wagi, chudniecia to terapia chyba
                        nie za bardzo przyniesie efekty? Bo chyba chodzi o to abym i ja chciala cos z
                        tym zrobic a ja na razie tego nie czuje. Ludze sie, ze jak schudne do wymarzonej
                        wagi to bede sie juz tylko kontrolowac, aby nie tyc, utrzymac wage a nie chudnac.
                        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi!
                        • magor_ek Re: (nie)jedzenie 31.08.09, 19:49
                          Chyba ci już wyraźnie powiedziałyśmy: "co sie będzie działo". Jeśli
                          nie uda ci się teraz zatrzymać, będzie szpital, przymusowe leczenie
                          i przymusowe karmienie, odcięcie od świata na parę ładnych miesięcy,
                          przerwa w nauce, a potem powrót do domu i po paru chwilach - jeśli
                          nie zmienisz toku myslenia - "powtórka z rozrywki".
                          Myślę że się wiele nie pomylę jeśli powiem że większość z nas
                          chorujących w pewnym momencie już wcale nie chciała chudnąć, lecz
                          właśnie bała się przytyć i ten lęk był taki wielki, że w końcu
                          bałyśmy się cokolwiek zjeść - "bo przecież przytyję" w efekcie
                          chudłyśmy coraz bardziej. Potem przychodzi moment że już chcesz jeść
                          ale twój organizm się odzwyczaił - zjedzenie czegokolwiek łaczyć się
                          zaczyna z bólem, wzdęciami, biegunkami...
                          Ale po co ja to piszę - przecież i tak wiesz lepiej:/
            • edetan Re: (nie)jedzenie 01.09.09, 00:37
              Szczerze mówiąc to nie interesuje mnie ile ważysz i co jesz. Ważne dla mnie co
              czujesz, co przeżywasz, jakim jesteś człowiekiem.
              Pozdrawiam serdecznie
    • prpa Re: (nie)jedzenie 31.08.09, 20:17
      wlasnie o to chodzi, ze ja nic nie wiem:,( dlatego pytam tu, gdzie moge uzyskac
      odpowiedz od osob najbardziej zorientowanych w temacie.

      Nie rozumiem tego, co sie ze mna dzieje. Nie wiem jak mialabym zmienic to, co
      sie dzieje w mojej glowie. Z dnia na dziej jem coraz mniej i tak jak mowisz,
      zaczynam sie bac, ze od wszystkiego mozna utyc. Doszlo do tego, ze jem jedna
      bulke dziennie, na sniadanie. Nic poza tym. Czuje, ze zaczynam sie bac nawet tej
      mojej porannej bulki, juz chodza mi po glowie mysli, zeby i z tego
      zrezygnowac.... I po co ja to robie? Nie wiem, naprawde nie wiem. Sama siebie
      nie rozumiem.


    • g-malgosiag Re: (nie)jedzenie 01.09.09, 10:00
      Wiem że wcinam się nie na temat ale to dla mnie bardzo ważne.
      Poszukuje pełnoletnich dziewczyn z zaburzeniami odżywiania które zechcą wypełnić
      ankietę do mojej pracy magisterskiej. Jest to dla mnie podstawa do napisania
      pracy, dlatego tak zależy mi na Waszej pomocy.☼
      Kwestionariusz jest anonimowy i zajmuje jakieś 20 min. Oto link do strony:
      www.moje-ankiety.pl/wypelnij/kwestionariusz/6285/sec-GpG9KHna

      Kontakt do mnie to malgosia.g@amorki.pl w razie pytań mailujcie.

      Z góry dziękuję za poświęcony czas...☺
      • magor_ek Re: (nie)jedzenie 01.09.09, 12:02
        Oj jak mnie drażni taka namolność. Założyłas juz własny wątek z
        prosbą o wypełnienie ankiety, wiec czekaj aż się ktoś zgłosi i
        ewentualnie "podnoś w górę" swój temat, a nie pisz gdzie popadnie w
        sprawie swojej mgr. Jak ktoś nie ma ochoty być ankietowanym to nie
        będzie niezależnie gdzie to napiszesz, jak ktoś ma - twój wątek jest
        dotego odpowiedni.
        pozdr
        • g-malgosiag Re: (nie)jedzenie 01.09.09, 14:23
          magor_ek napisała:

          > Oj jak mnie drażni taka namolność. Założyłas juz własny wątek z
          > prosbą o wypełnienie ankiety, wiec czekaj aż się ktoś zgłosi i
          > ewentualnie "podnoś w górę" swój temat, a nie pisz gdzie popadnie w
          > sprawie swojej mgr. Jak ktoś nie ma ochoty być ankietowanym to nie
          > będzie niezależnie gdzie to napiszesz, jak ktoś ma - twój wątek jest
          > dotego odpowiedni.
          > pozdr
          przykro mi moim zamiarem nie było nikogo drażnić. Mój wątek był usunięty, (nie
          wiem dlaczego, bo jeśli ktoś nie chciał nie musiał go oglądać, dlatego zaczęłam
          się włączać w inne wątki. Bardzo stresuje się że nie znajdę dziewczyn chętnych
          do pomocy mi i będę miała problem z napisaniem pracy i ukończeniem studiów,
          dlatego pewnie troszkę przesadzam. Chyba po prostu jak zwykle martwię się na
          zapas. Przepraszam, już nie będę

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka