Dodaj do ulubionych

Mamy z Warszawy

21.05.03, 15:47
Jestem mamą wspaniałej, ruchliwej, rozbrykanej Basi (2 lata i 8 miesięcy),
która nigdy nie lubiła zbyt długo spać.
Próbuję pogodzić wychowywanie córeczki z pracą i nauką. Jest to bardzo trudne
i zastanawiam się nad zwolnieniem tempa. Zbyt wiele rzeczy naraz chcę robic
bardzo dobrze.
Mamy z Warszawy odezwijcie się do mnie.
Obserwuj wątek
    • marzenus Re: Mamy z Warszawy 21.05.03, 18:26
      Ja mam córcię Adę w wieku 20 miesięcy (ur. 24.09.2001). Mieszkamy na
      Grochowie. Adą zajmuje się tata, a ja pracuję. Nie powiem, żeby taki układ był
      zły - pomijając kwestie finansów.
      Pozdrawiam
      Marzena
      • eve44 Re: Mamy z Warszawy 21.05.03, 21:57
        Tu Mokotow. Ja mam dwoje - 2 lata i 4 miesiace - i oczywiscie siedze w domu.
        Czasem mysle, ze chcialabym do pracy, ale z drugiej strony tempo zycia przy
        dwojce, zwlaszcza z tak mala roznica tez jest szybkie, no i szkoda tracic te
        niepowtarzalne chwile. Wiem ze to banal, ale pierwsze kroki, pierwsze slowa
        nie trafia sie drugi raz.
        pozdrawiam
        Ewa
        • mamabasi Re: Mamy z Warszawy 22.05.03, 14:08
          Poszłam do pracy, gdy Basia skończyła 1,5 roku, karmiłam ją prawie 2 lata. I
          tak sobie myślę, że dobrze z dzieckiem pobyć przynajmniej 1-2 lata.
          Bardzo ważna jednak jest samodzielność i niezależniość finansowa. Ja zacząłam
          pracę rok temu, mój mąż dobrze zarabiał, ale jego firma była w trudnej
          sytuacji. Dlatego, gdy dostałam propozycję pracy, zdecydowałam się ją
          przyjąć.Sama nie rozglądałam się za pracą, ponieważ bo blisko 2 latach w domu
          nie wierzyłam za bardzo w swoje możliwości.
          Pół roku temu mój mąż bardzo ciężko zachorował - stało się to zupełnie
          niespodziewanie. Z dnia na dzień zawalił się mój świat. Jakoś sobie ze
          wszystkim poradziłam, choć było bardzo trudno. Zdecydowanie pomogło mi to, że
          miałam pracę, trochę odbudowaną wiarę w siebie. Wiedziałam, że dam sobie radę.
          Teraz uważam, że każda kobieta powinna dążyć do samodzielności. Tak jest
          bezpieczniej.
          • eve44 Re: Mamy z Warszawy 22.05.03, 19:04
            Zgadzam sie z Toba calkowicie, ale mysle, ze ja naprawde nie mam szans na
            prace. Przed urodzeniem dzieci nie pracowalam, a moje studia raczej do niczego
            mnie nie przygotowaly i przede wszystkim nie sa nikomu potrzebne. Boje sie
            jednak bardzo takiej sytuacji jak Twoja i wiem, ze nawet jesli nic zlego sie
            nie dzieje, to dobrze jest byc niezalezna finansowo - mnie tego brakuje.
            Przyznaje tez, ze czasem brakuje mi czegos "wlasnego" - chyba rozumiesz co mam
            na mysli - nie "dzieciowego" czy "domowo-mezowego", ale tylko mojego, np pracy
            wlasnie.
            Pozdrawiam, Ewa
            • mamabasi Re: Mamy z Warszawy 23.05.03, 10:36
              Dobrze Cię rozumiem. Gdy siedziałam sama całymi dniami z Basią, po prostu
              mnie '"nosiło", miałam ochotę gdzieś pójść i zająć się czymś nie związanym z
              wychowywaniem dziecka. Nie miałam jednak nikogo z kim mogłabym zostawić
              córeczkę. Dlatego też wszędzie gdzie się dało zabierałam ze sobą Basię. Basia
              spała tylko na spacerach, spędzałam więc po kilka godzin na dworze. Codziennie
              przemierzałam kilkunastokilometrowe trasy. Starałam się jak najwięcej spotykać
              z koleżankami. Zabrałam nawet Basię na wystawę impresjonistów.
              Brakowało mi jednak wyjść do kina i teatru. Teraz myślę sobie, że trzeba było
              znaleźć sobie panią, z którą mogłabym czasem, na kilka godzin, zostawić Basię.
              Z dwójką dzieci jest Ci napewno dużo dużo trudniej, ale chyba tym bardziej
              dobrze byłoby się gdzieś czasem wybrać tylko z mężem.
              • eve44 Re: Mamy z Warszawy 23.05.03, 12:27
                Z mezem ha ha... Problem polega na tym, ze on pracuje po 15 godzin na dobe, a
                jak juz wroci, to siada do komputera (jesli jeszcze ma sile)i dalej pracuje
                tylko, ze w domu. Na szczescie mamy moja mame do pomocy, z nia czasami
                wychodze na spacery, a jak nie, to chociaz zostanie z jednym dzieckiem, a ja
                wyjde z drugim - sama z dwojka na raz nie wychodze, bo coreczka jest nieznosna
                i musze dla niej tez miec wozek na wszelki wypadek, gdybym nie dala rady jej
                utrzymac przy sobie. Czasem (= rzadko)zostawiamy obydwoje dzieci mamie i
                gdzies wyskakujemy, ale najczesciej jest juz na tyle pozno, ze ja poprostu
                jestem tak zmeczona, ze juz mi sie nie chce nigdzie wychodzic. Albo lecimy cos
                zalatwic i zeby bylo szybciej zostawiamy dzieci. Ostatni bylo jeszcze gorzej,
                okazalo sie ze synek wymaga rehabilitacji i "wyskakiwalismy" z nim do
                kolejnych lekarzy, rehabilitantow i na badania.
                Oj, widze, ze marudze..., ale ostatnio chyba przechodze maly kryzysik
                psychiczny.
                Pozdrawiam, Ewa
                • mamabasi Re: Mamy z Warszawy 23.05.03, 15:40
                  Ja z Basią również biegałam po lekarzach, gdy była malutka.
                  Urodziła się niedotleniona (6 pkt APGAR)i dostałam skierowanie do neurologa.
                  Nuerolog dopatrzyła się u Basi mnóstwa wad: zez, problemy ze stawem biodrowym,
                  opóźnienie w rozwoju. Basia na wszystkich wizytach strasznie ryczała.
                  Pani neurolog najpierw kazała Basię rozbierać, potem ciągnęła ją za ręce i nogi
                  itp. A na koniec, po tych wszystkich ciężkich przezyciach życzyła sobie, aby
                  Basia wodziła wzrokiem za różnymi przedmiotami. A Basia ryczała i na nic nie
                  zwracała uwagi. Zupełny brak podejścia do dziecka. Pani doktor stwierdziła, że
                  Basia nieprawidłowo się rozwija i podejrzewała krwiaka na mózgu. Ponadto
                  skierowała mnie na rehabilitację, bo uznała, że Basia ciągle skręca głowę w
                  lewo. Pierwsze pytanie rehabilitantki brzmiało: "czy dziecko zawsze trzyma
                  głowę w prawo?", potem wypatrzyła u Basi nieprawidłowe napięcie mięśni. Byłam
                  niedoświadczona, zestresowana i ganiałam jak niemądra na wizyty do ośrodka na
                  Ożarowskiej (wszystko właśnie tam się rozgrywało). Teraz wiem, że ośrodek miał
                  kłopoty z kasa chorych i zależało mu, na tym, żeby mieć pacjentów. Po kilku
                  miesiącach wizyt postanowiłam udać się prywatnie do doświadczonego neurologa
                  dziecięcego, który uznał, że wszystko jest w porządku. I z dnia na dzień
                  przestałam przychodzić na Ożarowską. Basia jest zdrowa, szybko zaczęła siadać,
                  raczkować, chodziła już w wieku 10 miesięcy. Tylko ja wiem ile przeżyłam w
                  związku z "rehabilitacją", oglądałam ciężkie przypadki dziecięcego porażenia
                  mózgowego i popadałam w coraz większą depresję.
                  • eve44 Re: Mamy z Warszawy 23.05.03, 22:39
                    My od razu zaczelismy prywatnie, bo panstwowo nerologa i rehabilitacje
                    zaproponowano nam za ponad dwa miesiace, a kardiologa... w przyszlym roku -
                    smieszne, prawda? Tak wiec przeszlismy przez dwie najlepsze lecznice w
                    Warszawie, na koniec do jeszcze lepszej pani doktor, ktora nie potwierdzila
                    diagnozy tamtych, skrytykowala rehabilitacje i polecila inna rehabilitantke.
                    Tak wiec trafilismy do najlepszych z najlepszych i pocieszamy sie ze moze maja
                    racje. Twoj "przypadek" podniosl mnie na duchu, bo brzmialo to powaznie, a
                    dziecko zdrowe! Czego Ci dalej zycze smile Ewa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka