Dodaj do ulubionych

Psycholog.

30.08.09, 23:01
Bardzo proszę o namiary na dobrego psychologa czy ew. poradnia
małżeńska w oklicach Wawy, Grójca, Piaseczna.
Był ktoś, jak wyglądają takie spotkania, jak wychodzi cenowo?

Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Psycholog. 30.08.09, 23:16
      A kochanka też będzie brała udział w tych spotkaniach?
    • deillina Re: Psycholog. 30.08.09, 23:19
      Jeżeli już to "kochanek" ale nie, tylko mąż.
      • malila Re: Psycholog. 31.08.09, 10:15
        Deillina, czy możesz napisać, w czym się ma specjalizować? Najlepiej
        na priv, na pocztę gazetową.
    • pieskuba Re: Psycholog. 31.08.09, 10:20

      www.otep.pl/
    • deillina Re: Psycholog. 31.08.09, 20:57
      Mam taki problem...
      Samej mi jest ciężko ze sobą wytrzymac. Wszystko sie wali jak
      cholera, nie umiem sobie poradzic z niczym. Wiem że potrzebuje
      pomocy, ale z zewnątrz- mam na mysli najbliższe otoczenie jestem
      jedynie krytykowana i wyśmiewana.
      Mieszkamy z mężem i dzieckiem u moich rodziców, my zajmujemy góre
      (mamy tam 4 pokoje + łazienka- sedes i umywalka) a oni mieszkaja na
      dole. Z racji tego, że na górze nie mamy prysznica zwyczajnie
      kapiemy sie w ich łazience, co jakis czas sa pretensje, że robimy to
      po nocy 22-23 no oki, zaczelismy robic to wczesniej, pozniej było
      avanti ze zużywamy dużo wody... Siedze w domu z dzieckiem, zajmuje
      sie całym domem- moje dziecko takze przebywa w kuchni czy łazience-
      wiec dbam o to tylko ja. Matka nie robi nic- bo jak twierdzi jest
      zmęczona i że ona z ojcem nie brudzi, a nawet jesli to jej to nie
      przeszkadza. Robie, sprzatam, olewam... i tak w kółko.
      Gotuje obiady, gdy ugotuje coś co lubią (rodzice) jest oki, jeżeli
      nie to jest avanti, że to nie taki smak, że za dużo przypraw, itp.
      Od osobnego gotowania odeszliśmy z ich inicjatywy, stwierdzili że
      nie ma sensu, poza tym mała kuchnia nie było bardzo jak! Wiec uważam
      że skoro nie ma sensu to niech jedzą to co ugotuje a nie
      wybrzydzają. Kożystamy również z ich pralni, było ustalane co i
      kiedy ja a kiedy matka, nie dało rady bo wtedy kiedy miała prac jej
      sie nie chciało, chciało jej sie wtedy kiedy to ja prałam. Prania
      sie uzbierało 4 pralki- awantura bo za dużo piorę. Cięzko porównac 2
      osoby starsze do 2 młodych + dziecko.
      Dokładamy im sie troszkę do opłat + kupujemy 3/4 jedzenia, jeżeli
      maja ochote na cos innego dokupują sobie.
      Chcielismy wykoczyc sobie tą góre na której mieszakmy, zrobic
      kuchnie i osobne wejscie ale sie nie zgodzili. Nawet o wsadzenie
      drzewka na działce jest problem bo gdy my chcemy choinke oni chcą
      jabłonkę- oczywiscie jest tak jak zadecyduja.
      I tak... na wynajem nas nie stac to pewne na bank, zreszta za dużo
      wkładu włożyliśmy robiac podłogi, wymieniając okna- nie zostawimy
      tego bo matka juz sie zapowiedziała że moze wtedy by wynajeła. Obcym
      ludziom i niewiadomo komu nasze wyszykowane i umeblowane mieszkanie.
      A wiec wyprowadzka odpada.
      Nasze dziecko jest bardzo rozbrykane, cieżko z nim wytrzymac- oni
      nie potrafia tego zrozumiec, wciaz mi dogaduja jaka to zła matka ze
      mnie, że to moja wina że takie jest itp.
      Mąż pracuje na wyjezdzie, zreszta z nim tez cieżko sie dogadac... Z
      każdej rozmowy powstaje avanti, nie chce słuchac. Nie rozumie że
      mam/y problem, że wciąż boli mnie brzuch, że mnie ściska, że non
      stop chodze i płacze bo nie moge wytrzymac- moze to objaw jakiejs
      choroby? On wyjedzie na kilka dni i ma w nosie wszystko. Mysli że
      jak zabierze mnie na pizze czy lody to zapomne o Bożym swiecie i
      bedzie oki. Twierdzi że wymyślam, że opieka nad dzieckiem to nic-
      przecież i tak siedze w domu!
      Nie mam do kogo sie wyzalic, nie wiem co robic, myslałam aby
      skonczyc ze soba ale żal mi dziecka.
      Z drugiej strony nie stac mnie na terapię, nie wiem gdzie mam isc,
      nie mam z kim o tym porozmawiac.
      Pomóżcie, doradzcie coś...
      Jestem załamana, żal mi serce ściska, oczy zalewają łzy... Czy jest
      wyjscie z tej sytuacji.
      Najchętniej bym uciekła, gdzieś daleko...
      • gazeta_mi_placi Re: Psycholog. 31.08.09, 22:38
        Bardzo współczuję.
        A może dobry psychiatra dla Ciebie? Masz objawy nerwicy.To żaden wstyd korzystać z usług psychiatry.Leki zaczynają autentycznie pomagać po 1-2 tygodni.Uwaga! Za pierwszym razem lekarz może nie trafić z wyborem,więc gdy nic się nie zmienia warto udać się do niego kolejny raz.Teraz te leki nie mają w zasadzie skutków ubocznych,a po niektórych można nawet prowadzić samochód i pić alkohol.
    • sotu Re: Psycholog. 02.09.09, 10:13
      Tu masz wszystkie adresy smile
      charaktery.eu/znajdz_psychologa/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka