Od czasu mojego wątku wiele i prawie nic sie nie zmieniło. Mąż
zmienił pracę zarabia teraz ok 1200 na rękę. I niestety to jedyna
zmiana pozytywna u nas. opłaty nam wzrosły

.Cieszyłam się że lato
się zbliża bo warzywa tańsze, niestety jakoś nie zauważyłam tańszych
cen. Piszę ten wątek do mam co też mają problemy. Jak wy sobie
radzicie?. Ja przez całą tą sytuacje, gdzie czasem niemam co do
garnka włożyc,(jest ciepło dzieci powinny miec sandałki). NIedaje
już rady. mąż się stara ale mnie już to przerasta, nie potrafie być
już szczęśliwa, ciągle myśle gdzie co jak załatać dziurę. Czy to
normalne? Może to ze mną jest problem. Bardzo chętnie bym poszła do
pracy teraz, ale muszę do września wytrzymać(całe szczęscie że JUlia
się dostała do przedszkola)przynajmnie była by 2 pensja. ALe do tej
pory chyba mi sie małżenstwo rozleci. Jestem chyba jakaś wredna że
się go czepiam, ale już niedaje rady.
Musiałam się wygadać.