marta2659
01.10.11, 15:34
Witam serdecznie. Właściwie nie wiem od czego zacząć. Jestem trochę oszołomiona.
Mam dwoje dzieci - Krystian w czerwcu skończył 2 lata i Piotruś za kilka dni skończy 9 miesięcy.
Ich ojciec właśnie postanowił mnie opuścić. Przez półtora roku mieszkaliśmy w schronisku Feniks przy ul. Wojska Polskiego w Szczecinie. W czerwcu udało nam się wynająć mieszkanie. Od początku ledwo wiązaliśmy koniec z końcem ale nie było beznadziejnie. W tym czasie korzystaliśmy z pomocy MOPR-u przy ulicy Kaszubskiej 30. Od września podlegamy pod rejon przy ulicy Abramowskiego. Złożyłam podanie o pomoc 2 września lecz do tej pory nie ma jeszcze decyzji. Dostałam jedynie skierowanie do PKPS-u na żywność. Mąż cały czas chwytał się różnej pracy dorywczo, nic na stałe. Dodatku mieszkaniowego nie otrzymujemy, ponieważ po porozumieniu z właścicielką mieszkania dowiedzieliśmy się że nie opłaca nam się o niego starać, ponieważ do spółdzielni zgłoszona jest jedna osoba na to mieszkanie i jeśli zgłosiłaby cztery osoby automatycznie zwiększyłyby się opłaty za czynsz, wodę, ogrzewanie i windę.
Jestem zarejestrowana w PUP bez prawa do zasiłku. Mąż też był ale został wyrejestrowany ponieważ nie stawił się na termin wizyty. Nie mam zasiłku wychowawczego ponieważ kiedy zaszłam w ciążę z młodszym synkiem nie byłam nigdzie zatrudniona. Z pomocy Caritas korzystaliśmy raz na kilka miesięcy kiedy mieszkaliśmy w schronisku. Teraz jeszcze nie zdążyliśmy o nią się postarać w tutejszej parafii. I chyba już na to za późno...
Mieszkam w Szczecinie - jak już wspomniałam. Mąż miał jechać do Niemiec do pracy za sprawą swojego kolegi ale nic z tego nie wyszło. Kolega zadzwonił i prosił żeby mąż uzbroił się w cierpliwość bo samochód mu się zepsuł i nie będzie jak go odebrać z Hamburga. A jest to 2 godziny jazdy. Więc czekaliśmy cierpliwie i minął tydzień i cisza....
Na pomoc rodziny nie mogę liczyć, znajomych też raczej nie mam. Po wyjściu za mąż całkowicie poświęciłam się mężowi i dzieciom i wszystkie kontakty straciłam.
Podanie o lokal socjalny złożyłam w 2006 roku. W marcu tego roku stanęliśmy na pierwszą komisję ale rozpatrzono nasz wniosek negatywnie. Poszukiwałam pracy na weekendy kiedy mąż mógł zająć się dziećmi. Ale dostawałam na maila propozycje spotkań za seks....
W tej chwili nie mogę podjąć pracy ponieważ choruję na krostkowicę dłoni i stóp. Jest to odmiana łuszczycy która powoduje bolesne rany na dłoniach i stopach. Leczę się od 3 miesięcy lecz bez większych rezultatów.
Czego oczekuję? Właśnie zostałam sama z chłopcami i muszę wyprowadzić się w poniedziałek do Domu Samotnej Matki. Liczę że dostanę się do Polic. Sama nie mam możliwości utrzymania się w tym mieszkaniu które wynajmujemy. Trzeba zapłacić za wynajem (bez rachunków co prawda ale to i tak dla mnie za dużo), dzieci potrzebują mleka - szczególnie Piotruś, pampersów i innych niezbędnych rzeczy.
W tej chwili myślę jedynie w jaki sposób przewiozę ubrania, łóżka dzieci itp.... Samochodu nie mam, pomocy od nikogo też a autobysem łóżeczek nie zawiozę.
Złożyłam wczoraj wniosek o zasiłki rodzinne na dzieci i to jedyny mój dochód. Ale dopiero od listopada bo do tej pory pobierał mąż.
Na początek będę wdzięczna za każdą wskazówkę co powinnam zrobić. Mam czas do poniedziałku, potem już nie będę miała dostępu do internetu.