02.01.12, 22:56
Drogie E-Mamy, zwracam się do Was z prośbą pierwszy raz. Pewna życzliwa osoba podpowiedziała mi to forum, mam nadzieję, że jej intuicja okaże się pozytywnym zrządzeniem losu. smile
Czy za ''mamę'', której zechciałybyście pomóc, uznajecie samotną matkę z szesnastoletnią córką? Czy są Pomocne Mamy w Lublinie?

Z przyczyn losowych musiałam sprzedać mieszkanie około 10 lat temu. Nadal żałuję, że nie mam pisma od dyrektora MOPSu, w którym to stwierdził, że nie otrzymam pomocy, ponieważ mogę sprzedać mieszkanie. W końcu dostałam coś (ok. 100-200 zł, łącznie z alimentami wtedy 500 zł), co właściwie pogrążyło mnie w stanie ciągłej potrzeby starania się o pomoc. Musiałam korzystać przez te lata nie tylko z uprzejmości ludzi, ale też innych instytucji (banków...), musiałam starać się o pomoc w instytucjach charytatywnych takich jak Kościół Polski albo Caritas. Doświadczyłam biedy i zaniedbania. Moje życie jest stanem ciągłej wegetacji. Już nie raz i nie dwa musiałam z córką znaleźć się w Domu Samotnej Matki, w trzech różnych miastach (pierwsze, w którym udało mi się na dwa lata ustabilizować sytuację, drugie, gdzie mieszka moja rodzina - obecnie nie mam z nimi żadnego kontaktu, trzecie to aktualne miejsce pobytu), w każdym doznałam z córką ogromnej traumy. Nieobca jest nam wrogość ludzi, ponieważ rosną koszty utrzymania, a my nie jesteśmy stanie spłacić kilku zaległości. Ola jest dzieckiem albo nastolatką inteligentną, wrażliwą - niejednokrotnie dała na to dowód, jednak podczas tych 7 lat spędzonych w DSM nabrała wstrętu do szkoły - zaczęło się od teoretycznie niewinnego zagadnienia przez koleżankę ze szkoły, że dlaczego nie ma normalnego domu. Miała bardzo dobre wyniki w nauce - zawsze, ale szczerze powiem, że omijała mnóstwo zajęć. Na teście gimnazjalnym uzyskała sto procent, co w gruncie rzeczy było czynnikiem, który pozwolił jej wtedy przejść. Próbowałam wszystkiego, od próśb, prób motywacji, gróźb i ''terapii szokowych'' - nic nie poskutkowało. Zrozumiałam, że szkoła w zwykłym trybie nie jest dla niej. Straciła dwa lata, zamiast w pierwszej liceum jest w drugiej gimnazjum. Teraz ma nauczanie domowe - uczy się w ''domu'', czyli akademiku, do którego wyrwałyśmy się półtora roku temu z DSM. Szukałam pracy praktycznie wszędzie, nawet na kasie w TESCO, jako sprzątaczka, ktokolwiek. ''Przyjęliśmy w tym miesiącu 30 osób'' usłyszałam. 500 złotych alimentów i UWAGA zero innej pomocy. Poszłam do pań z MOPRu i dowiedziałam się, że nie mogę się starać o pomoc, bo muszę mieć zaległość czynszową. Taka interpretacja przepisów. I że na pewno mam jakieś dochody, bo pewnie opłacam to mieszkanie. Nie mogę opłacić od trzech miesięcy. W końcu udało mi się to im uświadomić. Wiecie, co mi powiedziały? Że nawet pożyczka od rodziny to dochód. Myślałam, że zemdleję. Zostałam z niczym do 10 stycznia, kiedy będą alimenty. Udałam się dzisiaj do MOPRu, mając nadzieję, że może dostanę mąkę i tym podobne, dżemy, płatki śniadaniowe, itd., gdzie dostałam karteczkę, że nie otrzymam pomocy, ponieważ nie mają takiej możliwości. Skierowano mnie do innych instytucji, gdzie także mi odmówiono, ze względu na trudności w zdobywaniu produktów żywnościowych. Na nic nie mogę liczyć, dosłownie na nic i na nikogo. To prawdziwy cud, że administrator budynku pozwolił mi zostać i kazał napisać do właściciela pismo. Przynajmniej nie jesteśmy w DSM albo pod mostem. Jestem na studiach dziennych - doszłam do wniosku, że skoro nie mogę znaleźć pracy, to muszę znaleźć coś innego - nie zgadza się to z moimi zasadami etycznymi, naprawdę nie chcę nikogo ''oskubywać'' - okropnie się czuję, pisząc to - liczyłam na stypendium. W zeszłym roku dostałam, w tym już niestety nie. Kolejny powód, dla którego mogłam zamieszkać w akademiku, ale i kolejny, dla którego teraz nie mogę zapłacić. Piszę do Was z komputera jednego ze współlokatorów, to bardzo dobry człowiek, ale sam nie ma lekko. Jest mi potwornie wstyd, mogę się jedynie pocieszyć myślą, że kiedyś być może nastąpi moment, kiedy to ja do Was dołączę i komuś pomogę. Teraz przejdę do najtrudniejszej części, czyli formułowania prośby. Nie chcę pomocy finansowej, wiem, że prawdopodobnie nie będę w stanie oddać, proszę jedynie o pomoc żywnościową, ogromnie mi na tym zależy. Już nam się zdarzyło jakiś miesiąc temu, że nie jadłyśmy nic, absolutnie nic, dziesięć dni. To był koszmar, musiałam jeszcze chodzić na zajęcia, Ola zaś zostawała głodna na cały dzień w ''domu''. Nawet nie mogę jej kupić teraz płaszcza albo kurtki, wszystko idzie na jedzenie, więc na razie siedzi w domu, czasem tylko wychodzi w lekkiej, jesiennej z darów. Nie wiem, czy może być coś gorszego od świadomości, że nie można nakarmić swojego dziecka. Ola zaproponowała, że pójdzie do pracy do księgarni, na kilka godzin dziennie, podreperowałoby to nasz budżet o 500 zł, jednak wszystko się znów przesunęło w czasie.

Przepraszam, że taki długi i nieco chaotyczny tekst ''skomponowałam'' - w tej sytuacji nietrudno stracić rozum, zwłaszcza, że jest sporo okropnych sytuacji z naszego życia, których wolę nie podawać na forum. Dziękuję za cierpliwość i ewentualną chęć pomocy.

Mój mail: marmoladopodobna@gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • anna.k777 Re: Pomocy! 02.01.12, 23:02
      Prześlij do bj32 skany tych odmów,decyzje o alimentach,rodzinnym.Zacznij z córką terapię rodzinną(to jest moja rada i z doświadczenia życiowego)
      • marmoladopodobna Re: Pomocy! 02.01.12, 23:10
        Zasłaniają się przepisami i lukami prawnymi, które wynajdują ich prawnicy. Nie mam odmów, bo nikt mi ich nie chciał napisać, o co już kiedyś prosiłam. Mam tylko mikroskopijną karteczkę z odmową, wielkości karteczki samoprzylepnej z pieczątką i podpisem. Więc ewentualnie to? O alimentach mam, o rodzinnym mam - groszowe sprawy naturalnie. Pytanie tylko jak ja mam to zeskanować? Czy jest gdzieś możliwość w Lublinie zrobienia tego nieodpłatnie?
        • bj32 Re: Pomocy! 03.01.12, 00:18
          Przy dochodzie 500,- na dwie osoby w rodzinie nie mają prawa Ci odmówić choćby rodzinnego, ale nawet z rodzinnym nie przekraczasz dochodu na osobę choćby do stypendium socjalnego dla córki i celówek [nie wiem, jak wygląda stypendium przy nauczaniu indywidualnym...]. Nie mają też prawa nie dać Ci na piśmie odmowy z uzasadnieniem takiego stanu rzeczy.
          Spróbuj zgłosić się pod ten adres:
          ul. Krakowskie Przedmieście 10/5, 20-002 Lublin,
          poszukać tam gościa nazwiskiem Piłasiewicz, jest prawnikiem. I przedstawić mu swoją sytuację. Niewykluczone, ze zechce pomóc i za free. Spróbować warto.
          • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 00:38
            Zdaje się, że niechcący sama zgłosiłam swój post do usunięcia, jeśli mogę prosić - nie usuwajcie go, nie było to moją intencją.

            Napisałam, że w końcu udało mi się coś wywalczyć - ale dopiero około 15 stycznia MOŻE będzie. Jeżeli nie napisałam, to dlatego, że wcześniej skupiłam się na poprzednich odmowach. To jest właśnie ta celówka, około 200 złotych. Pytanie tylko, co mam zrobić do 10? Jestem dosłownie bez niczego, nawet skanów nie mogę przesłać Pani Bj32, jak radziła mi wcześniej jedna z użytkowniczek.
            A co do stypendium szkolnego - już mi powiedziano, że przekraczam. Nie pamiętam w tej chwili co dokładnie, ale nawet szkoła mi pomocy doraźnej nie udzieli. Stypendium na KULu jest też w tej chwili niemożliwe, ponieważ nie mam wyroku sądowego, który stwierdza, że mój ojciec (z którym nie utrzymuję kontaktów, założył nową rodzinę, do złożenia pozwu namówiły mnie władze uczelni), nie może mi pomóc. Sprawa o alimenty (podejrzewam, że będzie się ciągnąć pół roku) jest w toku. Innymi słowy nic tylko się powiesić.
            Próbowałam zgłaszać się do MOPRu po odmowy, właśnie ze względu na uczelnie, powiedziały mi panie, że nikt takiego pisma nie napisze, bo mogę się zawsze zgłosić w innym terminie. Dokładnie tak to ujęły.
      • marmoladopodobna Re: Pomocy! 02.01.12, 23:14
        A co do terapii rodzinnej - już miałam tę propozycję, ale córka stanowczo odmówiła, powiedziała, że nie będzie chodzić na coś, co nie pomoże jej w sytuacji życiowej, a co może jedynie zabrać cenny czas i nerwy, jak to określiła. Niejako się z nią zgadzam, nie ma z nią problemów wychowawczych typu papierosy, nieodpowiednie zachowanie, alkohol, agresja. Nie jest skrzywiona psychicznie, myśli bardzo trzeźwo - ma jednak wstręt do szkoły. Ale teraz nie chcę jej do niczego zmuszać, jak również mam na względzie fakt, że brak czasu i obecny tryb życia nam na to nie pozwala, jak i świadomość, że niewiele to może pomóc.
        • bellagnos Re: Pomocy! 03.01.12, 00:15
          Jakie nosicie rozmiary ubrań??
          • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 00:39
            Ja to 36. Córka tak samo, jesteśmy podobnej budowy i wzrostu. smile
    • kannama Re: Pomocy! 03.01.12, 00:23
      Na której uczelni studiujesz?
      • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 00:43
        Na KULu. Nie przyznano mi stypendium, ponieważ nie ma dokumentu potwierdzającego moją ''samodzielność'' finansową - ojciec żyje, to może mi pomóc. Ale ja nie prowadzę z nim wspólnie gospodarstwa domowego. Nie mieszkamy razem, nie utrzymujemy kontaktów, podczas jednej wyjątkowej rozmowy rok temu prawdopodobnie okłamał mnie nawet, że ma raka. Trwa sprawa o alimenty, złożyłam pozew by uzyskać informację o jego dochodach, ponieważ tego zażyczyła sobie uczelnia.
        • oteczka Re: Pomocy! 03.01.12, 04:55
          A gdzie konkretnie mieszkasz ulica ,dzielnica ?
          • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 08:41
            Wolałabym nie pisać tego na forum publicznym. Mogę tutaj napisać, że w pobliżu UMCSu, w miasteczku akademickim.
        • sylwia11022000 Re: Pomocy! 03.01.12, 08:51
          A na uczelni nikt nie może zrobić skanu, albo zdjęcia telefonem komórkowym i wysłać
          Masz w końcu dostęp do internetu.
          Bez dokumentów raczej trudno zdobyć zaufanie.
          Trochę przekrętów tu już było
          Więc ... Przynajmniej jak dla mnie dokumenty są konieczne.
          I warto trochę zachodu aby je dostarczyć.

          Zastanawia mnie też ten brak czasu na terapie
          Bo niby co w tym czasie robicie.
          Młoda do szkoły nie chodzi więc co robi
          Nauczenie indywidualne nie zabiera całych dni.
          W jakim trybie studiujesz?
          • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 09:51
            Pójdę dzisiaj i popytam w różnych miejscach. Z ''młodymi'' nie jestem w tak dobrych kontaktach, ale zobaczymy. Dokumenty jak najbardziej są, cały stos dokumentów, życie zapisane na kartkach...
            A brak czasu na terapię? Próbujemy przeżyć. Mam zajęcia praktycznie od rana do wieczora. A Ola po prostu nie chce - miała już kilka nieprzyjemnych starć z psychologami, o czym też wolałabym tu nie pisać. Nie chcę do niczego zmuszać dziewczyny, która jest już w wieku, w którym można o sobie decydować.
            Jestem na studiach dziennych.
        • kannama Re: Pomocy! 03.01.12, 09:08
          a jak Twoja córka zapatruje sie na Kosciół? pytam, bo na KULU macie fajnego ksiedza, który pewnie by mógł pogadać...
          • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 09:55
            Jakiego (jest ich chyba sporo wink księdza i o czym pogadać? Co do zapatrywania na Kościół to jest to kolejna z mnóstwa historyjek w naszym życiu, których nie chcę przytaczać na forum. Brzmi odrobinę niedorzecznie, ale w ciągu ostatnich 8 lat zdecydowanie zbyt dużo się wydarzyło.
            • kannama Re: Pomocy! 03.01.12, 09:58
              pogadać o życiu, nauce...ksiądz baaardzo normalny...nie nawiedzony i nie skłonny do nawracania...ale jeśli jest negatywnie nastawiona do księży to będzie z góry negować...
              • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 10:04
                Nie chcę być niegrzeczna, ale w tym momencie rozmowy o życiu mogą polegać wyłącznie na rozważaniu kwestii, czy jutro zdołam nas nakarmić, czy też nie. Chętnie skorzystam, ale może kiedy będę mieć już jakąś pewność jutra. sad
                I pytanie natury technicznej: jeżeli mam przesłać skany albo zdjęcia Pani BJ32, to co z moimi danymi, tj.imieniem, nazwiskiem i tym podobnymi? Czy mam to ''zakryć'', czy pozostawić? Czy mogę mieć jakąkolwiek pewność, że te pisma nie zostaną w przyszłości wykorzystane przeciwko mnie?
                • sylwia11022000 Re: Pomocy! 03.01.12, 10:12
                  No i tu jest pies pogrzebany.
                  My musimy uwieżyć że jesteś naprawdę potrzebująca
                  A Ty musisz uwieżyć ze przesłane przez Ciebie dokumenty są jedynie do wglądu moderatorki, która po ich otrzymaniu napisze na forum że je ma i że jest Ok.
                  Nikt ich nie publikuje i nikt poza bj ich nie ogląda.
                  Więc muszą być wysłane z pełną zawartością.
                  • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 10:19
                    Rozumiem. Postaram się zrobić wszystko co się da, ewentualnie ''napastować'' panie z tych instytucji. Na jaki adres mam to przesłać?
                    • sylwia11022000 Re: Pomocy! 03.01.12, 10:37
                      Na pocztę gazetową bj32@gazeta.pl
                      • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 10:39
                        Dziękuję.
                • nioma Re: Pomocy! 03.01.12, 10:13
                  Nic nie zakrywasz.
                  Dokumenty trafiaja do moderatorki, tylko do niej. Bj nikomu ich nie udostepni, jedynie na forum napisze cos w rodzaju "dokumenty dostalam, moge potwierdzic sytuacje..."
                  Nikt wiecej nie bedzie mial do nich wgladu. Ta metoda jest na forum od miliona lat swietlnych i sie sprawdza.
                  • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 10:19
                    Zrozumiano. wink
                    • bellagnos Re: Pomocy! 03.01.12, 11:37
                      Ojj może Ci nadziei narobiłam ale niestety ja mam na oddanie rzeczy ok rozmiaru 40 niestety...przepraszam
    • bj32 Re: Pomocy! 03.01.12, 13:01
      Dość mało precyzyjne jest stwierdzenie, ze "powiedzieli, że nie przysługuje stypendium, bo cośtam, ale nie wiem co". I nie chcę się czepiać, ale ten człowiek, z którego komputera korzystasz, musi być serio dobry. Rozumiem, ze to też ubogi mieszkaniec akademika i mieszkacie w jednym pokoju, skoro siedzisz w necie między 23.00, a 1.00 w nocy, a później od 8.00 do po 10.00. Taki współlokator to skarb. Może daj mu się wyspać?
      • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 15:27
        Nie, po prostu nie pamiętam w tej chwili co to jest to ''cośtam'', a nie bardzo mam jak przeszukać stertę papierów. A lokator mieszka w innym pokoju, ale w tym samym segmencie. I jest na serio dobry, gdyż po prostu dał mi swój komputer. Co prawda już nieco wysłużony - sprzed 10 lat. A internetu mi dzięki Bogu jeszcze nie odcięli, to zasługa administratora budynku, Pana Wojtka. smile
        W Caritasie były bardzo miłe panie, zeskanowały wszystko. Mam dokumenty - oczywiście wyłącznie do Twojego wglądu . Zaraz je wyślę.
        • bj32 Otrzymałam dokumenty. 03.01.12, 17:58
          Wiem już, jakie cośtam i zgadzam się z decyzją KUL.
          Obawiam się, że posiadana dokumentacja nie upoważnia mnie do uwiarygodnienia sytuacji autorki.
          Jeśli idzie o częstotliwość zmian miejsca pobytu i adresy, szczególnie aktualny... Też to jakieś dziwne. Prywatny ten akademik?
          Oczywiście, że wyłącznie do mojego wglądu. Czyż nie zostało to powiedziane?
    • anka7961 Re: Pomocy! 03.01.12, 15:20
      Zastanawia mnie fakt nie jedzenia przez 10 dni. Ja oczywiście nie neguję faktu prawdomówności, tylko bardziej chodzi mi o to, że Lublin nie jest wioską w której osoby w takiej sytuacji nie mogą dostać pomocy.

      np: Bractwo Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta ul. Zielona 3 20-082 Lublin tel. 081-53-264-37
      Jadłodajnia dla osób bezdomnych i ubogich, wydają 500 posiłków dziennie + suchy prowiant

      Rozumiem, że to żaden luksus, ale przy 10 dniach bez jedzenia jest chyba "wszystko jedno"...
    • anka7961 Re: Pomocy! 03.01.12, 15:23
      Osobiście uważam, że pomysł córki, aby dorabiała to bardzo dobry pomysł. Tylko nie koniecznie musi czekać aż zwolni się ta obiecana posada. Proponuję zacząć od np stania na promocjach w weekendy jako hostessa, czy jako dorywcza opiekunka do dzieci.
    • anka7961 Re: Pomocy! 03.01.12, 15:24
      Czy myślałaś, żeby przenieść się na studia zaoczne lub wieczorowe i pójść do pracy? Bo jak rozumiem, dopóki nie skończysz studiów dziennych to nie masz możliwości podjęcia pracy (chyba że na nocki).
      • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 15:30
        To naprawdę nie jest takie proste. Trzeba to przeżyć. Nie możemy iść do Św. Alberta, to jedno jest pewne. Są powody, których nie chcę opisywać na forum.
        Z pracą córki, jak już pisałam, na razie zacząć nie możemy.
        A co pracy...pisałam, że próbowałam WSZĘDZIE. Dosłownie wszędzie. Czy to w dzień, czy to na noce. Dlatego poszłam na studia. No, ale w tym roku się po prostu nie udało.
        • anka7961 Re: Pomocy! 03.01.12, 15:46
          > Są powody, których nie chcę opisywać na forum.

          Przepraszam, ja rozumiem, że to forum, internet i każdy ma jakąś prywatność, ale na kilka pytań odpowiadasz "o tym nie napiszę na forum". Rozumiem też, że nie masz nikogo kto mógłby się do tego Św. Alberta pofatygować i przez te 10 dni przynieść Wam suchy prowiant? ok.

          No dobrze, poszłaś na studia, dostawałaś stypendium i się urwało. Ale teraz nadal studiując dziennie sama sobie poniekąd zaciskasz pętlę na szyję, bo nie możesz podjąć żadnej pracy (jak pisałaś od rana do wieczora masz zajęcia na studiach) i to staram się zrozumieć. To nie tak, że się czepiam, tylko tu oprócz paczek i innej pomocy rzeczowej, staramy się również pomagać radą i czasami spojrzeć od innej strony. Może warto na nowo poszukać pracy (zacząć od podstaw typu praca na kasie), przenieść się na studia zaoczne/wieczorowe i po woli stawać na nogi? smile
          • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 16:02
            ''O tym nie napiszę na forum''. Mogę opisać to gdzieś, gdzie obowiązuje tajemnica korespondencji, czyli na maila - w obecnej sytuacji nie mogę sobie pozwolić na wykorzystywanie przez osoby trzecie pewnych informacji, dlatego tyle omijam i staram się nie pisać o pewnych rzeczach na forum. Proszę mnie zrozumieć - to, co się dzieje w moim życiu nie jest normalne i nienormalne są pewne zachowania otoczenia. To dłuuuuga historia.
            • sylwia11022000 Re: Pomocy! 03.01.12, 17:55
              pytań na forum nie unikniesz.
              A im bardziej robisz problemy z odpowiedziami zasłaniając się tajemnicami
              tym pytań będzie wiecej a chętnych do pomocy mniej.
              Na mnie już nie robi to dobrego wrażenia. Ale poczekam co będzie dalej.
    • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 15:42
      Wszystko zostało wysłane, więc...pozostaje nam tylko czekać.
      • bj32 Re: Pomocy! 03.01.12, 18:23
        Do brata Alberta nie możesz z tajemniczych przyczyn, o których nie napiszesz, do pracy nie możesz w dzień, bo studiujesz całymi dniami, OPS Ci nie chce pomóc, KUL Ci nie chce pomóc, ktoś dał Ci głupią i abstrakcyjną radę sprzedaży mieszkania, o socjalne się pewnie nie starasz, bo Ci nie przysługuje [dobrze się domyślam?], miejsca pobytu zmieniasz co kilka miesięcy, pracy w skądinąd zapewne obfitującym w knajpy Lublinie nie możesz znaleźć [nie wierze, że przy KULu puby są zabronione...], nie odpowiadasz na pytania, nie ustosunkowałaś się do mojej sugestii, żebyś poszła do Piłasiewicza, nie pójdziesz do księdza... A jednocześnie przymierając głodem i będąc zajęta studiami - udzielasz się po 2 godziny hurtem na forum [23.00 do po 1.00, 8.00 do okolic 10.00, przed 15.00 do po 16.00]. Czy ja czegoś nie rozumiem?
        • kannama Re: Pomocy! 03.01.12, 18:37
          W Lublinie o prace nie tak łatwo- to naprawdę Polska B, choć knajp od groma- w końcu mamy kilka uczelni smile Jest też trochę marketów, wiele ludzi dorabia na nockach.
          • bj32 Re: Pomocy! 03.01.12, 18:41
            No owszem, ściana wschodnia. Ale w takim razie skoro nic jej tam nie trzyma, nie ma pracy, nie ma mieszkania, nie ma totalnie nic, a w dodatku nie ma na nic szans, bo nawet u brata Alberta nie chcą jej pomóc - to po co tam siedzi, na litość bogów? Rozumiem, że nie ma stulitrowej lodówki, kredensu i tira ciuchów, skoro tak nędznie i tyle przeprowadzek, to co stoi na przeszkodzie, żeby się wynieść w zdrowsze rejony?
        • marmoladopodobna Re: Pomocy! 03.01.12, 18:39
          Rzeczywiście, nie rozumiesz.Nie rozumiesz desperacji matki i córki, które musza współpracować , aby przeżyć. Jak widać nie masz tego problemu. Lublin to miasto akademickie, do knajp przyjmuje się młode osoby, bo byłam w knajpach. Odmowa UM w Lublinie przyznania mi mieszkania socjalnego, zawierała informacje, że przed upływem 11 lat nie mam na to większych szans, ponieważ sprzedałam swoje. Wynajem wcale nie tanich mieszkań w Lublinie to koszt w naszym przypadku ok. 800 zł. ( 2 x 400 zł). 491 - 800 = - 309 zł, a zatem mój dochód miesięczny jest ujemny. Nie szukasz tu pracy, nie wiesz jaki to rynek. Rozumiem, że nie chcesz pomóc. No, cóż ja zdaniem wszystkich instytucji mam sobie poradzić sama. Dziękuję, życzę miłego wieczoru.
          • hugo43 Re: Pomocy! 03.01.12, 18:50
            dlaczego nie przeniesiecie sie gdzies,gdzie o prace latwiej?przeciez jesli nie zaczniesz zarabiac to i tak tych studiow nie skonczysz,chyba ze jest szansa na stypendium od nowego semestru?moze w nowym miejscu,z nowa energia wszystko bedzie szlo lepiej?czasem warto odciac sie od przeszlosci!
            • bazia8 Re: Pomocy! 03.01.12, 19:14
              jeśli masz 16-letnią córkę, to zakładam, że jesteś po 30. W tym wieku dzienne studia to naprawdę luksus, na który niewielu może sobie pozwolić. Masz na utrzymaniu dziecko i studiujesz w trybie dziennym? dla mnie to niepojęte, na co czekasz w mieście, w którym nie ma pracy? jak długo możesz utrzymać się z pomocy społecznej? Dlaczego zdrowa, dorosła kobieta nie może pracować? Swoją drogą ja pracuję od 15 roku życia, w liceum udzielałam korepetycji, przez całe studia dzienne dorabiałam, a na piątym roku już regularnie pracowałam (co prawda na pół i 3/4 etatu), dlatego nie rozumiem, że się "nie da"

          • bj32 Re: Pomocy! 03.01.12, 19:39
            Nie rozumiem. A czy Ty rozumiesz sytuację matki słabosłyszącego dziecka, która od 10lat bierze świadczenia, a od 5 stara się pomagać innym wiedzą na temat owych świadczeń, którą regularnie poszerza? I nie da sobie wcisnąć, że można nie nakarmić dziecka, choćby i 16letniego, przez 10 dni? Jejku! Kraść bym poszła albo cudzołożyć odpłatnie.
            Instytucje, jeśli dają Ci rodzinny, a innych odmawiają, to pewnikiem mają ku temu powody. Instytucje nie mogą nie pomóc "bo nie". Instytucje nie doradzają paranoicznych kroków w postaci pozbycia się dachu nad głową. Instytucje kierują się przepisami, choćby głupimi, ale jednak. Ja zaś instytucją nie jestem i mam inne kryteria.
            "Rozumiem, że nie chcesz pomóc".
            Chcenie nie ma z tym nic wspólnego. Nie mam podstaw do potwierdzenia Twojej sytuacji. A czego chcę? Nowego palazzo, dwóch arabskich ogierów i Paula Newmana aż do kolejnej Gwiazdki.
            Wynieś się z Lublina do Krakowa, może będzie łatwiej. Co Cię tam trzyma?
          • missmiriam1 Re: Pomocy! 03.01.12, 19:47
            Próbowałaś w agencjach pracy tymczasowej? W Lublinie przyjmują często do sprzątania biurowców i mycia wagonów.
          • nikopolis1 Re: Pomocy! 04.01.12, 10:09
            na KULu można jeszcze dorabiać w bibliotece wydziałowej (na każdym wydziale jest taka biblioteka i pracują tam studenci) w ramach stypendium (zapomniałam dokładnie, jak się nazywa to stypendium), ja tak dorabiałam w trakcie studiów w okienkach między zajęciami. Zawsze zostaje Ci jeszcze opcja zakuwania i stypendium naukowe.
            a co studiujesz?
    • dorotkak Re: Pomocy! 03.01.12, 20:45
      jesli sytuacja sie potwierdzi - pomoge z ubraniami
      • sabka22 Re: Pomocy! 03.01.12, 21:25
        Moge podać Ci adres pracodawcy który być może przyjmie Twoją córkę do pracy jako hostessa do sprzedaży perfum,zarobek zasadny od jej możliwośći,jesli jest wygadana da radę i zarobi ładne pieniądze.Płacone od sztuki,praca jak najbardziej legalna.Może się dogadać na dniówki żeby było Wam łatwiej.Wystarczy tylko chcieć.
        Byc może będę miała jakieś ciuchy na Was.
    • bellagnos Re: Pomocy! 03.01.12, 21:32
      Wydaje mi się, że autorka wątku ma problemy sama ze sobą wskazuje na to brak logicznego działania i to że jest skłócona z całym światem. Jej potrzebna jest najpierw pomoc a nie córce .
      • anna.k777 Re: Pomocy! 03.01.12, 23:41
        Dlatego poradziłam jej,by skorzystała z terapii rodzinnej,teraz w okresie szkolnym łatwiej jest się załapać na nie.
    • dorotkak Re: Pomocy! 10.01.12, 22:31
      cos nowego w tej sprawie? bo sama nie wiem czy ubrania ktore ewenrualnie moglyby sie przydac mam trzymac czy wydac?
      • moleslaw Marmoladopodobna 14.01.12, 21:27
        Szukałam pracy praktycznie wszędzie, nawet na kasie w TESCO, jako sprzątaczka, ktokolwiek. ''Przyjęliśmy w tym miesiącu 30 osób'' usłyszałam
        _________________________________________________________

        Dlaczego nawet na kasie?
        • bj32 Re: Marmoladopodobna 15.01.12, 16:33
          Bo ma wyższe aspiracje i bardziej by jej odpowiadało stanowisko kierownicze.
          To troll.
          • moleslaw Re: Marmoladopodobna 15.01.12, 20:29
            bj32 napisała:

            > Bo ma wyższe aspiracje i bardziej by jej odpowiadało stanowisko kierownicze.
            > To troll.

            Dziękuję, nie zorientowałam się, za to wyczułam pogardę stąd pytanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka