niepozbierana_pani
22.03.12, 13:50
O swojej sytuacji napisałam na emamie:
forum.gazeta.pl/forum/w,567,134449688,134449688,jestem_do_niczego_.html
Ale jakby komuś nie chciało się czytać to napiszę tak na szybko.
Jestem od kilkunastu miesięcy bez pracy, zarejestrowana w UP, szukam gdzie tylko się da ale nic nie znajduje, bo nie mam doświadczenia. Mamy jedno dziecko, które chodzi do zerówki szkolnej (w tamtym wątku pisałam "szkoły" jako skrót myślowy, chodzi o zerówkę). Mój mąż pracuje na czarno, nie jest zarejestrowany w UP, nie ma ubezpieczenia. Pracuje jako kierowca, zarabia bardzo mało, dostaje dniówki, wiec ciężko mi jest stwierdzić ile dokładnie. Myślę że średnio 1500 zł, nie więcej. Same rachunki to prawie 1000 zł. Jest nam bardzo ciężko, żyjemy na styk. Nie proszę tutaj o pomoc bo wiem że są ludzie w gorszej sytuacji niż moja. U nas jest najgorzej jak mąż ma mało dni w miesiącu pracy (grafik ustalany na początku miesiąca - pracuje bardzo różnie) albo jak wypadnie jakaś choroba czy dodatkowe wydatki np. kupno butów dla dziecka. Wtedy wszystko się sypie, nie dajemy rady zapłacić wszystkich rachunków no i tworzą się długi.
Przepraszam za zbyt długi wstęp, może dojdę do sedna. Proszę o poradę, bo chciałabym iść poprosić o pomoc do Mopsu, chociaż się wstydzę. Chciałabym postarać się przynajmniej o rodzinne, bo to 91 zł to będzie dla nas dużo na właśnie takie dodatkowe wydatki jak ciuchy, leki itd. Nie wiem tylko co powiedzieć o pracy męża, czy w ogóle coś mówić? Nie chce oszukiwać, nie jestem osobą która chce wyciągać kasę z mopsu, ale nasza sytuacja jest naprawdę kiepska. Ze mną jest sytuacja prosta - zarejestrowana w UP, szukam pracy, ale nie mogę znaleźć. A co powiedzieć jak zapytają o męża? Boję się żeby nie narobić sobie jakiś kłopotów. Dziękuje za wszystkie rady.