Dodaj do ulubionych

Pomocne emamy?

17.11.12, 19:23
Tak chyba miało być?
Ale każdy, kto odważy się tu napisać, zostaje zdołowany i natychmiast zobligowany do wysłania swoich dokumentów do wyniosłej i cynicznej 'opiekunki' forum, czyli dostosowania się do regulaminu (a czasem człowiek w potrzebie, albo się nie zna, albo może nie ma możliwości, czy dostępu do odpowiednich narzędzi).
Bałabym się tu prosić o pomoc.
(Mam wiadomości z pierwszej ręki, czyli od kogoś szukającego tu pomocy).
Ale też boje się zaproponować pomoc. A chciałam.
Dziwne to forum.
Obserwuj wątek
    • hugo43 Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 19:36
      A dlaczego boisz się
      udzielić pomocy?
      • seren.dipity Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 19:42
        ze względu na to, co napisałam wyżej.
        Ty pomagasz? Interesuje Cię, czy Twoja pomoc trafia tam, gdzie powinna?
    • bj32 Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 19:59
      Zapraszam na FoF, FoM albo na forum@gazeta.pl. Tu nie jest miejsce do wylewania na mnie nocnika.
      • seren.dipity Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 20:24
        Nic nie wylewam, chodzi mi ogólnie o forum, o 'pomocne' emamy, o 'pomocnych' ludzi, nie tylko o moderatora, również o forumki.
        Ale to Wasze forum.
        Pomagajcie, komu uważacie.
      • sabka22 Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 20:26
        To prawda że dziwne to forum,Blanka każdy ma prawo pisać.
        • bj32 Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 21:20
          Każdy ma prawo, ale nie na każdy temat. Zastrzeżenia względem forum i moderacji pisze się na innych forach tematycznych. Jest o tym w Regulaminie. To forum redakcyjne.
          • seren.dipity Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 22:02
            To nie można na tym forum napisać, co się o myśli o funkcjonowaniu, koncepcji, potrzebie i ogólnie istnieniu tego forum? Tak, żeby ewentualnie inne osoby (które nie będą się bały), mogły coś dopisać? Nie ma takich osób? To co to za forum?
            Heh, ale jestem odsyłana do wyższej instancji.
            wikipedia: forum - forma grup dyskusyjnych, która służy do wymiany informacji i poglądów między osobami o podobnych zainteresowaniach przy użyciu przeglądarki internetowej.
            • bj32 Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 22:13
              "To co to za forum?"
              Pomocne emamy.
              To forum służące organizowaniu pomocy potrzebującym osobom, rodzinom i instytucjom (oddziały dziecięce, domy samotnej matki itp.). To również miejsce na pytania z pogranicza prawa i pomocy społecznej.
              Ale masz to wszystko w nagłówku.
              Wikipedia nie zawiera regulaminów forów portalu Gazeta.pl.
    • agrypina6 Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 20:51
      Ale masz pretensje, że trzeba potwierdzić sytuację? To każdy naciągacz by tu pisał o pomoc. Uważam, że osoby na tym forum robią dużo dobrego. A Ty ,,boisz" się pomagać, ale nie boisz się krytykować? Dobre!
      • seren.dipity Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 21:04
        Agrypina, przeczytaj i zrozum całe zdanie, które napisałam.
        Na pewno robicie dużo dobrego, ale też wiele złego, czego jednak nie widzicie.
        Wyrażam tylko swoje zdanie.
        • marlenka85_k Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 22:37
          a co złego?
        • agrypina6 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 14:47
          Ja akurat tutaj nie pomagam. Ale doceniam to, co tu jest robione przez BJ i inne pomocne. Przecież jak komuś pomoc na tym forum nie odpowiada, to niech szuka gdzie indziej. Tam gdzie tylko dają i o nic nie pytająsmile.
          • piotr_57 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 15:03
            agrypina6 napisała:

            Przecież jak komuś pomoc na tym forum nie odpowiada, to niech szuka
            > gdzie indziej. Tam gdzie tylko dają i o nic nie pytająsmile.

            Oczywista oczywistość, jak powiada klasyk smile
          • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 15:13
            Dziękujęsmile W imieniu własnym i - jeśli wolno - innych Pomocnychsmile
    • claudel6 Re: Pomocne emamy? 17.11.12, 23:53
      no, masz trochę racji, ale innego forum na ten temat nie ma, więc żeby pomagac korzystam z tego. nie mam czasu i motywacji by te zmieniać, zresztą jak? większość uczestniczek tego forum nie ma sobie nic do zarzucenia.
      • bj32 Proszę: 18.11.12, 00:04
        forum.gazeta.pl/forum/f,42644,Oddam_przyjme_reaktywacja_.html
        • sabka22 Re: Proszę: 18.11.12, 09:53
          Jest dobrze bo weryfikujecie sytuację ale nie działacie u każdego na tych samych zasadach i mnie najbardziej to razi,w jednym wątku jest ok tak jak powinno być a w innym "bo macie podejrzenie"zresztą niczym nie poparte od razu jedziecie p[o danej osobie..
          Niektóre osoby za bardzo wchodzą w swoją rolę,chcą być najmądrzejsze i dawać rady które są nie do zrealizowania.
          • donkaczka Re: Proszę: 18.11.12, 09:57
            sabka, ale ty nie pomagasz jatrzeniem, wybacz
            mi tez przeszkadzaja jatki w roznych watkach,ale jak claudel zauwazyla - innego forum nie ma, wiec przeslizguje sie z przykroscia bo durnych przepychankach, starajac sie nie przykladac do nich wagi
            weryfikacja - ok, czepianie sie i skomplikowane analizy psychologiczne z paru wpisow na forum - nie
          • bj32 Re: Proszę: 18.11.12, 10:38
            "weryfikujecie sytuację ale nie działacie"
            No.
            Przypominam, ze Pomocne emamy to nie jest instytucja i nie obowiązują tu przepisy, ustawy ani zarządzenia Rady Ministrów. Forumowicze mogą zatem pomagać bądź nie wedle własnego uznania i jeśli chcą komuś wysłać skrzynkę szampana bez sprawdzania - to im wolno, jeżeli zaś nawet gruntowna kontrola nie powoduje u nich chęci wysłania jednej marchewki - również im wolno. Ocenianie forum przez pryzmat indywidualnych decyzji kilkudziesięciu czy kilkuset osób to absurd.
            "Niektóre osoby za bardzo wchodzą w swoją rolę,chcą być najmądrzejsze i dawać rady które są nie do zrealizowania."
            Dokładnie. I na przykład żądają dokumentacji medycznej innych osób, ponieważ "miały dokładnie taką samą operację i nie mają takich samych powikłań", albo "ich ciotka miała dokładnie to samo i padła, proszę Ciebie, trupem na miejscu nie zdążywszy nawet pisnąć, ale ożyła i jakoś sobie radzi i teraz jest bogata".
            Wchodzą też w swoją rolę do tego stopnia, że nie znając odgórnych dyrektyw administracji ani pewnych przepisów -pouczają innych forumowiczów, jak powinni pracować, myśleć, straszą prokuraturą, sądem, GIODO i całą masą innych rzeczy.
            To straszne.
            • sabka22 Re: Proszę: 18.11.12, 11:27
              Do mnie pijesz?już Ci coś na ten temat pisałam..z wątkiem Lukasa dałyście sobie wmówić że jest obłożnie chory i pracować nie może,tyle.
              I to jest właśnie to o czym piszę,jedni proszą,mają złą sytuację ale dla Was to naciągaczka już po pierwszym poście,nawet bez potwierdzenia dokumentów..a drudzy popłaczą jacy są obłożnie chorzy i pomoc leci..
              Super że pomagacie,ale dogadywanie BEZ powodu jest dla mnie niepotrzebne.
              • bj32 Re: Proszę: 18.11.12, 11:51
                "Do mnie pijesz?"
                Nie. *Tobie* *wyjaśniam*.
                "już Ci coś na ten temat pisałam.."
                Musiałam przeoczyć w tych dziesiątkach postów, które produkujesz dla fermentu... Bądź uprzejma powtórzyć.
                "z wątkiem Lukasa dałyście sobie wmówić że jest obłożnie chory i pracować nie może,tyle."
                Obawiam się, że masz niedokładne i nieświeże informacje, bowiem po pierwsze Łukasz pracuje, po drugie otrzymałam resztę dokumentacji medycznej. Zapiekła niechęć nie pozwoliła Ci tego doczytać?
                "Super że pomagacie"
                No właśnie...
                "dogadywanie BEZ powodu jest dla mnie niepotrzebne."
                A sama to robisz z dziką radością.

                Sabka, wiesz, co mnie szalenie dziwi? Podkreślasz, co robimy, czego nie robimy i tak dalej... Po pierwsze traktujesz nas jak ciało zbiorcze... a tu każdy odpowiada za siebie. Ty również. I w tym odpowiadaniu do siebie komentujesz, co robimy, czego nie robimy, a szczególnie, co robimy źle.
                A może - i nawet bez komentowania - zajmij się sobą? Rób, nie rób, sprawdzaj, nie sprawdzaj, wysyłaj, nie wysyłaj... ale skup się bardziej na sobie, a nie na nas. Osądzasz - sama nic nie wnosząc. Komentujesz innych, a w sumie prawo do tego.. no masz, bo to forum dyskusyjne. Tyle, ze to moralność Kalego. I nie Tobie decydować, jakie kryteria ja, Claudel, Missmiriam, Nioma czy ktokolwiek stąd uznaje za słuszne. Nie jesteś aż tak ważna i jedyne, co Ci się udaje, to psuć atmosferę na forum... a i to coraz mniej, bo już się większości osób znudziło tłumaczenie Ci, co sadzą o Twoich poglądach i jakie masz prawo je narzucać.
      • nii17 Re: Pomocne emamy? 14.04.13, 19:25
        mnie tez sie nie podoba ze jak ktos prosi na tym forum o pomoc to zaraz jest zdolowany,skomentowany az przykro czytac.
        ja mam 4 dzieci w tym jednojuz dorosle,wiem co to bieda,ale jakos dawalam rade,dzieci nie chodzily ani glodne ani brudne mimo ze mieszkalam 4 lata bez pradu a mimo to moja corka uczac sie przy swieczkach byla wzorowym uczniem w szkole podstawowej,teraz chodzi do renomowanego gimnazjum
        ciagle szukalam jakiejs dorywczej pracy,opiekowalam sie starszymi ludzmi,niektorzy mi placili inni nie w zaleznosci od sytuacjii finansowej,zbieralam opal spod smietnikow zeby dzieciom bylo cieplo
        znalazlam prace w szpitalu jako pomoc kuchenna po 1,5 roku zostalam zwolniona,potem znalazlam prace jako sprzataczka a od 25 marca znow nie mam pracy,wynajmuje mieszkanie za ktore place z alimentow i rodzinnego ale tylko na to mi starcza i znow jestem w dolku intensywnie szukam pracy i pytanie co dalej?jedno wiem ze na pewno sie nie poddam ze dam rade
        w tej chwili bezinteresownie pomagam dwom paniom,jednej podarowalam wozek dla dziecka a drugiej daje rzeczy po moim synku najmlodszym i nie pytam ile maja pieniedzy,uwazam ze skoro potrzebuja to widocznie nie maja
        serdecznie pozdrawiam ludzi z tego forum
        • zenobia.live Re: Pomocne emamy? 14.04.13, 23:46
          I ja poki co mam to szczescie ze prosic o pomoc tu nie musialam. Sam fakt weryfikacji popieram.Ale stylu wypowiedzi niektorych "forumowiczek" czasami mnie wrecz przeraza, komentarze w stylu np."po co rodzilas tyle dzieci", z pewnoscia nikomu nie pomagaja a wrecz przeciwnie.To ponizanie, ten sarkazm sprawiaja ze ludzie ktorzy tu o pomoc prosza czuja sie "skopani", gdzie tez musza na codzien zyc ze swiadomoscia "zmarnowanej" czesci swojego zycia. I choc chca cos zmienic, nie moga, czy tez nie potrafia, nie daje nam uprawnien do ich oceniania.
          Ale tez forum rzadzi sie swoimi prawami i kazdy moze napisac co mu sie podoba, co tez niniejszym tu czyniewinkZ bj32 tez mialam krotka "wymiane" i jak sie mocno obruszylam gdy zostalam zablokowana-dopiero wowczas ujrzalam ze bj jest moderatorka.wink Z pewnoscia w wielu kwestiach sie z bj nie zgodze nigdy, ale to Ona jest tu gospodarzem a ja jako gosc zdejme grzecznie buty w przedpokojuwink Pozdrawiam wszystkich "proszacych" (tj tych zweryfikowanychwink) i obdarywujacych.
          • bj32 Re: Pomocne emamy? 16.04.13, 13:01
            smile
            Zenobia: nie gospodarzem, tylko sprzątaczką, dlatego bardzo mi miło z tymi butami, bo tak serio to ja sprzątać nie lubięwink
            Co ciekawe - tacy, co zawsze "wiedzą lepiej, jak być powinno" - na moje propozycje przejęcia mojej funkcji - odmawiają.
            Też nie wszystkie komentarze mi się podobają, nawet moje nie wszystkie, ale ogarnąć muszę kilkadziesiąt osób, nie siebie jedną. Staram się...
            • nii17 Re: Pomocne emamy? 16.04.13, 22:54
              ja nie pisalam ze zle robicie ze pomagacie tylko ze po co te wszelkie komentarze,jak ktos chce pomoc to pomoze bez gadania typu:po co kolejny raz jest w ciazy?itp.,w tej chwili tez mam biede i nie mam co do gara wlozyc ale chyba nie poprosilabym na tym forum o pomoc
              • missmiriam1 Re: Pomocne emamy? 16.04.13, 23:17
                Nii17, dziewczyny z tego forum pomagaja jak chcą i komu chcą. Piszesz, że nie poprosiłabyś na tym forum o pomoc... po co w takim razie podkreślasz, że jesteś w biedzie? Nie po to, żeby ktoś się tym zainteresował?
                • nii17 Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 12:28
                  nie po to zeby ktos mi pomogl pisze ze jestem w biedzie tylko po to zeby pokazac ze majac biede mozna tez jeszcze komus pomoc,jakbym chciala to bym poprosila tylko ze ja wole najpierw pojezdzic i porozwozic cv niz prosic,przynajmniej dwie lub 3 cv rozwoze codziennie po drodze wozac syna do szkoly,intensywnie szukam pracy a nuz cos znajde zanim bedzie gorzej?dotychczas mi sie udawalo dlaczego mam teraz myslec ze jest inaczej?
                  z dnia na dzien czytam to forum i rzeczywiscie moge przyznac racje ze jak na duza skale sie pomoaga trzeba sprawzac papiery bo jak czytam ze pani oddala foteliki a potem znalazla je na allegro to rzeczywiscie szlag mnie trafia
                  • bj32 Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 15:40
                    "zeby pokazac ze majac biede mozna tez jeszcze komus pomoc"
                    Używasz niefortunnie pojęć i porównań. Ja na przykład nie pomagam rzeczowo, ale podpowiedzią i kopem w krzyże: jak potrzebujesz motywacji - zwracasz się do mnie i masz jak w banku, że poleci na Ciebie wiadro zimnej wody. Albo przynajmniej wiadro.
                    Tyle, że to nie ma nic wspólnego z biedą i stwierdzeniem "nie mam co do gara włożyć". Bo zazwyczaj jednak mam, a jak nie mam, to załatwiam na miejscu tak, żeby mieć i mi póki co roznoszenie CV nie grozi, niestety.
                    Też odniosłam wrażenie, że zasugerowałaś swoją sytuację na zasadzie "może się chętny do wsparcia znajdzie", chociaż ani trochę nie twierdzę, że zrobiłaś to świadomie i celowo.
                    Natomiast z pomagania kompletnie Cię nie kojarzę...W każdym razie tutaj, bo może gdzie indziej pomagasz.
                    • nii17 Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 21:11
                      no pewnie ze nie pomagam tutaj tylko na darmobranie.pl.,towlasnie moja podopieczna powiedziala mi ze jest taka wasza strona wiec zajrzalam
                      • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.04.13, 12:36
                        Zatem jeśli na darmobraniu jest lepiej, to czemu się umartwiasz na PE? Wchodzisz li tylko po to, żeby skrytykować? Bo nie rozumiem.
              • bj32 Re: Pomocne emamy? 16.04.13, 23:26
                Ja nie twierdzę, ze Ty pisałaś. Chociaż częstym zjawiskiem jest, że wpada ktoś niezorientowany i usiłuje wprowadzać reformy. Albo pomógł ze dwa razy i ma się za autorytet olimpijski brodaty, więc ocenia wszystkich i wszystko.
                To forum dyskusyjne i z komentarzami trzeba się pogodzić. Nie może być tak, ze będzie tylko "Wysłała dokumenty", "Dostałam dokumenty", "Przyślijcie to, to i tamto".
                O ile pewne komentarze - z moimi włącznie - są faktycznie obrzydliwe, o tyle generalnie ciężko głaskać kogoś po głowie za siódmą "wpadkę" w dojrzałym wieku lat 32...
                Fakt - jest ciąża, mleko się rozlało. Ale ignorowanie faktu niczego nie załatwi.
        • atena12345 Re: Pomocne emamy? 15.04.13, 22:21
          nii17 napisał(a):

          > w tej chwili bezinteresownie pomagam dwom paniom,jednej podarowalam wozek dla d
          > ziecka a drugiej daje rzeczy po moim synku najmlodszym i nie pytam ile maja pie
          > niedzy,uwazam ze skoro potrzebuja to widocznie nie maja


          no patrz, a ja wolę zapytać


          • hugo43 Re: Pomocne emamy? 15.04.13, 22:33
            ja raczej tezsmilezwlaszcza,ze moj maz czasem zapiernicza 15 h bym sobie mogla pozwolic na kaprys pomaganiasmile
          • enlili1975 Re: Pomocne emamy? 16.04.13, 01:34
            atena12345 napisała:

            > nii17 napisał(a):
            >
            > > w tej chwili bezinteresownie pomagam dwom paniom,jednej podarowala
            > m wozek dla d
            > > ziecka a drugiej daje rzeczy po moim synku najmlodszym i nie pytam ile
            > maja pie
            > > niedzy,uwazam ze skoro potrzebuja to widocznie nie maja

            >
            > no patrz, a ja wolę zapytać
            >
            > witam pani weronika przywiozła mi rzeczy dla synków pozdrawiam
    • kroliczyca80 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 11:59
      Sama wyprodukowałam tu niemal identyczną wiadomość kilka lat temusmile Blanka mi ją od razu ciachnęła, wkurzyłam się. A potem zaczęłam brać udział w akcjach, wysyłać rzeczy po synku rożnym potrzebującym, kupowałam i wysyłałam żywność. Czasem angażowałam się na dłużej. I co? Po czasie okazało się, że sponsorowałam naciągaczki. Może ze dwa razy moja pomoc była naprawdę skierowana we właściwą stronę (lub nikt nie zdołał udowodnić, że jest inaczej)... A poza tym - szkoda gadać... Na szczęście nie trafiłam (chyba) na osoby, które handlowały otrzymanymi przedmiotami, oszukiwały ekhm... "zawodowo". Ci "moi" okazywali się po prostu leniami, którym nie chce się uczciwie pracować, wymyślają więc sobie powody, by ciągnąc od państwa oraz innych ludzi. Postawa "należy mi się, bo ty masz, a ja nie" jest bardzo częsta tutaj...
      A ja i tak jestem na pomocnych krótko. "Przede mną" byli tutaj rasowi naciągacze, wyciagający od dziewczyn ciuchy, zabawki, czas i pieniądze całymi miesiącami. W końcu wypracowany więc został system weryfikacji, z którym można się nie zgadzać (sama mam duże wątpliwości) ale który w wielu przypadkach ratuje nas przed nieuczciwością. Nie zawsze, ale często.
      • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 12:34
        Dziękujęsmile

        I pozwolę sobie dodać, ze wbrew opiniom wielu wiecznie niezadowolonych ów wypracowany system nie jest mojego, wyłącznie mojego ani nawet głównie mojego autorstwa. Wszystkie osoby, które przez te lata, kiedy jestem na PE - pomagały, udzielały się czynnie w taki czy inny sposób - wniosły coś od siebie.
        Osoby z zewnątrz wchodzą i widzą tylko "nadętego moderatora, który rządzi". I kompletnie do nich nie dociera, że ja absolutnie nie rządzę. Sama nie mogłabym zrobić nic. Bez Was to forum by nie istniało. To dzięki Wam się dużo nauczyłam i dalej uczę.
        Również tego, że słanie paczek w ciemno i głaskanie po główce nie jest pomocą.

        No, ale są niestety osoby, które przychodzą i wyłącznie od pierwszego kopa krytykują...indifferent
        • totorotot Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 20:01
          Osoby z zewnątrz wchodzą i
          widzą tylko "nadętego moderatora,
          który rządzi". I


          To nie tak.
          Osoby, które chcą pomóc, widzą dobrze zorganizowaną moderację i przejrzyste zasady weryfikacji potrzebujących.

          Osoby, które potrzebują pomocy, widzą komplet dokumentów, które mają dostarczyć, aby otrzymać pomóc.

          Osoby, które chcą naciągnąć paru frajerów i im się to nie udaje, bo zażądano od nich dowodów na scieme, którą tu wyprodukowały wkurzają się na to, że ich chitry plan się nie powiódł.

          Do takich osób zaliczam Sabkę, która próbowała tu kiedyś ukręcić lody i się nie udało.

          Uważam, że to forum powinno zawierać wątki z opisem sytuacji, potwierdzeniem dokumentów, dobrymi radami, potwierdzeniem otrzymania paczki, ewentualnie informacją jak się wiedzie i TO WSZYSTKO.

          Wszelkie narzekania na administrację, zasady działania forum, niezwiązane z tematem powinny być cięte w pień, BO SZKODZĄ POTRZEBUJĄCYM. Przez bajzel i oborę, którą urządziła Sabka w wątku Ewy dziewczyna ta otrzymała, w mojej opinii, leki kilka dni później niż by mogła.

          Jak się wchodzi na to forum, to zamiast poważnych, konkretnych wypowiedzi jest jak w maglu. Osoba, która NIKOMU nie pomogła i nie ma zamiaru, robi największy szum. WSTYD.
          • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 21:44
            Dziękujęsmile

            Problem w tym,ze są osoby, które ani nie pomagają, ani nie proszą, wchodzą z kosmosu i pierwsze, co widzą, to że jest źle i to wina moderatora. Co mnie zastanawia - zawsze jest to po jakiejś zadymie z któraś z dyżurnych pieniaczek...
    • b.bujak Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 13:18
      rzeczywiście co jakiś czas pojawiają się wpisy osób, którym nie podobają się zasady tego forum...
      ALE niech ktoś mądry w końcu ZAPROPONUJE rozwiązanie, które zadowoli wszystkich i da zapewnienie, że pomoc będzie trafiała w odpowiednie miejsce !!
      łatwo jest krytykować i szukać dziur !
      a moderatorka odwala kawał bardzo niewdzięcznej roboty! nie wiem skąd ma tyle zaparcia i cierpliwości na to ciągłe kopanie jej po tyłku!
      wyobraźmy sobie jakby to wszystko wyglądało BEZ tego, co robi BJ...
      zgadzam się, że ten system ma słabe strony, ale nikt do tej pory nie zaproponował lepszego systemu, który te słabości by wyeliminował i zadowolił wszystkich, więc postarajmy się spojrzeć na plusy i dajmy spokój moderatorce - przypominam, że to jest jej działalność społeczna, ona nie ma z tego profitów innych poza ewentualnym dobrym słowem! dajcie jej możliwość zajęcia się czymś bardziej pożytecznym, niż ciągłe odpieranie ataków na nią !
      • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 13:32
        Dziękujęsmile
    • piotr_57 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 14:18
      seren.dipity napisała:
      > Dziwne to forum.

      ??? Dziwne to są Twoje pretensje.
      Na necie są setki tysięcy for polskojęzycznych, nikt nie każe nikomu "wklejać" się właśnie tu.
      Na tym forum obowiązuje taki regulamin, jaki "podoba" się jego właścicielowi.
      Komu to nie odpowiada zawsze może przemieścić się na inne forum, lub założyć swoje własne!!
      Czyli tłumacząc "z polskiego na nasze" (jak tu ostatnio jest moda big_grin), można powiedzieć : spadaj i nie przynudzaj smile

      • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 14:28
        smileOraz stałym użytkownikomsmile Właścicielem jest redakcja, która ma Regulamin obowiązujący na wszystkich forach, zaś ten lokalny tworzyli ci, którzy tu są od latsmile
        • piotr_57 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 14:36
          bj32 napisała:

          > smileOraz stałym użytkownikomsmile Właścicielem jest redakcja, która ma Regulamin obo
          > wiązujący na wszystkich forach, zaś ten lokalny tworzyli ci, którzy tu są od la
          > tsmile

          Ja nie napisałem, że jest to regulamin napisany przez właściciela forum!!, tylko, że mu się ten regulamin podoba!! (mam zawodowy nawyk, precyzyjnego wyrażania się smile)
          Gdyby przyjąć (a contrario), że ten regulamin mu się nie podoba, to albo by zmienił regulamin, albo zlikwidował forum.
          Pozdrawiam.
          A tak prywatnie mogę Ci powiedzieć, że zajrzałem tu na forum, bo właśnie ktoś zaprosił mnie na obiad, do tej knajpy w której ostatnio piliśmy piwko smile i od razu pomyślałem o Tobie smile.
          • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 14:42
            No racjasmile

            Jak ja Ci się dobrze kojarzębig_grin
            • piotr_57 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 19:00
              bj32 napisała:
              Jak ja Ci się dobrze kojarzębig_grin

              No, jeżeli "służbowy" obiad, w niedzielne popołudnie, w szpanerskiej restauracji to jest dobre skojarzenie... to masz rację big_grinbig_grin
              • anngam8388 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 19:11
                piotr_57 napisał:

                > bj32 napisała:
                > Jak ja Ci się dobrze kojarzębig_grin
                >
                > No, jeżeli "służbowy" obiad, w niedzielne popołudnie, w szpanerskiej restauracj
                > i to jest dobre skojarzenie... to masz rację big_grinbig_grin

                Tylko Blanki na ten obiad nie skonsumuj tongue_out choć pewnie te które na nią pomyje wylewałam byłyby ucieszone tym faktem smile ale nie zjadaj jej na razie, i tak tam więcej kości niż mięsa tongue_out
                • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 21:47
                  Nie grozi. My się wyłącznie "służbowo" spotykamy i Piotr już dawno dał mi koszabig_grin
                  • piotr_57 Re: Pomocne emamy? 19.11.12, 07:24
                    bj32 napisała:
                    ... Piotr już dawno dał mi kosza...
                    >
                    Baaaardzo śmieszne.
                    Ja miałem bardzo mądrą babcię, która na każdą okazję miała mądre powiedzenie.
                    W takich przypadkach mawiała : nie wystarczy chcieć, trzeba jeszcze mieć!!

                    Jeśli nie umiesz zinterpretować powiedzenia, to Ci podpowiem, że trzeba mieć coś, czego próżno szukać u 60 letniego dziada big_grinbig_grin
                    • anngam8388 Re: Pomocne emamy? 19.11.12, 08:04

                      > Jeśli nie umiesz zinterpretować powiedzenia, to Ci podpowiem, że trzeba mieć co
                      > ś, czego próżno szukać u 60 letniego dziada big_grinbig_grin

                      No już nie przesadzaj , nie jeden sześdziesięciolatek jescze bryka z młodymi laskami tongue_out
                    • bj32 Re: Pomocne emamy? 19.11.12, 13:12
                      Ja mówiłam o proszeniu Cię o rękę, nie o inne części ciałasuspicious
    • anngam8388 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 15:57
      a mi sie wydaję,że seren dupity to sabka po prostu..albo bliska koleżanka .jak się obu nie podobają zasady forum to po co piszą i czytają?
      • mwiktorianka Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 16:42
        Podczytuję to forum niedawno.Też chciałabym pomagać.Czytam różne posty z prośbami i też często mam wątpliwości.Niestety jest to forum, miejsce gdzie pisze mnóstwo anonimowych ludzi, nikt nie jest w stanie tak do końca zweryfikować prawdziwości sytuacji życiowej, którą ludzie tu dokumentują.Nie mniej jednak uważam, że wchodzenie na to forum aby komuś "dokopać" nie znając jego sytuacji, jest obrzydliwe.
        Sama mam doświadczenia (w pracy) wyłudzania pieniędzy przez osoby, które dokumentowały trudną sytuację, jednocześnie pracując "na czarno".MOPS opłacał przedszkole, do tego zasiłek, kolonie dla dzieci ze szkoły(też czasem udało się im załatwić), a dochody całkiem nie najgorsze tyle, że nie do udowodnienia.

        Uważam jednak, ze pomimo wszystko forum jest potrzebne i wcale nie jest dziwne.Zawsze wśród tych ludzi znajdą się tacy, którym ta pomoc jest naprawdę potrzebna.
        Nie wiem co masz do moderatorki, czytam jej wpisy i nie widzę aby się wywyższała czy "wymądrzała".Podziwiam ją za to, że poświęca swój czas aby pomagać.Podziwiam też inne forumowiczki, które pomagają.
        Myślę, że każdej z nas się nie przelewa, a jednak nie jesteście obojętne na problemy innych smile.
        Ja do tej pory pomagałam i pomagam moim dwóm sąsiadkom, dając im rzeczy po moich dzieciach.Kiedy weszłam na to forum moja pierwsza myśl była taka, że chciałabym komuś pomagać, pożałowałam, ze właśni dałam całą reklamówkę ubrań po moim synu, sąsiadce, bo przeczytałam post kogoś kto właśnie takich potrzebował.Dopiero po chwili dotarła do mnie absurdalność takiego myślenia.Nie ma przecież znaczenia czy pomagam komuś kogo nie znam, czy komuś ze swojego otoczenia, kto tej pomocy też potrzebuje.
        Przyznam się szczerz, że choć tą osobę znam od dawna(nie koleguję się z nią, łączą nas tylko relacje sąsiedzkie) to też mam wątpliwości, ponieważ mogłaby polepszyć swoją sytuację materialną gdyby "wzięła się w garść" i ruszyła do jakiejś pracy( nigdy w życiu nie pracowała), ale robię to nie dla niej, a dla dziecka.
        Pozdrawiam wszystkie pomagające.
        • malgoska182 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 21:29
          Zgadzam sie z Toba.
          Gdzies zaslyszane"Nie wazne, kto stoi po tej drugiej stronie,wazne ,ze ktos ,kto naprawde czeka na pomoc te pomoc otrzyma".Cala reszta oszustow,naciagaczy byla ,jest i bedzie.
          Na Forum Pomocne "nie licze godzin i lat"smile Tez nie bylam pewna (nie po raz pierwszy .Tak naprawde to nigdy na 100% nie bylam pewna slusznosci swoich decyzji odnosnie osob ,ktorym pomagam ,ale to jest wlasnie ryzyko ,ktore niesie tego rodzaju"dzialalnosc"smileCzasami na wlasne zyczenie dajemy sie nabrac ( w przypadku mamajk np.napisalam,ze zaryzykuje ,chociaz bj napisala "jak uwazasz,to Twoja decyzja".Zanim paczke wyslalam dostalam oczywiscie e-mail",ze ciesze sie, ze zdecydowala sie Pani ....... itd, ".po wysylce sluch zaginal.Mam mozliwosc monitorowania przesylki,wiem ,ze doszla.Miala prawo przesylka sie nie spodobac , moze nie byly to rzeczy,na ktore czekala.
          Czasami wiem,ze sie za bardzo sie zaangazowalam,zaangazowalam cala rodzine,wlasne emocje i bylo mi zwyczajnie ,po ludzku przykro,ze ktos "olal" mnie i cala maja energie.Tak bylo w przypadku ubieglorocznej akcji Gwiazdka.Byl to czas dla mnie i mojej Rodziny czas szczegolnie trudny.Po dlugiej walce z choroba nowotworowa zmarl moj bratanek.Osoba niezwykle ciepla,madra , nawet w ciezkiej chorobie myslaca o innych ,ustawiajaca rodzine do pionu.Chcial zeby zycie toczylo sie dalej, z kolei ja chcialam ,zeby wiedzial ,ze kontynuuje to, w czym mnie wspieral. Dzieciaki,ktorym zrobilam Gwiazdke potraktowalam bardzo osobiscie ,chcialam,zeby mialy to co im sie podoba, zamawialam,wysylalam mamie zdjecia na potwierdzenie,czy o taki kolor, taka zabawke chodzi.Rzeczy ,ktorych w sklepie nie bylo zamawialam na Amazon .Byl kontakt,bylo milo.Do tego stopnia ,ze poczulam(a moze chcialam poczuc),ze to wyjatkowe osoby zostana obdarowane.Kazdy prezent pieczolowicie zapakowany, kolorowe wstazeczki,papiery ,bo wiem ile radosci memu dziecku sprawia odpakowywanie prezentow (nawt gdyby to bylo zwykle pudelko kredek).Wlozylam nawet zdjecie naszej rodziny z serdecznymi zyczeniami i slodka niespodzianka dla mamy,zeby i Ona czula sie wyjatkowa.Mam nadzieje,ze chociaz dzieciom sprawilam radosc.Nigdy tego sie nie dowiedzialam wprost.To z tabelki po chyba ponad tygodniu jak paczka doszla ( kazdy ruch paczki monituruje wiec wiem kiedy byla dostarczona,dzwonilam do dystrybutora ) dowiedzialam sie ,ze paczka doszla. Pozniej tez raczej wyprosilam dziekuje ,zeby pokazac mezowi,ktory za wysylke zaplacil, wozil ja dosyc daleko, zeby wyslac,ze osoba obdarowana pamietala.Bylo mi glupio sie przyznac,ze czuje sie podle.Czy mnie to zniechecilo? Nie .Powiedzialam sobie ,jezeli zawiode sie to na nastepnej osobie.Nie dam sie po raz kolejny tej samej osobie "wyrobic".Tlumaczenie,ze chora i dzieciaki sie pochorowaly niczego nie usprawiedliwia .Sama bylam przez prawie 2 lata z dzieckiem ,tez chorowalo,tez taszczylam wozek z drugiego pietra, sama robilam zakupy i naprawde nikogo nie lekcewazylam. Dalo sie .5 minut wystarczylo napisac "dzieciakom sie nie spodobalo, nastepnym razem niech Pani nam glowy nie zawraca , "A tak, nie bylo nic.
          Na tym Forum bylam oceniana za zla interpunkcje,bledy ortograficzne ,stylistyczne.Chociez inni maja taryfe ulgowa i czytam" to przeciez nie Forum polonistow".Doszlo nawet do tego,ze zalozno specjalny watek o tej"co doniosla do Urzedu Skarbowego.Tak i osoby mialy 100% pewnosc,ze donioslam, wiedzialy rowniez ,ze dzwonilam do Mopsow,kosciolow,szkol i wszedzie gdzie sie dalo.Nigdy tego nie zrobilam.Na jakiej podstawie te osoby mialy pewnosc? Czy potrzebna im byl"worek treningowy"zeby sie wyzyc? Do dzisiaj nie wiem.
          Doszlam do wniosku"ROBMY SWOJE.
          Lubie pomagac.Tak jak napisalam - nie da sie naprawic swiata.Co nie znaczy,ze nie trzeba probowac.
          • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 22:18
            Wiesz, ja nie pamiętam tego wątku... Do US wiem, że kto inny doniósł i jeszcze podpisał moim nazwiskiem na niezapominajkę, za którą ręczyłam łbem, byłam u niej i i tak mnie wkręciła...

            Małgośka, pamiętam, ze długo się cięłyśmy, ale jednak i to udało się jakoś załatwić. Można. Wystarczy, jeśli z obu stron jest dobra wola, a my chciałyśmy obiesmile

            Jak przyszłam na PE, to akurat ekskrement wpadł w wentylator i sypnęła się sprawa niejakiego pana Edwarda. Niedługo później była dramatyczna historia Miry umierającej od lat na raka wszystkiego i mającej nawet przerzuty na syna. Było tu mnóstwo różnych przypadków, na których się uczyłyśmy: biedaczka, której szwagier kominek z piaskowca postawił, uboga, sprzedająca zajazd z parkingiem dla tirów i dwuletni wóz, ja miałam komuś samochód podpalić i zrobić jeszcze jakieś straszne rzeczy... A jednak jesteśmy tu wszystkie od lat. I potrafimy się jakoś zazwyczaj dogadywać.
            Chyba, ze ktoś bardzo nie chce...
            • easyblue Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 23:16
              A to pamietasz?:
              missmiriam1Ja mogłabym Ci np. napisać, że nie powinnaś nikomu na priv wypominać otrzymanej od Ciebie pomocy, kiedy ich wpisy odbiegają od Twojej opinii
              bj32
              Wypomniała pomoc, bo ktoś się z nią nie zgodził? A ja myślałam, ze po donosie do skarbówki widziałam już wszystko.
              Chyba mi słabo...

              nioma
              Zycie niestety potrafi wciaz zaskakiwac, szkoda tylko, ze w tak ohydny sposob.
              Poziom zaiste bliski dnu: wypominac pomoc... pani dobrodziejka, co nie?

              easyblue
              Nie sądziłam, że posuniesz się do kłamstwa i szkalowania mnie, ale... nie jestem specjalnie zdziwiona czytając twoje wpisy w tym wątku.
              nioma
              tak, jasne teraz jej zarzucaj, ze kłamie...
              nie masz już dość? nie pogrążaj się.

              bj32
              Nioma, to nie pomoże. Koleżanka w tym wątku jest klasycznie w opozycji do całego świata i wyprze się wszystkiego... Dyskusja nie ma sensu.

              A wszystko z tego oto maila do pani Anny, która zbulwersowana poskarżyła się missmiriam.
              nikt nie jest, jak to określiłaś świętą krową.
              Kopanie leżącego nie należy do rzeczy szlachetnych, nie przystoi tym, które określają się mianem "pomocnych".
              Sama niedawno byłaś w podobnej sytuacji, więc powinnaś wiedzieć, że takie potraktowanie może podciąć skrzydła i zniszczyć resztkę nadziei. Przyłączyłaś się do linczu i tym bardziej mi przykro. Ja wolę pomóc 10-ciu, którzy na to nie zasługują, niż zlekceważyć jednego, który tej pomocy potrzebuje.


              Nie musisz odpisywać. I tak wiem, co zrobiszsmile To takie typowe...
              • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 23:25
                Jedyne typowe, co tu widzę, to to, że masz problem i nie wiadomo, z czym. Zemną? Z Missmiriam? Z Niomą? Z... Panią Anną? Jaką Panią Anną?

                Bo generalnie Twój post do tego, że forum jest szkaradne, a moderator obrzydliwy - ma się nijak...
          • piotr_57 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 22:29
            malgoska182 napisała:

            Gwiazdke potraktowalam bardzo osobiscie ,...

            poczulam(
            > a moze chcialam poczuc)...

            Bylo mi glupio sie przyznac,ze czuje sie podle....

            > Lubie pomagac....

            A teraz odpowiedz (sobie )z ręka na sercu : komu "pomagasz"? tej rodzinie czy sobie??

            • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 22:57
              Ja tam nie mam z tym problemu: pomagam z pobudek egoistycznych: bo mi z tym dobrze i bo się sporo uczę. Ergo: dla siebie.
            • malgoska182 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 23:49
              Piotrze to co niby zacytowales z moich wypowiedzi ,nie sa moimi wypowiedziami.Polaczyles(zreszta calkiem sprytnie) dwa fragmenty moich wypowiedzi.
              "Dzieciaki,ktorym zrobilam Gwiazdke potraktowalam bardzo osobiscie ,chcialam,zeby mialy to co im sie podoba, zamawialam,wysylalam mamie zdjecia na potwierdzenie,czy o taki kolor, taka zabawke chodzi"To byla moja wypowiedz.Dzieciaki potraktowalam bardzo osobiscie .Tak bylo ,niech tak zostanie.
              "Do tego stopnia ,ze poczulam(a moze chcialam poczuc),ze to wyjatkowe osoby zostana obdarowane."To drugie zdanie .W tamtym momencie mojego zycia napewno nie myslalam o sobie.Chcialam wierzyc ,ze wszyscy sa dobrzy i serdeczni.Zreszta napisalam do mamy dzieciakow,ze to,ze ich swieta beda skromniejsze ,to nie koniec swiata.Wielu by zamienilo sie z nia.Nasza rodzina napewno.
      • sabka22 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 19:17
        Wiesz,mam jednego nika,nie wstydzę się tego co piszę i nie mam potrzeby go zmieniać dla zabawy.
        • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 22:20
          "nie wstydzę się tego co piszę"
          Jakoś mnie to nie dziwi....
    • prochottka1 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 18:19
      jak sie komus nie podoba niech pisze na portalach gdzie wszyscy daja i nie ma weryfikacji
      ja pomagam poza forum

      ostatni przyklad marciuli - co to na gumki i spinki nie ma w drugiej ciazy i w strasznej potrzebie jest, prosi o ubranka od 0 do roku dla dziecka.jakby nie wystarczylo dla noworodka
      nie trzeba do roku wyslac bo ona tak chce
      a jak wychodzi na jaw ze kupuje koncöwki do szczoteczek do zeböw za chyba 50 pl i trociny dla krölika tez za 50 dych i szuka wözka za pare tysiaköw
      i Blanka chciala do niej pojechac to odmöwila i juz naszej momocy nie potrzebuja
      ot tak z dnia na dzien przestala byc w potrzebie

      ciekawe dlaczego?
      • sabka22 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 19:22
        To chyba jakby nie na temat co???napisz priva do marciuli i zapytaj ją dlaczego..
        Nie chce mi się już wałkować tego samego o co mi chodzi...
        Ludzi traktuje się nie równo i tyle.
        • prochottka1 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 19:32
          sabka22 napisała:

          > To chyba jakby nie na temat co???napisz priva do marciuli i zapytaj ją dlaczego

          owszem na temat.
          osoba prosi o cos, potem kreci, nie odpowiada na pytania na szpilce - nie stosuje sie do regulaminu forum,
          osoby chetne do pomocy, czekaja na potwierdzenie sytuacji - chca wyslac paczke

          a potem nagle nie jest w potrzebie lub nigdy nie byla
          wiec nie dziw sie ze coraz mniej ufa sie osoba piszycym jak to im strasznie zle i potrzebuja wszystkiego
          i dajcie dajcie dajcie bo kolejne dziecko w drodze
          • miedzymorze Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 20:18
            prochottka1 napisała:
            > owszem na temat.
            > osoba prosi o cos, potem kreci, nie odpowiada na pytania na szpilce - nie stosu
            > je sie do regulaminu forum,
            > osoby chetne do pomocy, czekaja na potwierdzenie sytuacji - chca wyslac paczke

            I właśnie o to chodzi. Dla chętnych do pogania jest to bardzo wyraźny sygnał, że z pomocą należy się wstrzymać. Gdyż prośbę na forum zamieścić może nawet Kulczyk smile Oczywiście, że system weryfikacji nie jest doskonały (ale któryż jest ?), ale moim skromnym zdaniem i tak działa nieźle. Po darmowe rzeczy bez tłumaczenia się ze swojej sytuacji można się zgłaszać na inne serwisy, np gratyzchaty.pl

            pozdr,
            mi

        • piotr_57 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 19:39
          sabka22 napisała:
          > Ludzi traktuje się nie równo i tyle.

          W tym oczywiście masz rację!!
          Ale (zwróć proszę uwagę, że)tu piszą osoby prywatne, niczym nie zobligowane do poprawności politycznej, w formule "demokracji" rewolucji francuskiej.
          Jednych się lubi, innych się nie lubi, jednym chce się pomóc, nawet wówczas gdy wszystko wskazuje, że pomoc nie jest im konieczna, a innym nie chce się pomagać nawet gdy widać, że żyją w nędzy.
          To nie jest organ pomocowy administracji publicznej, tylko miejsce spotkań ludzi, którzy chcą się (jakoś tam), "nawzajemnie" wspierać, wedle własnego upodobania!

          Boże, daruj mi tę łopatologię big_grin
          • marchewka1984 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 19:54
            Amen smile Bardzo trafnie ujęte sedno sprawy.
          • sabka22 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 21:18
            Piotr dobrze piszesz,w takim razie po co ktoś kto nie chce pomagać pisze w wątku "dobre rady" typu "idź sprzedawaj znicze z dwójką dzieci" i inne kwitki?po co to?
            • piotr_57 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 21:49
              sabka22 napisała:

              ...,w takim razie po co ktoś kto nie chce pomagać pisze w wątk
              > u "dobre rady" typu "idź sprzedawaj znicze z dwójką dzieci" i inne kwitki?po co
              > to?

              Nie wiem, nie mam pojęcia, nie znam tego wątku.
              Ludzie wypowiadają się z różnych (często dziwacznych) powodów, w sprawach, które zupełnie ich nie dotyczą (np księża i stare "trupy" o antykoncepcji).
              Ja nie biorę udziału w podjazdowych wojenkach prowadzonych na tym forum, odzywam się tylko w zakresie interpretacji pewnych, ogólniejszych praw, prawd i zasad.
              Zdarza mi się jednak czasami wypowiadać w sprawach jednostkowych, chociaż też nikomu, nigdy nie pomagam i nie mam zamiaru pomagać.
              Nawet jednak i w takim przypadku nie potrafię odpowiedzieć na pytanie dlaczego to robię smile
              • sabka22 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 22:05
                To ja to robię chyba z tego samego powodu co Ty...tylko ja wprost piszę co mi się nie podoba,no i to nie jest jeden wątek z takimi "radami" od czapy.
              • totorotot Re: Pomocne emamy? 19.11.12, 01:16

                > m się tylko w zakresie
                interpretacji pewnych,



                Piotrze, porada prawna jest jak najbardziej pomocą, której wartość można prosto zmierzyć zapoznawszy się z cennikiem jakiegoś prawnika.
                Podobnie korepetycje, które tu proponowales to też wymierna pomoc.
            • bj32 Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 22:40
              "po co to?"
              Po to samo, po co porównania sytuacji swojej i cudzej - na przykład zdrowotnej i kłamliwe oskarżenia, że moderacja/koordynacja akcji pomaga wyłącznie "swoim" i "z Warszawy".
              Po to samo, po co narzucanie swoich poglądów w kwestii działania forum.
              Po to samo, po co sianie fermentu i robienie zadym, wywlekanie z maili prywatnych informacji i wykorzystywanie potrzebujących to prywatnych, poronionych wojenek.
              Po to samo, po co zakładanie wątków z serii"jakie to głupie forum z głupim moderatorem".
              Ot, i wszystko.
    • mamatin Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 20:14
      > Ale każdy, kto odważy się tu napisać, zostaje zdołowany i natychmiast zobligowa
      > ny do wysłania swoich dokumentów do wyniosłej i cynicznej 'opiekunki' forum, cz
      > yli dostosowania się do regulaminu (a czasem człowiek w potrzebie, albo się nie
      > zna, albo może nie ma możliwości, czy dostępu do odpowiednich narzędzi).

      Przywykniesz.... zrozumiesz jak wydasz kilka stówek na paczuszki.... zaakceptujesz wszystko i jeszcze staniesz po drugiej stronie płota i będziesz najgłośniej ujadać big_grin

      > Bałabym się tu prosić o pomoc.
      to nie proś
      > Ale też boje się zaproponować pomoc. A chciałam.
      a co Cie powstrzymuje? na "pomoc" umawiasz się tak naprawde na priv, nikt na ciebie nie nawrzeszczy, że wyślesz dwie puszki szprotek landrynce_1234.
      > Dziwne to forum
      i co z tego?
    • lizkacz Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 21:48
      Ja uważam,że dobrze,że jest coś takiego ,że można liczyć na pomoc w trudnych sytuacjach ,ja popieram takie forum,mnie już tutaj wiele osób pomogło i jestem im za to wdzięczna ,bo gdyby nie te osoby to nie wiem co by było
    • trixii Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 22:19
      Nie było mnie na forum jakies dobre 3 lata. Ostatnio kiedy tu byłam prosiłam o pomoc. Byłam w ciężekiej sytuacji przynajmniej tak mi sie wydawało. Gdy poprosiłam o pomoc (a nie było to dla mnie łatwe) otrzymałam wiele zapytań, rządań potwierdzenia mojej sytuacji materialnej, finansowej rzyciowej itd. Uwaalam wtedy, że jak wogole tak można dojże, że człowiek poniża się prosząc o pomoc to jeszcze ma opisywać swoje problemy i rozterki zyciowe do całkiem obcych ludzi. Częśc z wymogów jakie mi stawiano nie byłam też w stanie spełnić dlatego też odmowiono mi pomocy. Chodź było mi ciężko ... Przeżylam,,, Po jakimś czasie jednak żal przeszedl ... Dużo się zmienilo ,,,, Przeglądając forum natknelam się na apel mlodej kobiety kierując się tym, że kiedyś było mi też cięzko postanowilam pomoc. Może nie byla to pomoc wielka ,,, ale taka która napewno ucieszyla by mnie wtedy kiedy tego potrzebowalam. Oddałam tej, że Pani ubranka po mojej córci, kojec i krzesełko. Pech ciał ze bardzo lubie chodzić po sklepach z używana odzieżą (tak już mam) i przez przypadek spotkalam tam włascicielke tego też sklepu kto nią był ? Pani ktora pryszla do mnie po te rzeczy i żeby było jeszcze śnieszniej w sklepie było wystawione moje krzesełko za cenę 75 zł . Teraz już się nie dziwię dlaczego tutaj na forum są takie a nie inne zalecenia i jest to napewno słuszne postępowanie mające na celu wykluczenie takich przypadków na jaki ja się natknełam. Chodz podejście do osób proszących o pomoc budzi trochę zastrzeżeń. Naprawdę nie jest łatwo prosić i błagać o pomoć obnażając do obcych ludzi swoje życie. Pozdrawiam
      • trixii Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 22:27
        *życiowej smile
        trixii napisała:

        > Nie było mnie na forum jakies dobre 3 lata. Ostatnio kiedy tu byłam prosiłam o
        > pomoc. Byłam w ciężekiej sytuacji przynajmniej tak mi sie wydawało. Gdy popros
        > iłam o pomoc (a nie było to dla mnie łatwe) otrzymałam wiele zapytań, rządań p
        > otwierdzenia mojej sytuacji materialnej, finansowej rzyciowej itd.
        • mwiktorianka Re: Pomocne emamy? 18.11.12, 23:49
          Właśnie o to mi chodziło smile.Dlatego ta weryfikacja jest tak bardzo potrzebna.
          Przypuszczam, że gdybym pomogła jakiemuś naciągaczowi to o mało by mnie sz..g nie trafił i to nie z powodu mojej straty ,ale zwyczajnie szkoda by mi było, że nie trafiło to do kogoś kto naprawdę jest w ciężkiej sytuacji i potrzebuje tej pomocy.

          Przytoczę wam pewną historię;
          Miałam kiedyś znajomą (można nawet powiedzieć koleżankę, nasze dzieci chodziły do tej samej klasy i tak się poznałyśmy), któregoś dnia rozmawiałyśmy jak to dzieciaki chorują itd i ona napomknęła, że pediatra jej polecił lek homeopatyczny i tu podała nazwę.Pytam gdzie można kupić, ona na to, że tylko w jednej aptece, która zajmuje się homeopatią.Ta apteka jest blisko jej mamy więc jak chcę to ona jak będzie kupować dla swojego dziecka to kupi również mnie.Skorzystałam z propozycji, dałam kasę.Trwało to ok. roku, zawsze jak miała kupić dla siebie proponowała, że kupi również mnie.Traf chciał, że któregoś dnia znalazłam się w pobliżu owej apteki, pomyślałam więc, ze kupię sama i nie będę dziewczynie tym razem głowy zawracać, miałam zamiar kupić też dla niej, w ramach rewanżu.
          Kiedy farmaceuta podał cenę do zapłaty- dosłownie zdębiałam ! Okazało się, że lek jest trzykrotnie tańszy niż twierdziła koleżanka(nigdy nie dała mi paragonu, a ja nie upominałam się, wdzięczna za przysługę).Pytałam farmaceutę jak ta idiotka czy tak staniał ostatnio bo nie docierało do mnie, że mogła coś takiego zrobić. Okazało się, że ostatnio zdrożał bo był jeszcze tańszy.
          Najlepsze w całej historii jest to, że owa koleżanka miała kupę kasy (zakład cukierniczy i sieć sklepów), a ja ledwo wiązałam koniec z końcem.
          Do dzisiaj się zastanawiam dlaczego tak postępowała, ale chyba nie ma na to pytanie sensownej odpowiedzi.
          Jej matce, która samotnie wychowywała jej dwie młodsze siostry się nie przelewało, a z tego co mi mówiła wynikało, że dostawały coś od niej (najczęściej jej używane ubrania)w zamian za to, że zrobiły coś dla niej.Nic za darmo.
          Najśmieszniejsze jest to, że ja też kilkakrotnie robiłam jej przysługi kupując coś dla jej syna, przy okazji zakupów dla mojego(czepek na basen, kąpielówki itp), a nie przyszło mi do głowy brać sobie"prowizji" za usługę i to trzykrotnie przewyższająca cenę towaru.
          Po tej historii nauczyłam się nie ufać ludziom i chyba nie wiele jest w stanie mnie zadziwić.

          Oczywiście ze znajomą zerwałam kontakty, powiedziałam przedtem, że byłam w tej aptece, ale ona udawała głupią i zwyczajnie nie przejęła się tym, że ja wiem.Nie było jej ani trochę głupio.
          • margo_33 Re: Pomocne emamy? 20.11.12, 12:10
            Zdarzało się już, że np. ubranka lądowały na allegro sad
            • bj32 Re: Pomocne emamy? 20.11.12, 14:43
              Zdarzało się też, że pół butiku ubranek znikało bez wieści nie wiadomo gdzie, bo u "potrzebującej" ich z pewnością nie było, kiedy ktoś ją odwiedzał, a też i nie sprzedała ich nigdzie, wiec prawdopodobnie sama się lokalnie promowałam na dobroczyńcę... cudzymi rękami. Zdarzało się, że potrzebujące czy "potrzebujące" same otrzymywały pomoc w formie ciuchów, a innym pomagały finansowo, bądź uznawały, że otrzymały nadmiar makaronu i "dzieci już mają dość makaronu" zatem... przesyłały go dalej albo zapraszały do siebie na obiad ubogich znajomych... Czyli "dajcie mi dobra, a wam pokażę, jak się pomaga".
              Zdarzały się i prośby "zanim dasz ubranka - przyślij zdjęcia"... etc.
      • mycha_marycha Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 11:55
        Poczucia oszukanej osoby z niczym nie można porównac.
        Mnie babsztyl oszukał na fotelikach samochodowych. Oddałam za przysłowiową czekoladę foteliki dla bliźniaków. Babka pisała, że ma biedę, że szok, bliźniaki i do tego niepełnosprawne.
        Po 3 dniach od oddania szukałam na allegro większych fotelików dla moich chłopaków. I co zobaczyłam?! MOJE foteliki w cenie 500 zł. W tamtej chwili miałam ochotę jechac do tej miejscowości, do tego babsztyla i złapac za kudły. Okazało się również, że nie ma żadnych bliźniaków, nie ma nawet dzieci. Ma natomiast komis w domu i dwa konta na Allegro. Na jednym kupuje, na drugim sprzedaje.
    • alba27 Re: Pomocne emamy? 19.11.12, 13:54
      A ja uważam, że te forum jest świetne, cieszę się ze osoby potrzebujące są "weryfikowane" przez co wiem, że to co wyślę trafi we wlaściwe ręce. Osobiście nie potrzebowałam nigdy pomocy materialnej ale porady prawnej owszem i spotkałam się tutaj naprawdę z życzliwością.
      • czarnok7 Re: Pomocne emamy? 21.11.12, 16:26
        Ja tez jestem tu nowa i rozumiem dobrze ze najpierw osoby tu z forum chca weryfikacji.
        • wieczorynka26 Re: Pomocne emamy? 21.11.12, 19:13
          Jestem jedną z osób, które otrzymały tutaj pomoc i wsparcie.
          I w zupełności rozumiem pytania i przymus ( tak! przymus! ) weryfikacji. Co i raz na forum pojawia się jakaś "tragiczna historia" a suma sumarum okazuje się jedną wielką ściemą. Nie jest też tak, że tylko potrzebujące przeginają - sama jestem przykładem tego jak można dać komuś nadzieję, obiecać pomoc a później zrobić z kogoś głupa. Ale to nie ważne - te 2 osoby to nic przy tłumie mądrych i dobrych Pomocnych.
          Wracając jednak do weryfikacji i sprawdzania - gdy sama mam nowe dokumenty świadczące o naszej sytuacji wysyłam je do Moderatorki - tak na wszelki wypadek, by sytuacja była jasna i klarowna.
          Nie było problemu również, gdy jedna z Pomocnych zaproponowała wizytę u mnie w domu. Było mi bardzo miło, że przyszła, że posiedziała z nami.

          Z kilkoma osobami mam kontakt mailowy: piszą, pytają co u nas, jak się mamy. I to nie jest kontakt na zasadzie : potrzebuję - dajcie. W zeszłym roku dostałam nawet kartkę z życzeniami świątecznymi. Chyba moją pierwszą w życiu.
          Dzięki kilku dobrym osobom miałam co dziecku na grzbiet włożyć. Dostałam kupę dobrych rad, pomysłów..I dużo dobrych słów dających nadzieję na lepsze jutro.
          • gosssia_g Re: Pomocne emamy? 16.04.13, 00:16
            Dziwi mnie ten post...
            Być może czasem można by było grzeczniej na tym forum, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę ze doświadczenia na tym forum były takie a nie inne.
            Weryfikacja jak najbardziej potrzebna.Czasem sama intuicja nie wystarcza.
            Chcę to pomagam, nie chcę nie robie tego...i już...
          • natalkaalakuba22 Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 07:31
            Ja mama troche inne zdanie wczesniej deklarowały sie osoby ze pomogą jak bendą dokumenty przesłałam cisza tylko jedna Pani pomogła mi jak jeszcze nie przesłałam tych dokumentów
            i niestety nie wiem o sądzić o POMOCNYCH EMAMACH
            pozdrowienia dla dla wszystkich
            • missmiriam1 Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 09:32
              natalkaalakuba22 napisała:

              > Ja mama troche inne zdanie wczesniej deklarowały sie osoby ze pomogą jak bendą
              > dokumenty przesłałam cisza tylko jedna Pani pomogła mi jak jeszcze nie przesłał
              > am tych dokumentów
              > i niestety nie wiem o sądzić o POMOCNYCH EMAMACH
              > pozdrowienia dla dla wszystkich

              Pomoc w wątku zadeklarowała, o ile się nie mylę, jedna osoba. Do tego bj potwierdziła otrzymanie decyzji o zasiłku okresowym 15, dzisiaj jest dopiero 17. Na pytanie Hugo o szukanie pracy dorywczej nie odpowiedziałaś. To co Pomocne mają o tym sądzić?
              • bj32 Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 12:03
                Dokładnie. Fakt, że jest zasiłek okresowy, świadczy, że w danym momencie było trudno. Ale nie ma nic więcej. A koleżanka w sumie na wejście szuka sobie wrogów na zasadzie "no, dałam Wam papier, co jest? Gdzie te paczki obiecane?". Nie podoba mi się postawa roszczeniowa.
                • mycha_marycha Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 12:15
                  Bez udostępnionych papierów Bruy-ere 13.04 próbowała nawiązac kontakt:
                  Napisałam maila do autorki wątki, ale nie ma poczty na gazecie. Nie mam pomysłu jak się skontaktować. W każdym razie proszę o maila na prv.

                  I później napisała również, że nie było kontaktu , więc nie rozumiem postawy autorki wątku.
                  • bj32 Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 12:30
                    Może powinna się domyślić, co i gdzie wysyłać. Albo to ja powinnam rozsyłać adres i dopiero wtedy byłby powód do ukręcenia mi łba za przekazywanie danych.

                    Inna jest sytuacja Marty, która nie ma netu aktualnie, więc ja i Ewencja kontaktujemy się z nią telefonicznie. Ale zasada jest taka, że każdy sam dba o swój własny tyłek. A ja, odkąd się przewiozłam na jednej z forumek, dla której założyłam wątek - nie dlatego, ze nie była potrzebująca, ale dlatego, że kultywowała postawę roszczeniową i niemoc, a każdą ilość dóbr potrafiła wchłonąć - nie zajmuje się pośredniczeniem. Marta jest wyjątkiem oraz sytuacje, kiedy potrzebująca pisze "Idę do szpitala, podawaj mój adres".
                    Tu koleżanka chyba jeszcze nie zajarzyła mechanizmów.
    • mycha_marycha Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 09:15
      Dokumenty potwierdzające sytuację są potrzebne bo bardzo dużo ludzi z proszenia zrobili sobie sposób na życie i co najgorsze nie widzą w tym nic złego.
      Co do komentarzy.
      Niektóre osoby potrzebują kubła zimnej wody. A ten kubeł zimnej wody nie jest od razu wylewany jak tylko osoba coś napisze o sobie a dopiero w momencie gdy okaże się że tok myślenia danej osoby jest że tak powiem anormalny. Mam tu na myśli podejście takie jak: Bóg dał dzieci - państwo/ludzie wychowają. Albo: ja nie miałam wpływu na ilośc dzieci itp.
      -
      • 77kunda Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 11:17
        Forum ma swoje zasady i dobrze.
        ja mam coraz częściej wrażenie że osoby proszące są bardzo rozszeniowe, ja rozumiem że są osoby które nie są biegle w obsłudze komputera ale wiele osób np odpowiada na pytania które są mu wygodne. Zresztą nikt tu nikogo na siłę nie trzyma
        • bj32 Re: Pomocne emamy? 17.04.13, 12:07
          Całe społeczeństwo robi się coraz bardziej roszczeniowe. Przez kretyńską politykę socjalną rządu, która nagradza nicnierobienie, a za próby radzenia sobie w życiu - obcina, co się da.
          No to po co się starać? Lepiej siąść i zażądać. A przerzuca się i na inne terytoria takie podejście...
          • lidka41gt Re: Pomocne emamy? 18.04.13, 09:13
            Witam smileMam prosbe,a raczej pytanie.Mezzaline chce mi oddac karton z odzieza i obuwiem dla mnie i corek,ale ona jest z Warszawy i problem tkwi w tym,ze paczka jest duza.Ja mieszkam daleko od niej,pytala czy mam mozliwosc zalatwienia kuriera aby to odebral i do mnie zawiozl,lecz ja nie orientuje sie w tych sprawach wogole,chce tez zaplacic za przesylke,tylko prosilabym o informacje jak to zalatwic i ile by cos takiego mniej wiecej kosztowalo?Prosze o jakas rade
            • hugo43 Re: Pomocne emamy? 18.04.13, 09:33
              ja zamawiam najczesciej przez wysylajnajtaniej.pl.paczka,o regularnym ksztalcie ,wadze do 30 kg kosztuje 20pln.musisz zarejestrowac sie na stronie,tam zamowic kuriera.przysla ci listy przewozowe na e-mail,trzeba je wydrukowac i kurier zabierze z paczka.jesli ktos ci wysyla,to najlepiej od razu przekieruj te listy do nadawcy.do mnie przyszedl kurier z dhl,w 24h paczka byla dostarczona.
              • lidka41gt Re: Pomocne emamy? 18.04.13, 10:53
                Hugo43 przykro ,ale ja tego nie potrafie zrobic,moze Mezzaline by to zrobila,tylko ze ja chce zaplacic za przesylke ,i nie wiem czy mozna zaplacic przy odbiorze?
                • missmiriam1 Re: Pomocne emamy? 18.04.13, 11:10
                  Jeśli się wysyła kurierem, to nie bardzo. A nie możesz założyć sobie konta i zamówić kuriera jako odbierajaca? Po zapłaceniu przychodzi Ci na mail list przewozowy, wysyłasz go mailem do Mezzaline, ona drukuje i daje kurierowi.
                  • missmiriam1 Re: Pomocne emamy? 18.04.13, 11:14
                    Mezzaline musiałaby zważyć i zmierzyć paczkę i podać Ci wymiary i swój adres jako nadawcy.
                  • lidka41gt Re: Pomocne emamy? 18.04.13, 11:52
                    Nie mam pojecia jak to zrobic,jestem ciemna w internecie,nigdy nie zamawialam niczego i nie umiem,szkoda ,bo naprawde te ciuszki i buty bardzo by sie nam przydalysadMimo to,dziekuje za chec pomocy
                    • missmiriam1 Re: Pomocne emamy? 18.04.13, 12:07
                      Lidka, ja dzisiaj nie bardzo mam czas, ale jutro jak chcesz to mogę Ci założyć konto na którymś sprawdzonym portalu firmy kurierskiej i pomóc z załatwieniem wysyłki.
                      • missmiriam1 Re: Pomocne emamy? 18.04.13, 12:13
                        Ale Mezzaline musiałaby mieć drukarkę do wydrukowania listu przewozowego.
                    • atena12345 lidka 18.04.13, 13:59
                      masz dorosłe dzieci, serio nie jesteście w stanie ogarnąć tego tematu sami?
                      • lidka41gt Re: lidka 18.04.13, 15:30
                        Przykro mi ale niestety nie jestesmy,a pozatym nie mamy drukarki zeby to zrobic ,a ponoc musi bycsad
                        • justyna198515 Re: lidka 18.04.13, 15:52
                          Lidka, drukarkę musi mieć nadający paczkę a nie Ty jako odbierająca.
                          • lidka41gt Re: lidka 18.04.13, 21:14
                            Dzieki dziewczyny za chec pomocy,ale nie potrafimy tego zrobic.Mam nadzieje tylko ze trafia do kogos potzrebujacego,i napewno sie przydadza.Pozdrawiam i sory za klopotsmile
                            • piotr_57 Re: lidka 18.04.13, 22:03
                              Ale w czym do cholery jest problem? Dlaczego nie może tego wysłać darczyńca?
                              Nic nie rozumiem.
                              • bj32 Re: lidka 18.04.13, 22:24
                                Bo nie ma kasy? Chodzi o zapłacenie za przesyłkę z góry. Tak mniemam.
                                • piotr_57 Re: lidka 18.04.13, 22:33
                                  To zapłać za nie i dopisz mi to do rachunku. Ile czasu można klepać 20 zł ?
                                  • hugo43 Re: lidka 18.04.13, 23:02
                                    lidka,jesli nie problem w finansach,to cycki po kolana mi opadly!!!a twoje dzieci,chodzace do szkol srednich i dorosla corka tez nie potrafia ogarnac zamowienia kuriera?
                                    • atena12345 Re: lidka 19.04.13, 07:03
                                      hugo43 napisała:

                                      a twoje dzie
                                      > ci,chodzace do szkol srednich i dorosla corka tez nie potrafia ogarnac zamowien
                                      > ia kuriera?

                                      nosz choinka, to niech prześle kasę na kuriera do darczyńcy, choćby przelewem pocztowym. Ja też nie kumam jak 4 dorosłych ludzi nie może ogarnąć prostej rzeczy.
                                      • lidka41gt Re: lidka 19.04.13, 07:42
                                        Sory dziewczyny,ale uznajmy temat kuriera za zamkniety.Mezzaline podaruje ciuszki komus kto jest blisko i sprawa zamknieta.Oczywiscie ze moglabym wyslac te 20 zl przekazem,ale ona nie ma czasu sie tym zajmowac,trudno,juz nie ciagnijmy tego ,sa wazniejsze sprawy tutajsmilePozdrawiam
                                        • hugo43 Re: lidka 19.04.13, 07:54
                                          Patrz lidka,to tylko pokazuje jakim typem czlowieka jestes.moglas sobie za psi pieniadz zorganizowac pake ciuchow,ale samodzielne dzialanie czterech osob was przeroslosmile pewnie,po co chwile pomyslec,poglowkowac,skoro moze ktos przysle pod nos,bez wysilku.przykro mi,ze tak pisze,ale nalezy ci sie,forum to nie tylko niunianie.
    • julita.poznan Re: Pomocne emamy? 20.12.15, 21:53
      dokladnie tak sie poczulam, zdeptana, winna, poprostu do niczego...wszystko przez to ze mam kryzys i szczerze podalam wszystkie dochody, ktore okazuja sie za wysokie i mnie skreslaja...choruje na zespol paranoidalny i czasem ciezko mi ogarniac rzeczywistosc ale w ten trudny czas przed swietami to forum mnie poprostu dobilo
      • miedzymorze Re: Pomocne emamy? 21.12.15, 00:43
        ale wątek sprzed dwóch lat wykopać i się dopisać dałaś radę ;D
        Na co liczyłaś pisząc ? że ktoś tak o kupi prezenty Twoim dzieciom bo za chwilę święta ?
        Pisałaś tu już wcześniej i doskonale się orientujesz że to forum tak nie działa.
        Pomoc o ile następuje jest poprzedzona 'rozpoznaniem'. Tak, nie jest to przyjemne, skonfrontować się z faktem że gdzieś się przepieprza kasę, ale od czegoś trzeba zacząć.
        Potem możesz przy wsparciu z forum prostować swoje tematy (wniosek o wyższe alimenty, rezygnacja z płatnych godzin w przedszkolu, większe zarobki w przedszkolu, zmiana mieszkania na tańsze/mniejsze) albo strzelić focha jakie to forum złe i bezlitosne.
        Twój wybór.
        pozdr,
        mi
      • renata.36 Re: Pomocne emamy? 21.12.15, 09:07
        Współczuję Ci,że masz ciężko .Na pewno masz skoro asystent rodziny jest u Ciebie.Tylko,że on chyba nie do końca sie sprawdza. Nie dziw sie,że Twoje dochodzy Cię "skreslają"-jak to sama napisałaś.Wiele z nas ma duzo mniej i nie mozeamy liczyc na żadna pomoc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka