Dodaj do ulubionych

Z 620zł na 820zł

12.03.13, 21:00
wyborcza.biz/biznes/1,100896,13549536,Kosiniak_Kamysz__Beda_lepsze_perspektywy_dla_zatrudnienia.html#BoxBizTxt
Obserwuj wątek
    • natalek79 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 11:09
      dla mnie wszystko to jest chore w tym państwie...matki siedzą w domu zasilając szeregi bezrobotnych, bo dla dzieci nie ma żłobka, przedszkola, a nie ma bo matka nie ma pracy - z takimi absurdami czas coś zrobić. Co to za kraj, w którym żeby móc podjąć choćby tą pracę za najniższą trzeba kłamać i oszukiwać załatwiając sobie lewe zatrudnienie np. dla tej pieczątki na zgłoszeniu, albo pracować ponad rok za darmo płacąc za opiekunkę lub prywatną placówkę, żeby na kolejny rok dziecko miało szansę na państwową placówkę??? Nie podwyższanie kolejnych dodatków dla nielicznych, tylko stwarzanie realnych szans na zatrudnienie osobom, które naprawdę chcą pracować. Owszem kto nie może pracować to nie może, ale swoją drogą, że podnosząc te kwoty dokładają kolejne motywacje do niepracowania ludziom, którym pracować się po prostu nie chce, a się "należy"... Przykład mam w rodzinie dziecka "niepełnosprawnego" i podejście matki, która w życiu dnia nie przepracowała i pracą się hańbić nie będzie, pomimo że dziecko normalnie do szkoły chodzi i opiekę w tym czasie ma...
      • aqua696 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 11:30
        Smutne i jakze krzywdzace sa takie posty jak twoj.
        Sa rozne naprawde roznie niepelnosprawnosci..czy wedlug Ciebie matka dziecka np. z porazeniem mozgowym czy autyzmem nie zasluguje pracujac 24godziny bedac praczka-ma 3-4 razy wiecej prania, rehabilitantem, pielegniarka, czesto lekarzem, zmieniaca sopndy, wlewy itp.
        Majaca zajecia z dzieckiem po kilka godzin dziecnnie, plus dyruz przy lozku dziecka w nocy bo monitoruje oddech i czy nie ma ataku epilepsi...to dla nie te marne 820zl /choc w cuda nie wierze cos sie premierowy porabalo zgubil sie w rachunkach---to to nie dotacja z unii i za malo zer aby ogarnac..../
        Zycze abys nigdy nie dowiedzila sie co znaczy marzyc o snie i plakac z bolu kregoslupa unoszac dziecko..marzyc o spacerze dziecka i jego spokojnie przespanej nocy..bo tylko zawisc przemawia.
        Fakt nie ma warunkow czesto ale mozna np otworzyc punkt przedszkolny i dac prace sobie i jeszcze 1-2 osobom..a odciazyc i pozwolic innym matkom szukac pracy.
        Moze nie takie to proste ale mam kolezanki prowadza daja rade i do czasu kiedy ich pociechy nie podrosna sa zadowolone, rowniez finansowo.
        Niech kazdy pilnuje swojego a nie zaglada i bagatelizuje np opieki nad niepelnopsrawnym dzieckiem ..bo ono jest w szkole.
        Sama pracowalam poki moja latorosl nie poszla do szkoly..i uwierz szkola, nauka, rehabilitacja i terapia na raz to bylo wykanczajace..a i tak tracil mase dni na wizyty lekarskie, szpitale a to trzeba bylo nadrobic..i byc na telefon kiedy byl w szole co takie sa uklady w wiekszosci placowek integracyjnych czy masowych, iz opiekun musi byc pod telefonem w razie potrzeby..
        Moze wez od tej rodziny dziecko na tydzien i wtedy napisz ze matka sie nudzi i robi pazurki..
        • justyna198515 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 11:35
          Jestem jak najbardziej za. Krzywdzące jest jednak to,że matka , która pobiera takie świadczenie( dziecko z lekkim porażeniem, nie wymaga całodobowej opieki przy łóżku, jedynie przy czynnościach fizjologicznych) oddaje to dziecko na 10 godzin do środowiskowego domu samopomocy- i nadal pobiera świadczenie pomimo tego,że realnie dzieckiem się nie zajmuje. tu nie chodzi mi,że ja ujmuje coś komuś bo to jest krzyż na całe zycie dla rodziców- tylko skoro nie opiekuje się przez 10 godzin, powinna normalnie pracować a pieniądze jej obciąć i dać rodzicom, którzy maja opiekę 24 h. próbowałam coś z tym zrobić, bo niegodze się na to i szlag mnie trafia- usłyszałam PCPR- takie jest prawo.
          • marychna31 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 18:30
            Naprawde tak tej kobiecie pozazdrościłas 500 zł, ze poleciałaś z donosem do pcr bo dziecko kilka godzin spędza w placówce? "lekkie porażenie mózgowe"- od razu widać, ze nie wiesz o czym piszesz....
            Każde dziecko, z nawet najcięższą niepełnosprawnościa powinno kilka godzin spędzać poza domem-pod opieką specjalistów, żeby nauczyć się nowych rzeczy i żeby rodzic mógł odetchnąć....
            • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 18:37
              Ale odróżniasz rehabilitację od pozbywania się dzieciaka z domu na 10 godzin?
              Ja, o ile córka nie jest w szkole - jestem z nią cały czas. Albo jej ojciec ewentualnie. Bo wymaga pomocy w komunikowaniu się.
              Nie muszę "odetchnąć " pół doby...
              Może ona jednak wie, o czym pisze - są różne stopnie porażenia, tak, jak i różne stopnie ZD czy innych deficytów. Nie każdy okularnik jest niewidomy, prawda?
              • marychna31 Re: Z 620zł na 820zł 14.03.13, 12:44
                > Ale odróżniasz rehabilitację od pozbywania się dzieciaka z domu na 10 godzin?
                Po 10h dziennie to dzieci sa w żłobkach i przedszkolach. Dla dziecka niepełnosprawnego ważna jest już zmiana otoczenia- nie musi byc to dokładnie rehabilitacja- zreszta 10h rehabilitacji dziennie to byłoby przecież zbyt obciążające.
                > Nie muszę "odetchnąć " pół doby...
                Ty nie musisz ale ktoś innym moze musi?
                > Może ona jednak wie, o czym pisze - są różne stopnie porażenia, tak, jak i różn
                > e stopnie ZD czy innych deficytów.
                O tym decyduje lekarz orzecznik w Miejskim Ośrodku ds Orzekania o Niepełnosprawności i lekarz specjalista wypełniający dokumenty na komisję (czy przyznać pkt 7 czy nie- a dostac jest go bardzo trudno) a nie jakas zazdroszcząca komuś 500 zł miesięcznie donosicielka.
                • justyna198515 Re: Z 620zł na 820zł 14.03.13, 12:56
                  Zazdroszcząca donosicielka...Czy Ty nie kumasz w jakimś kontekście napisałam tego posta,że tak plujesz jadem czy tylko z zasady masz prawo do obrażania innych?
                • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 14.03.13, 13:15
                  Marychna, zlituj się. Pełnosprawne dziecko zazwyczaj reaguje nieco inaczej, niż niepełnosprawne. Do niepełnosprawnego większość rodziców też ma stosunek inny, niż do zdrowego. Ja nie muszę odpoczywać pół doby od dziecka, bo jak jest upierdliwe, to traktuję bez ulg: związuję, knebluję i zamykam w szafie suspicious
                  O czym decyduje lekarz [zazwyczaj pożal się Zeus] orzecznik to ja wiem, bo od ponad 11 lat się zajmuję słabosłyszącym dzieckiem, a i tu od 5 lat pisuję odwołania na ten przykład.
                  Jeśli zaś jeszcze raz nazwiesz Justynę donosicielką - pomimo, że wyjaśniła Ci, co i jak zrobiła - pogniewam się. Nie atakuj ludzi, dobra? Nie jesteś tu jedyną mądrą i doświadczoną. Tak jakoś połowa z nas ma problemy z dziećmi, ze sobą, albo z jednym i drugim. A nadmiar litości dla leniwych zołz, żerujących na dzieciach i świadczeniach pięknie rozwija postawę roszczeniową.
            • justyna198515 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 20:06
              Tak pozazdrościłam...O jakim donosie ty mówisz, bo ja, nie przypominam sobie, abym donosiła w pcpr a jedynie zapytałam się jak na taka sytuację zapatruje sie polskie ustawodawstwo...nie podając nazwisk ani imion nikogo.A co powiesz na to jeśli ta oto Pani, która posiada chore dziecko z porażeniem mózgowym zostawia je na 10 godzin w placówce po to ,aby sobie własnie te 500 zł przepijać?Później leży zalana w trupa, aż mąż nie wróci i jej nie docuci-bo ktoś młodego musi odebrać. Sytuacja trwa już 20 lat-bo ciut więcej ma chłopak- i co do cholery mam się biernie przyglądać jak ona przepija pieniądze, pobiera dodatki na rehabilitację a tego nie robi?stanowi zagrożenie dla chłopaka, który ma problemy z mową i sam w stanie zagrożenia życia lub zdrowia sobie nie pomoże, tylko skona koło pijanej mamusi i tatusia- to jednak takie polskie- zwyzywać kogoś od donosicieli, zamknąć drzwi i nie widzieć co dzieje się obok(że maltretują dziecko,ża mąż bije żonę albo na odwrót).Taka moja wrażliwość-nie mogę przejść obojętnie udawać,że jest ok. Zgłosiłam fakt picia do pracownika socjalnego-jestem donosicielką, kablownikiem, złem wcielonym, ale mam to gdzieś-tylko jak coś stanie się dzieciakowi-nie będę mówić jak reszta- mogliśmy ale olaliśmy.Niestety pracownicy zarówno z PCPR, OPS-u jak i UM nie robią z tym nic bo szanowny małżonek kryje ta pijaczkę i nieraz razem z nią ciągnie pół litra.
              Aha...ja ją osobiście o swoim piśmie poinformowałam , bo myślałam,że to nią trochę poszarpie..niestety moje nadzieje były płonne.
              • marychna31 Re: Z 620zł na 820zł 14.03.13, 12:40
                przepijanie pieniędzy to jest zupełnie inna sprawa.
            • lizkacz Re: Z 620zł na 820zł 09.04.13, 12:19
              normalnie czytam i czytam i nie wierzę,czy wy ludzie poszaleliście?
              zazdrościcie ludziom pieniędzy?tym ludziom co mają niepełnosprawne dzieci?a czy wy wiecie ile kosztują leki ,rehabilitacje itd na dzieci?a tu jeszcze trzeba ubrać,kupić wszystko do szkoły,przedszkola,,,,,ciężko jest
        • natalek79 aqua 13.03.13, 19:52
          o nie moja droga, nie zrozumiałyśmy się - chodzi mi właśnie o osoby, których dzieci są "niepełnosprawne" a nie niepełnosprawne i faktycznie wymagające absolutnie stałej opieki. Wierz mi, że znam jedne i drugie przypadki i wiem, że i tu i tu pobierają identycznie świadczenia...niestety...Żadnej zawiści w moim poście nie szukaj - nie zazdroszczę nikomu niepełnosprawnego dziecka i faktu, że nie może z tego powodu pracować. Ale popatrz z drugiej strony jaka jest równość w kraju - właśnie usiłowałam zapisać dziecko do przedszkola i uznałam, że moje jest gorsze, bo....normalne - w moim mieście za niepełnosprawność dostaje się dodatkowe punkty, tzn. że dziecko niepełnosprawne jest bardziej ważne niż nie niepełnosprawne??? Dlaczego? Ja z takimi dziećmi pracowałam mając klasy mieszane w szkole integracyjne i wiesz co? - starałam się je traktować na równi z resztą klasy, podchodziłam do nich jak do reszty i to było super, a wiesz co jeszcze zaobserwowałam - że te dzieci bardzo się garną do osób, które traktują je tak i okazują im właśnie takie "normalne" traktowanie...Nauczyli mnie teorii, nie będę się z nikim w dyskusje na ten temat wdawać, ale co poznałam realnie to moja wiedza i moje doświadczenie, które ukształtowały we mnie pewne przekonania w temacie.

          Nie mam niepełnosprawnego dziecka, ale przy trójce i tak spędzam więcej czasu po specjalistach niż moja siostra z jednym niepełnosprawnym, więc nikt mi tu nic opowiadać nie musi...
          Utworzenie przedszkola nie jest wcale taką prostą sprawą i owszem myślałam o tym, ale trzeba być realistą i wierz mi stąpam mocno po ziemi...mam powody, które mi na to nie pozwalają i również nie czuje potrzeby tłumaczenia.
          • bj32 Re: aqua 13.03.13, 20:19
            Jest różnica miedzy ciężkim porażeniem mózgowym, a umiarkowanym niedosłuchem czy wózkiem inwalidzkim, nie sądzisz?
        • lizkacz Re: Z 620zł na 820zł 09.04.13, 12:12
          popieram to co napisała aqua696,sama wychowuję dwóch niepełnosprawnych synów i jest naprawdę ciężko,,,,,czasami chciałabym by mnie ktoś wyręczył ,,,,choć przez godzinkę,ale niestety moja mama też jest chora przewlekle i naprawdę nie jest tak łatwo w życiu
      • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 19:03
        Natalek, ale co ma piernik do wiatraka? Jakie ja na przykład mam szanse na realne zatrudnienie, skoro *muszę* dziecko zawieźć do szkoły na 8.00 i *muszę* je odebrać o 14.00? Ktoś mnie zatrudni na pół etatu za minimalną? A podjęcie jakiejkolwiek pracy to z automatu utrata świadczenia. W całości. Bierzesz to pod uwagę? Co z tego, że od 8.00 do 14.15 dziecko jest w szkole i ma opiekę. No, niechby od 7.45 do 14.30 - policz czas dojazdu.
        Przez pryzmat jednej matki, która ma dziecko "niepełnosprawne" - cokolwiek to znaczy - oceniasz najmarniej kilkanaście tysięcy osób - nielicznych?

        Nie wiem też, o jakim lewym zatrudnieniu i lewej pieczątce mówisz. Oraz nie wiem, czy masz jakiś pomysł na "zrobienie czegoś z absurdami".
        Bo ja w sumie lubię takie gadanie: "trzeba coś zrobić". No dobra, ale co? "Nie wiem, trzeba i już. Coś. Cokolwiek.".

        To, o czym chrzani premier i ten tu jakiś, to ma szlachetne założenia. Spójrz chociażby w wątek Niomy o Danielu: jego matka nie jest w stanie podjąć pracy i nigdy nie będzie w stanie. Takich rodziców jest sporo i kwota nawet 1200,- zamiast 520,- cholernie by im ułatwiła życie. Tyle, ze faktycznie ułatwiłaby też takim, co mogliby, ale umieją zakombinować. Ale do realiów to ma się nijak, jest utopią i w ogóle.

        Problem zasadniczy jednak polega na tym, że premier sobie gada i nie wie, o czym, bo mu się zasiłek ze świadczeniem pomylił, nie odróżnia 153 od 520, a 520 od 620, zaś 620 od 820 też nie odróżnia. Co ciekawsze - nie widzi też różnicy między kwietniem a lipcem, nie ma pojęcia, co się dzieje w MPiPS i ogólne bredzi wyłącznie po to, żeby uzyskać z niewiadomych przyczyn w chwili obecnej poparcie rodziców dzieci niepełnosprawnych, bowiem przypuszczalnie uznał, ze jeśli ktoś bierze głodowe świadczenia, to musi być niedorozwinięty i i tak nie zrozumie, o czym też premier do narodu dyskutuje... Zresztą sam premier tego również nie wie.

        Poprosiłam posła Górczyńskiego o wyjaśnienie zagadnienia. Zobaczymy za dni kilka, pewnie się okaże, że dziennikarze źle zrozumieli, a premier się przejęzyczył...
        • mycha_marycha Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 19:45
          "Lewa pieczątka i lewe zatrudnienie" Zapewne chodzi o zdobycie pieczątki od kogoś, żeby udokumentowac na wniosku do przedszkola swoje zatrudnienie.
          W zeszłym roku u nas było to samo, wystarczyła sama pieczątka. W tym roku żądają żeby było zaświadczenie z pracy obojga rodziców. Mało tego, będą jeszcze obdzwaniac zakłady pracy i potwierdzac. Podobno poprzednio były takie cyrki, że ludzie przychodzili z dwiema różnymi pieczątkami i przystawiali w momencie składania wniosku - przy sekretarce.

          Ja w tym roku muszę puścic swoje dzieciaki do przedszkola (zalecenie psychologa) i nie wiem czy się dostaną, bo jest dużo chętnych. Zaświadczenie załatwiłam ale jest tam wpis, że przebywam na wych. więc z automatu jestem skreślona. Do roboty nie mogę na razie wrócic bo czekam na 2 operację dziecka. Jak wrócę i pójdę na zwolnienie (nie zostawię dzieciaka samego w szpitalu za żadne skarby) to zapewne mnie zwolnią. Do tego dochodzą częste wizyty po specjalistach, więc automatycznie musiałabym brac dni wolne
          I jak nawet mi przyjmą dwójkę do przedszkola to obawiam się o opłaty, bo żadnych zniżek nie ma (trzecie dziecię w gimn). Dorobic nie mogę, bo mi zabiorą wych. Po prostu błędne koło.

          • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 20:04
            O praktykach z pieczątkami nie słyszałam.
            Nie jestem przekonana, czy placówki mają prawo do wypytywania pracodawcy, niezależnie, czy prawdziwy, czy fikcyjny. Poza tym chyba jak ktoś wciska kity, to wie, ze wciska i ze podbił.

            A Ty się z dzieciakami przejdź do PPP - może coś pomogą.
          • natalek79 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 20:05
            o właśnie o takich "kwiatkach" i błędnych kółkach, które doświadczają "zwykli" "szarzy" ludzie mówię. O tym, że rządzący sprowadzają społeczeństwo do tego, że tylko ten co ma sumienie i możliwości kłamać, kombinować i załatwiać jest w stanie cokolwiek osiągnąć, tzn. pracować, utrzymać rodzinę, zarobić na ratę kredytu mieszkaniowego itd. To jest chore i coraz bardziej się pogłębia...

            Swoją drogą o to właśnie chodzi, że w tym kraju rodzic, a zwłaszcza matka nie ma REALNYCH szans na zatrudnienie w dogodnym wymiarze czasu, by móc budżet rodziny podratować, a nie pracować charytatywnie, bo albo na opiekunkę, albo na prywatną placówkę, albo w imię pracy po prostu, bo wówczas pozbędzie się ją świadczeń i wyjdzie na to samo...Dlaczego da się w innych państwach, skoro to wszak u nas kryzysu nie ma???
            • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 20:23
              Dlatego, ze polityka prorodzinna stawia na matki zajmujące się dziećmi, a nie mamy królowej, która by tym niepracującym matkom dawała kasę za to, że się tymi dziećmi zajmują, ani do emerytury się takie zajmowanie nie liczy.
              U nas troska o obywatela kończy się na becikowym. Później obywatel zobowiązany jest radzić sobie sam.
            • mycha_marycha Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 21:52
              Natalek mój jeden maluch też ma orzeczenie i dostałam informację z przedszkola, że raczej się nie dostanie bo za dużo dzieci mają, a ja jestem na wychowawczym.
              Mogłabym iśc na świadczenie, bo jest więcej płatne, ale cały czas mam nadzieję, że wrócę do pracy, bo na dłuższą metę to z zasiłków nie da się życ.

              Blanka dzięki za podpowiedź. Jak dzieciaki wyjdą z rozwolnieniasmile
              • mycha_marycha Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 21:57
                Miałam dopisac że jak wyjdą z rozwolnienia to popędzę na wizytę ale coś poplątałam i nie tak wcisnęłamsmile
                • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 22:31
                  Z orzeczeniem to należy mu się w integracyjnym bez gadania, a wtedy placówka nie odmówi przyjęcia i drugiego.
                  Ja siedziałam na orzeczeniu, a Ance przedszkole na mówienie służyło, więc chodziła. Korzystaj, skoro możeszsmile
                  I nie ma za cosmile
                  • ewa-mamazosi Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 22:47
                    Bj a jakie orzeczenie masz na myśli? Bo jeżeli o niepełnosprawności to w moim mieście i tym przedszkolu integracyjnym do którego chce posłać Młodą jest mało "ważne". pani dyrektor powiedziała, ze dołączając orzeczenie o niepełnosprawności nic nie wskóram bo moje dziecko będzie traktowane jako dziecko zdrowe. Co innego, jeżeli będzie miało orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, które mojemu dziecku, jako że słabosłyszące należy się jak psu buda.
                    Oczywiście będę się ubiegała. Bo audiologa który ma wypełnić papiery dopiero mamy 19 marca. Wizyty u lekarza nie chcieli mi przesunąć. Od razu złożę dokumenty w ppp. I jak 2 tygodnie temu rozmawiałam z panią z ppp to usłyszałam że i tak nie zdążę. Bo na wizytę w poradni czeka się ok miesiąca potem 2 tyg na komisję. Dowiadywałam się o wiele wcześniej co i jak. A do przedszkola nie mogę później dostarczyć orzeczenia o potrzebie ksz. spec., bo dokumenty nie będą kompletne.
                    • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 23:06
                      No właśnie zaczęłam od powiedzenia od wizyty w PPP. Ale z PPP też chętniej kierują dzieciaki z orzeczeniem o niepełnosprawności. Przynajmniej u nas, a u nas urzędniczki zazwyczaj fajne.
                      Ale właśnie o to mi chodziło: z dzieckiem do PPP i oni dają o nauczaniu specjalnym. Nie od ręki, oczywiście, ale jeśli są miejsca, to terapeuta z PPP może "zarezerwować" w placówce miejsce, bo z orzeczeniem z PPP mają obowiązek przyjąć.
                      • ewa-mamazosi Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 23:18
                        bj ja to wszystko wiem, miałam uczniów z orzeczeniem i opiniami. U nas blokuje ta wizyta lekarska, umawiana ponad pół roku temu. Nie chcieli przełożyć bo po prostu nie ma miejsc. Mała poniekąd coś tak mówi, ale nie tyle ile ja bym chciała. I jestem pewna, że kontakt z dziećmi, "zmusiłby" ją do komunikowania się. Wiem, ze w naszym przypadku przedszkole jest zbawienne. Ale czasami dobija mnie polska biurokracja. Bo nie mogę np zaklepać terminu na wizytę w poradni bez złożenia dokumentów, mimo iż mówię, że na pewno 19 się zgłoszę, że mi na tym zależy. I tak w kółko, podania bez zaświadczenia nie mogę też złożyć. W przedszkolu mówię, że orzeczenie doniosę to też nie, że mogę dokumentację dziecka przedstawić to oni, ze to ich nie interesuje.
                        Obdzwoniłam niemal wszystkie przedszkola w mieście do państwowego nie chcą dziecka, bo trzeba będzie bardziej na małą uważać ( bo aparaty i okulary do przypilnowania, a przez to przedszkolankom doszedłby nowy obowiązek).
                        I nie pozostaje mi nic innego jak czekać do 19, złożyć dokumenty i czekać na rozwój sytuacji. U nas rekrutacja do 8 kwietnia. A nóż widelec zdarzy się cud?
                        • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 23:23
                          A tylko jedna PPP? U nas są dwie.
                          • ewa-mamazosi Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 23:27
                            u nas też są dwie ale liczy się rejonizacja. niestety. Ja już kombinowałam na wszystkie możliwe sposoby łącznie z niepubliczną ppp, ale tam z kolei pani dyrektor wmawiała mi, ze dziecko z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego tylko przyjmą tylko do przedszkola specjalnego ( jak powiedziała, z autystami, i innymi bardzo chorymi dziećmi).
                            • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 23:32
                              Zabiłabym babę. Anka po pierwszym badaniu z wynikiem, ze głucha jak pień, a lekarz mi "Niech pani składa na implant, bo to wszyscy chcą, nawet tacy z ZD i po wypadkach, co im niewiele pomoże...". Tak to powiedział, ze żałowałam, ze okienka były małe, bo by frunął z trzeciego piętra...
                              Jak będzie szła do szkoły, to się rejestruj rok wcześniej.
                              • ewa-mamazosi Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 23:42
                                a najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to że rocznego syna do żłobka nie chcą mi przyjąć bo nie mamy meldunku. A tego samego dnia co do południa wisiałam na telefonie, żeby cokolwiek wskórać z przedszkolem i żłobkiem - to był piątek- to zadzwoni ze szkoły, czy bym od poniedziałku do pracy nie chciała wrócić. Ja oczywiście bardzo chętnie, tylko że nie mam z kim dzieci zostawić. W mieście jesteśmy praktycznie sami, gdzie ja przez weekend nianie do 2 dzieci znajdę. A babcie niestety mieszkają daleko i nie bardzo wyrażają chęć zajęcia się dziećmi. Poza tym Młoda ma logopedę i jeszcze kilka poradni do poodwiedzania w ciągu roku. Co prawda już nie rehabilitujemy się jeżeli chodzi o sprawność fizyczną, ale reszta została.
                                • ewa-mamazosi Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 23:43
                                  oczywiście nie mamy meldunku w tym mieście w którym obecnie mieszkamy smile
                                • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 23:50
                                  Polityka prorodzinna...
          • justyna198515 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 20:20
            Hmmm przedszkole. W zeszłym roku oboje z mężem pracowaliśmy na pełny etat. Podałam dane pracodawcy, wypełniłam wniosek w dzień kiedy można je było pobrac czyli 1 marca( niby kto pierwszy ten lepszy, byłam w przedszkolu o 7)jakież było moje zdziwienie,że moje dziecko nie znalazło się nawet na liście rezerwowej. A jak zobaczyłam listę przyjętych to mało szlag mnie nie trafił: samotne matki, które nie są samotne( mieszkam na małej dzielnicy). I dlaczego to,że mam męża zdyskwalifikowało moje dziecko? w tym nawet nie składałam,żeby znowu się nie wkurzyć.
            • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 20:26
              Problem każdego roku roztrząsany na Przedszkolach. A pani formalnie zamężna, kiedy mąż mieszka w Mongolii Zewnętrznej - guzik ma, nie placówkę...
    • justyna198515 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 11:31
      www.mpips.gov.pl/wsparcie-dla-rodzin-z-dziecmi/swiadczenia-rodzinne/rodzaje-i-wysokosc-swiadczen-rodzinnych-kryteria-uzyskania/swiadczenia-opiekuncze/swiadczenie-pielegnacyjne/
    • bj32 Re: Z 620zł na 820zł 13.03.13, 12:07
      Rzuć chociaż okiem na forum, zanim palniesz znowu. Wątek na ten temat już jest:
      forum.gazeta.pl/forum/w,615,143122743,,zapytanie_o_zasilek_pielegnacyjny.html?v=2
      • h.a.p.p.y To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawnego 13.03.13, 20:13
        Witam jak zawsze kiedy jest mowa o pieniądzach dla niepełnosprawnych ludzi ,zwłaszcza dzieci zawsze jest dzika zazdrość ludzi którzy mają zdrowe dzieci...Ja rozumiem,że mama zdrowego ma dosyć tyrania po 10-12 godzin za marne 1200zł ,nie widzi dziecka,dzieci tyra i nic nie może odłożyć czy kupić i rozumiem ,że czuje się pokrzywdzona ale ja jako mama bardzo chorego dziecka pytam jakim kosztem ja czy inne mamy chorych dzieci mamy te większe pieniądze?
        Owszem siedzę w domu ,mało w życiu pracowałam bo najpierw nie musiałam,potem przyszła córka potem chorowałam na nerki(operacja,zabiegi itd) potem urodził mi się synek który miał być zdrowy co po CC okazało sie że jest bardzo chory.
        Ale uwierzcie że oddałabym każdy grosz z tego co dostaje( a mieszkam w UK i taaak jestem tzw beneficiarą ale zmusu a nie z wyboru i mam 3x więcej na koncie niż zwykły pracownik na etacie)żeby tylko mój syn był zdrowy,oddałabym nawet życie by uzdrowić go ,ale się nie da ....Zdrowy nigdy nie zrozumie tego co czuje mama chorego dziecka,co musi przechodzić co myśli kiedy patrzy ba syna czy córkę i wie ,że za kilkanaście lat będzie jeszcze ciężej?
        Czy warto zazdrościć tego,że mój syn najprawdopodobniej nigdy nie będzie mówił,że nie będzie chodził,siedział,że nigdy nie użyje rąk by chociażby je podnieść do góry nie mówiąc żeby coś w nie chwycił ...że czeka go mnóstwo operacji?Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak ciężko jest mi patrzeć na to i rozmyślać o jego przyszłości.
        Pieniądze przeznaczam na rehabilitacje bo stać mnie w tym kraju na to i ale mimo tego śmieje się przez łzy.
        Rozumiem,że mamy zdrowych dzieci mogą czuć się urażone i niedoceniane w Polsce -nie dziwie się bo każdego w tym chorym kraju powinno stać by normalnie wychować 2 dzieci -ja tej możliwości nie miałam i wyjechałam ...raz z powodów medycznych bo nikt w Polsce nie chciał mi pomóc dokładnie synowi ,drugi powód miałam dosyć bycia na garnuszku mamy bo wiecznie brakło nawet na kaszki dla syna.
        Swego czasu dostałam dużą pomoc od was własnie dla syna i dziękuje wam za to i chętnie kiedy będe mogła pomogę tu innym.
        Ale proszę pamiętać Nie zazdrość drugiemu niczego
        • natalek79 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 13.03.13, 20:38
          Widzę, że niepotrzebnie wilka wywołałam sad

          Po raz kolejny powtarzam, że nie zazdroszczę nikomu posiadania niepełnosprawnego dziecka i dobrze wiem jak wygląda taka codzienna opieka. Nie w tym rzecz, ani nie w tej kasie, ale o ogólne podejście państwa/rządzących właśnie do polityki prorodzinnej, do braku godnego traktowania społeczeństwa itd. Zresztą, nieważne sad

          Czuję się dziś źle jako normalna matka normalnych dzieci i tyle...nieważne że marzę o pracy pomimo choroby, nieważne że dzieci moje też mają różne "dolegliwości", nieważne, że praca męża, który defacto służy temu choremu krajowi zmusza nas do częstych przeprowadzek, pozbawiając życiowej stabilizacji...
        • bj32 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 13.03.13, 20:41
          Dzika zazdrość? Przesadzasz. Zwracam Ci uwagę, że najmarniej trzy osoby w wątku mają niepełnosprawne dzieci. Moje ma tylko niedosłuch, ale też nie mogę iść do pracy. nie, żebym cierpiała moralnie z tego tytułu, ale z całą pewnością zarobiłabym więcej, niż wynosi świadczenie.
          Więc nie panikuj, jak trzeba komuś dołożyć, to pewnie na mnie padniewink
          • natalek79 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 13.03.13, 20:54
            Jak na Ciebie, to jeszcze mniejsze zło wink
            A jak na matkę alkoholiczkę albo inną patologię? Tyle, że będzie miała więcej na fajki czy wódkę, ech... sad
            • bj32 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 13.03.13, 21:24
              A nienienie. Ja mówię, ze jak tu się co bardziej wkurzone forumowiczki będą chciały oburzyć, że lenie za ich pieniążki z podatków żyją, zamiast iść do pracy i symulują głuchego bachora - to będzie o mnie. Już tak bywało, przyzwyczajona jestem suspicious
          • h.a.p.p.y Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 13.03.13, 20:56

            Bj ja rozumiem wszystko naprawdę ,przeżyłam(kiedy mały sie narodził) obrażanie mnie wyzywając od naciągaczek tylko dlatego,że siedziałam w domu i Państwo słało mi pieniądze na dziecko dla wielu ludzi ,takie osoby jak ja to temat do drwin i szukania dziury w całym.
            Ale która matka chorego dziecka nie chciałaby by jej dziecko było jak inne?I za te 820zł(pielęgnacyjny,rodzinne i ten zasiłek na chorego który miałam jeszcze 2 lata temu w Polsce)wycierałam dupcie ,zmieniałam pieluchy,karmiłam,kąpałam,ganiałam po lekarzach itd i teraz robie to samo i za 10 i 20 lat będe robić to samo bo mój syn nie jest w stanie sam funkcjonować,tylko różnica jest taka że tu w Anglii jest łatwiej ,i Państwo samo cie szuka i pomaga a nie ty błagasz ,żebrzesz o cokolwiek.
            Wszystko jest nie tak i chyba nigdy się nie zmieni w Polsce naprawdę
            • bj32 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 13.03.13, 21:44
              Happy, ja wiem. Serio.
              Ale na tym forum rzadko samo posiadanie niepełnosprawnego dziecka bywa karalnewink
            • natalek79 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 14.03.13, 08:31
              Z całym szacunkiem dla matek, które dziecku poświęcają się zupełnie, których dzieci wymagają dalece idącej opieki...ale mam lekkie skrzywienie w temacie dzięki sporo młodszej siostrze...Nie dbała o siebie, piła, paliła, narkotyki też się gdzieś tam pojawiały...wpadła niestety jeszcze przed maturą, a siostrzenica urodziła się jako wcześniak z lekkim opóźnieniem. Oczywiście ma orzeczenie i siostra bierze na nią taką samą kasę jak niejedna matka na prawdziwie niepełnosprawne. Jest tylko dużo "ale" jak dla mnie - Julka w domu nie była w ogóle rehabilitowana - siostrze się nie chciało, do lekarzy jeździła tylko żeby jej tej kasy nie zabrali, do przedszkola unijnego (na wsi) poszła mając 4 lata - bo siostra stwierdziła, że coś jej się od życia czasu wolnego od bachora należy, oczywiście pomimo tego, że mąż większość roku spędzał zagranicą zarabiając na czarno całkiem przyzwoicie, nie mieli skrupułów wyciągać z gminy (a tym samym z naszych podatków) co się "należało", z mieszkaniem włącznie, teraz już w 1 klasie, więc i wyprawki, obiadki...Czyli wniosek dla mnie taki, że dziecko w tym przypadku "zarabia" właśnie na papieroski i słodycze (bo te uwielbia i pochłania w niezłych ilościach) dla mamy, gdzie jej samej czekoladki tknąć nie wolno, bo "zębów myć nie chce i lepiej żeby się nie popsuły, bo kto jeszcze do dentysty będzie się użerał"...A mama w życiu ani dnia pracą nie skalała, bo ona się w pracy nie widzi...no i po co, skoro kasa jest za free...brak mi słów, ale pokazuje to że i takie przypadki są, więc zapytam grzecznie a gdzie jest państwo/urzędnik z gminy, MOPSu/GOPSu , gdzie wiedzą jaka jest rzeczywistość i udają, że nie widzą, gdzie dokładnie opisany/ustalony system działania bez luk i kruczków dla niektórych w odniesieniu do sytuacji gdzie daje się kasę z naszych podatków i to nie najmniejszą? Bo co, bo świstak siedzi i zawija? Może ja, jako siostra powinnam walczyć o odebranie jej dziecka i zrobienia z tym porządku? Tylko po co, skoro sama nie byłabym w stanie zapewnić jej bytu, bo i mieszkanie mam za małe i własne zdrowie niepewne? Dlatego uważam, że samo podnoszenie "stawek" bez robienia porządku w systemie to za mało i tyle i mam prawo mieć takie zdanie...
              • bj32 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 14.03.13, 09:40
                Zacznijmy od tego, ze nie masz prawa nas - wszystkich rodziców dzieci niepełnosprawnych - oceniać przez pryzmat siostry, która piła, paliła i ćpała. Ja też palę, ale tonie od tego moje dziecko ma niedosłuch.
                To, że Twoja siostra została wychowana na leniwą wyzyskiwaczkę, absolutnie nie oznacza, ze ja na przykład dziecka nie rehabilituję. Albo że nie robi tego ileś tysięcy innych rodziców.
                Oczywiście, ze oszuści byli, są i będą i tego się nie uniknie. Oczywiście, ze system należałoby uszczelnić, żeby ograniczyć ilość oszustów. I, oczywiście, gdybym mogła zamieszkać z ojcem mojego dziecka, a on mógłby nas ze swojej pensji utrzymać - miałabym w nosie świadczenia. Twoja siostra zapewne nie, ale porównywanie z nią jest dla mnie i wielu innych krzywdzące.
                Pracownicy socjalni nie są od oceniania moralności petentów i tego, czy ich dzieci zasługują na pomoc, bo mamusia za dzieciaka ćpała i być może od tego dziecko jest wcześniakiem, chociaż i z innych przyczyn może być. Pracownicy socjalni kierują się przepisami i dokumentami. Pracownik socjalny nie może stwierdzić "Ha! Ja wiem, ze pani mąż pracuje na czarno, bo mi Jadzia z piątego wszystko powiedziała i ja pani zasiłku nie dam!".
                Bierz też pod uwagę, że spora część tych podłych wyzyskiwaczek, żyjących z dzieci stara się sobie dorabiać na lewo i muszą kombinować, bo może się znaleźć życzliwa, która naśle OPS, skarbówkę i tak dalej. Nawet tutaj są takie sytuacje i nawet jak, chociaż nigdy o pomoc nie prosiłam - miewam informacje, że ktoś tam dzwonił do MOPS, żeby sprawdzili, bo ja biorę świadczenia, które mi się nie należą. Ba! Pomagające miewają kontrole z US, bo życzliwi dzwonią i piszą donosy!

                Za to idąc Twoim tokiem można z czystym sumieniem stwierdzić, ze w sumie jakbyś się trochę wysiliła, to jednak byłoby Cię stać na zajęcie się siostrzenicą, bo wystarczy chcieć, a Ty tylko narzekasz.

                Oczywiście, ze masz prawo do własnego zdania. Ale wyrażanie opinii z serii "weźmy się i zróbcie" jest troszku nieporozumieniem jak dla mnie.
              • h.a.p.p.y Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 14.03.13, 09:52
                natalek79 napisała:

                ale mam lekkie skrzywienie w temacie dzięk
                > i sporo młodszej siostrze...Nie dbała o siebie, piła, paliła, narkotyki też się
                > gdzieś tam pojawiały...wpadła niestety jeszcze przed maturą, a siostrzenica ur
                > odziła się jako wcześniak z lekkim opóźnieniem.

                Widzisz ja bardziej dbałam o siebie kiedy byłam w ciąży z synem jak kiedy byłam z córką...wada genetyczna nie wybiera ,pojawia się w normalnych rodzinach jak i w patologicznych.Owszem wiele powodów wad dziecka może być z winy matki jak piszesz jakieś dziwne leki,narkotyki ,alkohol,papierosy inne powody to takie że nieraz matka nie może rodzić synów tylko córki (znam taką mame 2 razy synowie umierali tuż po porodzie )
                Ale np w mym przypadku nikt nie zawinił wg genetyka i polskiego i angielskiego o zdarzenie losowe jak to brzydko ujmę:padło na mnie
                Nie będe rozwijać tematu że jak widzę kobiete z brzuchem z papierosem to mam ochotę palnąć ją w łeb aż oprzytomnieje albo że mam zapytanie czemu alkoholiczki mają przeważnie zdrowe dzieci a ja bez nałogów urodziłam tak zchorowane dziecko.Kogo mam pytać Boga?
                • hugo43 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 14.03.13, 10:16
                  dziewczyny,szkoda czasu na spory.prawda jest taka,ze te zasilki czy tam swiadczenia to sa psie pieniadze w porownaniu do pracy,jaka matki musza wykonac przy chorym dziecku.obciazenie jest nie tylko fizyczne,takze pewnie wplywa na funkcjonowanie calej rodziny,bo niepelnosprawnosc jednego dziecka w jakims stopniu narzuca tryb zycia pozostalym jej czlonkom.i chocby te zasilki wynosily 10 tys pln,to nigdy w zyciu bym nie miala o to pretensji,bo zdrowia nic nie zastapi.
                  • bj32 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 14.03.13, 10:23
                    A w dodatku premier chrzani, że będzie podwyższał nieistniejące...
                    wink
                    • aleksa51 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 14.03.13, 13:15
                      A ja wiem skąd weźmie na to wszystko.
                      Właśnie odebrałam orzeczenie mojego dziecka. Przyznano podpunkt 8 a 7 nie i nie mogę starać się o świadczenie. Moje dziecko nie jest kalekie ale ma zaburzenia odporności w połączeniu z astmą. W skrócie to oznacza 1-2x w miesiącu zapalenie płuc. Do tego jeszcze inne problemy zdrowotne (żeby nie wchodzić już w szczegóły). Nie mogłąm wrócić po macierzyńskim do pracy bo mały ciągle choruje, jeździmy co rusz na kontrolne wizyty do specjalistów,jakieś hospitalizacje w międzyczasie....no ale najwidoczniej mogę jeszcze w międzyczasie pracować, nie?
                      • bj32 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 14.03.13, 13:19
                        Skoro właśnie odebrałaś, to masz dwa tygodnie na odwołanie się. Możesz sama, a mogę Ci pomóc, jeśli przyślesz mi skan orzeczenia i dramatyczny opis stanu zdrowia na maila.

                        Stąd zresztą nie weźmie, bo orzecznicy od lat robią ten numer.
                        • aleksa51 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 14.03.13, 14:28
                          Dziękuję bj ale już na miejscu od ręki machnęłam i od razu złożyłam (mina pani w okienku bezcenna). Ja akurat wiem jak napisać i gdzie się ruszyć ale zdaję sobie sprawę, że wiele osób nie potrafi napisać odwołania i myślą, że skoro zespół tak orzekł to jest to prawda ostateczna i nic nie wskórają. Ze 2 tygodnie temu pisałam odwołanie koleżance - urodziła syna w zamartwicy. Dziecko ma 1,5 roku i od roku jest rehabilitowane, nadal nie chodzi, ma niemowlęce napady padaczkowe, jakieś problemy z oczami...Orzekli jej podobnie jak mi.
                          Nie mogę nigdzie znaleźć info czym mają się kierować przy ustalaniu do kiedy mają orzec niepełnosprawność. Ale w odwołaniu tak na zapas (a nóż) poprosiłam o wydłużenie okresu na jaki orzeczono niepełnosprawność (orzekli na rok) i oczywiście o przyznanie podpunktu 7 bo ewidentnie przez choroby syna (który dzięki Bogu nie jest dzieckiem kalekim i ma szanse na wyzdrowienie) nie mogę pracować zawodowo, a miałabym gdzie. I postanowiłam, że jeśli Wojewódzki zespół nie zmieni orzeczenia po mojej myśli to odwołam się do sądu bo rozgraniczyć w naszym przypadku te ich podpunkty 7 i 8 jest ciężko.
                          • bj32 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 14.03.13, 16:10
                            Ano niewielu wie i umie, i dlatego odwołuje się ledwie 10%, a powinno ze 60%...

                            Nie ma "do kiedy". Decyduje lekarz orzecznik zgodnie z - teoretycznie - szansą na zmianę/poprawę stanu zdrowia, praktycznie zgodnie z własnym widzimisię.
                            Krąży taka legenda:
                            mirek.nowyekran.pl/post/56325,wg-zus-uciete-nogi-moga-odrosnac
                            nie wiem, na ile prawdziwa, ale niemożliwa nie jest. Sama mam jednonogiego kumpla, któremu ZON nie wystawia dożywotnio, bo logiczne, ze facet 60+ albo sobie wyhoduje nogę, albo na tyle opanuje ganianie na protezie, ze będzie mógł podjąć pracę, albo w ogóle przestanie być niepełnosprawny. Orzecznik też człowiek i jeść musi. A ze pracę ma ciężką, to i jeść musi więcej, więc żeby mu się źródło dochodów nie skończyło - jest niepisana zasada, że orzecznicy nie mogą na dłużej niż 1 - 7 lat wystawić orzeczenia, bo pacjent by się nudził i usechł z tęsknoty za komisją, albo co. No, chyba, że już faktycznie nie mają innego wyjścia i muszą wystawić komuś dożywotnio, szczególnie, jeśli stan zdrowia wskazuje, że to będzie góra trzy lata.
                            Ja wiem, jak to brzmi, ale takie są fakty.
                            • mond33 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 18.03.13, 09:33
                              Mama dwójki niepełnosprawnych dzieci. Obecnie pracująca mimo ciężkiej sytuacji ale w życiu bywało różnie i nie da się tego opowiedzieć w paru słowach. "Zabawne" jest tylko to co często słyszy się w danej sytuacji:
                              - nie pracujesz- no tak, siedzisz z tyłkiem i się obijasz, a państwo i ludzie na darmozjadów płacą
                              - pracujesz- no tak, masz w tyłku los swoich dzieci, zamiast poświęcać im czas, oddajesz do różnych placówek zamiast rehabilitować i być 24h na dobę z chorymi dziećmi
                              Co by nie zrobił zawsze jest coś za coś. Co by nie zrobił zawsze komuś nie przypasujesz, nie spodobasz się, nie uzyskasz zrozumienia i akceptacji. Śmieszy mnie polemika na temat kto powinien pracować w danym przypadku, a kto siedzieć z dzieckiem w domu. Nie ma takich samych przypadków jeśli chodzi o dzieci chore. Każdy jest indywidualny i każdy ma w związku z tym inne potrzeby. Podobnie z rodzicami, których świat w takich przypadkach odwraca się nagle do góry nogami, a życie stawia na piedestał zupełnie inne niż dotychczas priorytety. To nigdy nie są łatwe decyzje. Fajnie, że ktoś może pracować, bo ma ku temu warunki ale niefajnie, bo chcąc ułożyć wszystko w sensowną całość ginie logistycznie i żyje w takim pędzie, że czasem nie wie jak się nazywa i jaki jest dzień. Fajnie, że ktoś nie pracuje i może sobie ułożyć sensowny grafik czasowy ale niefajnie, bo często staje przed trudnymi decyzjami: kupić chleb i mleko czy zainwestować w potrzebną terapię lub rehabilitację, żyje też 24h na dobę tym samym. W świecie niepełnosprawnych dzieci nic nie jest standardowe. Nigdy nie wiesz co Cię zaskoczy, co się nagle zmieni, rzadko lub wcale nie myślisz o sobie. Spełniasz parę zawodów specjalistycznych w ciągu dnia choć nikt Cię w tym kierunku nie uczył. Rozprawianie czy dana niepełnosprawność jest łagodna i nie potrzebuje tego czy tamtego, a inna ciężka więc potrzebuje jest totalnym bezsensem. W niektórych przypadkach, szczególnie jeśli chodzi o zaburzenia psychiczne rodzic w domu bywa niezbędny i nie ważne jak to wygląda z wierzchu. To, że dziecko przebywa a szkole czy przedszkolu nie świadczy o tym, że rodzic w tym czasie bawi się do upadłego. Często jest tak, że musi być po telefonem non stop, bo być może za moment będzie musiał małego delikwenta stamtąd odebrać w trybie natychmiastowym z różnych szerokich przyczyn. W takich przypadkach też często dzień się nie kończy na życiu przedszkolnym. Po pędzisz z wywalonym jęzorem na zajęcia terapeutyczne, a noc bywa nieprzespana z racji zaburzeń snu. Dzieci niepełnosprawne czują się często zagubione w naszym ogólnym świecie i potrzebują bezpiecznego przewodnika non stop. Czasem sama obecność przy takim dziecku to najlepsza terapia pod słońcem, której nie kupisz za żadne pieniądze. Przestańmy więc oceniać książki po okładce. Naprawdę nie ma czego zazdrościć ani w jednym ani w drugim przypadku.
                              • renata.36 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 18.03.13, 10:53
                                Swięte słowa mond.

                                Ja sie jeszcze spotkałam z okresleniem,że moje dziecko NIE WYGLADA na chore(autik).Nie wiem jak miałoby wyglądać,żeby spełnić "standardy" ale dla pewnych osób jest to bardzo podejrzane.
                                • bj32 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 18.03.13, 11:02
                                  Powinno mieć zeza, piegi, klapciate uszy, chodzić na czterech i się ślinić zapewne.

                                  Moja Anka przecież też samodzielna, skoro sama się myje i ubiera, nie? I dlatego ja tylko siedzę w domu, nic nie robię i biorę "pieniążki" z podatków...
                                  • renata.36 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 18.03.13, 11:18
                                    O to, to...
                                    A ja jeszcze dodatkowo jeżdze tam i z powrotem do MIASTA!Pewnie po sklepach szaleje nieludzko i przepuszczam kase.
                                    Co prawda nie mam zamiaru tłumaczyc,że na terapie z dzieckiem jadę, bo z czasem zaczęły mnie bardzo bawić domysły niektórych ludzi.
                                    • bj32 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 18.03.13, 12:20
                                      Pewno! Rozgłaszaj dodatkowo, że za monstrualne świadczenia rozbijasz się wózkiem po "Biedronce" aż furczy big_grin
                                      • renata.36 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 18.03.13, 16:09
                                        Tos mnie rozbawiłasmile
                          • 1catherine78 Re: To ja zabiorę głos jako matka niepełnosprawne 18.01.14, 20:25
                            do aleksa51
                            mój syn też ma niedobór odporniości, astmę , przewlekłe nawrotowe zapalenia płuc i oskrzeli , przeszedł sepse itd...orzeczenie jest bez pkt 7 , odwołanie utrzymało w mocy na rok.Wojewódzki , do sądu się nie odwołałam) Teraz stajemy znowu.Co napisałaś w odwołaniu ??W jakim mieście rozpartrywali ??
                            • aleksa51 1catherine78 22.01.14, 13:29
                              Przepraszam Cię, że nie odpisałam wcześniej ale mało mam czasu na internet i nie zaglądałam.
                              Właściwie w odwołaniu piszę o tym, że zgadzam się z orzeczeniem ale nie zgadzam się z tym jednym podpunktem. Piszę, że moje dziecko wymaga stałej opieki i pomocy (cytat z podpunktu). Opisuję dlaczego - jak często choruje, ile razy był hospitalizowany, jakie leki przyjmuje na stałe.
                              Najważniejsze jednak jest co mam na poparcie tego co napisałam- dokumentacja medyczna. Jeśli chodzi o astmę, zaburzenia odporności to za każdym razem jak dziecko jest chore (nawet lżej) trzeba jechać do pediatry, żeby zanotował w karcie nawet jeśli mam leki w domu, nie gorączkuje a jedynie kaszle i ma katar. Stajemy na komisji odwoławczej - Wojewódzkiej w Łodzi i jak do tej pory spotkałam się tam z ludzkim podejściem do sprawy. Lekarka kiedyś mi tam tłumaczyła, że jeżeli mają przyznać na zaburzenia odporności to muszą mieć potwierdzone na piśmie częste choroby. Zauważyłam sama, że interesują ich tylko te cięższe infekcje- zapalenia płuc (ewentualnie samych oskrzeli). Interesuje ich też ilość hospitalizacji.

                              Od poniedziałku zaczynam nową"batalię" o orzeczenie dla córki. Jakoś do tej pory potrafiłam się odpowiednio przygotować żeby przekonać komisję do podpunktu 7 ale tylko jeden raz była to komisja powiatowa, zawsze udaje się to dopiero na komisji wojewódzkiej w Łodzi.
                              A ty w którym mieście będziesz przekonywała komisję?
    • bj32 Jest 200,- 23.04.13, 16:01
      www.mpips.gov.pl/aktualnosci-wszystkie/art,5538,6127,dodatkowe-200-zl-dla-opiekunow-dzieci-niepelnosprawnych.html
      Trochę nieświeża informacja, bo sprzed miesiąca. Dzisiaj dzwoniłam też do MOPS i mają już decyzje rządu, a teraz robią listy i czekają na pieniądze. Tak, jak przedtem te 100,- było oddzielnie, tak teraz 200,- będzie również oddzielnie, bo z różnych list wypłat. Kto nie dostał - będzie miał wyrównanie.
      • aleksa51 Re: Jest 200,- 23.04.13, 17:25
        Super, że jest!
        Tylko niestety trzeba mieć cierpliwość. Dopiero dziś dostałam dodatkowe 100zł za styczeń, luty, marzec, kwiecień. Pewnie na te 200 też sobie poczekam. Dobrze jednak wiedzieć, że kiedyśtam dostanę.

        Kiedyś pisałam w tym wątku, że się odwołuję od orzeczenia. Dla córki już uzyskałam orzeczenie z podpunktem 7 i dołożyli jej jeszcze jeden symbol niepełnosprawności ale niestety nie wydłużyli czasu na jaki wydał orzeczenie powiatowy zespół ponieważ się zgapiłam i nie poprosiłam o to w odwołaniu a słownej prośby wyrażonej na komisji nie rozpatrzają. U synka w odwołaniu już napisałam o wydłużenie i dodanie podpunktu 7 wczoraj była komisja więc czekam.
        Za rok odwołanie napiszę już po mistrzowsku wink
        • bj32 Re: Jest 200,- 23.04.13, 17:32
          Nawet gdybyś poprosiła - prawdopodobnie by nie wydłużyli. Raczej skracają, bo a może ozdrowieje... A PZONy muszą mieć petentów, bo z głodu by wymarli przy kilkunastu tysiącach osób rocznie...
          Od lipca 100,- już wchodzi jako normalna podwyżka. Dla osób, które składały wnioski przed 1 stycznia 2013 - w maju najlepiej już iść do działu świadczeń i złożyć ponownie wniosek - sam, bez dodatków. A przyznane te 200,- będzie do grudnia.
          Natomiast premier wróży, że od stycznia i te 200,- wejdzie jako podwyżka, a do 2015 mamy mieć po 1600,-... Chciałabym to zobaczyć.
          • aleksa51 Re: Jest 200,- 23.04.13, 17:56
            Nie sądzę, że dostanę 1600. Sądzę, że zrobią śmiesznie niski próg dochodowy.
            A co do orzeczenia syna to odezwę się "w ciągu dwóch tygodni" jak się sprawa potoczyła i czy był sens. Raczej nie skrócą bo nie ma co- w Powiatowym przyznali na rok. O tyle to uciążliwe, że ma orzeczenie do któregoś tam lutego czyli w styczniu musimy złożyć wniosek, wcześniej od grudnia kompletować dokumenty, a z systemem orzeczniczym barujemy się nadal- zejdzie do początku maja. Zostaje nam 7 miesięcy "niemartwienia " się orzeczeniem. Zapewne wiesz, że lepiej byłoby czas i energię poświęcić choremu dziecku zamiast denerwować się niepewnością swojej sytuacji i szukać info o kryteriach orzekania itp. Pewnie wiesz, że to może zatruć spokój.
            • bj32 Re: Jest 200,- 23.04.13, 18:19
              Ja od 11 lat staję co 3 lata i za każdym razem muszę się odwoływać. Historia o jednonogim stającym rok w rok nie jest wyłącznie legendą - sama znam taki przypadek.
              Progi do świadczenia zostały zlikwidowane w bodaj 2009, bo wcześniej też były i paranoiczne.
              Jeśli masz dwójkę niepełnosprawnych dzieci i do tego stopnia, że oboje rodzice nie mogą podjąć zatrudnienia, bo się tymi dziećmi muszą zajmować - świadczenie i tak przysługuje jedno.
              Ale wszystkie te głupoty wynikają z dość prozaicznego faktu: orzecznicy dostają kasę za posiedzenia komisji. A i oszczędności rząd szuka... więc najlepiej na najsłabszych.
              • aleksa51 Dotarło orzeczenie synka 02.05.13, 13:27
                z Wojewódzkiego Zespołu. Dołożyli mu drugi kod niepełnosprawności, podpunkt 5 i 7. Wydłużyli orzeczenie o 4 miesiące. Tylko szukam i nie mogę się doszukać o co chodzi z tym podpunktem 5. Może wiesz czy mogę starać się o bezpłatny nebulizator? U syna zaznaczyli w podpunkcie 5 - wymaga, u córki z kolei jest napisane w podpunkcie 5 - nebulizator. I co z tym mogę zwojować?
                • bj32 Re: Dotarło orzeczenie synka 02.05.13, 13:45
                  Lekarz odpowiedniej specjalizacji wypisuje Ci wniosek na nebulizator do NFZ, idziesz z tym i oni dofinansowują część, a jeśli jeszcze weźmiesz kosztorys ze sklepu i wniosek z PFRON/PCPR - to pewnie dofinansują resztę smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka