Dodaj do ulubionych

gorący apel o rozwagę

09.08.05, 18:29
Nie dawajcie nikomu pieniązków. nie jestesmy od tego żeby kogos utrzymywać...
Ja pomagam tylko rzeczowo i staram się jedno-dwurazowo tak aby osoba w
trudnej sytuacji dostała pomoc dorażną, ale się do niej nie przyzwyczjła, bo
właśnie stąd się póżniej biorą naciągaczki albo ludzie nieporadni życiowo.
trzeba pomagać a nie utrzymywać.
Obserwuj wątek
    • maria_rosa Re: gorący apel o rozwagę 09.08.05, 19:12
      Poniekąd mądre słowa.

      pozdrawiam,
    • krol-bush Re: gorący apel o rozwagę 09.08.05, 19:37
      a jeżeli to nie zawsze takie łatwe? co wtedy? Co jeżeli za błędy rodziców płacą
      dzieci?
      • dianitra Re: gorący apel o rozwagę 09.08.05, 22:13
        to nie jest łatwe, ale jezeli to ty zamiast matki bedziesz utrzymywac jej
        dzieci to zrobisz tej rodzinie krzywdę, bo chodzi o to żeby jej pomóc radzić
        sobie z życiem a nie ją w tym wyręczac. A co jeśli w któryms momencie nie
        będzie cię stac żeby jej pomóc. Jak ona sobie poradzi?

        Spotkałam sie różnymi osobami. Nie wiem jak wy ale ja spotkałam się z taką
        sytuacją gdzie kobieta, która dostała od nas paczkę(wysłałam jej to co
        mieliśmy) wręcz domagała się tego co jej jeszcze potzrzeba. taki stosunek
        roszczeniowy. Nie jestem bogata, paczki powstają dzięki mama ktore kupuja lub
        oddają rzeczy a ja głównie inwestuje w wysyłkę i byłam zszokowana, bo ta osoba
        odnosiła sie do mnie tak jakbym miała obowiazek jej cos jeszcze dac.
    • juspus Re: gorący apel o rozwagę 09.08.05, 20:44
      popieram pomoc rzeczowa ale nie pieniezna, niestety i mozecie byc zle, akcje
      ciagnace sie miesiacami wcale nie moblilizuja osobe znajdujaca sie w trudnej
      sytuacji, ona musi sobie radzic nawet jesli jest sama, powinna! tak juz jest,
      pozdrawiam, i jeszcze cos dodam, prosze was jak podejmujecie sie wysylki czy
      dostarczenia jakiej rzeczy przekazcie ja lub dajcie znac, ze jednak dany
      przedmiot nie trafi do osoby potrzebujacej, spotkalam sie, ze ktos obiecal
      jakas rzecz i slad po nim zaginal, a osoba potrzebjaca czekala...pozdrawiam
      mamy i tatusiow justyna mama natalki justnki
    • maly.detektyw Re: gorący apel o rozwagę 09.08.05, 23:19
      to ja dodam - zanim zareagujecie wpiszcie sobie osobę proszącą w wyszukiwarkę
      forumową oraz w google jej nicka czy maila - ja się ostatnio dowiaduję dużo
      ciekawych rzeczy nt niektórych osób tu często przebywających
      • dondon Re: gorący apel o rozwagę 10.08.05, 00:05
        no widze ze niektorzy zaczynaja myslecsmilebo nam moderatorom nawet sie juz
        kasowac nie chce postow......sad
        Dianitro, popieram twoj post w 100 procentach.Przeciez nad dzieckiem zawsze sie
        ktos zlituje ale zeby tak nie myslec trzeba wiedziec wczesniej ze nie ma sensu
        w ciaze zachodzic tylko po to by dluzej ktos starszym pomagal.Moze moje slowa
        sa ostre ale ja nie jestem majetna tylko bardzo podobna jest moja sytuacja i
        drugiej moderatorki do tych opisywanych na forum jako tragiczne.Poza tym
        przyzwyczajenie powoduje uzaleznienie.
        Uwielbiam pomagac ale otrzasnelam sie na tym forum i doznalam szoku po paru
        akcjach
        p.s.
        to ze milcze w pewnych kwestiach i nie opisuje i nie odpisuje to nie znaczy ze
        zapomnialam.Przyjdzie kryska na matyska, bo ja nie lubie cwaniakowsmilesmilesmilesmile
      • renata28 Re: gorący apel o rozwagę 10.08.05, 01:02
        Podziel się wiedzą mały detektywie, choć jej skrawkiem.
    • renata28 Re: gorący apel o rozwagę 10.08.05, 01:01
      Wszystko święta prawda. Tylko niestety czasami emocje biorą górę, a potem
      często okazuje się, że wszystko i tak o kant...
      Teraz już staram się być rozważniejsza, ale niejedna śmiała się z mojej
      naiwności. Szkoda gadać.
      • dondon Re: gorący apel o rozwagę 10.08.05, 01:46
        Renata
        Z mojeje tez naiwnosci sie smiejasmile
        oczwiscie ze podziele sie.
        W ogole to zadzwonie przy okazji .
        Trzymaj sie i nie denerwuj zbytniosmile
        • dianitra Re: gorący apel o rozwagę 10.08.05, 02:33
          Ja się zarzekłam że żadna naciągaczka nie odwiedzie mnie swoją bezczelnością od
          pomocy, ale mam nadzieję że to co robię komus pomorze a nie zaszkodzi. I chyba
          wszystkie po chwilowej złości na kolejne afery znów nie umiemy przejść
          obojętnie wobec potrzebującego, ale cieszę się że jesteśmy juz troche
          rozważniejsze. Pozdrawiam wszystkich
    • isabelka20 Re: gorący apel o rozwagę 10.08.05, 14:11
      Ja rowniez zgadzam sie w 100%.Tym bardziej iz nie trudno zauwazyc ale na forum
      czesto te same osoby korzystaja z ciaglej pomocy.Od wyprawki dla dzidzi a
      nastepnie wraz ze wzrostem dzieciaczka prosba o kolejne rzeczy.Zawsze ktos
      pomoze wiec po co pracowac-i tak ludzie ucza sie bezradnosci.A juz gdy ta sama
      osoba wysuwa sie z prosba o pieniazki na to czy na tamto to wszystko sie we
      mnie gotuje.
      • krol-bush Re: gorący apel o rozwagę 10.08.05, 14:58
        Wszystko niby racja i popieram.... ale.. jakieś 7 lat temu przeprowadziłam się
        i mieszkam w dość nieciekawej części mojej dzielnicy; w okolicach mojego domku
        są mieszkania socjalne i po raz pierwszy w życiu zaczęłam jak na dłoni,
        codziennie, widzieć dzieci głodne, zaniedbane, pałętające się samopas ( średnio
        od 2, 3 roku życia) - znam rodzinę w której chłopiec, uczeń 6 klasy musi kraść
        jedzenie z własnego domu (w zasadzie to jedzenie to suchy chleb), bo rodziców
        ma takich zdegenerowanych, że sądzą iż ciepły posiłek w szkole to aż nadto jak
        na jego brzuszek, a oni wszakże takiego posiłku nie dostają...sad Ma jeszcze 2
        siostrzyczki i co? Można umyć od tego ręce? Chłopiec się przyzwyczaił, ma
        blisko, często bawi się z moją siostrą, więc zachodzi... Więc nie zawsze czarne
        jest czarne. Nie zawsze "utrzymywanie" jest pojęciem złym, nagannym....
        no, ale to dygresja... podejrzewam, że na forum nie pisują menele...
      • dianitra Re: gorący apel o rozwagę 10.08.05, 14:59
        myślę że oddawanie ciuszków jednej osobie po swoim dziecku jest normalne nawet
        jak zdaża się to kilkakrotnie> Moia córka ma zeczy po siostrzenicy, ale wciąz
        jej cosik dokupuje, bo buty nie pasują, kurtkę zniszyła. Razi mnie natomiast
        jak mama która dostała ciuszki zamiast we własnym zakresie dokupic brakujące
        prosi kolejne osoby i w efekcie ma mase ciuchów a druga nic. Bieda biedą, ale
        są przecież ciuchlandy, gdzie można kupic cudowne ubranka w śmiesznej cenie.
        • krol-bush Re: gorący apel o rozwagę 10.08.05, 19:53
          Popieram.
        • asia_z jeszcze inna strona medalu, czyli o szukaniu pracy 25.08.05, 18:11
          czasami mam pracę do oddania - taką, którą mozna spokojnie wykonac w domu.. i
          wiecie co? na 30 zgłaszających sie osób, tylko połowa czyta ogłoszenie do
          końca, a tylko 3-4 solidnie wykonuje to, na co sie umawiamy.

          zwykle zgłaszaja sie dzieczyny z małymi dziećmi, a ja też mam dzieciaki i
          pracuje z domu, więc wiem, że nie jest łatwo wszytsko pogodzić. dlatego staram
          się po 5 razy tlumaczyć, jak się obsługuje proste programy (w ogłoszeniu zawsze
          piszę, że trzeba je znać, ale myslę, że warto pomóc ambitnym, więc się bardzo
          nie złoszczę), nigdy nie daje napietych terminów, nie wymagam pracy w
          okreslonych godzinach - mozna sobie dostosować czas.

          Do szewskiej pasji doprowadza mnie gdy ktos dostał partie pracy i nagle znika,
          nie odpisuje, nie odbiera telefonu przez tydzień, nie wiem, czy zrobi to co
          obiecał, czy mam to dac komuś innemu - po diabła te prace brał, albo dlaczego
          nie może wyslac mi smsa lub maila, ze ma jednak prace gdzieś?
          a jak juz dorwę delikwentke dzwoniąc z innego numeru telefonu to zaczyna
          kręcic, że np. dziecko chorowało.. dziwne, ze miala czas i okazje wyslac maila
          np. na forum, a odezwac sie do mnie nie.

          Nie chce nikogo skrzywdzic, ale czasem łatwiej jest żyć z tego, co sie
          dostanie, zamiast po prostu posiedziec wieczorami i miec na najwazniejsze
          potrzeby.

          zła dzis jestem sad
          pozdrawiam,
          a.
          p.s. moje dzieciaki tez nie noszą nowych ciuchow i wszytsko oddajemy "dalej" -
          znajomym i do domu samotnej matki. Ale jak obiecam, ze cos zrobie, to robię.
          • cruella Re: jeszcze inna strona medalu, czyli o szukaniu 25.08.05, 20:10
            A co to za praca?
            • asia_z Re: jeszcze inna strona medalu, czyli o szukaniu 30.08.05, 05:19
              cruella, odpisalam na priv.
              pzdr,
              (czyzby to byla juz 5:18?)
              • cruella Re: jeszcze inna strona medalu, czyli o szukaniu 30.08.05, 10:30
                Anosmile)))

                Pozdrawiam, pocztę odebrałamsmile
          • szani38 Re: jeszcze inna strona medalu, czyli o szukaniu 30.08.05, 18:20
            Asiu, a mozesz i mnie napisac co to za praca ?
            Pozdrawiam serdecznie
            Ania
            • elizas2 Re: jeszcze inna strona medalu, czyli o szukaniu 30.08.05, 18:22
              I ja tez chetnie sie dowiem, jezeli mozna oczywiscie smile
    • nicktosia Re: gorący apel o rozwagę 25.08.05, 19:40
      Zgadzam się w zupełności co do pieniędzy. Nigdy nie daję gotówki żebrakowi na
      ulicy. A po czym poznać, czy żebrak jest na prawdę potrzebujący? Po tym, czy
      prosi o jedzenie, czy o pieniądze na jedzenie. Ten drugi przypadek już chyba
      sam za siebie mówi w czym rzecz...
      A co do długofalowej pomocy.. Generalnie faktycznie jest to wygodne nieustannie
      być "na garnuszku" forumowych dobrych duszyczek.. Ale z drugiej strony nie
      zawsze doraźna, jednorazowa pomoc wystarczy. Np Pan Edward, wdowiec z dwójką
      dzieci..Nie może pójść do pracy, bo dzieci nieustannie chorują (przynajmniej
      tak donoszą dziewczyny zorientowane w Jego sytuacji), a na opiekunkę go nie
      stać. A z tego co wiem, raczej nie ma w okól siebie nikogo do pomocy przy
      dzieciach. W przypadku Pana Edwarda nie razi mnie wielomiesięczna pomoc
      wysyłana przez forumowiczów. Zwłaszcza, że on o nią nie prosi nieustannie na
      forum (właściwie ani razu nie prosił). Tak więc nie zawsze długoterminowe
      wspieranie kogoś jest wyłącznie uczeniem go bezradności, ale wręcz
      koniecznością.
      • isabelka20 Re: gorący apel o rozwagę 26.08.05, 11:35
        tak masz racje sytuacja pana Edwarda mowi sama za siebie,ale bardzo duzo osob
        jest mlodych zdolnych do pracy,dzieci sa w wieku kiedy moga spokojnie isc do
        zlobka czy do przedszkola ale tym sie d... nie chce ruszyc bo i po co.Opieka da
        pieniazki (marne ale jakos ludzie zyja),cos sie czasem uda dorobic i oczywiscie
        dobrzy ludzie z forum a to podrzuca jedzonko a to pieluchy,ubrania itd.I
        wlasnie tacy oto ludzie ksztaltuja swoje jeszcze male dzieci w taki sposob ze
        te jak dorosna beda robic to samo.
      • annall Re: gorący apel o rozwagę 26.08.05, 14:35
        Masz racjęsmile
        Znam Pana Edwarda, pisujemy do siebie listy itp...On sam nigdy o nic nie prosi
        bezposrednio trudno od niego coś się dowiedzieć o potrzebach, po 8 miesiacach
        naszej listowej znajomości dopiero jak delikatnie go "przycisłam" napisał co
        potrzeba aktualnie. Ale od razu zaznacza, ze nie ode mnie- bo sama mam chore
        dziecko i itp... To dobry człowiek. i pomoc Jemu jest na prawdę potrzebna, choć
        wiem, ze jak tylko mu się uda, gdy dzieciaki podrosną chce wrócić do pracy.
        Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka