Dodaj do ulubionych

zaręczyny

24.10.09, 01:04
dziewczyny jak macie ochotę podzielcie się swoimi wspomnieniami o zaręczynach,
czy były dla was niespodzianką ?
na początek ja ,aby nie być gołosłowną

zaręczyliśmy się w pierwszy dzień naszego urlopu nad morzem, trochę
przeczuwałam ,ze właśnie w te wakacje to się wydarzy. Od dłuższego czasu
rozmawialiśmy już o ślubie, ale bez żadnych konkretnych dat. W pierwszy dzień
pobytu nad morzem wybraliśmy się na plażę na zachód słońca,siedliśmy na kocu
,mój M. nalał wino ,mocno mnie przytulił i powiedział słowa które zapamiętam
do końca życia ( nie standardowe czy zostanę jego żoną ) a ja byłam naprawdę w
wielkim szoku ,że to się stało smile ehhh Piękniejszych zaręczyn nie mogłam sobie
wymarzyć smile a jak było u was?
Obserwuj wątek
    • dorothy_mills Re: zaręczyny 24.10.09, 12:29
      U mnie też na plażywink Ale byl jeden z ostatnich dni na wakacjach
      (przypuszczam,ze moj N. sie stresowaltongue_outdlatego nie był to pierwszy
      dzień wink) było pieknie, gorąco. Jak wracaliśmy do hotelu to do
      autobusu wsiedli mariachi, a ja przepłakałam ze szczęscia i
      wzruszenia całą droge wink
      • alajna85 Re: zaręczyny 24.10.09, 12:58
        I u mnie na plażybig_grin Tyle, że o wschodzie słońcasmile Nieoczekiwanie, chociaż ślub
        planowaliśmysmile
    • greeneyes86 Re: zaręczyny 24.10.09, 13:09
      A ja się wyłamię wink Nasze zaręczyny odbyły się w domu w Mikołajki wieczorem smile
      Siedzieliśmy sobie na łóżku i gadaliśmy, był już konkretny wieczór a mój
      przyszły nagle wstał i oznajmił, że idzie po coś na dół do samochodu. Wrócił
      zdenerwowany, uklękł przede mną otwierając pudełeczko i wtedy padły te magiczne
      słowa... Byłam tyle samo zaskoczona (mimo, że rozmawialiśmy o tym wiele razy),
      co szczęśliwa smile A najbardziej zdziwił mnie sam pierścionek, taki jaki sobie
      wymarzyłam, a do tego pasował idealnie big_grin No a później oczywiście szampan,
      długie i piękne rozmowy o przyszłości i nie tylko prawie do rana smile

      https://s6.suwaczek.com/20100821290413.png
    • zia86 Re: zaręczyny 24.10.09, 13:57
      Zaręczyny na plaży. smile Super sprawa.
      My mieliśmy zaręczyny takie jak nasz związek, nietypowe i
      nieplanowane. wink Zaręczyliśmy się w galerii handlowej, pod fontanną.
      W sumie od stycznia tego roku wiedziałam, że to się stanie,
      nieoficjalne rozmowy cały czas trwały, poza tym razem wybieraliśmy
      pierścionek. Mimo wszystko zaręczyny były dla mnie lekkim
      zaskoczeniem. Wieczorem zadzwonił mój jeszcze wtedy chłopak i
      powiedział, czy mogłabym przyjechać do galerii(w sumie nie pamiętam
      czemu ja byłam w domu a on w galerii), więc przeczuwając co się
      stanie, ubrałam się ładnie, wskoczyłam w taksówkę i popędziłam.
      Spotkaliśmy się w środku i jak gdyby nigdy nic poszliśmy się przejść
      po sklepach, w pewnym momencie narzeczony wziął mnie za rękę i
      poprowadził schodami w dół, na dole jest bardzo ładne fontanna,
      usadził mnie na skraju, uklęknął i zapytał się czy uczynię mu ten
      zaszczyt i zostanę jego żoną. wink Oczywiście rzuciłam się na niego i
      powiedziałam tak. Jacyś ludzie zaczęli bić brawo. Ogólnie bardzo miłe
      i w sumie spontaniczne zaręczyny to były. A potem do 4 rano
      rozmawialiśmy o torcie. tongue_out
      • ana-lucia123 Re: zaręczyny 24.10.09, 16:09
        Zia, nie nazwalabym zareczyn, na temat ktorych rozmowy trwaly wczesniej
        nieoficjalnie caly czas i do ktorych razem wybieraliscie pierscionek (brrr...)
        NIEPLANOWANYMI i SPONTANICZNYMI. Zero w tym logiki. O miejscu juz nie wspomne...
        • ann.k Re: zaręczyny 24.10.09, 18:48
          ana-lucia123 napisała:

          > . O miejscu juz nie wspomne..

          Osobiście uważam, że dla kogoś, kto ma tak konsumpcyjne i infantylne
          podejście do życia jak Zia86, zaręczyny w galerii handlowej koło
          fontanny są najlepszym miejscem jakie można sobie wyobrazić wink

          Ale co do reszty masz rację smile
        • zia86 Re: zaręczyny 25.10.09, 10:42
          One były spontaniczne, bo tak jak mówiłam, wiedziałam, że to się kiedyś
          stanie, bo rozmowy trwały. Pierścionek wybrałam w styczniu, ale
          zaręczyny mogły się odbyć zarówno w lutym, jak i maju albo wrześniu,
          czy jakimkolwiek innym miesiącu roku 2009. wink A miejsce nasze, myślę,
          że dobrze do nas pasuje.
    • lili-2008 Re: zaręczyny 24.10.09, 14:31
      Byliśmy akurat na wyjeździe w górach. Wybraliśmy się pewnego, słonecznego dnia na Giewont. Wsponaliśmy się i wspinaliśmy (szliśmy inną trasą, od Doliny Małej Łąki), było ślisko, mokro (akurat tam słońce nie świeciło) i momentami strasznie. Do tego stopnia strasznie, że gdy wdrapaliśmy się na Przełęcz Kondracką mój luby stwierdził, że ma lęk wysokości i nie da rady wejść na Giewont. Ja lęku wysokości nie mam i już chciałam go zostawić na chwilę w tym miejscu i wejść na Giewont (już tak mało brakowało), gdy wtedy mój już mąż wyjął z plecaka czerwone pudełeczko i poprosił mnie o rękęsmile
      Heh, oczywiście Giewont sobie odpuściłam i cała w skowronkach wróciłam z nim do Zakopanegosmile Rzecz miała miejsce w czerwcu 2007.
      Ehh, piękne to były czasysmile
    • jogny Re: zaręczyny 24.10.09, 15:25
      my zareczylismy sie tez podczas wakacji - pojechalismy do Nowego
      Yorku i pewnego pieknego dnia przechadzajac sie po Central Park moj
      narzeczony wyjal pudeleczko, ukleknal przede mna i tez wypowiedzial
      te magiczne slowa, poczatkowo nie wierzylam ze jest w nim
      pierscionek - moj N lubi mi robic kawaly i nie spieszylo mu sie do
      zareczyn, rozmawialismy kilka razem wczesniej o tym a raczej ja mu
      mowilam ze moglibysmy sie zareczyc a on srednio na to reagowal, wiec
      sobie zazartowalam jak zobaczylam to pudeleczko ze pewnie sa tam
      jakies czekoladki a nie pierscioneksmile oczywiscie bylam wniebowzieta
      jak zobaczylam moj pierscionek choc nie moglam go nosic od razu bo
      byl za duzysad oczywiscie zmniejszylismy go, teraz jest cudny i
      perfectosmile
    • ronalilly Re: zaręczyny 24.10.09, 17:08
      U nas było tak:
      Późny wieczór, Luby dopiero wrócił do domu, ja już zasypiałam. Wziął prysznic, przyszedł do łóżka, buzi i dobranoc. Po chwili się pyta, czy byłby dobrym mężem. Ja mu odpowiedziałam (trochę na odczepnego, bo zmęczona byłam, ale oczywiście zgodnie z prawdą), że najlepszym i żeby już spał. To on złapał mnie za rękę i zapytał czy zostanę jego żoną. Ja już praktycznie "na śpiocha" mówię, że oczywiście ale żeby w końcu zasnął (wiem, straszna jestem). Wtedy on mi założył pierścionek na palec i powiedział, że mnie kocha. Byłam w ogromnym szoku, bo wcześniej nie toczyliśmy dyskusji nad małżeństwem, znaliśmy się dość krótko.
      Może i zaręczyny zwyczajne, ale jak dla mnie najpiękniejsze smile
      • ana-lucia123 Re: zaręczyny 24.10.09, 17:22
        ronalilly napisała:

        > Może i zaręczyny zwyczajne, ale jak dla mnie najpiękniejsze smile

        moim skromnym zdaniem piekne - naprawde niespodziewane i prawdziwie
        spontaniczne! pzdrwmsmile
        • martina.15 Re: zaręczyny 24.10.09, 18:40
          wcale nie zwyczajne smile

          moja przyjaciolka byla w Egipcie ze swoim lubym i on jej w wieczor nowego roku
          cos mowil po egipsku, mowi i mowi a ona juz w lozku lezy i sie irytuje. on nie
          wytrzymal i- ja sie ciebie pytam czy wyjdziesz za mnie ;P tak mi sie z tymi
          zareczynami na spiocha skojarzylo smile
      • lili-2008 Re: zaręczyny 24.10.09, 20:02
        Wcale nie zwyczajnesmile I naprawdę pięknesmile
      • freciczka Re: zaręczyny 24.10.09, 20:10
        I to się nazywa spontan big_grin
        My się zaręczyliśmy w Wigilię. Przy całej rodziniesmile
        To były nasze pierwsze święta razem. Pierścionek był zapakowany w wielkie pudło,
        które w środku miało mnóstwo mniejszych pudełek.
        Rozpakowanie prezentu od Narzeczonego zostawiłam sobie na koniec...ale jak go
        otwierałam to Łukasz był już u mojego boku is pytał się czy zostanę jego żoną...
        Byłam w totalnym szoku, bo to była ostatnia rzecz jakiej się spodziewałam- tzn.
        ja już od jakiegoś czasu napomykałam że chciałabym się pobrać, ale Ł. jakoś
        niespecjalnie się do tego palił, ogólnie uważał że dobrze nam tak jak jest. W
        pewnym momencie uznałam nawet że ma racje...Tym większe było moje zaskoczenie i
        radość big_grin
        Oczywiście poryczałam się jak bóbr smile
        • freciczka Re: zaręczyny 24.10.09, 20:13
          freciczka napisała:

          > I to się nazywa spontan big_grin

          ta wypowiedź do historii ronalillysmile
    • linka.k Re: zaręczyny 24.10.09, 21:11
      Mamy takie swoje ulubione miejsce, w które chodziliśmy jeszcze nawet zanim
      zaczęliśmy być razem (jako para) a że ja jestem dość sentymentalna (i zagorzała
      domatorka), to właśnie je wybrał na miejsce oświadczyn (!). Tyle, że nie użył
      słów "czy wyjdziesz za mnie" ani nic w tym stylu.

      A zaręczyny dopiero będą.
      • z_meetropolii Re: zaręczyny 24.10.09, 22:42
        ale się miło zrobiło i sentymentalnie smile Ci nasi faceci to naprawdę potrafią być
        romantyczni
    • aureolkaa Re: zaręczyny 24.10.09, 22:36
      W Szkocji, gdzie spędziliśmy ostatnie kilka lat, w naszym mieszkanku, podczas
      kolacji przy świecach, dzień jak każdy inny, a zakończenie którego nigdy bym się
      nie spodziewała. Banalnie, oklepanie, ale zaskoczona totalnie..z szoku trzęsłam
      się kolejną godzinę. Za oknem pewno padało.Dzień jak każdy inny wink
      • z_meetropolii Re: zaręczyny 24.10.09, 22:45
        jaka była reakcja waszych rodziców na tą wiadomość smile My czekaliśmy cały urlop
        aby powiedzieć im to osobiście ... moi byli w wielkim szoku ( nie mam pojęcia
        dlaczego ) mama mojego N. powiedziała tylko " no nareszcie ale się cieszę " heh
        a potem to już się szybko rozeszło po rodzinie i znajomych
        • freciczka Re: zaręczyny 24.10.09, 22:53
          z_meetropolii napisała:

          > jaka była reakcja waszych rodziców na tą wiadomość smile

          Mama Narzeczonego się poryczała (zawsze robi sceny), moi rodzice jak zwykle
          robili dziwne miny (zawsze narzekali na moich chłopaków- po zerwaniu stawali się
          ich fanami:/).
          Teraz po prawie roku od zaręczyn już jakoś przełknęli tę "gorzką pigułkę" ale
          nie powiem żeby ich wcześniejsze nastawienie nastrajało mnie pozytywnie...ale
          cóż rodziców się nie wybiera...dobrze że Męża można big_grin
          • aureolkaa Re: zaręczyny 24.10.09, 22:58
            rodzice mojego N byli bardzo zadowoleni-od dawna kibicowali, abyśmy w końcu
            poszli "dalej", moi natomiast zdziwili się, pewno tak jak ja nie spodziewali się
            że to nastąpi już teraz (już-tzn po 5 latach związku;p)
            Cieszą się jednak wszyscy bo moi rodzice uwielbiają mojego N, a przyszli teście
            uwielbiają mnie wink
            Sielanka jak u Lubiczów na Sadybie tongue_outtongue_outtongue_out
            • freciczka Re: zaręczyny 24.10.09, 23:23
              Tylko pozazdrościć smile U mnie po prawie trzech latach związku unormowały się
              stosunki z moimi rodzicami, ale za to zaczęły się problemy z teściową (tzn.
              zaczęły się po ok roku kiedy "ukradłam" jedynego synka i nie pozwalam mu się z
              mamą spotykaćtongue_out)


              aureolkaa napisała:

              > rodzice mojego N byli bardzo zadowoleni-od dawna kibicowali, abyśmy w końcu
              > poszli "dalej", moi natomiast zdziwili się, pewno tak jak ja nie spodziewali si
              > ę
              > że to nastąpi już teraz (już-tzn po 5 latach związku;p)
              > Cieszą się jednak wszyscy bo moi rodzice uwielbiają mojego N, a przyszli teście
              > uwielbiają mnie wink
              > Sielanka jak u Lubiczów na Sadybie tongue_outtongue_outtongue_out
              • aureolkaa Re: zaręczyny 25.10.09, 00:04
                ahh..znam te historie z synusiami mamusi, ale jestem zdania że trzeba od
                początku reagować bo potem te "chore stosunki" będzie ciężko przerwać.
                Powodzenia zatem życzę, a najważniejsze aby Twój mężczyzna widział, że
                faktycznie masz powód aby walczyć o swoje smile
    • zoselin1987 Re: zaręczyny 24.10.09, 23:56
      Zaręczyny. Jak ja lubię wracać myślami do tej chwili.
      Mój N oświadczył mi się na plaży, nad naszym polskim morzem < widzę,że nie tylko mój luby wpadł na taki pomysł> Byliśmy na wakacjach. N wiedział,że uwielbiam morze. Coś niby przeczuwałam,bo wcześniej rozmawialiśmy o ślubie itp. Ale i tak zaskoczył mnie, bo zrobił to w najmniej oczekiwanym momencie...wypowiedział magiczne słowa, a ja się poryczałam < nie mogłam wydusić słowa> Po chwili odpowiedziałam 'z przyjemnością' i ze łzami zapytałam : ' Ale Ty chcesz naprawdę,żebym to ja była Twoją żoną?'. Narzeczony do dziś się z tego śmieje. Mówi,że go tak rozczuliłam wtedy,bo wypowiedziałam to takim zapłakanym głosikiem malutkiej dziewczynki. Było dosyć ciemno,więc jak N założył mi pierścionek na palec to nawet nie widziałam jak wygląda < zaświecił mi latarką od tel komórkowego,żebym mogła zobaczyć wink> Trafił idealnie w gust i rozmiar! Także mogłam dumnie prezentować swoją prawą rączkę, przyozdobioną już pierścionkiem zaręczynowym smile
    • diamond-beauty Re: zaręczyny 25.10.09, 01:31
      U nas było trochę inaczej, bo mieliśmy wyznaczoną datę ślubu po jakiś 4
      miesiącach znajomości big_grin, ale nie wiedzieliśmy, czy do tego ślubu dojdzie [wiem,
      wiem, mało romantycznie] czy też nie.
      Jakieś 5 tygodni przed wyznaczoną datą ślubu ja się zapytałam co robimy, czy
      będzie ten ślub czy też mam sobie zamawiać bilet do domu. Wtedy mój N
      powiedział, że oczywiście, ślub będzie. Zaczęliśmy wtedy planować co i jak, o
      pierścionku nawet nie było mowy.

      W środę przed samym ślubem wróciłam do domu z pracy. Mój N zazwyczaj o tej porze
      był jeszcze w pracy, ale tego dnia wziął sobie urlop.
      Wchodzę do domu, a tam wszędzie ciemno, dziesiątki świec na dywanie i na
      meblach. I ścieżka usypana z płatków róż, która prowadziła do sypialni.
      W sypialni stał on, w tle leciała moja ulubiona piosenka ukochanego zespołu
      [którego on niecierpi], było pełno róż w wazonach, płatki róż na podłodze i na
      łóżku. I wtedy zaczął mi mówić co we mnie kocha i jak zmieniłam jego życie,
      później uklęknął i zapytał czy dam mu ten zaszczyt i zostanę jego żoną.
      Oczywiście się zgodziłam, założył mi pierścionek na palec, pasował idealnie.
      Po chwili poszliśmy do kuchni, gdzie N wyjął najprawdziwszy szampan z lodówki i
      truskawki w czekoladzie, a ja w tym czasie oglądałam pierścionek pod okapem
      kuchennym :d
      Po wzniesionym toaście poszliśmy do mojej ulubionej restauracji, w miejscu,
      gdzie pierwszy raz się zobaczyliśmy, gdzie podeszłam do niego, żeby dać mu swój
      numer telefonu. Po kolacji poszliśmy na kilka drinków w miejsce, gdzie była
      nasza pierwsza randka, a na koniec nad zatokę, gdzie pierwszy raz się pocałowaliśmy.

      Mimo, że było to dwa dni przed ślubem to byłam baaaardzo mile zaskoczona, bo
      myślałam, że oficjalne zaręczyny będą dłuuuugo później.
      • zoselin1987 Re: zaręczyny 25.10.09, 10:25
        diamond-beauty napisała:

        > Wchodzę do domu, a tam wszędzie ciemno, dziesiątki świec na dywanie i na
        > meblach. I ścieżka usypana z płatków róż, która prowadziła do sypialni.
        > W sypialni stał on, w tle leciała moja ulubiona piosenka ukochanego zespołu
        > [którego on niecierpi], było pełno róż w wazonach, płatki róż na podłodze i na
        > łóżku. I wtedy zaczął mi mówić co we mnie kocha i jak zmieniłam jego życie,
        > później uklęknął i zapytał czy dam mu ten zaszczyt i zostanę jego żoną.

        Jak z filmu smile
      • freciczka Re: zaręczyny 25.10.09, 11:23
        diamond-beauty napisała:

        > Mimo, że było to dwa dni przed ślubem to byłam baaaardzo mile zaskoczona, bo
        > myślałam, że oficjalne zaręczyny będą dłuuuugo później.

        Same zaręczyny rzeczywiście filmowe, ale nie za bardzo rozumiem całą
        historię...Oficjalne zaręczyny miały być po ślubie??i wyznaczyliście datę ślubu
        nie wiedząc czy do niego dojdzie?? Napisz coś więcej bo nas zaintrygowałaś smile
        • ni24 Re: zaręczyny 25.10.09, 12:25
          ja tez sie pogubilam...i kompletnie nic nie zrozumialam...
          • diamond-beauty Re: zaręczyny 26.10.09, 09:23
            Już tłumaczę big_grin

            Mój N. pochodzi z innego kraju, którego nie chciał i nie bardzo miał możliwość
            opuścić dla Polski.
            Poznaliśmy się jakieś 10 tygodni przed moim wylotem do kraju. Wróciłam do
            Polski, ale już po 6ciu tygodniach siedziałam w samolocie do Niego na wizie
            turystycznej ;]
            Niestety nie odpowiadało mi życie "na garnuszku" a chcieliśmy być razem,
            spróbować czy nam wyjdzie, bo tak fajnie nam było razem i jedyną możliwością,
            żebym miała pozwolenie na pracę była wiza narzeczeńska. A żeby taką wizę dostać
            data ślubu musia łabyć zarezerwowana w Urzędzie Stanu Cywilnego.
            I nadszedł ten moment. Że albo zostajemy na zawsze razem, albo nigdy już się nie
            zobaczymy... Wiedzieliśmy, że tak czy tak chcemy być razem, ale mój N. nie
            chciał, żeby było tak "klinicznie i biznesowo", bo powiedzieliśmy sobie, że tak
            będzie. Pójdziemy podpisać papiery, a prawdziwe wesele będzie w Polsce.
            Dlatego nie spodziewałam się zaręczyn, pierścionka.
            Ale my już po ślubie, nie kościelnym, nie zarejestrowanym w Polsce, ja nie
            zmieniłam jeszcze nazwiska bo czekamy na ten ważniejszy z rodziną, tańcami i
            polską tradycją.
    • misself Re: zaręczyny 25.10.09, 19:18
      Mnie się chyba należy główna nagroda w kategorii "najgłupszy tekst w chwili
      zaręczyn" smile

      Umówiliśmy się, że siedmiolecie naszej znajomości będziemy świętować na drugim
      śniadaniu w jednej z naszych ulubionych krakowskich knajpek. To był środek
      tygodnia i akurat mieliśmy przerwę w zajęciach o tej samej porze, a wieczór
      oboje zajęty. Przyszłam do knajpki zmarznięta jak sto pięćdziesiąt, zgrabiałymi
      palcami odebrałam półmetrową różę, a na propozycję spaceru prychnęłam
      niechętnie: "w taki ziąb, zwariowałeś?!".

      Ale poszliśmy na spacer, a kiedy byliśmy na Małym Rynku, wyszło słońce. On wyjął
      pudełeczko, zadał Pytanie - sformułowane dość... osobliwie - a ja rozpłakałam
      się jak dziecko, po czym spytałam Go, czy nie jest całkiem zdrowy na umyśle.

      Jak o tym teraz myślę, to dochodzę do wniosku, że coś musi być nie tak z
      facetem, który chce się ożenić z dziewczyną z takim językiem...
      • martina.15 Re: zaręczyny 25.10.09, 20:11
        a ja jestem ciekawa jakie to slowa on dobral ze tak zareagowalas wink
        • misself Re: zaręczyny 25.10.09, 20:24
          Moja reakcja miała raczej źródło w fakcie, że przez lata na każdą moją wzmiankę
          o oficjalnej deklaracji swoich uczuć reagował tekstem typu "oj, chyba nie jesteś
          taka głupia, żeby bez pierścionka myśleć, że cię nie kocham".

          Kiedy zadzwoniłam do Mamy i powiedziałam jej "Mamo, dziś się zaręczyłam", ona
          spytała groźnym tonem: "CO?! Czego ZNOWU nie zaliczyłaś?". Myślę, że te głupie
          teksty mam po niej...
          • martina.15 Re: zaręczyny 25.10.09, 20:30
            ale sie usmialam, widac nasze mamy maja podobna wiare w swoje corki tongue_out
    • madziaq Re: zaręczyny 25.10.09, 20:35
      My pojechaliśmy na weekend do Krakowa świętować naszą szóstą rocznicę. Wcześniej
      rozmawialiśmy o zaręczynach i ślubie, nawet dość burzliwie wink Tzn. co do tego,
      że ślub będzie, nie mieliśmy wątpiwości, natomiast ja chciałam możliwie szybko,
      a mój wtedy jeszcze chłopak uważał, że lepiej poczekać, aż oboje będziemy mieli
      stabilną pracę, będziemy mogli być zupełnie niezależni od rodziców itd. W końcu
      przekonał mnie i uznaliśmy, że poczekamy jeszcze z zaręczynami, tyle że on
      niedługo potem zmienił zdanie, o czym ja oczywiście wtedy jeszcze nie wiedziałam wink

      Oświadczył się w eleganckiej restauracji, czyli niby klasyka, ale oczywiście z
      moją zdolnością do puscia romantycznych okoliczności wyszło nietypowo smile

      Mieliśmy iść tam na kolację, przyszliśmy na obiad i to dość wczesny, bo pogoda
      była tak paskudna (koniec listopada) że jakiekolwiek zwiedzanie czegokolwiek nie
      wchodziło w grę. Przed wyjściem M. trochę mnie zafrasował, bo zaczął się ubierać
      w marynarkę, podczas gdy ja zabrałam ze sobą sweter i dżinsy na zmianę w razie
      gdyby te co miałam na sobie przemiękły wink Pytam go więc, po co się w tę
      marynarkę wbija, przecież idziemy tylko coś zjeść i może na spacer. On mi na to
      odpowiedział, że może do teatru pójdziemy, więc ja na to, że chyba sam do tego
      teatru będzie szedł, bo ja w dżinsach i bluzie to raczej się nie wybiorę. Coś
      tam posmęcił w odpowiedzi i poszliśmy wink

      Znaleźliśmy fajną knjapkę przy rynku, weszliśmy i jak przyszło do zamawiania to
      K. zaproponował, że może szampana. Ja na to: no co Ty, szampana do obiadu,
      zwariowałeś? No więc zamówiliśmy wino. No i obiad przyszedł, bardzo dobry z
      resztą, siedzimy, gadamy o pierdółkach, on coś tam zagaja, że chciał o coś
      zapytać, a w tym momencie przyszedł SMS do mnie od mamy z pytaniem o coś. No
      więc mówię "mów, mów, ja Cię słucham, tylko szybko odpiszę" big_grin Oczywiście
      wstrzymał się chwilę, ja odpisałam, no i znów gadamy o bzdurach i pijemy winko.
      Minął jakiś czas i K. mówi, że chciał o coś zapytać. Na to ja romantyczny tekst
      roku "No jak musisz, to pytaj" smile No więc wyjął pierścionek i spytał, czy nie
      zmieniłam zdania co do tego ślubu smile Nie płakałam, tylko śmiałam się jak głupia,
      głównie z siebie, że mu tak "ułatwiałam" te oświadczyny smile W ramach świętowania
      pojechaliśmy do kina obejrzeć Harrego Pottera, a że wypiliśmy wcześniej butelkę
      wina i jakąś kawę z wkładką, to bardzo nam się film podobał big_grin

      Następnego dnia pojechaliśmy powiedzieć jego rodzicom, a potem moim. Nie
      wiedzieć czemu, wszyscy byli w szoku (choć się cieszyli) a przecież po 6 latach
      związku to w sumie należało się "tego" spodziewać smile
      • tomelanka Re: zaręczyny 25.10.09, 21:24
        ustalilismy kiedy beda zareczyny-w swieta wielkanocne po poludniu, co by zarla
        specjalnie nie szykowac-kupilismy pierscionek, w sumie mielismy tylko poogladac,
        mialam podpowiedziec co mniej wiecej mi sie podoba, jako ze pierscionkow nie
        nosilam w ogole, ale ze byl dobry akurat i wpadl mi w oko to kupilismy,
        przyjechal z rodzicami i siostra i szwagrem, bo bardzo chcieli byc, byla tez
        moja babcia z dziadkiem, dzieki którym sie poznalismy smile "wiemy wszyscy po co tu
        przyjechalismy...", tesciu: "ja nie wiem" tongue_out, "wiemy, wiemy"; "pani M., panie M.
        chcialbym panstwa prosic o reke panstwa corki"; mama: "zabieraj ja jak
        najszybciejbig_grin" ; dal wodke, dal kwiaty, padl na oba kolana, "Kasiu, wiesz ze Cie
        kocham i chce spedzic z Toba reszte zycia, czy zostaniesz moja zona?", ja cicho
        powiedzialam "tak", na co tesc stwierdzil, ze nie bylo slychac odpowiedzi, a
        tesciowa, ze teraz zadowolona musze byc wink

        wygralam w kategorii najbanalniejsze i najmniej romantyczne i spontaniczne
        zareczyny? big_grin
        jeszcze dodam ze mamy poltoraminutowy film, który nakrecil szwagier na wieczna
        pamiatke wink
        • najta Re: zaręczyny 25.10.09, 22:02
          Hehe Tomelanka, super big_grin Zwłaszcza teksty rodziców i teściów big_grin

          A my zaręczyliśmy się tam, gdzie się poznaliśmy - czyli w Niedzicy na zaporze, z
          widokiem na zamek. Otóż w trzecią rocznicę naszego poznania się mój chłop porwał
          mnie do samochodu i powiedział, że zabiera mnie na wycieczkę niespodziankę z tej
          okazji. No to fajnie, myślę, lubię niespodzianki big_grin Ale po drodze (jeszcze w
          Krakowie) zajechaliśmy pod jeden sklepik i poszłam kupić bułki na nasza podróż
          (Bo mała być ponoć całodzienna). W tym czasie chłop gdzieś znikł, ale jak
          wyszłam ze sklepu to już czekał pod samochodem. Ok. Ruszyliśmy, ale znów się
          zatrzymaliśmy, tym razem pod Tesco (wciąż w Krakowie) bo chłop znowu coś sobie
          przypomniał, że chce kupić. Kupiliśmy linkę do samochodu, na wszelki wypadek. No
          i chłop poprosił mnie, żebym poszła do auta zaniosła tę linkę, a on coś jeszcze
          w sklepie zobaczy. No to poszłam. Pomyślałam sobie, że linkę wsadzę do
          bagażnika. No i otwieram ten bagażnik, a gdzieś tam w odległości słyszę
          rozpaczliwe: Nieeeeeee!!!!! Zdążyłam zobaczyć że w bagażniku schowane są kwiaty
          smile Chciałam dobrotliwie udawać, że ich nie widziałam, ale chłopisko wszystko
          zobaczyło.
          No i ruszyliśmy w drogę. Ja się zaśmiewam do rozpuku, bo domyślam się już o co
          chodzi w tej całej wycieczce, a chłop klnie na siebie i swoją głupotę big_grin big_grin
          Domyśliłam się gdzie jedziemy. Ale było wspaniale. W Niedzicy mój kochany
          zaprowadził mnie na zaporę, pokazał murek przy którym się poznaliśmy (nie
          wierzę, że zapamiętał jaki to był murek big_grin ) przytulił, a potem poprosił mnie o
          rękę smile
          Potem zjedliśmy kanapki z kotletami big_grin big_grin
          Pogoda była cudowna, mało ludzi w Niedzicy, byliśmy sami na tej zaporze smile Potem
          zwiedziliśmy zamek i wieczorem wróciliśmy do domu.
          • dorothy_mills Re: zaręczyny 25.10.09, 22:10
            najta jak blismy na Sylwku w Szczawnicy to zamek w Niedzicy mnie
            zachwycił. Pięknie tam,scenerie mieliscie super wink
          • zoselin1987 Re: zaręczyny 25.10.09, 22:59
            najta napisała:

            Pomyślałam sobie, że linkę wsadzę do
            > bagażnika. No i otwieram ten bagażnik, a gdzieś tam w odległości słyszę
            > rozpaczliwe: Nieeeeeee!!!!!

            Najta,
            wyobraziłam sobie to rozpaczliwe NIEEEE wink
    • odsrodkowa Re: zaręczyny 25.10.09, 23:09
      U nas w ogóle było specyficznie. Ja wcześniej byłam dość sceptycznie nastawiona
      do ślubów i on o tym wiedział. Dzień wcześniej kupiłam sobie mały pierścionek z
      cyrkonią i zostawiłam go w samochodzie na noc. Następnego dnia o coś się
      pokłóciliśmy i stwierdziłam, że ma sobie jechać do matki na noc, bo mnie wkurza.
      Wyszedł, a ja się poryczałam z wściekłości na niego i siebie. Po chwili wrócił z
      tym pudełkiem z samochodu i kwiatami i oświadczył mi się w naszym mieszkaniu.
      Powiedział, że musi w końcu zaryzykować smile
      --
      Siła odśrodkowa jest siłą bezwładności. Oznacza to, że pojawia się ona tylko w
      układach nieinercjalnych i jest właściwie siłą pozorną - czyli nie jest
      powodowana konkretnym oddziaływaniem, ale wynika z ruchu samego układu odniesienia.
    • zabciap Re: zaręczyny 26.10.09, 08:22
      My zaręczyliśmy się na stoku narciarskim na Słowacji. Nigdy nie
      zapomnę tego dnia. Mój N był strasznie zestresowany i w sumie choć
      pomysł miał bardzo romantyczny to samo wykonanie wyszło dość
      zabawniesmile Ja akurat zjeżdzałam ze stoku a on czekał na mnie w
      połowie drogi z pierscionkiem w rękach. Nie uklęknął twierdząć, że w
      butach narciarskich ciężko się to robismileAle ja i tak byłam mega
      szczęśliwa bo wiem, że mój N nie należy do romantyków. Ogólnie byłam
      zaskoczona ponieważ mój N nie spieszył się za bardzo do małżeństwa.
      • misself Re: zaręczyny 26.10.09, 09:08
        Mój też nie ukląkł i też nie spieszył się do małżeństwa. Zresztą nadal się nie
        spieszy smile Ale na stoku narciarskim... Bajka!
    • katesaw79 Re: zaręczyny 26.10.09, 09:08
      Bedac na wakacjach w Londynie postanowilismy jeden dzien spedzic w Dover, nad
      ichniejszym morzem, aby zobaczyc klify.

      Najpierw byla 2godzinna, poranna zabawa z 3 autobusami, a potem bieg na przelaj
      przez centrum Londynu, zeby zlokalizowac nasz autokar (zdazylismy zdyszani na
      minute przed odjazdem i zarowno kierowca jak i pasazerowie dziwnie sie na nas
      patrzyli).
      W ramach atrakcji dodam, ze jakis dzieciak za nami pol drogi zarl chipsy, a
      potem puscil pawia, uhh...tongue_out
      A ja tymczasem przez cala droge nad morze mialam przeczucie, ze cos jest na
      rzeczy (nie umiem wyjasnic czemu, po prostu mialam), ale tak na 100% pewna nie
      bylam - ostatecznie pod koniec trasy doszlam do wniosku, ze pewnie sobie cos w
      tym calym chaosie uroilam big_grin

      Dotarlszy do centrum nadmorskiego miasteczka Dover, kombinowalismy jak dostac
      sie juz konkretniej na te cale klify. Z rozeznaniem w terenie lekko nie bylo,
      wiec lazilismy i lazilismy, az zaczelam marudzic, ze plecy mnie bola i ze buty
      mnie pewnie zaraz poobcieraja, na co uslyszalam, ze "do wesela sie zagoi"big_grin (moj
      N nigdy wczesniej nie uzywal w podobnych sytuacjach tego sformulowania i to
      wlasnie upewnilo mnie w moich przeczuciachsmile)

      Nastepnie dorwalismy autobus, ktory zawiozl nad do miejscowosci o nazwie... DEAL
      (sic!) i wreszcie dostalismy sie do tych naszych wymarzonych klifow (btw robia
      niesamowite wrazenie, polecam smile)

      Rzecz miala miejsce pod jednym z nich, na sliskim dywanie glonow, wsrod krabow
      (akurat byl odplywsmile) - zostalam wycalowana, mocno przytulona i zapytana czy cos
      dlan zrobie* smile
      No i oczywiscie zrobie - juz w najblizsza sobote 31X wink

      * pierscionek byl o 4 rozmiary za duzy, ale dla mnie w tym wlasnie caly urok!

      Pozniej wdrapalismy sie na szczyt klifu (do krawedzi w ramach bezpieczenstwa
      polecam sie raczej doczolgac), a nastepnie spoznilismy sie na autobus do Dover
      (mial nas dostarczyc do naszego autokaru powrotnego - ostatecznie zobaczylismy
      tylko jak ten odjezdza). Nastepnie zlitowal sie nad nami kierowca kolejnego -
      ostatniego juz autokaru (a byl z tym problem, bo naszych biletow nie dalo sie
      przebukowac...). Do Londnu dotarlismy w nocy - padnieci ale przeszczesliwibig_grin
      Po drodze do hotelu nabylismy przepysznego kebaba 100% z baraniny i
      skonsumowalismy go w lozeczku z butelka wina big_grin

      Mam nadzieje, ze na wlasny slub uda nam sie nie spoznicwinktongue_out

      • kr_ka_11 Re: zaręczyny 26.10.09, 09:26
        moj narzeczony, w piatek, w dniu kiedy mielismy jechac na weekend w gory, gdzie
        oboje mamy domki, gdzie poznalismy sie 12 lat temu i zaczelismy byc para w
        styczniu zeszlego roku, zawiozl mnie do pracy rano jakby nigdy nic. niczego sie
        nie spodziewalam, on wzial na ten dzien urlop, napisal smsa, ze musi dluzej
        zostac w pracy, i zebym poczekala na niego u rodzicow (mieszkaja kolo jego
        biura). przyjechal jakby nigdy nic, i pojechalismy. tam zaluzje byly rozsuniete
        co wzbudzilo moja ciekawosc ale skwitowal to tym, ze pewnie pan ktory wlacza
        ogrzewanie je otwarl. ogrzewanie w czerwcu? nie zablyslam specjalnie, i nie
        domyslilam sie nawet znajdujac czerwona roze na schodach smile ale w srodku roze,
        swiece, przygotowana kolacja i muzyka... i on klekajacy... to bylo cudne. w
        najdrozszym dla nas miejscu, gdzie sie poznalismy, gdzie nasz zwiazek sie
        zaczal. zaskoczyl mnie bardzo. nie spodziewalam sie po nim takiego
        zorganizowania i opanowania. niczego nie dal po sobie poznac, a potem tylko
        smial sie na moje haslo na schodach.. "ten gosc sobie tu chyba schadzki urzadza" big_grin

    • wrednababa Re: zaręczyny 26.10.09, 09:42
      Na sama mysl o zareczynach zaczynam sie smiacsmile)))
      Ja rowniez nie spodziewalam sie zareczyn..choc owszem bardzo o tym marzylam i
      wiedzialam,ze niedlugo to sie stanie...
      Pojechalismy na dzialke w czasie wakacji na ostatni wolny weekend bez dziecka(bo
      akurat bylo na obozie)-w zwiazku z tym zaplanowalismy romantyczna kolacje, dobre
      winko i .....no i upojna nocsmile)
      W zwiazku z tym zabralam z domu takie gadzety jak ponczochy, buty na obcasie
      itp(trzeba dodac,ze dzialka miesci w srodku lasu i jest to zwykly drewniany
      domek-bez luksusow).
      No i kiedy juz wychodze z lazienki po kolacyjce taka odpicowana moj grzes kleka
      przede mna i pyta sie czy zostane jego zona?
      na co ja odpowiadam - teraz jest mi az glupio-"Ojej kochanie a ja tak w
      ponczochach..jak ja to bede wszystkim opowiadac".
      he he
      Jakos tak te ponczochy mi nie pasowaly do tej romantycznej chwilismile)
      ale wlasnie przez to nigdy nie zapomne tego wieczoru.
      A emocje jakie wtedy czulam moglabym przezywac kazdego dnia do konca zycia.
      • freciczka Re: zaręczyny 26.10.09, 12:35
        Mój pierścionek ma idealny wymiar, ale tylko dlatego że udało mi się kiedyś
        zaciągnąć Narzeczonego pod witrynę Jubilera i mimochodem napomknęłam jaki noszę
        rozmiar smile Wtedy pozostawało to w sferze marzeń, bo Ł. był stanowczo przeciwko
        ślubom, ale warto było spróbować smile
        Model w moim guście, ale o to już sam zadbał.
        Jak się zapytał czy za niego wyjdę to się od razu poryczałam i musiał ode mnie
        wyciągać odpowiedź...
        Teraz święta podwójnie dobrze mi się kojarzą big_grin
        A moja mama się śmieje, że zaręczyłam się ze Św. Mikołajem...
        • misself Re: zaręczyny 26.10.09, 12:42
          freciczka napisała:

          > Mój pierścionek ma idealny wymiar, ale tylko dlatego że udało mi się kiedyś
          > zaciągnąć Narzeczonego pod witrynę Jubilera i mimochodem napomknęłam jaki noszę
          > rozmiar smile

          Mój sprawdził. Wziął jeden z moich pierścionków, które leżały na toaletce, i
          nałożył mi na palec we śnie, po czym zabrał pasujący do jubilera. Do dzisiaj nie
          wiem, jakim cudem się nie obudziłam wtedy.
          • zabciap Re: zaręczyny 26.10.09, 13:38
            hehe sprytny jest skoro się nie obudziłaś smile
          • basiula1984 Re: zaręczyny 26.10.09, 13:50
            Wzorem do wielkości mojego pierścionka była zawieszka od soku
            Tymbark wink Pasowała idealnie i na dzięki niej mam idealny
            pierścionek smile

            Co zaś do zaręczyn to...był to piątek, 14.11.08. Dzień wcześniej
            obchodziliśmy nasz 14miesiąc (wiem wiem...powiecie, że szybko
            strasznie) smile Po pracy wróciłam do domu,a że miałam jeszcze chwilę
            zanim musiałam iść na uczelnię, przebrałam się w piżamkę i zabrałam
            za prasowanie. W tym momemcie dostałam smsa od mojego Ł. że
            wieczorem zabiera mnie na kolację. Na co ja - że zajęcia kończę o
            21. Na co on, żebym w takim razie czekała na niego w domu.No to
            czekałam. Prasowałam i czekałam smile Przyszedł. Jak zobaczyłam ogromny
            bukiet kwiatów od razu wiedziałam o co chodzi smile Wyciągnął mnie zza
            tej deski, klęknął i zapytał łamiącym się głosem...standardowo
            zapytał "zostaniesz moją żoną...yyy...tzn wyjdziesz za mnie?" smile A
            ja, chociaż po części byłam gotowa na to pytanie, zdębniałam i
            zdołałam tylko wydusić "Ychy". smile Na uczelnię już nie poszłam a
            zamiast tego pojechaliśmy na kolację smile

            Może ta piżama i deska do prasowania nie brzmią zbyt romantycznie
            ale przynajmniej mam co wspominać a nie jak jedna moja koleżanka
            tydzień wcześniej, na pytanie co będzie robić w nadchodzący weekend
            odpowiadała "My się jedziemy zaręczać" smile
          • najta Re: zaręczyny 26.10.09, 14:23
            Może Ci coś dosypał do kolacji???? ;P
            • najta Re: zaręczyny 26.10.09, 14:24
              To było do Misself smile
              • z_meetropolii Re: zaręczyny 04.11.09, 20:44
                o jak miło mój wątek wyróżniony smile
                napiszcie coś o reakcji rodziców
      • nietoperekeb Re: zaręczyny 07.11.09, 01:26
        Ja też się zaczynam śmiać na samą myśl ale o tym jak mój luby
        próbuje, próbuje i...mu nie wychodzi big_grin
        Za niedługo minie nam 10lat (tak 10 !!)i w dodatku nie mieszkamy
        razem (ale to przez teściową tongue_out), no i o ślubie i wszystkim
        rozmawiamy już od dobrych 3 lat ale niestety mój G jest taki jakiś w
        tym wszystkim powolny że tak schodzi kolejny rok.
        Teraz mu stukneła 30-stka i chyba go to ruszyło. Stwierdził że
        wybierzemy salę, oglądaliśmy, częściowo już wybraliśmy i on wtedy
        chyba sobie przypomniał że najpierw to sie oświadczyć by chciał wink
        Na wczasach chyba go poruszyła romatyczna atmosfera zachodzącego
        słońca i wybraliśmy pierścionek. Ok pierścionek był ale..mi go nie
        dał..? sad
        Od czasu powrotu strasznie ale to strasznie kombinuje big_grin i przy tym
        okropnie się stresuje i bardzo to po nim widać. Już naprawde zaczyna
        to być śmieszne, jak kolejny dzień wyciąga mnie do kanjp bo chyba
        sobie ubzdurał że koniecznie mi się oświadczy w restauracji...tylko
        że chyba ciągle mu cos przeszkadza. Chyba najlepiej będzie jak sama
        mu się oświadcze bo chyba się nie doczekam

        ps. ale najlepsze jest to że wszystkim naookoło opowiada że ślub na
        wiosnę wink
        • krezzzz100 Re: zaręczyny 07.11.09, 09:12
          Cudne, Nietoperekebku smile)))))Ma to swój wdzięk, nieprawdaż?)))

          Pociągnij tę konwencję dalej, kup mu pierścionek (taki bardziej męski) i mu się
          oświadcz romantycznie. Niech nosi smile
          Mój nosi. Poważnie. I jest to baaaardzo miłe. Ale mój Mąż jest jednak nietypowy.
    • krezzzz100 Re: zaręczyny 05.11.09, 12:17
      A u nas to ja w pewnej chwili szepnęłam mu do ucha: "wyjdź za mnie")))) On
      odszepnął: "tak".
      Pierścionek dostałam długo, długo po. Byłam zaskoczona. W sumie- nie wiem,
      czemu, no...jakoś się nie spodziewałam, bo jesteśmy nie za bardzo ceremonialni.
      Ale to ten pierścionek jest dziś moją obrączką smile

      Mam poczucie, że to ja wybrałam. I bardzo dobrze mi z tym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka