Gość: oczekująca IP: 217.153.134.* 26.11.04, 11:27 Ciekawa jestem w jaki sposób oświadczył się Wam wasz luby. Wpisujcie proszę ciekawe pomysły na zaręczyny Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: azzie Re: Zaręczyny IP: *.ump.pl / *.ump.pl 26.11.04, 13:32 kładliśmy się właśnie spać (przyjechałam do niego z innego miasta, przez pewien czas był to związek na odległość), zgasiliśmy światło, powiedział że ma coś dla mnie i położył na kołdrze. zdziwiłam się ki diabeł, co to takiego, że nie dał mi za dnia, tylko musi po ciemku. zaświeciłam lampkę i zobaczyłam małe pudełeczko z pierścionkiem w środku. zamurowało mnie: raz - że to pierścionek, dwa - że taki ten chłop wstydliwy, że oświadcza się po ciemku. ale następnego dnia, już w dzień, klęczący i z kwiatami zapytał mnie raz jeszcze czy za niego wyjdę. zawsze kiedy zgada się na temat oświadczyn mam dylemat, no bo jak opowiedzieć, ze pierścionek dostałam w łóżku, nie narażając się na dwuznaczne uśmiechy? Odpowiedz Link Zgłoś
aquillka Re: Zaręczyny 26.11.04, 14:42 A ja mialam zareczyna niedawno, bo 24 pazdziernika. Moj ukochany kleknal przede mna najperw z pierscionkiem. Wyznal mi milosc przy rodzicach, zapytal czy chce za niego wyjsc, nie pamietam dokladnie co mowil, bo bylam " w siodmym niebie". Po zalozeniu pierscionka na palec, ucalowal to miejsce. Potem kleknal z bukietem czerwonych roz. Na koncu wreczyl kwiaty mamom, podziekowal moim rodzicom za to ze mnie tak wspaniale wychowali i swoim rodzicom za wychowanie. Moze nie napisalam nic oryginalnego, ale dla mnie sa to najpieksniejsze zareczyny.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Zaręczyny IP: *.net 29.11.04, 11:43 Zareczylas sie niedawno, to zapewne odpowiesz nam na pyt. - Na którym palcu której reki nosi sie pierscionek zareczynowy? A po slubie nosi sie go razem z obraczka czy osobno? Odpowiedz Link Zgłoś
aquillka Re: Zaręczyny 29.11.04, 13:33 ja pierścionek zaręczynowy noszę na serdecznym palcu prawej ręki. znam taką właśnie tradycję. Jeśli chodzi o obrączkę, którą włożę już za 5 dni, to widziałam różnie, albo pierścionek razem z obrączką,albo pierścionek na wskazującym, a obrączka na serdecznym. Ponieważ obrączkę mam dosyć szeroką to będę nosiła pierścionek na palcu środkowym. Odpowiedz Link Zgłoś
aquillka Re: Zaręczyny 29.11.04, 13:35 > pierścionek razem z obrączką,albo pierścionek na wskazującym, a obrączka na > serdecznym. przepraszam za pomyłkę, chodziło oczywiście o palec środkowy a nie wskazujący... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarod Re: Zaręczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 15:12 Generalnie cudze zaręczyny to zawsze żenada, ale te powiem nieliche. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarod Re: Zaręczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 15:18 to komentarz do postu azzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patrycja Re: Zaręczyny IP: *.sgib.com 01.12.04, 11:25 Cha cha, ja mialam podobnie. Tyle ze nie po ciemku) i po prostu na wakacjach nad morzem. Potem otworzylismy butelke wina. Jak wrocilismy z wakacji, to on przyszedl jeszcze z kwaitami do domu "prosic" o moja reke Rodzicow. Bylo wesolo i bez wiekszych ceregieli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patrycja Re: Zaręczyny IP: *.sgib.com 01.12.04, 11:37 To znaczy tez w lozku wzial moja reke i zalozyl mi pierscionek i spytal, czy zostane jego zona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Zaręczyny IP: *.tvgawex.pl 27.11.04, 15:42 Mój ukochany oświadczył mi sie z nienacka.Był sierpień,piękny słoneczny dzień.Pojechaliśmy za miasto na mały piknik.Lężąc na kocyku pod drzewkiem bo był straszny upał mój ukochany nagle stwoerdził że musi mnie o coś zapytać.Odpowiedziałam,to słucham a miałam zamkniete oczy.Jak je otworzyłam zobaczyła go klęczącego przedemną w ręku trzymał pudełeczko z pierścionkiem.Tak mnie zamurowało ze nie mogłam wydobyć z siebie głosu!No ale jak już mowa wróciła to oczywiście powiedziałam tak.Slub w lipcu 2005,juz nie mogę sie doczekać.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek1232 Re: Zaręczyny 28.11.04, 00:33 Rzecz działa się w magicznej stolicy hazardu i szybkich ślubów, czyli w Las Vegas. W pierwszą rocznicę bycia razem ukochany zabrał mnie na wieczorny spacer po mieście. Poszliśmy na Strip (główna ulica, najbardziej kolorowa i bajeczna), usiedliśmy na górce blisko kasyna Ceasars Palace i powspominaliśmy rok. Za chwilę przyszedł strażnik i nas przegonił, więc przenieśliśmy się w inne miejsce, na trawnik przy fontannach. I tak sobie siedzieliśmy i rozmawialiśmy i w pewnym momencie moje Kochanie poprosiło, żebym wstała i zamknęła oczy. I gdy je otworzyłam, klęczał z pierścionkiem. Przeżyłam szok. I tu urwę opowieść . Jeszcze tej samej nocy rozstaliśmy się, a tydzień później w tym samym miejscu zaręczyliśmy się. Rok później, czyli w minione wakacje, znów byliśmy w Las Vegas. I chyba wszyscy się domyślają, co zrobiliśmy . Wszystkim studentom polecam program Work & Travel USA - mówię wam - życiowa przygoda! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aihnoa Re: Zaręczyny_kotek1232 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 14:03 ... a ja program Socrates-Erasmus))) Z tych samych powodów)) (i nie staram sie siac propagandy unijnej)) Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bianka Re: Zaręczyny IP: *.ekoenergia.com.pl 30.11.04, 14:42 Moj zabral mnie na przejazdzke nad morze, chodzilismy sobie wzdluz plazy, bylo jeszcze zimnawo i pusto. Nagle sie zatrzymal mowiac, ze musimy jeszcze cos zrobic i zaczal wyciagac cos z plecaka, myslalam, ze aparat i zrobimy zdjecie, ale nie - wyjal pudeleczko, ukleknal i mym oczom ukazal sie zloty pierscionek z brylantem i zapytal: kochanie, zostaniesz moja zona? Po chwili wzruszenia i mojej zgody wyjal szampana z plecaka, kieliszki no i aparat Wracajac kupilismy tort i oswiadczylismy nasze zareczyny jego rodzicom (akurat u nich wtedy bylismy), bylo milutko, a potem po powrocie zrobilismy uroczyste poinformowanie moich rodzicow, tez z tortem, koniakiem dla taty i kwiatami dla mamy Bylo super. Odpowiedz Link Zgłoś
emilly29 Re: Zaręczyny zazdroszcze 30.11.04, 14:47 Powinny byc zaskoczeniem i niespodzianką. U mnie niestety takie nie były. Moze to dlatego, ze oboje jestesmy po rozwodzie, nie wiem. Moje pierwsze zaręczyny były takie: no kiedy się w końcu hajtniemy. Więc umrę niedoświadczając cudownych zaręczyn. Dlatego bardzo Wam zazdroszczę i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
scislo7 Re: Zaręczyny zazdroszcze 27.05.05, 11:30 nie ma czego zazdrościć - przecież nie chodzi o te słonca zachody, tylko o Was! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10678&w=19056709&a=24427072 pozdrowiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
mamajagody Re: Zaręczyny 30.11.04, 14:55 Zobaczcie jaki opis zaręczyn znalazłam na Forum "Kuchnia". Wg mnie chłopak stanął na wysokości zadania! Sam na koniec pyta, czy nie było za bardzo "podstepnie". Oceńće to same(i)! Jeśli chodzi o zaręczyny to był mały psikus - wcześniej przygotowałem fotografię z mnóstwem kwiatów, po drugiej stronie ta sama fotka, ale kwiatami wypisany napiś "wyjdziesz za mnie ?" (musiałem trochę posiedzieć w programie graficznym) - pocięte wszystko na puzzle, które stroną bez napisu miała ułożyć moja Wybranka Jak już pewnie zaczęła się czegoś domyślać (co poźniej mi potwierdziła) bo nie pozwalałem obrócić puzzli na drugą stronę, aby nie było tak łatwo i zbić Ją z tropu, wręczyłem Jej pod koniec kolacji w nagrodę za ułożenie łamigłówki ...... nie pierścionek, tylko srebrny wisiorek (w pudełeczku rzecz jasna). Po kolacji (jak już pewnie nic się nie domyślała) poszliśmy w śniegu bbrr na spacer pod Wawel i wmiejscu gdzie się powiedzmy "poznaliżmy" 3 lata temu pozwoliłem Jej przeczytać napis na drugiej stronie puzzli, w międzyczasie wyciągnąłem różę z płaszcza, padłem na kolano i .... wieci już co było dalej. Nie za bardzo "podstępnie" ? Odpowiedz Link Zgłoś
atrament Re: Zaręczyny 01.12.04, 11:13 Mnie mój mąż tez nie oswiadczył sie oryginalnie i sam o to do dziś pluje sobie w brodę. Mieszkalniśmy wtedy razem. Pewnego ranka ubieraliśmy sie do pracy, ja stała w rajstopach i zapinałam bluzkę. rozmawialismy o naszych sąsiadach, gdyż nie bardzo ich jeszcze znaliśmy. Powiedziało mi sie wtedy: wiesz, nasi wszyscy sąsiedzi myslą, że jesteśmy mężem i żoną. Na co mój chłopak odpowiedział: a chciałabyś,śaby tak myśleli? No to ja dalej: czy to maja być oświadczyny? Tak! No cóż .. powiedziałam że siś zastanowię.. Dałam mu odpowiedź po tygodniu, choć od razu wiedziałam jaką dam. Może dlatego że odbyło sie to tak zwyczajnie, byłam na niego zła. A mąż mój sam po latach przyznał, że głupio mu z tego powodu, ale czasu cofnąć się nie da. Chłopaki, oświadczajcie sie z pomysłem!!! Myslę, że to ważna chwila, często rzutuje na dalszy bieg związku dwojga ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kka do atramentu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 19:06 Ja tam mysle, ze mialas najbardziej oryginalne zareczyny ze wszystkich tutaj )) Przynajmniej mozecie powspominac po latach, jak bylo inaczej!!!! Wydaje mi sie, ze ja sama bylam najbardziej szczesiwa wtedy gdy pierwszy raz rozmawialismy o slubie i gdy ten pierwszy raz, w Grodnie zapytal czy nie zechce spedzic z Nim reszty zycia. bez pierscionka, szampana itd. Chociaz te drugie i trzecie zareczyny byly bardzo piekne... A tak swoja droga na pierwszej randce bylismy wlasnie w kinotece w PKiN. I przed oswiadczynami tez... Pierwsy raz rozmawialismy o slubie w Grodnie, wiec po oswiadczynach warszawskich kupilismy ruskiego szampana Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Zaręczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 13:51 hehehehe mnie oświadczył się mój mąż w sylwestra o północy...byliśmy na imprezie w akademiku, o północy wszyscy wyszliśmy na dwór by powitać nowy rok i w momencie, gdy wszyscy zaczęli składać sobie życzenia On zapytał "czy chcesz zostać moją żoną?" i nałożył mi na palec pierścionek; po kilku minutach pierścionek zgubiłam bo był trochę za duży, ale na szczęście znależliśmy go w śniegu )pomijając to że doskonale wiedziałam kiedy się oświadczy,a wypity wcześniej alkohol chwilę po zaręczynach mnie ściął było naprawdę bardzo romantycznie i miło. po jakimś tygodniu został zaproszony na obiad przez moich rodziców i oficjalnie poprosił o moją rękę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zona Re: Zaręczyny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.04, 14:48 a moj juz obecny mąż, zrobił to tak. rok temu miej wiecej o tej porze podchodziliśmy do serii egzaminów. po ostatnim wracalismy do jego domu. bylam na prawde bardzo zmeczona i myslalam tylko o tym, aby sie położyć spać. on natomias miaj przygotowaną niespodziankę. wchodzimy do niego do pokoju a tam gra nastrojowa muzyczka, pokój ozdobiony świecami. pomimo to niczego się nie domyślałam. za moment on wręcza mi ogromny bukiet róż, a ja nadal się nie domyślałam, myślałam, że to z okazji naszej rocznicy bycia ze sobą kilkunasatu miesięcy. a on zaraz klęknął pzrzede mną i zadał to pytanie. a ja byłam w totalnym szoku, rozpłakałam się ze wzruszenia i powidziałam tak. za jakiś czas opowiedział mi o tych wszystkich przygotowaniach, że jakiś tydzień wczesniej zapytał moją mamę czy się zgadza na zaręczyny itp. miałam największą niespodziankę mojego życia, bedzie co wspominać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: literka m Re: Zaręczyny IP: 217.6.80.* 15.12.04, 17:23 Drogie Panie, czytam Wasze posty i oczom nie wierze. Jak nic rysuje sie z nich (przepraszam za porownanie) obraz glupiutkiej i slodziutkiej dziewczynki, ktora chodzi ze swoim panem i wladca i czeka az on zadecyduje kiedy nadszedl "ten" czas. Te niespodzianki i zaskoczenia, cudo. A ja zawsze myslalem, ze zareczyny to nastepstwo pewnej szczegolnej i dluzszej zazylosci i dla obu stron jak najbardziej naturalny i normalny etap, raczej daleki od zaskoczenia. Wydaje mi sie, ze Wasze listy to nic innego jak wspomnienie romantycznej przeszlosci znanej nam raczej z filmow, gdzie ona siedziala cicho i wzdychala do ukochanego, ktorego widziala niesmiale spogladajac zazwyczaj w kosciele a on mogl sie oswiadczyc albo nie, bo taki mial kaprys. do tego jesli nie pasowal do tego "interesu" to rodzice panny mogli go...odprawic i musial ja albo wbrew rodzicom albo szukac innej. Ech, ja chyba kobiet nigdy nie zrozumiem. Raz pisza o rownej roli kobiet w zwiazku, a raz o zaskoczeniach zareczynowych. Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: Zaręczyny 15.12.04, 17:31 A Ty sie nie cieszysz z niespodzianek w życiu? Nie jest Ci miło jak ktoś znienacka sprawi Ci, radosć, wzruszy, spowoduje, ze łza Ci sie zakręci w oku? Jesli można komuś sprawić tym radość to trzeba olać feminizm, konwenanse, dume, XX wiek i takie tam. Przygotowania i formalnosci ślubne sa juz na tyle nudne i pozbawione romantyzmu, ze niech chociaz zaręczyny będą takie jak kiedyś. Poza tym większość mężczyzn kobiece wspominanie o zaręczynach traktuje jak atak na jego terytorium więc dziewczyny czekają cierpliwie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Zaręczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 22:41 Ja moję zaręczyny wspominam bardzo miło. Mój ukochany postanowił, że pojedziemy na wycieczkę do Pragi (byliśmy tam wcześniej i tam właśnie po raz pierwszy rozmawialiśmy o byciu razem na zawsze). Stwierdził, że musimy pozwiedzać resztę zabytkó i takie tam. Kazał zabrać jakiś "lepszy"ciuch, bo może gdzieś wyskoczymy . Wybraliśmy się na spacer,potem była bardzo elegancka restauracja no i pogaduchy. W momencie, gdy w ogóle się tego nie spodziewałam wziął moją rekę i wsunął. Mi pierścionek na palec oraz powiedział "Czy zostaniesz moją żona?". Byłam kompletnie zakoczona i strasznie szczęśliwa Z resztą dalej jestem szczęśliwa A jak wspominam te zaręczyny to częstko łezka się zakręci Pozdrawiam wszytkie narzeczone. Odpowiedz Link Zgłoś
anna.agnieszka kwestia terminologii 16.12.04, 08:14 Drodzy Forumowicze, dla mnie to są dwa różne pojęcia: oświadczyny - czyli chwila, kiedy (zwyczajowo) chłopak prosi/pyta dziewczynę by została jego żoną i zaręczyny - kiedy to tenże sam męzczyzna przychodzi poprosić/poinformować jej rodzicow o ich zamiarach czyli po zgodę na ich ślub. W uczonych księgach bon tonu wyczytałam, że tak naprawde to Narzeczony pierścionek ofiarować powinien Narzeczonej dopiero po zapytaniu Jej rodziców (oczywiście do Mamy przychodzi się z kwiatami a do Ojca z dobrym alkoholem) o zgodę i to na oczach wszystkich zebranych. Ciekawe jednak, co, jesli ona nie zechce? Zdecydowanie lepiej najpierw spytać samą zainteresowaną Oczywiście, jestem zwolenniczką modfikowania starych tradycji - bo chyba nic piękniejszego nie oże zostać w pamięci młodych, kochających się osób jak romantyczne, niezwykłe i intymne wyznanie sobie uczuć i postanowienie o kroczeniu razem przez zycie. Natomiast nurtuje mnie wciąż (mimo, że dla mnie osobiście to już temat nieaktualny) - jak w dzisiejszym, współczesnym świecie rozwiązać kwestie zareczyn i poznania rodzin - aby z jednej strony nie urazić tradycyjnych poglądów rodziców, z drugiej - nie urzadzać przedstawienia z proszeniem o rekę na kolanach, a nawet (jak donosi "Rytuał rodzinny") - błogosławieństwem przez rodziców narzeczonych oraz (sic!) pierścionka zaręczynowego! Ew. proszę o odpowiedz na wątku "jak TO powiedziec". Tam też moja odpowiedź - jak mie się "oświadczono" Odpowiedz Link Zgłoś
owiesia24 Re: tez sie pochwale! 16.12.04, 15:52 Ale sie ciesze ze powstal taki watek-cudo!! U mnie było tak- 1 sierpnia wieczorkiem kłade sie spac(pidżamka,wałki na głowie!)a tu nagle dostaje semsa- zeby wyjzec przez okno-no wiec patrze a tam moje Kochanie w garniturku pod krawatem.Część dalsza semsa brzmi zeby sie ubrac szybciutko i nic nie mowic,ani słówka!Wiec troche skołowana naciagam na siebie jakąś kiecę i lecę z sercem na ramieniu-myślałam ze ktos umarł,czy coKochanie sadza mnie do samochodu i daje kartke(na której wypisane sa instrukcje-bo cały czas sie nie odzywaze gdzies pojedziemy i zebym nic nie mowila i ze bede miala zawiazane oczy!! No i jechalismy i jechalismy i potem jak juz dojechalismy to mnie jeszcze gdzies prowadzil (caly czas zawiazane oczy i ani słowa-głucha cisza).Potem usłyszałam piosenke Krajewskiego "wielka miłosc" a potem zdjał mi opaske.Nigdy wczesniej nie czułam sie tak bajecznie-bylismy sami,przed pólnoca,w ciemnym parku zamkowym,pod Miłożębem Japońskim gdzie przyjezdzaja pary młode robic slubne zdjecia(ma liście w kształcie serca).Wokół tylko swiatło świec i oświetlone baszty zamku królewskiego.A potem był szampan,róże i pierscionek z brylantem i te moje ukochane oczy wpatrzone we mnie z nadzieja gdy pytał:czy zostaniesz moja zoną.No cóż-popłakałam się.Potem długo tańczylismy sobie pod tym drzewkiem -nawet na chwilke wpadł pan straznik sprawdzajac co sie dzieje bo muzyka roznosiła sie po całym parkuA potem była jeszcze jedna niespodzianka- okazało sie ze nie wracamy do domu No i byłam księżniczka na zamku,w apartamencie dla nowożeńców!! Heh...szkoda ze zareczyny sa tylko raz w zyciu.Zyczę każdej przyszłej narzeczonej takich wrażeń!!Pozdrawiam cieplutko!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sorry Re: tez sie pochwale! IP: *.ii / *.is.net.pl 16.12.04, 15:58 Sorry, ale to jak w tandetnym romantycznym filmie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXXX Re: tez sie pochwale! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 16:00 ZAZDROŚCISZ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sorry Re: tez sie pochwale! IP: *.ii / *.is.net.pl 16.12.04, 16:09 Nie! Miałam swoje. Zimą na spacerze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: tez sie pochwale! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 16:11 No i jak ci z tym dobrze to nie czepiaj sie innych.Każdemu podoba sie co innego.Ja dla swojej kobiety tez wymyśle cos extra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kka Re:Przykro mi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 18:57 moze tak. Literko m: To nie jest tak, ze glupiutkie dziewczynki czekaja na swojego rycerza. Przeciez spotykaja sie ze swoimi mezczyznami, znaja sie, wiedza, ze kiedys sie zdecyduja, zeby byc razem lub tez nie. z reguly wyczuwaja czy jest dobrze... Zareczyny musza byc piekne, wyjatowe itp. Noi faktycznie mezczyzni, gdy podejmuje sie watek slubu, chowaja glowe w piasek, bo to oni musza decydowac i nie wolno zabierac im wolnosci. To tyle do literki m. U nas bylo tak. Moj luby po raz pierwszy powiedzial mi, ze chce spedzic ze mna reszte zycia na weselu mojej przyjaciolki, w przeddzien moich urodzin. Wesele bylo w Grodnie Nastepnego dnia, znowu zaczal skladac deklaracje, ja Mu powiedzialam, ze ja tez chce z Nim byc zawsze i na jakis czas temat sie skonczyl. Potem w czerwcu zaczelismy ustalac dae zareczyn. Nie jestesmy z tych samych miast, wiec nie bylo to takie proste. Ustalilismy, ze 31.07 przyjedzie do mojego domu z Ojcem, bratem i bratowa. Wszytstko ok. Na poczatku lipca zaczal mnie namawiac, zebym przyjachala jeszcze do Niego, bo zyc beze mnie nie mogl. No to przyjechalam na 6 dni. 10.07 poszlismy do kina, a potem zabral mnie na 30 pietro PKiN. Ja caly czas do Niego mowilam i mowilam. W koncu mi przerwal, powiedzial, ze ma mi os waznego do powiedzenia, ukleknal ("Kochanie, co sie stalo, co robisz?), wyjal czerwone pudeleczko... i zapytal czy uczynie Mu ten zaszczyt i zostane Jego zona... Troche mnie to zdziwilo, PRZECIEZ MIALY BYC OFICJALNE ZARECZYNY Z RODZICAMI... no i nawet nie powiedzialam tak, a raczej "no, pewnie, Kochanie, przeciez juz Ci mowilam, ze tak, wstan" no i si rozplakalam... A potem kupilismy szampana, ciasto i pojechalismy do domu. Tam zrobilismy sobie ekstra kolacje i rozmawialismy do nocy... A potem to juz byla oficjalna czesc: wizyta w moim domu, kwiaty dla Mamy, butelka dla Taty... Nie byly moze jakies szokujace... Nie byly moze jakie wyjatkowe w swietle tego co tu czytalam... Ale byy nasze i dla nas zawsze beda najpiekniejsze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re:Przykro mi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.05, 19:38 Eeej no co Ty nie przejmuj się. Ja też nie lubie cukierkowatosci, ale uważam że Twoje zaręczyny i tak były o niebo lepsze niż jakieś standardowe oswiadczyny w restauracji. Najwazniejsze że było Wam cudownie, a chłopak się wysilił. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ailija Re: Zaręczyny 18.12.04, 02:15 U nas nie było może zbyt romantycznie, ale jak dla mnie cudownie Pojechaliśmy na weekend do Jgo rodziny w innym mieście. Oczywiście wszyscy sugerowali, że to wizyta w wiadomym celu i zaproszenie na wiadomą imprezę. Zaprzeczaliśmy i w końcu uwierzyli. Wracając po weekendzie do domu, w samochodzie rozmawialiśmy o gościnności Jego rodzinki i ni z tąd ni z owąd stwierdził, że zobaczę jak to będzie, jak na prawdę pojedziemy prosić na nasz ślub. Mimo, że już wtedy wiedzieliśmy, że resztę życia chcemy spędzić razem (wiedzieliśmy to już po 5 dniach znajomości), było to dla mnie baaardzo miłym zaskoczeniem. Zaraz po tym jak mnie lekko "przytkało" (mimo wszystko), spytał, czy ja też tego chcę. Oczywiście, że chciałam Nie było może całej tej romantycznej oprawy, ale oboje tego nie lubimy. Było normalnie, naturalnie i na luzie, czyli najcudowniej, bo z serca Odpowiedz Link Zgłoś
ailija Re: Zaręczyny 18.12.04, 02:19 tzn. to były oświadczyny Zaręczyny będą w styczniu. Pierścionek też wybieramy razem, bez ceregieli z niespodziankami (nie zawsze miłymi). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kayleigh Re: Zaręczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 14:20 Pewnie zaraz mi się oberwie, że tandeta, żenada itp, ale dla mnie to było jedno z najpiękniejszych przeżyć w życiu. I cieszę się, że mogę je Wam opisać. Po kolei było to tak (streszczam relację narzeczonego + rodziców, bo wszysko było uknute w tajemnicy przede mną): mój Sens najpierw zadzwonił, upewnił się, że nie ma mnie w domu i umówił z moimi rodzicami na "za 2 godziny" nie mówiąc im po co. Przyszedł z bukietem do mojej mamy, nie znam szczegółów, ale poprosił o moją rękę i zgode dostał Uzgodnili datę zaręczyn na pierwszy dzień Bożego Narodzenia (to było rok temu). W święta wiedziałam, że przyjdzie, więc nie zdziwiłam się bukietem róż dla mnie, jedną dłuugą dla mojej mamy ani garniturem - jak święta, to święta. Chociaż szczerze przyznam, że zaczęłam coś podejrzewać. Poszliśmy do kościoła, potem był obiad, a tu dalej nic. Poczułam się lekko skołowana, bo już prawie byłam pewna, że "to właśnie dzisiaj"(wcześniej rozmawialiśmy na ten temat i cały czas była mowa, że dla mnie to będzie niespodzianka, więc naturalne było, że starałam się domyśleć jak najwięcej ). I w momencie, gdy stwierdziłam, że to chyba jeszcze nie teraz i najmniej się tego spodziewałam ujrzałam Go klęczącego przede mną na środku pokoju, mamy łzy w oczach i tatę też wzruszonego. I jego drżące ręce, gdy próbował otworzyć pudeło z pierścionkiem, które się właśnie zacięło... A potem był szampan i zamówiony wcześniej fotograf w osobie naszego kolegi, dłuugi narzeczeński spacer, zaskoczenie reszty rodziny... Milutko było Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Odjechane, szalone... 23.12.04, 20:58 Już na tym forum opowiadałam o naszych zaręczynach, ale co mi tam, opowiem jeszcze raz Siedzieliśmy sobie w knajpie w większym towarzystwie, byliśmy już na leciutkiej bani. Pomiędzy mną a moim najmilszym sprawa była mniej więcej przesądzona, cały czas jednak o przyszłym małżeństwie rozmawialiśmy "czysto teoretycznie", podkreślając to na każdym kroku. Teraz też "czysto teoretycznie" zapytaliśmy naszą wspólną przyjaciółkę, czy gdybyśmy się pobierali, zostałaby naszym świadkiem. Ucieszyła się i zapytała, czemu mój najmilszy mi się jeszcze nie oświadczył. Odpowiedź była prosta: "bo nie mam kwiatów". Przyjaciółka wzięła pod mankiet drugą i znikły. Zjawiły się z najfantastyczniejszym bukietem zaręczynowym, jaki w życiu widziałam: koniczyna, stokłosa, babka, stokrotki, jakieś trawy... słowem, wszystko, co mogły zerwać z okolicznych trawników. Wyszliśmy przed knajpę, stanęliśmy w kręgu, i wtedy mój luby buch na jedno kolano i recytuje całą formułę ślubną: "czy masz wolną i nieprzymuszoną wolę pojąć za męża tu obecnego... którego tu widzisz?" Miałam. Wszyscy gratulowali nam i składali życzenia – a potem wróciliśmy do knajpy świętować. Co prawda odtąd mój narzeczony twierdzi, że oświadczył mi się po pijanemu – ale po pierwsze, na drugi dzień był tego samego zdania, a po drugie – pierścionek kupiliśmy już na trzeźwo. Z czerwonym oczkiem. Niedługo potem byliśmy razem u mojej mamy (mieszkamy w różnych miastach) a potem u jego rodziców, i przedstawiliśmy im siebie nawzajem jako narzeczonych. Mama dostała kwiatek, ja od przyszłej teściowej drugi pierścionek (też z czerwonym oczkiem, ale nie taki ładny ) i tyle. Piętrowych błogosławieństw nikt nie wygłaszał, coś w rodzaju uczty zaręczynowej odbyło się u mnie w domu z jakimś dobrym plackiem i butelką wina, rodziny spotkały się parę miesięcy później i jest ok. Wszystko w każdym razie odbyło się naturalnie, ciepło, z właściwą nam obojgu dozą szaleństwa. Będziemy mieli o czym opowiadać dzieciom Odpowiedz Link Zgłoś
pyszczysko ...niezapomniane... 19.01.05, 16:58 My poznaliśmy sie przez netnajpierw pisalismy do siebie smsy,listy,e-maile. w którymś z sms-ów,pojawiło sie stwierdzenie "chciałbym sie z Tobą zestarzec". dzieliło nas ponad 500km, oświadczyny były pod drzewem,pieknym dębem w parku,wśród spacerujących ludzi,bawiących sie dzieci.To ta Miłość. Było to 1,5 roku temu.Za parę dni rocznica naszego ślubu,a perę dni dowiedzieliśmy sie,ze bedziemy rodzicami.pozdrawiam) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pinakolada Re: Odjechane, szalone... IP: *.sgib.com 01.02.05, 12:56 Po pijaku, kolezanki przyniosly bukiet....uuuu, a on sam nie mogl sie zerwac? nie utrzymalby sie na nogach? Nie mogl sie schylic, aby zerwac choc jeden kwiatek? Musial byc postawiony pod pregierzem wszystkich przyjaciol....eh, dobrze ze u mnie bylo inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
amalita Re: Odjechane, szalone... 02.02.05, 10:24 U mnie bylo tradycyjnie: bylismy sami, nad morzem, na wakacjach, po kolacji w pokoiku wzial mnie za reke i zadal "to" pytanie wkladajac jednoczesnie mi na palec pierscionek. Bylam bardzo zaskoczona i troche mnie zatkalo. Zaczelam sie smiac i rzucilam mu sie na szyje, zamiast normalnie odpowiedziec. Potem wypilismy po lampce wina. Nie bylo klekania, siedzielismy przytuleni. Po wakacjach kazde z nas poinformowalo swoich rodzicow, a potem on przyjechal do moich oficjalnie "prosic o ma reke". Potem byla kolacja u moich rodzicow, aby rodzice sie poznali i ustalalismy przebieg slubu, bo od razu ustalilismy date. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gos Re: Zaręczyny IP: *.c151.petrotel.pl 03.02.05, 12:04 Poprosił mnie o rękę 19-02-2004 roku, w środę. To żadna rocznica, dzień jak każdy. Oglądaliśmy wieczorem tv, gadka o niczym, a ja czyję że jest jakis stremowany, jak nie on. Pytam co się dzieję, a on wstaje, wyjmuje pierścionek, siada na przeciw mnie i z dziecięcą nieśmiałością (facet 25lat!) pyta czy wyjdę za niego. Do tej pory jak mi sie przypomni, mam ochotę go wyściskać. To było takie zwyczajne, a przez to cudowne. Odpowiedz Link Zgłoś
althea35 Re: Zaręczyny 27.05.05, 11:41 Pierwszy raz spytal mnie czy za niego wyjde w szpitalu na ostrym dyzurze... lezalam na lozku i czekalismy na lekarze (4 godziny!). Bylam zaskoczona, ale od razu sie zgodzilam! A pozniej juz z pierscionkiem w samolocie do Paryza, byl szampan i gratulacje od kapitana. Bylo cudownie! Odpowiedz Link Zgłoś